diablica26
15.09.05, 11:40
8 września miałam termin na podpisanie listy no i tego dnia złamałam
palucha,pech na maxa,dzwonie myśląc że mi przełożą na inny termin a ta baba
gada,że jak nie przyjdę to stracę ubezpieczenie,że mi na pracy nie zależy-ja
oczy w słup,wsiadłam w taxi bo gdzie tu z tym paluchem inaczej i jade...Przy
okienku mówie że jestem w 5 miesiącu ciąży,zresztą brzuch widoczny a ona mówi
że ona nic nie wie,jak sie nie zdenerwowałam,gdyż juz w 4 tygodniu ponownie
sie rejestrowałam na Pośredniaku z powodu mej rezygnacji gdyż miałam
załatwiona pracę w Londynie legalną itp,jak zrobiłam test pojechałam tylko w
odwiedziny do siostry i jak wróciłam to sie zarejestrowałam.Przy pierwszej
wizycie mówie że jestem w 4tc a ona mi druczek do podpisu o prace,ręce mi
opady,kolejna wizyta mówię o ciąży zero reakcji.Potem po miesiącu przychodzi
powiadomienie o pracy zdębiałam,dzwonie do pokoju gdzie siedzi mądra pani i
prace rozdaje i tłumacze jak krowie na miedzy że jestem w ciąży i pracy raczej
nie dostanę,a ona że wporządku mam nie przyjeżdżać załatwione.A 8 września
patrze w mą kartotekę a tu że pracę odmówiłam!Tłumacze tępej babie jak było,że
dzwoniłam do niej a one jedna na drugą i ....my nic nie wiemy.Boże jakie baby
tam pracują teraz wyobraźcie sobie musze wziąść poświadczenie od mego gina,że
jestem w ciąży bo mi nie wierzą,może udaje nie?!Koszmar ta
biurokracja,dobrze,że kolejną wizytę na pośredniaku mam 10 października to
dostarczę im ten świstek....Kobiety troche to długie ale musiałam się
wygadać,czy wy też macie takie problemy na waszych Urzędach Pracy?-Te pytanie
kieruje do mam nie pracujących i spodziewających sie dzidzi.Czy to tylko u
mnie takie numery odchodzą,dodam,że pochodzę z Elbląga.
lilypie.com