Dodaj do ulubionych

ach te mamy

21.06.06, 15:45
Moja mama robi wszystko żeby byc jak dzidziuś sie urodzi, wiem że robi to z dobrego serca ale mieszkamy w kawalerce jest gorąco ja jestem rozdrażniona a ona chce przyjechac za nim zacznę rodzić potem zostać po porodzie. Mało miejsca a do tego pewnie te rady zrób to tak a nie inaczej. Może jestem wredna ale nie mam ochoty na wizyty wolę ten czas spędzić z mężem planując co i jak.
Delikatnie jej to mówię ale chyba nie dociera, tłumaczyłam że jak sie przyzwyczaimy cokolwiek poukładamy z dzieckiem a mąż po kilkudniowym urlopie wróci do pracy to wtedy.
Obserwuj wątek
    • tyma1 popieram 21.06.06, 15:52
      Też mam nadgorliwą mamuśkę,
      Uważam, że kiepskim pomyslem jest dopuszczenie naszych matek do dziecka na
      samym początku. Po pierwsze, babcie mają tendencję do odsuwania męża od
      dziecka, a to on powinine wykorzystać ten czas na naukę opieki nad dzieckiem.Po
      drugie, taka babcia zostanie w ten sposób zachęcona do wkęcania się do was.Po
      trzecie, jak babcia chce być ok w stosunku do was, to powinna was o to zapytać
      i pogodzić się z odpowiedzią. Takie jest mojestanowiskosmile
      • krztyna Re: popieram 21.06.06, 15:58
        Wydaje mi się, że w takim wypadku delikatne sugestie nie pomogą. Jeśli mama
        planuje a Ty nawet milcząco ją zbywasz to ona może to odbierać jako milczącą
        aprobatę.
        Powiedz jej wprost, że bardzo doceniasz jej chęć pomocy, ale chcecie z mężem
        najpierw nabrać trochę wprawy w tworzeniu większej rodziny i że jak tylko
        poczujesz się na siłach to ją zaprosisz.

        Pamietaj - stanowczo i grzecznie - za każdym razem podziękuj za chęci i odmów.
        Trochę to brutalne, ale jak delikatne sugestie nie pomagają to chyba najlepsza
        droga. Pamiętaj, ze te pierwsze dni przed i po porodzie są NIEPOWTARZALNE i
        tylko Wasze. Macie prawo spędzić je jak Wy chcecie.

        Powodzenia!
        ------------
        Aniołek Platek (21.11.2004) - pamiętamy
        Czekamy na Ciebie
        • krztyna Re: popieram 21.06.06, 16:02
          Aha - w negocjacjach jest jeszcze technika zdartej płyty. Czyli mama mówi:
          - przyjadę
          Ty:
          - nie dziękuję, ale musimy soebie poradzić sami
          mama:
          - przyjadę i pomogę co macie się męczyc:
          Ty:
          - nie mamo, doceniam że chcesz pomóc, ale nie przyjeżdżaj
          mama:
          - przyjadę córeńko:
          - dziękuję że chcesz pomóc, ale NIE

          Pamietaj aby nie wymyślać miliona powodów. Jeden powtórzony trzy razy zdziała
          znacznie więcej niż cztery różne. I za każdym razem użyj słowa "NIE"

          ------------
          Aniołek Platek (21.11.2004) - pamiętamy
          Czekamy na Ciebie
          • ola984 Re: popieram 21.06.06, 16:04
            bardzo mi sie spodobała ta zdarta płyta super spróbuję zastosować i mam nadzieję że zadziała
    • kasiak37 Re: ach te mamy 21.06.06, 16:02
      dokladnie tak,moja wyskoczyla z tekstem"i jak ty sobie poradzisz beze
      mnie?"...dodam ze to moje 3 dzieckosmilea ona cale szczescie jest 1100 km ode mniesmile
    • luiza1981 Re: ach te mamy 21.06.06, 16:36
      a mi mama zmarła 3 miesiące temu i wiele by dała żeby mogła zobaczyc mego synka
      i żeby mi pomogła w tych początkachsad
      • ninusia4 Re: ach te mamy 21.06.06, 19:16
        Moja też mieszka 1100 km ode mnie ale kiedy tylko dam jej znać że nadszedł już
        czas porodu to ma przyjechać i pomóc mi w póżniejszej opiece nad dzidziusiem.
        Ale ja się z tego bardzo cieszę bo mąż na pewno nie weżmie urlopu (prowadzi
        własną działalność gospodarczą i nawet nie ma na to szans) a jak będzie moja
        mama to teściowej będzie głupio przychodzić cały czas (a znając ją byłaby u nas
        24/h) a jej pomocy i rad na pewno nie potrzebuję- sam jej widok mnie męczy=)))
        • zuzka78 Re: ach te mamy 21.06.06, 21:15
          A ja mam specyficzną sytuację rodzinną - wychowała mnie babcia, bo mama "nie
          mogła na mnie patrzeć" i teraz też nie będę mogła na nią liczyć - wyraziła
          dobitnie już swoje zdanie na ten temat i choć mieszka 100 metrów ode mnie, będę
          musiała znaleźć opiekunkę, jak wrócę do pracy.
      • agni71 Re: do luizy1981 21.06.06, 22:38
        Moja mama też nie żyje i wiele bym dała, żeby mogła teraz być ze mną.

        Trzymaj się, wiem, co czujesz. Mojej mamy nie ma już dwa lata, a wciąż nie mogę
        się z tym pogodzić...

        aga
    • neonatus51 Re: ach te mamy 21.06.06, 22:45
      Musisz ją jakoś delikatnie przekonać,tak żeby jej nie urazić,choć uważam,że
      pomoc będzie Ci potrzebna w pierwszych dniach po porodzie.Nam moja mama bardzo
      pomaga i jestem jej za to ogromnie wdzięczna!Nie wyobrażam sobie żeby było
      inaczej.Taka mama to prawdziwy skarb!smile
      • kasiamakasia Re: ach te mamy 21.06.06, 22:53
        Każda z nas ma różne relacje ze swoją mamą,jedna lepsze,druga gorsze.Fakt jest
        taki,że jest to przeważnie najbliższa nam osoba a najbliższej osobie można
        mówić wszystko i powinna to zrozumieć.
        • marcjanna78 Re: ach te mamy 21.06.06, 23:14
          nie wyobrażam sobie, że mogłoby nie byc przy mnie mojej mamy w tych pierwszych
          dniach . Chociaż z natury jestem "Zosia-samosia" to jednak jest to moje
          pierwsze dziecko i myślę, że jej pomoc (wychowała nas czwórke) i rady napewno
          mi dodadzą otuchy. Poza tym, chociażby w sprawach obiadu, prania itp wiem, że
          moge na nią liczyć i za to ją Kocham
    • zaisa Re: ach te mamy 22.06.06, 00:44
      Mam zdanie zbliżone do autorki wątku. Choć jeszcze nie ma połowy ciąży, moja
      mama zdążyła napomknąć, że przecież ze szpitala to przyjedziemy do niej, bo ktoś
      musi mi pomóc. Powiedziałam, że będzie mąż, który ma wziąć przynajmniej dwa tyg.
      wolnego. A co do pomocy mamy - powinna wtedy wreszcie być po operacji oczu i ja
      się martwię jak jej pomóc a nie na odwrót. Bo jakoś sobie poradzimy.
      I są różne mamy. Moja akurat ma zwyczaj oceniania od pierwszego słowa, nie
      próbując dosłuchać do końca. Wiem, że i tak będę niepewna w nowej roli, nie
      potrzebuję wtedy takiej presji. I to nie będzie tak, że ona pomoże - czyli zrobi
      coś zgodnie z naszą wolą. Będzie miała własne rozwiązania, jedynie słuszne. I to
      my powinniśmy im się podporządkować. Na zasadzie presji psychicznej a nie
      otwartej wypowiedzi.
      No i właśnie - nawet nie próbowała przedstawić swojej koncepcji jako
      propozycji. Tylko już wiedziała, że tak ma być.
      Dziewczyny - przykro mi to pisać. Pisząc, boję się co będzie - nie chcę by mama
      czuła się odrzucona, przeraża mnie myśl, że jej mogłoby się coś stać (u mnie nie
      żyje tata) ale to my i tylko my mamy "dogadać" się z naszym dzieckiem. Wiem, że
      chce czuć się potrzebna ale to nie jest jednoznaczne z narzucaniem swojej woli.
      Zależy mi b. na tym, by mąż miał bliski kontakt z dzieckiem. Bo z własnym ojcem
      nie ma zbyt bliskiego. I w tych pierwszych dniach jest pewna intymność, której
      nie chcę stracić. Mój mąż w trudnej sytuacji może zrobić b. dużo. Ale jak
      zostanie odsunięty na bok, to staranie nie będzie miało dla niego sensu.
      • tyma1 Re: ach te mamy 22.06.06, 10:27
        no właśnie, moja mama tez jest w porządku, ale też musi mieć ostatnie słowo.
        teraz jestemw połowie ciąży, a jak byłam w drugim miesiącu to powiedziała coś
        atkiego: "bedziesz rodzić w klinice prywatnej w Krakowie"...My z mężem tylko
        popatrzylismy na siebie porozumiewawczo,że znowu zapowiada się walka o nasze
        zdanie...nie wiem kto miałby niby zapłacić za ten poród wtej klinice, bo tam
        gdzie bym chciała, to kosztuej ponoć 3 tysiące...dodam, że mama mieszka 80 km
        ode mnie i pracuje, raczej nie wzięłaby urlopu, więc może nie bedzie chciała
        nam pomagać, nie wiem, ja tam wolę, żeby pomagała i mama i teściowa po trochu,a
        reszta my (dodam, że mam super teściową), pozdrawiam
    • aneczka002 zobaczymy jak urodzisz:) 22.06.06, 10:39
      nie mam doswiadczenia bo nie mam jeszcze dziecka, ale wiem co się działo jak
      moja bratowa była w ciąży pierwszej.. moja mama mówiła do nie "jak urodzisz to
      przyjade do Ciebie na troche pomoge Ci na początku" ale moja bratowa oczywiście
      nie! nie! ona sobie sama poradzi to nic takiego.. jak była w szpitalu po
      porodzie i pojechałysmy z mamą w odwiedki to jej pierwsze słowa do mojej mamy
      to "mamo Twoja propozycja z przyjechaniem do mnie jest nadal aktualna? Jeśli
      tak prosze przyjedz"smile teraz rodzi drugie dziecko w październiku i już umawia
      sie z tą "nadgorliwą tesciową" żeby chociaż na troche przyjechała po
      porodziesmilesmile Tak wiec może te mamy lub tesciowe (jeśli na rodzone nie można
      liczyć) nie są takie złe po porodziesmile Ja tego nie wiem.. przekonam się
      dopierosmile
    • magme Re: ach te mamy 22.06.06, 10:47
      A ja sie ciesze, ze mama chce mi pomoc, nie widzialam jej 6 miesiecy (wyjechala
      do pracy do Wloch, Wloszech?- jak to sie odmienia..?)i jestem mocno steskniona,
      a poza tym to moje pierwsze dzidzi i troche sie boje, poza tym, bogu dziekowac,
      ona sama zdaje sobie sprawe ze jak ona rodzila to bylo inaczej i inne zasady
      pielegnowania czy karmienia wtedy obowiazywaly, i sama juz powiedziala ze ja
      musze ja poinstruowac na poczatek, nie chce tez mieszkac u mnie jak przyjedzie
      (mieszkamy od siebie 300km) tylko u brata, zeby nie wlazic nam (mnie i mezowi)
      z butami we wszystko i zeby on sie nie czul odsuniety od malego, wyglada to
      dosc optymistycznie i mam nadzieje ze tak faktycznie bedzie, zobaczymy jak
      wyjdzie w praniu ale na razie sie ciesze..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka