Dodaj do ulubionych

Zzo a własna położna

14.05.04, 15:38
Hej,

ja jestem zdecydowana na zzo, ale dalej nie wiem czy warto mieć własną
położną. Bo z tego co czytam to ona właśnie głównie pomaga przetrwać ból. A
Jak mnie nie będzie boleć to do czego jeszcze może mi być potrzebna? To
znaczy mam nadzieję, że jak zacznę rodzić to te z dyżuru też się mną zajmą
czy jednak się mylę?

M.
Obserwuj wątek
    • werata Re: Zzo a własna położna 14.05.04, 18:03
      Wiesz co, matizka, ja nie widzę związku pomiędzy zzo a własną położną. Albo
      jej potrzebujesz, albo nie. Bez względu na rodzaj znieczulenia możesz
      potrzebować wsparcia w trakcie porodu, po porodzie, np. pomoc przy karmieniu...
      Ale my Ci tu nie doradzimy, bo wiele już było dyskusji, czy opłacać, czy nie.
      Przecież ze znieczuleniem nie ma to wiele wspolnego, bo gdybyś rodziła bez zzo
      to i tak najszczodrzej opłacona położna bólu Ci nie odejmie.
      I wierzę bardzo, ze położne bez opłacenie też się Toba zajmą należycie, czego
      Ci z całego serca zyczę.


      • matizka Re: Zzo a własna położna 14.05.04, 21:27
        A ja weratko nie wiem czego jeszcze oczekiwać od położnej

        nie oczekuję jej bycia ze mną cały czas, bo chcę być przede wszystkim z mężem,

        ale boje się bólu i jakiś komplikacji panicznie i tak sobie myślę, że opłacanie
        położnej daje mi jeszcze większe szanse na uniknięcie tego. Jakaś dziewczyna na
        forum napisała, że bez położnej chyba by umarła z bólu - ja juz chyba
        zwariowałam ze strachu, ale mam wizję, ze będę miała najbolśniejszy poród w
        historii położnictwa sad

        To czego oczekiwać po własnej położnej (skoro nie łagodzenia bólu i nie stałej
        obecności)?

        M.
        • bourgeonek Re: Zzo a własna położna 14.05.04, 23:04
          Tosmy sie przenniosly z dyskusja na obszerniejsze forum.

          Co do poloznej, to przede wszystkim mozesz na nia liczyc zxanim trafisz do
          szpitala. Jak tylko cos zacznie sie dziac, lub bedzie Ci sie wydawac, ze sie
          zaczelo, to masz do niej komorke, a ona MUSI odebrac. Uspokoi Cie, ewentualnie
          powie co i jak robic i kiedy przyjezdzac.
          W czasie porodu ma obowiazek byc caly czas przy Tobie, ale jesli porod bedzie
          sie przeciagal, a Ty bedziesz chciala zostac z mezem, to mozesz poprosic, zeby
          wyszla sobie na kawe - to ona jest tam dla Ciebie, a nie odwrotnie.
          Wiadomo, ze sa inne polozne na dyzurze, ale jesli jest wioecej porodow
          jednoczesnie, to one musza sie jakos dzielic. Jak masz swoja, to na wylacznosc.
          Polozna na pewno pomaga przetrwac bol, doapsowac odpowiednia pozycje do
          aktualnej fazy porodu.
          No a przede wszystkim w momencie, kiedy cos jest nie tak, np. spada tetno
          plodu, lub inne takie, to jest z Toba i natychmiast reaguje.

          Ja, jak wiesz, bede rodzila 2 raz. Zastanoawialam sie sporo, czy jest sens brac
          polozna, skoro juz wiem "z czym to sie je". Koniec koncow zdecydowalam sie na
          umowe, porzede wszystkim dlatego, ze dosc daleko mieszkam (30 km od szpitala, a
          moj moaz musi po mnie wrocic do domu, jak zacznie sie w dzien). Bede znacznie
          spokojniejsza jak bedzie ktos zaufany. Poza tym podobno drugie porody sa
          szybsze niz pierwsze, a ja Kajtka urodzilam ekspersowo - zaczynam lapac
          paranoje, czy nie urodze w samochodzie sad
          • matizka Re: Zzo a własna położna 15.05.04, 09:59
            Myślę, że dobrze, ze z tym się przeniosłyśmy, bo mój post to efekt megaparanoi!
            Niestety. Ja chyba się zdecyduję (tylko mi polecono ze szpitala osobę, która
            tylko dochodzi na dyżury nocne i w związku z tym myślę, że trzeba poszukać
            kogoś innego, bo raczej nie mam co liczyć np. na jakieś jej zainteresowanie np.
            po porodzie) tylko z jednego powodu:
            - żeby kupić sobie jeszcze trochę spokoju przed porodem.

            Mam podejrzenia, że nie może byc tak źle jak to sobie wyobraziłam, a mimo tego
            dla tego spokoju zrobiłam juz parę głupich rzeczy -
            np. rozmawiałam o tym kto się zajmie dzieckiem, kto pomoże mężowi, (jeśli..)
            nawet o testamencie myślałam ...

            A najgorsze to to, że ja powinnam się uspokoić teraz, a nie na poród. Bo już
            teraz zamęczam siebie, boję się, że Emilkę, no i rodzinę.

            A nasz wątek lubię właśnie za spokój (na razie, bo majówki teraz panikują więc
            zobaczymy jak z nami będzie) i dlatego nie chciałam go zatruwać.

            M.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka