dziś wieczorem miałam poznać termin mojej cesarki, niestety tym razem już nie
próbuję tłumaczyc mojego lekarza, poprostu sie na nim na sam koniec
zawiodłam, ufałam mu do ostatniej chwili a teraz wychodzi na to, że termin
tuż tuż, miałam być rozwiązywana między 10 a 13 grudnia, miał mi wszystko
załatwic i dać skierowanie już z datą i godziną, a on mi dziś owszem dał
numer telefonu do jakiejś lekarki, żebym z nią wszystko ustaliła... niby
powiedział, że on od swojej strony też nad wszystkim czówa, ale on mi tak
obiecuje już od 2 miesięcy i ciągle nic nie wiem, boje się, że do ostatniej
chwili nic nie będę wiedziała, same nerwy i w końcu zapłacę kasę za nic. Może
sobie odpuścić i spróbować mimo tego zatłoczenia w warszawskich szpitalach
spróbować dostać się na tą cesarkę normalna drogą, w końcu mam zaświadczenie
od specjalisty... tylko podobno zdarza się tak, że mimo wskazań medycznych
niektórzy lekarze do ostatniej chwili karzą rodzić normalnie a nóz się uda...
nie wiem co robić... poradźcie

(
asia 39t.c.