Dodaj do ulubionych

Czekając na telefon...

07.12.07, 17:37
Jak sobie radzicie czekając na ten wymarzony telefon? Ja czasami ni
edaję już rady...
Obserwuj wątek
    • chronela Re: Czekając na telefon... 09.12.07, 15:11
      Po trosze wiem co przeżywasz. Razem z mężem przeżywałam to samo. My
      wyjątkowo długo czekaliśmy na upragnione dziecko. Nie ukrywam, nawet
      zaczęłam się zastanawiać czy przeszliśmy testy pozytywnie/ mąż
      między innymi narysował rysunek rodziny byle jak i w dodatku
      czerwoną kredką - taką miał pod ręką/. Potem okazało się ,że była-
      brzydko mówiąc "straszna posucha" tzn. mało dzieci z uregulowaną
      sytuacją prawną. Czekaliśmy,czekaliśmy i doczekaliśmy się. Potem
      wszystko potoczyło się w telegraficznym tempie.Od pięciu lat
      jesteśmy najszczęśliwszymi rodzicami pod słońcem. Naprawdę warto
      było czekać. cdn...
    • jkl13 Re: Czekając na telefon... 11.12.07, 08:48
      Ja znoszę dużo gorzej, niż za pierwszym razem. Tzn. jestem bardziej
      niecierpliwa, ale też więcej planuję, czytam, rozmyślam, marzę...

      Za pierwszym razem TEN telefon zupełnie nas zaskoczył, bo zadzwonił
      pół roku wcześniej, niż zakładaliśmy. A teraz znamy mniej więcej
      prawdopodobny termin - początek 2008r., więc i zniecierpliwienie
      większe i czas oczekiwania wlecze się niesamowicie.
      Wniosek składaliśmy przed rokiem, ostatnio byliśmy się "przypomnieć"
      i raczej wszystko jest ok, tzn. mamy dużą szansę na adopcję na
      początku roku, ale ... Zawsze może być jakieś ale...

      Na szczęście ja wierzę, że telefon zadzwoni we właściwym momencie,
      gdy odnajdzie się nasze dzieciątko. Tak było za pierwszym razem, od
      razu wiedzieliśmy, że znaleźliśmy naszego synka, więc i tym razem
      nie może być inaczej. Musimy znaleźć w sobie jeszcze tylko trochę
      cierpliwości...
      • mala.j75 Re: Czekając na telefon... 16.12.07, 19:42
        Pytanie do jkl13
        bardzo mnie ciekawi to czy przy adopcji kolejnego dziecka trzeba
        przejść taką samą procedurę jak za pierwszym razem? My jeszcze
        czekamy na to pierwsze dzieciątko, ale już teraz wiemy, ze chcemy
        adoptować jeszcze conajmniej jedno dziecko i chciałabym wiedzieć jak
        to jest za drugim razem.
        pozdrawiam
        • jkl13 mala.j75 20.12.07, 12:52
          Wniosek o pomoc w adopcji drugiego dziecka złożyliśmy 2 lata po
          adopcji pierwszego i nie przechodziliśmy żadnych dodatkowych badań
          psychologicznych itp. Psycholożka powiedziała nam, że z uwagi na
          krótki termin między adopcjami nasza kwalifikacja jest aktualna i od
          razu trafiliśmy do "kolejki". U nas nie ma innej kolejki dla osób
          adoptujących kolejne dzieci, a adoptujących po raz pierwszy. Czas
          oczekiwania jest taki sam dla wszystkich par.

          Jedyny wymóg, jaki stawia nasz OAO to ten, że między adoptowanymi
          dziećmi, o ile nie są rodzeństwem biologicznym, musi być różnica
          wieku 3 lata. Tak więc my czekamy na trzecie urodziny naszego syna
          (w styczniu 2008) i stąd mamy nadzieję na adopcję na początku 2008r.

          A składając pierwszy wniosek zaznaczyliśmy, że w przyszlości
          chcielibyśmy adoptować kolejne dziecko, ze wskazaniem na rodzeństwo
          biologiczne adoptowanego synka. To oznacza, że jeśli ponownie matka
          biol. naszego synka oddałaby dziecko do adopcji - mielibyśmy
          pierwszeństwo w jego adopcji. U nas tak się nie zdarzyło, więc nasze
          dzieci nie będą rodzeństwem biologicznym.
    • dosia-2 Re: Czekając na telefon... 11.12.07, 17:05
      do tej pory jakoś sobie radziłam pomijając to jaki miałam trudny
      wybór we wrzesniu , ale teraz jest gorzej zbliżaja się święta a my
      dalej tylko we dwójkę .Czekamy ponad rok i narazie cisza może to dla
      nie których krótko a dla mnie ten rok to wieczność.
    • mbw78 Re: Czekając na telefon... 12.12.07, 21:07
      Jesteśmy 2 miesiące po kwalifikacji, cały proces zajął nam ponad rok
      a teraz jeszce to czekanie. Czasem naprawdę nic mi się już nie chce,
      mam dość tej niesprawiedliwości, tego czekania nie wiadomo jak długo
      jeszcze... Kolejne święta, takie bezsensowne i smutne, nawet mi się
      choinki ubierać nie chce, nie ma dla kogo, niczyja twarzyczka nie
      będzie odbijać się w bombkach...
      • mala.j75 Re: Czekając na telefon... 16.12.07, 19:47
        Bardzo dobrze Cię rozumiem. Przeżywam dokładnie to samo. A że Boże
        Narodzenie to takie święta rodzinne, to tym bardziej odczuwa się ten
        ból braku dziecka. Sama mam dość tej niesprawiedliwości, ale
        niestety nie jesteśmy w stanie tego zmienić. Głowa do góry, przede
        wszystkim nadzieja, że kolejne święta nie będą już takie samotne. Ja
        staram się myśleć pozytywnie i wierz mi, to pomaga.
        Pozdrawiam, jestem z Tobą.
        • dozia69 Re: Czekając na telefon... 21.11.08, 15:10
          Witam. Otrzymaliśmy kwalifikacje 8 września tego roku i
          powiedziano nam że okres oczekiwania to 2 lata, a dopiero za sobą
          mamy 2 miesiące. Mam nadzieję że mój mąż (urodzony w czepku)
          przyniesie nam szczęście i szybciej się doczekamy -człowiek się
          łapie wszystkiego ). Pozdrawiam oczekujących.
    • zochna74 a co jeśli zadzwoni i... 21.11.08, 20:23
      i okazuje się, że to "pomyłka"?...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka