andrzej.musial
10.03.05, 20:16
nas jest piecioro. Moze nie mialem wlasnego pokoju i nie kazda moja zachcianka
zostala spelniona. Jednak dostalem cos innego. Dostalem samodzielnosc i
motywacje do dzialania. Wiedzialem, ze nie wolno grymasic bo kolejka po
dokladke obiadu byla gotowa skorzystac z mojej 'chwilowej niedyspozycji'. I
nauczylem sie dzielic z innymi. Nie musialem na sile szukac przyjaciol bo
mialem ich cala czworke w domu. A warunki? Dzis koncze prestizowe dzienne
studia z perspektywa uzyskania zachodniego dyplomy, opanowalem 3 jezyki obce i
kazdy z mojego rodzenstwa zmierza w podobnym kierunku. A kiedy moi rodzice
zaczynali to w zaden sposob nie byli pewni czy podolaja. I dzis ich podziwiam
- za odwage. I nie pietnuje niczejego wyboru - kazdy ma prawo do swojej
decyzji - nie nazywajmy jednak rodzin wielodzietnych patologia czy
ciemnogrodem a ludzi nie majacych dzieci nie oskarzajmy o egoizm. Nie
nazywajmy spadku dzietnosci postepem spolecznym ale rownoczesnie pracujmy nad
swiadomym rodzicielstwem (bynajmniej nie tylko srodki antykoncepcyjne do tego
sluza). Szanujmy sie nawzajem i szanujmy wyobry innych. Nie nazywajmy nigdy
nikogo darmozjadem, bo moze sie okazac, ze dzieki uporowi i ambicji jego
dzieci osiagna o wiele wiecej niz 'zaplanowane i przemyslane z jasna wizja
zapewnionej przyszlosci'. Bo moze sie okazac, ze to one beda oplacac co po
niektore jeszcze emrytury dzisiejszych bezdzietnych. Nie stawiajmy na nikim
krzyzyka i nie szufladkujmy ludzi wedlug dochodu. Nie bazujmy na stereotypach.
Ja juz dzis wiem, ze chce miec wiele dzieci. I chce im zapewnic dobra
przyszlosc, ale chce im dac przede wszystkim siebie i przyklad swojego zycia.
Chce aby widzialy mnie na codzien, nie tylko w weekend. Wcale nie mam zamiaru
przeciazac ich dodatkowymi zajeciami, bo wiekszosc z nich swiadczonych w
Polsce jest na tak zalosnym poziomie, ze tak naprawde szkoda pieniedzy. Chce
ich nauczyc samodzielnosci, dac im zalazek mysli, ktora sami rozwina. Chce ich
nauczyc niezaleznosci i umiejetnosci wyrazania sowich opinii i sadow. I nie
mam zamiaru otwierac arkusza kalkulacyjnego i przed kazdym poczeciem robic
niezbednych kalkulacji, gdzy zycie juz nie raz nauczylo mnie, ze myslenie
dzisiejszymi kategoriami jest czesto zgubne. To, ze dzisiaj pracujesz, nie
oznacza, ze zawsze bedzie tak samo. Trzeba planowac, ale trzeba brac poprawke
na zdarzenia losowe. Zycie jest zbyt kruche aby wyrazic jest matematyczna
formula. Uwazam jednak, ze jak najbardziej chec posiadania dziecka powinna byc
przemyslana. Jednak przemyslana innymi kategoriami. Trzeb najpierw sobie zadac
pytanie, czy ja chce przyjac dziecko aby je wychowac i wspoluczestniczyc w
procesie tworzenia nowej jednostki, czy tez chce sobie sprawic nowy gadet,
ktory spelni moje ambicje i niczym nowy dom czy samochod bedzie doskonale
wygladal przed znajomymi. Na koniec chcialem pozdrowic zarowno wszystkie
rodziny wielodzietne, ktore czesto borykaja sie z brakiem akceptacji w
spoleczenstwie i niewybrednymi docinkami ze strony 'uswiadomionych', jak i
rowniez rodziny bezdzietne, czy to z wyboru, czy z koniecznosci, ktore rowniez
czesto przezywaja rozterki z powodu braku akcpetacji. Jezeli mamy byc
szczesliwi w naszym kraju, to nauczmy sie nawzajem szanowac i nie narzucajmy
nigdy nikomu za wszelka cene naszego 'jedynie slusznego' punktu widzenia.
Pozdrawiam