cichy_wampir
07.03.14, 03:44
Witajcie dziewczyny. Jestem w 33tc. Gin mi powiedział, że mam bardzo dużo płynu owodniowego, dziecko napiera na szyjkę macicy. Na szczęście z samym dzidziusiem jest ok, ale mogę urodzić wcześniej. Dostałam Luteinę i końską dawkę magnezu na rozkurczenie macicy. Mam dużo leżeć. To moja druga ciąża. Faktem jest że pierwsze dziecko urodziłam w 37tc i córka była niedotleniona. Nikt mi nie podał konkretnej przyczyny, przy każdej wizycie lekarz twierdził że wszystko świetnie (chodziłam do gina na nfz, teraz chodzę prywatnie). Jak wyszłam dziś z gabinetu to byłam taka wściekła, że miałam ochotę komuś naspawać. A teraz jest 4 nad ranem i ryczę jak dziecko. w obecnej chwili dorzuciły mi się też inne osobiste problemy i nie wiem gdzie się podziać teraz

Szlak mnie trafia z tym oszczędzaniem się. Niedawno skakałam po domu jak małpa, żeby wszystko posprzątać zanim urodzi się dziecko, bo musi być czysto. Czy też miałyście taką podobną sytuację? Chętnie poczytam o waszych odczuciach w trudniejszych momentach, z góry dzięki