haika
13.12.04, 12:14
Obudziłam sie o 10.00 z bólem brzucha, ale... takim dziwnym jak zaparcie i to
mega zaparcie, ból ten ustępował i wracał, zaczęłam liczyć, bo pomyslałam
sobie, że to może te (!!!) skurcze, więc okazało sie, że jest to coś w
rodzaju skurczów ale nieregularnyh, nawet niespecjalnie bolesnych - co 3, 6,
10, 2, 25, 17 minut wiec przestałam liczyć, zjadłam śniadanko - skurcze
ustąpiły. Teraz boli mnie tak, jakby ktos mnie ściskał obręczą w biorach, a
raczej w talii, boli kość ogonowa, żadnyh bóli typu miesiączkowe nie
odczuwam, brzuszek sie nie opuścił, czop nie odszedł, wody tym bardziej,
ogólnie czuje sie dobrze, a na jutro mam termin. A dzidzia rusza sie
intensywnie. Co robić? Pomyślałam, że poczekam aż zacznie mnie poważnie boleć
albo jak skurcze będą regularne, na razie nic poza tym się nie dzieje...
Proszę napiszcie - czy to znaczy, że już się zaczyna?