jklk Nowy dzień, nowy tydzień 25.10.04, 02:05 Jutro rano będę się śpieszyć, więc już teraz witam Was i zapewniam o mojej silnej woli i mocnym postanowieniu kontynuowania diety i to w bardziej rygorystycznym wydaniu. Zobaczymy jak wyjdzie! Pozdrawiam i idę spać. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: Nowy dzień, nowy tydzień 25.10.04, 08:53 ooo w końcu forum działa jak talala z silnym postanowieniem poprawy rozpoczynm nowy dzień, za godzinkę idę z Olinkiem na spacerek, więc trochę kalorii spalę, bo za nim to już bieganie a nie spacerowanie a dziśtaka ładna pogoda więc szkoda siedzieć w domku... aha jeszcze przed wyjściem porcja brzuszków...zaraz ląduję na plecki i do dziela! pozdrawiam Was gorąco Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Nowy dzień, nowy tydzień 25.10.04, 09:43 U nas też ładna pogoda. Ja czuję się na razie szczupła i silna. Mam nadzieję na dobry dzień. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: Nowy dzień, nowy tydzień 25.10.04, 13:06 Jestem po spacerze, brzuszki 60 szt zrobione..qrcze a gdzie mój zapał do 300 brzuszków dziennie.. teraz idę gotowac obiadek.. pozdrawiam Edyta ps. Joasiu..to super, że czujesz się szczupła...to ja tylko silna Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: Nowy dzień, nowy tydzień 25.10.04, 17:01 Ja właśnie wróciłam z uczelni, zrobiłam 50 brzuszkówi idę do małej się z nią pobawić jeśli chodzi o dietke to nawet całkiem nieźle, najwięcej kalorii wypiłam (troche pepsi i sprita) mniej zjadłam mam nadzieję że wieczorem będę mogła ten dzień zaliczyć do udanych...OBY! Pozdrawiam Kaśka Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: Nowy dzień, nowy tydzień 25.10.04, 17:03 No ja też czuję się bardziej silna dopiero za jakieś 6 kilo poczuję się szczupła Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Nowy dzień, nowy tydzień 25.10.04, 19:11 Widze że z tą szczupłością to trochę wypaliłam na wyrost. Wiecie rano człowiek taki bardziej optymistycznie nastawiony jest do zycia. Obiektywnie rzecz biorąc do szczupłości mi trochę jeszcze brakuje, ale już teraz wyglądam niewątpliwie lepiej. Wchodzę w spodnie,w których mieściłam się tylko przy dużej dozie cierpienia. A teraz czuję się w nich normalnie! Boję się tylko jednego, czy to moje schudnięcie nie jest efektem tymczasowym. Bo ja w sumie cały czas piję herbatkę odchudzająca (czyli de facto przeczyszczająca) i nie wiem, czy jak przestanę, to nie okaże się że po trzech dniach uzupełnię wodę i dwa kilo z trzech rzekomo straconych mi wróci? Mam nadzieję, że może nie. Z tymi środkami przeczyszczającymi to trochę się wstydze, dlatego tak za bardzo o tym nie piszę. Ale jakoś nie mogę sobie odmówić i w rezultacie piję prawie codziennie. Zawsze to jest te pół kilo lżej rano... No obciach, obciach, stara baba a taka głupia! Poza tym to wynika z tego, że mój brzuch jest w miare płaski tylko jak jest zupełnie pusty. Dosłownie po talerzu zupy robi się okrągły i wystający! Wiem, powinnam popracowac nad tymi mięsniami, bo przeciez nie da się chodzić całe zycie z pustym brzuchem! Musze jakoś powoli wdrożyć drugi etap odchudzania - z ćwiaczeniami na brzuch. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 wieczór...prawie noc 25.10.04, 23:15 kochane odchudzane.. nie pisałam..bo prawie cały dzień spędziłam na dworze...jest taka piękna pogoda..że postanowiłam jak nawięcej czasu spędzać na świezym powietrzu..a Olo jaki zadowolony...obiadu nie zjadłam...ale zjadłam za to kolację..o 21 ale byłam już taka głodna..jutro mam znowu zalatany dzień, muszę załatwić kilka spraw, a do tego przychodzą do mnie konserwatorzy/ ślusarze ze spóldzielni mieszkaniowej bo mi się drzwi do pokoju zablokowały i teraz wchodzimy przez "szybę" tzn szybę wyjęliśmy i wchodzimy przez dziurę po niej..moglibyśmy sami zająć siętymi drzwiami..ale to nie pierwsze drzwi, które tak się zablokowały..a mieszkanie jest w miarę nowe, mieszkamy tu dwa lata jesteśmy pierwszymi lokatorami, więc niby psuć się nie powinoo, a skoro się psuje to niech naprawiają..Ci co biorą czynsz i to nie mały prawie 600zł/mc...eh jakby tą kwotę wydać na jakieś wypady na weekend ale zmieniłam temat..hahah admin pewnie mnie wyrzuci Joasiu...a jaką herbatkę pijesz...mi chyba również by się przydała, aha i jeszcze jedno...jak stara jesteś? No własnie ile macie lat dziewczynki Nie ma tu facetów więc możemy chyba o tym mówić.. Ja mam 28% zniżki w vision express Kasiu..jak leci na uczelni? Pozdrawiam Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 dzień 26 26.10.04, 00:03 26 to już dzień...jaki bedzie któż to wie... miłego dnia.. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 26 26.10.04, 08:07 Mnie wczoraj wieczorem ścięło po półtoragodzinnym usypianiu córki i poszłam spać zamiast pracować przy komputerze. Teraz nie wiem rano od czego zacząć. Mam 36 lat, nawet 36 i pół . Liczę że dziś będzie dobry dzień. Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 26 26.10.04, 08:08 A herbatka Figura z senesem. Ale to nie jest rzecz godna polecenia, no chyba ze raz w tygodniu. Ja wczoraj nie wypiłam (bo zasnęłam, ha ha) Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 26 26.10.04, 08:35 witajcie raz jeszcze..Asiu..skoro nie polecasz to dlaczego sama pijesz? hmmm? 36..to tyle co mój mąż lecę robić brzuszki pozdrawiam Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: dzień 26 26.10.04, 08:49 o rany kolejny piękny dzień, aż się chce żyć! No nie wiem, coś w tym jest, że lepiej mi się odchudza jak jest ładna pogoda,słonko za oknem...ehh Dziś rano się nie ważyłam, bo doszłam do wnisk,żę to głupota,bo jednego dnia mam 61kg drugiego 64, nie wspominając o wachaniach w przeciągu dnia Postanowiłam więc że na wagę wchodzić będę tylko w niedzielę rano i tyle. Mam nadzieję,że w nadchodzącą ujrzę moje wyczekiwane 60kg. Jakoś nie mogę do takiej wagi zejść...no nie wiem o co chodzi A na święta Bożęgo Narodzenia chcę mieć 55kg albo nie 52, tak żebym mogła się objadać bez wyrzutów sumienia i po gwiazdce ujrzeć 55kg Ps. Jestem tu najmłodsza, mam 22lata Ps2.Też idę zrobić te piekielne brzuszki... Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 26 26.10.04, 09:00 > Postanowiłam więc że na wagę wchodzić będę tylko w niedzielę rano i tyle. A ja się ważę 5 razy na dzień, wiem że to głupota! Dzisiaj rano było 57, wczoraj wieczorem 59. I to jest w sumie normalne, że rano jest mniej niż wieczorem. Dlatego lubię poranki, nawet te niezbyt słoneczne (jak narazie dzisiajszy poranek u mnie za oknem). Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 26 26.10.04, 08:55 Nie polecam, bo jest to podobno niezdrowe. Długotrwałe picie czy łykanie środków przeczyszczających moze powodować zaburzenia funkcjonowania układu pokarmowego - potem nie będzie się już w ogóle można obyć bez tego typu specyfików i trzeba będzie łykać środki coraz silniejsze. Moja siostra, która jest lekarką, mimo ze odchudza się niemal maniakalnie, to jednak takich rzeczy nie łyka. Więc ja sobie też już postanowiłam, ze częsciej niż dwa razy w tygodniu nie będę piła też herbatki. Pozdrawiam i zycze miłego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 26 26.10.04, 09:59 qrcze..tak sobie patrzę..i widzę..że jestem tu najgrubsza o rany,,musze się wziąć ostro do roboty pozdrawiam Was serdecznie Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 26 26.10.04, 10:45 A ja najstarsza... I do tego na bycie najgrubszą można jeszcze coś poradzić, a w kwestii bycia najstarszą, niestety, nic sie nie da zrobić Joasia Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 26 26.10.04, 12:45 ależ mam nerwy..moje dziecko nie chce usnąc..a ja już taka padnięta jestem..coś się w nocy nie wyspałam... E. ps. Joasiu pocieszyłaś mnie.. ale wcale nie jestes taka stara Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 26 26.10.04, 15:11 Olo zasnął dopiero o 13:30...a ile się napłakał..rosną mu ząbki więc myślę..to dzieje się tak właśnie z ich powodu.. wiecie..moja siostra powiedziała mi, że mam mniejszy brzuszek napisałam brzuszek bo skoro mniejszy to musi być brzuszek a nie brzuch.. w nagrodę zrobię dziś na obiad naleśniki z serem odezwę się później.. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 26 26.10.04, 21:59 Edytko, współczuję kłopotów z usypianiem synka. Może też być tak, że on rośnie i zmienia mu się rytm dnia. Chociaż jeszcze jest malutki, więc może jeszcze nie. Moja Lenka przestała sypiać w dzień jak miała niecałe dwa lata. Wcześniej, przez ostatnie dwa - trzy miesiące przeżywaliśmy prawdziwą katorgę z tym usypianiem w dzień. Ale ona jest w ogóle lewa do spania (w tej chwili ją na szczęście uśpiłam już). Dzień minął mi dobrze (jesli chodzi o odchudzanie). Małe śniadanie, mały bardzo wczesny obiad (przed wyjściem do pracy) i teraz kolacja, trochę duża, ale zrobiłam spagetti, więc się rozgrzeszam, bo takie rzeczy uwielbiam. W sumie nieźle, no chyba że jeszcze coś zmaluję przed pójściem spać. Zastanawiam, do ilu kilogramów powinnam się odchudzić. Myślę ze juz 55-56 to będzie nieźle, ale chyba trzeba się tak trochę na zapas odchudzić, żeby - jak napisała Kasia - mama_amelki - móc się np. objeść na święta i dalej nie przekroczyć wagi, którą się chce mieć. Więc może 53? Ale nie wiem, czy to u mnie możliwe. Kiedyś na studiach tyle wazyłam, ale to było tak dawno... Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 26 26.10.04, 22:42 piszę dopiero teraz bo mój mąż okupował komputer... moja dieta dzis względna..ale waga stoi... Olo w końcu usnął i spał 2 godzinki, a wieczorem już nie było problemu.. ja myślę..że to ząbki bo teraz nawet przez sen czasem podpłakuje..biedactwo moje.. Joasiu..a co do kilogramów to wszystko jest możliwe..a próbowałyście dietę kopenhaską? podobno jest rewwelacyjna..ale ja jakoś nie mogę się skusić..gdybyście miały na nią ochotę to mogę Wam ją przesłać..trwa 13 dni..i chudnie się jakieś 7 kg...brzmi kusząco..ale jeszcze mnie nie skusiła kolorowych snów Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 26 26.10.04, 23:24 Nie, ja raczej nie chcę stosować jakieść specjalnej diety, bo to wymaga specjalnego zachodu - kupowania odpowiednich składników, gotowania specjalnego tylko dla siebie. A ja nie mam czasu i jestem na to za leniwa, więc wolę jeść to co zazwyczaj (poza słodyczami, ciastami itd) tylko w małych ilościach. Ponieważ jakieś efekty już są, więc liczę, że dalej tez jeszcze pójdzie. Poza tym odchudzając się w ten sposób, moge jeść to, co lubię, a realizując zalecenia diety byłabym zmuszona jeść jakieś szczególne pokarmy, które moga mi nie smakować. Więc to podwójne umartwianie się - nie dość, że trzeba jeść mało, to niesmacznych rzeczy. Ale to czyste teoretyzowanie, bo jak dotąd żadnej specjalnej diety jeszcze nie stosowałam. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 26 26.10.04, 23:30 wiesz Asiu..to właśnie z tego samego powodu nie skusiła mnie jeszcze żadna dieta Idę trochę na chata (czata) i uciekam spać.. buziaczki Edyta Joasiu, a jak zdrówko Lenki? Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Ja też chcę schudnąć.. 27.10.04, 00:59 Oj jak mam ochotę coś zjeść! Ale o tej poże już mnie nikt nie nakrzyczy tutaj. Więc muszę powstrzymac się sama. Najlepiej byłoby pójść spać, ale mam jeszcze coś do zrobienia na jutro... Co do Lenki to jest już zdrowa. Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Ja też chcę schudnąć.. 27.10.04, 10:35 Brzydki, wstrętny dzień dzisiaj. I od rana same kłopoty -zgubiłam kluczyki do auta, w związku z czym musiałam dziecko zaciągnąć za ręke do przedszkola. Niby niedaleko, ale rano ona nie chce chodzić pieszo. Kluczyki się znalazły po krótkiej modlitwie do stosownego patrona (Św. Antoni Padewski, oddaj mi moją zgubę!), ale w pracy dalsze kłopoty. Mam nadzieję, że u Was lepiej. I że to się nie odbije nan naszych dietkach. Waga moja dalej pokazuje 57 rano, więc się cieszę. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 dzień 27 27.10.04, 13:12 qrcze jak ja bym chciała ważyć 57 kg...a to a 4 kg granicy..strasznie dużo.. u nas pogoda równiez paskudna..ale Olo zasnął bez problemu, byłam trochę u rodziców..Olo poszalał i padł teraz zabieram się za gotowanie obiadku...bo wczorajsze naleśniki niezby mi wyszły..tzn ciasto było ok..ale moja patelnia aż prosi się na emertyturę.. Joasiu..mam nadizeję..że kłopoty w pracy szybko się rozwiążą... Pozdrawiam gorąco Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 27 27.10.04, 15:03 obiad ugotowany, 60 brzuszków zrobione...i o dziwo wyprasowałam mężowi 2 (słownie:dwie) koszule..już nie pamiętam kiedy ostatnio to robiłam, bo tego nie znoszę..ale dziś miałam dień dobroci a tak na marginesie ile kalorii spalamy podczas prasowania? teraz pewnie odezwę się późnym wieczorkiem.. bo po południu przychodzą do mnie koleżanki z dzieciakami..więc..same rozumiecie. życzę udanego popołudnia.. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 27 27.10.04, 15:47 Była dzisiaj u lekarza i zważyłam się przy okazji na wadze elektronicznej. No cóż, pokazała równo 60 kg... No ale byłam w butach, dzinsach itd. W domu waże się w bardziej skąpym stroju (jesli nie w ogóle w stroju Ewy). Ale jednak chyba ta moja domowa waga to z czystej sympatii do mnie to 57 pokazywała... No bo ile moge odjąć na za buty i ciuchy - 1 kilogram gdzieś. Tak więc waże nie 57 a 59 kg - ogłaszam to, bo może to komuś poprawi humor (choć nie podejrzewam Was o to żebyście mi miały źle życzyć!). Pozdrawiam Joasia Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 27 27.10.04, 15:52 Co do prasowania, to wg Domowego Dietetyka z Claudii (nie wiem, kurcze, skąd mam ten dysk, nie czytam żadnej Claudii!) - spala się 144 kalorie na godzinę. Jak dla mnie, zdecydowanie za mało, zeby się za to zabierać (nieznoszę, wręcz nienawidzę żelazka). Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: dzień 27 27.10.04, 15:54 Jejku u mnie też paskudna pogoda a było tak pięknie, ehh Nie lubię takiej mgielno-deszczowej pogody bo od razu tak mi jakoś smutniej i słabiej... nie mam wtedy na nic ochoty, zwłaszcza na ćwiczenia. Możę jednak zrobię kilka brzuszków, ale potem Chyba. Jak ja bym chciała ważyć 57kg o rany jak ja bym chciała! Ale to jeszcze całe cztery kilogramy a te ostatnie jakoś tak najtrudniej zrzucić. Złośliwość losu! Wczoraj mój mąż miał spóźnioną imprezkę z okazji dnia nauczyciela więc także miałam znikomą przyjemność prasowania koszuli. Najlepsze że koniec końców ubrał na nią sweter i widoczny był jedynie kołnierzyk. Boshe jakbym wiedziała że tak będzie to bym tylko kołnierz wyprasowała Pozdrawiam Kaśka Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: dzień 27 27.10.04, 15:58 Joasiu jaki przedmiot wykładasz? Tak z czystej kobiecej ciekawości pytam? Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 27 28.10.04, 11:49 Nie, nie chce mówic, co wykładam. Chociaz chyba już i tak, jak by dobrze przeszukać te fora, to gdzies zdradzałam te "tajemnicę". Cos nam ten watek obumiera. Ja dzis nie mam za wiele czasu i chyba wieczorem będe bez komputera, bo musze zostawić go w pracy. jak ja to przeżyję??? Na razie z dietą u mnie OK, bo nie mam czasu jeść. Waga moja ukochana rano nawet odrobinkę mniej niż 57 pokazała, ale wiadomo ze ona troszkę kłamie. Pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 28 28.10.04, 12:21 Dziewczyny kochane..mam nadzieję, że wątek nie umrze..jakoś nie wyobrażam sobie dnia bez Was...dziś zjadłam 1 suchą bułkę..zrobiłam 60 brzuszków..więc nie jest najgorzej..ale qrcze muszę się zmobilizować do 300 brzuszków dziennie tak jak to było na początku... a wracając do prasowania...to ja również tego nie znoszę..dla siebie kupuję takie rzeczy, których nie trzeba prasować a mój mąż koszule prasuje sobie sam, ja przez ponad 5 lat małżęństwa wyprasowałam mu chyba 5 koszul hahha to tyle ile on potrzebuje na tydzien Dziewczynki, przepraszam ze wczoraj nie pisałam nic wieczorem ale mój mąż ostatnio ma bardzo dużo pracy w domu, bo prócz pracy zawodowej, rozkręca działalność gosp. i musi przygotować kilka ofert.. pozdrawiam Was gorąco Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: 28 28.10.04, 17:29 No cóż - pozdrawiam do jutra, bo zostaje dzisiaj bez internetu. Oj chyba się popłaczę, ale mam nadzieję, że się nie objem. Może telewizję pooglądam (zupełnie już prawie odwykłądm od telewizora). Co do koszul mężowych i pracowania, to mój mąż na szczęscie nosi bardzo rzadko, bo inaczej to by sie ale musiał namęczyć biedaczek nad tym żelazkiem! Głodna jestem strasznie, bo tylko rano zjadłam sniadanko. Niby dobrze, ale boję się, że będzie mnie teraz bolał żołądek od tego... Joasia Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: 28 28.10.04, 18:15 A ja wczoraj wieczorem byłam bez internetu i myślałam że zwariuję, to już chyba nałóg... Natomiast jeśli chodzi o moją dietkę to dziś nawet jest całkiem nieźle, jedzonka było minimum i mam nadzieję że wieczór tego nie zmieni... tak jakoś nocą najczęściej mam ochotę do lodówki zaglądać Brzuszki oczywiścierobię supersporadycznie, nawet nie dlatego że mi się nie chce ale najzwyczajniej w świecie nie mam siły Postanowiłam jednak że 1 listopada to już napewno się porządnie wezmę za ćwiczenia Z nowym miesiącem łatwiej się zacznie, tak sobie to tłumaczę,hehe. Pozdrawiam Kaśka Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: 28 28.10.04, 21:55 a ja właśnie zjadłam dwie kanapki.. pyszne były...ale już ich nie ma...wiecie co..u mnie interent też szwankuje...właśnie nie mogłam się połąćzyć.. dziś mąż również okupuje kompa więc piszę krótko..odezwę się jutro.. dziewynki..ja też ostro zaczynam od 1 listopada.. będziemy walczyć! trzymacie się.. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Dzień 29 29.10.04, 08:49 Witajcie witajcie...to już 29 dzień dla mnie dzień szczególny bo mój Olo kończy o 8:50 15 miesięcy A ja właśnie wstałam ,zrobiłam 60 brzuszków i myślę o śniadania..co powiecie o dwóch małych parówkach..tak bardzo mam na nie ochotę... Joasiu, Kasiu..macie dziś internet? Liczę na Wasze post... Pozdrawiam Was gorąco i życzę udanego dnia...w końcu dziś po południu zaczyna się dłuuugi weekend, ciekawe jak to będzie z naszą dietą i odchudzaneim podczas tego weekendu..no i jak to bedzie z pisaniem..pewnie trochę kiepsko...ale mam nadizeję..że wytrwamy i że nie bedzie tak źle.. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Dzień 29 29.10.04, 11:31 Witam! Piszę z pracy, więc krótko. U mnie O, chociaż wczoraj jednak trochę wieczorem pojadłam. No cóż. Ale bilans ogólny nie najgorszy, bo wczesniej cały dzien nie jadłam. I dzisiaj też pewnie tak będzie, bo cały dzień mam pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: Dzień 29 29.10.04, 13:13 Joasiu, a myślisz, że to dobra taktyka..w dzień nic - a wieczorem dużo? Jeśli tak to daj znać..bo ja też najbardziej lubię jesc wieczorem A teraz również zabieram się do pracy..bo zaczynam tonąć... Pozdrawiam gorąco Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: Dzień 29 29.10.04, 15:28 ok znikam..bo Olo się obudził, zaraz dam mu zupkę..ale sama jeść nie będę bo na razie głodna nie jestem - więc mam zamiar trzymać się dzielnie. Wieczorem przychodzi do mnie fryzjerka - będę robić się na bóstwo, więc nie wiem, o której się odezwę..chyba jak już będę piękna Pozdrawiam Was gorąco i życzę udanego wieczoru... A 1 listopad zbliża się nieubłaganie...to taki smutny, refleksyjny dzień... Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Dzień 29 29.10.04, 19:57 Niejedzenie przez cały dzień chyba nie jest najlepszym rozwiązaniem, bo można się dorobić problemów z żołądkiem. Ale kiedy jestem w pracy to nie bardzo mam czas i możliwośc iść coś zjeśc. Dawniej piłam czekolade czy capucino z automatu, ale to w sumie świństwa, słodnie i niezdrowe, więc teraz się ich wystrzegam i chodze zupełnie głodna. Może będę sobie jakiś kefir czy sok pomidorowy kupować? Zastanowię się. NA razie zjadłam około 19.00 w miare normalny obiad i jesli nie zjem już kolacji to w sumie moge ten dzień zaliczyć do udanych. No ale jeszcze zobaczymy. Jak udało się ,Edytko, robienie na bóstwo? Pozdrawiam Joasia Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Dzień 29 29.10.04, 19:58 Dla mnie Wszytskich Świętych to też piękny dzień - pełen zadumy i refleksji. I tak pięknie świecą się wieczorem wszytskie cmentarze! Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: Dzień 29 29.10.04, 21:38 daisy ucałuj ode mnie mocno Olo w czółko albo w policzek ja już nie moge się doczekać dnia w którym Amelka będzie już taką dużą damą... ach już sobie wyobrażam jak to będziemy razem szaleć na przyszłą jesień, oby pogoda była taka cudowna jak w tym roku. Jeśli chodzi o dietkę to u mnie dziś kiepsko co prawda cały dzień prawie nic nie jadłam bo byłam na uczelni ale teraz jak wróciłam to nadrobiłam jedzeniowe zaległości i to z nawiązką No cóż... ale jutro dzień wolny to może troszkę na rowerze pojeżdżę? Może jakieś brzuszki zrobię? Kto wie, kto wie Muszę się w końcu za siebie zabrać bo brzuch mam wstrętny, wyglądam jakbym wcale talii nie miała. Niby nogi całkiem całkiem, niby biodra ok, niby rączki już jak przed ciążą, ale ten brzuch... fuj, psuje cały efekt wizualny! Byłam dzisiaj w paru sklepach i tak sobie pomyślałam że i tak nic sobie kupić nie mogębo przecież muszę schudnąć a wtedy to to co teraz nabędę będzie za duże i wogóle... bezsensu Więc chcąc nie chcąc muszę zrzucić nawet nie tyle parę kilogramów co parę...naście centymetrów. Brzuszki więc mnie nie ominą. Od jutra już naprawdę zaczynam. Będę zdawać relacje jak mi one wychodzą (i czy wogóle wychodzą) co mnie bardziej zmobilizuje Pozdrawiam Kaśka Ps.Jak tam ma się nasze Bóstwo??? Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Dzień 29 29.10.04, 22:15 Kasiu, ja też zamierzam wreszcie zacząć robić brzuszki. Ale może nie od jutra... Może od 2 listopada (bo pierwszy to święto - każda wymówka jest dobra, jak wiadomo). Ja jestem ogólnie rzecz biorąc bardzo zadowolona z dotychczasowych efektów mojegi odchudzania. Ja się zaczęłam właściwie odchudzać ze 3-4 dni przed pierwszym października, więc u mnie już minął miesiąc. No i schudłam gdzieś ze 3 kilo myślę. Ale najwazniejsze, że to naprawdę robi różnicę - znacznie luźniej czuję się w wielu moich spodniach i wyglądam chyba w nich też lepiej. Ale nad brzuchem to musze jeszcze popracować i dlatego muszę zacząć DRUGĄ FAZĘ mojego odchudzania, w czasie której wezmę się wreszcie za te brzuszki. Bo na razie rano mam brzuch prawie płaski, ale jak tylko coś zjem czy wypiję, to odrazu to widać... To wprawdzie mobilizuje do tego, żeby nic nie jeść, ale bez przesady, nie da się chodzić całę życie z pustym brzuchem... Pozdrawiam serdecznie! Joasia Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: Dzień 29 30.10.04, 00:24 Bóstwo gotowe...a czy zadowolone..zobaczymy jutro w świetle dnia...bo wieczorem..to każda piękna.hiih ale dzięki temu, że byłam zajęta siedzeniem na krzesełku, podczas gdy fryzjerka zawijała mi włosy w sreberka (prawie jak świstak) nie myślalam o jedzeniu jestem zadowolona z dzisiejszego wieczoru i taka dumna z siebie że nic nie zjadłam..no prawie nic wafelka zjadłam..A poważne odchudzanie, jeszcze poważniejsze od dotychczasowego zaczynam od 3 listopada...bo 2 idę do mojej przyjacółki na urodzinki..więc mam nadzieję..że mnie zrozumiecie. Wiecie..Kochane..ja mam na cmentarzu bardzo bliską mi maleńką istotkę..moją córcię..to będzie dla mnie bardzo smutny weekend...pamiętajcie o niej... ściskam Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 dzień 30 30.10.04, 00:28 skoro już tu jestem o tej porze..to pozwolę sobie rozpocząć dzień 30.. nie zamierzam teraz robić żadnych brzuszków posprawdzam pocztę i chyba pójdę spać..życzę miłego dnia Edyta Joasiu...masz rację kefirek lub przynajmniej jakiś sok by Ci się przydał..bo to nawet "niebezpieczne" chodzić tak z pustym żołądkiem... Kasiu...ten czas tak szybko płynie..nawet się nie obejrzysz..a Twoja córcia będzie taka duża jak mój Olo...aha wkrótce umieszczę nowe zdjęcia na zobaczcie więc zapraszam Was w odwiedzinki Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: dzień 30 30.10.04, 10:29 Boże daaisy jak czytam takie rzeczy to zawsze płaczęto takie niesprawiedliwe, okrutne Życzę Ci dużo siły na nadchodzące dni. Ps.Bardzo chętnie bym sobie obejrzała zdjęcia na Zobaczcie ale już od kilku miesięcy nie pokazują mi się fotki Nie wiem co jest grane, nie znam się Ps2.Ja właśnie zrobiłam 50 brzuszków, jestem taka dumna, plan narazie działa... Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 30 30.10.04, 11:54 Właśnie zjadłam śniadanko...i myślę coby tu dobrego zrobić na nadchodzący weekend a brzuszki...hm..może za chwilkę..muszę odpocząć po śniadniu Kasiu..może napisz do moderatora forum zobaczcie a Anetka Ci coś poradzi - bo ja też za bardzo się nie znam, a może w swoich ustawieniach masz coś nie tak.. Joasiu...a co to dziś strajk? nie piszesz nic.. POzdrawiam Was gorąco Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 30 30.10.04, 15:47 Przepraszam Was, że pisze dopiero teraz. Byłam w pracy i zajrzałam szybko na forum, ale miałam tylko chwilę czasu. Przeczytałam, Edyto, o Twojej córeczce. I nie napisałam w rezultacie nic... Tak Ci współczuję... Była starsza od Ola? Nie, nie chcę się wypytywać. To chyba najstraszniejsze, co może się stać, kiedy umiera malutkie dzieciątko. Dzisiaj w "Wysokich Obcasach" jest artykuł o śmierci dzieci. Na razie tylko przerzuciłam go przy sniadaniu, bo nie miałam czasu. Napisany przez panią Dodziuk, której pisarstwa raczej nie lubię, ale chyba warto go jednak przeczytać. Bo temat śmierci dzieci jest takim omijanym tematem, ludzie wolę o tym nie myślec. Moja mama przede mną urodziła synka, który był wcześniakiem i kilka dni po urodzeniu zmarł. Powiem szczerze, że nigdy nie myśłałam o tym, jak musiało to być straszne dla mojej mamy. Dopiero jak urodziłam córkę, to spojrzałam na to inaczej. Pozdrawiam ciepło Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 30 30.10.04, 22:52 Joasiu..nie musisz przepraszać..już potrafię o tym wszystkim rozmawiać..gdybym nie chciała nie wspomniałabym o Julci tutaj na forum. Julcia miałaby dziś 2 latka....urodziła się martwa w 24/25 tc 6 lipca 2002r. A co do artykułów na TEN temat jakieś dwa tygodnei temu Polityka zapoczątkowała..artykułem Kilka godzin macierzyństwa...autorkami były dziewczyny z forum: chore dziecko strata dziecka.., a potem to wszystko jakoś nabrało rozpędu..wiecie jakie to ważne wiedzieć że gdzieś jest takie miejsce, gdzie można o tym porozmawiać...że są ludzie, którzy Cię zrozumieją.. bo prawdę mówiąc wiele osób podchodzi do tego tak: nie martw się jeszcze będziesz miała dzieci...tak jakby to, które się urodziło już się nie liczyło..ale ono sie liczy i zawsze pozostanie w serduszku...to takie trudne.. Ja miałam to szczęście i po 4 miesiacach od porodu Julci zaszłam w ciązę z Olusiem...kocham go za nich dwoje..ale o moim Aniołku nigdy nie zapomnę..yła taka maleńka.. Ściskam Was serdecznie Edyta NAWET PO NAJGORSZEJ BURZY ZAWSZE WYCHODZI SŁONECZKO!!! A Tak Świeci Moje Słoneczko Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 30 30.10.04, 22:54 a teraz bilans...choć tak naprwdę nie ma co bilansować...dziś przesadziłam ze wszystkim...nie chcę się tłumaczyć...dlaczego..przesadziłam i już.. odkąd zaczełam sie z wami odchudzać nie najadłam się tak okrutnie jak dziś... byłe do 3 listopada... pozdrawiam gorąco Edyta ps. jesteście tutaj jeszcze? Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 30 31.10.04, 08:09 Wczoraj mnie znowu wieczorem ścięło i zasnęłam razem z Lenką. Nie było to zresztą tak wcześnie, bo koło jedenastej - takie mam udane dziecko! W każdym razie już nie zajrzałam na forum. Więc dopiero teraz mogę podsumować moje wczorajsze "odchudzanie". Pewnie domyślacie się, czemu piszę to słowo w cudzysłowie... Tak, wczoraj zjadłam zdecydowanie za dużo - znowu zrobiłam makaron, no i niestety, nie dałam rady sobie odmówić. Zobaczymy jak będzie dzisiaj? Żeby tylko nie stracić tych efektów, które już mam... Ale jak czytam, Edyto, o Twojej Julci, to myślę, że to całe odchudzanie to takie bez znaczenia... Czy ma sens zajmowanie się tego typu bzdurami w świecie, gdzie umierają takie malutkie dzieci? Pozdrawiam Was ciepło na nadchodzące świąteczne dni! Joasia P.S. Moze ruszę jakoś z brzuszkami dziś lub jutro. Skoro, Kasiu, Ty też juz robisz, to mi zrobiło się głupio, że ja nic. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 dzień 31 31.10.04, 11:08 oj coś mi się wydaje..że ponowne odchudzanie zaczniemy po 1 listopada...ostro weżmiemy się do roboty aby na Boże Narodzenie..być piękne.. Joasiu...gdyby patrzeć na życie z perspektywy śmierci..doszłybyśmy do wniosku, że w sumie to nic nie warto..nic nie ma znaczenia ...już nie raz o tym myślałam...najwięcej zaraz po śmierci Julci..nigdy się z tym nie pogodzę..bo to takie niesprawiedliwe gdy odchodzą takie maleńkie Aniołki.........ale....życie toczy się nadal..ja postanowiłam nie zamykać się w mojej stracie w moim bólu...mam jeszcze dla kogo życ i być piękną.... Ściskam Was serdecznie Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 31 31.10.04, 11:30 > ...mam jeszcze dla kogo życ i być piękną.... Oczywiście masz rację! Myśly zaczęli to swięto od zakupów w supermarkecie, bo nie mieliśmy już co jeść w domu. Ale trzeba przyznac, że było tam tak pusto, że aż zrobiło się nam wstyd... A ja tak strasznie miałam ochotę kupić sobie coś słodkiego. Te batoniki przy kasach, mój Boże, tak się do mnie uśmiechały. Ale nie, nie chcę byc ofiarą marketingowych strategii. Nic nie kupiłam! Pogoda piękna, akurat na spacer na cmentarz. Mieszkamy w pobliżu cmentarza Grabiszyńskiego - jednego z dwóch największych cmentarzy we Wrocławiu. Tam jest pochowany mój braciszek i mój kochany Dziadek i Babcia. Pozdrawiam - zyczę dużo spacerów, mniej jedzenia, choć w sumie bez przesady, nie można sobie tym odchudzaniem zaprzątać głowy w takie dni. Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 31 31.10.04, 12:12 ależ mi dziś interent działa tragicznie..5 min czekam aż otworzy mi się kolejna strona lub post.. dziś o odchudzaniu nie myślę wcale..zaraz zjemy obiadek i jedziemy na cmentarz... po drodze kupimy coś pysznego - bo mam ochotę i już! odezwę się późnym wieczorem...bo wiecie co..ja zamiast pracować..to latam po forum..ciekawe za co będę wkrótce żyła.. pozdrawiam Was gorąco Edyta Joasiu..zapalę świeczkę za Twojego braciszka, babcię i dziadka...(*)(*)(*) Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 31 31.10.04, 19:06 Taki piękny dzień! Ale i brzuch mam jak za starych "dobrych" czasów... Najbardziej martwi mnie właśnie to, co będzie, kiedy się już odchudzę o tylw ile chcę. Czy ni ebędzi etak, że po dwóch tygodniach normalnego życia wsyztko odzyskam? Idę się myć i usypiać dziecko, bo mam zamiar wykorzystac tę zmianę czasu do przyspieszenie jej usypiania. Zobaczymy, może się uda. A co u mamy_amelki? Nic się dzisiaj, Kasiu, nie odzywasz? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: dzień 31 31.10.04, 19:35 A u mamy_amelki nic specjalnego. Przegięła dzisiaj jak zwykle i pewnie przegnie jeszcze bardziej bo zaraz idziedo sąsiadów na ... jedzonko Tłumaczę sobie jednak że musze nagromadzić zapasy bo od jutra ostro zaczynam walkę ztymi nieszczęsnymi 6kilogramami. Na święta Bożego Narodzenia chcę być tą Kaśką z dawnych lat Czy mi to wyjdzie to się okaże. Na razie zrobiłam sobie plan nakartce. Zaznaczyłam daty kolejnych niedziel, pod każdą napisałam waga, talia, brzuch, biodra, uda i mam zamiar co tydzień notować ile i czy mi ubyło Codziennie mam zamiar robić 100 brzuszków (przynajmniej) i jeżdźić 3 razy w tygodniu przez godzine na rowerku. Nie będę jeść słodyczy, jasnego pieczywa i nie będę pić gazowanych rzeczy. Zaszaleć będę mogła tylko w weekend ale tylko troszkę Mam nadzieję że mi się uda Ps.Ja też daaisy zapalę świeczkę za Twoją córeczkę. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 31 31.10.04, 22:34 dziękuję Kasiu...(za świeczkę) sprawdzam pocztę i idę spać.. pozdrawiam Was gorąco Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 31 31.10.04, 19:43 dziś o odchudzaniu nie piszę..nic bo wcale się nie odchudzam.. Olo usnął..ale cały dzień miał poprzestawiany...rano zamiast iść spać o 12 poszedł o 10..a teraz walczyliśmy aby dotrwał do 19...ale jakoś się udało..Olo wykąpany najedzony śpi od 15 minutek..tak więc wieczór mam dla siebie i w końcu mogę popracować..choc najpier siądę i odpocznę..dziś na polsacie fala zbrodni kręcona w brzegu dolnym,. a więc muszę to zobaczyć, nawet moja przyjaciółka była tam statystką..więc..muszę zobaczyć i już..a nawet nie wiem..o czym jest ten serial..ale czy to ma znaczenie..hihih a jutro...ciężki dzień...byłam dziś u mojej Julci...teraz jest tam tak pięknie..już tyle kwiatów wkoło grobu...eh życie... ściskam Was serdecznie.. Joasiu ucałuj Lenkę.. Edyta ps. no właśnie..a może Kasia gdzieś wyjechała...? Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: Ja też chcę schudnąć.. 31.10.04, 22:35 to już 300...ale duuużo..ciekawe ile jeszcze postów przed nami mam nadzieję..że duuuużo..i że duuużo schudniemy.. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 dzień 32 01.11.04, 00:14 idę spać..ale jeszcze rozpocznę 32 dzień..choć nie zamierzam się dziś odchudzać..ale odezwę..się..więc piszcie pozdrawiam Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 32 01.11.04, 07:53 Witam rano, szybciutko, bo wstyd w święto siedzieć w internecie zamiast pędzić życie rodzinne. Mam nadzieję, że dizś zjem mniej, bo wczoraj to był zdecydowanie najgorszy (ale chyba najprzyjemniejszy) dzien od początku odchudzania. Najgorsze, że Lenka ma chyba pierwsze objawy kataru po wczorajszej wizycie na cmentarzu... A było tak pięknie... Trzymajcie się ciepło w ten piekny dzień. Joasia Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: dzień 32 01.11.04, 09:30 Dziesiejszy dzionek zaczęłam zupełnie dietetycznie, kefirek z otrębami(FUJ!). Oby wytrwać do wieczora bez podjadania... Właśnie miałam zacząć robić brzuszki ale pomyślałam sobie że najpierw zajrzę do Wasi poczytam troszkę forum Wiecie co? Czuję w sobie niezmierną siłę i motywację do odchudzania bo wczoraj mąż ściągnął mi teledysk Kylie Minogue, taki sexooowny, że ulala Postanowiłam więc że też muszę mieć takie (prawie) wcięcie w tali i nogi ala Jennifer Lopezowa. Na nogi Kylie nie mam bowiem szans z moją gruszkową figurką Pozdrawiam Kaśka Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 32 01.11.04, 11:19 teraz zaglądam tu tylko dlatego abyście wiedziały, że jestem..Olo poszedł spać..jak wstanie idziemy na cmentarz.... a odchudzać się będę od środy..bo jutro urodziny mojej koleżanki Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 32 01.11.04, 18:07 Oj, cos mi się widzi, że to chyba będzie koniec tego mojego odchudzania... Dzisiaj sobie na kazdym kroku pobłażałam. Dojadałam po moim kapryśnym niejadku (nawet wściekle różowy budyń wiśniowy, fuuu!), zjadłam ciasto, którego nie lubię, i czekoladkę w gorzkiej czekoladzie, która też w sumie była wstrętna... No tak to ze mną jest. A tak się dobrze czułam przy tym odchudzaniu - taka byłam radosna i pozytywnie nastawiona do wszystkiego... Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 32 01.11.04, 20:20 a ja idę się położyć..bo coś się źle czuję...odezwę się jutro.. pozdrawiam gorąco Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: dzień 32 01.11.04, 20:27 A u mnie dzień jak najbardziej na piątkę z plusem Rano kefirek w południe obiad u rodziców (bez kawy i góry ciasteczek po nim) a dwie godzinki temu owoce na kolację. Mam nadzieję że nic nie dojem teraz. Narazie nie czuję głodu ale kto wie co to będzie za godzinę lub dwie? Dodatkowo wypiłam dwa litry wodyna wypłukanie zbędnych toksyn Ale nalepsze jest to ze zrobiłam 100brzuszków i pedałowałam przez godzinkę na rowerku. Przejechałam 25km! Jestem z siebie taka dumna, ehh... Joasiu nie przejmuj się, gdybyś tylko wiedziała jak mi było ciężko ostatnimi dniami zachować dietę, jak rzucałam się na słodycze, ciasta i inne przekąski nie koniecznie będące moimi przysmakami. Od dzisiaj jednak ostro się za siebie wzięłam bo mam wyznaczony cel do którego muszę no MUSZĘ dojść choćby niewiem co!!! To może śmiesznie zabrzmi ale już czuję się lżejsza i wreszcie jestem naprawdę zadowolona z mijającego dnia. Och jeszcze tylko 50 dni i będę laska Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 32 01.11.04, 21:20 To gratulujeę, Kasiu! Fajnie czytać takie posty - ku pokrzepieniu serc! Mam nadzieję, że i ja i Edyta wykrzeszemy z siebie też jeszcze trochę entuzjazmu. Mam nadzieję, Edytko, że nie będziesz chora. W każdym razie życzę zdrowia! Moja córcia kichnęła dzisiaj przy zasypianiu dwa razy - wiem, że jestem przewrażliwiona, ale boję się, że znowu się rozchoruje... Ja zresztą też po wczorajszej wizycie na cmentarzu czuję się lekko podziębiona, ale mam nadzieję, że się jednak nie rozłożę. Dzisiaj ze strachu siedziałam cały czas w domu. Na szczęscie już wczoraj odwiedziłam wszystkie groby i zapaliłam wszytskie świeczki - też za Twoją córkę, Edytko. I sniło mi się po tej wizycie na cmentarzu, ze znowu byłam w domu u dziadków . Pozdrawiam Was serdecznie Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
jklk nastepny dzień 02.11.04, 07:04 Wstałąm dzisiaj wcześnie, moze dzień będzie dobry? Chociaż córka wygląda na zakatarzowa i właśnie nie wiem, czy prowadzić do przedszkola czy nie... Napisze więcej o bardziej przyzwoitej godzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 nastepny dzień - 33 02.11.04, 08:47 Witam Was kochane dziewczynki... przede wszystkim dziękuję za zapalone świeczki za moją Julcię... a wracając do odchudzania...to tak jak pisałam wcześniej ostro biorę się od jutra bo dziś wieczorkiem jeszcze czekają mnie urodziny u koleżanki a ona robi takie dobre jedzonko od jutra po staremu po 300 brzuszków dziennie..bez leniuchowania...Joasiu zacznij ze mnąbędzie mi raźniej..bo coś mi się wydaje, że zostajemy w tyle za Kasią pozdrawiam Was gorąco Edyta ps chora chyba nie bedę bo to jajnik mnie bolał.. Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: nastepny dzień - 33 02.11.04, 09:12 Córkę jednak odstawilismy do przedszkola. Nos się jej odetkał i wygladało na to, ze jednak kataru nie ma - może to jest problem ze zbyt suchym powietrzem od kaloryferów? Już włączyłam nawilżacz, może pomoże. Dawniej myślałam, że to jest tak, że dziecko albo jest chore, albo zdrowe, ale teraz wciąż mamy jakieś takie stany przejściowe - dwa razy kichnie i spokój, albo - tuż po zbudzeniu katar, a po godzinie wszystko OK. Śniadanie zjadłam malutkie, jak nalezy. Waga nie zareagowała zbyt wyraźnie na moje wczorajsze grzechy (no moze z pół kilo więcej, ale to wszytsko się mieści w granicach błędu). I mam nadzieję, że dziś już będę twardsza. Chociaż też siedzę i pracuję w domu dzisiaj, a to jest, jak wiadomo, zgubne. Tak, mam zamiar zacząć od jutra te brzuszki, tylko nie 300, bo to u mnie nierealne. Musze wymyślić jakąś bardziej humanitarną liczbę, która jednak ma szansę już coś dać - 50? 70? Zobaczę. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: nastepny dzień - 33 02.11.04, 09:32 2listopad, drugi dzień reaktywacji mojego odchudzania Muszę jednak przyznać że po tej wczorajszej kolacji o godzinie 18 taką pustkę rano czułam że szkoda pisać Ale nie rzuciłam się na bułeczki o nie! Kulturalnie zjadłam...kefirek Mniam. (Jak człowiek głodny to wszystko polubi) Teraz muszę zrobić 50 brzuszków...ale taaak mi się nie chce! Czemu brzucha nie można zlikwidować samą dietą no czemu! Na 300 brzuszków dziennie to ja szans nie mam, bo przy jednorazowym wykonywaniu 50 mam problemy Ale może w dni wolne od zajęć będę robić 150(rano, w południe i wieczorem) Bo na uczelni to raczej się nie położę między krzesłami i nie zacznę "pompować"...dziwnie by to CHYBA wyglądała? Jeśli chodzi omnie to zdecydowanie bardziej w trakcie diety wolę siedzieć w domku, mam większą samokontrolę. A na uczelni to jem byle co byle jak ibyle gdzie. Nie może mi przecież w brzuchu burczeć jak będzie cisza w sali Dobra kończę już bo mała się obudziła... Pozdrawiam Kaśka Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: nastepny dzień - 33 02.11.04, 09:56 > Kulturalnie zjadłam...kefirek Mniam. (Jak człowiek głodny to wszystko > polubi) Tak, to prawda z tym lubieniem wszystkiego. Ja sobie przed dietą powtarzałam sobie, że przede wszytskim nie wolno mi po dziecku dojadać rzeczy, których nie lubię. Bo to jest przecież bez sensu. Tak samo muszę zdecydowanie odmawiac u rodziców, jesli częstują mnie rzeczami, których nie lubię. Z tymi zaś potrawami, co lubię, to nie miałam zamiaru już tak ostro postępować. Ale po jakimś czasie okazało się, że "lubię" już prawie wszystko... Stąd od dzisiaj ZAOSTRZAM STRATEGIĘ WOBEC SWOJEJ SŁABEJ OSOBY! Niczego mam nie dojadać i uciekać od rodziców, jak tylko moja mama coś bąknie o jedzeniu! Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: nastepny dzień - 33 02.11.04, 11:53 ja właśnie wrócilam ze spacerku z Olusiem..i zjadłam jajecznicę...ale jaka pyszna była...mówię..Wam i to z chlebkiem.. dziś szaleję..z jedzeniem ale od jutra słowo honoru..biorę się za siebie pozdrawiam Was gorąco Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: nastepny dzień - 33 02.11.04, 13:29 zjadłam jajecznicę...ale jaka pyszna była...mówię..Wam i to z chlebkiem.. No tak, a ja tu zaglądam bo mam malutki kryzys i co ja czytam? O jajecznicy! Z chlebkiem! Że pyszne! Kurczę ja Cię daaisy zabiję! Ty mnie wykończyć chcesz czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: nastepny dzień - 33 02.11.04, 13:35 Kasiu kochana przepraszam Cię..masz rację...ale jestem samolubna..poprawię się.. ja tylko chciałam się delektować ostatnim dniem "wolności" pozdrawiam Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: nastepny dzień - 33 02.11.04, 13:53 Za to ja się w trzymam. Tzn. w miare - zjadłam zupy dosyc dużo, ale za to "piję" herbatę bez cukru - pisze w cudzysłowie, bo tak na prawde stoi przede mną ten kubek już z pół godziny i nic w nim nie ubywa - ja po prostu nie jestem w stanie tego pić!!!!! Ale na razie dałam sobie szlaban na cukier, bo jeść jakoś jednak troszkę więcej jem, więc musi się zrównoważyć. P.S. Ja na szczęście nie znoszę jajecznicy - nawet po miesiącu odchudzania. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: nastepny dzień - 33 02.11.04, 14:26 A ja tak bardzo chciałabym nauczyć się pić herbatę bez cukru...ale jak to ładnie powiedzieć, gdy piję gorzką herbatę mam odruch zwrotny..nie cierpię gorzkiej herbaty..wolałabym pić samą wodę.... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: nastepny dzień - 33 02.11.04, 15:59 Ja też bez cukru nie tknę, fuj. Wolę juz wodę mineralną i tą też piję. Herbatę natomiast tylko mlekopędną, która sama w sobie jest słodka i dość kaloryczna Ale musze dla mojej dzidzi żeby jak najdłużej mogła się cieszyć świeżutkim mleczkiem Boję sie tylko że przez to całe moje studiowanie może się karmienie szybko skończyć... Ja narazie trzymam się całkiem dzielnie, chociaż wsuwam mandarynki jedna za drugą, bo mam straszną ochotę na coś słodkiego po tym jak w tv zobaczyłam reklamę Kinder Bueno Muszę być twarda muszę... Zrobiłam 50 brzuszków, jeszcze 50 przede mną. Tragedia, tak mi sie nie chce. Leń jestem, no leń. Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: nastepny dzień - 33 02.11.04, 21:14 Mój dzień dzisiaj nie najgorszy, choć bywały lepsze... Ale na razie na wadze wszytsko OK, więc myślę, że jak jutro się poprawię, to będzie dalej szło w dół. Córkę uśpiłam, po tej zmianie czasu zyskałam godzinę wieczorem Tfu, tfu, odpukać, bo ją jak sie tylko pochwali to na następpny dzień zaraz coś nowego zmaluje, typu niespanie do 24.00 Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: nastepny dzień - 33 02.11.04, 23:36 Strasznie mam ochotę na czekoladę!!!!!! Albo chałwę!!! (nie wiem nigdy czy hałwa czy chałwa się pisze - znam ją z praktyki, a nie z opisów). Ale nie zjadłam jednak (zresztą nie mam w domu ani czekolady ani hałwy, hi hi). Jutro lecę do pracy, wcześnie, może będzie to sprzyjać niejedzeniu. Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki dzień - 34 03.11.04, 05:59 Dzień dobry Właśnie szykuję się na uczelnie, ale tak mi się nie chce... Zwłaszcza że na dworze ciemno i zimno, brrr. Mam nadzieję że ta wyprawa nie zaszkodzi mojej dietce... Do zobaczenia, albo raczej do napisania Kaśka Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 dzień - 35 03.11.04, 08:41 Witam witam...nie pisałam wczoraj bo jak wróciłam z urodzin to w domku chłopcy już spali i nie chciałam włączać komputerka więc po cichutku położyłam się również spać..Co jadłam na urodzinkach - nie powiem... ale tak sobie myślę czy nie zacząć od dziś tej 13 dniowej diety...pomęczyć się te dwa tygodnie..i już myśle i myślę...tylko tam prawie mało co się je.. Pozdrawiam Was gorąco Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień - 34 03.11.04, 09:52 zdecydowałam sie na diete..mam nadzieję że wytrzymam - trzymajcie za mnie kciuki... oto ona: dzień 1 i 8 Sniadanie godz. 8-9 1 kubek czarnej kawy i kostka cukru lunch godz 12-13 dwa jajka na twardo, gotowany szpinak, i jeden pomidor obiad 16-18 wolowina i sałata z olejem i cytryną dzień 2 i 9 Sniadanie godz. 8-9 1 kubek czarnej kawy i kostka cukru lunch godz 12-13 wolowina i sałata z olejem i cytryną + świeży owoc obiad 16-18 1 plaster szynki, 2-3 szklanki jogurtu naturalnego dzień 3 i 10 Sniadanie godz. 8-9 1 kubek czarnej kawy i kostka cukru, 1 kromka lub grzanka lunch godz 12-13 gotowany szpinak, 1 pomidor + świezy owoc obiad 16-18 2 jajka na twardo, 1 plaster szynki, sałata z olejem i cytryną dzień 4 i 11 Sniadanie godz. 8-9 1 kubek czarnej kawy i kostka cukru, lunch godz 12-13 1 jajko na twardo, 1 tarta marchew, małe opakowanie twarozku naturalnego obiad 16-18 1 puszka mała lub kompot z owoców mieszanych, 2-3 szklanki jogurtu naturalnego dzień 5 i 12 Sniadanie godz. 8-9 1 duża marchew tarta z cytryną, lunch godz 12-13 duża chuda ryba z cytryna i odrobina sosu do pieczenia obiad 16-18 1 duzy befsztyj wolowy + sałata (sama) + gotowane brokuły dzień 6 i 13 Sniadanie godz. 8-9 1 kubek czarnej kawy i kostka cukru, 1 kromka lub grzanka lunch godz 12-13 kurczak + sałata z olejem i cytryną obiad 16-18 2 jajka na twardo +duża marchew dzień 7 Sniadanie godz. 8-9 1 kubek herbaty bez cukru lunch godz 12-13 kawałek grilowanego mięsa chudego + świezy owoc obiad 16-18 NIC * chuda ryba to dorsz, pstrąg * gruby plaster - 10 dkg * wędlina ma byc chuda, wędzona lub gotowana *przyprawy sól, pieprz * kawa może być rozpuszczalna lub z ekspresu * doradza sie picie 2 litrów wody mineralnej dziennie UWAGA lunch i obiad mozna nawzajem zamieniać jeżeli będzie sięto robiło tego samego dnia aha zrobiłam już 100 brzuszków! buziaczki E. Odpowiedz Link Zgłoś
merlott Re: dzień - 34 03.11.04, 10:13 witajcie dziewczyny! a czy dzien 34 nie jest za poznym dniem, by do Was dolaczyc? ) odchudzam sie od 2 miesiecy, zaczelam z "grupa wsparcia" na tym forum, ale cos chyba moje drogie Laski pochudly szybko, bo przestaly juz pisac (( W sumie mialam podobne gabaryty jak Daaisy, gdy zaczynala ten watek - wzrost 164, waga 63. Obecnie doszlam do 58 (wychodzi 5kg na 2 m-ce - nie za duzo, ale zawsze to do przodu ) ...a! marzy mi sie 52, wiec jeszcze troszke przede mna ) pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień - 34 03.11.04, 10:20 Witam, merlott! Nasze posty się jakoś minęły - twój pojawił się, kiedy pisałam mój. Fajnie, że chcesz do nas dołączyć! Nas jest w sumie trzy, reszta się wykruszyła, albo się nie odzywa. Niestety, wątki "odchudzaniowe" często zamierają. Ale my jestesmy zdecydowane i uparte - prawda, Edyto i Kasiu? Ja zaczynałam mając gdzieś 62 (wzrost 168), teraz mam gdzieś 58-59 (moja waga nie jest dokładna, raz pokazuje tak raz tak, nawet i 57 mi czasem rano pokaże), w kazdym razie w spodniach jest mi juz zdecydowanie luźniej, z czego się cieszę! Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień - 34 03.11.04, 10:14 Witam Was! Edyto, będę trzymać kciuki, oczywiście! Chociaż zarazem tak mi ciebie żal! Te jajka na twardo! i kawa z kostką cukru! Śmieję się - ja tych rzeczy akurat nie lubię. Ale może rzeczywiście jakaś konkretna dieta może być dobra, bo w określonym czasie przyniesie określone efekty. A przy takim odchudzaniu jakie ja stosuję to wszytsko się trochę rozmywa. Powodzenia! Ja, ponieważ mam stałą tendencje do tycia (czy - powiedzmy - podtywania, bo przecież jakaś strasznie gruba nie jestem) musze raczej wyrobić sobie stałe sposoby odżywiania się, które pozwolą mi utrzymywać wage a zarazem jakos nie umęczać się zbyt koszmarnie. Ale wiadomo, łatwo powiedziec, trudniej zrealizować... Bo to moje utycie to nie efekt ciąży (po ciąży bardzo szybko prawie wszystkie dodatkowe kilogramy straciłam i to tak jakos samoistnie), tylko efekt normalnego życia. Po prostu jeśli jem tyle, na ile mam ochotę, to tyję... To smutne, bo to oznacza, że tak na prawde będę musiała już zawsze uważać. Jakoś to będzie. My tu sobie dywagujemy, a mama_amelki już się uczy. Biedna, tak wcześnie musiała wstać! Chociaż mnie córka obudziła też wcześniej niżbym chciała - przed 7.00. To efekt wcześniejszego uśpienia. Ta moja córcia nie potrzebuje widać więcej snu niż 9 - 9 i pół godziny... Pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień - 34 03.11.04, 12:58 Witaj Merlott, super, że do nas dołączasz..mam nadzieję..ze dotrzymasz nam kroku i będziesz z nami, bo ja mam nadzieję.że My wytrwamy Joasiu..mi też jest siebie szkoda..ale widze, że muszę się ostro za siebie wziąć..bo inaczej..sama widzisz co się ze mną dzieje..a to świeta o to urodzinki..a tak pomęczę się przez 13 dni i już. powinnam schudnąc jakies 7 kg zobaczmy aha i jeszcze jedno dziś już zrobiłam 200 brzuszków..sto rano i sto przed chwilką..włąśnie jem jajka z pomiodrem, szpinaku nie kupiłam..zapomniałam.. ale podobno można go zastąpić kalafiorem, więc może nie bedzie tak źle.. aha jajka jakoś zniose..bo lubię..ale z kawą jest cięzko..bo ja generalnie kawy nie piję..a tu ma być na dodatek czarna... Kasiu...jak tam na uczelni..nie uległaś żadnym kulinarnym - barowym pokusom? ściskam Was gorąco (w pasie, dla lepszej talii Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
merlott Re: dzień - 34 03.11.04, 14:06 dzieki dzieczyny za przyjecie, postaram sie nie wypasc ) Edytko, co do Twojej diety - jak to z kazda dieta bywa dla jednych sluzy, dla innych nie. u mnie sie nie sprawdzila, gdyz ja normalnie jem mniej niz ta dieta zaleca. czulam sie na niej ciagle objedzona. no ale schudlam, tyle ze tylko 2 kg. Ale moja kolezanka schudla dzieki niej 6kg! czego i Tobie zycze. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: dzień - 34 03.11.04, 17:11 O widzę że poszerza się nasze gronko super! im więcej nas tym lepiej Ja na szczęcie wróciłam już do domku, na uczelni zjedłam dwie ciemne bułeczki ale to i tak lepiej niż moje standartowe bułki z sosikami z uczelnianego bufetu popijane spritem a czasem zagryzane jakimś batonem... w domku kulturalnie zjadłam przygotowany przez mensza obiadek (zupkę pomidorową i kurczaka z brokułami) a teraz dla zaspokojenia głodu na słodkie zjadłam gruszkę i dwie mandarynki. Obym tylko wieczorkiem się nie złamała i nie pochłonęła tych rogalików z czekoladowym nadzieniem co to mój ukochany mężuś kupił abym trenowała moją słabą silną wolę No w takich momentach to wstyd isę przyznać ale go nienawidzę Wiadomo przecież powszechnie że najlepieji najłatwiej odchudza się gdy lodówka pusta a w szafkach brak łakoci Mojemu mężowi jednak chyba nikt o tym nie powiedział bo z namiętnością kupuje mi "Jeżyki" i inne tego typu przysmaki. Nie no, ja mu mówiłam, że nie chcę niczego słodkiego w domu widzieć. Chyba mnie wtedy nie usłyszał... Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień - 34 03.11.04, 20:20 qrcze...wszystko byłoby ok..gdyby nie odwiedziny pewnej znajomej..zjadłam kawałek ciasta...a reszta była zgodna z dietą..ochyda..nie lubię sałaty i to z olejem i sokiem z cytryny...ale może wytrwam.. aha zrobiłam dziś 300 brzuszków..wiec generalnie jestem z siebie dumna..a do tego mój mąż coś dziś za mną chodzi..więc kto wie..kto wie..może spalę jeszcze trochę kalorii hihih ale na razie muszę popracować..bo strasznie sie ostatnio ociągam..i w końcu nikt nie bedzie chciał ze mną współpracować.. może zajrzę tu jeszcze około północy.... ściskam Was gorąco ps. Joasiu a co u Ciebie ps. Kasiu, skąd ja znam te słodkie pokusy...hihi a mój mąż również uwielbia gdy w domku jest COŚ na słodko.. ps. Merlott...mam nadzieję..że mi ta dieta pomoże...wiesz..tak się zastanawiam, że skoro jesz mniej niż w tej diecie..to od czego Ty przytyłaś (bez urazy)..ja jem zdecydowanie duuużo więcej... Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień - 35 04.11.04, 06:58 Znowu zamiast kończyć dzień wczorajszy to mogę już tylko zacząć następny, bo poszłam wczoraj znowu spać 9.15. Dzień wczorajszy był OK. Dziś idę na długo do pracy, więc nie będzie okazji do jedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 35 dzień 04.11.04, 08:03 witam witam w kolejnym dniu.. mam nadzieję..że mój dzień będzie co najmniej tak samo udany jak ten wczorajszy zaraz zabieram się za brzuszki... odezwę się poźniej..bo Olo się już niecierpliwi... E. Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: 35 dzień 04.11.04, 08:43 Tak, tych brzuszków (nie brzuszka) to Ci, Edyto, zazdroszczę (wczoraj 300, tak?!!). Ale co tu zazdrościć, robić powinnam i tyle! Co do słodyczy, to mój mąż na szczęscie nie lubi i nie ma zwyczaju kupowania. Ale zawsze coś tam jednak w domu jest słodkiego, np. jakieś darowane rzeczy, dla dziecka np. Na szczęście Mamby i żelków nie lubię. Jedynie pasję do mleczka w tubce dzielę z moją córką i czasem jej trochę pdopijam Pozdrawiam Joasia Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: 35 dzień 04.11.04, 09:00 tak Joasiu...brzuszków było 300 a dzis już 100 a co do słodyczy..ja je po prostu uwielbiam.. ale zaraz lecę na spacerek z Olusiem...więc trochę zgubię kalorii.. wczoraj pomęczył mnie trochę mąż..więc ... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: 35 dzień 04.11.04, 09:38 Ja wczoraj nie zaliczyłam ani jednego brzuszka nie miałam siły. Dzisiaj postaram się to nadrobić, zobaczymy co z tego wyjdzie. Nie mogę się jakoś do tych brzuszków przekonać. Wiem że na tą moją fałdkę tylko one mogą zaradzić, ale jakoś i tak mnie to wystarczająco nie motywuje... Chociaż jak tak sobie pomyślę o mojej mamie i jej siostrach którym zostały po ciążach właśnie takie oponki i teraz już się ich pozbyć nie mogą nawet ćwiczeniami to myślę sobie że chyba lepiej teraz się pomęczyć... ...no to idę robić te przeklęte brzuszki Ps.Daaisy wreszcie mogłam przeglądnać zdjęcia na "zobaczcie", Twój synek jest prześliczny, zdjęcia rewelacyjne i jak fajnie go ubieracie Lubię takich małych modniachów Już się doczekać nie mogę jak moją będę tak stroić Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: 35 dzień 04.11.04, 12:48 witam ponownie jak na razie zrobiłam 100 brzuszków..byłam na spacerze..zjadłam mało..nie wiem czy wytrzymam z tą dietą..jak wypiję rano kawę na czczo to potem mnie boli brzuszek...więc nie wiem..czy powinnam ją pić..może po prostu zrezygnuję z pieczywa i ziemniaczków...które tak bardzo lubię..i słodyczy oczwiście.. własnie jem śniadanko..pomiodry i jogurt nautralny... Kasiu...wiesz jak to jest z tymi ciuchami dla dzieciaków..sobie nie kupisz a dziecku tak czasem nie mogę się oprzeć..jak spotkam cos fajnego.. a poza tym moja przyjaciółka ma synka o 15 miesiecy starszego od mojego Olusia i sporo ubranek mam od niej..bo inaczej..to by mi wszystkie karty kredytowe nie starczyły..tak uwielbiam zakupy dla mojego Olinka Edyta. ps merlott jak masz na imię? Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: 35 dzień 04.11.04, 15:29 Z ubieraniem dzieci to sie trzeba śpieszyć, bo moja córka jest już w fazie samodecydowania o swoim stroju i wszytskie stylowe sukienki oprotestowuje, nic dzinsowego nie włoży, nic granatowego, szarego, czarnego. Kocha rózowy i słodkie wyszywanki... U mnie OK, jak na razie większych grzechów jedzeniowych nie popełniłam. Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: 35 dzień 04.11.04, 19:52 Musze teraz już dzień podsumować, bo nie wiem, czy znowu nie zasnę usypiając Lenkę - tak się czuję zmęczona... Z dnia jestem średnio zadowolona. Przed pracą zjadłam drugie śniadanie, bo nie chciałam potem być tak strasznie głodna jak w zeszłym tygodniu. Ale i tak byłam strasznie głodna i po powrocie pożarłam zdecydowanie za dużą obiado-kolację... Teraz się czuję wręcz przejedzona. Tak więc w ten tydzien to chyba jedynie uda mi się utrzymać wagę a nowego spadku nie odnotuję.... Pozdrawiam Joasia Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: 35 dzień 04.11.04, 19:57 ja też robię podsumowanie..bo mam zamiar dziś solidnie popracować..a jak wejdę na forum..to czas leci nieubłaganie..więc piszę i uciekam.. no może jeszcze zajrzę..ale nie obiecuję...dzień zakończył się na 100 brzuszkach...spacerku..obiadku..chyba z diety nic nie będzie bo źle się czuję po tej jednej kawie na czczo...a tak na marginesie...czy drobiowa wątróbka jest bardzo kaloryczna? Joasiu..jeśli potrzebujesz snu - nami się nie przejmuj..przecież sen i odpoczynek są nam niezbędne Kasiu..jak tam na uczelni? Merlott jesteś jeszcze z nami? Pozdrawiam i życzę słodkiej nocy Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
merlott Re: 35 dzień 04.11.04, 21:57 hej, hej, jestem, jestem, tyle ze dzis kompletnie nie mialam na nic czasu. godzine temu wrocilam z podrozy sluzbowej - pobawilam sie z coreczka, wykapalam i mam troszke czasu na forum. meczace sa te podroze, ale przynajmniej nie ma w nich czasu na jedzenie, wiec dzis dietka przebiegla mi bardzo ladnie ) co do kilku informacji o mnie - mam na imie Aneta, jestem od pol roku mamusia kochanej coreczki, Oliverki i niezamezna partnerka zazwyczaj cudownego mezczyzny Ernesta ) Ja pracuje a niemezus zajmuje sie cora. i to chyba tyle... pozdrawiam Was cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: 35 dzień 04.11.04, 22:28 Taki mały jogurcik sobie zjem, żeby się troszkę odstresowac i dosłodzić... Żadnych, kurcze, jogurcików o wpół do jedenestej! Nie ma mowy! Czyż to nie jest materiał na romantyczny w swym duchu dramat? Przecież to walka o moją duszę jak o duszę Konrada (niemalże). Z piekielnych szponów żarłoczności wyzwalam się z najwyższym trudem dzięki dla mnie samej zaskakującym siłom wytrwałości, co to spływają na mnie w nadprzyrodzony niemal sposób, za pośrednictwem tego forum! No po tym oświadczeniu to nie mogę już zepsuć wrażenia i pójść do lodówki! Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: 35 dzień 04.11.04, 22:29 Aneto - zazdroszczę niemęża opiekującego się córeczką! Moja jest już duża (4 lata prawie), ale jak była mała, to niestety ja tyrałam przy niej... Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: 35 dzień 04.11.04, 22:54 super sprawa Anetko...fajnie jest mieć niemęża..podczas gdy Ty spełniasz się zawodowo a tym samym jesteś głową rodziny Joasiu - polonistyka? ja wypiłam herbatkę..mężulek mi zrobił..ale przy ciężkiej pracy należało mi się.. przynajmniej po herbatce mnie brzuszek nie boli..jak po tej rannej kawie.. ciekawe co tam słychać u naszej studentki? Anetko, a czy Twoją córcię można zobaczyć na zobaczcie? słodkich..chałwowych..czekoladowych..snów Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: 35 dzień 04.11.04, 23:31 > Joasiu - polonistyka? Nie, nie polonistyka - historia sztuki (i tak już ostatnio na innym forum o tym pisałam). > przynajmniej po herbatce mnie brzuszek nie boli..jak po tej rannej > kawie.. Ja kawy też nie lubię, nawet często jej w ogóle w domu nie mam, co czasem się mści jak przychodzą "kawowi" goście. Idę wreszcie spać - nic nie zjadłam dodatkowego, z czego się cieszę, chociaz kolacja była duża... Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: 35 dzień 04.11.04, 23:44 ja też idę spać..ale za chwilkę..umieszczę jakieś nowe zdjęcia Olinka na zobaczcie moze jutro bedą a co do kawy..u mnie w domku jest - bo mój mężulek pije paaa do jutra.. E. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 dzień 36 05.11.04, 00:02 tylko go zacznę i idę spać...do jutra! Edyta gdybym tak więcej mogła spać - to nie myślałabym ciągle o jedzeniu... Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 36 05.11.04, 00:40 Też witam w nastepnym dniu! Myślę, że kiedy już odniesiemy odchudzaniowy sukces, to opatentujemy metodę pod hasłem "Dieta a bezsenność". Bo większośc forów już o tej porze wymarła a my tu dalej popisujemy.. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 36 05.11.04, 08:32 Joasiu...widzę..że z Ciebie taki sam nocny marek jak ja ale nic na to nie poradzę..tylko wtedy mam tak naprawdę spokój i mogę pracować.. a przy okazji tu zaglądam Mam tylko problemy z wstawaniem, bo Olo ostatnio wstaje kilka minut po 6, więc muszę zawsze coś wymyślać..aby się zajmował czymś w łóżeczku..i abym mogła jeszcze chwilkę poleżeć..przynajmniejwtedy nie myślę o jedzeniu pozdrawiam i życzę udanego dnia..choć u nas pada deszczyk... Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 36 05.11.04, 11:49 halo halo..jest tu kto? czy tak bardzo pochudłyście.i nie macie siły na pisanie? czekam..na wieści Odpowiedz Link Zgłoś
merlott Re: dzień 36 05.11.04, 12:49 OOOO!! to by bylo super z takim schudnieciem!! niestety do tego mi daleko... pracuje dzis z domku, co oznacza, ze cora nie zlazi mi z rak, zaraz idziemy na spacer. dietka OK - poki co platki i jabluszko.. zdjec na 'zobaczcie' nie umieszczam - to niezgodne z ideologia mego partnera, zbyt ceni sobie prywatnosc. a co do niemeza zajmujacego sie coreczka - tak, to fajne, ale jak to zwykle bywa kazdy kij ma dwa konce, wiec czasem troche narzekam... ale ogolnie jest OK ech, musze spadac milego dnia!! ) Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 36 05.11.04, 13:06 my niestety na spacerek nie pójdziemy bo u ns pada deszcz..a jak wiecie..taka pogoda sprzyja..zaglądaniu do lodówki..tym bardziej, że myła u mnie mama, przyniosła przepyszne gołąbki i super ciasto..ale ciiiiii może lepiej zrobię brzuszki Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: dzień 36 05.11.04, 14:56 Cześć dziewczyny! Coś mnie łapie jessienne przemęczenie... to dlatego się nie odzywałam. Słabo mi, chce mi się bez przerwy spać, głowa mnie boli a tu małej jeszcze chyba ząbki idą bo strasznie się ślini i marudna jakaś Na szczęście dzisiaj zerwałam się z ostatnich zajęć bo już siły nie miałam więc teraz w domciu sobie siedzę z herbatką w dłoni. A moi biedni koledzy studenci do 18.30... koszmar! W związku z moim osłabieniem podjadam sobie różne tam takie rzeczy więc ja chyba też zdołam tylko utrzymać w tym tygodniu wagę i nic więcej. Ale dobre i to. Pozdrawiam Was serdecznie Kaśka. Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 36 05.11.04, 18:39 Ja dopiero wróciłam do domu, ale niezupełnie z pracy, bo po pracy trafiłam ze znajomym na piwo i jeszcze coś tam zjadłam w tej knajpie. Znajomy spoza Wrocławia i w sumie to okazało się, że ja nawet nie mam pojęcia, gdzie we Wrocławiu można pójść - wszystkie knajpki, które pamiętam z dawnych czasów, już chyba nie istnieją, a do nowych nie chodzę... Więc nawet nie mam za bardzo wyrzutów sumienia, chociaż planowana głodówka nie doszła do skutku. Ale rano przymierzyłam pewne bardzo stare spodnie, w które po raz ostatni wchodziłam przed urodzeniem Lenki - i weszłam!!!!!! Są wprawdzie tak stare, że raczej i tak trzeba je wywalić. Ale co za satysfakcja! Żebym tylko nie zaprzepaściła, tego co już osiągnęłam. Postaram się może nie jeść kolacji po tych knajpianych ekscesach (znajomy by umarł ze śmiechu, słysząc ze to ekscesy, bo wypiłam 1 - słownie jedno - piwo). Pozdrawiam, napewno jeszcze napisze jak się uporam z kolacją, kąpiela i usypianiem Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 36 05.11.04, 19:24 a ja nie mam się czym dziś pochwalić...więc dziś milczę.. może jutro będzie lepszy dzień trzymacje się ..dzielnie..(a nie tak jak ja) buziaczki Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 36 05.11.04, 23:23 No cóż, kolację jednak zjadłam... Bo jak robię dla córki, jak mąż też je, to ciężko nie zjeść. Nie wiem, jakoś chyba to moje odchudzanie dalej już nie pójdzie... Może jutro jakieś nowe siły znajdę? Idę spać, bo chociaż uwielbiam siedzieć długo, to jednak ostatnio wciąż jestem wykończona i nie mogę sobie na to siedzenie pozwalać... Do jutra Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
jklk dzień nowy - 37 06.11.04, 09:12 Ale defetystyczny ten mój ostatni post. Oczywiście, że pójdzie moje odchudzanie dalej! Właśnie dzisiajszy dzień będzie świetny - żadnych jedzeniowych grzechów. Trzeba uwierzyć, że da radę. Lenka dobrze spała, ja nie mam dziś pracy - a więc dużo powodów do radości! Pozdrawiam i życzę Wam udanego dnia Joasia Odpowiedz Link Zgłoś
merlott Re: dzień nowy - 37 06.11.04, 12:09 witam w ten deszczowy sobotni poranek (hi, hi, no juz moze nie tak do konca poranek). weekend to dla mnie najtrudniejszy czas na trzymanie dietki, dodatkowo dzisiaj wieczorem imprezka u znajomych. no, ale moze jakos wytrwam. Jaosia, z zazdroscia przeczytalam, ze Lenka dobrze spala - nasza Oliwka od kilku tygodni jest po prostu niemozliwa. Padamy ze zmeczenia ( Mam tylko nadzieje, ze jej to wkrotce minie.. pozdrowionka dla wszystkich i wytrwalosci w te dlugie spokojne weekendowe dni ) Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień nowy - 37 06.11.04, 13:21 Tak, weekend to ciężkie wyzwanie. Mimo mojego porannego optymizmu, już wiem, ze ten dzień nie będzie wzorowy - własnie zjadłam przepyszny obiadek, może nie za wielki, ale zdecydowanie za wczesny - normalnie, w tygodniu jestem w stanie dociągnąć na śniadaniu do 15.00, 16.00 albo i później. A dziś wyszło, jak wyszło. Ale za to herbatę wypiłam bez cukru. Co do spania Lenki, to ona ma c z t e r y lata, więc już najwyższy czas żeby dobrze spała. Ale też się z nią swego czasu męczyłam! Własciwie przestała się budzić jak miała 2 lata i 8 miesięcy. Ale nie martw się, merlott, nie wszystkie dzieci są aż takie straszne Co tam u reszty? Edyto? Kasiu? Pozdrawia Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień nowy - 37 06.11.04, 17:46 Ale tu dzisiaj pustki... Czy coś się stało? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: dzień nowy - 37 06.11.04, 19:18 Oj dziesiaj cały dzień spędziłam u rodziców, a to nie jest dobre dla mojej diety. Boję się jutrzejszego ważenia, pewnie się załamię Ciężko mi się zmobilizować do tego odchudzania gdy za oknem szaro-buro i zbędne kilogramy łatwo schować pod dodatkowym ciuchem. Znacznie lepiej odchudzanie idzie mi na wiosnę, gdy widzę że już już za chwilkę głupio będzie chodzić w grubym swetrze i trzeba będzie włożyć coś lżejszego, odkrywającego ciałko Wtedy zawsze łatwiej idzie mi odmawianie sobie słodyczy i innych pyszności, bo świadoma jestem tego, że za niedługo będę chciała wystąpić w stroju kąpielowym A teraz co? Tłumaczę sobie że muszę bo potrzeba mi więcej energii, bo to bo tamto. Zawsze jakoś sobie wytłumaczę moje drobne i mniej drobne grzeszki Obym chociaż utrzymała już tą wagę którą mam (62kg) zobaczymy co waga pokaże jutro rano... Pozdrawiam Kaśka Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień nowy - 37 06.11.04, 21:14 witam witam... cały dzień spędziełam bez komputera...i wiecie co..jakoś tak na wszystko miałam więcej czasu, byłam we Wrocławiu, na zakupach..ale takich praktycznych podstawowych...a nie takich typowo dla siebie..a potem była u rodziców na obiadku...trochę posiedzieliśmy..bo przyjechała taty siostra..więc u mnie było typowo biesiadne zachowanie..mało tego jutro idziemy na urodzinki do bratowej mojego męża..więc ...już wiem jak to się skończy...i tak się zastanawiam co z moim postanowieniem 13 dniowej diety..byłabym już po 4 dniach..zostałoby tylko 10..a tak...eh..brak słów...mam nadzieję..że od poniedziałku..zacznę solidnie dbać o siebie.. POzdrawiam Was gorąco..w te chłodnie dni.. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień nowy - 37 06.11.04, 21:33 Ten komputer to nałóg, u mnie - drugi po jedzeniu. Cały dzien zamiast pracować, zaglądam na fora. A Lenkę wysłałam do rodziców i mam wieczór na spokojną pracę. Odchudzanie poszło jak zwykle, czyli nie za bardzo, kurcze muszę poszukac jakiegoś nowego bodźca, bo coś coraz bardziej sobie odpuszczam. Może sobie wyznaczymy jakiś nowy początek, czy nie wiem co? Dobranoc, mam nadzieję już od tej chwili aż do rana nie zaglądać ani do lodówki ani na forum Mam nadzieję, że nie będę się trzęsła jak narkoman na głodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień nowy - 37 06.11.04, 22:02 jestem Joasiu zdecydowanie ZA za nowym początkiem mi też tego trzeba i to koniecznie...!! bo inaczej nic ze mnie nie bedzie! dobranoc..ja też mam zamiar już dziś tu nie zaglądac!!! E. Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Zupełnie nowy dzień :) 07.11.04, 09:48 Tytuł postu to oczywiście przykład myślenia życzeniowego. Co sądzicie o jakimś symbolicznym nowym początku? Może nowy wątek założymy? Jakieś publiczne zobowiązania złożymy (wiem, że to dziecinada...)? Chociaż domyślam się, że to pewnie tylko ja i Edyta wytraciłyśmy zapał i nam jakiegoś nowego kopa potrzeba. Wy -Kasiu i Aneto macie jeszcze pewnie mnóstwo świeżych sił? Co Wy na to? Ja dzisiaj na wadze miałam niestety troszkę więcej niż ostatnio... Moja waga nie jest dokładna, ale nie chcę tego zwalać na jej niedokładność. Otwarłam sobie zapomniany już niemal plik z moimi odchudzaniowymi postanowieniami, ostatnio zmodyfikowany 28 września. Oto moje ówczesne postanowienia z adnotacjami, co z nich w praktyce wychodziło (nie smiejcie się ze mnie, proszę!): piję dziennie najwyżej 4 herbaty – udawało się nie jem chleba - prawie udawało się nie jem słodyczy – prawie udawało się, ale ostatnio coraz gorzej nie jem niczego, co zostało po córce – prawie udawało się, ale ostatnio coraz gorzej nie dopijam Kubusiów – udawało się jem tylko, jak jestem głodna – prawie udawało się nie piję alkoholu – prawie udawało się nie jem niczego, na co nie mam ochoty – prawie udawało się nie daję się częstowac mojej mamie – prawie udawało się nie chodzę w pracy do baru czy klubu – prawie udawało się nie podjadam między posiłkami – prawie udawało się, ale ostatnio coraz gorzej nie jem wieczorem, po uśpieniu córki – prawie udawało się, ostatnio mam na to zdecydowanie mniejszą ochotę! nie jem ziemniaków – nie udawało się i z tego muszę zrezygnować, bo to nierealne łykać tabletki z magnezem - nie udawało się (są wstrętne w smaku) No cóż, muszę z nową siłą starać się trzymać tych postanowień, bo chyba są słuszne (poza tymi ziemniakami, bo tego nie dam rady). Co do tabletek z magnezem, które niby zmniejszają apetyt na czekoladę, to spróbuję się do nich jeszcze raz przekonać, choć są naprawdę niesmaczne, a do tego nie bardzo wierzę, że moga pomóc. Dopisuję też nowe zobowiązanie: codziennie robię 50 brzuszków (wiem, to bardzo mało, ale boję się, że więcej nie dam rady; jak będzi mi dobrze szło, to zwiększe tę liczbę). No i jest jeszcze sprawa picia herbatki Figura - piłam ją, chciaż nie wpisałam tego na listę. No i będę dalej popijać, bo to chyba jednak pomaga. Ale nie za często, żeby się nie uzależnić (choć chyba już się uzalezniłam...). Niech będzie - dwie na tydzień. Kończę, bo cała para idzie w pisanie a nie w praktykę odchudzaniową! Życzę Wam pięknego dnia! Pomyślcie, co możemy zrobić, żeby jakoś na nowo zyskać zapał i silną wolę? Joasia P.S. Edyto, oglądałam nowe zdjecia Twojego Kawalera - wpisałam się tam, ale jakoś nie pojawił się ten mój post. W każdym razie - piękny jesienny chłopak! Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: Zupełnie nowy dzień :) 07.11.04, 10:32 Joasiu, Edytko jestem jak najbardziej za rozpoczęciem nowego wątku. U mnie też dietka niemiłosiernie podupada. Co prawda waga pokazała dziś litościwie 0.5kg mniej, ale wszystkie wiemy że takim wynikiem to nie ma się nawet co cieszyć bo tak szybko jak przyszedł tak szybko może zniknąć Z pokorą więc przyjmę podobne postanowienia do tych Joasiowych i do dzieła! W innym wypadku ja nigdy nie zrzucę tych 6 kilogramów Coś się do mnie strasznie przywiązały... i nie chcą opuścić za żadne skarby świata! Taka fajna jestem czy co?? O rany kończę bo coś dzisiaj strasznie mi się pieprz... khęk, khęk znaczy się: pisze głupoty Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Zupełnie nowy dzień :) 07.11.04, 21:42 Zupełnie nowy dzień okazał się być zaskakująco podobny do poprzednich No nie był taki zły, obiad zjadłam malutki, kolację też, wcześniej pokonałam koszmarną pokusę będąc z siostrą w kawiarni (przy supermarkecie, jak się można domyslić). Po kolacji tylko zjadłam zupełnie idiotycznie dwa kawałki ciasta, które wcześniej upiekłam razem z córką (ona wbijała jajka - jedno na podłogę , mieszała, kroiła jabłka). Zabawa super, ale ciasto zaledwie jadalne, bo ja nie mam do pieczenia talentów, no a na dodatek czułam sie zobowiązana je zjeść... A jak Wasza niedziela? Edyto, mam nadzieje, że napiszesz słówko, zwłaszcza co sądzisz o rozpoczeciu nowego wątku. Tak tu bez ciebie pustwo. Aneta też nie pisała dziś. No ale niedziela to niedziela - wiadomo trzeba się oddawać rodzinnym uciechom. Ja biore się teraz za obiecane sobie brzuszki. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: Zupełnie nowy dzień :) 07.11.04, 22:40 w końću do Was dotarłam...niedziela jak to niedziela.starałam się aby była bez komputera i udało się do tej pory, bo przecież nie mogę Was tak bez słowa zostawić na jeden dzień dziś nie mam się czym pochwalić..bo godzinkę temu wróciliśmy z urodzin...a jedzonko było przepyszne.. Joasiu, jestem jak najbardziej ZA nowym wątkiem..i nowymi postanowieniami...bo osiadłam na laurach Mam nadzieję..że nowy wątek będzie nowym początkiem.. tak bardzo chciałabym schudnąc...ale mam prośbe..aby to któraś z Was go załozyła..aby nie wyglądało to tylko tak, że zakładam wątki o odchudzaniu i nic z tego nie ma...ok? Joasiu...ciesze się, że odwiedziłaś mojego syneczka bo prawdę powiedziawszy zapomniałam Was zaprosić do obejrzenia nowych zdjęć. Posprawdzam jeszcze pocztę..i chyba pójdę spać Słodkich snów..i obym w tym tygodniu się poprawiła E. Odpowiedz Link Zgłoś
merlott Re: Zupełnie nowy dzień :) 07.11.04, 23:21 Dobry wieczor!! oj Joasiu, zaczynaj czym predzej ten nowy watek i ruszajmy z nowymi silami!! Ja tez troszke osiadlam na laurach i ciezko mi sie dalej byc konsekwentna, zwlaszcza w weekendy. A przeciez chce jeszcze zgubic 6 kg!! No i chyba musze tez zaczac cwiczyc, bo widze, ze od samego chudniecia cialo wiotczeje... OK, ide jeszcze zrkne na zdjecia synka Edyty i lulku ) Dobrej nocy zycze i solidnego startu od jutra!! Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Zupełnie nowy dzień :) 07.11.04, 23:35 W takim razie może założę ten wątek, ale może jutro, bo teraz już usypiam. A chciałabym to zrobić z jakimś takim namaszczeniem. Zrobiłam zaplanowane brzuszki, ale 50 to jednak bardzo mało, chyba musze jednak założyć sobie robienie setki. Rozmawiałam dziś z moją siostrą - ta to dopiero aparatka od odchudzania. Robi to całe zycie, od kiedy pamiętam, ale ostatnio bardzo skutecznie. Przy niej to moje metody odchudzania są doprawdy śmieszne. Jakieś tam niejedzenie chleba czy 50 brzuszków. Ona chodzi: na aereobik, na step (wczoraj trzy godziny!!!!!!!!), na masaże odchudzające nawet. W lecie była na wczasach odchudzających. Ale ona nie ma dziecka na razie. Ani nawet męża, który by się wyśmiewał (jak mój). Mam nadzieję, że moja siostra tu nie zagląda! Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Ja też chcę schudnąć.. 08.11.04, 08:59 No cóż, to tu wypadało by chyba powiedzieć 'o widzenia' W nowym wątku warto by chyba jeszcze napisac trochę o sobie (tzn. o wadze, wzroście i postanowieniach odchudzaniowych), ale ten mój pierwszy post był już taki długi, że nie chiałam odstraszać potencjalnych czytelniczek. Napisze to następnym razem, pewnie wieczorem. Pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
merlott Re: Ja też chcę schudnąć.. 08.11.04, 09:28 bylam tu z Wami bardzo krociutko, ale juz mi jakos smutno zegnac ten post. cale szczescie, to tylko przenosiny do innego watku! Joasiu - a propos Twojej siostry - jak ja jej zazdroszcze! Ja uwielbima sport i kiedys odchudzalam sie wlasnie tak jak Ona - 4 razy w tyg. step z aerobickiem plus dietka. Chudlam wtedy pieknie i cialo wygladalo super. Tyle, ze masz racje, teraz z dzieckiem to nierealne. Co prawda moglabym po pracy chodzic na aerobic, niemaz z pewnoscia zaopiekowalby sie coreczka, ale wowczas nie widzialabym Malej w ogole w ciagu tygodnia. To dla mnie zbyt wielkie wyrzeczenie.. OK, ide do nowego watku. Nowy watek, nowy tydzien, nowe sily )) Oby starczylo nam zapalu na dlugo.. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: Ja też chcę schudnąć.. 08.11.04, 12:05 do miłęgo zobaczenie w nowym wątku! Odpowiedz Link Zgłoś
agusia75 Re: Ja też chcę schudnąć.. 08.11.04, 13:23 Dołączam się - waga 64,2 kg wzrost 171 Niby nie tak dużo a jednak... (zostało kilka kg więcej niż przed ciążą) Synuś ma już 10 miesięcy ))) Agata Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Do agusia75 08.11.04, 16:15 Witam wśród odchudzających się! Ale zapraszam w takim razie do nowego wątku "Chcemy dalej chudnąć", bo ten wątek właśnie postanowiłysmy porzucić. Joanna Odpowiedz Link Zgłoś