silwe
04.10.04, 15:12
Cześć dziewczyny!Opisuję mój poród,poniewasz ja uwielbiałam czytać wszystko
na ten temat.Zaczęło się po południu,zauważyłam odejście czopa
śluzowego,myślę sobie-odchodzi to pewnie niedługo poczuję bóle lub odejdą
wody.Czekałam,czekałam do wieczora, ale czułam tylko nacisk główki na szyjkę
teraz wiem,że to początek bóli porodowych.To uczucie rozwierania,nacisk do
tego ciężko mi było chodzić więc zdecydowałam,że jedziemy do szpitala.(Całą
ciążę chodziłam na Kasprzaka ale tam rodzić nie chciałam,bo znieczulenie jest
podawane nie na życzenie.Chciałam na żelazną ale bałam się,że mnie
odeślą,wybrałam Bródnowski-czytałm dobre opinie o tym szpitalu tu na forum.)
Pani doktor mnie zbadała i powiedziała,że zostaję!Zapytała dlaczego od
południa czekałam-skoro odchodził śluz z krwią.Miałam rozwarcie na
2cm.Zrobili lewatywkę,a ja czekałam na męża,bo chciałam się z nim
pożegnać.Jakie było moje zdziwienie jak wszedł do pokoju w zielonym fartuchu
i powiedział,że idzie ze mną na porodówkę.(Byłam pewna,że nie będzie ze mną
rodził,bo mój kochany na widok zdjęć porodowych miał nogi jak z waty,nie
chciał oglądać,robiło mu się słabo.)Miałam początkowo lekkie bóle
miesiączkowe co 10min.Kazali mi chodzić.Rozwierało się bardzo powoli,położna
przychodziła masowała szyjkę(to boli,ale da się znieść),w końcu przyszła pani
doktor i podczas brutalniejszego masażu przebiła pęcherz płodowy-wody
odeszły.Zaczęły się mocniejsze skurcze,rozwarcie na 3cm,a ja już taka
zmęczona,po godzinie rozwarcie na 4cm,poprosiłam o znieczulenie bo już nie
dawałam rady,odzyskałam po tym siły jak nowo narodzona,ale ból czułam-tylko
dużo mniejszy,mogłam rozmawiać z mężem i się uśmiechać.Po około 30
min,anastazjolog podał następną dawkę,bo zaczęły się gorsze bóle.I tak kilka
godzin mordęgi,chodzenia znoszenia bólu-rozwarcie na 5cm,znowu dawka
znieczulenia,w końcu położyłam się w tych bólach.Rano przyszła zmiana-cudowna
położna,zbadała mnie i powiedziała,że już niedługo rodzimy-rozwarcie na
9cm.Wreszcie podali mi oksytocynę,wcześniej nie podawali,bo jak słyszłam-duże
dziecko i nie wolno-dlaczego niewiem?Okres parcia trwał 1,5godziny,nie miałam
już sił dzieciątko duże,w końcu mnie nacieli-było mi wszystko jedno,pragnęłam
już urodzić.Mąż wycierał pot z czoła,słyszę krzyki-przyj jeszcze,jeszcze-
czuję jakby mnie rozrywało,położna i pani doktor zakładają dodadkowe oparcia
na nogi-pre z siłą ciążenia.W końcu wyszła główka,potem ciałko-dają mi małego
na brzuch,mam łzy w oczach,cudowne zakończenie.Mały jest prześliczny.Rodzę
łożysko,zakładają szwy-wszystko czuję,ale warto było.Mąż szczęśliwy,ja
też.Jadę z dzieckiem na korytarz,potem do pokoju.Dziecko od razu przystawione
było do pirsi.Mówię wam niesamowite przeżycie.Życzę wam szczęśliwych,szybkich
porodów.