Mam taki problem, może któras z Was sie usmiechnie pod nosem, że panikuję,
ale zawsze warto sie upewnić - w piątek złapałam niezłego wirusa, była wysoka
gorączka i osłabienie, ruszyły mi zatoki więc od razu z rana polecieliśmy i
do gina i do ogólnego, którzy po zbadaniu mnie uspokoili... ale od trzech dni
nęka mnie strasznie uporczywy suchy kaszel (w końcu z zatok nieżle spływało),
który od wczoraj przechodzi w mokry

Czy takie częste pokasływanie mocno
odczuwa mikronek? Co o tym sadzicie? Dodam, że jestem w 16 tc i dziekuje za
wszelkie wyjasnienia!