Dodaj do ulubionych

Chcemy dalej chudnąć!

08.11.04, 08:56
Od ponad miesiąca już męczę się z odchudzaniem. Na szczęście robię to w
bardzo dobrym forumowym towarzystwie! Założony przez Edytę - daaisy1
wątek "Ja też chcę schudnąć.." bardzo mi pomógł. Zwłaszcza na początku czułam
się bardzo zmotywowana i pełna zapału.
Ostatnimi czasy jednak zauważyłam pewne rozluźnienie. Pozwalam sobie na coraz
więcej (tu czekoladka, tu orzeszki w czekoladzie, to wyjadanie resztek po
córce). No i jakoś trudno mi się na nowo zebrać, a bardzo chciałabym do
straconych 3-4 kilogramów dodać jeszcze kilka, a do tego i troszkę popracować
na brzuchem. Podobne odczucia mają i pozostałe dziewczyny "udzielające" się w
tamtym wątku.
Stąd też - w porozumieniu z Edytą, Kasią i Anetą zakładam tenże nowy wątek.
Po prostu chcemy zacząć od nowa. Wiemy, wiemy, to nic więcej niż auto-
socjotechnika. Ale może pomoże?
No i główne pytanie - kto jeszcze z nami? Serdecznie zapraszamy!
Pozdrawiam
Joasia
Obserwuj wątek
    • merlott Re: Chcemy dalej chudnąć! 08.11.04, 09:35
      no wlasnie - tak to juz jest z odchudzaniem, ze jesli chcemy zrzucic troszke
      wiecej kilogramow, to to, czego glownie nam potrzeba to WYTRWALOSC. Niestety
      wytrwalosc gubi sie gdzies po drodze chyba latwiej niz kilogramki sad(
      ...a my zaczynamy ten watek, bo chcemy byc wytrwale i kontynuowac nasze
      szlachetne dzielo smile)

      i zapraszamy wszystkie inne zblakane owieczki walczace o piekno swej figurki,
      by dolaczyly tutaj i wytrwale z nami sie odchudzaly, wspierajac nawzajem smile)

      pozdrowionka serdeczne
      Aneta
    • daaisy1 Re: Chcemy dalej chudnąć! 08.11.04, 12:07
      Asieńko, dzięki za nowy wąteksmile jestem z Wami, ale chyba w tym tygodniu będę
      mogła pisać wieczorami, mój mąż cały tydzień jest w domku i pracuje przy
      kompie..więc prawie nie mam tutaj w dzień dostępu..proszę o wyrozumiałość...
      pozdrawiam i do wieczora..
      Edyta
      • jklk Re: Chcemy dalej chudnąć! 08.11.04, 12:40
        Dzięki za odzew. To jednak wygodniejsze otwierać drugi czy trzeci post a nie
        330!
        Ja sobie przymierzyłam dzisiaj pewien kupiony niegdyś sweter, którego nigdy nie
        nosiłam, bo był zawsze taki obcisły obrzydliwie. A teraz nie jest już tak
        obcisły! Jutro w nim chyba do pracy pójdę!
        Takie rzeczy jednak działają dwoiście - z jednej strony motywują, z drugiej
        strony zawsze z radości mam ochotę coś zjeść. Jakoś tak się składa, że
        świętowanie u mnie zawsze wiąże się z jedzeniem... No i dochodzi jeszcze do
        tego takie poczucie, że skoro już trochę schudnłam, to może moge sobie pozwolić?
        W rezultacie coś tam chamnęłą, ale znowu nie aż tak dużo.
        Pozdrawiam
        do wieczora!
        Joanna
        Co do dzielenia komputera z mężem, to ja mam lepiej, bo mój mąż pracuje przy
        drugim, starym komputerze, bez podłączenia do internetu. Na szczęście ma dość
        ograniczone potrzeby komputerowe i nie narzeka.
      • maniusza Re: Chcemy dalej chudnąć! 08.11.04, 13:03
        i ja dołączam do grupy zbłakanych owieczek - pozdrawiam cieplutko Merlott - my
        się razem odchudzałyśmy i w końcu razem wylądowałyśmy na "odwyku"
        Ja odchudziłam się do 58 kg (w ostatnim dniu ciąży ważyłam 83 kg...) ale potem
        zaczęłam sobie folgować i jest - o zgrozo - 60 kg. tak więc od dzisiaj zaczęłam
        zaciskanie pasa. dziękuję autorce za pomysł i... trzymajmy się dalej!!!
        • merlott Re: Chcemy dalej chudnąć! 08.11.04, 13:50
          O! witam stara gwardie - czesc Maniusza! smile)
          no wlasnie, w watku o odchudzaniu zabraklo u mnie cyferek, wiec juz dodaje -
          odchudzalam sie po ciazy 2 miesiace, schudlam 5kg (do 58kg) a marzy mi sie
          dojscie do 62. teoretycznie 1,5 miesieca, ale przy moich skokach w bok pewnie
          troszke dluzej sad(

          Edytko, obejrzalam zdjecia Twego synka na zobaczcie i dopisalam komentarz, ale
          sie nie ukazal?? sad( W kazdym badz razie masz slodkiego, jakze juz duzego i
          niezwykle promiennego syneczka. Gratuluje!!
          • jklk Re: Chcemy dalej chudnąć! 08.11.04, 16:33
            Witaj Maniusza! Gdzieś podczytywałam chyba już Twoje posty w innych wątkach.

            A Ciebie, Merlott to trzeba utuczyć, skoro mając 58 marzysz o 62:

            > schudlam 5kg (do 58kg) a marzy mi sie dojscie do 62.

            Ja mogę udzielić wielu cennych rad z zakresu tuczenia się, korzystając
            oczywiście z mojego bogatego doświadczenia w tym względzie smile
            Czyżbyś marzyła aż o 52? Ja tak smiała w marzeniach nie jestem. Kiedy
            zaczynałam sie odchudzać to miałam tak około 62, teraz mam tak 57-58, zależy
            jak na wadze stanę. A zadowoliłoby mnie 55-56, albo może 54-55, żeby mieć
            jeszcze ten zapasowy kilogram np. na bożonarodzeniowe obżarstwo. Wzrostu mam
            168. Z tym że u mnie to nie tylko sprawa kilogramów, powinnam też trochę
            popracować nad mięśniami brzucha. No i może nad udami, ale na to chyba nie ma
            ćwiczeń???
            Dzisiaj mimo butnego działania w postaci założenia wątku nie spisałam się
            najlepiej, bo trochę podjadałam... Ale na szczęście nie słodycze, no i też jak
            dotąd tylko jedną herbatę z cukrem wypiłam. Więc nie jest najgorzej.

            • mama_amelki Re: Chcemy dalej chudnąć! 08.11.04, 17:54
              Dobry wieczór!smile Tak się cieszę że jestem już w domciu. Muszę przyznać że
              dzisiejszy dzionek zdecydowanie mogę zaliczyć do udanych jeśli chodzi
              o dietkęsmile Mam nadzieję że się to nie zmieni i wytrwam bez podjadania.
              Jeszcze tylko kolacyjka kulturalnie o 18 i koniecsmile

              Jeśli o mnie chodzi to bardzo ale to bardzo chciałabym schudnąć do 56kg (teraz
              ważę 61kg), jednakże jeśli udałoby mi się zrzucić jeszcze ze 2kg tak do 54kg to
              byłabym już zachwycona!smile Najbardziej niestety muszę popracować nad sflaczałym
              brzuchem i rubensowskimi udami, co nie jest takie łatwe. Te przeklęte brzuszki
              jakoś nie chcą się robić. Czasami uda mi sie tak z 50 albo 100 zrobić aleto
              zdecydowanie wydarza się od święta. Najwyższa pora to zmienić. Najwyższa pora
              popracować nad ciałkiem tak aby w przyszłe wakacje (o których już marzę,
              ehhh...) można było pokazać się w stroju kąpielowymwink
            • merlott Re: Chcemy dalej chudnąć! 08.11.04, 20:12
              smile))))))))))))))))

              nie, tylko nie 62!!! no chyba na glowke upadlam, ze tak napisalam smile)) nie chce
              sie tuczyc!!!

              oczywiscie, ze 52 i poki co dzisiejszy dzien chyba mnie do tego przyblizyl - w
              sensie, ze grzeczna bylam i dietke trzymalam smile)
    • justa74 Re: Chcemy dalej chudnąć! 08.11.04, 22:04
      Bardzo bym chciała się do Was dołączyć. Chyba będę miała z Was najwięcej do
      zrzucenia 163 i 69 kg ! Brzmi strasznie. Od porodu upłynęły 2 miesiące i
      ubyło "tylko" 13 kg. Nadwyżka została mi jeszcze z pierwszej ciąży. Nie wiem
      jak Wy ale ja zajadam stres i zły nastrój. Ciągle myślę o powrocie do pracy,
      której nie znoszę. A jak jem to jest trochę lepiej. Poza tym mam napady głodu
      po karmieniach.
      Nie czytałam wcześniejszego wątku - czy stosujecie taka samą dietę?
      Pozdrawiam serdecznie.Justyna
      • jklk Re: Chcemy dalej chudnąć! 09.11.04, 08:45
        justa74 napisała:
        > Nie wiem
        > jak Wy ale ja zajadam stres i zły nastrój. Ciągle myślę o powrocie do pracy,
        > której nie znoszę. A jak jem to jest trochę lepiej. Poza tym mam napady głodu
        > po karmieniach.
        > Nie czytałam wcześniejszego wątku - czy stosujecie taka samą dietę?

        Ja też objadałam się (a może raczej objadam...) żeby sobie poprawić humor. Moja
        córeczka ma już prawie 4 lata i to co teraz mam zamiar zrzucić, to nie są
        pozostałosci ciąży, bo po ciąży schudłam samoistnie, wychodząć prawie na zero
        (no zostały mi ze 2 kilogramy). To są efekty jedzenia wieczornego, zapychania
        się czekoladą, zajadania stresów związanych z dzieckiem, ale i trochę z pracą.
        A najgorsze, ze właśnie wczoraj jakoś zawędrowałam znowu wieczorem do tej
        cholernej kuchni... Miałam tylko powsadzać resztki jedzenia do lodówki, a
        skończyło się na ich zjedzeniu... Tak mi wstyd... W dzień założenia
        wątku "Chcemy dalej chudnąć" coś takiego...
        Dobra, dość narzekania, bo to demobilizuje. Dzisiaj się to nie powtórzy, bo po
        prawdzie już od dawna nie jadałam wieczorem. Nie wiem, co mi wczoraj odbiło!
        Co do diety, to nie stosowałyśmy razem jakiejś określonej diety. Edyta
        (Daaisy1) próbowała jąkąś dietę. Ja tylko nastawiłam się na jedzenie mniej i w
        sumie dawało to jakieś efekty, choć wytrwałości trochę brakowało.

        olaj10 napisała:
        >Schudłam od 18 października 8kg, jeszcze zostało 12kg.
        A jaką metodą? Czy stosujesz jakąś dietę? Bo taki efekt jest imponujący!

        Pozdrawiam
        Joanna
        P.S. Edyto, mam wrażenie jakbym coś Ci zabrała zastępując ten Twój stary wątek,
        nowym... Mam nadzieję, że u CIebie wszystko OK? Wczoraj znowu w Wyborczej,
        Dużym Formacie był artykuł o problemie Tobie bliskim.
    • olaj10 Re: Chcemy dalej chudnąć! 09.11.04, 08:02
      Schudłam od 18 października 8kg, jeszcze zostało 12kg.
      Zobaczymy jaki będzie listopad...
      czytam Was i podglądam codziennie.
      Zobaczymy kto rozpocznie Nowy Rok z wymarzoną sylwetką smile)
      Pozdrawiam
      Ola
      • merlott Re: Chcemy dalej chudnąć! 09.11.04, 09:42
        o jak fajnie, witam nowe dziewczyny w naszym watku!! Ola, jaki fajny element
        rywalizacji dodalas! smile)

        Joasia, no jak moglas do tej lodowki wczoraj trafic!! Miala byc taka wielka
        mobilizacja!! Ani sie waz dzisiaj!

        Edytko, wlasnie, gdzie Ty jestes? Smutno i inaczej bez Ciebie tutaj.

        U mnie drugi dzien ladnego trzymania sie dietki, choc jak to zwykle bywa w
        tygodniu jest mi z tym latwiej. Zobaczymy co bedzie dalej...
        • mama_amelki Re: Chcemy dalej chudnąć! 09.11.04, 09:59
          Z tego co pamiętam toEdytka teraz będzie miała dostęp do komputera tylko
          wieczorkiem no chyba że jakoś wepcha się mężowi przed monitorwink

          Oj ja jestem bardzo zadowolona z wczorajszego dnia. Nic nie podjadaałam,
          zjadłam tyle ile trzeba, nie za dużo nie za mało. Tylko jakoś za brzuszki się
          nie zabrałam. Ehhh to lenistwo. Dzisiaj jednak zrobię z 50 albo 100 jak mi się
          udasmile No przecież muszę się mieć czym chwalić w Nowym Roku!smile
          • jklk Re: Chcemy dalej chudnąć! 09.11.04, 10:06
            Dzięki merlott za opiernicz!
            Może w ramach usprawiedliwienia dodam, że zrobiłam wczoraj brzuszki, koło 60
            chyba. Zawsze coś.
            Dziś na razie OK, właśnie wychodzę i będę dość zajęta, więc są szanse na dobry
            dzień.
    • agamamaolika Re: Chcemy dalej chudnąć! 09.11.04, 10:39
      Witam, bardzo chciałabym się do Was przyłączyć, potrzebuję kogoś kto będzie
      mnie wspierał podczas mojego odchudzania. Przy wzroście 166cm ważę 57kg(rano,
      na golasa, po siusiu). Marzy mi się 53. Nie mogę stosować jakiejś drastycznej
      diety bo karmię moje 10-cio miesięczne maleństwo, ale chciałabym chociaż
      ograniczyć trochę jedzenie.
      Mam nadzieję, że przyjmiecie mnie do swojego grona.
      Pozdrawiam
      • orchidea1 Re: Chcemy dalej chudnąć! 09.11.04, 10:45
        Jasne że Cię przyjmiemy! Witamy bardzo serrrdecznie! smile
        • orchidea1 Re: Chcemy dalej chudnąć! 09.11.04, 10:45
          o przepraszam nie do tego wątku wysłałamsmile
          • maniusza Re: Chcemy dalej chudnąć! 09.11.04, 11:02
            ale Wy mobilizujecie dziewczyny, aż chce się chudnąć! jest tylko jedno "ale".
            przede mną 11 listopada, a tu - Poznań - rogale marcińskie. kto nie jadł nie
            wie jaka to pokusa. i wiem że się jej nie oprę... sad(((
            ale odbiję to sobie brakiem kolacji w tym dniu i ćwiczeniami - może pomoże wink
            • maniusza Re: Chcemy dalej chudnąć! 09.11.04, 11:04
              no i mam o co walczyć - na początku grudnia będzie prawdopodobnie w
              pracy "wigilia". ja mam teraz urlop wychowawczy ale chciałabym sięna niej
              pojawić. no i oczywiście zrobić wrażenie... mój cel - 55 kg. trzymajcie
              kciuki!!!
              • daaisy1 Re: Chcemy dalej chudnąć! 09.11.04, 13:34
                KOchane dziewczynki,
                dopiero teraz dosiadłam do kompa, mój mąż okupuje go równiez wieczoramisadsadsad
                obawiam się, ze tak bedzie do następnego poniedziałkusad
                Joasiu...wszystko oksmile przecież ja również chciałam nowego wątku!
                Dziewczyny jestem z Wami, będę się odzywać w miarę możliwości!
                Ściskam Was serdeczniesmile
                Całuski od Olinkasmile
                Edyta
    • daaisy1 Re: Chcemy dalej chudnąć! 09.11.04, 17:58
      nawet nie mam czasu aby do Was napisać, chcę abyście wiedziały że tęsknię..za
      Wami...może uda mi się coś skrobnąć dziś w nocy...wczoraj tak liczyłam na
      wieczór z Wami..a tu położylam się spać ok 2 w nocy a mój mąż..nadal siedział
      przy kompie...masakra..
      pamiętam o Wassmile
      Edyta
      • jklk Re: Chcemy dalej chudnąć! 09.11.04, 18:13
        Witaj, Edyto! Oj jak dobrze, ze ja nie muszę nikomu ustępowac komputera (czasme
        mężowi jak chce wysłać maila, ale on nie jest typen internetowca, na szczęście,
        więc rzadko ma jakieś potrzeby wtym względzie).
        Dziewczyny, tak nas dużo w tym wątku, jak sobie razem policzymy, ile
        schudłyśmy, to ho ho ile wyjdzie! Żebym tylko ja miała w tym udział choć z 2-3
        kilogramami.
        Dziś z jedzeniem u mnie nie najgorzej. Ale uda mam znowu jakieś grubsze... Nie
        wiem, to chyba obsesja, a może po prostu cała chudnę a te nogi nie?
        Nad brzuchem się znęcam, robiąc brzuszki, a nad nogami nie...
        Waga znowu upracie nie chce mnie pocieszyć...
        Pozdrawiam, trzymajcie kciuki, żebym wieczorem nie zabłądziła do kuchni!
        • merlott Re: Chcemy dalej chudnąć! 09.11.04, 19:44
          trzymam, trzymam kciuki za nas wszystkie!! Edytko, czekamy na Ciebie!! z tego
          co pamietam to potrwa do przyszlego tygodnia?

          ja dzis prawie dobrze trzymalam sie dietki. skusilam sie w pracy na goracy
          kubek - zupke chinska. bylo mi tak zimno, a ona tak ladnie i cieplutko
          pachniala smile)
          czy ktoras z Was wie ile to moze byc kalorii? bo ja nie mam pojecia..

          dziewczyny, a jak czesto sie wazycie? ja chcialam raz w tygodniu, ale nie
          wytrzymuje i staje na wage kazdego ranka smile)
          • jklk Re: Chcemy dalej chudnąć! 09.11.04, 19:55
            Ja się ważę z pięć razy dziennie smile Niedługo będę gotowa do napisania rozprawy
            naukowej na temat dobowych wahań wagi ciała ludzkiego, lub ewentualnie na temat
            niedoskonałości funkcjonowania urządzeń ważących. Bo moje pomiary z jednego
            dnia potrafią się nawet o 2 kilo różnić. Wszystkim oczekującym pocieszenia ze
            strony wagi polecam ważenie się rano, na golasa i po wizycie w toalecie.
            Ważenie się wieczorem, po kolacji, w dzinsach, swetrze i kapciach polecam tym,
            którzy preferują szokowy model motywowania się do odchudzania (O Boże, ile ja
            ważę!!!!).
            Mówiąc powaznie, musze kupić sobie wagę elektroniczną, ale wciąż szkoda mi
            pieniędzy i nie mam czasu na pochodzenie po sklepach.
            • mama_amelki Re: Chcemy dalej chudnąć! 09.11.04, 21:32
              Ja natomiast ważę się dwa razy dziennie. Głupota!smile Rano jestem zachwycona,
              albo przynajmniej zadowolona a wieczorem chętnie bym się popłakaławink
              Wiadomo, najlepij ważyć się raz w tygodniu, ale jak tu wytrzymać gdy waga tak
              czule do mnie przemawia: "wejdz na mnie Kasiu, sprawdz jak ci idzie
              odchudzanie"smile? No nie mogę się oprzeć... ale najważniejsze są dla mnie wyniki
              z niedzieli rano, wtedy wiem czy tydzień był z tych lepszych czy z tych
              gorszychsmile W nadchodzącą niedzielę chciałabym ważyć 61kg czyli utrzymać
              jednokilogramowy spadek z zeszłego tygodnia. To już byłby spory sukces! Bo
              obecnie jakoś niewiedzieć czemu bardziej mi te kilogramy przybywają niż na
              odwrót. A jakbym tak schudła z pół kilo albo caluteńki jeden to hoho TAKA bym
              dumna była! Jak ten paw!smile
              Ps. Dzisiejszy dzień zaliczam do połowicznie dobrychsmile
              Pozdrawiam Kaśka
    • jklk Nowy dzień 10.11.04, 08:57
      Witam w nowym dniu. Z wczorajszego dnia mogę być zadowolona. Dzisiaj rano na
      wadze też było jakby odrobinkę mniej. Wczoraj zrobiłam planowane brzuszki - 50.
      Na razie nie wyznaczam sobie wyższej poprzeczki w tym względzie, bo chcę, żeby
      chociaż te 50 "weszło mi w krew". A potem zobaczymy.
      Życzę Wam udanego dnia, bez pokus gastronomicznych.
      • maniusza Re: Nowy dzień 10.11.04, 10:04
        ja również witam pięknie. dzień ten zaczął się dla mnie baaardzo miło - na
        wadze 59 kg czyli kilo mniej. ja też ważę się nałogowo wink mimo że wiem że
        powinnam raz na tydzień ale kto by tyle wytrzymał?... tylko że starszny leniuch
        jestem. nie mogę się zabraćdo ćwiczeń!
        • merlott Re: Nowy dzień 10.11.04, 12:39
          hej dziewczyny,
          moja waga niestety stoi twardo na 58. ale to i tak dobrze, bo ostatnio ciagle
          sie wachala 58-59. Mam nadzieje, ze do niedzieli bedzie jednak 57 smile)
          kurcze, gdyby udalo mi sie chudnac kg na tydzien to do swiat osiagnelabym swoj
          cel!
          dzisiejszy dzien poki co ladnie. oby tak dalej..

          pozdrawiam cieplutko
          • maniusza Re: Nowy dzień 10.11.04, 16:26
            ja też póki co się trzymam choć świat jest pełen pokus... póki co kupiłam dziś
            w hurcie 10 paczek moich ulubionych warzywek mrożonych. ale jutro - jak
            pisałam - bez rogala się nie obejdzie... ale chociaż moje mleczko będzie
            słodkie - Tomeczek się ucieszy wink))
            • mama_amelki Re: Nowy dzień 10.11.04, 16:39
              O Boże ale się najdłam,ehhh i ufffsmile Ale nie myślcie sobie że jakoś strasznie
              przegięłam, co to to nie! Poprostu do teraz zjadłam tylko małą, suchą kajzerkę
              w biegu. Nie miałam wogóle czasu na jedzonko, więc jak się rzuciłam na obiad to
              aż mąż się ze mnie śmiałsmile Na szczęście nie zjadłam podwójnej porcji, tylko
              jedną. Najgorsze jednak że nie mogę sobie coli odmówić, a to takie puste
              kaloriesad Ale jak się zacznie to coś pić to już przestać nie można! Mam
              nadzieję że mężuś zaraz przyniesie obiecaną zgrzewkę wody. Wtedy się na nią
              przerzucę! Nie żeby z radością, ale przynajmniej wyrzutów sumienia nie będziesmile
              Dobra idę zrobić kilka brzuszkówsmile
              Pozdrawiam Kaśka
              • jklk Re: Nowy dzień 10.11.04, 22:04
                Dzisiajszy dzień mogę uznać za nie najgorszy, chociaż mogłoby być lepiej.
                Najgorsze jednak jest to, że coraz więcej mnie to odchudzanie kosztuje
                męczarni - dzisiaj prawie cały dzień myślałam (i dalej myślę) o jedzeniu. Będąc
                w sklepie miałam wrażenie, że mogłabym zjeść wszystko, co leży na półkach...
                Pewnie dotrwam jakoś do założonych 55 kilogramów, ale co dalej? Muszę sobie
                wyrobić jakiś taki sposób odżywiania, żeby się nie torturować, a zarazem nie
                tyć. Tylko jak to zrobić, skoro przed odchudzaniem jesli jadłam czekoladę, to
                od razu pół tabliczki... Zawsze wydawało mi się, że jednej kostki to się nawet
                nie poczuje, szkoda zęby brudzić. Więc boję się, że jak tylko sobie poluzuję
                trochę, to pójdę na całość i w dwa miesiące wszystko odzyskam..
                No dosyć tego czarnowidztwa, jak na razie nie jest źle. Jeszcze tylko te
                brzuszki mam zrobić.

                > Najgorsze jednak że nie mogę sobie coli odmówić, a to takie puste
                > kaloriesad
                Ja mam to szczęście, że nie znoszę coli, podobnie jak i wszelkich innych
                słodkich gazowanych napojów (Sprite, Fanta - feee). Za to niestety jestem
                uzależniona od mocno słodzonej herbaty z cytryną... (oj jak bym wypiła jeszcze
                jedną! ale na dzisiaj już limit wyczerpałam...)
                • emi73 Re: Nowy dzień 10.11.04, 22:29
                  Hej, dziewczyny! Piszę króciutko, korzystając z tego, że mój maluszek już śpi.
                  Chcę się tylko podzielić z Wami wiadomością, że dieta, którą podała mi Daisy w
                  moim wątku, w którym pytałam o diete 14-dniową (tak naprawdę jest 13-dniowa)
                  działa! Dzisiaj w ósmym dniu diety, ważę już 4 kg mniej! Przy mojej nadwadze
                  nie jest to zbyt wiele, ale jakie to motywujące! Zaparłam się i nawet nie
                  jestem jakos koszmarnie głodna, chyba po prostu przez nastawienie psychiczne.
                  Pozdrawiam Was serdecznie!
    • jklk 11 listopada 11.11.04, 08:45
      Witam w następym dniu, który niestety znowu jest dniem "domowym". Ja dziś
      świętuję imieniny mojej córki (były wczoraj, ale goście przyjdą z tej okazji
      dopiero dzisiaj). Mam nadzieję, że nie przesadzę z jedzeniem. Zresztą
      zaplanowałam takie w miarę lekkie potrawy.
      Wczoraj zrobiłam brzuszki,jak planowałam. Ale potem jeszcze coś zjadłam w
      kuchni. No ale siedziałam w nocy do 5.00 przy komputerze, więc chyba strawiłam
      jakoś.
      Czasem u mnie to jest wybór - czy się odchudzam, czy pracuję, bo na obu
      rzeczach na raz nie umię się skoncentrować. No i czasem decyduję się, że żeby
      zeby coś nudnego i trudnego zrobić, to już zjem coś tam.
      Waga pokazuje dalej to samo - nie jest więcej, ale i mniej też nie...
      Życzę Wam Wszystkim miłego dnia!
      • merlott Re: 11 listopada 11.11.04, 10:40
        Joasiu, najserdeczniejsze buziaki dla coreczki!!

        ja dzis w pracy, u nas nie swietujemy sad( Tyle w tym dobrego, ze dietke latwiej
        trzymac...
        ale tez mi juz troche ciezko, ze czwarty dzien staje rano na wage a tu nic sad(((
        co te moje kilogramy sobie mysla!!????!! musze je czyms ze mnie wykurzyc. oj,
        przydalby sie intenswyny aerobic.

        zycze rowniez milego dnia i wytrwalosci smile)
        • kamilucha1 Re: 11 listopada 11.11.04, 17:36
          Może mnie nie pogonicie ale mam 165 cm i ważę 52 kg, ale ten brzuch jest
          okropny. Muszą się go pozbyć, ale jak??????
    • daaisy1 żyję.! 11.11.04, 23:00
      dopadłam do komputera i piszę do Was w telegraficznym skrócie. Zjadam w miarę
      normalnie, brzuszków nie robiłam od zeszłego tygodnia - obecność mojego męża w
      domu zdecydowanie reorganizuje mi moje postanowienia i tryb dnia. I powiem Wam
      jeszcze jedno, że spowiadanie się tutaj działa jednak mobilizującą...a teraz
      bez dostępu do kompa...robię co chcę..jem co chcę..nie ćwicze..bo nie chcę...i
      tak to właśnie wygląda..a do tego wszysytkiego to już w listopadzie byłam na
      dówch imprezach urodzinowych..a to jeszcze nie koniec...o rany..kiedy nadejdzie
      w końcu odpowiednia chwila...hahha
      ok uciekam bo chcę jeszcze zajrzeć na inne fora, a czas mi ucieka i mąż prawie
      sterczy mi nad głową...
      pozdrawiam Was Joasiu i Kasiu gorąco, a wszystkich, którzy dołączyli się do nas
      w tym wątku witam bardzo serdecznie..

      Edyta
    • daaisy1 Re: Chcemy dalej chudnąć! 11.11.04, 23:01
      zapomnialam jeszcze pozdrowić Anetkęsmile
      • jklk Re: Chcemy dalej chudnąć! 11.11.04, 23:23
        A ja mam dzisiaj dzień w plecy... Nie chce mi się nawet o tym pisać.
        • monikb25 Re: Chcemy dalej chudnąć! 12.11.04, 10:23
          Cześć dziewczyny
          Dopiero teraz ale też chcę się przyłączyc, bo MUSZĘ SCHUDNĄC i to szybko.
          Odchudzam sie juz 6 tygodni ale teraz waga stoi w miejscu.
          No i co dalej? sad(
          Mam 160 cm i 62 wagi, a schudłam juz 6 kg...
          to jeszcze co najmniej 7.
          Może wy mnie zmobilizujecie bo zaczęłam podjadać.
    • merlott Re: Good Friday :)) 12.11.04, 10:22
      nie wierze! przypadl mi zaszczyt otworzenia nowego dnia! smile))

      Edytko, fajnie, ze zajrzalas, dzieki za pozdrowionka i czekamy na Ciebie!
      wracajj do nas i do dietki!!

      Joasia, nie martw sie, roznie to bywa. Ja niby dietki sie trzymam, ale waga
      stoi jak zakleta. a przed nami weekend, moj trudny okres sad(

      Zycze nam wszzystkim milego i dzielnego dnia!! piszcie tu i wspierajmy sie!!
      • mama_amelki Re: Good Friday :)) 12.11.04, 10:45
        Mój wczorajszy dzień nie był dobry ale bardzo dobry!smile Wreszcie prawdziwie
        dietetyczny dzionek! Normalnie jestem zachwycona, chociaż brzuszki mi się nie
        zrobiły i wogóle nie chcą się robić od jakiegoś czasu. Ostatnio wmawiam sobie
        że jak już schudnę tyle ile chcę, czyli do 55kg to dopiero wtedy popracuję nad
        jędrnym brzuchem i zgrabnymi udamiwink wiem, wiem już powinnam się za nie wziąć,
        ale TAK MI SIĘ NIE CHCE!!!Buuuu!!!!wink
        Jeśli chodzi o dzisiejszy dzień to prawdę napisawszy nie napawa mnie on za
        bardzo optymizmem, bo idziemy do mamy na obiadek a co się z tym wiąże i na
        poobiadkowe ciacho. Niewiem czy temu podołam... ach ta moja słaba silna wolą!
        Pozdrawiam Kaśka
      • jklk Re: Good Friday :)) 12.11.04, 10:49
        Witam. Ja jestem dzisiaj w pracy, ale wszytsko działa na pół gwizdka. Więc jest
        dużo czasu, żeby sobie np. pójśc coś zjeść. Ale moze jednak z tego nie
        skorzystam. No wczoraj był kiepski dzień, ale dzisiaj jest już nowy, więc po co
        do tego wracać. W każdym razie muszę dziś odrobić wczorajsze brzuszki.
    • jklk ... 13.11.04, 08:40
      Oj, zaniedbuję ten wątek. Wczoraj nie napisałam, bo poszłam bardzo wcześnie
      spać (zasnęłam z moją córką w czasie usypiania). Ale i nie miałam za bardzo
      czym się chwalić, bo znowu zjadłam więcej niż planowałam. Ale zrobiła brzuszki -
      wczorajsze i przedwczojsze, w sumie 100. Chyba codziennie powinnam robić 100,
      to może by to coś dało. Bo na razie jak tylko coś zjem, to widać to, niestety,
      po kształcie mojego brzucha.
      Ale rano na wadze, niespodziewaie, trochę mniej! CHyba to związane jest z tym,
      że w różnych fazach cyklu, różnie się waży. No albo cuda się dzieją.
      Życzę Wam i sobie jak najwięcej takich cudów na wadze!
      • jklk artykuł o brzuchu 13.11.04, 10:01
        A w Wysokich obcasach dzisiaj artykuł o brzuchu po ciąży. Na razie tylko
        przerzuciłam, bo biegnę do pracy. Ale chyba ciekawy.
        (Też mam zainteresowanie ostatnio, artykuł o brzuchu ciekawy! to żenujące
        chyba!)
        • mama_amelki dzień dobry!!!:-) 14.11.04, 11:22
          No dziewczyny gdzie się podziałyście? Co tam u Was słychać? Jak tam postępy w
          dietce?smile
          Ja muszę się pochwalić. Właśnie się ważyłam i wiecie co? Jestemo caluteńkie
          kilo lżejsza!!smile Jupi!!! Ważę 60kilo! Jestem tak blisko upragnionej piątki z
          przodu! Jakbym tak chudła kilo na tydzień to na Święta byłabym już
          w sam raz!!smile Rany ale się cieszę!!
          Pozdrawiam Kaśka
          • jklk Re: dzień dobry!!!:-) 14.11.04, 12:29
            Gratuluję Kasiu! Ja w ostatnich dniach bez zmian, ale to i tak nieźle, bo
            straszne pokusy odczuwam i czasami im niestety też ulegam. Więc cieszę się, ze
            waga jak na razie nie odnotowała tego efektów.
            CHodzę dzisiaj w takich strasznie starych spodniach, w które przez dobrych
            kilka lat nie wchodziłam. A teraz się mieszczę! I chociaż spodnie sa koszmarne -
            stare, znoszone i całkiem niemodne - to strasznie się w nich dobrze czuję. I
            bardzo mnie to motywuje do dalszych starań.
            Jutro już koniec tego koszmarnego weekendu i liczę że będzie lepiej.
            • merlott Re: dzień dobry!!!:-) 14.11.04, 20:43
              no wlasnie, jak dobrze, ze weekend sie juz konczy!!

              Kasiu, gratuluje 60! no i zycze, bys jak najszybciej zobaczyla wymarzona 5-ke z
              przodu! smile)

              u mnie weekend bez wzlotow, ale i tez z niezbyt duzymi upadkami, cale
              szczescie. Waga uparcie bez zmian. Juz sama nie wiem. Zastanawiam sie czy nie
              zaczac 13-ki. Co prawda nie dziala ona na mnie rewelacyjnie, ale przynajmniej
              jakos dziala... poczekam do jutra i podejme decyzje

              zycze milego wieczorku i pozdrawiam cieplutko
              • jklk Nowy tydzień - nowy początek 15.11.04, 09:01
                Nowy tydzień - nowy początek. Niestety piszę to z coraz mniejszym przekonaniem.
                Wczoraj było baznadziejnie, nie chcę pisać, bo to tylko demobilizuje.
                Zobaczymy co dzisiaj z siebie wykrzeszę.
                Po czterech dniach długiego weekendu moja córka dzisiaj znowu beczała przy
                wyjściu do przedszkola, co mnie zupełnie rozłożyło. Ona już pewnie zaponiała, a
                ja będe się martwić do trzeciej. I pewnie zajadać zmartwienie. No może do tego
                nie dojdzie.
                > Zastanawiam sie czy nie
                > zaczac 13-ki.
                Tez zatanawiam się nad jakąś konkretną dietą, tylko musiałaby być prosta, żebym
                nie musiała dodatkowo się męczyć przy gotowaniu, kupowianiu skłądników itd.

                Pozdrawiam i czekam na bardziej optymistyczne posty, chcociaż ostatnio tu u nas
                pustawo.

                • merlott Re: Nowy tydzień - nowy początek 15.11.04, 11:51
                  Joasiu, nic sie nie martw o coreczke. Ona na pewno bawi sie juz w najlepsze,
                  wiec nie szukaj tu prosze zadnych jedzeniowych pocieszaczy!!

                  Szukajac optymistycznych znakow mozemy popatrzec na Kaske - ta stracila
                  ostatnio kilogram! Wiec nie marudzmy, a bierzmy przyklad z dobrych..

                  Co do 13-ki - no wlasnie, troszke duzo z nia zachodu, zwlaszcza jak czlowiek
                  pracuje i jest ciagle w biegu. Ja jeszcze zastanawiam sie nad postanowieniem,
                  ze jem tylko owoce i warzywa. To nie jest pracochlonne. Nagotowac sobie gar
                  kalafiorow, brukselek czy brokulow i wcinac te male kalorie. A jak sie znudzi
                  to jakas surowka lub owoc. chyba tak zrobie..

                  trzymajmy sie i nie poddawajmy, w koncu nasze plany nie sa takie niemozliwe,
                  tylko troche wiecej silnej woli (tak pocieszajac Ciebie wlasciwie pocieszam
                  siebie smile)

                  sciskam goraco!!
                  • daaisy1 Witam ponownie! 15.11.04, 13:01
                    Mój rytm dnia wrócił do normysmile mimo, że bardzo lubię gdy mój mąż jest w domku,
                    to chyba wolę gdy idzie do pracy. Wówczas nikt nie zakłóca mojego planu dnia,
                    nikt nie siada przy kompie, więc mogę zaglądać kiedy chcę..o ile oczywiście Olo
                    mi na to pozwolismile Przez ten tydzień bez kompa nazbierało mi się sporo pilnego
                    tłumaczenia i nie wiem kiedy się z tego wygrzebię...a co do diety...hm..moja
                    zdecydowanie podupadła..ale tak sobie wymyśliłam, że zacznę od przyszłego
                    poniedziałku...bo w sobotę idę jeszcze na urodzinki do koleżanki, więc będzie
                    fura dobrego jedzonkasmile
                    Pozdrawiam Was gorąco
                    Edyta
                    ps. Joasiu jak znajdziejsz jakąś fajną dietkę od razu daj mi znać, ok?smile
                    • jklk Ach, jak się cieszę! 15.11.04, 16:10
                      Ale dostałam pozytywnego kopa dzisiaj! Było tak. Chciałam sobie kupić spodnie.
                      Miałam akurat chwile wolnego w pracy i poszłam do sklepu. Spodni w moim guście
                      to nie było, ale za to spodobała mi się czarna spódnica. Przymierzyłam 38 i -
                      mówię Wam! - ZA SZEROKA!!! Wiem, ze to pewnie wynika raczej ze specyfiki
                      rozmiarówki tej firmy, niż z mojej szczupłości, ale i tak - czyż to nie jest
                      wzruszające? Przed odchudzaniem z trudem wchodziłam w 40, jedne czy dwie pary
                      spodni mam nawet w rozmiarze 42. A tę spódnicę kupiłam w końcu 36.
                      Mówiąc poważnie, to chyba 38 jest moim właściwym rozmiarem. Dwa dni temu
                      mierzyłam dzinsy 38 i nie były ani trochę za szerokie. Więc z tą numeracją
                      spódnicy musi być coś pokręcone. Ale i tak się cieszę, tym bardziej, że jest
                      bardo ładna.
                      No i wreszcie dzięki temu odchudzaniu zaczęłam sobie kupować jakieś ciuchy, bo
                      przez ostatnie dwa czy trzy lata to prawie nic nie mogłam sobie kupić, a jak
                      już kupiłam, to nie umiałam się cieszyć, bo byłaz zdruzgotana, że kupuję dwa
                      numery większe niż dawniej.
                      Tak to ze mną jest, rano kompletna załamka, teraz mogłabym góry przenosić!
                      A moja córeczka rzeczywiście bawiła się w przedszkolu normalnie i wróciła
                      radosna. Obiadek jej bardzo smakował (ja już mam kompleksy w stosunku do tych
                      przedszkolnych pań kucharek...; u mnie jej prawie nigdy nie smakuje). Mam
                      nadzieję, że jutro nie będzie już płakać.
                      Co do diety, to może rzeczywiście postawić na warzywa? Tym bardziej, że bardzo
                      lubię. Zastanowię się.
                      Pozdrawiam
                      Joasia
                      P.S. Edyto, z jakiego języka tłumaczysz? Jesteś może anglistką? Czy germanistką?


                      Joasia
                      • daaisy1 Re: Ach, jak się cieszę! 15.11.04, 17:29
                        Ja o diecie dziś nie wspomnę nic, ale obiecuję, że od poniedziałku to na mur!
                        Joasiu, tłumaczę z angielskiego, a dlaczego pytasz?
                        Nie ukrywam, że jestem tłumaczem dość początkującym i na razie męczę się
                        strasznie...ale dzięki temu mogę być w domku z Olusiem, jednocześnie pracując.
                        Choć nie ukrywam, że są takie dni jak dzisiaj, że mam dość siedzenia w domu i
                        tłumaczenia po nocach...
                        pozdrawiam i wracam do pracy
                        Edyta
                        • jklk Re: Ach, jak się cieszę! 15.11.04, 22:15
                          Dzisiaj miałam nie najgorszy dzień. W porównaniu z wczorajszym to wręcz
                          wzorowy. Żeby jutro też tak trzymać!
                          Edyto, co do tłumaczeń to pytam z ciekawości smile Czasem potrzebuję zlecić jakieś
                          tłumaczenie, ale raczej na niemiecki. Podziwiam Cię, że będąc z dzieckiem w
                          domu jesteś w stanie coś jeszcze robić. Mi się to nie udawało...
                          Mam nadzieję, że nie zepsuję obrazu dzisiejszego dnia jakimś późnowieczornym
                          obżarstwem.
                          A jak u Was?
                          Pozdrawiam
                          Joanna
                          • mama_amelki Podsumowanie dnia... 15.11.04, 22:41
                            U mnie dzień zaczął się nawet całkiem nieźle, ale troszkę gorzej zakończył...
                            pozwoliłam sobie bowiem na kilka rogali z czekoladą. No cóż, zdarza sięsmile
                            Niestety dopadło mnie jakieś jesienne przeziębienie i miałam ochotę wyłącznie
                            na coś słodkiego. Jakoś zawsze jak mam gorączkę to jedyne na co mam chęć to
                            słodkości, no tak już mamwink Ale teraz na szczęście zbiłam temperaturę więc na
                            nowo wracam do dietki. W końcu nie mogę zaprzepaścić moich dotychczasowych
                            osiągnięć dietetycznych (hehe ale to brzmi)! W obecnym tygodniu za cel stawiam
                            sobie zachowanie tych moich 60 kilogramów. A jeśli się uda zrzucić kolejny
                            jeden to już wogóle będzie supersmile Ale pożyjemy zobaczymysmile
                            Pozdrawiam Kaśka
                            • mama_amelki APEL!!! 15.11.04, 22:45
                              Dziewczyny piszmy jak najczęściej bo tak jakoś strasznie wolno nam te wpisy
                              idą. Jakby siły na jesień opadły czy co??wink
                              • jklk Re: APEL!!! 15.11.04, 22:55
                                Podpisuję się też pod tym apelem. Zwłaszcza że mam wrażenie, że to ten nowy
                                wątek tak jakoś słabo się rozwija. Dawniej było lepiej (to typowa dla naszych
                                czasów nostalgia za dawnymi czasy).
                                Mam jeszcze druga prośbę - abyśmy zbyt realistycznie i sugestywnie nie
                                opisywały naszych grzechów. CHociaż jesli chodzi o rogale z czekoladą, to jak
                                dla mnie nawet w ogóle ich nie trzeba opisywać, na sam dźwięk tego słowa czuję
                                jak mi ślina cieknie.
                                Na szczęscie nie mam w domu niczego co by przypominało rogala oraz czekoladę.
                                • mama_amelki Przeprosiny!;-) 15.11.04, 23:09
                                  O rany przepraszam za te rogale, te z czekoladkąsmile Niedawno sama opieprzałam
                                  że nie wolno takich rzeczy pisać na forum a teraz sama to robię i męczę
                                  innych...ehhh
                                  Moja wina, moja wina moja, bardzo wielka wina!smile
                                  • jklk Re: Przeprosiny!;-) 16.11.04, 08:27
                                    Nie no, ja żartowałam smile
    • e_magnolia Re: Chcemy dalej chudnąć! 16.11.04, 07:49
      No tak, wstyd sie przyznać, ale dzisiaj po raz pierwszy zajrzałam na >mamę cud<
      no i jeszcze smutniej mi sie zrobiło jak przeczytałam ten wątek, bo chyba tylko
      ja po porodzie zamias chudnąć tyję,w szpitalu co prawda ubyło mi 10 kg, ale w
      domu przez te ostatnie 5 m-cy przybyło mi 8, tak więc wynik jest przerażający i
      tak więc moje samopoczucie jest fatalne, czuję sie gruba i nie atrakcyjna i
      chora psychicznie bo mi się wydaje, że mój mąz mne ne kocha za te kilogramy na
      plusie, ale nie mam racjonalnych postaw do tych przypuszczeń, ciągle chce mi
      się slodyczy, a czekolada jedna to za mało, od razu muszą być przynajmniej
      dwie, truskawkowe najlepiej, ale postanowiłam się za siebie wziąć, i od dzisiaj
      nie będę jadła juz tego cholernego łakocia a poza tym może macie już jakieś
      sztuczki na panowanie tego łaknienia na slodkie? też karmię piersią więc
      drakońskie diety odpadają, bardzo sie ciesze, że do was dołączyłam, no bo chyba
      mnie przyjmiecie co?
      • jklk Re: Chcemy dalej chudnąć! 16.11.04, 08:26
        Marto, nie jesteś jedyna! Ja też zaczęłam tyć po urodzeniu córki. Najpierw po
        porodzie ładnie schudłam, a potem siedziałam w domu, nie mogłam nigdzie
        wyjechać, nigdzie wyjść, nie mogłam się wyspać, bo moja córka wciąż się budziła
        po nocach. Ze wszystkich przyjemnych rzeczy to mogłam tylko jeść. No i niestety
        były tego rezultaty.
        Moja córka ma już prawie 4 lata i dopiero teraz wzięłam się za siebie.
        Witam w nowym dniu! Ja jeszcze nie zdążyłam zgrzeszyć i jestem pełna nadziei,
        że w tym dniu się obejdzie bez obżarstwa.
        Pozdrawiam Was serdecznie
        Joanna
        • merlott Re: Chcemy dalej chudnąć! 16.11.04, 09:31
          dzien dobry!! witam w ten piekny nowy dzien i zycze calego pasma sukcesow
          dietetowych smile))
          witaj Marto!! fajnie, ze do nas dolaczylas!! nie mam co prawda magicznego
          sposobu na przestanie lubienia slodyczy, ale moze z nami, wspierajac sie
          nawzajem, uda sie nam wszystkim smile)

          u mnie wczorajszy dzien minal pozytywnie. dzis mam nadzieje na powtorke smile)

          pozdrawiam serdecznie
          • mama_amelki Dzień dobry!:-) 16.11.04, 09:46
            Witaj Marto w naszych szeregachwink Mam nadzieję że z nami uda Ci się pozbyć
            tych wstrętnych kilogramów które tak skutecznie zatruwają Ci życie. Co prawda
            nie znam jakiegoś dobrego sposobu na zachamowanie chęci na słodkie, ale z tego
            co zauważyłam (u siebie) po kilku dniach od ich CAŁKOWITEGO odstawienia,
            organizm już się ich tak nie domaga. Oczywiście po pewnym czasie znowu
            przychodzi chęć na conieco, ale już nie aż tak wielkie jak kiedyśwink

            Ja dzień jak narazie zaczęłam bardzo dobrze i mam nadzieję że tak wytrwam aż do
            jego końcasmile
            Pozdrawiam i życzę miłego dnia Kaśka
            • jklk Re: Dzień dobry!:-) 16.11.04, 10:01
              Jeśli chodzi o słodycze, to potwierdzam to co pisze mama_amelki. Kiedy
              przestałam całkowicie jeść słodycze, to po kilku dniach już nie nawiedzała mnie
              taka straszna ochota ich pożerania. Dobrze też zadbać o to, żeby w domu nie
              było ulubionych czekolad i batoników. Ale wiadomo, że to nie zawsze jest
              wykonalne.
              Ja niestety w ostatni weekend pojadłam trochę czekoladek. I niestety od razu
              chciało mi się jeszcze i jeszcze. Więc zdecydowanie najłatwiej jest po prostu
              nie jeść nic słodniego. Wtedy jakoś się zapomina (choć nie do końca...).
              Na mnie jednak najbardziej motywująco działają sukcesy w odchudzaniu. Jak
              widzę, że waże mniej, że wchodzę w spodnie, w które się już od dawna nie
              dopinały, to od razu mam siłę do dalszego odchudzania!
              • merlott Re: Dzień dobry!:-) 16.11.04, 12:55
                matko, jak mi sie chce gdzies wyskoczyc z pracy i zjesc cos dobrego!! ale
                walcze i siedze poki co na tylku. prosze, trzymajcie mnie!! smile)
                • jklk Re: Dzień dobry!:-) 16.11.04, 12:57
                  Mam to samo! Ale to jest takie piękne siedzieć w spódnicy rozmiar 36, ze nie ma
                  mowy, zeby sobie miała zepsuc tę przyjemność. Dopiero w domu zjem!
                  • daaisy1 Re: Dzień dobry!:-) 16.11.04, 13:46
                    Witam i jasmile
                    tak jak powiedziałam wcześniej o diecie zacznę mówić od poniedziałku 22
                    listopada. wiem,..wiem..powinnam zacząć od razu...ale mam tak dużo pracy..a gdy
                    pracuję zawsze cos podjadam..wtedy główka jakoś lepiej działasmile
                    Joasiu - moje gratulacje - co do rozmiaru 36smile
                    haha widzę, że dołączyła do nas kolejna fanka truskawkowej czekoladysmile
                    ok..kończę i wracam do pracy, bo terminy mnie ścigająsmile
                    Edyta
                    • daaisy1 Re: Dzień dobry!:-) 16.11.04, 18:05
                      a ja znowu przy komputerze...i tak sobie patrzę..że tutaj cisza..
                      mimo wszystko mam nadzieję..że nadal dzielnie się odchudzaciesmile

                      E.
                    • 1kama1 Re: Dzień dobry!:-) 16.11.04, 18:20
                      Witam moje Kochane Współtowarzyszki Niedoli Odchudzania!!!
                      Ja również chciałabym się do Was przyłączyć! mam dwoje dzieci i już parokrotnie
                      próbowałam zrzucić ciałeczko. Dwa razy było nawet dobrze, ale co z tego - bez
                      wsparcia i zrozumienia wracają zgubione kilogramy. Może tym razem, w waszym
                      towarzystwie będzie lepiej. Mam nadzieję, że teraz będę miała dobrą motywację,
                      więc do dzieła!!! Dziś nie jem kolacji a od jutra - rozsądna dieta. Trzymajcie
                      kciuki.
                      Kasia
                      P.S. Życze Wam również powodzenia i jutra!!!
                      P.S. Ja tez życze Wam wytrwałości i do jutra!!!
                      • mama_amelki Re: Dzień dobry!:-) 16.11.04, 18:27
                        Cześć Kasiu! Witam Cię bardzo serdecznie i życzę samych (o ile to wogóle
                        możliwe) sukcesów w odchudzaniu, jakże przyjemnym i łatwymwink!

                        Jeśli o mnie chodzi dziewczyny to zdecydowanie dzisiejszy dzień postanowiłam
                        wykasować z pamięci. Nawet nie będę pisać co zjadłam...Żenada!!!smile
                        Ale jutro będzie lepiej, prawda??smile
                        • mama_amelki Re: Dzień dobry!:-) 16.11.04, 18:34
                          Acha zapomniałam napisać Edytko że strasznie Ci zazdroszczę tego że możesz
                          sobie pracować w domku tłumacząc. Ja dopiero się tego uczę;-( ehhh może przy
                          drugim bobasku...już nie będę jeździć na uczelnięsmile ale fakt praca w domu przy
                          dziecku do najłatwiejszych nie nalęży, nauka zresztą teżsmile nawet teraz mam
                          małą w nosidełku na kolanach. Ona wogóle nie chce spać w dzień!!!
                          • e_magnolia Dobry wieczór! 16.11.04, 20:16
                            Bardzo się cieszę, że mnie przyjełyście z otwartymi rękami,hihi, to co dzisiaj
                            zjadłam to właściwie nie wiem jak nazwać, bo w porównaniu z tym co jadłam
                            ostanio to było to tylko >małe co nieco<, jeśli chodzi o słodycze to
                            zgrzeszyłam tylko jedna mała częscią batonika bounty, i 3 zwykłymi
                            herbatniczkami, to chyba nie za duzo, jak na początek, ale od jutra stosuję się
                            do waszych wskazówwek i nie będę jeść slodyczy wcale, a tak w ogóle mam na
                            sobie 72,2 przy 174cm marzy mi się 58 z przed ciąży a najlepiej 56 z przed
                            rzucania palenia, lecę na m jak miłość i życze niepodjadanej nocy, pa
                            • merlott Re: Dobry wieczór! 16.11.04, 21:38
                              no piekna Magnolio, od jutra to Ty zapomnij o batonikach!! smile)

                              Witam nowa Kasie!! Fajnie, ze do nas dolaczasz. Jakos imnas wiecej, tym zapal
                              rosnie.

                              Mi dzis dzien uplynal ladnie (Joasiu, dziekuje za powstrzymanie mnie od grzechu
                              w ciagu dnia smile) No tak, tyle ze u mnie w tygodniu to zawsze latwiej. Ale
                              obiecalam sobie, ze w tym tygodniu MUSZE zgubic choc 1kg i obiecuje sobie i
                              Wam, ze to zrobie smile (Wow! od razu poczulam sie zmobilizowana! smile)

                              zycze dobrej nocy!!
                              • jklk Re: Dobry wieczór! 16.11.04, 21:57
                                Ja dzisiaj miałam też nienajgorszy dzien, choc może mógłby być jeszcze lepszy.
                                Bo jednak mam na sumieniu drobne grzeszki z orzechami w czekoladzie (kupionymi
                                oczywiście dla córki!).
                                Ale generalnie nie było źle. Jutro może sie wybiore po jeszcze jakiś ciuch -
                                tak się rozochociłam! Żebyśmy tylko nie poszli z torbami!
                                Pozdrawiam
                                Joasia
                                • jklk Re: Dobry wieczór! 16.11.04, 23:02
                                  Chciałam jeszcze dodać, że plon dzisiejszego dnia, jesli chodzi o ilość postów,
                                  jest prawdziwie imponujący! Mam nadzieję, że sie to przełoży w bezpośredni
                                  sposób na ilość utraconych kilogramów.
                                  Dobranoc!
                          • daaisy1 Re: Dzień dobry!:-) 16.11.04, 23:39
                            wiesz..prawdę mówiąc nie ma czego zazdrościć, pracuję wtedy gdy powinnam
                            odpoczywać, np. wieczorem, albo gdy Olo śpi, a poza tym w ostatnim czasie
                            większość domowych obowiązków jest na mojej głowie...ech..i do tego mam
                            straszną chandrę, bo każdy mój dzień wygląda tak samo...jak ja chciałabym iść
                            do "normalnej" pracy. Jesli chodzi o tłumaczenia, to ze wzgledów finasnowych
                            jest ok, zarabiam tutaj więcej, niż wówczas gdy "normalnie" pracowałam..ale
                            czasem padam na pysk, szczególnie wtedy gdy tłumaczenia są pilne (tak jak
                            teraz) nie mam na nic czasu...
                            pozdrawiam Cię serdecznie
                            ucałuj Amelcięsmile
                            Edyta

                            ps. jak wyjdę z tych zleceń, to dodam coś nowego na forum Olinkasmile
                            • daaisy1 Re: Dzień dobry!:-) 16.11.04, 23:43
                              to jeszcze raz ja...
                              pozdrawiam Was wszystkie, i te "stare" i te "nowe"smile
                              Widzisz Joasiu - Twój wątek cieszy się zdecydowanie większą popularnością niż
                              mój, a więc sama widzisz, że to dobry był pomysł, aby go otworzyćsmile
                              wiesz..zazdroszczę Ci tych zakupów...ja jeszcze nie jestem w tej
                              fazie...zresztą na co ja liczę jak od prawie dwóch tygodni..nic nie robię..aby
                              to zmienić..sad

                              wracam do robotysad a dziś już jestem strasznie zmęczona..
                              całuski dla Waszych dzieciaczków..
                              Edyta
    • jklk 17 listopada 17.11.04, 09:13
      Jedno, co straciłysmy niewątpliwie wraz z poprzednim wątkiem, to liczenie dni
      diety. Teraz to już nie wiadomo, ile to trwa. No ale przecież, prawdę
      powiedziawszy, każda z nas zaczynała jakoś inaczej i cały czas dochodzą nowe
      osoby, więc to liczenie to i tak było umowne.
      Dzisiajszy dzień zaczęłam kanapką (pół kromki) po mojej córce. To chyba mój
      pierwszy chleb od półtora miesiąca - normalnie jem na śniadanie albo sam biały
      serek albo kaszkę mleczno-ryżową. Na kolacje tez unikam chleba. I powiem
      szczerze, że ten chleb nie zrobił na mnie większego wrażenia, tzn. nie smakował
      mi jakoś szczególnie. Tej dzisiajszej kromki było mi po prostu szkoda, bo to
      przecież marnotrawstwo, ale myslę, że generalnie unikanie chleba to jednak w
      moim przypadku dobra decyzja i będę się jej trzymać. Chleb po prostu za bardzo
      mi nie smakuje i rezygnacja z niego nie jest dla mnie trudna.
      Co do kupowania ciuchów, to nie ma mi co zazdrościć. Moje dziecko ma prawie 4
      lata, a są to prawie że pierwsze ciuchy kupione od jej urodzenia. No może
      trochę przesadzam, tuz po jej urodzeniu starałam się sobie poprawiać humor
      zakupami i mam z tego czasu kilka rzeczy (w które teraz znowu wchodzę), no a
      potem też oczywiście coś tam kupowałam, ale z większości rzeczy w ogóle się nie
      cieszyłam, bo były w dołująco duzych rozmiarach...
      Generalnie mam kłopoty z robieniem zakupów, bo mam wrażenie, że dzisiajsza moda
      jest jakoś nie dla mnie. W tych wszystkich spodniach kończących się na
      biodrach, i o szerokich nogawkach wyglądam koszmarnie. Wciąż marzę o długich
      luźnych sweterkach przykrywających brzuch i biodra. Mimo odchudzania zawsze
      chyba będę miała za dużo w biodrach w stosunku do mojej reszty, taka mam figurę
      i to się nie zmieni. Więc na te wszystkie króciutkie sweterki przy ciele nie
      mogę patrzyć (tzn. podobają mi się na innych, ale nie na mnie..).Ale jeśli nie
      chcę kupować modnych krótkich i obcisłych bluzeczek, to zostaja mi sklepy z
      ciuchami w typie mojej mamy...
      Tak swoją drogą, nie wiecie, gdzie można kupić "normalne" dzinsy, o takim
      klasycznym kroju - z pasem w pasie i z prostymi nogawkami? Czy coś takiego
      jeszcze produkują?
      Dobra, kończę ten przydługi poranny eleborat z jakże intymnymi wyznaniami na
      temat "moda i ja". Pozdrawiam
      Joanna
      • merlott Re: 17 listopada 17.11.04, 09:38
        dzien dobry!! o Joasiu! ale sie rozpisalas! smile) az milo bylo poczytac taki
        dluzszy post.
        co do Twojej figury - ja mam podobna, tez szerokie bioderka i kiedys tez zawsze
        przykrywalam sie dlugimi swetrami. Do czasu gdy zauwazylam, ze to tylko
        bardziej optycznie pogrubia! Naprawde w sweterkach lekko za talie (nie musza
        byc zaraz bardzo przy ciele smile wyglada sie przy takiej figurze duzo lepiej. Do
        tego dobrze dobrane spodnie i jestes laska! smile)
        zas co sie tyczy spodni jakich poszukujesz, to mysle, ze spokojnie mozna takie
        dostac. ja tylko takie nosze. tez nie lubie biodrowek. na dzinsach slabo sie
        znam, ale chyba klasyczne Levisy501 sa wlasnie takie, jakich szukasz? Ja
        osobiscie najczesciej kupuje w H&M (jest tam duzo chlamu, ale mozna wyszperac
        ciekawe rzeczy), w Jackpotcie i w Tatuum smile)

        ...a skoro juz o ciuszkach mowa, to ja szczerze mowiac powoli zaczelam
        rozpaczac z ich powodu. Moja obecna garderoba juz na mnie "lata", spodnie
        podtrzymuje paskami, plaszcz zaczyna wygladac jak worek. a chce schudnac
        jeszcze kilka kilogramow przeciez... no i tak mysle, ze to oznacza niezla
        wymiane garderoby. niby milutko, ale jak pomysle o pieniazkach to mnie troche
        strach bierze... no, ale to takie martwienie sie na zapas, poki co nie potrafie
        zgubic kolejnego kg sad(

        a co do dietki to u mnie tez sie sprawdza bojkot chleba i klusek wszelkiego
        rodzaju

        pozdrawiam cieplutko
        • mama_amelki Re: 17 listopada 17.11.04, 16:19
          Dzień dobry!smile
          Ale mi się kolezanki rozpisaaaały...wink Aż jestem w szoku! Ale jak najbardziej
          pozytywnym!
          Joasiu ja też jestem typowa "gruszka" pupa, bioderka i uda
          to moje zmorysmile Nawet jak ważyłam (dawno, dawno temu) te 54kg
          to i tak miałam baaardzo kobiece uda, ble. No cóż, z tym chyba
          już muszę się pogodzić,że nigdy nie będę miała szczupłych nóg.
          Chociaż, chociaż ostatnio wpadła mi taka szalona myśl,
          że może by tak od stycznia zacząć chodzić regularnie na siłownie
          i popracować nad tymi nieszęsnymi krągłościami? Hmmm...
          No nie wiem może się zdecyduję? Chociaż prawdę pisząc, ja to mam
          słomiany zapał, więc nie wiem czy to wypaliwinkPożyjemy, zobaczymy.
          Tak, i mam zamiar zacząć chodzić na basen, wykorzystam męża niech
          mnie przeszkoli tak jak dzieci na zajęciachsmile Hihi oby się to
          wszystko nie skończyło na postanowieniach!

          Jeśli chodzi o ciuszki to ja też nie lubię tych króciutkich sweterków.
          Jakoś teraz bardziej zaczęłam dbać o swoje nerkiwink

          Chleba też prawie nie jadam, ani mącznych potraw, bo najbardziej od
          tego tyję. Niestety, bo lubię barrrrdzowink

          Dzisiejszy dzień narazie zaliczam na piątkę z plusem. Oby tak dotrwać do jego
          końca...

          Pozdrawiam Kaśka

          Ps.Nie chciałam być gorsza od Was, więc post napisałam też długi, a co!
          • e_magnolia Re: 17 listopada 17.11.04, 16:53
            no to witajcie dziewczęta w drugim dni mojego z wami odchudzania, ja niestety
            się nie rozpisze bo staś jest bardzo marudny, oczekujemy chyba na kolejny,
            trzeci już ząbek, tak więc idzie mi cgyba nie żle, chociaż i dzisiaj juz
            zgrzeszyłam za namową mojego teścia zjadłam dwie landrynki, ale za to zero!
            czekolady i wręcz nie mogę uwierzyć, że moja waga drgnęła w dół 71,8 w ubraniu,
            gdyby tak było codziennie....
            a jak u was dzionek?
            zajrzę jeszce wieczorkiem jak malenstwo moje juz usnie,
            • jklk Re: 17 listopada 17.11.04, 22:29
              > zgrzeszyłam za namową mojego teścia zjadłam dwie landrynki
              A to ci teść-kusiciel! Mnie natomiast kusi szwagier, jednak nieswiadomie. Bo
              dał mojej córce w prezencie czekoladę, alę ona czekolady wcale nie lubi,
              natomiast ja - owszem. No cóż, na razie się opieram - czekolada lezy nieotwarta
              w szafce. Zobaczymy jak długo.
              Moge ten dzień uznać chyba za w miarę udany, chociaż teraz po uśpieniu córki
              zupełnie niepotrzebnie poszłam do kuchni i tak długo zaglądałam do szafek i
              lodówki aż w końcu coś zjadłam. Cały dzien jadłam mało, więc w sumie to niby
              nie tragedia, ale wkurza mnie, że wciąż jeszcze mam to straszne przyzwyczajenie
              jedzenia po zaśnięciu córki. To straszne, ale właśnie koło 22.00-23.00
              najbardziej mi się chce jeść...
              No nic, muszę to zwalczyć, bo jak nie to z pewnoscią szybko odrobię
              ostatnie "straty" w moich kilogramach.
              Pozdrawiam
              Joasia
    • jklk 18 listopada 18.11.04, 09:08
      Witam w kolejnym dniu! Mam nadzieję, że będzie udany. Tak fajnie wyglądam w
      spódnicy z płaskim brzuchem, że aż strach cokolwiek jeść, żeby nie zepsuć
      efektu. To dodatkowo motywuje mnie do niejedzenia. Ale tak bardziej długofalowo
      to powinnam chyba zadbać o brzuch robiąc brzuszki, co ostatnio znowu
      zaniedbałam (i ani o tym Wam nie pisnęłam...).
      A jak u Was z brzuszkami i innymi ćwiczeniami fizycznymi?
      Pozdrawiam
      Joanna
      • jklk Re: 18 listopada 18.11.04, 15:15
        Ae dzisiaj cisza... Nikogo nie ma.
        Ja jak na razie bez ekscesów jedzeniowych. Od śniadania tylko wypiłam kefir. A
        obiad-kolację zjem dopiero koło 18.00 w domu.
        Moja córka dzisiaj zostaje na noc u babci, wiec czeka mnie wspaniały wieczór,
        ale mam nadzieję, że nie będę swiętować obzerając się.
        • e_magnolia Re: 18 listopada 18.11.04, 16:57
          nienawidzę kefirów! blee, ale bardzo ładny osiąg, no ja niestety nie mogę sobie
          jeszcze pozwolić na taki rygor, bo staś na razie tylko na cycu (dzisiaj wypił
          25ml soczku z jabłek i białych winogron!!!) za to ja też kulturalnie, tak mi
          się wydaje przynajmniej3 kromki na śniadanie, talerz pomidorówki z lanymi
          kluseczkami na obiad i 2 jabłka,a no i ten jeden landryneksmile ale chleb za to
          czerstwysmile a na kolacje planuję to samo co na śniadanie, choć mężowi
          przygotowałam devolaie, pychotkasmile tak mi się wydaje przynajmniej bo nawet
          palcy nie blizałam
          • jklk Re: 18 listopada 18.11.04, 17:20
            Ja kefir lubię, więc to z mojej strony nie było żadne poświęcenie smile
            Za to landrynki mi nie smakują wcale a wcale.
            CHociaż w tej chwili to bym zjadła i landrynki. No wszystko bym zjadła,
            kawałek stołu nawet chyba też! Jadę do domu na obiad.
            Pozdrawiam
            Joanna
            • mama_amelki Re: 18 listopada 18.11.04, 18:05
              No a ja w tym tygodniu to modlę się tylko byleby zachować te
              moje ciężko wypracowane 60 kilosmile No cóż dietka mi się wali w gruzach...
              Jak tak dalej pójdzie to nie będzie na Święta sukcesu w postaci
              pięknej sylwetki.
              Nie ma co, strasznie sobie pofolgowałam w tym tygodniu.
              Jak to mówią "puściłam wodze fantazji"smile Jutro postaram się poprawić.
              Albo w poniedziałek?wink Od poniedzałku najlepiej się zaczyna, co nie?smile
              I muszę no muszę zacząć ćwiczyć, bo do płaskiego brzuszka to mi jeszcze
              DAAAAAAAAAAAAAAAALEEEEKO!!!!smile Niestety.
              Pozdrawiam Kaśka
              Ps.Idę zjeść jogurt bo innaczej rzucę się znowu na coś słodkiegosmile
              Ehhh to życie!
              • jklk Re: 18 listopada 18.11.04, 21:54
                Mogę dzisiajszy dzień uznać chyba za niezły, choć po przyjściu do domu byłam
                tak głodna, że zjadłam chyba jednak trochę za dużo. Ale nie, nie mam zamiaru
                już się tym martwić, też mi się od zycia coś należy. Mojej córki nie ma dziś w
                domu, więc mam pełen luksus - zobaczyłam sobie kryminał (normalnie w ogóle nie
                oglądam filmów, bo to cholerne usypianie dziecka niestety akurat ten czas mi
                zabiera), popiłam wina, no i pojadłam. I nie mam siły, żeby mieć jeszcze z tego
                powodu wyrzuty sumienia!
                Jutro jadę na całodzienny wyjazd (pociągiem!! o 6.00 rano!) więc nie będę miała
                okazji za duzo jeść. Ale tez i pisać nie będę mogła - dopiero wieczorem.
                Pozdrawiam
                Joanna
    • apja Re: Chcemy dalej chudnąć! 19.11.04, 09:26
      Ja też spróbuję dolączyć. Mam do zrzucenia jakieś 10 kg ale żeby bylo super
      nawet 18. Czekam na porady.
    • dusialodz Re: Chcemy dalej chudnąć! 19.11.04, 13:19
      Witajcie.Wreszcie przeczytalam wszystkie wypowiedzi wiec zabieram sie do
      pisania.Niektóre z Was mają taką figurę, że ja nawet o niej nie mogę marzyć.Mam
      160cm i 66-67kg.Zaczęłam stosować diete 13 dniową ale podjadałam więcej i
      przerwałam ją.Postanowiłam znowu zacząć od 22, od poniedziałku.
      Od miesiąca chodzę (2-3 razy w tygodniu) do klubu fitness.Waga jednak stoi.Po
      ciąży mam obwisły brzuch i nie wiem co mam z nim zrobić.
      Cieszę się, że Was odkryłam.Obiadków nie jem, ponieważ mąż je u mamusi.Rano jem
      lekkie śniadanko, w pracy umieram z głodu, po pracy jakaś kanapeczka albo
      parówka (bez chleba) i na gimnastykę. Potem jestem taka zmęczona, że nie chce
      mi się jeść.Poza tym jem ok.3-4kg winogrona na tydzień. Nie wiem czy to nie za
      dużo.
      Mam nadzieję, że przyjmiecie nową grubaskę.Będę pisała tylko w dni robocze,
      ponieważ nie mam kompa w domu - odpisuję z pracy.
      Podtrzymajcie mnie na duchu i dajcie rady jak zrzucić szybko i skutecznie 10-15
      kg.Czy "13" jest skuteczna i bez efektu jo-jo?
      Pozdrawiam.
      Dusia
    • ewitek01 Re: Chcemy dalej chudnąć! 19.11.04, 13:38
      Jestem tu nowa, ale chcę Was podtrzymać na duchu;
      Sama walczyłam z nadwagą, ale dzięki mobilizacji przyjaciólki, z którą
      odchudzałam się wspólnie, udało mi się zrzucić 18 kg !!! Wiem jedno, że sama
      nie dałabym rady, że poddałabym się po tygodniu. Tak więc kochane do dzieła !
      Nic nie działa tak mobilizująco jak WSPÓLNE odchudzanie. A efekty naprawdę
      potrafią zadziwiać nie tylko nas same smile))
      pozdrawiam i życzę powodznia
    • 28marlena Ja też chcę 19.11.04, 15:11
      Marlena - 28 lat
      168 cm i 67 kg sad(((
      chcę schudnąć baaardzo bardzo -
      przed urodzeniem Mikołajka ważyłam 58 kg. Wzięłam się za siebie, co wieczor
      brzuszki, picie olbrzymiej ilosci wody. w wakacje wszędzie jezdziłam rowerem,
      także do pracy. jad łam tylkowarzywa i mięso. Szło dobrze, najpierw nic i nic,
      ale później ruszyło. Kłopot w tym, ze ta wena sie skończyła, a ja wraz z
      jesienia wszystko odpracowałam,. Teraz rowerem sie juz nie da, aura sprzyja
      podgryzaniom i kilogramom.
      Liczę, że uda mi się razem z Wami tę motywację zwiększyć i odzyskać siły do
      walki.
      Pozdrawiam ciepło
      Marlena
    • dusialodz 20 listopada 20.11.04, 07:35
      Witam serdecznie. Dziś ja zaczynam. Pewnie jeszcze śpicie pod cieplutką
      kołderką, a juz jestem w pracy. Dziś zbyt wiele wyrzeczeń nie będzie, ponieważ
      idę na urodziny do chrześniaka. Wiem, że bedzie pizza, a tego nie powinnam
      jeść!!! Jutro zacznę się już przygotowywać do poniedziałku, bo w poniedziałek
      zaczynam "13". Odpiszcie jak wypijecie kawkę.
      Miłego dnia. Pozdrawiam Was wszystkie.
      Dusia
      • jklk Re: 20 listopada 20.11.04, 09:29
        Wczoraj tyle nowych osób napisało! Witam Was Waszystkie! Ja byłam wczoraj poza
        domem, wróciłam późno i już nie znalazłam czasu na pisanie. Pogoda byłą
        koszmarna, więc to też mnie wykończyło.
        Generalnie wczoraj "stara gwardia" jakoś zamilkła? Może już się odchudziłyśmy
        wystarczająco?
        Ja bym chciała jeszcze trochę, bo tyle co zrzuciłam (koło 4-5 kg) to można
        chyba szybko odrobić, a ja bym chciała mieć jakiś "zapas".
        Ktoś pytał o metodę - moja metoda jest taka, że jem mało, mniej niż zwykle i
        staram się unikać chleba, słodyczy, rzeczy bardzo kalorycznych; piję też mniej
        herbaty z cukrem (tylko 3-4 dziennie, bo normalnie piłam nawet 6-7). Generalnie
        nie stosuję jakieś konkretnej diety, bo to dodatkowa praca. No i musiałabym
        jeść pewnie rzeczy, których nie lubię, a innych sobie kategorycznie odmawiać. A
        ja staram się nie odmawiać sobie niczego co baaardzo lubię (głównie chodzi o tę
        słodzoną herbatę) i staram się jeść generalnie to, co dla mnie smaczne. Bo
        jeśli muszę jeść mało, to niech te rzeczy będą chociaż smaczne smile
        W sumie to u mnie działa, podczas jeśli odmawiałam sobie wszystkiego, to się po
        kilku dniach załamywałam i był koniec odchudzania. Choć gdybym musiałą stracić
        większą ilość kilogramów, to pewnie zastosowałabym jakąś dietę, bo w taki
        sposób, jak ja się odchudzam, traci się kilogramy dość wolno.
        Pozdrawiam
        Joanna
        • mama_amelki Re: 20 listopada 20.11.04, 10:17
          Ja podobnie jak Joasia nie stosuję żadnej konkretnej dietki tylko poprostu jem
          mniej. Niestety przy takiej diecie kilogramy spadają wolno (u mnie średnio
          1kilogram na dwa tygodnie) ale przynajmniej efekty są trwalsze.Przynajmniej mam
          taką nadziejęwink Oczywiście gdybym tylko mogła (a nie mogę bo karmię piersią)
          zastosowałabym jakąś super drastyczną dietę. Taką w której to 5kilo w tydzień
          się traci, a co! Ale teraz nie mogę sobie na to pozwolić. Pozostaje mi nie
          podjadanie i prawie całkowity zakaz słodyczy. No i te cholerne brzuszki
          przydałoby się robićsmile Od poniedziałku...smile Chociaż już było tyle tych
          poniedziałkówwink
          Acha jeśli chodzi o wczorajszy dzień to zaliczam go na czwórkę. Tylko na 4 bo
          nic nie ćwiczyłam. No normalnie mi się nie chciało. Uwierzycie?smile
          • mama_amelki Powitanie:-) 20.11.04, 10:19
            Acha i WITAM WSZYSTKIE NOWE DZIEWCZYNY SEEEEERDECZNIE i ZAPRASZAM DO WSPÓLNEJ
            WALKI ZE ZBĘDNYMI KILOGRAMAMI!!!!smile
          • jklk Re: 20 listopada 20.11.04, 12:29
            > Acha jeśli chodzi o wczorajszy dzień to zaliczam go na czwórkę. Tylko na 4 bo
            > nic nie ćwiczyłam. No normalnie mi się nie chciało. Uwierzycie?smile
            Owszem wierzę, i to bez najmniejszego trudu smile
            • merlott Re: 20 listopada 20.11.04, 22:23
              normalnie czuje sie zawstydzona. tyle nowych dziewczat z takim zapalem do nas
              dolacza, a ja co? zamiastchudnac tyje!!! koszmar! chcialam juz napisac, ze
              odchodze od Was, bo tak naprawde to nie jest to (w moim przypadku) zadne
              odchudzanie, ale..
              sprobuje jeszcze zostac troszke i pociagnac...
              • jklk Re: 20 listopada 21.11.04, 09:20
                Ja też wczoraj miałam nie najlepszy dzień - jak to zwykle w weekend. Ale nie
                moge odpuścić, bo to bez sensu. Już się na prawdę tak fajnie odchudzxiłam, że
                szkoda teraz wszytsko zmarnować.
                Niestety dzisiaj kolejny dzień w domu. Moja córka już na etapie sniadania dała
                mi popalić - mówi, ze jest głodna, ale niczego z rzeczy, które jej daję, nie
                chce jeść. Nie i nie. Rozwydrzony bachor i tyle! A ja po niej dojadam, bo serce
                się kroi przy wywalaniu tych wszystkich rzeczy...
                • mama_amelki Re: 20 listopada 21.11.04, 12:01
                  Nie mam się czym chwalić podsumowując ten tydzień. Nie schudłam wcalesad
                  Nie no tak być nie może! Muszę to zmienić! Rany od jutra robię brzuszki!
                  Pozdrawiam Kaśka
                  • jklk Re: 20 listopada 21.11.04, 14:34
                    Ja sie nie ważę co tydzień, tylko kilka razy dziennie. I w rezultacie nie wiem,
                    nie pamiętam, ile wazyłąm tydzień temu. Ale mam wrażenie, że też ten ostatni
                    tydzień, nie posunął mnie chyba naprzód...
                    A dzisiaj moje obżarstwo zostało ukarane: postanowiłam zjeść ostatni kawałek
                    ciasta, bo przecież szkoda (guzik prawda, po prostu miałam ochotę!) i dopiero
                    gdzieś po zjedzeniu połowy zorientowałam się, że jest w środku spleśniały.
                    Fuuuu! Pewnie się zatruję i dobrze mi tak!
                    • jklk 21 listopada 21.11.04, 14:35
                      Zaniedbnujemy trochę ten wątek - nikt nie zauważył, ze już dawno mamy 21
                      listopada.
                      • mama_amelki Re: 21 listopada 21.11.04, 17:02
                        No dzisiaj to już przegiełam na maksa! No wstyd, normalnie wstyd!
                        Jak tak dalej pójdzie to za niedługo odrobię to co straciłam...buuu!
                        Cieniarna jestem!smile
                        Ale od jutra, od jutra będę ideałem, obiecujęwink
                        Jak to śpiewała Kasia Stankiewicz "Jedno wiem, tego chcę by od jutra mówić że
                        jestem ideałem"...
                        Ach muszę się za siebie w końcu wziąć, tak żebym się miała czym przed wami
                        chwalić. Taka to próżna jestem sobie kobietka!smile
                        • mama_amelki Re: 21 listopada 21.11.04, 17:04
                          No fakt 21 dzisiaj...wink
                          A to gapy jesteśmy, aż głupio jakośwink
                          • jklk Re: 21 listopada 21.11.04, 22:11
                            Chcemy dalej chudnąć, ale nie za bardzo nam wychodzi. Tak się chyba powinien
                            nazywać ten wątek.
                            Niechże ktoś tu wreszcie opisze swoje spektakularne sukcesy w odchudzaniu. Bo
                            ja już naprawdę jestem podłamana. Znowu w ten weekend wyszło mi jak zwykle...
    • jklk 22 listopada 22.11.04, 08:19
      Witam w nowym dniu. Wreszcie dzień roboczy - idę do rpacy i mam nadzieję spisać
      się dziś lepiej niz wczoraj.
      • dusialodz Re: 22 listopada 22.11.04, 09:02
        Dzis wazny dla mnie dzien.Od dzis stosuje "13".Mam nadzieje ze tym razem
        wytrwam dluzej.Powiedzcie mi czy trzymacie sie tak scisle wg tej diety czy
        pozwalacie sobie troszke na jakied odstepstwa?
        Pozdrawiam.Milego dnia.
        Dusia
        • e_magnolia Re: 22 listopada 22.11.04, 10:30
          dusia ja myślę,że ci sie uda! chetnie bym ci towarzyszyła ale jeszcze jest dla
          nas za wcześnie bo staś dopiero bardzo powolutku przyzwyczaja się do orosłęgo
          jedzonka i do wiosny pewnie się nie zdecyduję na tą dietkę, widzisz ja o niej
          nie wiele wiem więc chyba ci nie pomogę,ale ty może powiesz mi czy kawę można
          zastąpić mocną herbatą? nienawidzę kawy, a poza tym straaaasznie podnosi mi
          ciśnienie, pytam tak na zaś, trzymam za ciebie kciuki, a jak bedziesz miała
          ochote na coś niedozwolonego to pomysl jak fajnie jest chodzić przy meż na
          golaska przy właczonym świetle, bez stresowosmile (ale ze mnie świntuszka, hihi)
          • dusialodz Re: 22 listopada 22.11.04, 11:39
            Magnolia myślę, że herbaty to raczej nie można.W dietach spotyka się częściej
            kawe niż herbate.Może ona ma jakieś właściwości dietetyczne?
    • daaisy1 Mój pierwszy dzień po przerwie:) 22.11.04, 08:55
      Melduję się. i tak jak obiecałam sobie mam zamiar od dziś zdecydowanie walczyć
      z moimi zbędnymi kilogramami. Mam nadzieję, że przyjmiecie mnie tu raz jeszczesmile
      Zaraz robię brzuszkismile
      Pozdrawiam Was wszystkie i "stare" i "nowe" odchudzajkismile
      Edyta
      • jklk Re: Mój pierwszy dzień po przerwie:) 22.11.04, 08:59
        Witam weterankę!
      • e_magnolia Re: Mój pierwszy dzień po przerwie:) 22.11.04, 09:09
        witajcie! ja też nie mam się czym pochwalić, wszystko było jako-tako, chociaż
        kiepsko z ćwiczeniami, bo zaczęłam, ale już pierwszego dnia się sforsowałam,
        następnego miałam zakwasy i dalej się domyślacie guzik z pętelką z moich
        ćwiczeń, ale wczoraj na dokładkę zamiast obiadu zjadłam trzy domowe gofry i co
        z tego, że bez bitej śmietany, ale od dzisiaj próbuję jeszcze raz wszystko od
        nowa, zważę się jak Staś się obudzi bo śpi mi właśnie na ręku i następne
        ważenie za tydzień, bo jak widzę, że idzie w dół to podrzeram
        całuję
        • mama_amelki Re: Mój pierwszy dzień po przerwie:) 22.11.04, 10:17
          No dziewczyny tak jak sobie obiecałam od dzisiaj ostro zabieram się
          za siebiesmile Właśnie zjadłam lekkie śniadanko i ... idę zrobić brzuszki.
          Przynajmniej 50. A po powrocie z uczelni mam zamiar pojeździć na rowerku
          przynajmniej 40 min. A wieczorkiem kolejne 50 brzuszków.
          To mój dzisiejszy plan minimumsmile Dobra, idę go powoli reaalizowaćwink
          Pozdrawiam Kaśka
        • jklk Re: Mój pierwszy dzień po przerwie:) 22.11.04, 13:35
          Ja też z tymi brzuszkami mam kłopoty, bo już dwa razy chciałam zacząć i
          kończyło się na zakwasach i niechęci do wszelkich ćwiczen...
          • dusialodz Re: Mój pierwszy dzień po przerwie:) 22.11.04, 14:43
            Za oknem snieg pada a mnie się strasznie chce jeść. Na 17 idę na gimnastykę.
            Wróce przed 19 to już nie powinnam jeść, ale mam wyjętą pierś z kurczaka
            oczywiście!!!) więc ją zjem (wg jadłospisu). Muszę dzisiaj jechać do Tesco po
            jogurcik i coś dla mężusia, a wiecie ile tam jest pokus, np. moje ulubione
            rurki z bitą śmietaną... DZISIAJ ICH NIESTETY NIE ZJEM I DŁUUUGO NIE!!!
            Brzuszki będą w środę i od piątku, bo na gimnastykę chodzę w pn. wt, czw ale
            kończy mi się karnet a nie mam kasy na następny.
      • daaisy1 pierwsze 100 zrobione:) 22.11.04, 11:19
        śniadanko małe - 100 brzuszków zrobione - oby tak dalejsmile
        pozdrawiam i odezwę się jak Olo pójdzie spać bo prawie łazi mi po
        klawiaturze..smile
        Edyta
        • daaisy1 o mnie 22.11.04, 12:42
          nie było mnie tu trochę..ale przede wszystkim dlatego, że najpierw mąż zajmował
          mi komputer, a potem miałam bardzo dużo pracy, teraz też mam jej sporo, ale mam
          chwilkę aby wziać się za siebie, a bez Was na pewno nie dam radysmile
          nadal ważę 63 kg, a było już 61...przez brak motywacji tak się opuściałam..że
          dzień bez słodkiego..to był dizeń nie zaliczony, a jedzonko najbardziej
          smakowało po 20, ale cóż się dziwić..jeśli to właśnie wtedy mogłam sobie
          pozwolić na spokojne jedzenie..same wiecie jak wyglądają posiłki z małym
          dzieckiem...

          ściskam Was serdecznie..
          Edyta
          • jklk Re: o mnie 22.11.04, 13:34
            Tym razem juz nie możesz odpuscić Edyto! Masz wielkie zasługi dla mojego
            schudnięcia, podobnie jak i inne autorki postów z naszych obu wątków. Nie może
            tak być, żebyś sama nie miała z tego jakichs korzyści. Jestem gotowa na Ciebie
            krzyczeć, kiedy będzie trzeba, tylko nie wiem czy chcesz???
            Ja w sumie nie schudłam wiele, ale naprawdę nawet 3-4 kilo to już duża róznica
            w moim wyglądzie.
            Dzisiaj siedzę w pracy, więc zero pokus. No niewątpliwie ze względu na tę pracę
            jest mi łatwiej, niż tym dziewczynom, które siedzą z małymi dzieciaczkami w
            domu.
            Pozdrawiam Wszytskich
            Joanna
            • daaisy1 Joasiu 22.11.04, 13:47
              krzycz krzycz krzycz...chyba tego mi potrzeba...smile i mówię serio..mój mąż mi
              mówi..że ja nigdy nie schudnę..zamiast mnie wspierać..to tylko się uśmiecha..
              ale ja mam mu zamiar pokazać..na co mnie stać..i dlatego właśnie biorę się do
              robotysmile
              E.
              • dusialodz Re: daaisy1 22.11.04, 14:47
                Mo ukochany mężulek też mnie nie wspiera. W nerwach czasami powie "grubasie".
                Nie denerwuje się na niego bo wiem, że ma rację. W ciąży mówił na mnie
                wieloryb, ale to dawne czasy.
                Wiem, że chciałby mieć szczupłą żonę i będzie miał! Chociaż robię to dla siebie
                a nie dla niego.
                Pozdrawiam. Dusia
                • e_magnolia Re: daaisy1 22.11.04, 16:12
                  kurcze a ja jeszcze nie robiłam brzuszkowsad a staś znów spi mi na rękachsmile ale
                  zrobie dzis 100! a co
                  • mama_amelki Uff.. 22.11.04, 19:16
                    Rany, właśnie zeszłam z rowerka i ledwo żyję. Oj długa była przerwa, za długa!
                    A teraz jeszcze 50 brzuszków i pod prysznic!smile
                    Normalnie kroi się dzień na piątkę z plusem!smile
                    Pozdrawiam Kaśka
                    • mama_amelki Re: Uff.. 22.11.04, 19:35
                      zrobiłam brzuszki! Jestam wielka! Teraz tylko wytrwać bez zaglądania do lodówki
                      i będzie super!
                      • jklk Re: Uff.. 22.11.04, 20:10
                        Gratuluję rowerka i brzuszków! U mnie dzień tak mniej więcej na czwórkę - bez
                        szczególnych ekscesów, ale schudnąć to chyba tez nie schudłam dzisiaj, bo
                        jednak trochę tego jedzenia było...
                        Nie wiem, chyba będę musiała podjąć jakieś bardziej zdecydowane działąnia, bo
                        jakoś ta moja waga stanęła i ani trochę się nie rusza...
                        Co do pojawiającego się dzisiaj tematu oparcia w mężach (lub raczej jego
                        braku), to ja mam chyba najgorzej, bo mój mąż mi ostatnio oświadczył, że on
                        jednak woli takie bardziej pulne kształty. Niech sobie cholera sam na sobie te
                        kształty wyhoduje! Ale niestety, jego się jakoś tłuszcz nie ima.
                        • daaisy1 mój bilans dnia 22.11.04, 23:29
                          do 20 było oksmile dwie kanapki przez cały dzień, jeden pieróg, i jedna kostka
                          czekolady, 2 kawy. A potem przyszła sąsiadka z ciastemsmile i musiałam spróbować...
                          brzuszków 100, ale od jutra mam zamiar robić po 300, 100 za śniadanie, 100 za
                          obiad i 100 za kolacjęwink mam nadzieję..że wytrwam..
                          życzę dobrej nocy
                          Edyta
                          • mama_amelki Nowy dzień!:-) 23.11.04, 08:56
                            Dzień dobry! Właśnie "zajadam" się śniadankiem, ale tak pooooowolutku,
                            żeby do organizmu dotarło jak długo już jemwink Takie małe oszustwo.
                            Wiadomo jesz szybciej, jesz więcej Ponoć na każdy posiłek powinno się
                            przeznaczać tak z 20 minut...
                            Zaraz idę robić brzuszki. Narazie nie ma nawet mowy żebym tak jak Edytka po sto
                            za każdy posiłek zrobiła ale przynajmniej 50. Może udami się dzisiaj też
                            wskoczyć na rowerek? Zobaczymy...
                            Pozdrawiam i miłego dnia życzę
                            Kaśa
                            • jklk Re: Nowy dzień!:-) 23.11.04, 09:04
                              Nasze posty się jakoś minęły. Stąd dwa rozpoczęcia tego samego dnia.
                              Życzę, Kasiu, udanych brzuszków i rowerka.
    • jklk 23 listopada 23.11.04, 09:03
      Niestety, wczorajszy dzień zakończyłam wielkim nocnym obżarstwem po uśpieniu
      córki... Tak koszmarnie mi się chciało jeść! Chyba zawsze będę grubsza niż bym
      chciała. Na razie nie widać efektów na wadze, ale i tak czuję się podle.
      W ramach ratowania sytuacji wypiłam herbatkę Figura, ale to też w sumie nie
      dobrze...
      Na dodatek obawiam się, że ta koszmarna chęć jedzenia wczoraj to efekt
      tabletek, które zapisał mi ginekolog i które wczoraj zaczęłam brać. Już kiedyś
      tez je łykałam i też strasznie mi się chciało jeść. Chodzi o leczenie (nie o
      antykoncepcję) więc nie mogę z nich zrezygnować... Jesli dziś też się obeżrę,
      to chyba się zapłaczę...
      Jakiś taki mało podnoszący na duchu ten post mi wyszedł. Nie wiem, może
      powinnyśmy się umówić, że będziemy tylko o swoich sukcesach tu pisać, zeby się
      wzajemnie motywować?
      Z pozytywów to moge tylko dodać, że na szczęście idę zaraz do pracy, więc nie
      będzie okazji do podjadania.
      A generalnie to na Ukrainie takie poważne rzeczy się dzieją, a my tu sobie
      bzdury o odchudzaniu popisujemy...
      • daaisy1 Re: 23 listopada 23.11.04, 13:26
        Witam serdecznie,
        śniadanko małe - udało się,
        brzuszków na razie tylko 100, a powinno być już 200, byłam za to na spacerze z
        Olinkiem, choć pogoda nie najlepsza, to i tak postanowiliśmy się przewietrzyćsmile
        Asiu, nie poddawaj się, może jak Twój organizm przyzwyczai się do tych
        tabletek, to już nie będziesz czuła takiej ogromnej chęci do jedzeniasmile
        Pozdrawiam gorąco
        E.
        • mama_amelki Re: 23 listopada 23.11.04, 13:45
          A ja już jestem po obiadku! Ale się obżarłam...och i ach!smile
          Oczywiście gotowaną piersią z kurczaka i brokułamismile
          Tak więc jest dobrze. Narazie.
          Idę zrobić 50 brzuszków. Pa!smile
          • mama_amelki Re: 23 listopada 23.11.04, 20:18
            No a teraz to już nawet jestem (dawno) po kolacjismile
            I po 50-ciu brzuszkachsmile Koszmar! Tak mnie bola mięśnie brzucha
            że hoho i jeszcze trochęwink Mam nadzieję że przejdzie mi do jutra,
            bo inaczej zwątpię i tyle będzie z brzuszków!smile


            Dziewczyny odzywajcie się częściej bo coś zaczynam sobie na własne posty
            odpowiadać. Nie chcę zostać sama! Potrzebuję Was kurczę!smile
            • jklk Re: 23 listopada 23.11.04, 20:31
              Co tu pisać...? To co mam do napisania chyba nie pomoże nikomu i nikogo nie
              zmotywuje...
              5 kostek czekolady....
              • mama_amelki Re: 23 listopada 23.11.04, 20:40
                "5 kostek czekolady...."
                ehhh zazdroszczęwink

                Ja w szafce co prawda tez mam małe co nieco, i właśnie tak sobie
                filozoficznie rozważam "zjeśc czy nie zjeść..."
                Coraz bardziej jestem na "zjeść".
                Oj to nie doprowadzi do niczego dobrego!sad
                • jklk Re: 23 listopada 23.11.04, 20:57
                  Nie jedz! Wiesz jak sie będziesz fatalnie czuła! Nie nie mam za grosz szacunku
                  do siebie.
                  A poza tym, jak się nie je, to się nie je. I przecież się nawet nie cierpi tak
                  bardzo. A jak się zje kosteczkę, to za nią zaraz idzie druga i trzecia, i tak
                  dalej...
                  • jklk Re: 23 listopada 24.11.04, 01:16
                    Początek dnia miałam fatalny, ale jednak dłuuugi wieczór przebiegł nieźle - bez
                    podjadania i picia. Powoli odbudowuje zaufanie do swojej osoby smile
                    Zobaczymy, co mi jutro waga pokaże. Mam nadzieję, że nie będzie gorzej niż dziś
                    rano.
                    Dobranoc
                    Joasia
    • jklk 24 listopada 24.11.04, 09:13
      Witam! Szybko tylko się melduję, bo zaraz wychodzę. Mam nadzieję (jestem
      pewna), że dziś będzie dobrze. Już chyba od ponad tygodnia moja waga nie
      zmniejszyła się i muszę być bardziej rygorystyczna, żeby znowu zanotowac jakiś
      spadek. Mam nadzieję, że dziś będzie dobrze.
      • mama_amelki Re: 24 listopada 24.11.04, 11:52
        Na szczęście nie zjadłam wczoraj wieczorem nic słodkiego,
        ale niewiele brakowało...smileDziękuję Joasiu za wsparcie.
        Jak przeczytałam "nie jedz!" to mi się aż mi się śmiać chciało
        i postanowiłam że posłusznie wysłucham Twojego rozkazusmile
        Dzisiaj jak narazie zjadłam małe śniadanko i gruszkę na II śniad.
        Brzuszków jeszcze nie zrobiłam, bo byłam na uczelni. Teraz jestem
        jednak już w domciu, więc nie pozostaje mi nic innego jak "zwalić"
        się na podłogę i pompować, a co!
        Zastanawiam się tylko czy nie wypróbować pewnego zestawu na brzuch,
        który polecają na forum fitnes. Zestaw rozpisany jest na chyba 40 dni
        i ponoć przynosi super efekty. Chłopak, który bodajże go wymyślił, ma
        ponoć po nim brzuszek jak kaloryfer. Trzeba być jednak w nim BARDZO
        systematycznym i wytrwałym.
        Jeszcze to przemyślę.
        Pozdrawiam Kaśka
        • jklk Re: 24 listopada 24.11.04, 14:33
          > Jak przeczytałam "nie jedz!" to mi się aż mi się śmiać chciało
          > i postanowiłam że posłusznie wysłucham Twojego rozkazusmile

          Tak, taki zakaz sformułowany przez osobę, która się właśnie objadła czekoladą
          może być wzruszający smile
          Dzisiaj u mnie lepiej, chociaż też nie rewelacyjnie. Dla utrzymania wagi to
          chyba wystarczy, ale ja chcę jeszcze trochę zrzucić. I boję się, że chyba te
          moje łagodne metody, z raz po raz zdarzającymi się ekscesami, już chyba nie
          starczą...
          W pracy mnóstwo stresów, do przygotowania na jutro jeszcze masę rzeczy. To też
          nie sprzyja odchudzaniu. Bo u mnie jakoś tak jest, że albo myślę o odchudzaniu,
          albo pracuję. I żeby się dobrze skoncentrować na pracy, muszę nie być głodna...
          • jklk 25 listopada 25.11.04, 04:48
            Czyżbyście już wszystkie odpuściły? Cisza tu i pusto...
            Chyba nie ma się co dziwić, bo te nasze posty coraz bardziej bezbarwne. Trzeba
            by jak w telenoweli jakieś nowe postacie czy wątki wprowadzić (mordersta?
            romasu?). Ja narazie wstałam wcześnie, bo nie przygotowałam się wczoraj do
            dzisiajszych zajęć. Ale to chyba też niezbyt ciekawa informacje smile
            • mama_amelki Re: 25 listopada 25.11.04, 09:12
              Oj nie Ty jedna nie przygotowałaś się do zajęćwink Mała ostatnio taka towarzyska
              się zrobiła że ani na krok nie mogę od niej odejść. No cóż, wiedziałam że
              studiowanie z maluchem nie będzie łatwe, ale teraz to mnie trochę przerasta.
              Nie lubię być nieprzygotowana i wcale nie chcę tłumaczyć się wykładowcą tym że
              mam dziecko. Nie wiem już sam. Czasami się zastanawiam czy czasem nie przerwać,
              bo jak to niby wszystko razem ciągnąć? Wszyscy na około tylko mówią "jaka ty
              jesteś niesamowita, dziecko, studia itp itd. A ja się oczywiście się uśmiecham
              i mówię że to takie łatwe, że jak się tylko chce. Nie powiem przecież że jest
              odwrotnie , bo nie chcę by się nade mną litowali. Ehh ciężkie to życiesmile

              A jeśli chodzi o dzień wczorajszy to najchętniej bym go wykasowała. Uległam
              mężowi i zamówiliśmy dużą pizzę. I oczywiście nie tylko zamówiliśmy ale i
              zjedliśmy! Tragedia! Oby dzisiaj było lepiej! Idę ćwiczyć...
              Pozdrawiam Kaśka
              • jklk Re: 25 listopada 25.11.04, 11:25
                Napisałam taką długą wiadomość i cała mi się skasowała...
                Tak mi się chce pójść gdzieś cos zjeść. Np. pizze, o kótej Kasiu wspomniałaś.
                Nawet nie chodzi o to, zebym była głodna, tylko tak bym chciała się odprężyć,
                jakąś przyjemność sobie sprawić.
                Raczej nie ulegnę, bo nie mam z kim pójść i kiedy. Ale to mi uświadamia, że u
                mnie obzeranie się i tycie ma czysto psychiczne podłoże...
                Jakoś wykrusza się towarzystwo. Ciekawe co tam u Edytki? U merlott? i innych.

                • daaisy1 żyję...ale ledwo... 26.11.04, 01:42
                  mam tak dużo pracy...że szkoda gadać...do kompa mogę usiąć tylko wtedy gdy Olo
                  śpi, w innym wypadku, nie mam nawet chwili spokoju..wszędzie za mną łazi..nawet
                  do toalety..kiedy mu to przejdzie..?
                  a co do diety..hm.mmm...........nie mogę się zmobilizować...qrcze..sama jestem
                  zła na siebie..a przed chwiką zjadłam kinder buenosmile same zobaczcie, która
                  godzina..nic tylko niezły wycisk by mi się przydał..ale na razie idę spać..

                  Joasiu..co do jedzenia..to tak czasem się zastanwiam: zjeść nie zjeść...a jak
                  jem..to myślę tak..jem jem i co zaraz zjem i nie będzie..a jak zjem to
                  mówię..sobie i co opłacało się? Ale czasem to nie działa..i zjadam..dużo za
                  dużo...ja po prostu lubię jeść...

                  Kasiu, nie rezygnuj ze studniów...dasz radęsmile

                  Pozdrawiam Was gorąco i lecę spać..
                  Edyta

                  może uda mi się jutro odezwać..bo coś wątek zamiera..sad
                  • jklk Re: żyję...ale ledwo... 26.11.04, 14:01
                    Ja tez dzisiaj ledwo zipię. Ale dobrze, bo nie mam czasu jeść. Jeszcze tylko
                    jeden wykład mi został.
                    Tak wątek trochę zamiera, jak wszystkie dotyczące odchudzania smile
                    Ale ja wczoraj i dzisiaj rano miałam prawie prawie prawie 55! No tak na prawdę
                    to jest pewnie z 56, bo ta moja waga to trochę daje się oszukiwać. Ale i tak
                    jestem dumna i zadowolona. ZNo i chcę jeszcze! Tak ze 3 kilo - "apetyt" (tym
                    razem w przenośni) rosnie w miarę jedzenia smile
                    Na prawdę tyle razy się usiłowałam odchudzić i dopiero tym razem, dzięki temu
                    pisaniu i czytaniu i wsparciu udało mi się.
                    • daaisy1 Joasiu:) 26.11.04, 21:59
                      Joasiu...
                      cieszę się, że Tobie się udałosmilesmilesmile nawet nie wiesz jak bardzo się cieszęsmile
                      ja nie mam się czym pochwalić...qrcze..a codziennie rano obiecuję sobie
                      poprawę..a jak wieczorem siadam do pracy..to tylko myślę co by tutaj zjeść..
                      Pozdrawiam Cię serdecznie
                      Edyta
      • jklk 27 listopada 27.11.04, 09:29
        Tak, wczoraj się pochwaliłam, a dzisiaj już dwa śniadania zjadłam i teraz
        intensywnie myslę o batoniku, który mój wstrętny mąż kupił dla mnie (po co???).
        A tak w ogóle to nie wiem, jak bardzo będę musiałą uważąc po skończeniu tego
        odchudzania, zeby nie odzyskać tych moich kilogramków.
        No ale to wybieganie w przyszłość, bo jeszcze jednak mam trochę tego tłuszczu
        do stracenia.
        Dzisiaj znowu mam zajęcia, nie przygotowane jeszcze. Ale moja córka siedzi i
        ogląda telewizor, więc mam lepiej niż Wy - Edyto i Kasiu. Około 3 roku zycia
        zaczęła się sama bawić (też nie cały czas oczywiście) i odtąd można już coś tam
        przy niej zrobić. Waszym dzieciaczkom jeszcze trochę brakuje do tego smile Ale to
        zleci smile
        Joanna
        • daaisy1 Re: 27 listopada 28.11.04, 00:19
          Jak minął dzień...nie mówię tutaj o diecie..tylko tak w ogóle..smile
          Wiesz, Joasiu..już nie mogę się doczeć..aż Olo bedzie potrafił sam się sobą
          zając...ale z drugiej strony..nie chcę aby czas płynął tak szybkosmile

          ...Widzę..że wątek zamiera..sad wiem wiem..sama się do tego przyczyniłam..ale co
          będę się odzywać..jak nic nie robię w kierunku zmniejszenia mojej wagi...wiem,
          jedno chciałabym schudnąć..ale ostatnio mam tak bardzo słabą wolę..że nie wiem,
          kiedy mi się to udasad tym bardziej, że ostatnio..nie jestem w njlepszym
          nastroju...do czegokolwiek...ja chcę wiosny..!!!

          Joasiu pozdrawiam Cię gorąco...i wracam do pracy
          Edyta
          • e_magnolia 28 listopada 28.11.04, 21:30
            no i guzik z pentelką, dwa tygodnie na marne, ani brzuszków, ani żadnej innej
            gimnastyki, i waga też nawet nie wiem, bo nie ważę się już od kilku dni,
            straciłam całą motywację nikt mnie nie wspiera, wszyscy mówią mi a co tam,
            jeszcze kiedyś schudniesz, no właśnie pytam KIEDY? a na dodatek przyjechała
            teściowa i byłoby wszystko w porządku, gdyby nie weszła na wagę trzymając
            mojego synka na rękach, razem ważą MNIEJ niż ja sama!!! a nie jest ona jakąś
            malutką, drobniutką teściową, wygląda teraz tak jak ja przed porodem (ten sam
            wzrost i waga co ja kiedyś) z tego wszystkiego najadła się kupczego ciasta z
            kremem i boli mnie brzuch, takie dobre nie było, znalazłam tylko jeden mały
            plusik nie jem czekolady, tzn. nie jadłam przez te dwa tygodnie, dzisiaj
            zjadłam, ale mi nie smakowałasmile
            • jklk Re: 28 listopada 28.11.04, 21:40
              Co tu pisać... Ja też nie miałam wczoraj i zwłaszcza dzisiaj dobrych dni. Na
              szczęście przez dwa dni nie da się wszystkiego stracić, ale i tak jestem zła na
              siebie. A wszystko przez zły humor, kłopoty, brak czasu na wszystko... Jak mnie
              tylko dopadnie takie załamanie, to jem i jem i jem... Aż mnie żołądek boli.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka