matka_karmiaca
01.07.13, 13:17
Jestem w 10tc, mam 3letnią córkę. W środę była u nas siostrzenica, w czwartek okazało się, że ma chorobę bostońską ("choroba rąk, nóg i ust" - wysypało ją, ale przeszła bez temperatury i innych objawów). W piątek opiekunka przyprowadziła swoją córkę, dziewczyny bawiły się cały dzień razem - w sobotę córka opiekunki dostała gorączki, a w niedzielę diagnozę - choroba bostońska. Opiekunka na cały tydzień dostała zwolnienie, mają nie wychodzić z domu, bo podobno zaraźliwe to strasznie, a w przychodni już było kilka przypadków.
Ja schizuję. Martwię się o swoją małą, ale najbardziej o ciążę. Czytałam, że jest to choroba groźna w pierwszym trymestrze, ale czy ktoś może wie, jak bardzo? Może powodować poronienia, ale czy może raz na tysiąc przypadków czy raczej zachorowanie w ciąży to wyrok? Czy można cokolwiek zrobić, czy tylko mieć nadzieję, że wysoka odporność da radę?