makbecik
02.02.10, 18:38
Kochane, piszę w imieniu siostry, która ma problem ze swoją gin. Problem
polega na tym, że nie może dostać od niej zwolnienia lekarskiego. Za 2
tygodnie ma termin porodu, źle się czuje, ma bule brzucha (mówi, że chwilami z
bólu nie może zrobić kroku), ma napady gorączki i generalnie widać, że jest
jej ciężko. Żeby tego było mało, mieszka na wsi i do pracy dojeżdża ponad 30
km autobusem. Pracuje 5 dni w tygodniu plus co drugi weekend. OD 2 miesięcy
stara się o zwolnienie jednak gin zawzięcie twierdzi, że ciąża nie jest
zagrożona więc nie ma żadnych podstaw do wystawienia takiego zwolnienia.
Kobita nie robi jej żadnych badań prócz ciśnienia i wagi, nie udziela żadnych
informacji na temat samej ciąży jak przebiegu porodu. Mówiłam siostrze by
zmieniła lekarz prowadzącą na kogoś normalnego ale ona twierdzi, że 2 tygodnie
przed porodem to nawet nie chce się jej dodatkowo stresować.
Pytam się więc Was, czy złe samopoczucie w kontekście trudności w poruszaniu
się i codziennym funkcjonowaniu jest podstawą do zwolnienia i ewentualnie jak
zmusić doktor do wystawienia takiego zwolnienia?
Pozdrawiam