Dodaj do ulubionych

Ja też chcę schudnąć..

    • jklk Nowy dzień, nowy tydzień 25.10.04, 02:05
      Jutro rano będę się śpieszyć, więc już teraz witam Was i zapewniam o mojej
      silnej woli i mocnym postanowieniu kontynuowania diety i to w bardziej
      rygorystycznym wydaniu. Zobaczymy jak wyjdzie! Pozdrawiam i idę spać.
      • daaisy1 Re: Nowy dzień, nowy tydzień 25.10.04, 08:53
        ooo w końcu forum działa jak talalasmile
        z silnym postanowieniem poprawy rozpoczynm nowy dzień, za godzinkę idę z
        Olinkiem na spacerek, więc trochę kalorii spalę, bo za nim to już bieganie a
        nie spacerowaniesmile a dziśtaka ładna pogodasmile więc szkoda siedzieć w domku...
        aha jeszcze przed wyjściem porcja brzuszków...zaraz ląduję na plecki i do
        dziela!
        pozdrawiam Was gorąco
        Edyta
        • jklk Re: Nowy dzień, nowy tydzień 25.10.04, 09:43
          U nas też ładna pogoda. Ja czuję się na razie szczupła i silna. Mam nadzieję na
          dobry dzień.
          • daaisy1 Re: Nowy dzień, nowy tydzień 25.10.04, 13:06
            Jestem po spacerze, brzuszki 60 szt zrobione..qrcze a gdzie mój zapał do 300
            brzuszków dziennie..
            teraz idę gotowac obiadek..smile
            pozdrawiam
            Edyta
            ps. Joasiu..to super, że czujesz się szczupła...to ja tylko silnasmile
            • mama_amelki Re: Nowy dzień, nowy tydzień 25.10.04, 17:01
              Ja właśnie wróciłam z uczelni, zrobiłam 50
              brzuszkówsmilei idę do małej się z nią pobawićsmile
              jeśli chodzi o dietke to nawet całkiem nieźle,
              najwięcej kalorii wypiłam (troche pepsi i sprita)
              mniej zjadłamsmile mam nadzieję że wieczorem będę
              mogła ten dzień zaliczyć do udanych...OBY!smile
              Pozdrawiam Kaśkakiss
              • mama_amelki Re: Nowy dzień, nowy tydzień 25.10.04, 17:03
                No ja też czuję się bardziej silna wink
                dopiero za jakieś 6 kilo poczuję się szczupłasmile
                • jklk Re: Nowy dzień, nowy tydzień 25.10.04, 19:11
                  Widze że z tą szczupłością to trochę wypaliłam na wyrost. Wiecie rano człowiek
                  taki bardziej optymistycznie nastawiony jest do zycia. Obiektywnie rzecz biorąc
                  do szczupłości mi trochę jeszcze brakuje, ale już teraz wyglądam niewątpliwie
                  lepiej. Wchodzę w spodnie,w których mieściłam się tylko przy dużej dozie
                  cierpienia. A teraz czuję się w nich normalnie!
                  Boję się tylko jednego, czy to moje schudnięcie nie jest efektem tymczasowym.
                  Bo ja w sumie cały czas piję herbatkę odchudzająca (czyli de facto
                  przeczyszczająca) i nie wiem, czy jak przestanę, to nie okaże się że po trzech
                  dniach uzupełnię wodę i dwa kilo z trzech rzekomo straconych mi wróci?
                  Mam nadzieję, że może nie.
                  Z tymi środkami przeczyszczającymi to trochę się wstydze, dlatego tak za bardzo
                  o tym nie piszę. Ale jakoś nie mogę sobie odmówić i w rezultacie piję prawie
                  codziennie. Zawsze to jest te pół kilo lżej rano... No obciach, obciach, stara
                  baba a taka głupia!
                  Poza tym to wynika z tego, że mój brzuch jest w miare płaski tylko jak jest
                  zupełnie pusty. Dosłownie po talerzu zupy robi się okrągły i wystający! Wiem,
                  powinnam popracowac nad tymi mięsniami, bo przeciez nie da się chodzić całe
                  zycie z pustym brzuchem! Musze jakoś powoli wdrożyć drugi etap odchudzania - z
                  ćwiaczeniami na brzuch.
                  • daaisy1 wieczór...prawie noc 25.10.04, 23:15
                    kochane odchudzane..smile
                    nie pisałam..bo prawie cały dzień spędziłam na dworze...jest taka piękna
                    pogoda..że postanowiłam jak nawięcej czasu spędzać na świezym powietrzu..a Olo
                    jaki zadowolony...obiadu nie zjadłam...ale zjadłam za to kolację..o 21sad ale
                    byłam już taka głodna..jutro mam znowu zalatany dzień, muszę załatwić kilka
                    spraw, a do tego przychodzą do mnie konserwatorzy/ ślusarze ze spóldzielni
                    mieszkaniowej bo mi się drzwi do pokoju zablokowały i teraz wchodzimy
                    przez "szybę" tzn szybę wyjęliśmy i wchodzimy przez dziurę po niej..moglibyśmy
                    sami zająć siętymi drzwiami..ale to nie pierwsze drzwi, które tak się
                    zablokowały..a mieszkanie jest w miarę nowe, mieszkamy tu dwa latasmile jesteśmy
                    pierwszymi lokatorami, więc niby psuć się nie powinoo, a skoro się psuje to
                    niech naprawiają..Ci co biorą czynszsmile i to nie mały prawie 600zł/mc...eh jakby
                    tą kwotę wydać na jakieś wypady na weekendsmile
                    ale zmieniłam temat..hahah admin pewnie mnie wyrzucismile
                    Joasiu...a jaką herbatkę pijesz...mi chyba również by się przydałasmile, aha i
                    jeszcze jedno...jak stara jesteś?
                    No własnie ile macie lat dziewczynkismile Nie ma tu facetów więc możemy chyba o
                    tym mówić..smile Ja mam 28% zniżki w vision expresssmile
                    Kasiu..jak leci na uczelni?
                    Pozdrawiam
                    Edyta
    • daaisy1 dzień 26 26.10.04, 00:03
      26 to już dzień...jaki bedzie któż to wie...
      miłego dnia..
      Edyta
      • jklk Re: dzień 26 26.10.04, 08:07
        Mnie wczoraj wieczorem ścięło po półtoragodzinnym usypianiu córki i poszłam
        spać zamiast pracować przy komputerze. Teraz nie wiem rano od czego zacząć.
        Mam 36 lat, nawet 36 i pół smile. Liczę że dziś będzie dobry dzień.
        • jklk Re: dzień 26 26.10.04, 08:08
          A herbatka Figura z senesem. Ale to nie jest rzecz godna polecenia, no chyba ze
          raz w tygodniu.
          Ja wczoraj nie wypiłam (bo zasnęłam, ha ha)
          • daaisy1 Re: dzień 26 26.10.04, 08:35
            witajcie raz jeszcze..Asiu..skoro nie polecasz to dlaczego sama pijesz? hmmm?
            36..to tyle co mój mążsmile
            lecę robić brzuszkismile
            pozdrawiam
            Edyta
            • mama_amelki Re: dzień 26 26.10.04, 08:49
              o rany kolejny piękny dzień, aż się chce żyć! No nie wiem, coś w tym jest, że
              lepiej mi się odchudza jak jest ładna pogoda,słonko za oknem...ehhsmile
              Dziś rano się nie ważyłam, bo doszłam do wnisk,żę to głupota,bo jednego dnia
              mam 61kg drugiego 64, nie wspominając o wachaniach w przeciągu dniasmile
              Postanowiłam więc że na wagę wchodzić będę tylko w niedzielę rano i tyle. Mam
              nadzieję,że w nadchodzącą ujrzę moje wyczekiwane 60kg. Jakoś nie mogę do takiej
              wagi zejść...no nie wiem o co chodziwink A na święta Bożęgo Narodzenia chcę mieć
              55kg albo nie 52, tak żebym mogła się objadać bez wyrzutów sumienia i po
              gwiazdce ujrzeć 55kgwink
              Ps. Jestem tu najmłodsza, mam 22latasmile
              Ps2.Też idę zrobić te piekielne brzuszki...
              • jklk Re: dzień 26 26.10.04, 09:00
                > Postanowiłam więc że na wagę wchodzić będę tylko w niedzielę rano i tyle.

                A ja się ważę 5 razy na dzień, wiem że to głupota! Dzisiaj rano było 57,
                wczoraj wieczorem 59. I to jest w sumie normalne, że rano jest mniej niż
                wieczorem. Dlatego lubię poranki, nawet te niezbyt słoneczne (jak narazie
                dzisiajszy poranek u mnie za oknem).
                Joanna
            • jklk Re: dzień 26 26.10.04, 08:55
              Nie polecam, bo jest to podobno niezdrowe. Długotrwałe picie czy łykanie
              środków przeczyszczających moze powodować zaburzenia funkcjonowania układu
              pokarmowego - potem nie będzie się już w ogóle można obyć bez tego typu
              specyfików i trzeba będzie łykać środki coraz silniejsze. Moja siostra, która
              jest lekarką, mimo ze odchudza się niemal maniakalnie, to jednak takich rzeczy
              nie łyka.
              Więc ja sobie też już postanowiłam, ze częsciej niż dwa razy w tygodniu nie
              będę piła też herbatki.
              Pozdrawiam i zycze miłego dnia.
              • daaisy1 Re: dzień 26 26.10.04, 09:59
                qrcze..tak sobie patrzę..i widzę..że jestem tu najgrubszasad
                o rany,,musze się wziąć ostro do roboty
                pozdrawiam Was serdecznie
                Edyta
                • jklk Re: dzień 26 26.10.04, 10:45
                  A ja najstarsza... I do tego na bycie najgrubszą można jeszcze coś poradzić, a
                  w kwestii bycia najstarszą, niestety, nic sie nie da zrobić smile
                  Joasia
                  • daaisy1 Re: dzień 26 26.10.04, 12:45
                    ależ mam nerwy..moje dziecko nie chce usnąc..a ja już taka padnięta jestem..coś
                    się w nocy nie wyspałam...
                    E.
                    ps. Joasiu pocieszyłaś mnie..smile ale wcale nie jestes taka stara
                    • daaisy1 Re: dzień 26 26.10.04, 15:11
                      Olo zasnął dopiero o 13:30...a ile się napłakał..rosną mu ząbki więc myślę..to
                      dzieje się tak właśnie z ich powodu..
                      wiecie..moja siostra powiedziała mi, że mam mniejszy brzuszeksmilesmile napisałam
                      brzuszek bo skoro mniejszy to musi być brzuszeksmile a nie brzuch..
                      w nagrodę zrobię dziś na obiad naleśniki z seremsmile
                      odezwę się później..
                      Edyta
                      • jklk Re: dzień 26 26.10.04, 21:59
                        Edytko, współczuję kłopotów z usypianiem synka. Może też być tak, że on rośnie
                        i zmienia mu się rytm dnia. Chociaż jeszcze jest malutki, więc może jeszcze
                        nie. Moja Lenka przestała sypiać w dzień jak miała niecałe dwa lata. Wcześniej,
                        przez ostatnie dwa - trzy miesiące przeżywaliśmy prawdziwą katorgę z tym
                        usypianiem w dzień. Ale ona jest w ogóle lewa do spania (w tej chwili ją na
                        szczęście uśpiłam już).
                        Dzień minął mi dobrze (jesli chodzi o odchudzanie). Małe śniadanie, mały bardzo
                        wczesny obiad (przed wyjściem do pracy) i teraz kolacja, trochę duża, ale
                        zrobiłam spagetti, więc się rozgrzeszam, bo takie rzeczy uwielbiam. W sumie
                        nieźle, no chyba że jeszcze coś zmaluję przed pójściem spać.
                        Zastanawiam, do ilu kilogramów powinnam się odchudzić. Myślę ze juz 55-56 to
                        będzie nieźle, ale chyba trzeba się tak trochę na zapas odchudzić, żeby - jak
                        napisała Kasia - mama_amelki - móc się np. objeść na święta i dalej nie
                        przekroczyć wagi, którą się chce mieć. Więc może 53? Ale nie wiem, czy to u
                        mnie możliwe. Kiedyś na studiach tyle wazyłam, ale to było tak dawno...
                        • daaisy1 Re: dzień 26 26.10.04, 22:42
                          piszę dopiero teraz bo mój mąż okupował komputer...
                          moja dieta dzis względna..ale waga stoi...sad
                          Olo w końcu usnął i spał 2 godzinki, a wieczorem już nie było problemu..
                          ja myślę..że to ząbki bo teraz nawet przez sen czasem podpłakuje..biedactwo
                          moje..
                          Joasiu..a co do kilogramów to wszystko jest możliwe..a próbowałyście dietę
                          kopenhaską? podobno jest rewwelacyjna..ale ja jakoś nie mogę się
                          skusić..gdybyście miały na nią ochotę to mogę Wam ją przesłać..trwa 13 dni..i
                          chudnie się jakieś 7 kg...brzmi kusząco..ale jeszcze mnie nie skusiłasmile
                          kolorowych snów
                          Edyta
                          • jklk Re: dzień 26 26.10.04, 23:24
                            Nie, ja raczej nie chcę stosować jakieść specjalnej diety, bo to wymaga
                            specjalnego zachodu - kupowania odpowiednich składników, gotowania specjalnego
                            tylko dla siebie. A ja nie mam czasu i jestem na to za leniwa, więc wolę jeść
                            to co zazwyczaj (poza słodyczami, ciastami itd) tylko w małych ilościach.
                            Ponieważ jakieś efekty już są, więc liczę, że dalej tez jeszcze pójdzie. Poza
                            tym odchudzając się w ten sposób, moge jeść to, co lubię, a realizując
                            zalecenia diety byłabym zmuszona jeść jakieś szczególne pokarmy, które moga mi
                            nie smakować. Więc to podwójne umartwianie się - nie dość, że trzeba jeść mało,
                            to niesmacznych rzeczy.
                            Ale to czyste teoretyzowanie, bo jak dotąd żadnej specjalnej diety jeszcze nie
                            stosowałam.
                            • daaisy1 Re: dzień 26 26.10.04, 23:30
                              wiesz Asiu..to właśnie z tego samego powodu nie skusiła mnie jeszcze żadna
                              dietasmile
                              Idę trochę na chata (czata) i uciekam spać..smile
                              buziaczki
                              Edyta
                              Joasiu, a jak zdrówko Lenki?
    • jklk Re: Ja też chcę schudnąć.. 27.10.04, 00:59
      Oj jak mam ochotę coś zjeść! Ale o tej poże już mnie nikt nie nakrzyczy tutaj.
      Więc muszę powstrzymac się sama.
      Najlepiej byłoby pójść spać, ale mam jeszcze coś do zrobienia na jutro...
      Co do Lenki to jest już zdrowa.
      • jklk Re: Ja też chcę schudnąć.. 27.10.04, 10:35
        Brzydki, wstrętny dzień dzisiaj. I od rana same kłopoty -zgubiłam kluczyki do
        auta, w związku z czym musiałam dziecko zaciągnąć za ręke do przedszkola. Niby
        niedaleko, ale rano ona nie chce chodzić pieszo. Kluczyki się znalazły po
        krótkiej modlitwie do stosownego patrona (Św. Antoni Padewski, oddaj mi moją
        zgubę!), ale w pracy dalsze kłopoty. Mam nadzieję, że u Was lepiej. I że to się
        nie odbije nan naszych dietkach.
        Waga moja dalej pokazuje 57 rano, więc się cieszę.
        • daaisy1 dzień 27 27.10.04, 13:12
          qrcze jak ja bym chciała ważyć 57 kg...a to a 4 kg granicy..strasznie dużo..
          u nas pogoda równiez paskudna..ale Olo zasnął bez problemu, byłam trochę u
          rodziców..Olo poszalał i padłsmile
          teraz zabieram się za gotowanie obiadku...bo wczorajsze naleśniki niezby mi
          wyszły..tzn ciasto było ok..ale moja patelnia aż prosi się na emertyturę..wink
          Joasiu..mam nadizeję..że kłopoty w pracy szybko się rozwiążą...
          Pozdrawiam gorąco
          Edyta
          • daaisy1 Re: dzień 27 27.10.04, 15:03
            obiad ugotowany, 60 brzuszków zrobione...i o dziwo wyprasowałam mężowi 2
            (słownie:dwie) koszule..już nie pamiętam kiedy ostatnio to robiłam, bo tego nie
            znoszę..ale dziś miałam dień dobrocismile a tak na marginesie ile kalorii spalamy
            podczas prasowaniasmile?
            teraz pewnie odezwę się późnym wieczorkiem.. bo po południu przychodzą do mnie
            koleżanki z dzieciakami..więc..same rozumiecie.smile
            życzę udanego popołudnia..
            Edyta
            • jklk Re: dzień 27 27.10.04, 15:47
              Była dzisiaj u lekarza i zważyłam się przy okazji na wadze elektronicznej. No
              cóż, pokazała równo 60 kg... No ale byłam w butach, dzinsach itd. W domu waże
              się w bardziej skąpym stroju (jesli nie w ogóle w stroju Ewy). Ale jednak chyba
              ta moja domowa waga to z czystej sympatii do mnie to 57 pokazywała... No bo ile
              moge odjąć na za buty i ciuchy - 1 kilogram gdzieś. Tak więc waże nie 57 a 59
              kg - ogłaszam to, bo może to komuś poprawi humor (choć nie podejrzewam Was o to
              żebyście mi miały źle życzyć!).
              Pozdrawiam
              Joasia
              • jklk Re: dzień 27 27.10.04, 15:52
                Co do prasowania, to wg Domowego Dietetyka z Claudii (nie wiem, kurcze, skąd
                mam ten dysk, nie czytam żadnej Claudii!) - spala się 144 kalorie na godzinę.
                Jak dla mnie, zdecydowanie za mało, zeby się za to zabierać (nieznoszę, wręcz
                nienawidzę żelazka).
            • mama_amelki Re: dzień 27 27.10.04, 15:54
              Jejku u mnie też paskudna pogodauncertain a było tak pięknie, ehhsmile Nie lubię takiej
              mgielno-deszczowej pogody bo od razu tak mi jakoś smutniej i słabiej... nie mam
              wtedy na nic ochoty, zwłaszcza na ćwiczenia. Możę jednak zrobię kilka
              brzuszków, ale potemsmile Chyba.
              Jak ja bym chciała ważyć 57kg o rany jak ja bym chciała!smile Ale to jeszcze całe
              cztery kilogramy a te ostatnie jakoś tak najtrudniej zrzucić. Złośliwość losu!
              Wczoraj mój mąż miał spóźnioną imprezkę z okazji dnia nauczyciela więc także
              miałam znikomą przyjemność prasowania koszuli. Najlepsze że koniec końców ubrał
              na nią sweter i widoczny był jedynie kołnierzyk. Boshe jakbym wiedziała że tak
              będzie to bym tylko kołnierz wyprasowaławink
              Pozdrawiam Kaśkasmile
              • mama_amelki Re: dzień 27 27.10.04, 15:58
                Joasiu jaki przedmiot wykładasz? Tak z czystej kobiecej ciekawości pytam?wink
                • jklk Re: dzień 27 28.10.04, 11:49
                  Nie, nie chce mówic, co wykładam. Chociaz chyba już i tak, jak by dobrze
                  przeszukać te fora, to gdzies zdradzałam te "tajemnicę".
                  Cos nam ten watek obumiera. Ja dzis nie mam za wiele czasu i chyba wieczorem
                  będe bez komputera, bo musze zostawić go w pracy. jak ja to przeżyję???
                  Na razie z dietą u mnie OK, bo nie mam czasu jeść. Waga moja ukochana rano
                  nawet odrobinkę mniej niż 57 pokazała, ale wiadomo ze ona troszkę kłamie.
                  Pozdrawiam
                  Joanna
                  • daaisy1 28 28.10.04, 12:21
                    Dziewczyny kochane..mam nadzieję, że wątek nie umrze..jakoś nie wyobrażam sobie
                    dnia bez Was...dziś zjadłam 1 suchą bułkę..zrobiłam 60 brzuszków..więc nie jest
                    najgorzej..ale qrcze muszę się zmobilizować do 300 brzuszków dziennie tak jak
                    to było na początku...
                    a wracając do prasowania...to ja również tego nie znoszę..dla siebie kupuję
                    takie rzeczy, których nie trzeba prasowaćsmile a mój mąż koszule prasuje sobie
                    sam, ja przez ponad 5 lat małżęństwa wyprasowałam mu chyba 5 koszulsmile hahha to
                    tyle ile on potrzebuje na tydziensmile

                    Dziewczynki, przepraszam ze wczoraj nie pisałam nic wieczorem ale mój mąż
                    ostatnio ma bardzo dużo pracy w domu, bo prócz pracy zawodowej, rozkręca
                    działalność gosp. i musi przygotować kilka ofert..

                    pozdrawiam Was gorąco
                    Edyta
                    • jklk Re: 28 28.10.04, 17:29
                      No cóż - pozdrawiam do jutra, bo zostaje dzisiaj bez internetu. Oj chyba się
                      popłaczę, ale mam nadzieję, że się nie objem. Może telewizję pooglądam
                      (zupełnie już prawie odwykłądm od telewizora).
                      Co do koszul mężowych i pracowania, to mój mąż na szczęscie nosi bardzo rzadko,
                      bo inaczej to by sie ale musiał namęczyć biedaczek nad tym żelazkiem!
                      Głodna jestem strasznie, bo tylko rano zjadłam sniadanko. Niby dobrze, ale boję
                      się, że będzie mnie teraz bolał żołądek od tego...
                      Joasia
                      • mama_amelki Re: 28 28.10.04, 18:15
                        A ja wczoraj wieczorem byłam bez internetu i myślałam że zwariuję, to już chyba
                        nałóg...wink Natomiast jeśli chodzi o moją dietkę to dziś nawet jest całkiem
                        nieźle, jedzonka było minimum i mam nadzieję że wieczór tego nie zmieni... tak
                        jakoś nocą najczęściej mam ochotę do lodówki zaglądaćsmile Brzuszki
                        oczywiścierobię supersporadycznie, nawet nie dlatego że mi się nie chce ale
                        najzwyczajniej w świecie nie mam siłysmile Postanowiłam jednak że 1 listopada to
                        już napewno się porządnie wezmę za ćwiczeniasmile Z nowym miesiącem łatwiej się
                        zacznie, tak sobie to tłumaczę,hehe.
                        Pozdrawiam Kaśka
                        • daaisy1 Re: 28 28.10.04, 21:55
                          a ja właśnie zjadłam dwie kanapki..sad pyszne były...ale już ich nie ma...wiecie
                          co..u mnie interent też szwankuje...właśnie nie mogłam się połąćzyć..
                          dziś mąż również okupuje kompa więc piszę krótko..odezwę się jutro..
                          dziewynki..ja też ostro zaczynam od 1 listopada..smile będziemy walczyć!
                          trzymacie się..
                          Edyta
    • daaisy1 Dzień 29 29.10.04, 08:49
      Witajcie witajcie...to już 29 dzieńsmile dla mnie dzień szczególny bo mój Olo
      kończy o 8:50 15 miesięcysmile
      A ja właśnie wstałam ,zrobiłam 60 brzuszków i myślę o śniadania..co powiecie o
      dwóch małych parówkach..tak bardzo mam na nie ochotę...smile
      Joasiu, Kasiu..macie dziś internet? Liczę na Wasze post...smile
      Pozdrawiam Was gorąco i życzę udanego dnia...w końcu dziś po południu zaczyna
      się dłuuugi weekend, ciekawe jak to będzie z naszą dietą i odchudzaneim podczas
      tego weekendu..no i jak to bedzie z pisaniem..pewnie trochę kiepsko...ale mam
      nadizeję..że wytrwamy i że nie bedzie tak źle..

      Edyta
      • jklk Re: Dzień 29 29.10.04, 11:31
        Witam! Piszę z pracy, więc krótko. U mnie O, chociaż wczoraj jednak trochę
        wieczorem pojadłam. No cóż. Ale bilans ogólny nie najgorszy, bo wczesniej cały
        dzien nie jadłam. I dzisiaj też pewnie tak będzie, bo cały dzień mam pracę.
        • daaisy1 Re: Dzień 29 29.10.04, 13:13
          Joasiu, a myślisz, że to dobra taktyka..w dzień nic - a wieczorem dużo? Jeśli
          tak to daj znać..bo ja też najbardziej lubię jesc wieczoremsmile
          A teraz również zabieram się do pracy..bo zaczynam tonąć...
          Pozdrawiam gorąco
          Edyta
          • daaisy1 Re: Dzień 29 29.10.04, 15:28
            ok znikam..bo Olo się obudził, zaraz dam mu zupkę..ale sama jeść nie będęsmile bo
            na razie głodna nie jestem - więc mam zamiar trzymać się dzielnie.
            Wieczorem przychodzi do mnie fryzjerka - będę robić się na bóstwo, więc nie
            wiem, o której się odezwę..chyba jak już będę pięknasmile
            Pozdrawiam Was gorąco i życzę udanego wieczoru...
            A 1 listopad zbliża się nieubłaganie...to taki smutny, refleksyjny dzień...

            Edyta
            • jklk Re: Dzień 29 29.10.04, 19:57
              Niejedzenie przez cały dzień chyba nie jest najlepszym rozwiązaniem, bo można
              się dorobić problemów z żołądkiem. Ale kiedy jestem w pracy to nie bardzo mam
              czas i możliwośc iść coś zjeśc. Dawniej piłam czekolade czy capucino z
              automatu, ale to w sumie świństwa, słodnie i niezdrowe, więc teraz się ich
              wystrzegam i chodze zupełnie głodna. Może będę sobie jakiś kefir czy sok
              pomidorowy kupować? Zastanowię się. NA razie zjadłam około 19.00 w miare
              normalny obiad i jesli nie zjem już kolacji to w sumie moge ten dzień zaliczyć
              do udanych. No ale jeszcze zobaczymy.
              Jak udało się ,Edytko, robienie na bóstwo? Pozdrawiam
              Joasia
              • jklk Re: Dzień 29 29.10.04, 19:58
                Dla mnie Wszytskich Świętych to też piękny dzień - pełen zadumy i refleksji. I
                tak pięknie świecą się wieczorem wszytskie cmentarze!
                • mama_amelki Re: Dzień 29 29.10.04, 21:38
                  daisy ucałuj ode mnie mocno Olo w czółko albo w policzeksmile ja już nie moge się
                  doczekać dnia w którym Amelka będzie już taką dużą damą...wink ach już sobie
                  wyobrażam jak to będziemy razem szaleć na przyszłą jesień, oby pogoda była taka
                  cudowna jak w tym roku.
                  Jeśli chodzi o dietkę to u mnie dziś kiepskosad co prawda cały dzień prawie nic
                  nie jadłam bo byłam na uczelni ale teraz jak wróciłam to nadrobiłam jedzeniowe
                  zaległości i to z nawiązkąsad No cóż... ale jutro dzień wolny to może troszkę
                  na rowerze pojeżdżę? Może jakieś brzuszki zrobię? Kto wie, kto wiesmile Muszę się
                  w końcu za siebie zabrać bo brzuch mam wstrętny, wyglądam jakbym wcale talii
                  nie miała. Niby nogi całkiem całkiem, niby biodra ok, niby rączki już jak przed
                  ciążą, ale ten brzuch... fuj, psuje cały efekt wizualny!smile Byłam dzisiaj w
                  paru sklepach i tak sobie pomyślałam że i tak nic sobie kupić nie mogębo
                  przecież muszę schudnąć a wtedy to to co teraz nabędę będzie za duże i
                  wogóle... bezsensusmile Więc chcąc nie chcąc muszę zrzucić nawet nie tyle parę
                  kilogramów co parę...naście centymetrów. Brzuszki więc mnie nie ominą. Od jutra
                  już naprawdę zaczynam. Będę zdawać relacje jak mi one wychodzą (i czy wogóle
                  wychodząsmile) co mnie bardziej zmobilizujesmile
                  Pozdrawiam Kaśka
                  Ps.Jak tam ma się nasze Bóstwo???smile
                  • jklk Re: Dzień 29 29.10.04, 22:15
                    Kasiu, ja też zamierzam wreszcie zacząć robić brzuszki. Ale może nie od
                    jutra... Może od 2 listopada (bo pierwszy to święto - każda wymówka jest dobra,
                    jak wiadomo).
                    Ja jestem ogólnie rzecz biorąc bardzo zadowolona z dotychczasowych efektów
                    mojegi odchudzania. Ja się zaczęłam właściwie odchudzać ze 3-4 dni przed
                    pierwszym października, więc u mnie już minął miesiąc. No i schudłam gdzieś ze
                    3 kilo myślę. Ale najwazniejsze, że to naprawdę robi różnicę - znacznie luźniej
                    czuję się w wielu moich spodniach i wyglądam chyba w nich też lepiej. Ale nad
                    brzuchem to musze jeszcze popracować i dlatego muszę zacząć DRUGĄ FAZĘ mojego
                    odchudzania, w czasie której wezmę się wreszcie za te brzuszki. Bo na razie
                    rano mam brzuch prawie płaski, ale jak tylko coś zjem czy wypiję, to odrazu to
                    widać... To wprawdzie mobilizuje do tego, żeby nic nie jeść, ale bez przesady,
                    nie da się chodzić całę życie z pustym brzuchem...
                    Pozdrawiam serdecznie!
                    Joasia
                    • daaisy1 Re: Dzień 29 30.10.04, 00:24
                      Bóstwo gotowe...a czy zadowolone..zobaczymy jutro w świetle dnia...bo
                      wieczorem..to każda piękna.hiih
                      ale dzięki temu, że byłam zajęta siedzeniem na krzesełku, podczas gdy fryzjerka
                      zawijała mi włosy w sreberka (prawie jak świstak) nie myślalam o jedzeniusmile
                      jestem zadowolona z dzisiejszego wieczoru i taka dumna z siebie że nic nie
                      zjadłam..no prawie nic wafelka zjadłam..smileA poważne odchudzanie, jeszcze
                      poważniejsze od dotychczasowego zaczynam od 3 listopada...bo 2 idę do mojej
                      przyjacółki na urodzinki..więc mam nadzieję..że mnie zrozumiecie.

                      Wiecie..Kochane..ja mam na cmentarzu bardzo bliską mi maleńką istotkę..moją
                      córcię..to będzie dla mnie bardzo smutny weekend...pamiętajcie o niej...

                      ściskam
                      Edyta
    • daaisy1 dzień 30 30.10.04, 00:28
      skoro już tu jestem o tej porze..to pozwolę sobie rozpocząć dzień 30..
      nie zamierzam teraz robić żadnych brzuszkówsmile posprawdzam pocztę i chyba pójdę
      spać..życzę miłego dnia
      Edyta
      Joasiu...masz rację kefirek lub przynajmniej jakiś sok by Ci się przydał..bo to
      nawet "niebezpieczne" chodzić tak z pustym żołądkiem...
      Kasiu...ten czas tak szybko płynie..nawet się nie obejrzysz..a Twoja córcia
      będzie taka duża jak mój Olo...aha wkrótce umieszczę nowe zdjęcia na zobaczcie
      więc zapraszam Was w odwiedzinkismile
      Edyta
      • mama_amelki Re: dzień 30 30.10.04, 10:29
        Boże daaisy jak czytam takie rzeczy to zawsze płaczęsadto takie
        niesprawiedliwe, okrutnesad Życzę Ci dużo siły na nadchodzące dni.

        Ps.Bardzo chętnie bym sobie obejrzała zdjęcia na Zobaczcie ale już od kilku
        miesięcy nie pokazują mi się fotkisad Nie wiem co jest grane, nie znam sięsad

        Ps2.Ja właśnie zrobiłam 50 brzuszków, jestem taka dumna, plan narazie działa...

        • daaisy1 Re: dzień 30 30.10.04, 11:54
          Właśnie zjadłam śniadanko...i myślę coby tu dobrego zrobić na nadchodzący
          weekendsmile a brzuszki...hm..może za chwilkę..muszę odpocząć po śniadniusmile

          Kasiu..może napisz do moderatora forum zobaczcie a Anetka Ci coś poradzi - bo
          ja też za bardzo się nie znam, a może w swoich ustawieniach masz coś nie tak..

          Joasiu...a co to dziś strajk? nie piszesz nic..

          POzdrawiam Was gorąco
          Edyta
          • jklk Re: dzień 30 30.10.04, 15:47
            Przepraszam Was, że pisze dopiero teraz. Byłam w pracy i zajrzałam szybko na
            forum, ale miałam tylko chwilę czasu. Przeczytałam, Edyto, o Twojej córeczce. I
            nie napisałam w rezultacie nic...
            Tak Ci współczuję... Była starsza od Ola? Nie, nie chcę się wypytywać. To chyba
            najstraszniejsze, co może się stać, kiedy umiera malutkie dzieciątko.
            Dzisiaj w "Wysokich Obcasach" jest artykuł o śmierci dzieci. Na razie tylko
            przerzuciłam go przy sniadaniu, bo nie miałam czasu. Napisany przez panią
            Dodziuk, której pisarstwa raczej nie lubię, ale chyba warto go jednak
            przeczytać. Bo temat śmierci dzieci jest takim omijanym tematem, ludzie wolę o
            tym nie myślec. Moja mama przede mną urodziła synka, który był wcześniakiem i
            kilka dni po urodzeniu zmarł. Powiem szczerze, że nigdy nie myśłałam o tym, jak
            musiało to być straszne dla mojej mamy. Dopiero jak urodziłam córkę, to
            spojrzałam na to inaczej.
            Pozdrawiam ciepło
            Joanna
            • daaisy1 Re: dzień 30 30.10.04, 22:52
              Joasiu..nie musisz przepraszać..już potrafię o tym wszystkim rozmawiać..gdybym
              nie chciała nie wspomniałabym o Julci tutaj na forum.
              Julcia miałaby dziś 2 latka....urodziła się martwa w 24/25 tc 6 lipca 2002r.
              A co do artykułów na TEN temat jakieś dwa tygodnei temu Polityka
              zapoczątkowała..artykułem Kilka godzin macierzyństwa...autorkami były
              dziewczyny z forum: chore dziecko strata dziecka.., a potem to wszystko jakoś
              nabrało rozpędu..wiecie jakie to ważne wiedzieć że gdzieś jest takie miejsce,
              gdzie można o tym porozmawiać...że są ludzie, którzy Cię zrozumieją..
              bo prawdę mówiąc wiele osób podchodzi do tego tak: nie martw się jeszcze
              będziesz miała dzieci...tak jakby to, które się urodziło już się nie
              liczyło..ale ono sie liczy i zawsze pozostanie w serduszku...to takie trudne..
              Ja miałam to szczęście i po 4 miesiacach od porodu Julci zaszłam w ciązę z
              Olusiem...kocham go za nich dwoje..smileale o moim Aniołku nigdy nie zapomnę..yła
              taka maleńka..

              Ściskam Was serdecznie
              Edyta


              NAWET PO NAJGORSZEJ BURZY ZAWSZE WYCHODZI SŁONECZKO!!!

              A Tak Świeci Moje Słoneczko
            • daaisy1 Re: dzień 30 30.10.04, 22:54
              a teraz bilans...choć tak naprwdę nie ma co bilansować...dziś przesadziłam ze
              wszystkim...nie chcę się tłumaczyć...dlaczego..przesadziłam i już.. odkąd
              zaczełam sie z wami odchudzać nie najadłam się tak okrutnie jak dziś...
              byłe do 3 listopada...
              pozdrawiam gorąco
              Edyta
              ps. jesteście tutaj jeszcze?
              • jklk Re: dzień 30 31.10.04, 08:09
                Wczoraj mnie znowu wieczorem ścięło i zasnęłam razem z Lenką. Nie było to
                zresztą tak wcześnie, bo koło jedenastej - takie mam udane dziecko! W każdym
                razie już nie zajrzałam na forum. Więc dopiero teraz mogę podsumować moje
                wczorajsze "odchudzanie". Pewnie domyślacie się, czemu piszę to słowo w
                cudzysłowie... Tak, wczoraj zjadłam zdecydowanie za dużo - znowu zrobiłam
                makaron, no i niestety, nie dałam rady sobie odmówić. Zobaczymy jak będzie
                dzisiaj? Żeby tylko nie stracić tych efektów, które już mam...
                Ale jak czytam, Edyto, o Twojej Julci, to myślę, że to całe odchudzanie to
                takie bez znaczenia... Czy ma sens zajmowanie się tego typu bzdurami w świecie,
                gdzie umierają takie malutkie dzieci?
                Pozdrawiam Was ciepło na nadchodzące świąteczne dni!
                Joasia

                P.S. Moze ruszę jakoś z brzuszkami dziś lub jutro. Skoro, Kasiu, Ty też juz
                robisz, to mi zrobiło się głupio, że ja nic.
                • daaisy1 dzień 31 31.10.04, 11:08
                  oj coś mi się wydaje..że ponowne odchudzanie zaczniemy po 1 listopada...ostro
                  weżmiemy się do roboty aby na Boże Narodzenie..być piękne..smile

                  Joasiu...gdyby patrzeć na życie z perspektywy śmierci..doszłybyśmy do wniosku,
                  że w sumie to nic nie warto..nic nie ma znaczenia ...już nie raz o tym
                  myślałam...najwięcej zaraz po śmierci Julci..nigdy się z tym nie pogodzę..bo to
                  takie niesprawiedliwe gdy odchodzą takie maleńkie Aniołki.........ale....życie
                  toczy się nadal..ja postanowiłam nie zamykać się w mojej stracie w moim
                  bólu...mam jeszcze dla kogo życ i być piękną..smile..

                  Ściskam Was serdecznie
                  Edyta
                  • jklk Re: dzień 31 31.10.04, 11:30
                    > ...mam jeszcze dla kogo życ i być piękną..smile..

                    Oczywiście masz rację!
                    Myśly zaczęli to swięto od zakupów w supermarkecie, bo nie mieliśmy już co jeść
                    w domu. Ale trzeba przyznac, że było tam tak pusto, że aż zrobiło się nam
                    wstyd...
                    A ja tak strasznie miałam ochotę kupić sobie coś słodkiego. Te batoniki przy
                    kasach, mój Boże, tak się do mnie uśmiechały. Ale nie, nie chcę byc ofiarą
                    marketingowych strategii. Nic nie kupiłam!
                    Pogoda piękna, akurat na spacer na cmentarz. Mieszkamy w pobliżu cmentarza
                    Grabiszyńskiego - jednego z dwóch największych cmentarzy we Wrocławiu. Tam jest
                    pochowany mój braciszek i mój kochany Dziadek i Babcia.
                    Pozdrawiam - zyczę dużo spacerów, mniej jedzenia, choć w sumie bez przesady,
                    nie można sobie tym odchudzaniem zaprzątać głowy w takie dni.
                    Joanna
                    • daaisy1 Re: dzień 31 31.10.04, 12:12
                      ależ mi dziś interent działa tragicznie..5 min czekam aż otworzy mi się kolejna
                      strona lub post..

                      dziś o odchudzaniu nie myślę wcale..zaraz zjemy obiadek i jedziemy na
                      cmentarz...

                      po drodze kupimy coś pysznego - bo mam ochotę i już!

                      odezwę się późnym wieczorem...bo wiecie co..ja zamiast pracować..to latam po
                      forum..ciekawe za co będę wkrótce żyła..

                      pozdrawiam Was gorąco
                      Edyta

                      Joasiu..zapalę świeczkę za Twojego braciszka, babcię i dziadka...(*)(*)(*)
                      • jklk Re: dzień 31 31.10.04, 19:06
                        Taki piękny dzień! Ale i brzuch mam jak za starych "dobrych" czasów...
                        Najbardziej martwi mnie właśnie to, co będzie, kiedy się już odchudzę o tylw
                        ile chcę. Czy ni ebędzi etak, że po dwóch tygodniach normalnego życia wsyztko
                        odzyskam?
                        Idę się myć i usypiać dziecko, bo mam zamiar wykorzystac tę zmianę czasu do
                        przyspieszenie jej usypiania. Zobaczymy, może się uda.
                        A co u mamy_amelki? Nic się dzisiaj, Kasiu, nie odzywasz?
                        • mama_amelki Re: dzień 31 31.10.04, 19:35
                          A u mamy_amelki nic specjalnego. Przegięła dzisiaj jak zwykle i pewnie przegnie
                          jeszcze bardziej bo zaraz idziedo sąsiadów na ... jedzonkosmile
                          Tłumaczę sobie jednak że musze nagromadzić zapasy bo od jutra ostro zaczynam
                          walkę ztymi nieszczęsnymi 6kilogramami. Na święta Bożego Narodzenia chcę być tą
                          Kaśką z dawnych latsmile Czy mi to wyjdzie to się okaże. Na razie zrobiłam sobie
                          plan nakartce. Zaznaczyłam daty kolejnych niedziel, pod każdą napisałam waga,
                          talia, brzuch, biodra, uda i mam zamiar co tydzień notować ile i czy mi ubyłosmile
                          Codziennie mam zamiar robić 100 brzuszków (przynajmniej) i jeżdźić 3 razy w
                          tygodniu przez godzine na rowerku. Nie będę jeść słodyczy, jasnego pieczywa i
                          nie będę pić gazowanych rzeczy. Zaszaleć będę mogła tylko w weekend ale tylko
                          troszkęwink Mam nadzieję że mi się udasmile
                          Ps.Ja też daaisy zapalę świeczkę za Twoją córeczkę.
                          • daaisy1 Re: dzień 31 31.10.04, 22:34
                            dziękuję Kasiu...(za świeczkę)

                            sprawdzam pocztę i idę spać..

                            pozdrawiam Was gorąco
                            Edyta
                        • daaisy1 Re: dzień 31 31.10.04, 19:43
                          dziś o odchudzaniu nie piszę..nic bo wcale się nie odchudzam..

                          Olo usnął..ale cały dzień miał poprzestawiany...rano zamiast iść spać o 12
                          poszedł o 10..a teraz walczyliśmy aby dotrwał do 19...ale jakoś się udało..Olo
                          wykąpany najedzony śpi od 15 minutek..tak więc wieczór mam dla siebie i w końcu
                          mogę popracować..choc najpier siądę i odpocznę..dziś na polsacie fala zbrodni
                          kręcona w brzegu dolnym,. a więc muszę to zobaczyć, nawet moja przyjaciółka
                          była tam statystką..więc..muszę zobaczyć i już..a nawet nie wiem..o czym jest
                          ten serial..ale czy to ma znaczenie..hihih

                          a jutro...ciężki dzień...byłam dziś u mojej Julci...teraz jest tam tak
                          pięknie..już tyle kwiatów wkoło grobu...eh życie...

                          ściskam Was serdecznie..
                          Joasiu ucałuj Lenkę..smile
                          Edyta

                          ps. no właśnie..a może Kasia gdzieś wyjechała...?
    • daaisy1 Re: Ja też chcę schudnąć.. 31.10.04, 22:35
      to już 300...ale duuużo..ciekawe ile jeszcze postów przed namismile mam
      nadzieję..że duuuużo..i że duuużo schudniemy..
    • daaisy1 dzień 32 01.11.04, 00:14
      idę spać..ale jeszcze rozpocznę 32 dzień..choć nie zamierzam się dziś
      odchudzać..ale odezwę..się..więc piszcie smile
      pozdrawiam
      Edyta
      • jklk Re: dzień 32 01.11.04, 07:53
        Witam rano, szybciutko, bo wstyd w święto siedzieć w internecie zamiast pędzić
        życie rodzinne. Mam nadzieję, że dizś zjem mniej, bo wczoraj to był
        zdecydowanie najgorszy (ale chyba najprzyjemniejszy) dzien od początku
        odchudzania. Najgorsze, że Lenka ma chyba pierwsze objawy kataru po wczorajszej
        wizycie na cmentarzu... A było tak pięknie...
        Trzymajcie się ciepło w ten piekny dzień.
        Joasia
        • mama_amelki Re: dzień 32 01.11.04, 09:30
          Dziesiejszy dzionek zaczęłam zupełnie dietetycznie, kefirek z otrębami(FUJ!).
          Oby wytrwać do wieczora bez podjadania...
          Właśnie miałam zacząć robić brzuszki ale pomyślałam sobie że najpierw zajrzę do
          Wasi poczytam troszkę forumsmile
          Wiecie co? Czuję w sobie niezmierną siłę i motywację do odchudzania bo wczoraj
          mąż ściągnął mi teledysk Kylie Minogue, taki sexooowny, że ulalasmile
          Postanowiłam więc że też muszę mieć takie (prawiewink) wcięcie w tali i nogi ala
          Jennifer Lopezowa. Na nogi Kylie nie mam bowiem szans z moją gruszkową
          figurkąsmile
          Pozdrawiam Kaśka
          • daaisy1 Re: dzień 32 01.11.04, 11:19
            teraz zaglądam tu tylko dlatego abyście wiedziały, że jestem..Olo poszedł
            spać..jak wstanie idziemy na cmentarz....
            a odchudzać się będę od środy..bo jutro urodziny mojej koleżankismile
            Edyta
        • jklk Re: dzień 32 01.11.04, 18:07
          Oj, cos mi się widzi, że to chyba będzie koniec tego mojego odchudzania...
          Dzisiaj sobie na kazdym kroku pobłażałam. Dojadałam po moim kapryśnym niejadku
          (nawet wściekle różowy budyń wiśniowy, fuuu!), zjadłam ciasto, którego nie
          lubię, i czekoladkę w gorzkiej czekoladzie, która też w sumie była wstrętna...
          No tak to ze mną jest. A tak się dobrze czułam przy tym odchudzaniu - taka
          byłam radosna i pozytywnie nastawiona do wszystkiego...
          • daaisy1 Re: dzień 32 01.11.04, 20:20
            a ja idę się położyć..bo coś się źle czuję...odezwę się jutro..
            pozdrawiam gorąco
            Edyta
          • mama_amelki Re: dzień 32 01.11.04, 20:27
            A u mnie dzień jak najbardziej na piątkę z plusemsmile
            Rano kefirek w południe obiad u rodziców (bez kawy i góry ciasteczek po nim)
            a dwie godzinki temu owoce na kolację. Mam nadzieję że nic nie dojem teraz.
            Narazie nie czuję głodu ale kto wie co to będzie za godzinę lub dwie?smile
            Dodatkowo wypiłam dwa litry wodyna wypłukanie zbędnych toksynwink
            Ale nalepsze jest to ze zrobiłam 100brzuszków i pedałowałam przez godzinkę na
            rowerku. Przejechałam 25km! Jestem z siebie taka dumna, ehh...smile
            Joasiu nie przejmuj się, gdybyś tylko wiedziała jak mi było ciężko ostatnimi
            dniami zachować dietę, jak rzucałam się na słodycze, ciasta i inne przekąski
            nie koniecznie będące moimi przysmakami. Od dzisiaj jednak ostro się za siebie
            wzięłam bo mam wyznaczony cel do którego muszę no MUSZĘ dojść choćby niewiem
            co!!!smile To może śmiesznie zabrzmi ale już czuję się lżejsza i wreszcie jestem
            naprawdę zadowolona z mijającego dnia. Och jeszcze tylko 50 dni i będę laskasmile
            • jklk Re: dzień 32 01.11.04, 21:20
              To gratulujeę, Kasiu! Fajnie czytać takie posty - ku pokrzepieniu serc! Mam
              nadzieję, że i ja i Edyta wykrzeszemy z siebie też jeszcze trochę entuzjazmu.
              Mam nadzieję, Edytko, że nie będziesz chora. W każdym razie życzę zdrowia! Moja
              córcia kichnęła dzisiaj przy zasypianiu dwa razy - wiem, że jestem
              przewrażliwiona, ale boję się, że znowu się rozchoruje...
              Ja zresztą też po wczorajszej wizycie na cmentarzu czuję się lekko podziębiona,
              ale mam nadzieję, że się jednak nie rozłożę. Dzisiaj ze strachu siedziałam cały
              czas w domu. Na szczęscie już wczoraj odwiedziłam wszystkie groby i zapaliłam
              wszytskie świeczki - też za Twoją córkę, Edytko. I sniło mi się po tej wizycie
              na cmentarzu, ze znowu byłam w domu u dziadków smile.
              Pozdrawiam Was serdecznie
              Joanna
    • jklk nastepny dzień 02.11.04, 07:04
      Wstałąm dzisiaj wcześnie, moze dzień będzie dobry?
      Chociaż córka wygląda na zakatarzowa i właśnie nie wiem, czy prowadzić do
      przedszkola czy nie...
      Napisze więcej o bardziej przyzwoitej godzinie.
      • daaisy1 nastepny dzień - 33 02.11.04, 08:47
        Witam Was kochane dziewczynki...
        przede wszystkim dziękuję za zapalone świeczki za moją Julcię...

        a wracając do odchudzania...to tak jak pisałam wcześniej ostro biorę się od
        jutra bo dziś wieczorkiem jeszcze czekają mnie urodziny u koleżankismile a ona
        robi takie dobre jedzonkowink
        od jutra po staremu po 300 brzuszków dziennie..bez leniuchowania...Joasiu
        zacznij ze mnąbędzie mi raźniej..bo coś mi się wydaje, że zostajemy w tyle za
        Kasiąsmile

        pozdrawiam Was gorąco
        Edyta

        ps chora chyba nie bedę bo to jajnik mnie bolał..
        • jklk Re: nastepny dzień - 33 02.11.04, 09:12
          Córkę jednak odstawilismy do przedszkola. Nos się jej odetkał i wygladało na
          to, ze jednak kataru nie ma - może to jest problem ze zbyt suchym powietrzem od
          kaloryferów? Już włączyłam nawilżacz, może pomoże. Dawniej myślałam, że to jest
          tak, że dziecko albo jest chore, albo zdrowe, ale teraz wciąż mamy jakieś takie
          stany przejściowe - dwa razy kichnie i spokój, albo - tuż po zbudzeniu katar, a
          po godzinie wszystko OK.
          Śniadanie zjadłam malutkie, jak nalezy. Waga nie zareagowała zbyt wyraźnie na
          moje wczorajsze grzechy (no moze z pół kilo więcej, ale to wszytsko się mieści
          w granicach błędu). I mam nadzieję, że dziś już będę twardsza. Chociaż też
          siedzę i pracuję w domu dzisiaj, a to jest, jak wiadomo, zgubne.
          Tak, mam zamiar zacząć od jutra te brzuszki, tylko nie 300, bo to u mnie
          nierealne. Musze wymyślić jakąś bardziej humanitarną liczbę, która jednak ma
          szansę już coś dać - 50? 70? Zobaczę.
          • mama_amelki Re: nastepny dzień - 33 02.11.04, 09:32
            2listopad, drugi dzień reaktywacji mojego odchudzaniasmile
            Muszę jednak przyznać że po tej wczorajszej kolacji o godzinie 18 taką pustkę
            rano czułam że szkoda pisaćsmile Ale nie rzuciłam się na bułeczki o nie!
            Kulturalnie zjadłam...kefireksmile Mniam. (Jak człowiek głodny to wszystko
            polubiwink) Teraz muszę zrobić 50 brzuszków...ale taaak mi się nie chce!sad
            Czemu brzucha nie można zlikwidować samą dietą no czemu!
            Na 300 brzuszków dziennie to ja szans nie mam, bo przy jednorazowym wykonywaniu
            50 mam problemywink Ale może w dni wolne od zajęć będę robić 150(rano, w
            południe i wieczorem) Bo na uczelni to raczej się nie położę między krzesłami i
            nie zacznę "pompować"...dziwnie by to CHYBA wyglądała?wink
            Jeśli chodzi omnie to zdecydowanie bardziej w trakcie diety wolę siedzieć w
            domku, mam większą samokontrolę. A na uczelni to jem byle co byle jak ibyle
            gdzie. Nie może mi przecież w brzuchu burczeć jak będzie cisza w saliwink
            Dobra kończę już bo mała się obudziła...smile
            Pozdrawiam Kaśka
            • jklk Re: nastepny dzień - 33 02.11.04, 09:56
              > Kulturalnie zjadłam...kefireksmile Mniam. (Jak człowiek głodny to wszystko
              > polubiwink)

              Tak, to prawda z tym lubieniem wszystkiego. Ja sobie przed dietą powtarzałam
              sobie, że przede wszytskim nie wolno mi po dziecku dojadać rzeczy, których nie
              lubię. Bo to jest przecież bez sensu. Tak samo muszę zdecydowanie odmawiac u
              rodziców, jesli częstują mnie rzeczami, których nie lubię. Z tymi zaś
              potrawami, co lubię, to nie miałam zamiaru już tak ostro postępować. Ale po
              jakimś czasie okazało się, że "lubię" już prawie wszystko... Stąd od dzisiaj
              ZAOSTRZAM STRATEGIĘ WOBEC SWOJEJ SŁABEJ OSOBY! Niczego mam nie dojadać i
              uciekać od rodziców, jak tylko moja mama coś bąknie o jedzeniu!
              • daaisy1 Re: nastepny dzień - 33 02.11.04, 11:53
                ja właśnie wrócilam ze spacerku z Olusiem..i zjadłam jajecznicę...ale jaka
                pyszna była...mówię..Wamsmile i to z chlebkiem..wink
                dziś szaleję..z jedzeniem ale od jutra słowo honoru..biorę się za siebiesmile
                pozdrawiam Was gorąco
                Edyta
                • mama_amelki Re: nastepny dzień - 33 02.11.04, 13:29
                  zjadłam jajecznicę...ale jaka
                  pyszna była...mówię..Wamsmile i to z chlebkiem..wink

                  No tak, a ja tu zaglądam bo mam malutki kryzys i co ja czytam? O jajecznicy!
                  Z chlebkiem! Że pyszne! Kurczę ja Cię daaisy zabiję!wink Ty mnie wykończyć
                  chcesz czy co?
                  • daaisy1 Re: nastepny dzień - 33 02.11.04, 13:35
                    Kasiu kochana przepraszam Cię..masz rację...ale jestem samolubna..poprawię się..
                    ja tylko chciałam się delektować ostatnim dniem "wolności"
                    pozdrawiam
                    Edyta
                    • jklk Re: nastepny dzień - 33 02.11.04, 13:53
                      Za to ja się w trzymam. Tzn. w miare - zjadłam zupy dosyc dużo, ale za
                      to "piję" herbatę bez cukru - pisze w cudzysłowie, bo tak na prawde stoi przede
                      mną ten kubek już z pół godziny i nic w nim nie ubywa - ja po prostu nie jestem
                      w stanie tego pić!!!!!
                      Ale na razie dałam sobie szlaban na cukier, bo jeść jakoś jednak troszkę więcej
                      jem, więc musi się zrównoważyć.
                      P.S. Ja na szczęście nie znoszę jajecznicy - nawet po miesiącu odchudzania.
                      • daaisy1 Re: nastepny dzień - 33 02.11.04, 14:26
                        A ja tak bardzo chciałabym nauczyć się pić herbatę bez cukru...ale jak to
                        ładnie powiedzieć, gdy piję gorzką herbatę mam odruch zwrotny..nie cierpię
                        gorzkiej herbaty..wolałabym pić samą wodę....
                        • mama_amelki Re: nastepny dzień - 33 02.11.04, 15:59
                          Ja też bez cukru nie tknę, fuj. Wolę juz wodę mineralną i tą też piję. Herbatę
                          natomiast tylko mlekopędną, która sama w sobie jest słodka i dość kalorycznasad
                          Ale musze dla mojej dzidzi żeby jak najdłużej mogła się cieszyć świeżutkim
                          mleczkiemsmile Boję sie tylko że przez to całe moje studiowanie może się
                          karmienie szybko skończyć...sad
                          Ja narazie trzymam się całkiem dzielnie, chociaż wsuwam mandarynki jedna za
                          drugą, bo mam straszną ochotę na coś słodkiego po tym jak w tv zobaczyłam
                          reklamę Kinder Buenosmile Muszę być twarda muszę...
                          Zrobiłam 50 brzuszków, jeszcze 50 przede mną. Tragedia, tak mi sie nie chce.
                          Leń jestem, no leń.
                          • jklk Re: nastepny dzień - 33 02.11.04, 21:14
                            Mój dzień dzisiaj nie najgorszy, choć bywały lepsze...
                            Ale na razie na wadze wszytsko OK, więc myślę, że jak jutro się poprawię, to
                            będzie dalej szło w dół. Córkę uśpiłam, po tej zmianie czasu zyskałam godzinę
                            wieczorem smile Tfu, tfu, odpukać, bo ją jak sie tylko pochwali to na następpny
                            dzień zaraz coś nowego zmaluje, typu niespanie do 24.00
                            • jklk Re: nastepny dzień - 33 02.11.04, 23:36
                              Strasznie mam ochotę na czekoladę!!!!!! Albo chałwę!!! (nie wiem nigdy czy
                              hałwa czy chałwa się pisze - znam ją z praktyki, a nie z opisów). Ale nie
                              zjadłam jednak (zresztą nie mam w domu ani czekolady ani hałwy, hi hi). Jutro
                              lecę do pracy, wcześnie, może będzie to sprzyjać niejedzeniu. Dobranoc
                              • mama_amelki dzień - 34 03.11.04, 05:59
                                Dzień dobrysmile Właśnie szykuję się na uczelnie, ale tak mi się nie chce...
                                Zwłaszcza że na dworze ciemno i zimno, brrr.
                                Mam nadzieję że ta wyprawa nie zaszkodzi mojej dietce...
                                Do zobaczenia, albo raczej do napisaniawink
                                Kaśka
                                • daaisy1 dzień - 35 03.11.04, 08:41
                                  Witam witam...nie pisałam wczoraj bo jak wróciłam z urodzin to w domku chłopcy
                                  już spali i nie chciałam włączać komputerka więc po cichutku położyłam się
                                  również spać..Co jadłam na urodzinkach - nie powiem...wink ale tak sobie myślę
                                  czy nie zacząć od dziś tej 13 dniowej diety...pomęczyć się te dwa tygodnie..i
                                  jużsmile myśle i myślę...tylko tam prawie mało co się je..
                                  Pozdrawiam Was gorąco
                                  • daaisy1 Re: dzień - 34 03.11.04, 09:52
                                    zdecydowałam sie na diete..mam nadzieję że wytrzymam - trzymajcie za mnie
                                    kciuki...
                                    oto ona:
                                    dzień 1 i 8
                                    Sniadanie godz. 8-9
                                    1 kubek czarnej kawy i kostka cukru
                                    lunch godz 12-13
                                    dwa jajka na twardo, gotowany szpinak, i jeden pomidor
                                    obiad 16-18
                                    wolowina i sałata z olejem i cytryną

                                    dzień 2 i 9
                                    Sniadanie godz. 8-9
                                    1 kubek czarnej kawy i kostka cukru
                                    lunch godz 12-13
                                    wolowina i sałata z olejem i cytryną + świeży owoc
                                    obiad 16-18
                                    1 plaster szynki, 2-3 szklanki jogurtu naturalnego

                                    dzień 3 i 10
                                    Sniadanie godz. 8-9
                                    1 kubek czarnej kawy i kostka cukru, 1 kromka lub grzanka
                                    lunch godz 12-13
                                    gotowany szpinak, 1 pomidor + świezy owoc
                                    obiad 16-18
                                    2 jajka na twardo, 1 plaster szynki, sałata z olejem i cytryną

                                    dzień 4 i 11
                                    Sniadanie godz. 8-9
                                    1 kubek czarnej kawy i kostka cukru,
                                    lunch godz 12-13
                                    1 jajko na twardo, 1 tarta marchew, małe opakowanie twarozku naturalnego
                                    obiad 16-18
                                    1 puszka mała lub kompot z owoców mieszanych, 2-3 szklanki jogurtu naturalnego

                                    dzień 5 i 12
                                    Sniadanie godz. 8-9
                                    1 duża marchew tarta z cytryną,
                                    lunch godz 12-13
                                    duża chuda ryba z cytryna i odrobina sosu do pieczenia
                                    obiad 16-18
                                    1 duzy befsztyj wolowy + sałata (sama) + gotowane brokuły

                                    dzień 6 i 13
                                    Sniadanie godz. 8-9
                                    1 kubek czarnej kawy i kostka cukru, 1 kromka lub grzanka
                                    lunch godz 12-13
                                    kurczak + sałata z olejem i cytryną
                                    obiad 16-18
                                    2 jajka na twardo +duża marchew

                                    dzień 7
                                    Sniadanie godz. 8-9
                                    1 kubek herbaty bez cukru
                                    lunch godz 12-13
                                    kawałek grilowanego mięsa chudego + świezy owoc
                                    obiad 16-18
                                    NIC



                                    * chuda ryba to dorsz, pstrąg
                                    * gruby plaster - 10 dkg
                                    * wędlina ma byc chuda, wędzona lub gotowana
                                    *przyprawy sól, pieprz
                                    * kawa może być rozpuszczalna lub z ekspresu
                                    * doradza sie picie 2 litrów wody mineralnej dziennie

                                    UWAGA
                                    lunch i obiad mozna nawzajem zamieniać jeżeli będzie sięto robiło tego samego
                                    dnia

                                    aha zrobiłam już 100 brzuszków!
                                    buziaczki
                                    E.
                                    • merlott Re: dzień - 34 03.11.04, 10:13
                                      witajcie dziewczyny!

                                      a czy dzien 34 nie jest za poznym dniem, by do Was dolaczyc? smile)
                                      odchudzam sie od 2 miesiecy, zaczelam z "grupa wsparcia" na tym forum, ale cos
                                      chyba moje drogie Laski pochudly szybko, bo przestaly juz pisac sad((

                                      W sumie mialam podobne gabaryty jak Daaisy, gdy zaczynala ten watek - wzrost
                                      164, waga 63. Obecnie doszlam do 58 (wychodzi 5kg na 2 m-ce - nie za duzo, ale
                                      zawsze to do przodu smile) ...a! marzy mi sie 52, wiec jeszcze troszke przede
                                      mna smile)

                                      pozdrawiam serdecznie!
                                      • jklk Re: dzień - 34 03.11.04, 10:20
                                        Witam, merlott! Nasze posty się jakoś minęły - twój pojawił się, kiedy pisałam
                                        mój. Fajnie, że chcesz do nas dołączyć! Nas jest w sumie trzy, reszta się
                                        wykruszyła, albo się nie odzywa. Niestety, wątki "odchudzaniowe" często
                                        zamierają. Ale my jestesmy zdecydowane i uparte - prawda, Edyto i Kasiu?
                                        Ja zaczynałam mając gdzieś 62 (wzrost 168), teraz mam gdzieś 58-59 (moja waga
                                        nie jest dokładna, raz pokazuje tak raz tak, nawet i 57 mi czasem rano pokaże),
                                        w kazdym razie w spodniach jest mi juz zdecydowanie luźniej, z czego się cieszę!
                                    • jklk Re: dzień - 34 03.11.04, 10:14
                                      Witam Was!
                                      Edyto, będę trzymać kciuki, oczywiście! Chociaż zarazem tak mi ciebie żal! Te
                                      jajka na twardo! i kawa z kostką cukru! Śmieję się - ja tych rzeczy akurat nie
                                      lubię. Ale może rzeczywiście jakaś konkretna dieta może być dobra, bo w
                                      określonym czasie przyniesie określone efekty. A przy takim odchudzaniu jakie ja
                                      stosuję to wszytsko się trochę rozmywa. Powodzenia!
                                      Ja, ponieważ mam stałą tendencje do tycia (czy - powiedzmy - podtywania, bo
                                      przecież jakaś strasznie gruba nie jestem) musze raczej wyrobić sobie stałe
                                      sposoby odżywiania się, które pozwolą mi utrzymywać wage a zarazem jakos nie
                                      umęczać się zbyt koszmarnie. Ale wiadomo, łatwo powiedziec, trudniej
                                      zrealizować... Bo to moje utycie to nie efekt ciąży (po ciąży bardzo szybko
                                      prawie wszystkie dodatkowe kilogramy straciłam i to tak jakos samoistnie), tylko
                                      efekt normalnego życia. Po prostu jeśli jem tyle, na ile mam ochotę, to tyję...
                                      To smutne, bo to oznacza, że tak na prawde będę musiała już zawsze uważać.
                                      Jakoś to będzie.
                                      My tu sobie dywagujemy, a mama_amelki już się uczy. Biedna, tak wcześnie musiała
                                      wstać! Chociaż mnie córka obudziła też wcześniej niżbym chciała - przed 7.00. To
                                      efekt wcześniejszego uśpienia. Ta moja córcia nie potrzebuje widać więcej snu
                                      niż 9 - 9 i pół godziny...
                                      Pozdrawiam
                                      Joanna
                                      • daaisy1 Re: dzień - 34 03.11.04, 12:58
                                        Witaj Merlott, super, że do nas dołączasz..mam nadzieję..ze dotrzymasz nam
                                        kroku i będziesz z nami, bo ja mam nadzieję.że My wytrwamysmile Joasiu..mi też
                                        jest siebie szkoda..ale widze, że muszę się ostro za siebie wziąć..bo
                                        inaczej..sama widzisz co się ze mną dzieje..a to świeta o to urodzinki..a tak
                                        pomęczę się przez 13 dni i już.smile powinnam schudnąc jakies 7 kgsmile zobaczmy
                                        aha i jeszcze jedno dziś już zrobiłam 200 brzuszków..sto rano i sto przed
                                        chwilką..włąśnie jem jajka z pomiodrem, szpinaku nie kupiłam..zapomniałam.. ale
                                        podobno można go zastąpić kalafiorem, więc może nie bedzie tak źle.. aha jajka
                                        jakoś zniose..bo lubię..ale z kawą jest cięzko..bo ja generalnie kawy nie
                                        piję..a tu ma być na dodatek czarna...
                                        Kasiu...jak tam na uczelni..nie uległaś żadnym kulinarnym - barowym pokusom?

                                        ściskam Was gorąco (w pasie, dla lepszej taliismile
                                        Edyta
                                        • merlott Re: dzień - 34 03.11.04, 14:06
                                          dzieki dzieczyny za przyjecie, postaram sie nie wypasc smile)

                                          Edytko, co do Twojej diety - jak to z kazda dieta bywa dla jednych sluzy, dla
                                          innych nie. u mnie sie nie sprawdzila, gdyz ja normalnie jem mniej niz ta dieta
                                          zaleca. czulam sie na niej ciagle objedzona. no ale schudlam, tyle ze tylko 2
                                          kg. Ale moja kolezanka schudla dzieki niej 6kg! czego i Tobie zycze.
                                          • mama_amelki Re: dzień - 34 03.11.04, 17:11
                                            O widzę że poszerza się nasze gronkosmile super! im więcej nas tym lepiejsmile
                                            Ja na szczęcie wróciłam już do domku, na uczelni zjedłam dwie ciemne bułeczki
                                            ale to i tak lepiej niż moje standartowe bułki z sosikami z uczelnianego bufetu
                                            popijane spritem a czasem zagryzane jakimś batonem... w domku kulturalnie
                                            zjadłam przygotowany przez mensza obiadek (zupkę pomidorową i kurczaka z
                                            brokułami) a teraz dla zaspokojenia głodu na słodkie zjadłam gruszkę i dwie
                                            mandarynki. Obym tylko wieczorkiem się nie złamała i nie pochłonęła tych
                                            rogalików z czekoladowym nadzieniem co to mój ukochany mężuś kupił abym
                                            trenowała moją słabą silną wolęwink No w takich momentach to wstyd isę przyznać
                                            ale go nienawidzęsmile Wiadomo przecież powszechnie że najlepieji najłatwiej
                                            odchudza się gdy lodówka pusta a w szafkach brak łakocismile Mojemu mężowi jednak
                                            chyba nikt o tym nie powiedział bo z namiętnością kupuje mi "Jeżyki" i inne
                                            tego typu przysmaki.



                                            Nie no, ja mu mówiłam, że nie chcę niczego słodkiego w domu widzieć. Chyba mnie
                                            wtedy nie usłyszał...wink
                                            • daaisy1 Re: dzień - 34 03.11.04, 20:20
                                              qrcze...wszystko byłoby ok..gdyby nie odwiedziny pewnej znajomej..zjadłam
                                              kawałek ciasta...a reszta była zgodna z dietą..ochyda..nie lubię sałaty i to z
                                              olejem i sokiem z cytryny...ale może wytrwam..
                                              aha zrobiłam dziś 300 brzuszków..wiec generalnie jestem z siebie dumna..a do
                                              tego mój mąż coś dziś za mną chodzi..więc kto wie..kto wie..może spalę jeszcze
                                              trochę kalorii hihihsmile
                                              ale na razie muszę popracować..bo strasznie sie ostatnio ociągam..i w końcu
                                              nikt nie bedzie chciał ze mną współpracować..
                                              może zajrzę tu jeszcze około północy....
                                              ściskam Was gorąco
                                              ps. Joasiu a co u Ciebie
                                              ps. Kasiu, skąd ja znam te słodkie pokusy...hihi a mój mąż również uwielbia gdy
                                              w domku jest COŚ na słodko..
                                              ps. Merlott...mam nadzieję..że mi ta dieta pomoże...wiesz..tak się zastanawiam,
                                              że skoro jesz mniej niż w tej diecie..to od czego Ty przytyłaś (bez urazy)..ja
                                              jem zdecydowanie duuużo więcej...smile
                                              • jklk Re: dzień - 35 04.11.04, 06:58
                                                Znowu zamiast kończyć dzień wczorajszy to mogę już tylko zacząć następny, bo
                                                poszłam wczoraj znowu spać 9.15. Dzień wczorajszy był OK. Dziś idę na długo do
                                                pracy, więc nie będzie okazji do jedzenia.
    • daaisy1 35 dzień 04.11.04, 08:03
      witam witam w kolejnym dniu..
      mam nadzieję..że mój dzień będzie co najmniej tak samo udany jak ten
      wczorajszysmile zaraz zabieram się za brzuszki...
      odezwę się poźniej..bo Olo się już niecierpliwi...
      E.
      • jklk Re: 35 dzień 04.11.04, 08:43
        Tak, tych brzuszków (nie brzuszka) to Ci, Edyto, zazdroszczę (wczoraj 300,
        tak?!!).
        Ale co tu zazdrościć, robić powinnam i tyle!
        Co do słodyczy, to mój mąż na szczęscie nie lubi i nie ma zwyczaju kupowania.
        Ale zawsze coś tam jednak w domu jest słodkiego, np. jakieś darowane rzeczy,
        dla dziecka np. Na szczęście Mamby i żelków nie lubię. Jedynie pasję do mleczka
        w tubce dzielę z moją córką i czasem jej trochę pdopijam smile
        Pozdrawiam
        Joasia
        • daaisy1 Re: 35 dzień 04.11.04, 09:00
          tak Joasiu...brzuszków było 300 a dzis już 100smile
          a co do słodyczy..ja je po prostu uwielbiam..smile
          ale zaraz lecę na spacerek z Olusiem...więc trochę zgubię kalorii..
          wczoraj pomęczył mnie trochę mąż..więc ...smile
          • mama_amelki Re: 35 dzień 04.11.04, 09:38
            Ja wczoraj nie zaliczyłam ani jednego brzuszkasad nie miałam siły.
            Dzisiaj postaram się to nadrobić, zobaczymy co z tego wyjdzie. Nie mogę się
            jakoś do tych brzuszków przekonać. Wiem że na tą moją fałdkę tylko one mogą
            zaradzić, ale jakoś i tak mnie to wystarczająco nie motywuje...sad Chociaż jak
            tak sobie pomyślę o mojej mamie i jej siostrach którym zostały po ciążach
            właśnie takie oponki i teraz już się ich pozbyć nie mogą nawet ćwiczeniami to
            myślę sobie że chyba lepiej teraz się pomęczyć...

            ...no to idę robić te przeklęte brzuszkismile

            Ps.Daaisy wreszcie mogłam przeglądnać zdjęcia na "zobaczcie", Twój synek jest
            prześliczny, zdjęcia rewelacyjne i jak fajnie go ubieraciesmile Lubię takich
            małych modniachówwink Już się doczekać nie mogę jak moją będę tak stroićsmile
            • daaisy1 Re: 35 dzień 04.11.04, 12:48
              witam ponowniesmile
              jak na razie zrobiłam 100 brzuszków..byłam na spacerze..zjadłam mało..nie wiem
              czy wytrzymam z tą dietą..jak wypiję rano kawę na czczo to potem mnie boli
              brzuszek...więc nie wiem..czy powinnam ją pić..może po prostu zrezygnuję z
              pieczywa i ziemniaczków...które tak bardzo lubię..i słodyczy oczwiście..
              własnie jem śniadanko..pomiodry i jogurt nautralny...
              Kasiu...wiesz jak to jest z tymi ciuchami dla dzieciaków..sobie nie kupisz a
              dziecku taksmile czasem nie mogę się oprzeć..jak spotkam cos fajnego.. a poza tym
              moja przyjaciółka ma synka o 15 miesiecy starszego od mojego Olusia i sporo
              ubranek mam od niej..bo inaczej..to by mi wszystkie karty kredytowe nie
              starczyły..tak uwielbiam zakupy dla mojego Olinkasmile
              smile
              Edyta.
              ps merlott jak masz na imię?
              • jklk Re: 35 dzień 04.11.04, 15:29
                Z ubieraniem dzieci to sie trzeba śpieszyć, bo moja córka jest już w fazie
                samodecydowania o swoim stroju i wszytskie stylowe sukienki oprotestowuje, nic
                dzinsowego nie włoży, nic granatowego, szarego, czarnego. Kocha rózowy i
                słodkie wyszywanki...
                U mnie OK, jak na razie większych grzechów jedzeniowych nie popełniłam.
                • jklk Re: 35 dzień 04.11.04, 19:52
                  Musze teraz już dzień podsumować, bo nie wiem, czy znowu nie zasnę usypiając
                  Lenkę - tak się czuję zmęczona...
                  Z dnia jestem średnio zadowolona. Przed pracą zjadłam drugie śniadanie, bo nie
                  chciałam potem być tak strasznie głodna jak w zeszłym tygodniu. Ale i tak byłam
                  strasznie głodna i po powrocie pożarłam zdecydowanie za dużą obiado-kolację...
                  Teraz się czuję wręcz przejedzona. Tak więc w ten tydzien to chyba jedynie uda
                  mi się utrzymać wagę a nowego spadku nie odnotuję....
                  Pozdrawiam
                  Joasia
                  • daaisy1 Re: 35 dzień 04.11.04, 19:57
                    ja też robię podsumowanie..bo mam zamiar dziś solidnie popracować..a jak wejdę
                    na forum..to czas leci nieubłaganie..więc piszę i uciekam..smile no może jeszcze
                    zajrzę..ale nie obiecuję...dzień zakończył się na 100
                    brzuszkach...spacerku..obiadku..chyba z diety nic nie będzie bo źle się czuję
                    po tej jednej kawie na czczo...a tak na marginesie...czy drobiowa wątróbka jest
                    bardzo kaloryczna?
                    Joasiu..jeśli potrzebujesz snu - nami się nie przejmuj..przecież sen i
                    odpoczynek są nam niezbędnesmile
                    Kasiu..jak tam na uczelni?
                    Merlott jesteś jeszcze z nami?
                    Pozdrawiam i życzę słodkiej nocy
                    Edyta
                    • merlott Re: 35 dzień 04.11.04, 21:57
                      hej, hej,
                      jestem, jestem, tyle ze dzis kompletnie nie mialam na nic czasu. godzine temu
                      wrocilam z podrozy sluzbowej - pobawilam sie z coreczka, wykapalam i mam
                      troszke czasu na forum. meczace sa te podroze, ale przynajmniej nie ma w nich
                      czasu na jedzenie, wiec dzis dietka przebiegla mi bardzo ladnie smile)

                      co do kilku informacji o mnie - mam na imie Aneta, jestem od pol roku mamusia
                      kochanej coreczki, Oliverki i niezamezna partnerka zazwyczaj cudownego
                      mezczyzny Ernesta smile) Ja pracuje a niemezus zajmuje sie cora. i to chyba tyle...

                      pozdrawiam Was cieplutko
                      • jklk Re: 35 dzień 04.11.04, 22:28
                        Taki mały jogurcik sobie zjem, żeby się troszkę odstresowac i dosłodzić...
                        Żadnych, kurcze, jogurcików o wpół do jedenestej! Nie ma mowy!

                        Czyż to nie jest materiał na romantyczny w swym duchu dramat? Przecież to walka
                        o moją duszę jak o duszę Konrada (niemalże). Z piekielnych szponów żarłoczności
                        wyzwalam się z najwyższym trudem dzięki dla mnie samej zaskakującym siłom
                        wytrwałości, co to spływają na mnie w nadprzyrodzony niemal sposób, za
                        pośrednictwem tego forum!
                        No po tym oświadczeniu to nie mogę już zepsuć wrażenia i pójść do lodówki!
                        • jklk Re: 35 dzień 04.11.04, 22:29
                          Aneto - zazdroszczę niemęża opiekującego się córeczką! Moja jest już duża (4
                          lata prawie), ale jak była mała, to niestety ja tyrałam przy niej...
                          • daaisy1 Re: 35 dzień 04.11.04, 22:54
                            super sprawa Anetko...fajnie jest mieć niemęża..podczas gdy Ty spełniasz się
                            zawodowosmile a tym samym jesteś głową rodzinysmile

                            Joasiu - polonistyka?

                            ja wypiłam herbatkę..mężulek mi zrobił..ale przy ciężkiej pracy należało mi
                            się..smile przynajmniej po herbatce mnie brzuszek nie boli..jak po tej rannej
                            kawie..smile

                            ciekawe co tam słychać u naszej studentki?smile

                            Anetko, a czy Twoją córcię można zobaczyć na zobaczcie?

                            słodkich..chałwowych..czekoladowych..snów
                            Edyta
                            • jklk Re: 35 dzień 04.11.04, 23:31
                              > Joasiu - polonistyka?
                              Nie, nie polonistyka - historia sztuki (i tak już ostatnio na innym forum o tym
                              pisałam).

                              > przynajmniej po herbatce mnie brzuszek nie boli..jak po tej rannej
                              > kawie..smile

                              Ja kawy też nie lubię, nawet często jej w ogóle w domu nie mam, co czasem się
                              mści jak przychodzą "kawowi" goście.
                              Idę wreszcie spać - nic nie zjadłam dodatkowego, z czego się cieszę, chociaz
                              kolacja była duża...
                              Dobranoc
                              • daaisy1 Re: 35 dzień 04.11.04, 23:44
                                ja też idę spać..ale za chwilkę..umieszczę jakieś nowe zdjęcia Olinka na
                                zobaczciesmile moze jutro bedąsmile
                                a co do kawy..u mnie w domku jest - bo mój mężulek pijesmile

                                paaa do jutra..
                                E.
    • daaisy1 dzień 36 05.11.04, 00:02
      tylko go zacznę i idę spać...do jutra!
      Edyta

      gdybym tak więcej mogła spać - to nie myślałabym ciągle o jedzeniu...
      • jklk Re: dzień 36 05.11.04, 00:40
        Też witam w nastepnym dniu! Myślę, że kiedy już odniesiemy odchudzaniowy
        sukces, to opatentujemy metodę pod hasłem "Dieta a bezsenność". Bo większośc
        forów już o tej porze wymarła a my tu dalej popisujemy..
        • daaisy1 Re: dzień 36 05.11.04, 08:32
          Joasiu...widzę..że z Ciebie taki sam nocny marek jak jasmile ale nic na to nie
          poradzę..tylko wtedy mam tak naprawdę spokój i mogę pracować..smile a przy okazji
          tu zaglądamsmile Mam tylko problemy z wstawaniem, bo Olo ostatnio wstaje kilka
          minut po 6, więc muszę zawsze coś wymyślać..aby się zajmował czymś w
          łóżeczku..i abym mogła jeszcze chwilkę poleżeć..przynajmniejwtedy nie myślę o
          jedzeniusmile

          pozdrawiam i życzę udanego dnia..choć u nas pada deszczyk...
          • daaisy1 Re: dzień 36 05.11.04, 11:49
            halo halo..jest tu kto? czy tak bardzo pochudłyście.i nie macie siły na
            pisaniesmile?
            czekam..na wieści
            • merlott Re: dzień 36 05.11.04, 12:49
              OOOO!! to by bylo super z takim schudnieciem!! niestety do tego mi daleko...

              pracuje dzis z domku, co oznacza, ze cora nie zlazi mi z rak, zaraz idziemy na
              spacer. dietka OK - poki co platki i jabluszko..

              zdjec na 'zobaczcie' nie umieszczam - to niezgodne z ideologia mego partnera,
              zbyt ceni sobie prywatnosc.

              a co do niemeza zajmujacego sie coreczka - tak, to fajne, ale jak to zwykle
              bywa kazdy kij ma dwa konce, wiec czasem troche narzekam... ale ogolnie jest OK

              ech, musze spadac

              milego dnia!! smile)
              • daaisy1 Re: dzień 36 05.11.04, 13:06
                my niestety na spacerek nie pójdziemy bo u ns pada deszcz..a jak wiecie..taka
                pogoda sprzyja..zaglądaniu do lodówki..tym bardziej, że myła u mnie mama,
                przyniosła przepyszne gołąbki i super ciastosmile..ale ciiiiii
                może lepiej zrobię brzuszkismile
                • mama_amelki Re: dzień 36 05.11.04, 14:56
                  Cześć dziewczyny!smile Coś mnie łapie jessienne przemęczenie...sad to dlatego się
                  nie odzywałam. Słabo mi, chce mi się bez przerwy spać, głowa mnie boli a tu
                  małej jeszcze chyba ząbki idą bo strasznie się ślini i marudna jakaśwink Na
                  szczęście dzisiaj zerwałam się z ostatnich zajęć bo już siły nie miałam więc
                  teraz w domciu sobie siedzę z herbatką w dłoni. A moi biedni koledzy studenci
                  do 18.30... koszmar! W związku z moim osłabieniem podjadam sobie różne tam
                  takie rzeczysmile więc ja chyba też zdołam tylko utrzymać w tym tygodniu wagę i
                  nic więcej. Ale dobre i to.
                  Pozdrawiam Was serdecznie Kaśka.
                  • jklk Re: dzień 36 05.11.04, 18:39
                    Ja dopiero wróciłam do domu, ale niezupełnie z pracy, bo po pracy trafiłam ze
                    znajomym na piwo i jeszcze coś tam zjadłam w tej knajpie. Znajomy spoza
                    Wrocławia i w sumie to okazało się, że ja nawet nie mam pojęcia, gdzie we
                    Wrocławiu można pójść - wszystkie knajpki, które pamiętam z dawnych czasów, już
                    chyba nie istnieją, a do nowych nie chodzę... Więc nawet nie mam za bardzo
                    wyrzutów sumienia, chociaż planowana głodówka nie doszła do skutku.
                    Ale rano przymierzyłam pewne bardzo stare spodnie, w które po raz ostatni
                    wchodziłam przed urodzeniem Lenki - i weszłam!!!!!! Są wprawdzie tak stare, że
                    raczej i tak trzeba je wywalić. Ale co za satysfakcja! Żebym tylko nie
                    zaprzepaściła, tego co już osiągnęłam. Postaram się może nie jeść kolacji po
                    tych knajpianych ekscesach (znajomy by umarł ze śmiechu, słysząc ze to ekscesy,
                    bo wypiłam 1 - słownie jedno - piwo).
                    Pozdrawiam, napewno jeszcze napisze jak się uporam z kolacją, kąpiela i
                    usypianiem
                    Joanna
                    • daaisy1 Re: dzień 36 05.11.04, 19:24
                      a ja nie mam się czym dziś pochwalić...więc dziś milczę..
                      może jutro będzie lepszy dzień trzymacje się ..dzielnie..(a nie tak jak ja)
                      buziaczki
                      Edyta
                      • jklk Re: dzień 36 05.11.04, 23:23
                        No cóż, kolację jednak zjadłam... Bo jak robię dla córki, jak mąż też je, to
                        ciężko nie zjeść.
                        Nie wiem, jakoś chyba to moje odchudzanie dalej już nie pójdzie...
                        Może jutro jakieś nowe siły znajdę?
                        Idę spać, bo chociaż uwielbiam siedzieć długo, to jednak ostatnio wciąż jestem
                        wykończona i nie mogę sobie na to siedzenie pozwalać...
                        Do jutra
                        Joanna
    • jklk dzień nowy - 37 06.11.04, 09:12
      Ale defetystyczny ten mój ostatni post. Oczywiście, że pójdzie moje odchudzanie
      dalej! Właśnie dzisiajszy dzień będzie świetny - żadnych jedzeniowych grzechów.
      Trzeba uwierzyć, że da radę. Lenka dobrze spała, ja nie mam dziś pracy - a więc
      dużo powodów do radości!
      Pozdrawiam i życzę Wam udanego dnia
      Joasia
      • merlott Re: dzień nowy - 37 06.11.04, 12:09
        witam w ten deszczowy sobotni poranek (hi, hi, no juz moze nie tak do konca
        poranek). weekend to dla mnie najtrudniejszy czas na trzymanie dietki,
        dodatkowo dzisiaj wieczorem imprezka u znajomych. no, ale moze jakos wytrwam.

        Jaosia, z zazdroscia przeczytalam, ze Lenka dobrze spala - nasza Oliwka od
        kilku tygodni jest po prostu niemozliwa. Padamy ze zmeczenia sad( Mam tylko
        nadzieje, ze jej to wkrotce minie..

        pozdrowionka dla wszystkich i wytrwalosci w te dlugie spokojne weekendowe
        dni smile)
        • jklk Re: dzień nowy - 37 06.11.04, 13:21
          Tak, weekend to ciężkie wyzwanie. Mimo mojego porannego optymizmu, już wiem, ze
          ten dzień nie będzie wzorowy - własnie zjadłam przepyszny obiadek, może nie za
          wielki, ale zdecydowanie za wczesny - normalnie, w tygodniu jestem w stanie
          dociągnąć na śniadaniu do 15.00, 16.00 albo i później. A dziś wyszło, jak
          wyszło. Ale za to herbatę wypiłam bez cukru.
          Co do spania Lenki, to ona ma c z t e r y lata, więc już najwyższy czas żeby
          dobrze spała. Ale też się z nią swego czasu męczyłam! Własciwie przestała się
          budzić jak miała 2 lata i 8 miesięcy. Ale nie martw się, merlott, nie wszystkie
          dzieci są aż takie straszne smile
          Co tam u reszty? Edyto? Kasiu?
          Pozdrawia
          Joanna
          • jklk Re: dzień nowy - 37 06.11.04, 17:46
            Ale tu dzisiaj pustki... Czy coś się stało?
            • mama_amelki Re: dzień nowy - 37 06.11.04, 19:18
              Oj dziesiaj cały dzień spędziłam u rodziców, a to nie jest dobre dla mojej
              diety. Boję się jutrzejszego ważenia, pewnie się załamięwink
              Ciężko mi się zmobilizować do tego odchudzania gdy za oknem szaro-buro i zbędne
              kilogramy łatwo schować pod dodatkowym ciuchem. Znacznie lepiej odchudzanie
              idzie mi na wiosnę, gdy widzę że już już za chwilkę głupio będzie chodzić w
              grubym swetrze i trzeba będzie włożyć coś lżejszego, odkrywającego ciałkosmile
              Wtedy zawsze łatwiej idzie mi odmawianie sobie słodyczy i innych pyszności,
              bo świadoma jestem tego, że za niedługo będę chciała wystąpić w stroju
              kąpielowymsmile
              A teraz co? Tłumaczę sobie że muszę bo potrzeba mi więcej energii, bo to bo
              tamto. Zawsze jakoś sobie wytłumaczę moje drobne i mniej drobne grzeszkismile

              Obym chociaż utrzymała już tą wagę którą mam (62kg) zobaczymy co waga pokaże
              jutro rano...
              Pozdrawiam Kaśka
              • daaisy1 Re: dzień nowy - 37 06.11.04, 21:14
                witam witam...
                cały dzień spędziełam bez komputera...i wiecie co..jakoś tak na wszystko miałam
                więcej czasu, byłam we Wrocławiu, na zakupach..ale takich praktycznych
                podstawowych...a nie takich typowo dla siebie..a potem była u rodziców na
                obiadku...trochę posiedzieliśmy..bo przyjechała taty siostra..więc u mnie było
                typowo biesiadne zachowanie..mało tego jutro idziemy na urodzinki do bratowej
                mojego męża..więc ...już wiem jak to się skończy...i tak się zastanawiam co z
                moim postanowieniem 13 dniowej diety..byłabym już po 4 dniach..zostałoby tylko
                10..a tak...eh..brak słów...mam nadzieję..że od poniedziałku..zacznę solidnie
                dbać o siebie..smile
                POzdrawiam Was gorąco..w te chłodnie dni..
                Edyta
                • jklk Re: dzień nowy - 37 06.11.04, 21:33
                  Ten komputer to nałóg, u mnie - drugi po jedzeniu. Cały dzien zamiast pracować,
                  zaglądam na fora. A Lenkę wysłałam do rodziców i mam wieczór na spokojną pracę.
                  Odchudzanie poszło jak zwykle, czyli nie za bardzo, kurcze muszę poszukac
                  jakiegoś nowego bodźca, bo coś coraz bardziej sobie odpuszczam. Może sobie
                  wyznaczymy jakiś nowy początek, czy nie wiem co?
                  Dobranoc, mam nadzieję już od tej chwili aż do rana nie zaglądać ani do lodówki
                  ani na forum smile
                  Mam nadzieję, że nie będę się trzęsła jak narkoman na głodzie.
                  • daaisy1 Re: dzień nowy - 37 06.11.04, 22:02
                    jestem Joasiu zdecydowanie ZA za nowym początkiemsmile mi też tego trzebasmile i to
                    koniecznie...smile!! bo inaczej nic ze mnie nie bedzie!

                    dobranoc..ja też mam zamiar już dziś tu nie zaglądac!!!
                    E.
                    • jklk Zupełnie nowy dzień :) 07.11.04, 09:48
                      Tytuł postu to oczywiście przykład myślenia życzeniowego.
                      Co sądzicie o jakimś symbolicznym nowym początku? Może nowy wątek założymy?
                      Jakieś publiczne zobowiązania złożymy (wiem, że to dziecinada...)?
                      Chociaż domyślam się, że to pewnie tylko ja i Edyta wytraciłyśmy zapał i nam
                      jakiegoś nowego kopa potrzeba. Wy -Kasiu i Aneto macie jeszcze pewnie mnóstwo
                      świeżych sił? Co Wy na to?

                      Ja dzisiaj na wadze miałam niestety troszkę więcej niż ostatnio... Moja waga
                      nie jest dokładna, ale nie chcę tego zwalać na jej niedokładność. Otwarłam
                      sobie zapomniany już niemal plik z moimi odchudzaniowymi postanowieniami,
                      ostatnio zmodyfikowany 28 września.
                      Oto moje ówczesne postanowienia z adnotacjami, co z nich w praktyce wychodziło
                      (nie smiejcie się ze mnie, proszę!):

                      piję dziennie najwyżej 4 herbaty – udawało się
                      nie jem chleba - prawie udawało się
                      nie jem słodyczy – prawie udawało się, ale ostatnio coraz gorzej
                      nie jem niczego, co zostało po córce – prawie udawało się, ale ostatnio coraz
                      gorzej
                      nie dopijam Kubusiów – udawało się
                      jem tylko, jak jestem głodna – prawie udawało się
                      nie piję alkoholu – prawie udawało się
                      nie jem niczego, na co nie mam ochoty – prawie udawało się
                      nie daję się częstowac mojej mamie – prawie udawało się
                      nie chodzę w pracy do baru czy klubu – prawie udawało się
                      nie podjadam między posiłkami – prawie udawało się, ale ostatnio coraz gorzej
                      nie jem wieczorem, po uśpieniu córki – prawie udawało się, ostatnio mam na to
                      zdecydowanie mniejszą ochotę!
                      nie jem ziemniaków – nie udawało się i z tego muszę zrezygnować, bo to nierealne
                      łykać tabletki z magnezem - nie udawało się (są wstrętne w smaku)

                      No cóż, muszę z nową siłą starać się trzymać tych postanowień, bo chyba są
                      słuszne (poza tymi ziemniakami, bo tego nie dam rady). Co do tabletek z
                      magnezem, które niby zmniejszają apetyt na czekoladę, to spróbuję się do nich
                      jeszcze raz przekonać, choć są naprawdę niesmaczne, a do tego nie bardzo
                      wierzę, że moga pomóc.

                      Dopisuję też nowe zobowiązanie:
                      codziennie robię 50 brzuszków (wiem, to bardzo mało, ale boję się, że więcej
                      nie dam rady; jak będzi mi dobrze szło, to zwiększe tę liczbę).

                      No i jest jeszcze sprawa picia herbatki Figura - piłam ją, chciaż nie wpisałam
                      tego na listę. No i będę dalej popijać, bo to chyba jednak pomaga. Ale nie za
                      często, żeby się nie uzależnić (choć chyba już się uzalezniłam...). Niech
                      będzie - dwie na tydzień.

                      Kończę, bo cała para idzie w pisanie a nie w praktykę odchudzaniową!
                      Życzę Wam pięknego dnia! Pomyślcie, co możemy zrobić, żeby jakoś na nowo zyskać
                      zapał i silną wolę?
                      Joasia
                      P.S. Edyto, oglądałam nowe zdjecia Twojego Kawalera - wpisałam się tam, ale
                      jakoś nie pojawił się ten mój post. W każdym razie - piękny jesienny chłopak!


                      • mama_amelki Re: Zupełnie nowy dzień :) 07.11.04, 10:32
                        Joasiu, Edytko jestem jak najbardziej za rozpoczęciem nowego wątku. U mnie też
                        dietka niemiłosiernie podupada. Co prawda waga pokazała dziś litościwie 0.5kg
                        mniej, ale wszystkie wiemy że takim wynikiem to nie ma się nawet co cieszyć bo
                        tak szybko jak przyszedł tak szybko może zniknąćwink
                        Z pokorą więc przyjmę podobne postanowienia do tych Joasiowych i do dzieła!
                        W innym wypadku ja nigdy nie zrzucę tych 6 kilogramówwink Coś się do mnie
                        strasznie przywiązały...smile i nie chcą opuścić za żadne skarby świata! Taka
                        fajna jestem czy co?? O rany kończę bo coś dzisiaj strasznie mi się pieprz...
                        khęk, khęk znaczy się: pisze głupotysmile
                        • jklk Re: Zupełnie nowy dzień :) 07.11.04, 21:42
                          Zupełnie nowy dzień okazał się być zaskakująco podobny do poprzednich smile No nie
                          był taki zły, obiad zjadłam malutki, kolację też, wcześniej pokonałam koszmarną
                          pokusę będąc z siostrą w kawiarni (przy supermarkecie, jak się można domyslić).
                          Po kolacji tylko zjadłam zupełnie idiotycznie dwa kawałki ciasta, które
                          wcześniej upiekłam razem z córką (ona wbijała jajka - jedno na podłogę smile,
                          mieszała, kroiła jabłka). Zabawa super, ale ciasto zaledwie jadalne, bo ja nie
                          mam do pieczenia talentów, no a na dodatek czułam sie zobowiązana je zjeść...
                          A jak Wasza niedziela?
                          Edyto, mam nadzieje, że napiszesz słówko, zwłaszcza co sądzisz o rozpoczeciu
                          nowego wątku. Tak tu bez ciebie pustwo. Aneta też nie pisała dziś. No ale
                          niedziela to niedziela - wiadomo trzeba się oddawać rodzinnym uciechom.
                          Ja biore się teraz za obiecane sobie brzuszki.
                          • daaisy1 Re: Zupełnie nowy dzień :) 07.11.04, 22:40
                            w końću do Was dotarłam...niedziela jak to niedziela.starałam się aby była bez
                            komputera i udało się do tej pory, bo przecież nie mogę Was tak bez słowa
                            zostawić na jeden dzieńsmile dziś nie mam się czym pochwalić..bo godzinkę temu
                            wróciliśmy z urodzin...a jedzonko było przepyszne..
                            Joasiu, jestem jak najbardziej ZA nowym wątkiem..i nowymi postanowieniami...bo
                            osiadłam na laurachsad
                            Mam nadzieję..że nowy wątek będzie nowym początkiem..smile tak bardzo chciałabym
                            schudnąc...ale mam prośbe..aby to któraś z Was go załozyła..aby nie wyglądało
                            to tylko tak, że zakładam wątki o odchudzaniu i nic z tego nie ma...ok?
                            Joasiu...ciesze się, że odwiedziłaś mojego syneczkasmile bo prawdę powiedziawszy
                            zapomniałam Was zaprosić do obejrzenia nowych zdjęć.
                            Posprawdzam jeszcze pocztę..i chyba pójdę spaćsmile
                            Słodkich snów..i obym w tym tygodniu się poprawiłasmile
                            E.
                            • merlott Re: Zupełnie nowy dzień :) 07.11.04, 23:21
                              Dobry wieczor!!
                              oj Joasiu, zaczynaj czym predzej ten nowy watek i ruszajmy z nowymi silami!! Ja
                              tez troszke osiadlam na laurach i ciezko mi sie dalej byc konsekwentna,
                              zwlaszcza w weekendy. A przeciez chce jeszcze zgubic 6 kg!! No i chyba musze
                              tez zaczac cwiczyc, bo widze, ze od samego chudniecia cialo wiotczeje...

                              OK, ide jeszcze zrkne na zdjecia synka Edyty i lulku smile)

                              Dobrej nocy zycze i solidnego startu od jutra!!
                              • jklk Re: Zupełnie nowy dzień :) 07.11.04, 23:35
                                W takim razie może założę ten wątek, ale może jutro, bo teraz już usypiam. A
                                chciałabym to zrobić z jakimś takim namaszczeniem. Zrobiłam zaplanowane
                                brzuszki, ale 50 to jednak bardzo mało, chyba musze jednak założyć sobie
                                robienie setki.
                                Rozmawiałam dziś z moją siostrą - ta to dopiero aparatka od odchudzania. Robi
                                to całe zycie, od kiedy pamiętam, ale ostatnio bardzo skutecznie. Przy niej to
                                moje metody odchudzania są doprawdy śmieszne. Jakieś tam niejedzenie chleba czy
                                50 brzuszków. Ona chodzi: na aereobik, na step (wczoraj trzy godziny!!!!!!!!),
                                na masaże odchudzające nawet. W lecie była na wczasach odchudzających. Ale ona
                                nie ma dziecka na razie. Ani nawet męża, który by się wyśmiewał (jak mój). Mam
                                nadzieję, że moja siostra tu nie zagląda!
    • jklk Re: Ja też chcę schudnąć.. 08.11.04, 08:59
      No cóż, to tu wypadało by chyba powiedzieć 'o widzenia' W nowym wątku warto by
      chyba jeszcze napisac trochę o sobie (tzn. o wadze, wzroście i postanowieniach
      odchudzaniowych), ale ten mój pierwszy post był już taki długi, że nie chiałam
      odstraszać potencjalnych czytelniczek. Napisze to następnym razem, pewnie
      wieczorem.
      Pozdrawiam
      Joanna
      • merlott Re: Ja też chcę schudnąć.. 08.11.04, 09:28
        bylam tu z Wami bardzo krociutko, ale juz mi jakos smutno zegnac ten post. cale
        szczescie, to tylko przenosiny do innego watku!
        Joasiu - a propos Twojej siostry - jak ja jej zazdroszcze! Ja uwielbima sport i
        kiedys odchudzalam sie wlasnie tak jak Ona - 4 razy w tyg. step z aerobickiem
        plus dietka. Chudlam wtedy pieknie i cialo wygladalo super. Tyle, ze masz
        racje, teraz z dzieckiem to nierealne. Co prawda moglabym po pracy chodzic na
        aerobic, niemaz z pewnoscia zaopiekowalby sie coreczka, ale wowczas nie
        widzialabym Malej w ogole w ciagu tygodnia. To dla mnie zbyt wielkie
        wyrzeczenie..

        OK, ide do nowego watku. Nowy watek, nowy tydzien, nowe sily smile)) Oby starczylo
        nam zapalu na dlugo..
      • daaisy1 Re: Ja też chcę schudnąć.. 08.11.04, 12:05
        do miłęgo zobaczenie w nowym wątku!
    • agusia75 Re: Ja też chcę schudnąć.. 08.11.04, 13:23
      Dołączam się - waga 64,2 kg wzrost 171
      Niby nie tak dużo a jednak... (zostało kilka kg więcej niż przed ciążą)
      Synuś ma już 10 miesięcy smile)))
      Agata
      • jklk Do agusia75 08.11.04, 16:15
        Witam wśród odchudzających się! Ale zapraszam w takim razie do nowego
        wątku "Chcemy dalej chudnąć", bo ten wątek właśnie postanowiłysmy porzucić.
        Joanna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka