Dodaj do ulubionych

Horror przedporodowy

17.11.06, 09:19
Wczoraj miałam wizytę u lekarza,(jestem w 32tyg.)
Jak do tej pory nie zawracałam głowy lekarzowi pytaniami o poród gdyż wydawało mi się jeszcze za wcześnie pytać.
Całą moja wiedze na ten temat jak do tej pory czerpię z książek i Internetu.
Ustaliliśmy z mężem że rodzimy razem.
Na ta okoliczność mąż ściągnął (sobie/nam)z netu książkę „Ginekologia Ilustrowana ”z 93 roku. A.D.T.Giovan,
D.Mc.Kay Hard, Robin Callander.
Zaznajomił się z tą i tylko z tą publikacją i uważa że wszystkie rozumy pozjadał.
Tak wiec wczoraj mieliśmy dość gorącą dyskusje na temat porodu i jak sobie go wyobrażamy.Pytałam sie o rutynie jaka w większości
szpitali panuje,
o przyspieszanie porodu poprzez podawanie oxy czy przebijaniu pęcherza płodowego, braku wyrażania zgody na pozycje spionizowane
, skończyłam na nieuzasadnionym(rutynowym) nacinaniu krocza i o statystykach w tym temacie, oraz o płatnym zzo .
Mój mąż wręcz mnie wyśmiał…przy tym lekarzu.......to co ja myślę na ten temat zdaje się mało kogo obchodzi, na każdy prze ze mnie poruszany z w/w
tematów miał argumentacje z
w/w ksiązki a lekarz mu przytakiwał.Lekarz widzac reakce męza dał mi jasno do zrozumienia że jestem niekompetentna w tym temacie.
Nie wiem czego mogłam się dowiedzieć? spodziewać od mojego lekarza prowadzącego bo okazał się orędownikiem tradycjonalnego położnictwa i
do tego mój mąż wtrąci się ze swoja argumentacją a ja tam o mało TRUPEM w tym gabinecie nie padłam.
Chce rodzić w pozycji wertykalnej,(w starożytnym Babilonie były te pozycje znane)
nie chce by nacinano mi krocze bez uzasadnionej przyczyny jeśli taka będzie, po za tym chciałabym by poród był dla nas
niezwykłym wydarzeniem a nie traumą przez jaka będę musiała przejść(co za tym idzie komfort psychiczny także).Lekarz od razu zaczął mnie straszyć że pękne do odbytu, że macica mi bedzie wypadać jak mnie nie natną to się bedę meczyc bo jak natną to przy 1 skurczu partym urodze....o żesz Q....wa.
Dla mnie ważne jest by partner był dla mnie oparciem a zdaje się że moje dobro się nie liczy bo on ma szereg argumentów na + ze nacinanie
jest ok….bo w książce o nich tak piszą, pozycje wertykalne są zbyt skomplikowane dla personelu przez co dziecko na tym
może ucierpieć ,
Oxy przyspiesza poród i to tez według niego jest ok. a zoo i tak niedostane bo tylko należy sie kobietą po ukończeniu szkoły rodzenia.
Obserwuj wątek
    • bozek30 Re: Horror przedporodowy 17.11.06, 10:28
      hej,
      wczoraj wyczytalam w "madrej ksiazce! ze do 1700r kobiety rodzily w pozycjach
      wertykalnych. Pozycje lezaca zapoczatkowala ktoras z francuskich krolowych. A
      to dlatego ze chciano miec miedzy innymi pewnosc ze nie dojdzie do zamiany
      dziecka, ze dziecko bedzie caly czas widac podczas porodu.
      Pozniej pozycja lezaca przyjela sie powszechnie co okazalo sie duzo
      wygodniejsze dla poloznikow i lekarzy i tak jest do dzis!

      pozdrawiam,
      B
    • monkey_madness Re: Horror przedporodowy 17.11.06, 11:51
      > Chce rodzić w pozycji wertykalnej,(w starożytnym Babilonie były te pozycje
      znan
      > e)


      Nie ma sensu sie a priori szarpac o pozycje wertykalna, bo moze sie okazac, ze
      nie bedziesz miala sily tak rodzic. Jesli Twoj porod bedzie sie przedluzal,
      jesli nie bedziesz nalezycie wypoczeta, jesli niezbyt dobrze sie odzywialas
      przez ostatnie tygodnie przed porodem, jesli...(tysiac przyczyn) to na bank
      jedyne na co Cie bedzie stac, to lezenie plackiem na lozku i przec ewentualnie,
      choc niektore kobiety nawet i tego same zrobic nie moga (wyprzec znaczy sie, i
      trzeba interweniowac).
      • miyoki Re: Horror przedporodowy 17.11.06, 12:25
        To zależy dla mnie parcie w pozycji leżącej było okropne, nie potrafiłam tego
        robić, byłam bardziej zmęczona i bardziej obolała powiedziałam stanowczo, że
        tak rodzić nie będę bo nie mogę bo sie nie uda zresztą sami lekarze widzieli,
        że jest mi ciężko i mimo, że nie praktykuje sie w tym szpitalu innych pozycji
        mi pozowolono wybrać jaką chcę rodziłąm na czworakach dla mnie była najlepsza.
        Co do innych kwesti miałam tak samo jak ty nie potrafiłam sie pogodzić z rutyną
        wybrałam wiec szpital gdzie nie ma problemu z zoo i nie nacina sie rutynowo, co
        nie było łatwe bo do szpitala musiałam dojechać 80 km ale jestem zadowolona.
        Miałam być nie nacięta ale skończyło sie cc. O dolorgan sie spytali nie
        zgodziłam sie a na oxytocynę wyraziłam zgodę bo sama widziałam, że bez niej
        poród nie idzie. Znieczulenie dostałam przy 5 cm rozwarcia i przyspieszyło
        rozwarcie w ciągu godziny było 10. Wiec myślę, że warto walczyć o swoje i nie
        odpuszczać ja dzięki wyborowi bardziej liberalnego szpitala na który sie
        uparłam mimo zdziwienia otoczenia uniknełam komplikacji u dziecka no i co już
        jest mało istotne nie mam złych wspomnień mimo ciężkiego porodu i długiego
        pobytu w szpitalu.
        • doral2 Re: Horror przedporodowy 17.11.06, 12:39
          jeśli twój mąż jest przeciw tobie no to masz problem....
      • pytia74 Re: Horror przedporodowy 17.11.06, 14:40
        To nie jest zadne pocieszenie, bo tu wcale nie chodzi o to, zeby koniecznie
        rodzic w kucki, czy na kleczkach to wyjdzie dopiero w praniu. Najwazniejsze
        jest to, ze dziewczyna nie ma wsparcia we wlasnym mezu. Nie po to przeciez
        zabieramy partnera na porod, zeby sie z nas wysmiewal, tylko zeby miec kogos
        zaufanego i pomocnego.
        Marvina, ja na twoim miejscu poszukalabym dobrej poloznej jeszcze troszke czasu
        ci zostalo. Przy porodzie najwazniejsza jest polozna. Jesli wszystko bedzie
        dobrze szlo to lekarza zobaczysz dopiero na sam koniec. To polozna wykonuje
        "brudna robote": fizycznie odbiera porod, masuje zeby ochronic krocze, mowi
        kiedy przec a kiedy przestac przec, itp. O nienacinaniu nawet nie gadaj z
        lekarzem , bo nie ma on zadnej praktyki w ochranianiu krocza i nawet kiedy jest
        naciecie to tez robi to polozna. Ja osobiscie kiedy rodzilam oddalam sie
        calkowicie w rece poloznej z dyzuru a lekarz sprobowal sie tylko raz do mnie
        zblizyc i oberwal po lapach jak chcial mi nacisnac brzuch.
        A co do meza to sproboj z nim jeszcze porozmawiac na temat jego roli w porodzie
        i jesli bedziesz widziec, ze nie zmieni nastawienia, to nie zabieraj go. Wiem,
        ze to trudna decyzja, ale przeciez on ma cie tam wspierac a nie byc dodatkowa
        osoba, z ktora trzeba walczyc.
    • iw1978 Re: Horror przedporodowy 17.11.06, 13:40
      W takiej sytuacji proponuję poszukać położnej myślącej podobnnie jak ty i szpitala, który pozwoli twoją koncepcję realizować. I chyba zastanowiłabym się czy chcę rodzić z mężem, który lepiej wie, co jest dla mnie dobre. Może spróbuj mu uświadomić, że podręczniki do ginekologii nie nadążają za zmianami w położnictwie? Zaprezentuj inny punkt widzenia, np. zalecenia WHO, może to pomoże.
      • bibba Re: Horror przedporodowy 17.11.06, 15:20
        a to co czytasz ty - czy jest niedostepne dla meza, czy dla swietego spokoju
        nie debatujecie tego w domu? bo jesli tak to dla swietego spokoju poszukaj
        sobie poloznej i szpitala gdzie cie wysluchaja i rodz sama.

        powiem ci, ze az mi tetno podskoczylo przy czytaniu - co za zarozumialec,
        jeszcze od lekarza moznaby tego oczekiwac - kupa jest idiotow na swiecie, ale
        zeby maz byl tak gluchy na twoje slowa - w sprawie, kotra dotyczy ciebie? slow
        mi brak...
    • naaz Re: Horror przedporodowy 17.11.06, 15:21
      Może podeślij mężowi, niech się jeszcze dokształci.
      www.mp.pl/artykuly/?aid=1001
      • jonaska Re: Horror przedporodowy 17.11.06, 18:34
        szkoda,że urodzić za ciebie nie może mądrala....
    • kosmitka06 Re: Horror przedporodowy 17.11.06, 21:12
      Nie wiem czy poród można zaplanowac?! A z tego co opisujesz Ty własnie to
      robisz sad Jeżeli chodzi o nacinanie krocza to też nie jest to sprawa
      typu "chcę, niechcę"... Może byc milion powodów dla których byłoby lepiej aby
      ono zostało nacięte. Ja też byłam tego przeciwniczką, niemalże pokłóciłam się
      ze swoim lekarzem o to i co się okazało? Wcale nie było tak starasznie wink
      Natomiast moja siostra cioteczna jest 8 mies po porodzie i ma problemy do dzis.
      Nie wiem dlaczego niektóre kobiety tak się upierają jeżeli chodzi o to
      nacinanie?!?!
      Niektóre kobiety są zachwycone cc- ja osobiscie rodziłam naturalnie... Moja
      koleżanka 2 tyg temu urodziła synka własnie przez cc (a kiedys mowila ze
      wolalaby umrzec niz miec cc)- ma rozciety brzuch w poprzek, 23 szwy,
      praktycznie szwy ma od jednego boku do drugiego. Meczyli ją 28h, poczym dziecko
      ułożyło się w poprzek, było owiniete pepowina w okół szyi i brzuszka...
      Także nie wiem czy można zaplanowac porod tak jak to Ty opisujesz.
      Wiadomo, że jest to wielkie przezycie, jest to chwila niezmiernego szczescia,
      ale może się też zdarzyc że bedzie to mega trauma (oczywiscie nie życze Ci
      tego).
      A co do meża to daj moj spokój... Moj zachowywał się podobnie! JA leżalam 2
      razy w szpitalu (skracala mi sie szyjka) lekarz wypuszczal mnie po 6 dniach a
      mąż twierdził że to za wczesnie. Miał fioła na punkie naszej córeczki i tak mu
      zostało do dzis smile
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka