Dodaj do ulubionych

Poród dla dwoja

21.02.06, 19:16
Jak w "aktywnej" pozycji podczas II fazy porodu mężczyzna może być u wezgłowia
i nie być narażonym na widok rozciągniętego krocza i kału?


> Wielu mężczyzn najbardziej boi się momentu, kiedy dziecko się rodzi.
> Obawiają się widoku krwi, łożyska, pękniętego krocza.

Można jeszcze dodać: widoku kału i moczu.

> Spokojnie. [...] Twoje miejsce jest u wezgłowia partnerki.

Jak można być u wezgłowia partnerki, skoro polecany jest poród w pozycji
stojącej, klęczącej czy kucznej, gdzie mężczyzna np. podtrzymuje kobietę:

> Poród w pozycji stojącej, klęczącej czy kucznej przebiega szybciej.
Obserwuj wątek
    • ulkaz Re: Poród dla dwoja 21.02.06, 20:06
      no ale rodzaca chyba nie stoi na glowie wiec krocze ma na dole a facet chyba ma
      tez glowe na gorze wiec nie widze problemusmile
      pozdrawiam ula
      • tekameka wspólny poród jest jak budowa domu 24.09.07, 05:39
        żona daje plac, mąż zapewnia wkład
    • karolcia86 Re: Poród dla dwoja 21.02.06, 20:15
      Mój niestety kał widział, chociaż położna szybko i sprawnie go usunęła. Ale
      krocza to raczej nie, mimo iż rodziłam w kucki, to stał za mną. Poza tym rodzi
      się w takiej kusej koszulce za tyłek i jak chodzisz to masz pupę zasłoniętą.
      Widział rodzące się łożysko, ale z daleka. Siedział z naszym synkiem na kanapie
      obok, trochę z nim chodził po sali jak mnie zszywali. ale on nie jest jakiś
      wrażliwy. Jakby co to zawsze mogł się odwrócić.
      • fomica Re: Poród dla dwoja 24.09.07, 15:23
        Pozazdrościć mało wrażliwego męża. I wcale nie żartuję. Mój jest z tych
        wrażliwych. Nie znosi horrorów, syka na widok krwi w filmie, a podczas sceny
        kaleczenia sie nożem chowa sie albo zamyka oczy. I to tak na poważnie, to nie są
        wcale jakieś wygłupy. Po prostu nie potrafi spokojnie patrzec na czyjeś
        cierpienie, nawet na filmie. I jak tu takiego zabrac na poród? Sądzę, że w
        takiej sytuacji jego obecność będzie szkodliwa. Dla niego, bo będzie tam
        strasznie cierpiał i dla mnie też, bo będę sie denerwować, że to ja go musze
        uspokajać a nie odwrotnie. Poza tym mąż jest wspaniały, tylko ten jego próg
        wrażliwości taki niski. W przeciwieństwie do mnie, bo ja z kolei jestem jak głaz.
    • xenot Re: Poród dla dwoja 21.02.06, 20:47
      Jesli partner jest obecny przy II fazie porodu i ta faza odbywa sie "aktywnie" (a nie w pozycji lezacej, na
      wznak), to mezczyzna wszystko widzi. Spojrzcie:
      kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,69626,3078596.html
      Dodam jeszcze, ze w pozycji "Parcie na boku na łóżku porodowym" czesto zalecane jest, by mezczyzna
      przytrzymywal noge kobiecie (na powyzszych rysunkach tego nie widac, poniewaz w tej pozycji jest
      pokazana tylko kobieta, bez meza ani poloznej).

      Rozumiem, ze kobieta jest po wplywem hormonow i niewiele pozniej pamieta, wiec to dla niej nie
      problem. Dla personelu medycznego to codziennosc, wiec dla nich to tez nie problem. Ale wielu
      mezom, partnerom ich kobieta moze na dlugo zapasc w pamiec w tych skrajnie nieestetycznych
      sytuacjach. Jedni beda w stanie o tym starac sie nie pamietac, a przynanmiej nie wspominac pozniej o
      tym kobiecie. Innym moze byc ciezej.

      Podaje sie czesto argument, ze to przeciez tez JEGO dziecko. I ze podczas "robienia dziecka" byli
      przeciez WSPOLNIE. Ale czy jesli MAZ mi przygotuje kolacje przy swiecach, a pozniej bedziemy ja
      WSPOLNIE spozywac, to mam go na drugi dzien zaprosic do toalety, kiedy bede - przepraszam - robic
      kupe?

      Pomoc ojca dziecka w czsie bolesnej, conajmniej kilkugodzinnej I fazie porodu - jak najbardziej. Ale
      przy parciu - dla mnie to juz nie takie oczywiste. Co o tym sadzicie?
      • karolcia86 Re: Poród dla dwoja 21.02.06, 21:26
        Dla mnie poród był przede wszystkim przeżyciem psychicznym: ciężkim i męczącym
        i wsparcie męża dużo dla mnie znaczyło. Pomógł mi też bardzo fizycznie i cieszę
        się, że chciał mi towarzyszyć. Widoki może nie były przyjemne, ale to było dla
        nas mniej ważne. Teraz też idziemy razem, on wie co go czeka, ale mimo to nie
        wyobraża sobie, że mogłoby go nie być przy narodzinach naszego drugiego syna.
        Ale to jest sprawa indywidualna, nikogo się nie powinno do tego zmuszać,
        decyzja należy do pary.
      • ulkaz Re: Poród dla dwoja 21.02.06, 21:33
        nikt nikogo nie moze do tego zmuszac... i tyle, a drugiej pozycji od gory nie
        koniecznie wszystko widac, bo partner patrzy kobiecie "za ramie". jesli facet
        albo ty nie masz ochoty to przeciez nikt wam nie kaze...
      • haganna Re: Poród dla dwoja 21.02.06, 21:57
        A mężczyzna to przepraszam jakiś inny gatunek człowieka jest?
        A skąd to stwierdzenie, że kobieta pod wpływem hormonów niewiele pamięta ze
        swojego porodu??? Dla mnie to argument wyssany z palca!
        To mąż swojej żony nigdy chorej, zmęczonej, bez makijażu nie widzi?
        Czy ty aby nie przesadzasz?
        • xenot Re: Poród dla dwoja 21.02.06, 22:02
          Haganna, co innego chora czy bez makijazu.
          A co innego robiaca kupe, zmieniajaca zakrwawione podpaski czy tampony. Maz wie, ze jestem
          czlowiekiem, wiec korzystam z toalety, ze jestem kobieta, wiec wykonuje zabiegi higieniczne zwiazane z
          miesiaczka. Ale nie musi mnie wtedy ogladac, a tym bardziej mi w tym pomagac.
          • haganna Re: Poród dla dwoja 21.02.06, 22:36
            Pisząc "chora" nie miałam na myśli "przeziębiona".
            Mój mąż krótko przed ślubem opiekował się mną na sali pooperacyjnej. Spisał się
            wtedy na szóstkę z plusem. Bardzo mi pomógł. Przy kimś obcym na pewno byłabym
            bardziej skrępowana. Jego pomoc była dyskretna i taka po prostu ludzka. Wtedy
            wiedziałam, że to jest człowiek na całe życie.
            Poza tym jeździliśmy w "porządne" góry, gdzie niestety nie ma się gdzie schować
            za potrzebą. Nic co ludzkie nie jest nam obce.
            Byłoby mi przykro, gdyby mój własny mąż się mnie brzydził. Co oczywiście nie
            oznacza, że na codzień ogląda moje podpaski...wink.
            Kiedyś - na starość - być może będziesz zależna od innych: od męża właśnie,
            może od dzieci, a może od obcych osób. Ktoś będzie musiał cię umyć, ubrać,
            zmienić pieluchę... Myślałaś o tym?
            Ja tak, zwłaszcza, że mam świeżo w pamięci obraz moich dziadków. I wiesz co?
            Byłabym o wiele bardziej szczęśliwa i spokojna, gdyby mógł wtedy zaopiekować
            się mną ktoś mi bliski....
            • eldiss Re: Poród dla dwoja 06.03.06, 18:46
              no nie wiem, ja troche mam watpliwosci.
              Ja patrze na to z innej strony: mojego partnera niezmiernie kocham i sie go nie
              brzydze, ale mimo wszystko gdy robi kupe to nie towarzysze mu przy tej
              czynnosci w toalecie i nie zamierzam. I moim zdaniem jest to zupelnie naturalny
              odruch, takie cos by mnie raczej odrzucalo.
              I tak samo wydaje mi sie, ze moglby on miec odrzut po tym co by zobaczyl z
              bliska podczs porodu.
              Czytalam kiedys (ale nie pamietam gdzie), ze choc sie o tym nie mowi, to duzo
              mezczyzn po towarzyszeniu swojej partnerce przy porodzie ma potem problemy z
              erekcją itp, bo wciąz wraca im widok tego co zobaczyli...

              Ale tak jak mowie, kij ma dwa konce, z drugij strony bardzo bym chciala aby moj
              partner byl przy moim porodzie, kompletnie sobie tego nie wyobrazam ze mogloby
              byc inaczej, on zreszta tez tak uwaza, wiec nie wiem.

              pozdroiweniasmile
      • kayla.op.pl Re: Poród dla dwoja 22.02.06, 10:12
        Odwroc sytuacje i postaw sobie pytanie:
        Czy jesli Twoj Maz sie struje i przylapiesz go na wymiotach, czy bedziesz
        potrafila go jeszcze kiedykolwiek pocalowac (oczywiscie po umyciu zebow wink )?
        Jesli odpowiedz brzmi "nie", to faktycznie cos zlego sie dzieje miedzy para i
        porod tez moze zniechecic Meza do roznych rzeczy.
      • pelagia15 Re: Poród dla dwoja 11.05.07, 14:03
        HM..DZIWNE
        A co w tej kupie jest nie tak? Mężczyzna kupy nie robi??Nie widział.Nie
        rozumiem dlaczego kobieta może dyskomfort przeżywać a chłopcom i później
        mężczyznom tak wiele się odpuszcza!~!!!!!!!!!!Zaznaczam, że
        mam "normalnego "męża i nie zamierzam się nawet przejmować tym czy moje łożysko
        na porodówce zdruzgotaóło go czy nie(bardzo chce ze mną być przy porodzie więc
        musi ponieść konsekwencje swojej decyzji), tak jak ja znoszę dzielnie ciążę,
        mimo że to nie jest komfortowy stan.
        • annubis74 Re: Poród dla dwoja 01.03.08, 15:46
          Co innego oglądać samego siebie w sytuacjach higieniczno-
          toaletowych, a co innego jeśli oglada nas w tej sytuacji ktoś inny.
          Przed zajsciem w ciąże byłam gorącą zwolenniczą wspólnych porodów,
          tearz kiedy zastanawiam się nad tym z mężem, coraz częściej
          stwierdzam że nie chcę żeby oglądał mnie w tym ostatnim etapie
          fizjologicznej przygody.
          Podajecie tu przykłady że mąż też człowiek, więc sika, robi kupe lub
          wymiotuje, ale przecież my tego nie oglądamy. Kiedy w poczatkach
          ciązy męczyły mnie mdłości to wymagałam od męża by w ramach wsparcia
          zrobił mi herbaty ale nie by towarzyszył mi w toalecie w ramach
          wspólnego przeżywania ciąży
      • polett Re: Poród dla dwoja 28.06.07, 00:59
        ja jeszcze nie rodziłam - dopiero za tydzień smile ale na teraz chcemy być razem
        cały czas. argumenty estetyczne trochę mnie śmieszą. czy jeśli uległabym
        wypadkowi, była obryzgana krwią i błotem, mój miły oddaliłby się dyskretnie
        furcząc "a fuj"? ból nie jest ładny, poród to przeżycie ekstremalne,
        egzystencjalne, przy takich właśnie widać, czy jestesmy razem, czy na
        bezpieczny dystansik, gdzie smrodki nie dochodzą... słyszałam o facetach,
        którzy zrywają na widok przypadkowo porzuconej na pralce podpaski. niech
        zrywają.sensowni się nie zerwą, ale oczywiście każdy ma tu swój światopogląd...
        smile
        • joleczkabu Re: Poród dla dwoja 20.02.08, 20:54
          Święte słowa(((-: Ja też jeszcze nie rodziłam, ale pewne względy, o
          których piszą tu niektóre panie nawet nie przyszły nam wcześniej do
          głowy. Dosyć mnie to nawet śmieszy, szczerze mówiąc. Jak będziecie,
          dziewczyny, rodzić, to zapewne będziecie wdzięczne za psychiczne
          wsparcie ze strony partnera, a on, jeśli naprawdę Was kocha, nawet
          nie zwróci uwagi na jakieś tam niemiłe widoki, ponieważ 1) jest to
          sprawą oczywistą i jak spodziewaja się ujrzeć Was uśmiechnięte i
          piękne, to jacyś nieprzystosowani chyba są i naiwni, a 2) będą
          skoncentrowani na tym, aby Wam maksymalnie pomóc.
      • failte Re: Poród dla dwoja 28.06.07, 19:10
        Podaje sie czesto argument, ze to przeciez tez JEGO dziecko. I ze podczas
        "robienia dziecka" byli
        przeciez WSPOLNIE. Ale czy jesli MAZ mi przygotuje kolacje przy swiecach, a
        pozniej bedziemy ja
        WSPOLNIE spozywac, to mam go na drugi dzien zaprosic do toalety, kiedy bede -
        przepraszam - robic
        kupe?

        Myśle, ze sa faceci, którym to przeszkadza. Tzreba znać swój model i nie
        uogólniać. Teraz napiszę coś hardcorowo: mnie się zdarza co jakiś czas
        'masakryczny' okres z wymiotami, biegunką i zawrotami głowy. Nie mam wtedy
        oporów zeby wpuszczać mojego do wc kiedy jestem w strasznym stanie. Jeśli chce
        wejść i np. podać mi wiaderko, potem je opróżnić, przepłukać i znów podać
        (podczas gdy ja - przepraszam - siedzę na kibelku i nie wiem za bardzo z bólu i
        mdłosci co sie dzieje), to w ogóle nam nie przeszkadza, że dwa dni wcześniej
        jedliśmy kolację przy świecach. Jezeli czuję się na siłach sama tym wiaderkiem
        zająć, to mówię mu, zeby wyszedł. Uważam, ze jest podobnie przy porodzie - jeśli
        kobieta czuje się na siłach przejść przez to sama, nie ma co się upierać na
        udział faceta. Jeśli oboje chcą, to - że się tak wtrażę - kał im nie straszny.
        Na codzień nie użytkuje się WC przy drzwiach otwartych, ale w sytuacjach jak
        poród czy choroba (kiedy te nie jesteśmy cudne pzrecież), to traci znaczenie.
        Po prostu niektóre zdarzenia odbiera się zupełnie naturalnie w kategorii
        przyjemności estetycznej, a do inncych człowiek podchodzi funkcjonalnie -
        "jestem tu po to, żeby cię wspierać. Bo cię kocham."
      • uczula Re: Poród dla dwoja 29.06.07, 14:38
        dla mnie porod to przede wszystkim nauka dla mojego partnera.
        Faceci zawsze lekkko rodza.
        Im sie z radoscia rodza synowie i corki ktore potem z checia opijaja, albo z
        duma sie chwala, a ile przy tym zwyklego luzdkiego cierpienia to juz jest poza
        nimi.Tego juz nie znaja i jest to dla nich marginalnie pomijalne.
        Wyobraz sobie, ze ze swoim partnerem zostajesz na cale zycie ( to
        nietrudne smilesmile i ze pielegnujesz go gdy jest chory.
        To co?
        basenu mu nie podasz - bo nie wypada?
        nie umyjesz mu pupy gdy sam nie moze - bo tez ci nie wypada?
        A komu wypada?
        porod jest fizjologiczny.
        ja chce zeby w szpitalu zrobili mi lewatywe - wtedy z kupka nie bedzie problemu
        przy parciu bo jej NIE BEDZIE.
        i juz smile
        Mam nadzieje, ze nie popekam, ze mnie nie natna i nie bedzie trzeba zszywac -
        oczywiscie to tylko moje zyczenia i moze byc zupelnie inaczej.
        Tym bardziej, ze chlopczyk zapowiada sie duzy.
        Duzo wiekszy niz moje pierwsze dziecko.
        Z drugiej strony jezeli partner bedzie wiedzial, ze peklam i bedzie wiedzial,
        ze zostalam nacieta i zszyta - to bedzie tez wiedzial, ze rana musi sie zagoic.
        Jak kazda inna i ze trzeba poczekac i nie bedzie mial za zle czekania i
        pretensji.
        Nie bedzie posadzal o " globusy " czy inne takie.
        To wiedza sprawia, ze czlowiek lepiej i wiecej rozumie.
        A wiedze trzeba zdobyc.
        Poza tym uwazam, ze jezeli juz byl przy tworzeniu dziecka to dlaczego przy
        rodzeniu mam byc sama?
        Wierzcie mi, mialam taki porod i czulam sie okropnie.
        Wsrod obcych ludzi, z polozna ktora moj stan obchodzil tyle ze najwazniejsze
        bylo zeby bylo wszystko dobrze, z lekarzem ktory pojawil sie nagle nie wiadomo
        skad a zszywal bolesnie cala wiecznosc.
        Nikt nie potrzymal za reke ani nie powiedzial ani jednego dobrego slowa.
        Poloznej sie nudzilo przy mnie w nocy, wiec byly chwile ze w sali bylam
        ZUPELNIE SAMA.
        Zupelnie.
        Z tym ogluszajacym biciem serca dziecka za uchem...
        Nie chce zeby tak bylo drugi raz, chce zeby przy mnie byla osoba ktora kocham i
        ktora obchodzi moj los.
        Na ktora zawsze w takich chwilach moge liczyc - chce to poczuc.
        i tyle, reszta jest dla mnie malo wazna.
        Nieistotna.
        Mam tylko nadzieje, ze moj facet nie zemdleje z wrazenia, jak zobaczy wlasnego
        syna smile
      • memphis90 Re: Poród dla dwoja 24.09.07, 09:49
        Każdy z nas robi codziennie kupę. Czemu ma być to obrzydliwe czy skrajnie
        nieestetyczne? Jasne, z reguły nie robimy tego publicznie, niemniej jednak to
        nasza codzienność i nasza fizjologia. Facet przeżyje widok kału, naprawdę.
      • brzuchatek_1 Re: Poród dla dwoja 01.03.08, 14:07
        Zgadzam sie z Tobą!!!wreszcie jakieś rzeczowe podejscie do porodu "rodzinnego".
        Ja tez jestem zdania ze wszystko ma swoje granice, a juz na pewno widok obolałej
        ,wrzeszczącej, z której wyciekaja wszystkie możliwe płyny kobiety. Myśle ze
        gdyby mezczyżni, którzy tak bardzo chca "rodzic razem z nami" postawili sie na
        miejscu kobiet, to tez mieli by obiekcje czy przed wspolnym przezywaniem "tej
        mistycznej chwili".
    • patysiak Re: Poród dla dwoja 21.02.06, 21:43
      niech nikt nikogo do nieczego nie zmusza. wtedy wszystko bedzie ok.
      • xenot Re: Poród dla dwoja 21.02.06, 21:55
        patysiak napisała:

        > niech nikt nikogo do nieczego nie zmusza. wtedy wszystko bedzie ok.

        Zgadzm sie, to oczywiste.

        I dlatego niech akcja "Rodzic po ludzku" nie rozpowszechnia nieprawdziwych informacji: Ze mezczyzna
        moze zostac z kobieta do konca porodu, a jednoczesnie nie bedzie widzal rozciagajacego sie krocza i
        czy kalu. Para decydujac, czy chce uczestnictwa meza podczas parcia, musi miec prawdziwy obraz
        porodu, a nie wyidealizowany. Wtedy mozna podjadz decyzje odpowiedzialnie i nie miec pozniej
        niesmaku.
        • haganna Re: Poród dla dwoja 21.02.06, 21:58
          Zapewniam Cię, że mąż może być obecny podczas porodu i nie ogladać krocza
          swojej żony. Wystarczy, że to zasygnalizuje położnej przed porodem i ona już
          tak nim będzie "dyrygować", że się biedaczek nie naogląda.
          • xenot Re: Poród dla dwoja 21.02.06, 22:05
            Czy jednak da sie to osiagnac, gdzy mezczyzna pomaga kobiecie aktywnie rodzic?
            Bo podczas porodu na wznak to sie da.
            • elve Re: Poród dla dwoja 21.02.06, 22:15
              przepraszam, xenot, dwa pytania:
              1. czy pomagałaś kiedyś kobiecie w aktywnym porodzie?
              2. czy nigdy nie oglądałaś krocza, kału, moczu bliskiego człowieka?

              > Czy jednak da sie to osiagnac, gdzy mezczyzna pomaga kobiecie aktywnie rodzic?

              to w końcu pytasz, czy jesteś pewna, że się nie da?
            • moreno500 Re: Poród dla dwoja 21.02.06, 22:32
              może zacznijmy od tego, że w niewielu polskich szpitalach można sobie wybrać
              pozycję w II-giej fazie porodu - większość szpitali narzuca leżącą.....
              • xenot Re: Poród dla dwoja 21.02.06, 23:04
                Niestety...
                Efekty akcji sa delikatnie mowiac niewystarczajace. Bo w wielu szpitalach skonczylo sie na kolorowych
                scianach. Ale to temat na osobna dyskusje. Bardziej zwiazana z artykulem sprzed paru dni:
                kobieta.gazeta.pl/rodzicpoludzku/1,70807,3172660.html
                • moreno500 Re: Poród dla dwoja 21.02.06, 23:25
                  ale jak porozmawiamy z naszymi matkami, to mimo wszystko jest przepaść. każdy z
                  naszych ojców liczył okna szpitalne wg instrukcji żony i stali tacy tatusiowie
                  pod oknami coby porozmawiać.....nie mówiąc o reszcie. także nie jest idealnie,
                  ale małymi kroczkami idzie do przodu.
                  • memphis90 Re: Poród dla dwoja 24.09.07, 10:00
                    Jeszcze kilkanaście lat temu kobieta rodziła LEŻAC na wznak, zupełnie płasko, z
                    nogami uniesionymi wysoko w powietrze. Nie mam pojęcia, jak można przeć w takiej
                    pozycji... Dzisiejsza pozycja półsiedząca to i tak kosmiczny postępwink
        • elve Re: Poród dla dwoja 21.02.06, 22:21
          > I dlatego niech akcja "Rodzic po ludzku" nie rozpowszechnia nieprawdziwych info
          > rmacji: Ze mezczyzna
          > moze zostac z kobieta do konca porodu, a jednoczesnie nie bedzie widzal rozciag
          > ajacego sie krocza i
          > czy kalu.

          poki co to Ty rozpowszechniasz nieprawdziwe informacje.
          • xenot Re: Poród dla dwoja 21.02.06, 23:01
            Elve, przesadzilas. Jesli juz startujesz do mnie z takim zarzutem, to powiedz KONKRETNIE, jakie
            nieprawdziwe informacje rozpowszechniam.

            Zauwaz, ze ja, zarzucajac sprzeczosc w omawianym artykule, cytuje konkretne fragmenty, do ktorych sie
            odnosze. Zrob tak i Ty.

            Pozdrawiam
            • scarletta84 Re: Poród dla dwoja 22.02.06, 00:26
              chciec to moc. jesli para nie chce by mezczyzna naogladal sie w trakcie koncowki porodu to sie nie
              naooglada a mimo to pomoze. bez przesady. z mezem bedziemy razem rodzic i maz jest przygotowany
              na wszelkie obrazki z tym zwiazane. mimo to pisze sie na wspolny porod, bo wie ze zawsze jest
              sposob by na to nie patrzec a mimo to byc przy mnie gdy go najbardziej potrzebuje. jesli ktoremus z
              was te obrazki nie odpowiadaja to rodzenie razem nie ma za wiele sensu. badzmy rozsadni... ja akurat
              nie boje sie ze maz zobaczy krew, rane, fekalia czy inne cuda. po to wychodzilam za tego mezczyzne
              by nie musiec sie go wstydzic nawet gdy jestem w fatalnej kondycji, a porod do najlepszych przeciez
              nie nalezy... wiec wybacz xenot ale szukasz dziury w calym, a skoro krepujesz sie meza w takiej
              sytuacja, to po prostu nie rodzcie razem, bo zamiast wam pomoc, tylko wam to moze przykrosc
              sprawic. nie wnikam dlaczego wstydzisz sie wlasnej cielesnosci wobec mezczyzny z ktorym bedziesz
              zyla do konca swoich dni. cielesnosc to nie tylko piekna smukla mloda i seksowna zona, ale takze chora
              niedolezna, rodzaca, stara i brzydka. nie wiem czy pamietasz, ale w kosciele to szlo cos o "w zdrowiu i
              chorobie" nie? wiec wyluzuj i albo zrezygnuj z rodzenia razem albo nie szukaj problemu tam gdzie go
              wcale nie ma. jak pisalam na poczatku - chciec to moc. wystarczy chciec a on sie nie naoglada a i
              pomoze.
              • xenot Re: Poród dla dwoja 22.02.06, 08:52
                scarletta84 napisała:

                > z mezem bedziemy razem rodzic i maz jest przygotowany
                > na wszelkie obrazki z tym zwiazane.
                > nie boje sie ze maz zobaczy krew, rane, fekalia czy inne cuda.

                O wlasnie, brawo, o to mi chodzi. Zeby nie idealizowac przebiegu porodu. Zeby byc przygotowanym. I
                zeby dzieki temu moc swiadomie podjac decyzje. Nie karmmy sie bajkami, jak to bedzie pieknie. Bo
                chociaz to wspaniele, ze przychodzi na swiat potomek, to jednak odbywa sie to w zwyklej ludzkiej
                fizjiogii.

                Pozdrawiam
                • kadewu1 Re: Poród dla dwoja 22.02.06, 09:34
                  To są widoki, na ktore można się przygotowac - polecam filmy w szkole rodzenia.
                  Poród to nie wizyta u kosmetyczki, fakt, bywa mało estetyczny, ale jednocześnie
                  JEST piękny. Krew, pot i łzy - to też jest życie. Piękno to nie estetyka
                  Disneya czy lalki Barbie.
                  Abstrahując od przysięgania komuś (mężowi, żonie) "na dobre i na złe" (ja tej
                  przysięgi nie składałam), taka np. śmierć też nie jest najłatwiejszym
                  przeżyciem. Ja jednak towarzyszyłam komuś w umieraniu. Zapewniam, ze to też
                  jest PIĘKNE przeżycie, choć może ktoś tu się oburzy. W każdym razie zmienia
                  osobę towarzyszącą chyba na zawsze. A zatem także dla tatusia poród to
                  możliwość jakiejś wewnętrznej przemiany. Tak uważam. No i może pomóc.
                  Ka
                • joleczkabu Re: Poród dla dwoja 20.02.08, 21:05
                  Jej, Xenot, a kto tu mówi o bajkach! Wiadomo, że podczas porodu nie
                  będziesz wyglądał, jakbyś właśnie wychodziła na najważniejszy bal w
                  życiu, w pięknej sukni i karminowej szmince na ustach! Czy Twój
                  partner naprawdę nie jest w stanie tego sobie wyobrazić? A jeśli
                  czujesz, że on jest w stanie oglądać Cie tylko w uroczych
                  sytuacjach, ewentualnie przy grypce- broń Boże nic więcej!! - to po
                  co się wiązałaś z takim facetem? Mąż to jedyna osoba, przy której
                  mogę wyglądać w KAŻDY sposób i współczuję Ci serdecznie, jeśli Ty
                  nie masz takiej komfortowej sytuacji.
                • tropicielka Re: Poród dla dwoja 02.03.08, 07:53
                  xenot napisała:

                  > scarletta84 napisała:
                  >
                  > > z mezem bedziemy razem rodzic i maz jest przygotowany
                  > > na wszelkie obrazki z tym zwiazane.
                  > > nie boje sie ze maz zobaczy krew, rane, fekalia czy inne cuda.
                  >
                  > O wlasnie, brawo, o to mi chodzi. Zeby nie idealizowac przebiegu
                  porodu. Zeby b
                  > yc przygotowanym. I
                  > zeby dzieki temu moc swiadomie podjac decyzje. Nie karmmy sie
                  bajkami, jak to b
                  > edzie pieknie. Bo
                  > chociaz to wspaniele, ze przychodzi na swiat potomek, to jednak
                  odbywa sie to w
                  > zwyklej ludzkiej
                  > fizjiogii.
                  >
                  > Pozdrawiam

                  zgadzam się - niektóre kobiety myślą tylko w kategoriach dzidzi i
                  fasolki - najpiekniejszej chwili życia itd - a później sa w cieżkim
                  szoku, poza tym u nas w szpitalach często rodzi sie w kilka osób i
                  uwierzcie mnie że kilku mężczyzn na jednej sali to historia kilku z
                  moich koleżanek.Dodam, że myślały , że nic nie trzeba sobie
                  załatwiac, jak inne urodziły to czemu ja nie - i nagle głębokie
                  rozczarowanie swoją zwierzęcością- dodam , że mdli mnie jak czytam
                  te propagandowe gazety, i artykuły o "różowych bobasaqch i
                  naturalnych technikach łagodzenia bólu", Postrzegam to jak mniej
                  więcej naturalne metody antykoncepcji he he smile
            • elve Re: Poród dla dwoja 22.02.06, 11:15
              > Elve, przesadzilas. Jesli juz startujesz do mnie z takim zarzutem, to powiedz K
              > ONKRETNIE, jakie
              > nieprawdziwe informacje rozpowszechniam.

              właśnie te, które zacytowałam w poprzednim poście. fakty są takie, że jak facet
              się odpowiednio ustawi, to nie będzie widział niczego, czego nie chce widzieć, a
              w pozycji wspomagającej w aktywnym parciu tak się ustawić jest bardzo prosto, to
              wręcz naturalne. oczywiście nierealne jest oczekiwanie, że NA SALI porodowej nie
              będzie krwi czy rozciągającego się krocza - bo będą, i każdy głupi to wie. tych
              widoków można jednak z łatwością uniknąć, wiem, bo brałam w tym udział jako
              rodząca i był przy mnie mój mąż. szczerze mówiąc widziałam tylko trochę krwi i
              przede wszystkim moje dzieciątko.
              • guderianka kadewu 22.02.06, 11:38
                zgdadzam sie z tobą-nic dodac nic ując. ja tez byłam w ostatnich chwilach
                ostatniej osoby i mimo bólu były to piekne chwile.takie jest życie. jedni sa
                gotowi brac je w całości a inni tylko wykrawają odpowiadające im cześci
            • memphis90 Re: Poród dla dwoja 24.09.07, 10:01
              Nieprawdziwą informacją jest ta, ze nie da się rodzić tak, żeby partner nie
              widział krocza, kału czy moczu. Owszem, jest to możliwe.
        • memphis90 Re: Poród dla dwoja 24.09.07, 09:57
          Sorry, ale zupełnie nie masz racji. Miałam okazję być pare razy podczas porodu
          sn i o ile nie stawałam między nogami rodzącej, to nie widziałam krocza. Jak
          stoisz koło głowy i podtrzymuhesz ramiona lub uda- to krocza nie widzisz.
          Informacje z akcji "rodzic po ludzku" sa jak najbardziej prawdziwe.

          "Wtedy mozna podjadz decyzje odpowiedzialnie i nie
          > miec pozniej
          > niesmaku."

          Jakiego znów niesmaku? Bo facet zobaczył kupę? Dorosły, odpowiedzialny człowiek
          powinien dokładnie oglądac kupę przynajmniej raz na tydzień- swoją. A jak raz
          zobaczy cudzą, to też od tego nie umrze.
        • siasiunia1 Re: Poród dla dwoja 24.09.07, 10:45
          wystarczy że mąz/partner będzie chodził do szkoły rodzenia to sie
          dowie o każdym szczególe z fizjologii rodzenia.
          poza tym nie wiem o co chodzi? przeciez chyba każdy się
          przygotowuje, czyta etc przed porodem. Czy to jest tak ze "kochanie
          to bedziesz przy mnie przy porodzie" "taaa to daj znac jak bedziesz
          rodzic to przyjde" ???
          no chyba raczej nie..
    • maggiem Re: Poród dla dwoja 07.03.06, 02:28
      Jesli martwi cie widok kalu przy porodzie to zawsze mozesz sobie zafundowac
      lewatywe i po problemie.
    • slodziutka23101 Re: Poród dla dwoja 07.03.06, 13:08
      ja rodzilam z mezem i bardzo mi pomoglo to ze ktos bliski jest przy mnie i mnie
      wspiera.Uwazam, ze jezeli bede rodzic jeszcze raz to tylko z mezem
      • joanna_ry Re: Poród dla dwoja 11.05.07, 10:31
        Ja też rodziłam z mężem-to wspaniałe uczucie, gdy ktoś kogo się kocha jest
        blisko.To pomaga i lekarze są milsi smile
    • boazeria Re: Poród dla dwoja 11.05.07, 11:53
      Ja chce rodzic z mezem. Nie wyobrazam sobie lezec sama przez byc moze kilka
      godzin skurczy. Polozna powiedziala ze od fizjologii do patologii jest
      cieniutka kreseczka i chce zeby byl przy mnie ktos bliski w tych trudnych
      chwilach. Lekarze tez bardziej uwazaja na to co robia i mowia jesli jest maz na
      sali.
      Chcialabym zeby maz byl odwrocony twarza do mnie a nie do kanalu rodnego. Jesli
      poczuje ze nie da rady to zawsze moze wyjsc. Grunt zeby byl przy mnie w I
      fazie. Zdaje sobie sprawe ze moge oddac kal czy mocz, ze maz zobaczy moja krew,
      jakies odpady. Ale nawet wyproznienie sie nie jest chyba sednem porodu naszego
      synka. Nie raz widzialam meza jak wymiotowal, piore jego majtki a jak
      wyjezdzamy do lasu to stoi na czatach jak sikam itd. Takie jest zycie. Maz
      kocha mnie taka jaka jestem a nie tylko pachnaca i lezaca w gorsecie na lozku.
      Bardzo dlugo staralismy sie o dziecko. Kiedy wreszcie sie udalo to maz pierwszy
      dowiedzial sie ze to synek i etraz tez liczy na to ze pierwszy go zobaczy smile
      Na wspolny porod patrzymy jak na powitanie naszego synka a nie czekanie czy sie
      wyproznie albo oddam mocz.
      • boazeria Re: Poród dla dwoja 11.05.07, 11:55
        Aha i jeszcze jedno.
        Czesto faceci nie rozumieja ze kobieta moze nie chciec sie kochac nawet 2
        miesiace po porodzie. Jesli juz uczestnicza w porodzie to wiedza ile kobieta
        przeszla i ze jeszcze moze ja bolec smile
        • joanna.marta Nie taki diabeł straszny 11.05.07, 12:53
          Dziewczyny, nic na siłę. Jak Wasz mąż jest wrażliwcem, to nie ma co go na siłę
          pchać na porodówkę. Ale jak nie jest, to warto rodzić razem. Prawie dwa lata
          temu urodziłam córeczkę to ja miałam obawy, czy rodzić razem. Mąż chciał. A
          dlatego, że nasłuchał się w szkole rodzenia, że to pomaga i kobiecie, i
          dziecku. Jak przyszła godzina "0" to nawet nie przyszło mi do głowy iść samej.
          Rodziliśmy razem i to było piękne, NASZE (a nie tylko moje) przeżycie. I nie
          wiem, czy były jakieś niespodzianki, bo że krew to normalka. Nie interesuje
          mnie to. Nie będę się nad tym zastanawiać.
          A teraz pod koniec kwietnia znowu urodziłam córeczkę. Przed porodem leżałam
          trzy dni na patologii ciąży i mąż dotarł na samą końcówkę porodu. I nie
          wyobrażam sobie, żeby go nie było. Teraz więcej pamiętam (Może dlatego że to
          był drugi poród i wiedziałam co mnie czeka). Jeszcze teraz widzę jak mąż stoi
          obok mnie ale odwrócony lekko plecami do tych "zakazanych" stref; jak trzyma
          mnie za rękę, jak gładzi po głowie. Prawie cały czas patrzyliśmy sobie w oczy,
          więc wiem że można nie patrzeć w "tamtą stronę". Byliśmy tylko MY, a personel
          (dwie położne, lekarz, pielęgniarka noworodkowa) gdzieś tam daleko... Dla mnie
          poród wspólny jest pięknym przeżyciem. Dla męża mojego tak samo, bo bardzo
          chciał być znowu ze mną. A jeszcze bardziej z nowourodzonym dzieckiem. Przy
          pierwszym porodzie na planie pierwszym była chęć pomocy mnie, a teraz mój mąż
          po prostu chciał być przy narodzinach dziecka.
          Dlatego poród nie musi być traumą dla faceta. Może być też czymś pięknym. I
          naprawdę tatuś nie musi patrzeć tam gdzie nie powinien. A jak jeszcze personel
          się szybko uwinie ze sprzątaniem to nawet "wpadki" nie muszą być widoczne.
          Dodam, że urodziłam dwa razy na leżąco. Za pierwszym razem próbowałam
          wszystkich pozycji i sprzętów (łącznie z wanną) ale udało mi się urodzić
          dopiero na leżąco. Taki ze mnie tym. Teraz nawet nie myśłałam o innej pozycji.
          Polecam wszystkim takie porody; tzn. nie leżące ale wspólne smile
    • lila87 Re: Poród dla dwoja 25.06.07, 18:57
      Mnie cały czas zastanawia pęknięte krocze, dlaczego pęka i dlaczego większość
      szpitali praktykuje nacinanie krocza?? Czy poród z punktu widzenia natury jest w
      tym punkcie nie dorobiony??
      • kiddy Re: Poród dla dwoja 26.06.07, 18:44
        Pęka, bo w naszym kraju nie uczy się kobiet, że można je przez okres ciąży
        uelastycznić np. masażami. Poza tym wcale tak często nie pęka - jest
        elastyczne, tylko u nas z przyzwyczajenia i żeby nie robic sobie problemów
        lekarz nacina krocze. "Na wszelki wypadek".
    • olimpiap drugi raz nie 25.06.07, 20:45
      Kiedy zaszłam w ciaże umówiłam się z mężem że bedziemy rodzić razem. On nie
      pchał się za bardzo ale i nie chciał żebym sama przez to przechodziła. Kiedy
      zaczął się punkt kulminacyjny to okazało sie że nie ma miejsc na poród
      rodzinny. Sama rodziłam , ale pielegniarka z izby przyjęc sie wstawiła za moim
      mężem (który spacerek rządzał na poczekalni) i jego wpuścili. I przyznam się że
      pomimo że nie wstydzę się przed swoim męzem ale wolałam sama rodzić.
      Wymiotowałam i oddawałam kał. I dla położnych to normalne ale dla takiego
      zwykłego człowieka no nie wiem. Dla mnie nie było to komfortowe przeżycie i mąż
      wyszedł. Poczekał za drzwiam wszedł jak maleństwo było na swiecie.
    • stara_dominikowa Re: Poród dla dwoja 26.06.07, 09:53
      xenot, nie kombinuj.
      jeden lubi blondynki, inny rude.
      jedna żona mężowi bez makijażu się nie chce pokazać, inna nie ma oporów.
      są faceci czekający za ścianą na pierwszy krzyk dziecka, są tacy którzy kamerę
      wciskają między nogi rodzącej żonie. i żyją długo i szczęśliwie.
      nie wpychajmy chłopów do porodówek ale i nie przepędzajmy ich stamtąd.
    • rikol Re: Poród dla dwoja 26.06.07, 11:30
      Jesli facet przezywa traume na widok porodu, to czemu poloznikami sa tez
      mezczyzni? I czemu jakos im to nie szkodzi? A moze wszyscy to impotenci? Co z
      weterynarzami - przeciez krowa czy swinia tez rodzi i trzeba ogladac te
      'straszne rzeczy' jak lozysko czy krew. Jak porod swojej suki czy kotki (we
      wlasnym domu, o zgrozo!) znosza opiekunowie? Ida do seksuologa?

      W artykule autorka pisze 'zona, 'maz'. Czy para bez slubu nie moze rodzic razem?
      Poza tym to kobieta rodzi i personel oraz facet pelnia wobec niej funkcje
      sluzebna, a nie na odwrot - ten artykul reklamuje porod jako fascynujaca
      przygode dla mezczyzny: musi byc dzielny, a w nagrode przetnie pepowine.
      Histerie zony moze sie jakos da wytrzymac.

      No i jaki sens ma uczestniczenie faceta w porodzie, jesli gdzies nie moze
      patrzec? Jesli facet nie akceptuje cielesnosci kobiety, to zapewne moga miec
      problemy z seksem oboje, a nie tylko on.

      Kal wydalany przy porodzie 'przekazuje' noworodkowi odpowiednia flore bakteryjna
      - noworodek rodzi sie jalowy i potrzebuje odpowiednich bakterii do zycia, np.
      male slonie zjadaja troche kalu matki, zeby dostarczyc sobie odpowiednich
      bakterii. To, co naturalne, moze nie jest ladne, ale ma jakis sens.
      • memphis90 Re: Poród dla dwoja 24.09.07, 10:08
        Jak krowa rodzi, to weterynarz jest obryzgany jej kałem od stóp do główwink
        Opowiadała mi kolezanka, której ojciec był wet- często zabierał ją ze sobą do
        zwierzaków, ale na poród krowy- nigdywink Po co ma się biedne dziewczę na takie
        nieprzyjemności narazac. Co innego facet- nic go nie zbrzydzi, wszyystko
        przetrzyma. To jest podejście godne faceta, prawda?

        Ale zgadzam się- nic na siłę. Niech facet będzie podczas pierwszej fazy, a jeśli
        poczuje, ze druga go przerasta- wyjdzie. Jak facet wie, że nie musi i w razie
        czego może się wycofać- od razu czuje się pewniej i znajduje z sobie siły, by
        zostać.
    • kiddy Re: Poród dla dwoja 26.06.07, 18:47
      Wygląda na to, że to nie mężczyźni sa mocną płcią. Że to co kobieta musi
      wytrzymać, bo się od niej wymaga (np. ból, który obrońcy życia i orędownicy
      rodziny uważają za naturalny) dla meżczyzny jest cieżkim, traumatycznym
      przeżyciem, którego trzeba mu oszczędzić. A niby dlaczego? Ja muszę znosić ból,
      czasem, chłodne traktowanie przez personel, zmęczenie, rozpacz, strach, a
      ojciec mojego dziecka przyjdzie na gotowe "bo taki jest delikatny"?
    • marcelina1115 Re: Poród dla dwoja 26.06.07, 23:53
      wszystko zalezy od mężczyzny i jest sprawą INDYWIDUALNĄ!
      Moj partner nie wyobrażał sobie że może nie być przy mnie w takim momencie i ja
      powiem szczerze również.
      Rodziłam w lutym tego roku, w pozycji klasycznej i nie ma szans żeby nie widział
      krocza (ma198cm) chyba tylko chłop metrowy nie zobaczy, ponieważ stojąc obok
      kobiety i trzymając ją np za nogę (tak mi pomagał) to chcąc nie chcąc zobaczy.
      Mało tego mamy moment wyskoczenia dzieciątka nagrany, i wszystko to potem co się
      dzieje i powiem Wam że jak to oglądamy to za każdym razem się wzruszamy.....
      to było piękne
      PS ja nie oddałam stolca przy porodzie, a to się często zdarza bo nie wiem????
      • memphis90 Re: Poród dla dwoja 24.09.07, 10:11
        Czasem się zdarza, czesto rodzaca nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Po prostu
        dziecko wyciska główką zawartość końcowego odcinka jelita grubego. Po to właśnie
        robi się lewetywę- żeby oczyscić jelito. Ale, oczywiście, lewatywa jest fuj, a
        proponowanie jej rodzącej jest nieludzkie...
    • adam.dazim Re: Poród dla dwoja 27.06.07, 17:21
      Drogie Panie,
      Pamiętajcie, ze juz nigdy potem nie bedziecie tak pociagajace dla swoich
      partnerow jak przed wspólnym porodem.
      Partner i tak po zaplodnieniu traci zainteresowanie i szuka kolejnej zwierzyny,
      nie narazajcie nas na dodatkowe bodżce zniechecające.
      Nie mozemy powiedziec Wam prawdy kochane żony, same ruszcie głową.
      • marcelina1115 do: adam.dazim 27.06.07, 20:11
        Współczuję Ci jeśli tak jest w Twoim przypadku!!!!!!!!
        U mnie jest wręcz odwrotnie - więcej i częściej i lepiej jest TERAZ właśnie PO
        niż przed!
      • korlewna Re: Poród dla dwoja 28.06.07, 19:47
        Drogi Adamie...
        Nie zawsze i nie w kazdym przypadku. Owszem, nie jestem moim mężem, więc nie
        wiem do końca co On mysli i czuje, ale nie zauwazyłam braku zainteresowania
        moją osobą, ani choćby spadku owego zainteresowania.
        MOże najzwyczajniej w świecie nie jesteś (czy też nie byłeś, kiedy rodziło sie
        Twoje dziecko) gotowy emocjonalnie na uczestniczenie w porodzie. Być moze
        kiedys dojrzejesz i inaczej spojrzysz na tę kwestię.
        Pozdrawiam serdecznie
        Ps. Na przyszłość bądź tak miły i nie dodawaj (i tak często zakompleksionym po
        ciązy) kobietom kompleksów.
      • uczula Re: Poród dla dwoja 29.06.07, 14:47
        Jezeli trafie na takiego "partnera" to szybko sie go pozbede, bo wiecznie
        polujacy lowca wcale mi nie jest potrzebny do zycia.
        Ani do szczescia.
        i tyle.
      • memphis90 Re: Poród dla dwoja 24.09.07, 10:15
        To nie zapomnij poinformować o tym swojej żony. Będzie zachwycona, ze juz
        ruszyłeś na poszukiwanie nowych zdobyczy i tym szybciej pokaże Ci drzwi. Szkoda
        czasu na życie z takim bucem.
      • tweety2909 Re: Poród dla dwoja 02.12.08, 13:15
        skoro tak piszesz tzn. że jesteś mężem i ojcem będącym przy
        porodzie, więc mam do Ciebie proźbę jak mam swojemu mężowi
        wyperswadować to że on chce być w ten dzień ze mną
        od początku nie daje sie odwlec od tego pomysłu a nasz sex jest
        świetny nawet teraz w 8 miesiącu i skoro jego obecność przy
        porodzie ma to zmienić to ja już na pewno nie chcę jego obecności.

        A może z moim mężem jest coś nie tak, skoro chce przy mnie być?

        albo a Tobą skoro masz tak zwierzęcy instynkt zapłodnić i szukać
        następnej samicy aby tylko gatunek prztyrwał ???!!!
    • tortola Re: Poród dla dwojga 27.06.07, 23:50
      Wiele entuzjazmu dla porodu z męzem (także na tym forum) wykazują
      kobiety.Faceci najczęściej milczą lub rzadziej ,ale tez się ekscytują .Ale
      zwykle brak opinii panów, którzy maja to doswiadczenie za sobą wiele lat temu.Z
      badań Starowicza wynika, że dopiero po kilku latach od porodu zaczyna panom
      zmieniać sie optyka i pogląd na sprawę.Tylko głupio sie przyznac, i komu sie
      przyznać? Zonie? Rodzinie? Po co skoro ,czasu sie nie cofnie? Jakim prawem,
      skoro samemu chciało się rodzić z zoną?
      Ja jestem przeciw porodom z męzem.Wiem, że powinniśmy być razem w zdrowiu i w
      chorobie, ładni i brzydcy itp itd, ale zwykle kobiety były wspierane przez inne
      kobiety i to mi bardziej odpowiada.Owszem -będę stara i może z pieluchą, ale
      mój mąż tez będzie wtedy stary , a teraz nie jest i chciałabym , by widział
      mnie dzisiaj taka jaką jestem dzisiaj a nie jako starowinkę.
      Dlaczego pomija sie banalny i znany fakt - mężczyzni są wzrokowcami.Nie
      wykonuję pewnych zabiegów higienicznych przy męzu, nie depiluję łydek, nie
      czyszczę zebów nitką itd.Nie, bo nie.
      Poród uważam za doswiadczenie metafizyczne i niezwykłe, ale nie chciałabym
      widziec siebie rodzącej dziecko , ogladać swojego ciała w trakcie .Ludzie są
      rózni i tyle.A faceci też są rózni i
      • mchamowska Re: Poród dla dwojga 28.06.07, 13:54
        Ja rodziłam sama.Mój mąż nie był chętny na porod rodzinny i go nie namawiałam,
        zresztą sama nie byłam przekonana.Mąz czekał na korytarzu i to mi wystarczyło.
        Ja przy tych wszystkich bólach potrafiłam się zmobilizować i byłam"twarda".Wiem
        że jak byłby przy mnie to zaryczałabym się na "śmierć".Jeżeli chodzi o poród to
        według mnie nie ma na co patrzeć tyle krwi itd.Nie ma co się rozpisywać to jest
        decyzja kążdej pary.Każdy wyraża swoje poglądy jedna kobieta chce a druga
        nie.I każda ma swoje racje.To że ja rodziłam sama to moja decyzja i męża.Nam to
        pasowało.
      • memphis90 Re: Poród dla dwojga 24.09.07, 10:22
        A jak będziesz młoda i zależna od pieluszki? Czasem wystarczy poważniejsze
        złamanie nogi, zeby na dłużej utknąć w łóżku, a życie przecież toczy się dalej,
        kiedyś się zdrowieje i wraca do codzienności.

        "> Poród uważam za doswiadczenie metafizyczne i niezwykłe, ale nie chciałabym
        > widziec siebie rodzącej dziecko , ogladać swojego ciała w trakcie "
        I na tym polega problem naszych czasów. Chcemy oglądać ciało- ale tylko wtedy,
        kiedy jest młode, szczupłe piękne. Nie zgadzamy się na starość, na choroby, na
        zniekształcenia, na fizjologię. "W bajkach przewód pokarmowy ma tylko
        początek..." jak śmiał się kabaret Potem. Poród to przede wszystkim fizjologia,
        nie jakaś metafizyka. To ból- a nie niezwykłość.

        Kiedy bierzemy z mężem wspólny prosznic, on myje całe moje ciało- pupę też i nie
        zauważyłam, żeby go to brzydziło, zeby zmniejszało popęd. Wręcz przeciwnie-
        wspólną kąpiel kończymy seksem.
      • i.pinecone Re: Poród dla dwojga 24.09.07, 12:48
        ja rowniez jestem przeciwna porodom rodzinnym - nie dosc ze mnie
        wszystko boli to jeszcze mi maz bedzie gledzil i sie stresował, że
        coś nie tak. Kobiety rodziły same od prawieków a teraz nagle facet
        musi być bo sobie bidulka nie poradzi. Żałosne... Trochę zmieniłam
        zdanie, kiedy dowiedziałam się, że w niektórych szpitalach rodząca
        zostaje sama na wiele godzin i czasem łaskawie przylezie połozna -
        wtedy poród rodzinny jest OK ( ja sama rodziłam w małym szpitalu z
        położną, która była obecna przez cały czas przy mnie i tabunem
        lekarzy - za nic nie płaciłam!!!! a męza wyprosiłam ku oburzeniu
        wszystkich)
    • boazeria Re: Poród dla dwoja 28.06.07, 10:26
      Moj maz na poczatku nie chcial byc przy porodzie. POtem zaczal pytac kolegow
      co "rodzili z zonami" jak bylo i pod wplywem tego co oni mowili ZECHCIAL. A
      teraz twierdzi ze nie wyobraza sobie zeby go nie bylo przy mnie i ze to ON ma
      zamiar PIERWSZY zobaczyc naszego synka.
      Potem ja mialam opory ze moze jednak sama urodze to sie obrazil ze jestem
      EGOISTKA i mysle tylko o sobie i o tym jak bede wygladac a nie o synku i mezu
      ktory chce uslyszec pierszy krzyk malego i byc przy tym jak oczka otworzy.

      Ech... Wole jednak zeby byl przy mnie. Lekarz i polozna tez inaczej reaguja jak
      kobieta rodzi z mezem. Maz np. nie pozwoli na to zeby wypychali mi dziecko
      naciskajac brzuch, bedzie mnie wspieral i przypominal oddychaniu, bedzie
      walczyl zeby nie uzyto proznociagu czy szczypcow, bedzie prowadzal mnie pod
      prysznic, robil masaz, podawal wode do picia...

      Czy kocha sie kogos tylko za wyglad super laski i za dobry seks?
      • martyna1983 Re: Poród dla dwoja 28.06.07, 19:59
        > Lekarz i polozna tez inaczej reaguja jak kobieta rodzi z mezem.

        Co znaczy że inaczej reagują jak kobieta rodzi z mężem? Co masz na myśli?
        • boazeria Re: Poród dla dwoja 29.06.07, 10:40
          Tak mowila nam polozna w szkole rodzenia. Ze mimo wszystko bardziej
          sie "staraja". Zrezsta u mnie nawet ginekolog inaczej mnie traktuje jak
          przychodze na wizyte sama a inaczej jak maz wejdzie.
          W trakcie porodu jak dziecko nie chce wyjsc to lekarz potrafi sie rzucic na
          brzuch zeby wypchnac dziecko. To przyspiesza porod ale jest czesto powodem wad
          u dziecka. Polozna powiedziala ze przy mezach nigdy tego nie praktykuja.
          Zreszta jak lezysz przypieta do ktg na lozku porodowym w nocy a polozne siedza
          sobie gdzies w innym pokoju to sama nie wstaniesz i nie polecisz do nich po
          cos. U mojej kolezanki porod trwal dlugo, nikt nie przychodzil, polozne
          olewaly. W koncu maz sie wnerwil poszedl do ordynatora ze dziecko traci tetno i
          biegiem cesarke robili. A tak by se jej kazali meczyc jeszcze bo bez swiadkow
          to co kobieta moze?
          • uczula Re: Poród dla dwoja 29.06.07, 14:50
            to tez prawda smile
    • korlewna Re: Poród dla dwoja 28.06.07, 19:43
      A tak naprawdę to, ze widzi, czy ma jakieś wieksze znaczenie?? Mój ślubny w
      ostatniej fazie stał przy mojej głowie, ale widział wszystko.... i dzięki temu
      to jemu przypadło zobaczyć jako pierwszemu główkę dziecka, a potem całego
      naszego synka. Kału nie myło, ale był mocz... mój mąż jakos nie miał z tym
      problemu. Jego obecnośc bardzo duzo dla mnie znaczyła, pomagał mi nie tylko
      psychicznie, ale przede wszystkim fizycznie. A sam mężulo jest szczęśliwy, bo
      widział, jak rodziłam nasze dziecko....
      Wydaje mi się, ze jednak trochę zbyt duzą uwagę przywiązuje się do tego, jak
      facet zareaguje. Przecież panowie to istoty myślące i wiedzą co mogą zobaczyć
      (a jeśli nie, to zawsze mozna pozyczyc film z porodu, mozna iść do szkoły
      rodzenia - w kazdym wiekszym miescie jest chociaz jedna darmowa).
      Pozdrawiam
      • jachuw Re: Poród dla dwoja 23.09.07, 21:35
        No to może się jako ten... mężczyzna wypowiem, choć nie jestem reprezentatywny, wcześniej naoglądałem się porodów, cesarek i innych krwawych procesów. Także byłem przygotowany psychicznie.
        Dla mnie poród z żoną był oczywisty, nawet specjalnie o tym nie gadaliśmy. Było to dla nas wspaniałe przeżycie, cholerna harówa (uwieżcie albo nie, można się zmęczyć, kiedy twoja kobieta chce spać i skakać na piłce jednocześnie). Wiem, że niewiele się w gruncie rzeczy przydałem, ale kiedy myślę sobie, że moja miałaby przez to wszystko przechodzić, siedząc sama w tym wykafelkowanym, mdłym i niedoświetlonym pokoiku, z położną, która przychodziła co godzinę, to słabo mi się robi.
        Oczywiście uważam się z szczęśliwca - byłem zaszczepiony i odporny na brutalną stronę wydarzenia i mogłem skupić się na meritum, które obok szczypało(oj boleśnie) mnie przy każdym skórczyku.
        Moje doświadczenia z cudzych porodów rodzinnych dowodzą, że znaczna część facetów stara się jedynie, za to ze wszystkich sił, powstrzymać i nie wybiec w panice z sali.
        Mężczyźni nie rozumieją co się dzieje, podświadome poczucie winy, brak, że się tak wyrażę intuicji porodowej i poczucie kompletnej bezsiły - to wszystko możecie zafundować swojemu chłopu. Oczywiście jest w tym akcie pewna sadystyczna sprawiedliwość, nie powiem.

        Ogólnie moje szowinistyczne przemyślenia:
        -kobieta lubi mieć w tych chwilach faceta pod ręką(poczucie bezpieczeństwa to właściwie istota wkładu mężczyzny w proces porodowy)
        - 45-65% mężczyzn w czasie porodu nie nadaje się do niczego, jest to dla nich naprawdę okrutne przeżycie i widziłem babki, które w przerwach między skórczami zagadywały dla uspokojenia swoich stremowanych partnerów życiowych.
        Konkluzja jest taka:
        Nie ciągnąć na siłę- każda babka widzi, na ile mąż angażuje się w szkoły rodzenia, w ile jest wkręcony w temat, że tak powiem.
        I delikatnie - mąż w końcówce ciąży i w połogu to bardzo krucha istota, o którą trzeba dbać i się nią opiekować.
        Pozdrawiam
    • gandalf711 Poród dla dwoja 23.09.07, 21:43
      postaram się pisać krótko

      po 1 -na pewno nic na siłę
      po 2 - mimo chęci przejścia szkoły rodzenia jakoś do niej z żoną nie doszliśmy
      przy porodzie chciałem być od zawsze- no i byłem
      i naprawdę miałem co robić
      nie było czasu aby się przejmować czy czuć strach
      i wiem że przy następnym porodzie też bęðę
      żona na początku trochę się śmiała czy aby nie zemdleję,
      ale była zadowolona że rodziliśmy razem

      ps. dużo bardziej się bałem zabierając je obie ze szpitala






      • gspnstr Re: Poród dla dwoja 24.09.07, 00:52
        > nie było czasu aby się przejmować czy czuć strach

        Zgadzam sie w zupelnosci. Bylem obecny i obserwowalem praktycznie
        caly porod. Ale bylem badziej zajety pomaganiem zonie i uwazaniem,
        zeby nie zawadzac lekarzowi, zeby sie przejmowac. W sumie bardziej
        bylem zaskoczony widokiem malego z lozyskiem i pepowina niz zony w
        ktorymkolwiek momencie przedtem. Ale potem juz nie patrzylem jak ja
        zszywali, bo trzymalem synka na rekach i bylem najszczesliwszym
        czlowiekiem na ziemi smile Nie mialem tez jakos problemu z pozniejszym
        ponownym rozpoczeciem wspolzycia.

        Najbardziej natomiast balem sie wiozac zone do szpital po tym jak
        jej wody odeszly.
        • memphis90 Re: Poród dla dwoja 24.09.07, 10:32
          Mój mąż bardziej niż porodu boi się wziąć noworodka na ręcewink Nigdy wcześniej
          nie miał kontaktu z dziećmi. Obserwując kolegów i koleżanki na zajęciach z
          pediatrii czy neonatologii zauważyłam, że kobiety robią to bardziej intuicyjnie,
          nawet jak nie miały kontaktu z maluchami- wiedzą, jak je trzymać, jak przewijać
          (moze praktyka z lalkami w dzieciństwie).

          Panowie, nie baliście się, ze malucha upuścicie,urwiecie mu głowę albo rączkę?
          wink) Bo nie wiem, jak mam przekonać mojego męża, że nie zabije dziecka samym
          swoim dotykiem...
          • gspnstr Re: Poród dla dwoja 24.09.07, 15:45
            > Panowie, nie baliście się, ze malucha upuścicie,urwiecie mu głowę
            albo rączkę?
            > wink) Bo nie wiem, jak mam przekonać mojego męża, że nie zabije
            dziecka samym
            > swoim dotykiem...

            Bac sie nie balem. Bylem bardzo dumny, ze lekarz dal mi to
            malenstwo, ktore bylo niewiele wieksze od dwoch dloni zlozonych
            razem. Ale pamietam, ze obchodzilem sie z nim jak z
            najdelikatniejszym jajkiem.

            Nie ma sie czego bac. wink
    • memphis90 Re: Poród dla dwoja 24.09.07, 09:40
      A jak kiedyś zdarzy się tak, ze Twój mąż będzie musiał leżeć w łóżku i załatwiać
      się do pampersa czy kaczki- to powiesz, ze jego kupa jest feeee i obrzydliwa? I
      tak Cię to zmierzi, że go zostawisz i nie będziesz mogła więcej patrzec na niego
      bez wstretu?

      Pewnie nie, więc nie wiem, czemu widok naszej kupy ma tak bardzo zszokować. Robi
      codziennie taką samą do klozetu. A zresztą- mozna sobie zrobić przed porodem
      lewtywę, to żadnego "przedpłodu" nie będzie.
    • de.bill Bzdurny porod rodzinny 10.02.08, 21:49
      bylem przy porodzie - najgorsze doswiadczenie zycia.
      rzeczywiscie, chwile byly wyjatkowe.
      szkoda tylko, ze taki syf, kila i mogila.
      czym tu w ogole sie podniecac?
      jaki cud narodzin?
      bol, krew, pot, lzy, plyny ustrojowe i fizjologia - owszem.
      nic poza tym.
      oprocz tego ze to wszystko ciagnie sie godzinami.
      teraz niedobrze mi sie robi jak patrze na kobiety w ciazy.
      i nie chce miec wiecej dzieci.

      kobiety - nie ciagnijcie na sile facetow.
      do tej pory dawalyscie sobie rade, to i niech tak zostanie.

      jak twoj facet chce byc z toba to dobrze, jak nie - NIE WOLNO zmuszac.

      a argumenty typu jak bedze chora, czy zlamie noge to jakies koszmarne nieporozumienie bo wtedy NIE MA wyboru.
      natomiast na porod moze pojsc - ale nie musi.

      bo oczywiscie was podnieca widok jak luby spreza sie na kiblu az mu galy na wierzch wychodza.....
      pewnie jak w chusteczke nasmarka i do kosza wyrzuci to cichcem wyciagasz i 'maseczke' sobie z tych smarkow robisz.

      nigdy wiecej - ciazom, porodom, malym dzieciom.
      • elza78 Re: Bzdurny porod rodzinny 10.02.08, 23:44
        moj maz chcial byc, byl przy cesarskim cieciu i przy naturalnym, nie pakowal sie
        tam gdzie go nie bylo trzeba wiec nic strasznego nie zobaczyl oprocz mojej
        spoconej glowy i wymazanego dziecka ktore wprawilo nas obydwoje w zachwyt - jak
        przecinal pepowine to wszystko bylo pozakrywane chustami operacyjnymi, wiec tez
        nic nie widzial smile
        nie wyobrazam siobie tych trudnych chwil bez niego, zarowno cesarki jak i porodu
        naturalnego wazne ze byl i mowil do mnie trzymal za reke, miedzy nami nie
        zmienilo sie nic no moze jednak sie zmienilo - wiem z ejest czlowiekiem na
        ktorym moge polegac i vice versa...
        ale prawda jest ze ja go nie zmuszalam aby przy mnie byl w tym momencie, gdyby
        nie chcial nie nalegalabym, poszla bym rodzic z moja mama...
        • hopex Re: Bzdurny porod rodzinny 11.02.08, 10:45
          Byłem przy narodzinach naszej córeczki i żaden widok nie był mi oszczędzony.
          Pielęgnowałem swoją żonę podczas porodu tak więc nie są mi obce i pot i łzy i
          mocz czy też kał. Jednak nie wyobrażam sobie aby mnie w takiej chwili przy żonie
          nie było. Również teraz po 8 latach patrząc z dystansem na to twierdzę, że każdy
          ojciec powinien być przy narodzinach swojego dziecka. Chwila kiedy trzyma się na
          rękach tą małą czerwoną wrzeszczącą kulkę jest warta całego złota świata. Kocham
          moje kobietki i fakt że byłem przy narodzinach jednej z nich sprawia że kocham
          ją jeszcze mocniej.
      • joleczkabu Re: Bzdurny porod rodzinny 20.02.08, 21:12
        Mój drogi, egoizm nieziemski przez Ciebie przemawia i współczuję
        Twojej partnerce ze szczerego serca! A czego się spodziewałeś,
        kwiatów i śpiewających aniołków?? Śmiać się chce, albo raczej
        płakać... Facet, obudź się! Poród właśnie tak wygląda! Najlepiej
        zwalić cały ciężar na partnerkę i niech sobie sama radzi z tym
        koszmarem, bo Tobie to nie pasuje, aby krewkę oglądać. A co do tego,
        że nie powinno się nikogo zmuszać, to twoja nieszczęsna partnerka
        też nie miała wyjścia, więc zachowaj się po męsku a nie jak
        nieodpowiedzialny mięczak. Jejku, ale mam niesmak...
      • memphis90 Re: Bzdurny porod rodzinny 01.03.08, 17:26
        > a argumenty typu jak bedze chora, czy zlamie noge to jakies koszmarne nieporozu
        > mienie bo wtedy NIE MA wyboru.
        > natomiast na porod moze pojsc - ale nie musi.

        Jak to nie ma wyboru? Jest jakiś odgórny przymus opiekowania się np. umierajacym
        na raka mężem, który śmierdzi ropą i nie kontroluje zwieraczy? Tak samo można
        trzasnąć drzwiami i powiedzieć "to jest fuj, chce mi się rzygać na widok
        facetów, radź sobie dalej sam".
    • cloclo80 Poród dla dwoja 11.02.08, 10:30
      Na porodówce nie ma sensu pokazywać się bez rewolweru.
      Może się przydać.
      • julio.k Re: Poród dla dwoja 11.02.08, 11:19
        a ja kompletnie nie skłaniam sie do porodu rodzinnego...wydaje mi sie, że to
        może byc najbardziej niszczące dla zwiakzu jak tylko moze byc...przeciez to
        czysta fizjologia i nie kazdy moze miec na to ochote czy byc przygotowany mimo
        ze ma ochote...
        • joleczkabu Re: Poród dla dwoja 20.02.08, 21:15
          Oczywiście! Przecież związek to tylko romantyczne kolacje przy
          świecach, spacery pod gwiaździstym niebem i nieziemski sex,a reszta
          normalnego życia... nieeeee, tego w PRAWDZIWYM związku nie ma...
    • pzkpw4 Byłem przy porodzie córki! 11.02.08, 11:50
      i polecam tego typu przygodę każdemu facetowi! Jeśli tylko jest taka
      możliwość to nie odmawiajcie sobie i swoim kobietom takiego udziału.
      To co się wtedy czuje, zwłaszcza jak wyskakuje już Wasz potomek albo
      potomkini nie da się opisać - trzeba przeżyć!, mnie np. tak
      zamurowało, że, gdyby lekarz nie podał mi aparatu, to zdjęć z
      pierwszych chwil, nasz bobas by nie miał! smile
      A co do obaw przed widokim krwi, itp, to nie ma się czym przejmować:
      można stać u wezgłowia i jedyną krew jaką zobaczycie to te resztki
      na dziecku zanim je wyczyszczą... a to jest do wytrzymania! Pisze to
      człowiek, który mdleje przy zastrzyku. wink
      • marim-ari Re: Byłem przy porodzie córki! 11.02.08, 12:35
        Super, że wypowiada się w końcu jakiś facet. My z mężem własnie się
        zastanawiamy, czy aby na pewno to jest dla nas. On bardzo chce być ze mną, ale
        nie wiem czy się nie przestraszy i czy później z nami nie będzie gorzej...
        • dorota1244 Re: Byłem przy porodzie córki! 11.02.08, 15:12
          My mieliśmy poród rodzinny, mój mąż spisał się super, był dla mnie ogromnym
          wsparciem. Wspominamy to jako coś, co zbliżyło nas niesamowicie.

          Ale chyba nie każdemu może tak się udać, jak nam:
          smyk.com/index.php?option=com_forum&action=thread&id=2074&Itemid=0
          generalnie, to radzę po prostu zapytać tam kogoś, może pomogą.
          • nilem Re: Byłem przy porodzie córki! 02.03.08, 21:14
            Mój partner ma już jeden poród za sobą - z poprzedniego małżeństwa. Powiedział
            mi wprost - dla niego poród w żadnej mierze nie był "mistycznym emocjonalnym
            przeżyciem" - jego zdaniem było strasznie. Na moje pytanie, czy się nie wzruszył
            po zobaczeniu córki, odpowiedział bardzo logicznie "oczywiście że się
            wzruszyłem, ale myslisz, że nie wzruszyłbym się dokładnie tak samo gdybym
            zobaczył ją godzinę po porodzie?"

            Natomiast nie wyobraża sobie, żeby miało go nie być ze mną, z czysto
            pragmatycznego punktu widzenia. Może się przydać - tak jak już poprzedniczki
            pisały, lekarze inaczej się zachowują kiedy na sali jest ojciec dziecka.
            Podejrzewam, że wyleci z sali na ostatnią fazę, nie wydaje mi się, żeby był mi
            wtedy specjalnie potrzebny...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka