epino

02.05.11, 16:54
Dziewczyny, które korzystały z Epino piszcie o efektach i problemach związanych z tym urządzeniem. Jest tu mnóstwo wątków gdzie ciężarówki zaczynają cwiczyc ale po porodzie nie piszą czy to coś dało.
Ja mam i cwicze. efekty są. Ale są i problemy.
Czekam na wasze wpisy.
    • pepparkakor Re: epino 02.05.11, 17:14
      a jakie problemy? (napisz proszę, bo sama zastanawiam się nad kupnem)
      • 2karolka Re: epino 02.05.11, 18:13
        Polecam kupno jak najbardziej. Bardzo pomaga w przyzwyczajeniu się do uczucia rozpierania bo na początku było bardzo nieprzyjemne a teraz jest zupełnie akceptowalne.
        Moim problemem jest jakieś uszkodzenie naskórka przy wejściu i spowodowane nim krwawienie przy każdym cwiczeniu sad Byłam z tym u lekarza, (oczywiście nie powiedziałam że cwicze z epino bo nie jest jego zwolennikiem) i wiem że dziecku nic nie jest.
        Może któraś miała podobny problem ?
        Zaznaczam że cwicze delikatnie i nie dochodze nawet do granicy bólu.
        • pagaa Re: epino 02.05.11, 18:23
          uncertain po co Wy używacie tego ustrojstwa? spojrzałam co to i blech, za nic nie chciałabym tego użyć. w ogóle nie widzę sensu. a do tego lekarz jest przeciwny, a Ty usilnie przy każdym użyciu z uporem maniaka robisz sobie krzywdę, za każdym razem otarcie i krwawienie- no samo to by mnie odstręczyło skutecznie.
          • cosya Re: epino 04.11.11, 09:59
            Mój lekarz nie był przeciwny, a położna wręcz polecała. Ćwiczyłam i rzeczywiście były efekty. Z tym, że ja, dla higieny, na balonik zakładałam prezerwatywę. Efekty były, jednak, ze względu na na duże gabaryty syna miałam cesarkę. Do dziś jednak widzę, że mięśnie Kegla mam wyćwiczone, co polepsza odczucia podczas stosunku. Polecam Epino. Przy następnym dziecku, na pewno również będę stosowała i mam nadzieję, tym razem będzie poród naturalny i bez nacięcia krocza.
            • 1mzeta Re: epino 04.11.11, 16:19
              Nie stosowałam tego ustrojstwa- szkoda kasy. Mięśnie Kegla i bez tego można ćwiczyć. Pierwsze dziecko urodziłam bez nacięcia z lekkim pęknięciem- mały 4100.
              • kondolyza Re: epino 05.11.11, 18:53
                ja też używałam i też serdecznie polecam bo idąc do porodu wiedziałam że prawdopodobnie nie będzie nacięcia, co potwierdziła położna w trakcie pierwszej fazy porodu.
                Rezultatu końcowego nie poznałam bo poród zakończył się spokojnym cc ze względu na brak postępu. Ale i tak uważam że było warto.
                • 1mzeta Re: epino 06.11.11, 00:41
                  No akurat czy będzie nacięcie czy nie to nie w pierwszej fazie porodu się określa- bo niby jak podczas rozwierania szyjki macicy to można stwierdzić ?
                  I jak możesz polecać coś i zapewniać w ten sposób o skuteczności tej rzeczy skoro jednak nie dane ci było urodzić SN ?
                  Ja epino nie używałam, urodziłam SN małego 4100 z lekkim pęknięciem- bez nacięcia.
                  • kondolyza Re: epino 06.11.11, 14:44
                    1mzeta napisała:

                    > No akurat czy będzie nacięcie czy nie to nie w pierwszej fazie porodu się okreś
                    > la- bo niby jak podczas rozwierania szyjki macicy to można stwierdzić ?

                    nie wiem gdzie Ty rodziłaś i z jaką położną - ale dobra położna dba o ochronę krocza i właśnie podczas pierwszej fazy ocenia elastyczność tkanek i podatność na rozciąganie.To wtedy właśnie położna po dokonanej ocenie może zastosować środki wspomagające takie jak masaż czy okłady. Oczywiście w II fazie te działanie powinny wystąpić również i to zintensyfikowane, ale tak czy inaczej widać było że krocze jest rozciągnięte i dlatego położna oceniła że nacięcie raczej nie będzie.

                    > I jak możesz polecać coś i zapewniać w ten sposób o skuteczności tej rzeczy sko
                    > ro jednak nie dane ci było urodzić SN ?

                    Dzięki ćwiczeniom na epino wypychałam balonik o średnicy 10 cm co przekraczało średnicę główki mojego dziecka więc na pewno uniknęłabym nacięcia, dlatego polecam, bo tak mało kobiet że istnieje coś takiego jak epino i niewiele kobiet wie że ma prawo uniknąć nacięcia.

                    > Ja epino nie używałam, urodziłam SN małego 4100 z lekkim pęknięciem- bez nacięc
                    > ia.

                    a miałaś założone szwy?
                    • 1mzeta Re: epino 06.11.11, 18:51
                      No sorry ale pierwsza faza porodu to rozwieranie się szyjki macicy. Położna "na oko" to tkanki krocza może i ocenić przed porodem ale dopiero podczas fazy wypierania dziecka kiedy już widać główkę może więcej coś na ten temat powiedzieć- czy potrzebne będzie nacięcie czy nie.

                      Nie przyrównuj balonika do główki dziecka- balonik przy wypchnięciu przybierze inny kształt niż ma główka dziecka- weź sobie zwykły balonik o średnicy 10 cm i spróbuj przepchnąć przez otwór o średnicy mniejszej niż 10 cm zobaczysz jak to będzie wyglądało, a potem dla przykładu weź sobie piłkę o tej samej średnicy i spróbuj przepchnąć przez ten sam otwór- zobaczysz na czym polega różnica. Główka dziecka to nie elastyczny balonik- mimo,że podczas porodu kształtem dopasowuje się do kanału rodnego.

                      "dlatego polecam, bo tak mało kobiet że istnieje coś takiego jak epino i niewiele kobiet wie że ma prawo uniknąć nacięcia."
                      Ten epino "prawa" do uniknięcia nacięcia czy pęknięcia ci nie daje- kolejny gadżet mający za zadanie wyciągnąć kasę. Tak jak piszę- mięśnie Kegla to i bez tego można ćwiczyć i da się.
                      Producent nie gwarantuje,że nie pękniesz lub cię nie natną podczas porodu.
                      Tu masz ze strony
                      "Dwie trzecie rodzących kobiet jest nacinanych lub pęka podczas porodu."
                      Dlaczego ? Bo w Pl to rutyna i brak szkolenia wśród położnych i lekarz odnośnie tego jak prowadzić poród- jak chronić krocze. Bo w Pl w większości przypadków kładą cię na łóżko i nie możesz być aktywna podczas porodu, a jak już przychodzi do fazy parcia to fanaberyjna jesteś chcąc dziecko urodzić nie na leżąco- w końcu to nie jest wygodne dla przyjmujących poród,a to niestety oni (personel) są najważniejsi w tym procesie, a nie rodząca.
                      Dziwne,że jakoś w innych krajach ten odsetek jest znacznie niższy.
                      Owszem pękłam (poród w UK) lekko- miałam 2 szwy (1 na zewnątrz i jeden wewnątrz)- i wiesz dlaczego- bo fazę parcia miałam na leżąco- moje nogi po ponad 30-sto godzinnym porodzie spędzonym w pozycji wertykalnej odmówiły mi posłuszeństwa żeby fazę parcia odbyć w pozycji pionowej i wiem, że i bez tego ustrojstwa co tak polecasz jeśli urodziłabym w pozycji pionowej to bym nie pękła. Po takim "okropnym pęknięciu" jakie zaliczyłam podczas porodu po nie całej godzinie poszłam sama pod prysznic, potem chodziłam bez problemów sama po oddziale i wiesz co- żadnych bóli krocza związanych z tym pęknięciem nie miałam, a o czymś jak poduszka do siedzenia czy jakieś kółko do siedzenia o którym czasami dziewczyny wspominają nawet przez moment nie pomyślałam.

                      Nie pękanie i nie nacinanie przy porodzie to zasługa tego jak jest poród prowadzony- głównie parcia nie na komendę i szybko tylko zgodnie z tym co nam ciało traktuje no i w pozycji wertykalnej bo wtedy tkanki krocza rozciągają się równomiernie ze wszystkich stron, a nie epino.

                      No ale jak ktoś chce kasę wywalić na jakiś gadżet to jego sprawa.
                      • kondolyza Re: epino 06.11.11, 21:16
                        jak już widać główkę to za późno na okłady i masaże.
                        Może w UK są inne położne, natomiast położne w szpitalu w którym rodziłam znają temat i potrafią naprawdę zrobić duuużo żeby nacięcia nie było.

                        Po Twoim długim wywodzie widzę, że tak samo jesteś za unikaniem nacięcia i aktywnym porodem. Nie rozumiem więc tego spierania się - jak dla mnie czyste pieniactwo.

                        To co piszesz to absolutna racja: pozycja do porodu ma ogromne znaczenie. A ponadto polecam też balonik bo on też pomaga, więc nie neguj, bo to pomaga dokładnie tak samo, cel ten sam.
                        Cena ok 300 pln to chyba nic wielkiego, przecież tu chodzi o przyszłe zdrowie i kondycję nie tylko fizyczną.
                        Ja znam niejedną dziewczynę która dzięki epino uniknęła nacięcia więc skoro Ty nie znasz urządzenia to nie zniechęcaj i nie krytykuj.

                        Statystyki które przywołujesz są dodatkowym argumentem za tym, że nacięć jest zbyt dużo i że trzeba walczyć o to żeby było ich mniej.

                        Widać że nie znasz urządzenia epino. To nie jest elastyczny balonik i przykład z balonikiem jest totalnie niewłaściwy. Mogę napisać analogicznie: nie porównuj zwykłego balonika z gumy do epino, bo jak ten zwykły zechcesz przepchnąć przez otwór to może się odkształcić - z epino to niemożliwe. Więc skoro nie znasz urządzenia to nie wypowiadaj się na tym forum. Nie wiem po co w ogóle zabierasz głos, skoro ani razu go nie używałaś i nie wiesz jakie daje rezultaty. Nikt Cię o zdanie nie prosił skoro nie znasz epino!
                        • 1mzeta Re: epino 07.11.11, 00:55
                          Tak- w UK porody odbierają rzeźniczki- w ogóle na sprawie się nie znają- dlatego mamy tutaj taki mały odsetek nacięć i dlatego wszystkie 8 na 10 dziewczyn z mojej sali poporodowej śmigało bez problemu po sali bez wyglądu "trzymania książki telefonicznej między nogami".

                          "Nie wiem po co w ogóle zabierasz głos, skoro ani razu go nie używałaś i nie wiesz jakie daje rezultaty. Nikt Cię o zdanie nie prosił skoro nie znasz epino!"
                          A ty rodziłaś SN ?
                          Teraz odpowiedz sobie na to pytanie,a co za tym idzie czy powinnaś się wypowiadać na temat porodu SN po epino.
                          • kondolyza Re: epino 07.11.11, 06:58
                            nie rodziłam sn i tego od początku nie ukrywam.
                            a Ty chyba czytać nie umiesz, bo początek wątki to wpis dziewczyny z prośbą o opinie UŻYTKOWNICZEK urządzenia - dziewczyn, które na nim ćwiczyły, więc Ty się tu nie wypowiadaj.
                            Ja napisałam o rezultatach bo były rewelacyjne, a Ty nie wiem dlaczego tak bardzo jesteś przeciw epino. Masz w tym jakiś interes czy po prostu chcesz frustracje z siebie powyrzucać...
                            • 1mzeta No ale w czym 07.11.11, 14:59
                              były rewelacyjne- w porodzie SN, którego nie miałaś ?
                              • kondolyza Re: No ale w czym 07.11.11, 16:30
                                ale się uczepiłaś tych SN.
                                miałam cesarkę, było super i też śmigałam po niej tak jak ty, i też nie potrzebowałam żadnych kółek pompowanych i dumna jestem z mojego porodu jak nie wiem cosmile
                              • kondolyza Re: No ale w czym 07.11.11, 17:24
                                w ćwiczeniu mięśni kegla, bo w używaniu balonika o to chodzi. nikt nie ma gwarancji jaki będzie poród, a przygotowanie mięśni trzeba ćwiczyć w ciąży.
                                przecież Ty też nie wiedziałaś jak będziesz rodzić, to nigdy nie jest pewne.
                                efekty działania balonika rewelacyjne bo w bardzo krótkim czasie (czyli 15 dni) doszłam najmniejszą serią ćwiczeń (2xdziennie po 10 minut) do średnicy 10,5 cm a zaczynałam od 5, więc dla mnie to właśnie są rewelacyjne efekty!
                                I nie jestem jedyną, jest wiele kobiet, które miały takie rezultaty ćwiczeń a dodatkowo mają dowody nie tylko na rozciągnięcie i wyćwiczenie elastyczności, ale także dowód na to że działa bo nie pękły podczas porodu, nawet na 2 szwysmile
    • gazeta_mi_placi Re: epino 06.11.11, 18:36
      A co to takiego i do czego służy?
      • gonia28b Re: epino 07.11.11, 13:58
        urządzonko służące do rozciągania mięśni krocza celem przygotowania ich do porodu. Te przygotowania mają zapobiec pęknięciom lub konieczności wykonania nacięcia.
        • gazeta_mi_placi Re: epino 07.11.11, 19:07
          Coś jak wibrator może?
    • betisar0 Re: epino 23.11.11, 10:00
      chciałam się podzielić swoimi doświadczeniami odnośnie epi-no
      jestem świeżo upieczoną mamą urodziłam 18.11.11 córeczkę
      o epino dowiedziałam się na forum i długo wahałam się z zakupem i nie chodziło tylko o cenę ale czy ćwiczenia są skuteczne. Niestety chodziło też o polskie realia i to że ja wydam kasę, będę ćwiczyć a w szpitalu natną mnie z rutyny. Rodziłam w szpitalu gdzie tak się dzieje (mimo że klinika), nie miałam umówionej położnej bo nie ma tu takiej możliwości. Po obczytaniu wszystkich wątków na forach kupiłam balonik. Zrobiłam sobie najlepszy prezent jaki może zrobić sobie kobieta przed porodem. chciałam zrobić wszystko żeby uniknąć nacięcia i nie mieć do siebie żalu że nie spróbowałam (masowała się też olejkiem weledy ale tylko 3 tyg. przed porodem). ćwiczenia były raz mile raz nie ale da się przyzwyczaić. zaczynałam od 6,5 cm a doszałam do 9,5 cm. Na porodówce poinformowałam położną że chce uniknąć nacięcia bo się przygotowywałam masażami i balonikiem (położna nie znała epino) ale powiedziała ze zrobimy wszystko żeby nie naciąć. Jest też aspekt psychiczny, byłam bardziej pewna po ćwiczeniach, nie bałam się tak bardzo porodu, w czasie ćwiczeń przyzwyczaiłam się do uczucia rozpieranie które jest w fazie partej. no i udało się!!! nie nacięto mnie, nie pękałam nie zostałam poocierana. Zupełnie nic. Dodam że rodziłam na łóżku porodowym czyli klasycznie jak na polskie porodówki (żadne pozycje w kucki tu nie wchodziły w gre) Córka miała 3300 i obwód główki 33cm. To był drugi poród. przy pierwszym mnie nacięli i dlatego mam porównanie. Mimo że po nacięciu goiłam się dobrze to wogóle nie ma porównania. Bez nacięcia człowiek jest obolały samym porodem, boli obkurczanie macicy ale możliwość normalnego siadania, prysznic bez kolcztki (szwów) rewelka. Ja w 100% polecam balonik szkoda że o nim nie wiedziałam przed pierwszym porodem. Dla mnie to nie były pieniądze wyrzucone w błoto bo czy można wycenić swoje krocze?
      pozdr
Inne wątki na temat:
Pełna wersja