dziewczyny, jestem załamana!
juz tydzień po porodzie zaczęły łamać mi się paznokcie, po 3
tygodniach zaczęły włosy wypadać garściami. wiedziałam, że w końcu
zaczną (ponoc 3 miesiące po porodzie to norma), bo już przed ciążą
miałam problem z wypadaniem włosów (nikt nie zna przyczyny, być może
hormony, choć wszytskie wyniki badań mam książkowe, a w stresie nie
żyłam i nie żyję). teraz jestem prawie 2 miesiące po porodzie i mam
jeden wielki przeswit na głowie. połowy włosów juz nie ma

moja gin powiedziała, ze jedyne co mogę zrobic, to przestać karmić.
walczę póki co ze sobą, bo karmić chciałam jak najdłuzej.
pozwoliłam mi gin stosowac płyn i witaminy, takie jak przed ciążą,
ale płyn nie pomaga.
już nie wiem co mam robić. chyba lepsza szczęśliwa mama niż taka
smutna jak ja, jaka jestem ostatnio? nie szukam usprawiedliwienia,
ale moze któraś z Was leczyła kobiece wysienie i teraz ma podobny
problem?
pomóżcie