Dodaj do ulubionych

Okropne obawy...

20.12.04, 21:31
Jestem w 17 tc, 23.12. mam dopiero pierwsze USG. Nie wiem dlaczego, ale strasznie się boję, że okaże się coś niedobrego. Wiem, że trzeba myśleć pozytywnie, ale to jest silniejsze ode mnie. Co więcej, tydzień temu przeszły mi pierwszotrymestrowe objawy i nie mam mdłości, mniej śpię, nie mam zawrotów głowy - jak przed ciążą. I dlatego, bo nic nie czuję, mam jakieś chore lęki i często łapię się na myśli, że przecież nie wiem, czy Maluchowi bije serduszko i czy jeszcze żyje. Wiem, że to przerażające, ale nie mogę sobie z tym poradzić.
Proszę, uspokójcie mnie troszkę i doradźcie coś, bo chyba zwariuję.
Obserwuj wątek
    • hannamay Re: Okropne obawy... 20.12.04, 22:08

      calkowicie cie rozumiem. chyba nie ma kobiety, ktora nie zastanawia sie jak
      malenstwo sie czuje i czy rosnie i rozwija sie prawidolowo ( szczegolnie na
      poczatku ciazy). to naturalne. z drugiej zas strony naprawde warto pomyslec jak
      zapobiec panice i sile strachu .. malenstwo potrzebuje silnej i pozytywnej mamy
      i wierzacej, ze wszystko bedzie dobrze!

      Postaraj sie zrobic cos co bardzo lubisz - relaksujaca kapiel moze, z cudna
      muzyka, dobra ksiazka. Moze zacznij tak jak ja pisac pamietnik - i opisz co cie
      raduje, martwi, jak sie czujesz. To pomaga niczym rozmowa z psychologiem smile a i
      na przyszlosc stanowic bedzie doskonaly prezent dla twojego malenstwasmile Popatrz
      tez na rozesmiane buzie dzieci i pomysl ze za pare miesiecy tez bedziesz dumna
      ze swojego dziecka.

      Ja na poczatku ciazy mialam chwile ciezkie - zmeczenie, mdlosci itd i czasami
      juz mialam dosc smile Moj maz kupil mi wowczas piekny album anna geddes z
      fotografiami nowonarodzonych dzieci. Przesliczny naprawde! Kazdego ranka
      zmienial strony tego albumu, tak abym mogla sie na nowo zachwycic. Rzeczywiscie
      kiedykolwiek czulam sie zle, patrzylam na te piekne fotografie i myslami bylam
      juz w chwili kiedy ujrze i ucaluje moje malenstwo i sama sie zachwyce
      doskonaloscia mojej kruszynki smile
      Teraz pozostalo mi tylko 11 tygodni i nie moge sie doczekac tego momentu, kiedy
      moj malenki skarb przyjdzie na swiat smile

      Badz optymistka i wierz, ze wszystko bedzie dobrze!

      pozdrawiam
      _hannamay_
      • aajn2 Re: Okropne obawy... 20.12.04, 22:13
        Tak to jest, że każda mamusia martwi się o zdrowie swojego maluszkasmile)
        Cierpliwości. Juz niedlugo zobaczysz Malutka istotke w sobie. Zobaczysz jak
        bije malutkie serduszko!! Jeszcze troszeczkesmile) Nie ma sie co denerwowac!!
        Pozdrawiam. Aga
        • nupik Re: Okropne obawy... 21.12.04, 08:32
          ale to tak jest, dzieki Bogu ze ci przeszly objawy, przeciez to koniec
          pierwszefo trymestru, tak wlasnie rozwija sie ciaza! Jesli dobrze sie czujesz,
          nie krwawisz i nie masz zadnych niepokojacych objawow typu twardnienie brzucha
          czy bole to naprawde uwierz ze wszytsko jest ok. Jeszcze nie czujesz ruchow i
          wydaje ci sie ze brzuch jest pusty a tam serducho juz dzielnie pracuje,
          najgorszy okres pierwszych miesiecy masz za soba i to sie liczy, teraz naparwde
          postaraja sie zrelaksowac dla dobra dzidziusia. Ja tez sie bardzo niepokoilam ,
          przed polowkowym nie spalam cala noc chociaz czulam juz synka ale mialam
          paranoje ze jest chory bo nie zrobilam usg w 12 tygodniu, naxzytalam sie na
          forum i myslalam ze umre. Niepotrzebnie sie zdenerwowalam.
          wszytskie odczuwamy ten sam niepokoj, potem bedziesz bala sie polowkowego, a
          apotem porodu, czy nic sie nie stanie czy na pewno jest zdrowe, potem czy
          oddych w lozeczku, potem czy salmochod go nie przejedzie a potem czmu nie wraca
          chcoiaz juz trzecia rano. Na tym to chyba polega...
          pozdrawiam serdecznie
          mama panikara - aga 25tc
    • aliceparis Re: Okropne obawy... 21.12.04, 10:49
      Emma, nie wiem czy to Cie pocieszy: ja, tak jak Ty, jestem w 17 tyg. Podobnie
      jak Tobie, jakis czas temu przeszla mi sennosc i ogromny apetyt (moje jedyne
      dolegliwosci ciazowe). Nawet waga spadla, a brzuch od jakiegos miesiaca w ogole
      sie nie powieksza (moze i lepiej, bo wywalilo mi brzuch od poczatku ciazy i
      gdybym utrzymala to tempo, to na koniec chyba bym wygladala jak slonik). I tak
      jak Ty caly czas wsluchuje sie w swoj organizm, analizuje kazde klujniecie w
      brzuchu i z niecierpliwoscia wyczekuje ruchow dziecka.

      To normalne, ze odczuwasz niepokoj, chyba kazda z nas tak ma. Ale tak jak
      pisaly dziewczyny, jesli nie ma niepokojacych objawow, to znaczy, ze wszystko
      jest w porzadku. Pytaj o jak najwiecej rzeczy swojego lekarza. Pogadaj z
      kolezankami - mlodymi mamami, ale tylko takimi, ktorym ufasz i ktore nie beda
      Cie straszyly historiami zaslyszanymi na patologii, albo cos w tym stylu. Mi
      bardzo duzo pomoglo to forum, a takze dobra ksiazka na temat ciazy "Ciaza.
      Poradnik dla rodzicow" i wlasnie 2 cudowne przyjaciolki, ktore zostaly mamami w
      tym roku i ktore zawsze mi doradza i opowiedza jak to bylo u nich.

      Glowa do gory, juz pojutrze zobaczysz swoje szczescie w brzuszku zdrowe i w
      dobrej formie. To Cie uspokoi, a spokoj jest tym czego kobiecie w ciazy
      najbardziej potrzeba. Trzymaj sie!
    • gumecka Re: Okropne obawy... 21.12.04, 10:58
      Wiesz ja mam podobnie, jestem w 2trymestrze i tez mi mdlosci przeszly,
      zmeczenie i ospalosc, tylko piersi nadal bola. Czasem tez mam wrazenie czy
      dzidzia tam jest i czy wszystko ok, pozatym brzuszka narazie jeszcze nie widac
      wiec tym bardziej, ale pociesze cie bo moja kolezanka tez nie miala zadnych
      objawowo a teraz malutka ma prawie roczek. Ale dziwie sie ze masz dopiero
      pierwsze usg teraz, ja po swietach mam 4wizyte i 3 usg. Pozdrawiam i nie martw
      sie bedzie dobrze.
    • magdalena_27 Re: Okropne obawy... 21.12.04, 11:07
      och, jak ja się boję!!! dzisiaj moje Maleństwo obudziło mnie o drugiej w nocy
      kopaniem w różne strony, nie spałam dwie godziny i przez ten czas przychodziły
      mi do głowy różne straszne rzeczy - że pępowina taka groźna, że Młoda może się
      nią owinąć, że przecież nie wiem, czy słyszy, czy widzi, że tak boję się
      przyduszenia przy porodzie.......
      Mój partner nie rozumie moich obaw, twierdzi, że jest dobrej myśli, więc nawet
      nie chę mu się za często wypłakiwać w rękaw.
      Własnie miałam nawet zacząć dzisiaja taki wątek na forum, bo któż lepiej
      zrozumie takie obawy, jak nie WY??? smile
    • asia823 Re: Okropne obawy... 21.12.04, 16:13
      Myślę, że nie powinnaś sie martwić brakiem dolwegliwości w ciąży, to bardzo
      dobrze, że czujesz się dobrze i napewno dzidzia też się dobrze miewa. Ja przez
      pierwsze 3 miesiące to wogóle czasami zapominałam, że jestem w ciąży, żadnych
      problemów i tak jest do teraz 30 tc. Usg to super przeżycie i zobaczysz, że po
      nim od razu poprawi ci się humor pozdrawiam.
    • emma_euro_emma Re: Okropne obawy... 21.12.04, 23:47
      Dzięki, jesteście słodkie...
      Już jestem spokojniejsza. Macie rację - na pewno jest Maleństwu dobrze...
      Pozdrawiam i życzę samych radoścismile
      • aliceparis Re: Okropne obawy... 22.12.04, 09:23
        Ja sie jeszcze dopisze do mojego poprzedniego posta. Dzis mialam koszmarny sen
        (snilo mi sie, ze moja coreczka, ktora jest w brzuchu, miala juz 4 latka i
        zgubila sie, a ja szukalam jej i nie moglam jej odnalezc), nie moglam spac i
        rozmyslalam w lozku o tym macierzynskim niepokoju.

        Moja najlepsza przyjaciolka, ktora ma dwojke kilkuletnich dzieci, a wiec duze
        doswiadczenie, kiedy powiedzialam jej o swoich nerwach o dziecko na poczatku
        ciazy powiedziala mi cos, czym chyba trafila w sedno. Powiedziala: zachodzisz w
        ciaze i zaczynasz sie denerwowac i martwic i ten niepokoj juz nigdy cie nie
        opuszcza. Niepokoisz sie przez cala ciaze i to wcale nie przechodzi w momencie
        porodu, wrecz przeciwnie, wtedy jest jeszcze gorzejwink)) Caly czas drzysz o
        swoje dziecko, zeby bylo zdrowe i dobrze sie rozwijalo. Potem, zeby nie mialo
        klopotow w szkole i mialo dobre relacje z rowiesnikami, itd.

        I ciagnac dalej (choc wykraczajac daleko poza tematyke tego forum), patrze na
        moja siostre, ktora szalala z nerwow jak jej syn zdawal do liceum i widze, ze
        ten niepokoj towarzyszy matce caly czas.

        I jeszcze dalej: moi rodzice po 60-ce, ja mezatka lat 31, od wielu lat naprawde
        bardzo samodzielna, a moi rodzice ciagle martwia sie czy u mnie wszystko w
        porzadku. Mama potrafi zadzwonic na nastepny dzien po spotkaniu i
        powiedziec: "corciu, czy cos sie stalo, wygladalas na smutna". Dzis juz
        nauczylam sie nie mowic im o niektorych rzeczach, zeby oszczedzic im nerwow
        (np. stluczka nowym samochodem).

        Zbudowalam tu chyba obraz neurotycznej rodzinywink)) Wcale tak nie jest, wrecz
        przeciwnie, rodzina jest bardzo pogodna i szczesliwa, ale te przyklady dalam
        tylko po to, zeby pokazac, ze ten rodzicielski niepokoj bedzie nam towarzyszyl
        juz do konca zycia i chyba musimy po prostu sie z nim oswoicwink))

        Zycze Ci Emma, zebys nigdy nie miala takich prawdziwych powodow do zmartwien o
        dziecko i koniecznie daj znac jutro po badaniu jak poszlo.
    • basiulka999 Re: Okropne obawy... 22.12.04, 11:11
      a czemu ma być cos nie tak? nie wiem dlaczego tak myślisz. Więcej optymizmu
      i .......luzu. Pamiętaj że nie jesteś sama w swoich obawach inie ostatnia :o)
    • justyna_28 Re: Okropne obawy... 22.12.04, 11:38
      Ja też na koniec I trymestru najbardziej się bałam o dzieciątko, teraz jestem w
      22 tygodniu i denerwuję sie tylko jak dłuższy czas nie czuję ruchów. Ale na
      szczęście są częste i mocne, jak w pierwszej ciąży. Dziś idę na usg, oczywiście
      nad ranem przyśnił mi się koszmar, okazało się, że dziecko będzie nieuleczalnie
      chore. Marnie się przez to dziś czuję, ale wierzę, że wszystko będzie dobrze.
      Pozdrawiam
      najlepszym sposobem jest chyba mieć dużo zajęć i nie mieć czasu na rozmyślania.
    • emma_euro_emma Re: Okropne obawy... 23.12.04, 22:23
      Miałam dzisiaj to upragnione USGsmile Maleństwo ma 102 mm, wszystko na miejscu, zdrowe, bijące serducho i piąstkę przy buźcesmile Jeszcze nie wiadomo, czy to chłopiec, czy dziewczynka. Ogólnie wszystko jest ok, a ja tak się bałamsmile Dzięki Wam za słowa otuchy - jesteście supersmile
      Szczęśliwych Świątsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka