znowu...temat przewałkowany wiele razy, ale wraca jak bumerang.
Mam problem z ubiorem 3 latka do przedszkola. Do tej pory nosił cienkie dresy, bo wiadomo, że w przedszkolu ciepło bardzo i w tym samym wychodził na dwór. Teraz już na cienkie dresy solo na dworze trochę za zimno, natomiast zbyt ciepło na spodnie od kombinezonu wkładane na dresy...No i nie wiem jak to dziecię przyodziewać

Rajstop nie założę, bo raz że nie lubię, dwa dziecko samo po leżakowaniu to by się udręczyło z zakładaniem, trzy - odwieczny argument o samodzielność dzieci, bo panie 30 dzieci w rajtuzach nie "obskoczą". Problem o to wyjście na dwór, bo i nikt tylu dzieci nie przebiera. Przez ostatnie dni zakładałam synowi spodnie ocieplone polarem, a w przedszkolu zmieniał na dresy. W czym wyszedł na spacer? - ano w cienkich dresach, bo nikt nie będzie czekał aż 3 latek sam się przebierze a zapewne i on sam o tym nie pomyśli jeszcze (chociaż mu tłumaczę). W efekcie widzę, że po tych dniach zbyt często korzysta z toalety (siku), więc chyba marznie. Rozmawiałam z panią, ale ona tylu dzieci nie dopilnuje i problemem rodzica jest odpowiednio ubrać dziecko

To jak odpowiednio ubrać, żeby było dobrze na +25 w przedszkolu i póki co +5 na dworze? Jakie Wy macie patenty na chłopięcy strój o tej porze, póki jeszcze za wcześnie na grube kombinezony? O chłopców pytam i w zasadzie "dół" mnie interesuje, bo z górą problemu nie ma. Dodam, że w akcie desperacji raz czy dwa zdarzało mi się puścić go w kalesonkach z H&M, ale czy to aż taki szał to nie wiem...