Jakis czas temu (chyba juz tydzien albo i lepiej) zapakowalam sobie koszyk w merlinie. Kilka rzeczy z wyprawki szkolnej. Nic pilnego na szczescie. Jakies tam nozyczki, flamastry. Kredki dla mlodego na za rok. Wybralam tez platnosc przy odbiorze po wczesniejszych przejsciach z nimi.
I czekam. Zagladam co wieczor, zeby sie potem nie minac z kurierem. Wiekszosc rzeczy ma status "zarezerwowane", ale ciagle jedna lub dwie oczekuje. I nie sa to te same rzeczy np cos co wczoraj bylo zarezerwowane, dzisiaj juz nie jest.
Juz mi sie nie chce tego sprawdzac. No, ilez mozna czekac?
Zrezygnowalabym z tego zamowienia, ale mialam u nich troche nadplaty i obawiam sie, ze je strace jak anuluje zamowienie. Ktos tu chyba pisal o takiej sytuacji? A tak za 50zl mialabym naprawde duuzoo fajnych rzeczy.
Tak czy siak...merlin ciagle swoje

juz tyle wtop zaliczyli, ja tyle juz razy sie na nich obrazalam, tyle juz razy przepraszali i... Ciagle to samo! Ale...oni to oni! Moze taka maja polityke - robienia ludzi w jajo. Ja noe mam polityki bycia jajem i znowu dobrowolnie tam polazlam :0