07.07.10, 21:12
Dziś zostałam po raz drugi ciocią!! Niedługo zobaczę małą isotkę i
po raz kolejny zapłaczę ze szczęścia.... Mimo to w sercu
czuję "kolec" mojej bezpłodności. Bezradna wobec losu czekam na
nasze dziecko, które może już się gdzieś urodziło. Tak bardzo za nim
tęsknię.....
Niedawno minął rok odkąd zgłosiliśmy się do Ośrodka.... i po raz
kolejny usłyszeliśmy -"musicie cierpliwie czekać".
Więc czekamy, bo cóż innego nam pozostaje?

Tylko czasami dopada mnie stan totalnej bezsilności, udaję,że nic mi
nie jest, ale w środku mnie szaleje tornado.

Tak bardzo chciałabym żeby nasze dziecko już było nasze. Chcę
oszaleć na jego punkcie i krzyczeć ze szczęścia. Chcę by poczuło
naszą miłość i troską.

Dziś płaczę, jutro będzie lepiej....
Obserwuj wątek
    • tatiana1973 Re: PUSTKA 07.07.10, 22:16
      Będzie lepiej! Czekaj cierpliwie,a będzie Ci to wynagrodzone.Rok to nie
      tak długo,ale wiem sama jak to się ciągnie w nieskończoność.Twój post
      jest bardzo emocjonalny,widać,że cierpisz,że pragniesz obdarować i
      kochać.Pamiętaj jednak,że dziecko może nie spełnić Twoich
      oczekiwań,może nie być "idealne",zdrowe.Niekoniecznie też przyjmie od
      razu tę falę miłości.Dlatego czekaj i kochaj...mądrze.Ufam jednak,że
      tak będzie i trzymam kciuki.
      • luciola9 Re: PUSTKA 08.07.10, 20:46
        Wydawało mi się, że przeżyłam już wszystkie "etapy" bezpłodności:
        nadzieję, lęk, zwątpienie, rozpacz, depresję itp. Szukałam
        odpowiedzi na pytanie:dlaczego to właśnie ja nie mogę zajść w ciążę?
        Przez 8 lat staraliśmy się o dziecko zanim poszliśmy do OA, może
        dlatego tak czekam na dzień, kiedy w naszym domu pojawi się dziecko.
        Pamiętam ciążę siostry - przechodziłam z nią wszystkie stany- było
        mi trudno, zwłaszcza na początku, nieraz wylewałam morze łez.
        Zazdrosiłam jej dziecka i jednocześnie kochałam je całym sercem.
        Dziś moja chrześnica ma 1,6 roku, jest cudowna i radosna. Zaczyna
        mówić do mnie ciociusmile, przytula się, całuje...
        Wczoraj pojawiła się na świecie moja bratanica - myślałam, że wtedy
        już też będę mamą... Niestety wszystko się przeciągnęło i jeszcze
        pewnie długo minie czasu zanim nasze dziecko będzie z nami.
        Piszesz o oczekiwaniach - wiem, że nie jest to takie proste jakby
        się wydawało. Czytałam o tym w książce "Wieża z klocków". Trzeba
        dużo wytrwałości i cierpliwości, rozsądku, mądrości, żeby pomóc
        dziecku zrozumieć nową rzeczywistość.

        Dziękuję za słowa otuchy, wiem, że TY mnie rozumiesz. Będę czekać.
    • kiki189 Re: PUSTKA 20.07.10, 00:20
      Czytam co napisalas luciola9 i JESTES WIELKA! Wpadłam dzis na ten
      watek-adopcja przypadkiem i jestem pod wielkim wrazeniem. Zycze
      Tobie i wszystkim dziewczynom zebyscie jak najszybciej piescily
      wasze malenstwa/ Ja jestem mama czworki. Wychowuje je sama, a takie
      posty jak Wasze dodaja mi sily. Jeszcze raz duzo cierpliwosci i
      wiary , ze dzien kiedy zostaniem MAMA nadejdziesmilePozdrawiam
      • luciola9 Re: PUSTKA 24.08.10, 20:10
        Wszystkie tu jesteśmy Wielkie - Ty też. Ja również podziwiam Cię za
        odwagę, miłość i trud jaką wkładasz w wychowanie dzieci. Samemu
        trudno jest radzić sobie z całym kalejdoskopem zdarzeń. Jesteś
        pewnie ciepła i wrażliwą kobietą, czułą matką...

        Dziś dowiedziałam się,że od września zaczynam szkolenie w Ośrodku
        Ad. Jestem szczęsliwa i pełna optymizmu. Tak bardzo się cieszę. Może
        już niedługo będę mamąsmile))))))))))))))))))
        Cierpliwośc się opłaca.

        Pozdrawiam serdecznie.
        • tatiana1973 Re: PUSTKA 25.08.10, 19:26
          Trzymam więc kciuki,będzie dobrze.Jeśli chcesz przeczytać fajną książkę
          o adopcji,zajrzyj na www.zaczytani.pl,tytuł"Listy do Laury".Polecam.
          • mag_kak Re: PUSTKA 16.10.10, 17:09
            Luciola, napisz, jak tam Wasze czekanie??? Może cos juz sie zmieniło, może dzidzia już tuz, tuż??? My na naszą córcie czekalismy ponad 3 lata. Jesli to Cie jakos pocieszy, to powiem tylko, że warto było.
            • luciola9 Re: PUSTKA 03.11.10, 19:19
              Mag, jesteśmy juz po szkoleniu, teraz czekamy na wizytę domową.

              Jestem podekscytowana, wiem,że muszę uzbroić się w cierpliwość, wiem,że jeszcze nie w tym roku. Wiem,że znów nie ubiorę choinki...- taka przekora.

              Teraz czytam książki i płaczę, wyobrażam sobie jak to bedzie, kiedy już będziemy razem.
              Znalazłam dla siebie ulubiony cytat: "urodziłeś sie w moim sercu".
              Tak, tak własnie czuję.

              Pozdrawiam
              • mag_kak Re: PUSTKA 05.11.10, 19:54
                Doczekacie sie i to będzie najpiekniejszy dzień w Waszym zyciu. Ja do dzis pamietam stukot butów pani, która niosła po schodach nasze dziecko, pamietam kazdy szczegół tego zdarzenia, emocje, łzy i wszystko, wszystko.....
                I opowiadam je nieraz mojej córeczce, która słucha tych opowieści jak cudnej bajki. I wymysliłam dla niej taka pioseneczkę:
                Choć nie jestes z mego brzuszka
                a wypadłas mi z serduszka, to ja kocham Cie szalenie
                i nic tego juz nie zmieni.
                Serdecznośći!!!!
                • jula1232 Re: PUSTKA juz nie ....!!! 03.12.10, 22:47
                  Kiedyś byłam na tym samym etapie co wy, kiedyś też czułam pustkę, niemoc, ból, żal. Ale najcudowniejszą decyzją mojego życia była adopcja. Dzięki niej mój Skarb właśnie śpi obok, ma już 2 latka, woła mama i tata. Kochamy ją ponad życie i nie wyobrażamy sobie życie bez niej. czas oczekiwania na dziecko mija szybko.... i już niedługo poczujecie smak macierzyństwakiss
                  • zofijkamyjka Re: PUSTKA juz nie ....!!! 04.12.10, 17:37
                    Też kiedyś byłam na tym samym etapie a teraz moja adoptowana córka chodzi do II klasy, jest zdrowa, śliczna, mądra, wspaniała, lubiana przez innych, ma mocny charakter, swoje zdanie, dobrze sobie radzi w życiu.
                    smile
                    Życzę wszystkim takiego szczęścia.
                    • luciola9 presja 07.05.11, 12:11
                      Boję się. Jestem zła na siebie, wręcz wściekła, kiedy uświadomię sobie, co wyprawia mój organizm, by po raz kolejny wywieźć mnie w pole. Przeraża mnie własna naiwność, nie umiem zapanować na sobą, przemówić sobie do rozsądku. Przecież cuda się nie zdarzają, przecież wiem,że to niemożliwe... Jestem więźniem własnych myśli, ciała, które wysyła mi mylne sygnały. Jestem opętana myśląc,że może jestem w ciąży... Często jest mi niedobrze, nudzi mnie, odliczam dni - czy to możliwe??? A może to oznaka jakiejś choroby? Może jestem przewrażliwiona? O co w tym wszystkim chodzi? Co się ze mną dzieje?
                      Czasami mam ochotę zakończyć tę mękę i pójść do apteki po test, jednak ostatnim razem przysięgłam sobie,że nie dam się oszukać po raz kolejny. Nie chcę rozbudzać w sobie uczuć, które później wyrzucam z siebie „wypłukuję” jak truciznę, która jak jad pali żywym ogniem.
                      Uczucia, które jakimś cudem tlą się, jak węgielki, zatruwają moje ciało i duszę. Nie chcę ich dopuścić do głosu, nie chcę znów cierpieć, kiedy okaże się,że to tylko złudzenie – wytwory mojej chorej wyobraźni. Nie rozumiem dlaczego wciąż robię sobie nadzieję... Przecież już niedługo będę mamą adopcyjną, więc dlaczego płaczę z powodu bezpłodności. Znam to rozczarowanie, tyle razy czekałam na wynik testu.... tyle razy wyłam z bólu jak wilk do księżyca... tyle razy zadawałam sobie pytanie: „dlaczego?” i gorzko śmiałam się z własnej głupoty i bezsilności.
                      Boli mnie serce, ciało, dusza, chodzę jak w transie, żyję na jawie ,ale myślami jestem w innym świecie. Balansuje na krawędzi życia i marzeń.
                      Pamiętam jak umierała moja dusza a wraz z nią moje upragnione urojone dzieci........
                      Kiedy zaczęliśmy proces adopcyjny, poczułam ulgę, tak jakbym się narodziła od nowa, nagle mój statek zarzucił kotwicę a ja zeszłam na ląd. Wszystko zaczęło nabierać kształtów, barw, zaczęłam czuć radość. Niestety w świecie adopcji znów zabłądziłam, nie umiem wytłumaczyć sobie, że nasze dziecko jeszcze się „nie narodziło” i musimy wciąż na nie czekać... czekać, czekać, wciąż czekać.
                      To przerażające nie móc uściskać swojego dziecka, nie móc mu powiedzieć,jak mocno je kocham, całą sobą, ponad życie, ponad wszystko. Jak bardzo je potrzebuje, jak tęsknię za nim, jak marzę o tej chwili, kiedy będziemy razem...
                      Pragnę spokoju, ciszy w mojej głowie, duszy, sercu, chcę poczuć ulgę.
                      Dlaczego torturujesz mnie Boże? Nie wystawiaj mnie po raz kolejny na tak ciężką próbę, bo nie mam już siły płakać.
                      Nie wytrzymuję presji czekania na telefon, który odmienił już życie naszych „klubowiczów” z Ośrodka Adopcyjnego.
                      Myślę o tym codziennie, czekam, sprawdzam maila, modlę się, płaczę, kupuję zabawki, i wciąż słyszę „ zobaczysz, to już niedługo, musisz czekać”.
                      Musiałam to z siebie wyrzucić.
                      • mama.rozy Re: presja 07.05.11, 19:20
                        a może się czymś po prostu zajmij?czekac musisz,sama wiesz.
                        przecież możesz iśc jako wolontariuszka chociażby do DD,zmieniac maluchom pampersy,starszym coś poczytac,czas przeleci,a go nie zmarnujesz.
                        może Wasze dziecko teraz ma załatwiane papiery?może dopiero się rodzi?daj mu czassmile
                        a sobie tego czasu odejmij,bo zwariujesz
                        a swoją drogą,masz takie samopoczucie,jak kobieta przed porodemwink
                        • luciola9 Re: presja 08.05.11, 12:52
                          Przemyślę wolantariat w DD, sama nie wpadłam ta taki pomysł. Myślałam raczej o zmianie pracy jako opieunka w DD, ale nie zdecydowałm się na taki krok.
                          Tak jak pisałam, wiem, że muszę czekać, nie zmienia to jednak faktu, że czasami mam bardzo złe dni..
                          Dziś już lepiej, muszę się faktycznie czymś zająć.Dzięki "mamo.rozy".
                          • edziulek28 Propozycja 08.05.11, 22:30
                            A może wejdź na stronę www.pragnieniedziecka.pl , dzięki tej stronie, fundacji, znaleźliśmy naszego synka zaledwie w kilka dni. To naprawdę świetne rozwiązanie dla ludzi, którzy długo czekają.
                            Nie trać wiary i nadziei, jednak jeśli chcesz by to wszystko było szybciej wejdź na tę stronę.
                            Napisz do mnie na maila jeśli masz jakieś pytania. Chętnie pomogęsmile
    • luciola9 Pełnia szczęścia!! 08.06.11, 18:08
      Huraaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!! Nareście mogę Wam powiedzieć o naszej wielkiej radości. Dziewczyny nareście się doczekałam. Tak będę mamą adopcyjną 2 dziewczynek! Boję się trochę ale mam w sobie bardzo wielki pokład miłości, więc dam radę!
      Czekam już tylko na nasze pierwsze spotkanie. To się już zaczęło!!!
      Nie mogę uwierzyć. Nareście. Do zobaczenia. Pozdrawiam
      • mama.rozy Re: Pełnia szczęścia!! 08.06.11, 19:39
        to faktycznie pełnia szczęściasmile
        aż zazdroszczęwink
        powodzenia-dawaj znac

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka