Dodaj do ulubionych

JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY?

16.10.05, 23:51
Ciekawi mnie, czy ktoś wpadł na jakiś wyjątkowy pomysł, czy było to
"zwyczajne" - co oczywiście zupełnie zrozumiałe - wybiegnięcie z łazienki z
testem. Jak to zrobiłyście? Pochwalcie się!
Obserwuj wątek
    • izzunia Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 00:01
      normalnie - stwierdzilam, ze zrobie test, zeszlam do apteki kupilam 2 testy i
      wyszly dwie kreski - i powiedzialam, ze sa dwie krechy. aha. calosc przez irca smile
      • mroowka Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 18:06
        Po zrobieniu testu i pozytywnym wyniku, napisałam sobie na brzuszku kredką do
        brwi smile"PRAWDOPODOBNIE TAK smile"
        Gdy wrócił do domu z pracy - pokazałam mu brzuszek smile)
        Dzisiaj jesteśmy już w 9 tygodniu i nie możemy sie doczekać kiedy rzeczywiście
        po moim brzuszku będzie widać że jest tam KTOŚ smile
    • wenus.z.willendorfu Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 08:27
      Nie powiedziałam- razem czekaliśmy na wynik testu smile
      • magdoska1 Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 08:30
        Zadzwoniłam-chciałam dzidziusia a zdziwiłam i zestrachałam się on też
      • lopo8 Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 12:28
        No moje "oświadczenie" nie było zbyt romantyczne... Zadzwoniłam zalana łazami z
        papierosem w ręku i nakrzyczałam na męża oraz poważnie go zwyzywałam "co mi
        zrobiłeś draniu" było laightowe smile) Mąż nic nie zrozumiał gdyz jak twierdzi
        operowałam " zaawansowanym bełkotem" ale wystraszył sie na tyle ze natychmiast
        wrócił do domusmile
        Jeju jaka ja durniutka byłam, przcież teraz tak kocham moją dzidziusiowatość smile
    • agatta-a1 Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 08:51
      ja jeszcze nie miałam ku temu okazji bo staramy się o dzidzię ale gdy będę już
      w ciąży to planuję kupić malusieńkie buciki (zapakowane w przezroczyste
      pudełeczko w Smyku widziałam) i dam je swojemu mężowi przy kolacji we dwoje.
      Takie są plany a jak będzie w rzeczywistości.... zobaczymy.
      • magdakb Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 14:28
        Ponieważ razem z mężem planowalismy tę ciążę to i razem kupowaliśmy test i
        razem czekaliśmy na wynik.To już 4 miesiąc.Pozdrawiam
        • agikom Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 14:37
          Ja na mojego nakrzyczałam przez telefon. Chciałam mu to powiedziec jakos romantycznie (kolacja, swiece, prezent w postaci malutkich bucików...itp.), a on jak na złość zadzwonił do mnie po coś z pracy, kiedy akurat wracałam z wynikami z laboratorium i zaczał się dopytywac czemu mam taki głos, czemu płaczę, i ze mam natychmiast mu powiedziec o co chodzi! tak męczył i męczył ze wykrzyczałam mu wsciekła na jego wscibskość, ze jestem w ciązy! razem z nim dowiedziało się o tym tez kilkoro przechodniówsmile pozdrowionka!
    • pimpek_sadelko Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 08:56
      poronilam 1 listopada. to byla juz 4 ciaza, ktora odeszla w sina dal i zabrala
      marzenia o dziecku.
      w styczniu mialam jechac do bialegostoku do profesora na dodatkowe badania i
      ustalenie jak prowadzic kol;ejna ciaze. 3 stycznia ciagle czulam sie okresowo a
      @ nie bylo. cos mnie strzelilo, zeby kupic test.... pojawila sie druga
      kreska.nogi sie pode mna ugiely ze strachu, troche ze zlosci na siebie, ze
      wpadlam, a co teraz z badaniami itd.... dzwonie z pracy do meza. mowie jestem
      w ciazy... cisza. powtarzam: jestem w ciazy.... a maz... o K....A!smile
      teraz mam synka i ciagle sie z tego smiejemysmile
      • lexmonica Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 18:22
        jakbym widziała siebie z pierwszym dzieckiem, staraliśmy sie i nie wychodziło i
        brałam leki i on brał i pojechaliśmy w delegacje - ja dowiedziałam sie dzień
        przed wyjazdem że jestem ale lekarz poradził żeby na razie nie mówić bo marne
        szanse a po co ma sie chłop załamac dostałam leki. W krakowi eni emogłam
        znakeźć tabletki, przewaliłam cały samochód zrobiłam awanti i na koniec
        stwierdzxiłam że go nie chce a on że chyba musze odn niego odpocząć na co ja"
        "poradzimy sobie sami" i załapał od razu - popłakał sie
    • robertaa Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 09:06
      położyłam test koło jego szkieł kontaktowych w łazience (pierwsze co robi rano
      to je zakłada), jak usłyszałam, że wygrzebuje się z łózka, przyczaiłam się w
      łazience z kamerą. wszedł do tej łazienki slepy jak krecik, więc nie wyłapał
      tego, że coś knuję, rzucił: "cześc" i zabrał się do do zakładania szkieł.
      oczywiście zaraz zobaczył test a ja to wszystko mam nagrane smile
    • gonia28b Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 09:17
      Oj, też miałam wielkie plany, miała być kolacja przy świecach... A tu...
      całkiem zwyczajnie. Poszliśmy na zakupy, przy okazji kupiliśmy test, bo coś @
      mocno się spóźnia. Wieczorem jeszcze tego samego dnia zaszyłam sie w łazience
      na parę minut, wychodzę, a on się pyta: "I co?" A ja odpowiedziałam
      wprost: "Tak, jestem w ciąży". Ale uwierzył dopiero gdy zobaczył na pierwszym
      USG naszą 1,5 centymetrową fasolkę - wtedy uwierzył, że jakieś małe stworzonko,
      któremu bije serce jak u człowieka tylko znacznie szybciej, mieszka w moim
      brzuchu.
      • grazia.sw Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 09:35
        Przy pierwszej ciąży powiedziałam wprost. Przy drugiej poprosiłam naszą
        czteroletnią Olę żeby to ona powiedziała tatusiowi. Podeszła do niego i
        powiedziała: "Tatusiu a wiesz, że mamusia ma w brzuszku dzidziusia?".
    • aga162 Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 09:44
      ja wstałam cichutko rano w niedzielę, z bijącym sercem i poszłam do łazienki.
      Czułam że będą dwie kreski i faktycznie były: dwie grube krechy. Wsunęłam się z
      powrotem pod kołdrę i zaczęłam męczyć mojego męża żeby wstawał robić śniadanie
      (a jest strasznym śpiochemsmile Mąż stwierdził , że skoro już nie śpię to sama
      powinnam zmykać do kuchni. Na co ja: "wstawaj natychmiast robić to śniadanie,
      bo ja teraz muszę jeść za dwoje!" W życiu nie widziałam, żeby tak szybko się
      obudziłsmile))
    • owianka Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 10:21
      Wysłałam MMS-a ze zdjęciem testu smile Natychmiast zadzwonił i pytał co tam jest bo
      jakość kiepska i nie widać dokładnie smile))
    • izapi Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 10:21
      Ja chciałabym powiedziec o ciąży tak bardzo wyjatkowo...tylko nic wyjatkowego
      nie przychodzi mi do głowy (moze jak bede juz rzeczywiscie w ciąży to wena
      twórcza mnie zaskoczywink)
      • agatta-a1 Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 13:43
        więc kup maluśkie buciki w slepie SMYK (kosztyją chyba 7 zł), s azapakowane w
        przezroczyste pudełeczko i podaruj swojemu mężowi. na pewno zorientuje się o co
        chodzi!!! ja też zamierzam tak poinformować mego mężusia. pozdro
    • mysiunia2001 Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 11:28
      poszliśmy kupić test bo mi sie okres spoznial..Wróciliśmy do domu i ja od razu
      poszłam zrobić test.Nie zdążyłam nawet zobaczyc co tam sie dzieje kiedy mój
      narzeczony wyrwał mi test i sam sprawdzał jego wynik.Było troche śmiesznie bo
      najpierw sie pokazała kreseczka że test nieważny a po sekundzie mój zdziwiony
      narzeczony pyta "czy mi się wydaje czy tu się robi druga kreska?" I tak ukazały
      się 2 kreski.Oboje bylismy w szoku.
    • mija4walles Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 11:30
      bylam sama w domu i czekalam az przyjedzie
      poniewaz robilam wczesniej kilka testow to tym razem bylam pewna ze jest ok
      rzucialam mu test z balkonu
      myslalam ze oszaleje
    • patrycja22wiosny Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 11:30
      Ja zrobiłam sobie test dzień przed nasza 1 rocznicą ślubu.......W naszą
      rocznicę pojechaliśmy w góry....spędziliśmy wspaniale dzień.Wieczorem kupiliśmy
      szampana zapaliłam świeczki i dałam mężowi najwspanialszy prezent....wsadziłam
      ten malutki test z dwiema krechami do naszego pudełeczka po obrączkach...ahhhh
      szkoda ze nikt nie widział jego miny.
      simply-baby.net/tickers/pregimage.php?id=8490
    • fili25 Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 12:15
      Dla mnie samej byl to szok...
      W niedziele rano zrobilam test, jeszcze za nim zdazylam wyjsc z lazienki
      pojawily sie dwie kreski. Poszlam z powrotem do lozka a test polozylam na
      podlodze i co chwile zagladalam czy z tych dwoch kresek nie zrobila sie jedna.
      Gdy moj kochany malzonek sie obudzi zapytalam (podsowajac mu test ) "ile
      widzisz kresek"? A on na to "jedna, dwie, jedna, Boze DWIE!!!"
    • koza_w_rajtuzach Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 12:31
      Ja nie mówiłam - to mąż mi powiedział.
      Zadzwoniłam do męża do pracy i poprosiłam, aby w drodze powrotnej kupił mi testy
      ciążowe, ponieważ okres już tydzień czasu mi się spóźnia. Kiedy wrócił
      wykonaliśmy test. Po jakichś pięciu minutach mój chłopczyk poszedł zobaczyć na
      wynik i po chwili zawołał mnie do siebie. "No i co te dwie kreski oznaczają?",
      spytałam. "No jak to co? Dzidzię będziemy mieli!" big_grinD. Chyba pięć minut ze
      szczęścia podskakiwałam.
      A muszę powiedzieć, że był to pierwszy test jaki kiedykolwiek w życiu zrobiłam,
      dlatego nie wiedziałam o co z tymi kreskami dokładnie chodzi. A jakie było moje
      zdziwienie kiedy gdzieś po dwóch tygodniach poszłam do ginekologa i usłyszałam:
      "Nie, ta ciąża jest bardziej zaawansowana. Jest pani co najmniej trzy miesiące w
      tym stanie" tongue_out. Od teraz wiem, że menstruacji nie ma sensu do końca ufać.
    • agnes783 Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 12:40
      To ja powiedziałam Mężowi o dziecku na wysokości 2301 m n.p.m smile TAK!!!
      Umówilismy sie ze on pojedzie pod kolejke na Kasprowy Wierch zająć kolejke na
      wjazd na góre,a ja w tym czasie sobie jeszcze pospięwink I własnie wtedy zrobiłam
      test poraz drugi : 2 kreseczkismile Wczesniej robiłam test 5 dni temu,ale było za
      wcześnie i wyszła tylko 1. Pojechałam do niego, wjechalismy na Kasprowy i
      poszlismy na Świnicę.... nie mogłam wytrzymać podczas wędrówki,ale wytrwałam i
      powiedziałm Mu na samym sczycie że bedziemy mieć dzieciakasmile Jakos nie mógł
      uwierzyć, ja zreszta też ( udało się za drugim razem : szczęściarze ). SUPER!
    • robbea1 Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 13:47
      Ja zrobiłam test rano - wyszedł bardzo szybko pozytywny, powiedziałam o kurcze
      i poszłam do pracy. Oczywiście za wiele to ja nie nawojowałam tego dnia w
      pracy, po drodze do domku kupiłam w sklepie takie śliczne małe buciki i
      spakowałam je do torebki. Mężowi wręczyłam ten prezent wieczorem przed samym
      pójściem do spania. Cóż jego mina jak zobaczył buciki w środku była jedną z
      najpiękniejszych chwil w moim życiu smile Oczywiście zaraz zaczęly się pytania od
      kiedy wiem, jak powiedziałam że od rana to mi się dostała czemu DOPIERO TERAZ
      mu powiedziałam, a potem nie poszliśmy spać...smile
      • jolanta8 Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 15:18
        ja tez kupiłam małe buciki i podarowałam mężowi jakoprezent w Walentynki,bo
        wtedy okazało ise ,ze zaszłam w ciażęsmile cudowne chwile!
        • lidiusz11 Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 16:48
          Ja też kupiłam małe buciki i dałam je mężowi na pierwszą rocznice ślubu.
          Musiałam czekać aż 10 dni z tą wiadomością. Wiedziała tylko moja mama. Też był
          trochę zły, że nie powiedziałam mu od razu, ale za to prezentu na pierwszą
          rocznicę nigdy nie zapomni!!!
    • agao_72 Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 20:39
      Ja zadzwoniłam do męża do pracy. Siedział na radzie pedagogicznej i wściekły
      wybiegł na korytarz. Ale przestał być wściekły jak mu powiedziałam o co chodzi.
      Najśmieszniejsze, że był trzecią osobą, która dowiedziała się o ciąży. Pierwszą
      była moja przyjaciółka. Bo przyszłam do domu z pracy, zrobiłam test, zobaczyłam
      dwie kreski, siadłam, włączyłam komputer i postanowiłam podzielić się nowiną...
      z przyjaciółką. Ją z lekka zatkało, bo pół roku wcześniej poroniłam.
      Kolejną osobą był mój bliski kolega, który zdębiał po prostu i chyba zaczął
      jakieś dziwne dźwięki z siebie wydawać, bo po chwili na gg pojawiła się jego
      dziewczyna, która zaczęła mi gratulować.
      • mycha79 Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 20:55
        Zawsze wczesniej jak robilam testy to widzialam niewidzialne krechy i
        przynosilam testy mężowi. Oczywiscie on mnie zawsze sprowadzal na ziemie smile
        Tego poranka (a byla 6 rano) wyszly mi dwie krechy. Najpierw 10 min plakalam ze
        wzruszenia, potem wykąpałam sie i poszlam z testem do lóżka. Mąż jeszcze spal.
        Obudzilam go i spytalam jak zwykle, czy nie widzi tam jakiegos różowego cienia
        (dodam ze krecha byla gruba i czerwona). Otworzyl oczy i oszalał ze
        szczescia smile
    • jola261 Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 17.10.05, 22:15
      Ja kupiłam w sklepie z pamiątkami malutkie pudełeczko a w sklepie dziecięcym
      najmniejsze kolorowe skarpetki i dałam mu to akurat w naszą
      rocznicę.Dowiedziałam się o ciąży dzień wcześniej ale wytrzymałam i zrobiłam mu
      taką niespodziankę.Spodziewał się po prostu zwykłego prezentu. Był zaskoczony i
      szczęśliwy.
    • eerys Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 18.10.05, 09:39
      A ja zrobilam dla mojego sliczna kartke... Na okladce zrobilam z czerwonych
      serduszek znak zapytania. A w srodku z jednej strony zeskanowane zdjecie mojego
      Meza z wierszem "Bog stworzyl ojca" a z drugiej tescik przykleilam...
      Fajnie wyszlosmile
      • kokons Re: eerys 18.10.05, 09:46
        Bardzo cie prosze przeslij mi prosze na priva ten wiersz!)
        Bardz dziekuje)
        • marta_st Re: eerys 18.10.05, 10:02
          Ja też poproszę o wierszyk smile
          • izapi Re: eerys 19.10.05, 10:26
            Ja także poproszę o wierszyksmileZ góry dziękujesmile
        • eerys Re: eerys 19.10.05, 10:39
          Przesłałamsmile Sorki, że tak późno ale mam nadzieję, że się przyda.
          • editt8 poproszę o wiersz 21.10.05, 21:31
            Poproszę bardzo o wiersz "Bóg stworzył ojca" na gg: 1080508. Z góry bardzo
            dziekuję!
      • kiedy-mama Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 19.10.05, 10:39
        A ja tez poprosze wierszyk, bardzo-bardzo!!!!
      • qurczakowa_zona czy to o ten tekst chodzilo? 19.10.05, 11:08
        Nie jestem pewna, ale taki znalazlam w Internecie. Jezeli byloby to cos innego -
        prosze przyslijcie i do mnie!!

        ***
        Bóg stworzył ojca

        Kiedy dobry Bóg zajmował się tworzeniem ojca, wykonał najpierw konstrukcję dosyć
        wysoką i potężną. Ale pewien anioł; który znajdował się akurat w pobliżu powiedział:
        - Ojejku, a co to za ojciec? Jeśli dzieci uczyniłeś tak malutkie jak dziurki w
        serze, dlaczego robisz tak potężnego ojca? Nie będzie mógł grać w warcaby dopóki
        nie uklęknie. Nie utuli dziecka do snu bez zwijania się w kłębek, ani nawet nie
        ucałuje bez składania się na pół.

        Bóg uśmiechnął się i odpowiedział:
        - Masz rację, ale jeśli uczynię go mniejszym, to dzieci nie będą miały nikogo,
        na kogo będą mogły patrzeć zadzierając w górę głowę.

        Kiedy potem lepił jego dłonie, uczynił je dosyć dużymi i silnymi.

        Anioł przechylił głowę i z dezaprobatą powiedział:
        - Ojejku, jak takie olbrzymie ręce będą mogły zawiązać dziecku kokardkę, zapiąć
        lub odpiąć guzik, zapleść warkocz albo wyjąć drzazgę z paluszka?

        Bóg uśmiechnął się i rzekł:
        - To prawda, ale za to są wystarczająco duże; by pomieścić wszystko to, co można
        znaleźć w dziecięcej kieszeni, a jednocześnie wystarczająco małe, by pogłaskać
        go po głowie.

        Bóg właśnie rozpoczął tworzenie dwóch nóg, tak dużych, jakich jeszcze nikt nie
        widział, kiedy anioł znów wybuchnął:
        - Tak nie może być! Czy Ty, naprawdę myślisz, że takie dwie barki będą w stanie
        na czas wyskoczyć rano z łóżka, by móc ukoić płaczące dziecko? Czy przeciśnie
        się on między grupką dzieci, bez zmiażdżenia co najmniej dwojga z nich?

        Bóg uśmiechnął się i powiedział:
        - Nie obawiaj się, będą bardzo dobre. Zobaczysz: utrzymają równowagę dziecka,
        które się z nim bawi w: "jedzie, jedzie pan, na koniku sam...". Będą wypędzały
        myszy z wielkiej chaty i chwaliły się butami, za dużymi na kogokolwiek innego.

        Bóg pracował całą noc, aby powierzyć ojcu jedynie niewielką ilość słów, ale za
        to silny i budzący zaufanie głos; oczy, które wszystko widzą, ale pozostają
        spokojne i wyrozumiałe.

        A w końcu, po długim namyśle, uczynił ostatnim dotknięciem łzy.

        Po tym wszystkim zwrócił się do swojego anioła z pytaniem:
        - Czy teraz już się przekonałeś, że ojciec może kochać tak bardzo, jak matka?


        Erma Bombeck
        • eerys Re: czy to o ten tekst chodzilo? 19.10.05, 11:14
          dokładnie to ten samsmile
          a jako tło to dałam zdjęcie mojego męża, ale takie super gdzie prezentował
          swoje mięśnie i miał minę takiego malutkiego niegrzecznego chłopczyka -
          słodkiesmile
          Aha a tam gdzie tescik wkleilam to zeby nie bylo pustej plamy to jeszcze takie
          dwa znaczki wycielam z czerwonego papieru oznaczajace albo chlopca albo
          dziewczynke
          • qurczakowa_zona Re: czy to o ten tekst chodzilo? 19.10.05, 11:19
            Gratuluje! Pomysl mialas rewelacyjny!
            • eerys Re: czy to o ten tekst chodzilo? 19.10.05, 11:53
              Slicznie dziekujesmile
              Pomimo braku talentow artystycznych od czasu do czasu probuje cos tam
              zrobic /bo jak w cos serce jest wkladane to dla mnie najwazniejszesmile/...
              Więc jakby któraś z Was chciała to moge jeszcze poddac pomysl na kartke
              urodzinowa... /bo teraz na rocznice slubu to tak prozaicznie kupilam zolte
              skarpety z czerwonymi serduchamismile - okropnie paskudne ale doskonale pasuja do
              jego narzekan, ze mu ciagle skarpetki podbieramsmile/
    • kocura78 Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 19.10.05, 10:48
      a ja miałam mieć problemy z zjaściem. poszłam do lekarza i mówię, że dzidziusia
      chcę. on mi dał jakieś proszki i kazał brać jak mi się okres wybije, a tu
      nic...czekałam z miesiąc(zawsze miałam problemy), cycki i brzuch coraz bardziej
      mnie bolały(tak okresowo) i nadal nic...w końcu jak zaczęłam mieć mdłości, w
      dzień matki mąż mi powiedział "czy ty w ciąży nie jesteś przypadkiem?". na drugi
      dzień zrobiłam sobie test i jak dudlałam nad pozytywnym, to mąż z pracy wrócił.
      ja mu dwie krechy pokazuje, a on "co to znaczy" a ja "że dzidziuś jest". to mu
      świeczki stanęły w oczach z radoścismile. a pierwsze usg w dzień dziecka miałamsmile.
      • grach Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 19.10.05, 11:59
        Ja już miałam 3 takie okazje.
        Oczywiście zawsze planowałam, że będzie romatycznie - kolacja przy świecach i małe buciki itp.
        Ale ani razu się nie udało.
        Za pierwszym razem nie planowaliśmy. Wpadka, choć juz małżeńska.
        Mnie wydawało się, że będę mieć kłopoty z zajściem w ciążę (wysoki poziom prolaktyny, nieregularne okresy) i byłam bardziej skłonna do ryzyka.
        Mój mąż chyba nie chciał jeszcze dziecka i często on pilnował zabezpieczeń.
        Przy jednym z kolejnych razów, jak spóźniał mi się okres postanowiłam wybrać się go ginekologa. Poza tym stwierdziłam, że może w końcu zdecyduję się na pigułki antykoncepcyjne. W ogóle nie przypuszczałam, że jestem w ciąży (podświadomie wmówiłam sobie że jestem bezpłodna!), zwłaszcza że robiłam test i wyszedł negatywny. Lekarz wysłuchał mojego przypadku, kazał mi się położyc na kozetce, na badanie USG. Nie domyślałam się po co. Wtedy on mówi, że nie ma co przepisywać tabletek, bo widzi pęcherzyk ciążowy i że jestem w ciąży. To był szok. Dobrze, że leżałam na kozetce.
        Powiedziałam, tylko że nie wiem co powie mój mąż na to. Bałam się, że powie a nie mówiłem itp...Podekscytowana wróciłam do domu, gdzie czekał mężuś. Wiedział, gdzie pojechałam. Postanowiłam nic mu wtedy nie mówić i przygotować mu niespodziankę. Jak weszłam do domu, zapytał " i co?" Wtedy nie wytrzymałam i rozpłakałam się z emocji. No i zaraz się domyślił.
        Mój mąż jednak bardzo się cieszył i po ochłonięciu z pierwszych emocji byliśmy bardzo szczęśliwi. Zaraz w ten sam dzień pojechaliśmy do marketu i kupiłam 3 książki o ciąży. Teraz mamy wspaniałą 4 letnią córeczkę, która daje nam tyle radości.
        Kolejne ciąże były zaplanowane, więc mieliśmy świadomość, kiedy mogę zajść w ciążę i na bieżąco monitorowaliśmy to oboje. Z drugą ciążą udało się za drugim razem (gdzie tam ta moja bezpłodność), ale niestety poroniłam w 9tc. Teraz jestem już w piątym miesiącu kolejnej ciąży i nie mogę się doczekać kolejnego dzieciaczka.
    • asiunia007 Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 19.10.05, 11:37
      A ja nie musiałam nic mówić mój Tomek wiedział wczesniej ode mnie!!! Powaznie! magik jakiś czy co??? wink)
      • izapi Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 19.10.05, 12:10
        Jak to się wszystko przyjemnie czytasmile)Pozdrawiam Was!
        • k.o.r.b.k.a Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 19.10.05, 12:24
          Rzeczywiście czyta się świetnie. Piszcie jeszcze, proszę. Jeden z fajniejszych
          wątków, jakie pojawiły się na tym forum od dłuższego czasu!!!
          • aagniesiaa Re: 20.03.06, 13:44
            Tak zgadzam się też, że wątek jest bardzo milutki i optymistyczny, a nie ciągle
            o tych problemach i kłopotach
    • malutkie2 Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 19.10.05, 18:53
      a my po roku starania się o dziecko właśnie postanowiliśmy odpuścić i kupić
      jakiś grunt pod dom. mąż właśnie wracał z oglądania pierwszej działki, kiedy
      zadzwoniłam do niego, żeby kupił dwa testy.
      zrobiłam wcześniej jeden test i wyszły bardzo słabiutkie różowe dwie kreski...
      na kolejnych kreski też były słabiutkie i kłóciliśmy się trochę czy tam w ogóle
      są. on mnie przekonywał, że tak.
      spędziliśmy w szoku cały weeknd ale i tak nie uwierzyłam dopóki nie zrobiłam
      badania krwi.
      za to lekarz do którego pobiegłam z wynikiem badania krwi powiedział mi:"proszę
      się nie ekscytowac, bo dopiero po usg będzie wiadomo czy płód nie jest martwy".
      urocze, prawda?
      • mamucha27 Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 20.10.05, 08:52
        Ja także zamierzałam to zrobić w sposób romantyczny ale nic z tego nie wyszło.
        Rano kupiłam sobie test ciążowy bo okres spóźniał mi się już kilka dni. On był
        przeciwny kupowaniu bo to był kolejny test w bardzo krótkim okresie czasu. Nie
        muszę pisać że tamte dały wynik negatywny. Zrobiłam go sama i nie mogłam
        uwierzyć jak zobaczyłam bledziutką różową kreskę. Jak wrócił pokazałam mu test
        a mój małżonek niestety nie wiedział co oznaczają 2 kreski. Jak mu
        wytłumaczyłam to wyściskał mnie po wszystkie czasy big_grin Jednak później było
        oczekiwanie na pierwszą potwierdzającą wizytę u lekarza a potem na usg. Jak
        zobaczył maluszka na monitorze to uśmiech miał na około głowy. Teraz jestem w
        15 tygodniu i nie możemy się doczekać na kolejne usg żeby zobaczyć naszego
        dzidziusia.
        • zlotowka26 Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 20.10.05, 10:09
          Uwielbiam takie wątki, więc się dopiszę. My od miesiąca mieszkaliśmy w nowym
          mieście, zaczęliśmy oboje nowa pracę. Spóźnianie sie @ tłumaczyłam więc zmiana
          kilmatu, miejsca zamieszkania i związanego z tym stresem. Co prawda cały czas
          narzekałam, że jak brzuch i cycki nie przestana mnie bolec to zwariuję. W końcu
          kupiłam test. Poczekałam do niedzieli, z wielkimi oporami wstałam z łóżka -
          zrobiłam test, wróciłam do niemęża i powiedziałm, żeby on poszedl sprawdzic
          wynik, nie było go jakies dwie minuty,wrócił z dwoma kreskami i mówi - to chyba
          dzidziuś. Ryczałam strasznie ... ze strachu. NIemąż zabrał mnie w zimny,
          deszczowy i bardzo wietrzyny wczesny niedzielny poranek nad morze i tak tam
          staliśmy... Oboje w szoku.
          Teraz z niecierpliwością czekamy na naszą dzidzięsmile)
    • kumakk Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 20.10.05, 19:55
      hehehe smile WYlecialam z lazienki wrzeszczac: "tyyyyy, chodz tu szybko, niedobrze
      jest!" big_grin
      Po prostu szczyt malzenskiego romantyzmu. Teraz obydwoje sie z tego nasmiewamy.
      • joanna1982 Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 20.10.05, 21:15
        Fajnie sie czyta takie wątki więc i ja dopisze.
        Zawsze myślałam że to będzie powiedziane romantycznie może mały prezent.
        W pierwszą ciąże jak zaszłam mieszkalismy razem od2 miesięcy. Ustaliliśmy datę
        ślubu na 12 czerwca i zaczęlismy chodzić na nauki przedmałżeńskie. Jakoś okres
        mi sie spóźniał już 3 dzień więc kupiliśmy test. Razem czekaliśmy na wynik. A
        gdy zaczęła pojawiać się blada różowa kreseczka powiedziałam do niemęża-powiedz
        że jej nie widzisz! Za chwile była mocna i wyraźna. On sie cieszył a ja
        ryczałam. Teraz mamy śliczną i wspaniałą córeczkę. Ślub oczywiście
        przyśpieszyliśmy a córeczka urodziła sie 121 czerwca tak jak planowaliśmy
        ślub smile
        Wiadomość o drugiej ciąży też nie była oznajmiona w romantyczny sposób.
        Zaczęłam mieć nudości i sie śmiałam -oj zobaczysz bedziemy rodzicami, jak w
        dniu kiedy miałam dostac @ i nie dostałam to mu powiedziałam-mówiłam CI już
        kochanie że będziemy rodzicami, jutro dla pewności kupie test. Tak też
        zrobiłam. W godzinach południowych w pośpiechu zrobiłam test i po chwilce było
        widać 2 kreseczki. Wszedł do pokoju (zaraz wychodził do pracy) i pyta sie mnie
        jak test a ja tylko - a nie mówiłam. Tym razem oboje się cieszyliśmy i to
        bardzo.
    • bozenka74 Re: JAK POWIEDZIAŁYŚCIE MĘŻOWI O CIĄŻY? 20.10.05, 22:06
      Wesole historie wypisujecie, moja tez jest sympatyczna.
      Mielismy wspaniale plany: mieszkanie, stala praca, slub i siup, a zycie jednak
      potrafi zaskakiwac. Od 8 lat leczylam sie na nieplodnosc (zbyt wysoka
      prolaktyna)i jak juz mielismy te wszystkie plany to zapisalam sie do rejonowej
      przychodni do ginekologa (po prawie polrocznej przerwie) na ponowne badania. To
      byl czerwiec, w lipcu mielismy odebrac klucze, we wrzesniu mialam podpisac
      stala umowe a w pazdzierniku mial byc slub, a potem mielismy w koncu na
      powaznie zabrac sie "za dzieci". Komplikacje zaczely sie od mieszkania, termin
      oddania na jesien (bylismy nie pocieszeni) w sierpniu bylam u ginekologa po
      skierowanie na badania - dostalam na standardowe krwi, moczu i USG macicy. I
      zaczelo sie.... Wszystko wyszlo na USG, lekarz zapytal czy jestem w ciazy, ja
      na to ze w zadnym wypadku i przyszlam w zupelnie innej sprawie. Jak mi
      powiedzial, ze widzi pecherz ciazowy i z jego wyliczen wynika, ze to juz 6 tydz
      to zaczelam na niego krzyczec, zeby nie robil sobie ze mnie zartow. Lekarz
      okazal sie jednak bardzo cierpliwy i wszystko na spokojnie mi wytlumaczyl. Jak
      to juz do mnie dotarlo to zaczelam plakac jak bobr i zaczelam go sciskac i
      prawie calowac (biedny lekarz). A opozniajacy sie @ zwalilam na stres (koniec
      umowy, przesuniety termin mieszkania), mdlosci tez sobie jakos tlumaczylam, na
      wszystko mialam jakies logiczne wytlumaczenie tylko nie docieralo do mnie
      jedno, ze moge byc w ciazy. Ale przejdzmy do rzeczy: taka zaplakana wyszlam z
      gabinetu i pierwsze co zrobilam to zadzwonilam do mojego prawie meza,
      belkotalam przez lzy ale zrozumial co mu chcialam powiedziec i podobno do konca
      dnia w pracy chodzil niezle zakrecony, jak wrocil do domu to oboje cieszylismy
      sie jak dzieci i ogladalismy pierwsze zdjecie naszego maluszka. Teraz wszystko
      uklada sie wspaniale: malenki mieszka w moim brzuszku juz 14 tygodni, umowe mam
      przedluzona na czas nieokreslony, 1 paz. wzielismy slub a pare dni temu
      odebralismy nasze klucze.
      A moja historia miala byc bardzo romantyczna, wymyslalam kiedys jak ja to mu
      powiem i moze tez bym kupila malenkie buciki, ale zycie potrafi samo tworzyc
      niezapomniane historie, zaluje tylko, ze nie widzialam miny mojego mezczyzny.

      Pozdrawiam goraco
      Bozena
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka