Witajcie,
wczoraj byłam na usg. Maluch jest słodki - wyraźnie widzieliśmy główkę,
rączki, nóżki i pępowinę. Nawet machał do nas rączką - nawet wyraźnie widać
było dłoń z paluszkami.
CRL = 3 cm (długość mierzona od główki do pupy), co odpowiada 10 tyg. i 2 dn.
ciąży, a więc wszystko ok.
Wiecie, to wspaniałe uczucie zobaczyć taką istotkę, i ta swiadomość, że w
człowieku kwitnie nowe życie

Usg trwało chyba z pół godziny, bo lekarka usiłowała zmierzyć jakąś
odległość "karkową", aby wyeliminować wady płodu, ale niestety maluch uparcie
odwracał się do nas przodem, zamiast pokazać swój kark.
Niestety nadal muszę przyjmować zastrzyki podtrzymujące, ponieważ odkleja mi
się trofoblast, odpowiedzialny za tworzenie się łożyska. Przez najbliższe 2
tygodnie (do następnej wizyty) mam zakaz ruszania się z łóżka, nawet siedzieć
nie mogę! Przykre.
Ale jak zobaczyłam tego maluszka (był strasznie ruchliwy, chyba tańczył,
hihi), doszłam do wniosku, że jest on dla mnie w tej chwili najważniejszy.
Dobrze, że chociaż nie muszę leżeć w szpitalu...
Czy któraś z Was miała problem z odklejaniem się trofoblastu?