Początek był taki .....06.07. urodzilam Julitke, dzien przed porodem wazylam 90 kg - teraz 2,5 miesiąca po waże 68. Jakby nie patrzec 22 kg w tym tepie oznacza i faldy skory, ktora nie nadaza sie wchlaniac (przynajmniej w moim przypadku) i o zgrozo (!!!) dopiero teraz wylazly na wierzch wszystkie rozstepy (biodra, posladki, piersi itp.).Najpierw przetestowalam Vichy - na roztepy - niestety porazka. Wiec jak kazda inteligentna kobieta, wychodzac z zalozenia, ze wysoka cena to wysoka jakosc (i odwrotnie), u przemilej pani w Galerii Centrum zakupilam:- tonik na biust - 135 zl. 100 ml. wg zapewnien pojedrniajacy, wygladzajacy, podnoszacy etc. etc.- zel na biodra, posladki, uda i brzuch - 170 zl. 200 ml. ktorego podstawowym zadaniem bylo wchloniecie i nadmiaru skory i nadmiaru tluszczyku jak rowniez przy okazji mial sobie spokojnie poradzic ze wszystkimi rozstepami, dodatkowo mial ujedrnic skore itd. itd.Po miesiacu regularnego (!) stosowania niestety efektow BRAK !!!!!! Oznacza to, ze jestem bogatsza o doswiadczenia (nic nie pomoze na rozstepy) i niestety biedniejsza o ponad 300 zl.Oczywiscie za kazdym razem przy stosowaniu tego typu kosmetykow zaleca sie uprawianie gimnastyki oraz ograniczenie niezdrowego jedzenia. Wierzcie mi - tak zyje - basen 2 x w tygodniu i dieta typu gotowany ryz, gotowany drob, warzywka (niestety Julitka ma na cos alergie, wiec chocbym chciala jesc te nieszczesne frytki to nic z tego) i niestety efektu jak nie bylo tak nie ma, a ubywajace centymetry sa na pewno zasluga diety i gimnastyki a nie wyszczuplajaco-modelujacego zelu do ciala. Pozostaj tylko stanac przed lustrem i powiedziec - "smierc frajerkom"