wredna.suka 19.05.10, 21:37 Czy macie jakieś doświadczenie z martwym płodem. Chodzi mi o jakieś objawy, jakieś Wasze spostrzeżenia. Bardziej ze strony kobiety, która to przeżyła niż z punktu widzenia medycyny. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kalipso30 Re: Martwy płód... 19.05.10, 21:52 Ja nie mialam zadnych objawów. Pewnego dnia po orgaźmie zaczełam plamić-dosłownie 2 plamki, usg i stwierdzenie martwego płodu.Potem szpital 2 dni i do domu. Gorzej pozniej z psychiką... Odpowiedz Link Zgłoś
kalipso30 Re: Martwy płód... 19.05.10, 22:11 p.s. to plamienie wystapiło najprawdopodobniej tuz po obumraciu. Pewnie gdyby nie skurcz podcza orgazmu to mozliwe, ze wogole bym nie zaplamila. Bo po tych 2 plamach az do zabiegu nie plamiłam.Ale nie martw się bo tym sposobem, to kazda z nas musialaby co chwila sie badać...Na szczeście w drugiej polowie ciązy sa już ruchy więc wiesz ze dzidzia zyje-ja ich jeszcze nie czuję ale wiem, z ejak poczuje to napenwo bedę spokojniesza. Chocia zniektore dziecwyzny i wtedy shizują... Odpowiedz Link Zgłoś
izabelka55 Re: Martwy płód... 28.05.10, 20:57 Ja nie miałam żadnych objawów ani przeczuć, no może tylko tyle, że jakoś bałam się wizyty kontrolnej, byłam trochę zdenerwowana,ale jeszcze na godzinę przed wizytą wymiotowałam, więc nic nie wskazywało na to, że z moim maleństwem dzieje się coś złego... Odpowiedz Link Zgłoś
dragica Re: Martwy płód... 19.05.10, 22:11 Mialam przeczucie,ze cos sie stanie,cos bardzo zlego.Ruchy dziecka staly sie najpierw rzadkie,potem ich nie bylo w ogole. Odpowiedz Link Zgłoś
lentylek_89 Re: Martwy płód... 19.05.10, 22:25 tylko "dziwne"przeczucie ze cos sie stalo. Odpowiedz Link Zgłoś
kameleon_f1 Re: Martwy płód... 20.05.10, 10:11 ja pracuję w szpitalu. zdarza się kilka do kilkanaście takich przypadków w roku, że jest przyjmowana kobieta w zaawansowanej ciąży z martwym płodem. zapewniam że to nie jest łatwa sytuacja dla nikogo. najciężej jest kobiecie i jej rodzinie. kiedyś do nas przybiegła kobieta w ciąży, była cała mokra, spłakana, biegła 2 km od ginekologa u którego była na wizycie i stwierdził, że serduszko nie bije to był 37 tc. bez żadnych formalności pędęm pojechała na porodówkę, niestety wszystko się potwierdziło... urodziła kilka godzin później dziewczynkę, badanie pośmiertne nie wykazało kompletnie NIC, nawet pępowina nie była zaciśnięta... w moim szpitalu w takich sytuacjach są zachowane wszelkie możliwe formy pomocy dla tych matek i ich rodzin, mają wszystko co jest możliwe, nawet nie leżą na ginekologii po porodzie jeśli sobie tego nie życzą, żeby nie oglądać innch ciężarnych i nie słuchać KTG. jestem dumna z tego faktu - w wielu szpitalach nie ma nawet psychologa... Każdy taki przypadek położna odbierająca porody pamięta do końca życia... to wielka tragedia. Odpowiedz Link Zgłoś
kalipso30 Re: Martwy płód... 20.05.10, 10:16 Nooo...ja miałam "super" przezycia. Usunięto mi martwy płod i położono w sali, gdzie wysztskie mamy miały wielkie brzuchy, jakies lekkie problemy, ale napewno były szczesliwe i pewne ze lada chwila urodzą. A ja zapłakana, wtulona w poduszke i wpatrzona w ściane wysłuchiwalam jak to ich dzieci kopią i jakie kupiły ubranka. Dziewczyny, ja myslalam, ze tam umrę...ale nikogo to nie obchodziło...baaa potem okazalo się, że w sali byla dziexzyna z jakimś wirusem, a obok niej lezala cięzarna w 6 tygodniu!!!- nawet jej nie przeniesli...a ten szpital to Starynkiewicza w Wawie-nigdy więcej!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mama-008 trauma? wiem cos o tym... 20.05.10, 10:47 ja leżałam na poporodowej 10 dni a synek na patologii gdzie walczono o jego życie - a na mojej sali przewijały sie co 2 dni nowe mamy ze swoimi dzieciaczkami - szczesliwe rodziny, płacze dzieci, karmienie piersią, zachwywty pielegniarek a ja siedziałam wpatrzona w okno tyłem do nich zaryczana, w nocy płakałam w poduszke, nie spałam, te biedne dziewczyny same nie wiedziały jak mi pomóc a widziały i słyszłay jak rycze non stop - synka mi nie przywozono ani ja nie mogla do niego chodzic a one lezały obok mnie ze swoimi nowonarodzonymi zdrowymi bobasami - kogos to interesowało - jakiegos lekarza, peilegniarke? NIKOGO - jak siedzialam w kacie na korytarzu i płakałam to wganiano mnie do pokoju, w pokoju ryczałam to denerowawałm inne mamy. nikt nie pomyslam aby mnie gdzies ulokowac moze na innym oddziale moze na ginekologii a nie na porodówce i patologii ciazy! ZERO pomocy od lekarzy a o psychologu mogłam pomarzyc bo takowego oddział nie posiadał! po wyjsciu ze szpitala (sama - bo synek nadal w stanie ciezkim pozostawła tam) sama zgłosiłam sie prywatnie do psychologa bo jeszcze chwila a popełniłabym samobójstwo. AHA - mogłam odwiedzac potem synka przez kolejne 2 tyg jak u nich był (bo potem go przewieziono do lepszego szpitala)ale zabroniono mi przy nim siedziec dłuzej jak 2 h bo robiłam tłok "po za tym to nie sala odwiedzin a patologia"(!!!) ale ja musiałam przy nim byc bo te baby nawet nie raczyły podchodzic do niego jak maska z tlenem mu spadała a dziecko miało dusznosci i nikt nie podchodził do niego zeby mu spowrotem załozyc. chamstwo i raz jeszcze chamstwo co tam sie działo... dodam ze szpital w wawie na mokotowie. Odpowiedz Link Zgłoś
artdesign84 kalipso30 ! 21.05.10, 02:34 zgadzam się - Starynkiewicza to największa tragedia w moim życiu !! bardzo Ci kochana współczuję Odpowiedz Link Zgłoś
kameleon_f1 kalipso30 20.05.10, 10:28 a ty jesteś teraz w ciąży? w którym tygodniu? Odpowiedz Link Zgłoś
pakus15 Re: kalipso30 20.05.10, 10:56 J atez mialam martwy plod w 11 tyg ciazy.Nie mialam kompletnie zadnych objawow swiadczacych o tym ze moj dzidzius nie zyje.Zaczelam plamic dopiero po zabiegu.Cale wycinki wyslali na badania z ktorych i tak nie wyszla przyczyna obumarcia.Teraz mam 4 letniego urwiska kochanego i jestem znow w ciazy w 17 tyg.I tez ciagle sie boje!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
julia_in_wonderland Re: Martwy płód... 21.05.10, 11:34 ja wprawdzie nie mam doświadczenia z "martwym płodem" a z martwym "pęcherzykiem ciążowym" bo pierwszą ciążę straciłam w 8 tyg. Nic się nie działo, nagle poczułam się świetnie, piersi przestały mnie boleć, zaczęłam plamić, tydzień leżenie+duphaston potem zabieg. Strasznie płakałam, wcześniej nawet mi przez myśl nie przeszło, że mogę poronić...idąc do szpitala byłam załamana ale położyli mnie na salę z dziewczyną w moim wieku, która miała ciążę pozamaciczną. I głupio mi było nawet przy niej płakać, bo to w zasadzie ona mnie pocieszała a lekarze powiedzieli jej że może mieć problemy z ponownym zajściem w ciążę (czekała na usunięcie jajowodu). Po tym zdarzeniu dowiedziałam się, że kilka moich koleżanek też poroniło (aż 4 ale na szczęście wszystkie już urodziły zdrowe dzieci) dwie koleżanki mamy urodziły w 9 miesiącu martwe dzieci a kolejne ciąże bez problemu... Teraz cieszę się każdym dniem ciąży, najtrudniej było w tym okresie w którym poprzednio poroniłam. Wiadomo, że wszystko może się zdarzyć, jak wychodzisz rano do pracy to też nie wiadomo czy wrócisz, takie doświadczenia zmieniają człowieka na zawsze... Odpowiedz Link Zgłoś
wredna.suka Re: Martwy płód... 21.05.10, 11:43 Zastanawia mnie jedna taka rzecz. Poroniłam poprzednią ciążę w 8 tyg. Ale nikt mnie nie czyścił, wyleciało ze mnie i tyle. Jakoś się to na moim zdrowiu też nie odbiło bo to było ponad rok temu. Odpowiedz Link Zgłoś
julia_in_wonderland Re: Martwy płód... 21.05.10, 11:49 to miałaś pewnie całkowite poronienie samoistne - jeśli macica sama się oczyściła to zabieg nie był konieczny. Odpowiedz Link Zgłoś
kalipso30 Re: Martwy płód... 21.05.10, 12:41 czy ja jestem w ciązy? Tak, w 19 tygodniu. Nie wiem czemu podałam, że to było na starynkieiwcza w wawie, to było na Inflanckiej i wiecie co jeszcze dodam do mojej historii to, ze lekarz kazal mi sie zglosic na IP okolo 8 no więc tak bylam, a tam po pierwsyzm wywiadzie kazali mi sie przebrac w piżamę i czekać- do 12!!!! bo najpierw musieli przyjąć pacjentki na zabiegi jednodniowe-boziu, jak ja tam cierpiałam-nie chcialam plakac bo co chwila nowe babki wchodzily, siedzialam na niewygodnym krzesle kuląc się z zimna i starajac nie msylec, ze pływa we mnie martwe dziecko.Ehhhh...a do tego mój mąz był wtedy w delegacji i nie chcialam go marwtic...Teraz wierze, że mi sie uda donosić mojego bąbelka i on mi te wszystkie smutki wynagrodzi... Odpowiedz Link Zgłoś
wredna.suka Re: Martwy płód... 21.05.10, 12:49 Aha, bo w sumie jak dostałam krwawienia, wyleciał ze mnie płód bo widziałam kawałek mięsa, nic mnie nie bolało i poszłam do lekarza dopiero 3 dni później, który zrobił USG i powiedział, że po wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
kamyk_81 Re: Martwy płód... 21.05.10, 13:12 Ja tak samoistnie poroniłam prawie 10 tygodniową ciążę...Też bez zabiegu...jednak z okropnym bólem... Odpowiedz Link Zgłoś
ewula_cool Re: Martwy płód... 21.05.10, 14:17 ja tak poronilam 12 tygodniowa ciaze tez z wielkim bolem, samoistnie bez zadnych srodkow przeciwbolowych. Wole o tym nie pamietac... Odpowiedz Link Zgłoś
zielonakoniczyna wredna.suka 25.05.10, 21:58 wredna.suko dziwna jestes... bylam pewna,ze nikt nie odpowie na tak durny post... a jednak... Odpowiedz Link Zgłoś
anik801 Re: Martwy płód... 21.05.10, 14:27 Płód obumarł ok.13tyg.żadnych oznak.Tylko ja miałam bardzo oczy podkrążone.2tyg.wcześniej wszystko było ok.Zabieg miałam w CZMP w Łodzi co wspominam jako koszmar.Też leżałam na sali z mamami z wielkim brzuchami i słuchałam ktg ich dzieci.Personel bardzo niemiły i opryskliwy traktujący mnie jako numerek chorobowy,a moje dziecko jako wyskrobiny.Nigdy nie chciałabym tam rodzić!Na szczęście jestem mamą 2 dzieci(dziewczynka prawie 7 lat i chłopczyk 7tyg.),ale o tamtym wciąż pamiętam. Odpowiedz Link Zgłoś
patrytka Re: Martwy płód... 21.05.10, 15:22 tez stwierdzono u mnie ciaze martwa w 12 tygodniu,potem musialam isc na zabieg,lezala kolo mnie dziewczyna,ktora musiala urodzic w 25 tygodniu bo odeszly jej wody i ciazy nie mozna bylo dluzej utrzymywac,chlopczyk zmarl...ona plakala,ze ma tak duzo pokarmu dla niego a jego nie ma...lezalysmy niedaleko sal matek z dziecmi-mi bylo bardzo ciezko ale nie potrafie sobie wyobrazic jak jej musialo byc Odpowiedz Link Zgłoś
marbar2010 Re: Martwy płód... 21.05.10, 15:31 moja ciąża obumarła w 11 tyg wpisali mi poronienie samoistne choć i tak miałam łyżeczkowanie,i potem położyli mnie na ginekologii z jedną babeczką w ciąży (5tc)więc tak strasznie nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
papuga_5 Re: Martwy płód... 21.05.10, 16:17 Stracilam ciaze w 12 tyg., plod umarl. Mialam plamienie w 5 tyg. potem bylam u lekarza zrobil USG powiedzial ze wszystko dobrze wyglada, serduszko bilo, potem po 2 tyg. w 8 tyg. mialam drugie USG i wszystko bylo dobrze, plamienie mi przeszlo zaraz chyba po dwoch dniach. Czulam sie caly czas ciazowo, bol piersi, mdlosci, zmeczenie, lekarz byl zadowolony ze mialam ciazowe objawy. Ale jakos tak chyba ok. 9 tyg. zaczelam sie lepiej czuc, mniej mdlosci. Potem zaczelam znowu plamic czerwona krwia prawie w 12 tyg. pojechalam do szpitala na ostry dyzor w nocy, czekalam tam wiele godzin, pani dr zbadala krew i chciala sprawdzic bicie serca dziecka ale serduszka nie mogla znalezc, pocieszala ze moze dlatego ze to maly plod wiec moze ciezko uslyszec serduszko, potem przyszly wyniki krwi i powiedzieli mi ze sa dwie mozliwosci ze albo ciaza jest mlodsza o 4 tyg. albo plod niezyje. Wiedzialam ze ciaza nie jest mlodsza. Powiedzieli zeby potwierdzic musza zrobic USG ale nie maja w nocy lekarza ktory moze zrobic ze mam przyjechac na drugi dzien rano. Niestety USG potwierdzilo. Zaoferowali mi ze dadza mi leki na wywolanie porodu bo bylo to poronienie zamkniete, tzn. plod nie zyl ale szyjka byla zamknieta, na te leki musialam czekac jeszcze dwa dni bo lekarz nie mial czasu mi ich zaaplikowac. Byly to najciezsze moje dwa dni chodzic z obumarla ciaza, psychicznie nie wyrabialam. Potem dali mi leki i wyslali do domu, poronilam w domu w wielkich bolach i dostalam krwotoku od tych lekow wiec znowu wrocialam do szpitala, na nastepny dzien dali mi znowu te leki bo cos zostalo ale niestety musialam miec i tak lyzeczkowanie. Okazalo sie ze przez 3 tyg. mialam martwa ciaze i nie wiedzialam o tym. Bo badaniach powiedzieli ze nie wiadomo jaka byla przyczyna, nic nie znalezli zlego. Jedno moge powiedziec ze w czasie ciazy bylam 3 razy chora, mialam jakies wirusy gardlo i katar, uzywalam tez w tym czasie kropli do nosa na noc, ktore niby mozna bylo. Ale teraz w nastepnej ciazy sie dowiedzialam ze jednak tych kropli nie mozna bylo uzywac w ciazy. W sumie bylam chora przez 6 tyg. wiec tak mysle ze to sie przyczynilo, moze moj organizm byl za slaby na ciaze. Odpowiedz Link Zgłoś
papuga_5 Re: Martwy płód... 21.05.10, 16:18 Jeszcze tylko dodam ze psychicznie sie czulam nie najlepiej wtedy w ciazy, bylo mi ciagle smutno. Odpowiedz Link Zgłoś
zabcia35 Re: Martwy płód... 21.05.10, 16:38 Ale znalazłas sobie temat trolu...Brak słów Odpowiedz Link Zgłoś
joasia_44 Re: Martwy płód... 25.05.10, 17:33 Przestało mnie mdlić i przestały mnie boleć piersi. A tak to bez innych objawów, bo już brałam Duphaston a to ci stymuluje organizm i hamuje krwawienia więc żadnych innych objawów nie było. Dopiero usg po jakimś czasie mi potwierdziło ostatecznie że już po wszystkim no i szykowałam się na zabieg. Wyłyżeczkowanie u mnie było ok, żadnych problemów potem zdrowotnych, odczekałam po zabiegu pół roku i zaszłam w kolejną ciążę po kolejnym pół roku, dziecko urodziło się zdrowe i wielkie. Trzymaj się! Odpowiedz Link Zgłoś
miszail Re: Martwy płód... 04.06.10, 10:21 Pierwsza ciąza, 26 t, od rana nie czuję ruchów, w nocy jeszcze były wyraźne. O 14 jadę na IP i tam stwierdzają zgon dziecka. Dwa dni później rodzę syka, poród wywołany oksytocyną. Trzy lata później druga ciąża, w 8 tc nie widać zarodka, plamię, leżę w szpitalu, po 10 dniach pojawia się echo zarodka, ale niestety jest martwy. Zabieg. Pół roku później zachodzę ponownie w ciąże i szczęśliwie rodzę zdrową córkę. Ale po trzech latach umiera mój mąż. Nigdy już nie będzie tak samo jak kiedyś... Odpowiedz Link Zgłoś
isparks Re: bleee 25.05.10, 18:00 Czy Ty nie jesteś przypadkiem tą osławioną em.hą??? Ona zniknęła, a nie wierzę żeby taki troll tak łatwo się poddał Ten sam ton wypowiedzi. Te same problemy. Po co ten wątek. To pisanie o wypadających kawałkach mięsa? Niesmaczne to! Prostaczka. Odpowiedz Link Zgłoś
iwonagos Re: Martwy płód... 26.05.10, 09:51 ja tez bylam zaskoczona juz samym tytułem watku. pomyslalam sobie, ze nikt, kto ma troche oleju w glowie nie odpisze.... a tu prosze.... zaczely sie opisy co komu, kiedy, gdzie i jak wylecialo..... oj, dziewczyny.... naprawde macie potrzebe czytania i pisania o czyms takim? Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynowa.lemoniada Re: Martwy płód... 26.05.10, 10:37 A dlaczego mozna rozmawiać o bzdurach w rodzaju zachcianek jedzeniowych i przewidywaniu płci a o trudnych sprawach już nie? Co w tym żałosnego? wiele kobiet w ciąży boi się poronienia i dobrze przeczytać o doświadczeniach innych żeby zwrócić uwagę w porę na pewne objawy. Odpisuje kto chce i czyta też kto chce. Odpowiedz Link Zgłoś
martusia_25 Re: Martwy płód... 28.05.10, 11:50 Ja na przykład mam taką potrzebę. Nie pisania, bo jak dotąd nic podobnego na szczęście mnie spotkało, ale czytania, bo to zmniejsza mój lęk. Jeśli nie podoba Ci się wątek nie musisz go czytać. Odpowiedz Link Zgłoś
necia27 Re: Martwy płód... 28.05.10, 13:04 Ja na Starynkiewicza rodziłam pierwszy raz(poród przedwczesny w 23tc) dzidzia nie przezyła ale [po porodzie dostałam 2osobową sale na której leżałam tylko ja,nikogo do mnie nie położyli.Za drugim razem już w Wołominie było to samo, sala pojedyńcza. Odpowiedz Link Zgłoś
dragica iwonagos 28.05.10, 21:34 A martwe ciaze//prody to tylko w zlych bajkach sie zdarzaja?????? Odpowiedz Link Zgłoś
iwonagos Re: iwonagos 29.05.10, 01:46 Nie. To bardzo smutne, że kobiety muszą przez to przechodzić. Wszystkim bardzo współczuję. To bardzo drażliwy temat. Gdy czytam jednak opis którejś z babek piszących o wypadającym mięsie.... No sorry. Odpowiedz Link Zgłoś
kameleon_f1 Re: iwonagos 29.05.10, 08:14 tobie się nie podoba bo nic ci do tego. dla jednej to mięso dla innej nie, a prawo do jakiegokolwiek zdania mają tylko te co przeżyły... odbierałaś kiedyś martwy poród? albo rodziłaś martwe? Odpowiedz Link Zgłoś
dragica Re: iwonagos 29.05.10, 10:09 O "wypadajacym miesie" pisala sama autorka watku.To nie jest draz;iwy temat,nie dla osieroconej matki.DLa ludzi postronnych-owszem,bo nie wiedza jak sie zachowac. Odpowiedz Link Zgłoś
isparks Re: iwonagos 29.05.10, 10:59 Zgadzam się z iwonagos. Niepotrzebny i niesmaczny jest ten wątek. Takie jest moje zdanie. Stwierdzam to jako postronna osoba. Odpowiedz Link Zgłoś
dragica Re: iwonagos 29.05.10, 12:08 "Niesmaczny"-niesmaczne jest stwierdzenie o "wypadajacym miesie",bo zbyt doslowne.Nie wiem tylko,dlaczego smierc dziecka jest niesmaczna?Jest tragedia,ogromna strata,bolem-ale nie jest "niesmaczna". Odpowiedz Link Zgłoś
ewelinka834 Re: iwonagos 03.06.10, 22:56 wszystkie ciazowe objawy ustaly, piersi sie zmiejszyly, przestaly mnie bolec a ja durna sie cieszylam, zaczelam plamic po 3 tygodniach od obumarcia, Odpowiedz Link Zgłoś
papuga_5 Re: iwonagos 04.06.10, 04:56 Po wypowiedziach autorki tak wyglada ze chyba tylko chciala taki watek zalozyc, no bo martwy plod nie wyglada jak kawalek miesa. Odpowiedz Link Zgłoś
vanilia_cz Re: iwonagos 05.06.10, 19:30 miszail cholernie mi przykro, przezylas dwie najgorsze straty - meza i dziecka. strasznie mi przykro Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynowa.lemoniada Re: iwonagos 06.06.10, 22:33 Kilkutygodniowy płód wygląda jak kawałek mięsa bo jest niewiele większy od Twojego paznokcia, niezaleznie od tego jak bardzo realistycznie wyglądają zdjęcia płodu ileś tam powiększone gdzie widać paluszki itd. A poza tym jeśli takie wrazenie miała dziewczyna która poroniła nic wam do tego w jaki sposób o tym pisze. Odpowiedz Link Zgłoś