Witam. Pozbyłam się w tą środę pessara. Marzyło się mi, że od tego momentu
pójdzie szybko, a jednak nie. Teraz jestem na początku 39-ego tygodnia. Za
zaleceniem lekarza staram się troszkę 'sprowokować' poród. Mam jednak z tym
problem, bo mycie okien nie przychodzi mi wcale łatwo. Brzuch się jeszcze nie
opuścił, więc żyję z zadyszką za pan brat.Oczywiście męża dopadłam

I co tu
jeszcze wymyślić?Może wizualizację

?Pozdrawiam