jak w tytule

teraz już mogę napisać że trwam bo to już szósty dzień i to w 100% uczciwy
bez podjadania

aż sama jestem z siebie dumna.
jak na razie zrzuciłam 2,5kg (waga wyjściowa 62, chciałabym dojść do moich 55
z czasów przedmałżeńskich - wzrost 169 cm).
wiem że te 2,5 kg są bardzo złudne wystarczyłoby żebym przerwała i już byłoby
siup! z nawiązką ale nie przerwę. do tej pory stosowałam cambridge 2 x w
życiu - raz miałam potem jojo - z własnej winy bo zaczęłam potem żreć jak
prosię

a drugim razem się udało. po prostu po zakończeniu diety przeszłam
na warzywa, chrupki chlebek i tak bardzo powolutku wzbogacałam dietę - więc
wiem że można! z tym że nigdy nie wytrwałam zbyt długo i zawsze choć
odrobinkę podjadałam co oczywiście było bez sensu
a teraz póki co się trzymam - przede mną jeszcze 15 dni - trzymajcie kciuki
ktoś tu jeszcze jest cambridge'owy?