Dodaj do ulubionych

poród w domu

IP: *.* 25.01.02, 19:03
Zaczęłyśmy rozmawiać z Gosią na temat porodu w domu. Ja sama nigdy bym się na niego nie zdecydowała.Ze względu na możliwe komplikacje w trakcie i po porodzie. Niby szansna jest niewielka, ale tu chodzi o życie moje i mojego dziecka.A co wy sądzicie?Madzia
Obserwuj wątek
    • Gość: Gosia26 Re: poród w domu IP: *.* 25.01.02, 19:13
      Mdziu wiesz przypomnialam sie pewna dyskusja o cesarkach nazyczenie.Oczywiscie jednym z argumentow zwolenniczek byl stan pochwy, satysfakcjonujace wspolzycie, ale rowniez troska o dobro dziecka, no bo w koncu zdarzaja sie komplikacje... niewielka jest szansa ale jednak...Ja zas sprobuje sie dogrzebac do danych w internecie na ten temat w Holandii (hej Kelly) bo cos mi sie zdaje, ze to jedny kraj gdzie porody w domu sa (a przynajmniej byly pare at temu)bardzo popularne. Z tego co pamietam porod w domu byl bezplatny a wszpitalu- polowe trzeba bylo zabulic- no bo w koncu porod w domu jest tanszy....Bogusia ty jestes dobra w te klocki- moze pomozesz... bo ja ide spac i ssac :)
      • Gość: madzia22 Re: poród w domu IP: *.* 25.01.02, 22:03
        Podobno w Wielkiej Brytanni jest taki zwyczaj, ze drugie dziecko rodzi się zazwyczaj w domu.Może jest ktoś, kto wie więcej na ten temat.Spokojnej nocy Gosiu i Ulu.Madzia
        • Gość: sawlb Re: poród w domu IP: *.* 25.01.02, 23:06
          Magdalena Malinowska-Orfinger napisała/ł:> Podobno w Wielkiej Brytanni jest taki zwyczaj, ze drugie dziecko rodzi się zazwyczaj w domu.> Może jest ktoś, kto wie więcej na ten temat.Madziu, nie tyle zwyczaj co sposob postepowania(rodzaj regulaminu?) - tak jak w Holandii choc moze nie na taka skale zacheca sie kobiety,ktore maja juz za soba jeden porod i nie ma przeciwwskazan(latwy pierwszy porod,bezproblemowa ciaza,brak podejrzen ze wystapia komplikacje) do rodzenia w domu o ile jest to rowniez ich pragnieniem. Ja sie na to nie zdecydowalam poniewaz moj pierwszy porod byl dlugi i meczacy ,ale w sumie zaluje bo z powodzeniem moglam urodzic w domu.Coz nie spodziewalam sie ze bedzie tak latwo. Z drugiej strony nie bylo az takiej roznicy poniewaz juz po kilku godzinach od przyjscia na swiat Elli bylismy w domu tak czy inaczej a warunki szpitalne tez niemal domowe. Moglam zostac oczywiscie gdybym miala na to ochote ale nie bylo sensu tym bardziej ze polozna i tak pozniej przychodzi przez dobre 4 tygodnie do domu wiec jest sie w stalym kontakcie gdyby cos tam.
          • Gość: madzia22 Re: poród w domu IP: *.* 25.01.02, 23:17
            Tylko się cieszyć. :-)
      • Gość: sawlb Re: poród w domu IP: *.* 25.01.02, 22:56
        To ja pozwole sobie zacytowac fragment artykuly z `Health World` w ktorym to m in podaja rozne dane dotyczace krajow mniej i bardziej `interwencyjnych`. Jak sie okazuje ryzyko zwiazane z cesarka jest niewspolmiernie wyzsze niz ryzyko zw z porodami domowymi. Poza tym o ile wiem to w Holandii bardzo rozwaznie sie `selekcjonuje`te kobiety ktore moga i te ktore nie powinny rodzic w domu."Nie wiadomo czemu wspolczesni lekarze traktuja porod jako `operacje` bedaca finalem powaznej choroby.Oczywiscie dobra opieka medyczna nad matka i dzieckiem jest bardzo istotna w przypadku zagrozonych ciazy.Jednakze w wielu sytuacjach interwencja jest nazbyt czesta a normalne rozwiazanie zamienia sie niepotrzeba akcje.Amerykanski Collage Ginekologow i Poloznikow jest zdania,ze jego czlonkowie zasluguja na wyrazy uznania za zmniejszenie liczby przypadkow smiertelnych posrod matek i noworodkow (w ostatnim stuleciu) Pominieto jednak istotny wazny fakt a mianowicie ,ze wiekszosc krajow o najnizszej smiertelnosci noworodkow ma jednoczesnie najwyzsza liczbe poloznych przeprowadzajacych porody domowe i interwencja ograniczona jest to niezbednego minimum. Sluzba zdrowia USA pomimo faktu,ze przeznacza wieksza sume funduszow w przeliczeniu na pacjenta, jest ciagle na dalekim 18tym miejscu jesli chodzi o smiertelnosc noworodkow. Zadziwiajacy jest fakt,ze na czolowych miejscach plasuja sie nie tylko kraje skandynawskie i Holandia ale rowniez Irlandia, Hiszpania a nawet swego czasu Wschodnie Niemcy.Nalezy jednak przyznac,ze wspolczesna opieka jest o wiele rozwazniejsza niz to mialo miejsce np w XIX tym wieku.I tak np w latach 70tych XIX wieku lekarz podawal kobiecie przed porodem duza dawke chininy dla zredukowania ryzyka ew zakazen,silny lek majacy na celu `oczyszczenie organizmu.Ponadto czesto farmakologicznie wywolywano porod a juz podczas jego trwania podawano silna dawke morfiny dla zlagodzenia bolu.Efekt tego postepowania byl taki,ze nastapil raczej wzrost niz spadek smiertelnosci matek i noworodkow podczas porodu.Wielka obawa przez bakteriami(tak typowa dla przelomu wiekow) sprawila,ze zaczeto za wszelka cene dezynfekowac szpitale i wszystko wokol rodzacej. Polozne myly glowy kobiet przygotowujacych sie do porodu z uzyciem kerosenu(?),eteru i amoniaku.Czasem nawet posuwano sie do golenia owlosienia lonowego ktore traktowano jako siedlisko bakterii. Co 12 godzin(nawet juz w trakcie porodu) wykonywano kobietom lewatyw,jak rowniez przemywano nieustannie pochwe z uzyciem wody z dodatkiem substancji chemicznych(dezynfekujacych - np zaw.zwiazki rteci i chlorydy)Wzmozone wysilki majace na celu uchronienie matki i dziecka przed komplikacjami nie tylko sprawily,ze sam porod stal sie traumatycznym przezyciem ale i doprowadzily do rzeczywistych komplikacji. Historycy poloznictwa Richard i Dorothy Wertz ,opisujac XIX-wieczne poloznictwo scharakteryzowali niestety to co ma miejsce rowniez w XX wieku."Lekarze nieustannie dopatrywali sie komplikacji.To niestety stalo sie dla nich priorytetem podczas akcji porodowej. W efekcie wszystko dla nich stalo sie zagrozeniem-do tego stopnia,ze kazdy porod zaczeto traktowac jak potencjalna tragedie i uwazano za wlasciwe by kazda kobiete przygotowac na najgorsze.Lekarze zwiekszyli znacznie swa kontrole nad rodzaca i postepami samego porodu czyniac jednoczesnie kobiete bezsilna i niezdolna do uczestniczenia w calej akcji.Kobiety pozwolily na takie traktowanie poniewaz one rowniez zaczely wierzyc,ze pelna kontrola lekarska uczyni sam porod bezpieczniejszym.Pojawilo sie przekonanie,ze pelna kontrola technologiczna jest rowniez niezbedna podczas ciazy poniewaz uczyni ona ja okresem o wiele bezpieczniejszym.Pomimo faktu,ze pewne poczynania medyczno-technologiczne maja niewatpliwie ogromne znaczenie,nie ulega watpliwosci fakt,ze sama ciaza jak rowniez porod staly sie niejako przemedykalizowane.Po czesci wynika to z przeswiadczenia,ze scisla kontrola i interwencja zwiekszy szanse zarowno matki jak i dziecka.. Po czesci rowniez lekarzem traktuje obawa przed zaniedbaniem medycznym. Jakkolwiek nie zdarza sie czesto by persolen medyczny zostal oskarzony o nadmiar interwencji to oskarzenia o zaniedbania sa czyms bardzo typowym.Obecnie coraz glosniej przestrzega sie przed przyjmowaniem jakichkolwiek lekow przez kobiete w ciazy jako,ze niewatpliwie przenikaja one do krwi dziecka i moga spowodowac uszkodzenie plodu.Rowniez kwestionowane jest podawanie lekow podczas porodu i tu z kolei bierze sie pod uwage zarowno ich bezposrednie dzialanie uboczne jak i ew skutki ,ktore moga sie ujawnic w przyszlosci. Amerykanska Akademia Pediatrii(Komitet ds Lekow) zaleca by w razie koniecznosci podac jedynie najmniejsza z mozliwych dawke leku i wczesniej skonsultowac jego podanie z rodzaca.Istnieje coraz wieksze podejrzenie,ze obecny stopien interwencji nie zapewnia tak naprawde bezpiecznego rozwiazania czy raczej nie jest dla niego konieczny.Niewatpliwie pewnego rodzaju interwencje w specyficznych warunkach maja swoje znaczenie i z pewnoscia ratuja zycie w wielu przypadkach. Problem jednak pojawia sie wowczas gdy konwencjonalne leki i technologia zostaja bez potrzeby zastosowane w normalnie przebiegajacej akcji porodowej.Niestety poloznicy zapominaja o tym,ze kraje w ktorych interwencja medyczna jest najnizsza maja jednoczesnie najnizsza w statystykach liczbe przypadkow smiertelnych .Dla porownania: ***naciecie krocza 85% kobiet amerykanskic(rodzacych w szpitalach) Holenderki jest to 8% , Szwedki-3% ***uzycie kleszczy Amerykanki-25-33% Europejki:ok 5% ***cesarskie ciecie Amerykanki:pon 20% Swiatowa Organizacja Zdrowia stwierdza natomiast iz nie ma uzasadnienia dla ktorego jakikolwiek region swiata moglby przekroczyc 10-15%Dodatkowo zaalarmowano,ze jedna interwencja wiedzie do drugiej a to z kolei zwieksza zagrozenie dla zycia matki i dziecka.** Leki(srodki przeciwbolowe i wywolujace porod) stanowia nie tylko zagrozenie dla zdrowia dziecka ale rowniez moga stac sie przyczyna niedotlenienia, spadku tetna i w efekcie potrzeby wykonania cesarskiego ciecia.**przebicie wod plodowych (dla przyspieszenia akcji porodowej)sprawia,ze dziecko traci naturalna ochrone podczas skurczow co z kolei moze stac sie przyczyna nadmiernego ucisku na glowke.**pozycja rodzacej-na plecach-jest niewatpliwie wygodna dla lekarza ale z pewnoscia nie dla rodzacej jako,ze czesto spowoduje spowolnienie akcji porodowej i w efekcie zastosowanie medycznych srodkow i metod przyspieszajacych(naciecie krocza, kleszcze,hormony,przebicie wod plodowych). Jednoczesnie moze spowodowac wzrost cisnienia u matki a,co za tym idzie,niedotlenienie plodu i w efekcie potrzeby wykonania cesarskiego ciecia.Jedna z ankiet wykazala,ze 95% kobiet opowiedzialo sie przeciwko pozycji klasycznej.**Podanie znieczulenia czesto prowadzi do zmniejszenia sily skurczow a nastepnie do potrzeby pobudzenia ich,ew zastosowania kleszczy,Te leki rowniez obnizaja cisnienie matki co moze stac sie przyczyna smierci dziecka.Jednoczesnie kobieta nie jest w stanie kontrolowac sily parcia co niesie za soba zagrozenie zw z rozerwaniem lub nadmiernym rozciagnieciem. W tej sytuacji lekarz profilaktycznie robi naciecie.**wykonanie naciecia czesto zacheca do zastosowania lokalnego znieczulenia co niesie za soba podwyzsze ryzyko. Juz wykonane naciecie stwarza mozliwosc zastosowania kleszczy dla przyspieszenia akcji porodowej. To z kolei stanowi zagrozenie dla dziecka-krwotok wewnatrzczaszkowy ew uszkodzenie nerwow twarzy i ramion. Jednoczesnie moze
        • Gość: madzia22 Re: poród w domu IP: *.* 25.01.02, 23:09
          Nie wiem skąd masz te dane, ale te do których ja mam dostęp wskazują na coś wręcz przeciwnego. 30% cesarek na ogólną ilośc porodów w krajach Uni.Zdecydowany spadek śmiertelności matek i niempowlat w ciagu ostatnich 20 lat.Nikt w EU nie stosuje pozycji klasycznej, tylko półleżącą.Nie chcę wnikać w szczegóły, ale w USA nikt nie alarmuej o spadku przyrostu natualnego a w Holandii z pewnością.A co do ciąży - wiele leków (choćby paracetamol) jest na Zachodzie powszecheni proponowanych kobietom w ciąży, podczas gdy w Polsce brak pieniędzy uniemożliwa podjęcie odpowiednich badań i przyznanie prawa do używania przez cięzarne.Madzia
          • Gość: sawlb Re: poród w domu IP: *.* 26.01.02, 00:17
            Magdalena Malinowska-Orfinger napisała/ł:> Nie wiem skąd masz te dane,A nie podalam zrodla???? zajrzyj no Madziu raz jeszcze do tego mojego postu.;)>te do których ja mam dostęp wskazują na coś wręcz przeciwnego. 30% cesarek na ogólną ilośc porodów w krajach Uni.> Zdecydowany spadek śmiertelności matek i niempowlat w ciagu ostatnich 20 lat.Coz, jak widac z tego przykladu wyniki badan moga byc rozne. Pozostaje tylko jedno: wierzyc lub nie i samemu podjac decyzje.;)> Nikt w EU nie stosuje pozycji klasycznej, tylko półleżącą.w terminologii powyzszego artykulu slowo `klasyczna` oznacza tyle co `pollezaca`>wiele leków (choćby paracetamol) jest na Zachodzie powszecheni proponowanych kobietom w ciąży.Ano jest z tym ze,jak wiesz, badan na ten temat niet.Podejrzewa sie,ze leki nie tyle moga miec negatywny wplyw na bezpieczny przebieg porodu co na zdrowie dziecka jako,ze jego narzady (nerki watroba itd) w okresie plodowym musza sobie jakos z tym poradzic co jest jednak duzym obciazeniem.Natomiast lekarze sa baaaaaardzo ostrozni jesli chodzi o przepisywanie antybiotykow (nawet tych niby bezpiecznych)i innych lekow w czasie ciazy.Zreszta ta ostroznosc jest praktykowana w przypadku kazdego pacjenta.Na przykladzie swojej licznej rodziny moge stwierdzic,ze przepisanie antybiotyku jest niezmiernie rzadkim predensem.
        • Gość: madzia22 Re: poród w domu IP: *.* 25.01.02, 23:33
          A propos Wlk. Brytanni, o której sama wspominałam, lekarz, który prowadził tam praktykę przez kilka lat (znajomy), twierdzi, że na poród w domu decydują się tylko rodziny najuboższe.
          • Gość: sawlb Re: poród w domu IP: *.* 25.01.02, 23:59
            Magdalena Malinowska-Orfinger napisała/ł:> A propos Wlk. Brytanni, o której sama wspominałam, lekarz, który prowadził tam praktykę przez kilka lat (znajomy), twierdzi, że na poród w domu decydują się tylko rodziny najuboższe..:lol: taaaaaaaaak????? A jak on by to umotywowal?W koncu porod szpitalny jest bezplatny,pobyt tez podczas gdy na domowy trzeba przynajmniej conieco przygotowac chocby basen jesli sie ma ochote posiedziec w wodzie.Moze to nie jest obiektywny przekroj spoleczenstwa ale sposrod znanych mi osob rodzacych w domu nikogo nie zaliczylabym do klasy najubozszej.;)Chyba ze akurat mial do czynienia z nielegalnymi imigrantami ktorzy nie korzystali ze szpitala w obawie,ze zostana zdemaskowani.A moze cos mu sie pomylilo i tak naprawde to prowadzil te praktyke w Stanach,co?Tam niestety nie tylko najubozsi nie zawsze moga sobie pozwolic na oplacenie poloznej a w niektorych stanach i szpitalach sytuacja niewiele sie rozni od tej w Polsce
            • Gość: madzia22 Re: poród w domu IP: *.* 26.01.02, 13:19
              O motywację musiałabyś zapytać się jego samego.Swoją drogą u nas też szpitale są bezpłatne. A tak na prawdę kosztują bardzo dużo
              • Gość: madzia22 Re: poród w domu IP: *.* 26.01.02, 13:23
                Przepraszam, początek twoejgo listu czytałam pobieżnie. Oczywiście jest źródło.Ja takim nie dysponuję - informacje z netu (nawet nie mam adresów stron).Dlaczego piszesz, że nigy bezpieczne antybiotyki?Antybiotyk podany w ciąży chorej kobiecie nie raz ratuje życie lub zdrowie dziecku, a nie raz nie dopuszcza do powaznych uszkodzeń organów wewnętrznych czy zewnętrznych płodu, które są właśnie w rozwoju. Choroba zztrzymałaby ten rozwój i bo nie było np. ucha, albo nerki, albo czegoś tam jeszcze.Ale miałysmy pisać o porodach w domu. A nie o statystykach i lekach.Madzia
                • Gość: sawlb Re: poród w domu IP: *.* 26.01.02, 13:50
                  Magdalena Malinowska-Orfinger napisała/ł:> Dlaczego piszesz, że nigy bezpieczne antybiotyki?> Antybiotyk podany w ciąży chorej kobiecie nie raz ratuje życie lub zdrowie dziecku, a nie raz nie dopuszcza do powaznych uszkodzeń organów wewnętrznych czy zewnętrznych płodu, które są właśnie w rozwoju. Pewnie ze czasem ratuja ale czasem jest to strzelanie z armaty do przyslowiowej muchy. Jesli w jedym kraju liczba wypisanych recept na antybiotyki dla kobiet jest zdecydowanie wieksza niz liczba recept w innym kraju to chyba o czyms swiadczy,czyz nie?Wystarczy poczytac sobie czasem na co i w jakich ilosciach przepisywane sa antybiotyki (zarowno kobietom w ciazy jak i dzieciom) by zobaczyc roznice. Akurat mam to porownanie a w calkowita nieszkodliwosc antybiotykow nie wierze.Jednak organizm malenkiego dziecka tam w srodku narazony jest na te dawke a czy sobie z nia poradzi to juz inny temat.Nie bede tutaj sie rozwodzic na temat potencjalnych konsekwencji bo czytaja to dziewczyny w ciazy i bez sensu kogos straszyc zwlaszcza,ze to sa dane statystyczne a nie 1:1Zreszta wystarczy poszperac jesli ktos sie tym interesuje. Nie ma co siac sensacji.
                  • Gość: madzia22 Re: poród w domu IP: *.* 26.01.02, 22:37
                    Nie przypuszczam, żeby ktoś przepisywał kobiecie w ciąży antybiotyk, jesli nie uważa tego za konieczność.A niektóre antybiotyki nie przechodzą przez łożysko. Co można wyczytać nawet w ulotce informacyjnej dołączonej do leku (polskie normy są tak wysokie, że nic innego nie przeszłoby przez ich sito).Madzia
              • Gość: sawlb Re: poród w domu IP: *.* 26.01.02, 13:38
                Magdalena Malinowska-Orfinger napisała/ł:> Swoją drogą u nas też szpitale są bezpłatne. A tak na prawdę kosztują bardzo dużoNa szczescie tutaj jest pod tym wzgledem inaczej niz w Polsce i gratis oznacza dokladnie tyle co gratis.
                • Gość: madzia22 Re: poród w domu IP: *.* 26.01.02, 23:07
                  Tylko pozazdrościćNie wiem jednak czy mówisz o Holandii czy o Wlk. Brytanni?
      • Gość: sawlb Re: poród w domu IP: *.* 25.01.02, 22:56
        dojsc do uszkodzenia pochwy u matki.Cesarskie ciecieJak juz wczesniej zostalo nadmienione interwencja zwieksza ryzyko potrzeby wykonania cesarskiego ciecia.Jak zaznaczono w `Dzienniku Kanadyjskiego Stowarzyszenia Lekarzy` smiertelnosc kobiet podczas cesarskiego ciecia jest o 26 razy wieksza niz smiertelnosc matek rodzacych naturalnie. Nawet jesli wylaczy sie z tego kobiety u ktorych wczesniej stwierdzono pewne powazne choroby bedzie to ryzyko co najmniej 10 razy wyzsze.Cesarskie ciecie jest duzego kalibru operacja,czesto wykonywana w znieczuleniu ogolnym. W zwiazku z tym matka nie moze karmic dziecka bezposrednio po narodzinach.Poza tym wiaze sie to z przyjmowaniem okreslonych lekow ktore podczas karmienia beda przenikaly do pokarmu.
    • Gość: Gosia26 Re: poród w domu IP: *.* 26.01.02, 10:25
      Madziu, jesli w Wielkiej Brytanii jest taki zwyczaj, ze drugie dzecko rodzi sie w domu, jednoczesnie twoj znajomy twierdzil, ze na porod w domu decyduja sie najubozszi- to znaczy ze Brytyjczycy po urodzeniu pierwszego dziecka gwaltownie ubozeja.Nie wiem czy spadek liczby urodzen mozna wiazac ze sposobem porodu :)Ale nie dziwie sie madziu twoim pogladom. Wrzucilam w wyszukiwarke porody domowe, w domu, samo porod i wyskoczyly mi wylacznie strony o porodach szpitalnych kilka zdan na Bajbusie o domowym, za to strony pornograficzne w sporej ilosci- za zdjeciami kobiet w ciazy ;) bleeeee......U nas porod nadal jest traktowany jak choroba- trzeba miec lekarza, sale operacyjna pod bokiem..... Ajednoczesnie nie przypominam sobie zeby ktoras z wyrodnych matek, rodzaca po polach i dolach znaleziono wykrwawiajaca sie obok swojego dziecka- nie leca wywalic malucha do smietnika lub podlozyc pod drzwi- przepraszam za drastyczny przyklad, alena razie tak to u nas jest. Za rodzinny sie placi, a jak sie nie placi (np w IMiDz) to bardzo rozne sa warunki. Czy gdzies w panstwowym szpitalu mozna pojsc na porod ambulatoryjny? Mysle ze sporo kobiet nie majacych do siebie az takiego zaufania ja ja ;) a jednoczesnie unikajacych szpitali, poszloby na to.... Polozna do porodu domowego zalatwia sie jakos tak...konspiracyjnie, jak babke do rodzenia w XIX wieku, tez mnie to wkurzalo.... Wolalabym pojsc do szpitala i powiedziec ze chce rodzic w domu- dostac kontakt do poloznej czy kilku i wybrac sobie taka jaka mi odpowiada najbardziej. Wolalabym, zeby najblizszy mi szpital wiedzial o moim zamiarze rodzenia w domu od poczatku, a nie zeby wszystko odbywalo sie w atmoswerze konspiracji.Jak juz napisalam, zaufanie do lekarzy mam ograniczone- wynika to z praktyki. Jesli pediatra myli sie przy zapisielekow czy nie potrafi zdiagnozowac dolegliwosci, to jaka mam pewnosc, ze facet,ktory bedzie na dyzurze jest osoba kompetentna? Wkurza mnie to ze w szkolach rodzenia ucza jakis idealow, a ile z was dziewczyny moglo sobie wybrac pozycje przy porodzie? Ile moglo poprosic o nienacinanie? Paradoksalnie kolejna interwencja medyczna czy zzo, ktore popieram zeby nie bylo, ze jestem naturalna do glebi, stosunkowo nalatwiej sie przebija przez skostniale pojecie porodu. Wiadomo kasa. Nikt poloznej nie zaplaci, za to ze glebiej sie pochyli odbierajac porod, ze nie natnie, ze nie poda oksytocyny...Ptlumacze sie znowu dlaczego wybralam porod domowy.... O pierwszym swoim porodzie nic nie bede pisac.... drugi byl nawet przyjemny i krotki, pobyt w szpitalu znioslam fatalnie... Trzeci porod trwal 40 minut. Zorientowalam sie ze nie zdarze do szpitala. Zadzwonilam po karetke i nieopatrznie podalam ze porod zaczal sie mniej wiecej 10 minut temu. Przyjechal internista, uznal mnie za histeryczke dobrze ze byl maz. pojechalismy karetka bez sygnalu, ja zaczynalam miec skurcze parte. Lekarz stwierdzil ze sie nie znam i zajmwowal sie pracowicie szukaniem pulsu dziecka- ktorego zreszat nie znalzl crying Po kolejnych 15 minutach pojechalismy do szpitala weszlam na izbe przyjec i urodzilam. Podczas rajdu udalo mi sie zarobic jeszcze kare za pyskowanie- mandat za nieuzasadnione wezwanie karetki- to juz te czasy ;)Teraz w domu, dzieki decyzji o rodzeniu mialam podstawowy sprzet- czulam sie o wiele spokojniej majac i srodki od kazajace i zaciski do pepowiny i tkaniny lekarskie. Przeciez moglo sie zdarzyc ze ten porod bedzie trwal 20 minut.... Gdzie bym dojechala?Co byz zrobila? Strasznie sie tego balam...Przy tym poziomie informacji nie dziwie sie ze to prawie zabieg czarnoksieski, ale dane w Polsce wskazua ze jedna na piec ciaz wymaga jakiejs interwencji lekarskiej (z potomka) czyli reszta moglaby korzystac chociau ambulatoryjnego- mysle ze toduza oszczednosc, chyba ze doba poloznicy w domu plus wizyta poloznej kosztuje wecej niz doba w szpitalu. Ale latwiej skrocic macierzynskie nie?
      • Gość: madzia22 Re: poród w domu IP: *.* 26.01.02, 22:32
        Szanuję twoje poglądy. Ale jeden na pięć porodów - to dla mnie zbyt wiele, zbyt obciążające.Zaczęłam ten wątek, aby dziewczyny, które pisały do Ciebie maile, że tez by chciały rodzić w domu, ze Ci zazdroszczą, dowiedziały się czegoś na ten temat. Żeby ich wiedza nie pochodziła tylko i wyłacznie z Twojego porodu, który był rzeczywiście b. udany i łatwy.Madzia
      • Gość: Gosia26 Re: poród w domu IP: *.* 27.01.02, 00:26
        Ta jedna na piec ciaz zapewne lezy na patologii, albo dostaje leki, albo zostala zle zbadana i bedzie nieszczescie :( Przypuszczam ze ciaze w ktorych problemy pojawiaja sie nagle to juz promile a nie procenty....Przyszlo mi jeszcze cos do glowy madziu- ty masz blizniaki a wiec ciaza byla podwyzszonego ryzaka z definicji- czyli nasluchalas sie o komplikacjach w czasie tej jednej wiecej niz ja w ciazu czterech :) Droga do porodu domowego jest tak skomplikowana w Polsce ze sadze ze wiekszosc dziewczyn, ktra chce rodzicw domu po prostu daje spokoj.Z twojego postu wywnioskowalam, ze moje wywrotowe poglady o porodzie w domu wrzucilas do ejdnego worka z ambulatoryjnym, ale chyba nieslusznie? To bylby zdrowy kompromis pomiedzy egoistycznym pragnieniem urodzenia w domu a potrzeba bycia w szpitalu- po dwoch godzinach do domciu... Z tego co wiem to wlasnie ta forma jest najbardziej rozpowszechniona w Europie i calkiem nieglupio...Z perspektywy swoich doswiadczen jakrowniez obserwacji znajomych mimo wszystko uwazam, ze porod niejest procesem wymagajacym medycznej interwencji a wrecz przeciwnie- ze niewielki jej odsetek tego wymaga...I dlatego bylabym wdzieczna sluzbie zdrowia zeby zajelasie ratowaniem zycia i zdrowia tym, ktorzy tego naprawde potrzebuja, zamiast uszczesliwianiem wszystkich poloznic na sile. Nie widze wielu powodow doprzebicia pecherza plodowego kobiecie ktora rodzi godzine- oprocz wygody lekarza wlasnie. To samo z oksytocyna po ktorej skurcze owszem nasilaja sie ale rowniez staja sie bardzo bolesne. A jest to praktyka raczej powszechna. A lekarz musi zejsc z dyzuru, spieszy sie wiec co tam. Takich przykladow jest masa. wiadectwo krajow cywilizowanych pokazuje nam, ze o opiece medycznej i jej jaosci bynajmniej nie chodzi o to by wszystkie kobiety objac nia w tym samym stopniu. Podczas gdy ja rodzilam w domu sala, ktora bym zajela byc moze posluzyla osobie, ktora naprawde czekaly ciezkie chwile, przy ktorej naparwde potrzebny byl lekarz, moze cesarka... Tak wole tym myslec. zas w newsweeku z lipca ubieglego roku znalazlam artykul wlasnie o cesarkach i porodach domowych itp. Dane sa zblizone do tych Bogusiowych (sprawa dotyczy tylko USA): Liczba cesarek wsrod amerykanskiej sredniej klasy w 1998 roku siegnela 8%, ale ale, dla porownania wsrod imigrantow ten odsetek siega nawet 50%- jak napisala gazeta wsrod imigrantow na przyklad z meksyku i krajow latynowskich cc jest sprawa prestizu, kobiety wydaja na nie swoje roczne dochody :) Wow... Moze w krajach europejskich tez tak jest- w koncu Francja ma bardzo duza grupe swierzych imigrantow u siebie ktorzy moga te statystyki zawyzac.I zeby nie bylo- nie uwazam ze porod domowy jest dobry dla kazdego. Nie zdecydowalabym sie nie niego przy pierwszej ciazy na przyklad. Nic na sile. Niemniej jednak na pytanie o porod domowy zadane lakarzowi nie ma sensu- zaraz mozna uslyszec mrozace krew w zylach historie i mozliwe komplikacje. jednak mimo to pani pediatra jakos nie mogla sobie przypomniec kiedy to ostatnio badala dziecko po komplikacjach z porodu domowego wlasnie. A ostatnio na bielanach bylo takich dzieci dwoje wlacznie z ula. Wydajemi sie zetakie zestawienie byloby dopiero miarodajne,jednak nikt takiego zastawienia nie zrobi- nie mam zludzen...Tak na marginesie- uprawiam sport ekstremalny czyli nurkowanie :)- tam w koncu jakis student z AWFu zrobil ocene niebezpieczenstwa ulegniecia wypadku, analizujac jego kontuzyjnosc. Jesli chodzi o ryzyko drobnych kontuzji- czyli otarcia, omdlenia, zranienia, hiperwentylacja itd, to ryzyko jest wysokie i wynosi okolo 50% zas ryzyko ciezkoego uszkodzenia zdrowia i zagrozenia zycia czyli obrzek pluc, choroby oczu itd wszystko zwiazane z wykorzystaniem sprezonegrza i szybkim wynurzaniem sie, wstrzymywaniem oddechu itd to uwaga uwaga sport ekstremalny- 0,05%. Dla porownania- wypadek samochodowy ryzyko drobnych obrazen ma takie samo natomiast tych powaznych- prawie 10%.... Niezle nie? Ale w powszechnej opinii jest to sport niebezpieczny. Przypuszczam, ze podobna analogia istnieje w porodach domowych... A powod jest prosty- jako sportowiec eksremalny mam obowiazek co pol roku robic dosyc dokladne badania lekarskie. W razie najmniejszych obaw, lekarz nie wsteplujemi zaswiadczenia do ksiazeczki i mam z glowy na pol roku plywanie. Podobnie z porodami- jesli juz lekarz prowadzi taka ciaze- jest duzo ostrozniejszy zdajac sobie sprawe ze mozliwosci korekcji jego partactwa czy pomylki sa jednak zmniejszone. Dlatego przy najmniejszych watpliwosciach mowi ze w domu jednak rodzic pani nie wolno i juz. I ja sie z tym zgadzam- tak powinno byc. jednak mowiemie o porodzie domowynm jako zagrozeniu zycia uwazam za naduzycie.
        • Gość: madzia22 Re: poród w domu IP: *.* 27.01.02, 20:49
          O rany, jaki długi post.Wybacz, ze ja się streszczę.Nie mówiłam, że poród w domu stanowi zagrożenie dla życia. Pisałam jedynie, że ja bym się bała. Wiem, wiem - wyjdę z domu i może mnie przejechać samochów, albo przysłowiowa cegła spadnie mi na głowę.Rzeczywiści podczas kilkumiesięcznego pobytu na paologii nasłuchałam się różnych historii. I być może dlatego się boję. Jestem w tym wypadku asekurantką i wolę dmuchać na zimne.Swoją drogą nie znam żadnej dziewczyny, której ciąża i poród obyły się bez leżenia w domu podczas ciąży lub bez pomocy lekarskiej podczas porodu.Ty jesteś wyjątkiem. :-) Z czego się bardzo cieszę.Niestety to mnie utwierdza w przekonaniu, że dla większości współczesnych kobiet ciąża i poród jest jednak swoistą "chorobą".MadziaP.S. Dlaczego wywnioskowałaś, ze traktuję poród ambulatoryjny i domowy w ten sam sposób?
      • Gość: monia27 Re: poród w domu IP: *.* 27.01.02, 09:15
        U mnie przy drugim było to samo, kiedy dojechałam do szpitala o 1.20 w nocy najpierw usłyszałam wiązankę, że bez skierowania to nie mam szans na przyjęcie, potem, jak mnie w końcu przyjęli, namnie nie zbadali tylko odrazu na łóżko, była dokładnie 1.30. Jak powiedziałam położnej,że mam bóle parte, to dostałam następną wiązankę, żebym nie przesadzała, go to jeszcze kupę potrwa. A położna zajmowała się wywiadem środowiskowym przy swoim stoliku. Kiedy w końcu po drugi, upomnieniu podeszła, to się bardzo zdziwiła, że główka jest już na wierzchu. Urodziłam dokładnie o 1.33... I niestety takie są warunki w polskich szpitalach (niektórych). Ja nie myślałam o porodzie domowym tylko z tego względu, że wiedziałam, że dziecko będzie duże i sama bym nie urodziła, ale rzeczy i "komplementy" których słucha się na naszej porodówce, i które się tam dzieją, to jest koszmar, łącznie z brudem i zamieszaniem. Który lekarz robi cewnikowanie po porodzie? Mój zrobił i zapomniał wyjąć gazy opatrunkowej ze środka, i dzięki niemu przez 4 dni nie miałam żadnych odchodów i gniłam od środkaI to mąż zauważył gazę w środku, a nie położna szpitalna, którą prosiłam przez 4 dni o sprawdzenie, bo czułam że coś jest nie tak...I napewno gdybym nie wiedziała, że dziecko będzie duże (urodziła się 4300g i 55 cm) to pewnie pomyślałabym o porodzie domowym, tym bardziej że pierwszą córkę urodziłam też szybko, przy jednym parciu. Dlatego gratuluję decyzji, bo takie przeżycia to już coś.A jeszcze dodam, że w naszym szpitalu rodzą się dzieci, które być może urodzone w innych warunkach miałyby szansę na zdrowie, a tak to w tej chwili wegetują, bo lekarz przez 3 dni od odejścia wód płodowych nie chciał zrobić cesarskiego, bo mu nikt nie zapłacił...Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz gratuluję
        • Gość: madzia22 Re: poród w domu IP: *.* 27.01.02, 20:51
          Ups, bardzo współczuję.
        • Gość: Gusiak Re: poród w domu a strach przed szpitalem IP: *.* 27.01.02, 21:13
          Boże!!!!! Przeczytałam post Moni i po prostu zmroziło mnie. Gdzie Ty dziewczyno rodziłaś - napisz koniecznie, bym mogła uniknąć takiej niekompetencji!!! I w ogóle powiedzcie, ja to zrobić, by urodzić - po prostu urodzić - zdrowego Malucha?Czeka mnie pierwszy w moim życiu poród i nie boję się bólu, zmęczenia i innych dolegliwości. Boję się, że zwyzywają mnie położno, lekarz potraktuje jak worek, a potem będę musiała jeszcze przez dwa dni znosić fochy personelu. Zgadzam się z poglądami Gosi26 - chciałabym pojechać do szpitala, urodzić i jak najszybciej wrócić do domu - do swojego łóżka, do miejsca przy mężu, do swojego domowego kibelka. Więc poród ambylatoryjny jest świetnym rozwiązaniem. Tylko chyba nie u nas. A przecież jeśli dziecko nie ma powikłań przez pierwsze dwie-trzy godziny, to raczej już nic mu nie grozi. Położna i tak musi przychodzić (środowiskowa), więc gdzie tkwi problem?A może można się dogadać i wrócić po porodzie do domu??? Gosiu - jak załatwiałaś poród domowy i jak myślisz - gdzie możnaby załatwić szybki wypis ze szpitala po wszystkim?
          • Gość: madzia22 Re: poród w domu a strach przed szpitalem IP: *.* 27.01.02, 21:23
            Zawsze możesz się wypisać na własne życzenie. Takie jest twoje święte prawo.Ale czy nic nie może się stać po kilku godzinach od urodzenia?Chyba jednak może - żółtaczka poporodowa, infekcje okłoporodowe też wychodzą kilka dni (u mojego Adasia po trzech i trzeba mu było podać antybiotyk),... itp.
    • Gość: joannaz Re: poród w domu IP: *.* 29.01.02, 12:52
      Myśle podobnie jak Gosia - poród w większości przypadków to fizjologia. Znam dziewczynę, która wszystkie dzieci- 4 - rodziła w domu. Z zawodu jest pielęgniarką i jak mówi, nigdy by się nie zdecydowała na poród w szpitalu bo widziała i wie jak jest. Pierwsze dziecko rodziła, jeszcze wtedy, gdy za domowy poród położna wylatywała z pracy. Ja też będąc w ciąży o tym myślałam ,ale niestey mój lekarz b. zniechęcał i nie wiedziałam do kogo się zwrócić. Podobnie jak porody w wodzie, poród domowy to w/g niego fanaberie (bo żaden ssak lądowy nie rodzi w wodzie, a podobo nawet delfiny rodząc płyną na płyciznę). Mój mąz, który był podczas szpitalnego porodu razem ze mną wszystko dokładnie ogładał stał przy lekarzu,żeby jak mówi podszkolić się i następnym razem obyć się bez szpitala.Pozdrawiam. Joanna z Zosią ( na razie)
    • Gość: Dżoanka Re: poród w domu IP: *.* 29.01.02, 14:11
      Dziewczyny, tak sobie czytam i czytam i jedną rzecz chcę Wam powiedzieć: pomna wielu innych postów, gdzie osoby o odmiennych poglądach w końcu zaczynają rzucać w siebie błotem, muszę Wam pogratulować bardzo cywilizowanej dyskusji. Dzięki i pozdrówka, Dżoanka
    • Gość: nastka2001 Re: poród w domu IP: *.* 29.01.02, 17:01
      Mój poród trwał bardzo długo, miałam podane relanium i zastrzyk z oksytocyny. Jednak lekarz pojawił się tylko na chwilkę. Uważam, że przy moim długim i męczocącym porodzie położna wystarczyła w zupełności i dlatego tak strasznie chciałabym urodzić następnego dzieciaczka w domu. Jednak obawiam się właśnie lekarzy i położnych z ich opiniami na ten temat, tym bardziej, że porodówkę z mojego 100 tys. miasta Słupska przeniesiono do odległej o 18 km Ustki. Co chyba dyswalifikuje mnie jako kandydatkę do pordu domowego. Chociaż mam nadzieję, że znajdę w sobie tyle odwagi jak Gosia26, bo wiem, że urodzenie dzieciaczka w domu to musi być naprawdę inne przeżycie.Nastka2001
    • Gość: Gosia26 Re: poród w domu-przepraszam ze jeszcze ponudze ;)) IP: *.* 01.02.02, 01:22
      ... ale spotkalam sie dzisiaj z kilkoma kolezankami, a traf chce ze sa to kobiety tzw swiatowe ;) bo zagraniczne :)I wszystkie zgodnie twierdza, ze w Polsce chociaz standart uslug w panstwowych placowkach nie dorasta zachodniemu, to system opieki est rygorystyczny jak w zadnym z ich krajow rodzinnych. Pamietam jak Malgossia, ktora koniec koncow rodzila w domu, skarzyla sie zegdy miala skurcze czy krwawienie, miala zrobione chyba KTG tylko i do domu. Zadnych lekow czy szpitala- w Polsce nie do pomyslenia, nieprawdaz? francuska byla zaskoczona jak ja wlasnie z powodu skrczow "na wszelki wypadek" chciano zatrzymac w szpitalu. Nie zgodzila sie. I nic sie nie stalo. A we Francji z jej relacji,porod domowy i karmienie piersia do popularnych nie naezy. Jednak tam lekarz pacjentke na ogol oglada po porodzie- jesli przebiega on bez komplikacji- na samej sali sie w ogole nie pojawia...Antybiotykow dla ciezarnych w ogole sie nie stosuje, dzieciom tez sie ich nie podaje, za to dobre skutki daje zimny wychow, jak widze jej dzieci w pazdzierniku przy 15 stopnach biegajace w krotkich spodenkach,to sie sama trzese, a zwykle to mi panie zwracaja uwage "czy moze malej nie za zimno" ;) a tu sie okazuje ze jestem..... konserwatystka ;) generalnie wnioski wyszly nam takie- nasi lekarze nie chca jakich zachodni koledzy zejsc z piedestalu. Przeciez powiklania zdarzaja sie wszedzie, nasi ekarze jakos nie maja tendencji do zdrowej oceny zagrozenia,a przeciez na zdrowy rozum powinno byc odwrotnie- to tam system pozywania lekarzy do sadu ma dluzsza tradycje....Natomiast wziac tez nalezy pod uwage, ze nasze szpitale dysponuja o niebo prymitywniejsza technika- wiec mozliwosci ratowania maluchow sa nieporownanie mniejsze- i to zapewne tez jest czynnikiem,dla ktorego lekarze nie chca brac na siebie ciezaru decyzji np. o porodzie domowym...jednak wkurzajacejest to, ze odpuszczajac juz sobie ten nieszczesny porod domowy- zupelnie bez powodu mamy ograniczenia w opcjach zwiazanych z porodem szpitalnym- jak wybor pozycji do rodzenia, nacinania, porodu w wodzie ze o zzo nie wspomne- tu juz chyba o braku sprzetu nie ma mowy- jedynie dobra wola, ktorej u naszych lekarzy nie za wiele.....I tyle refleksji :) Moze moje doswiadczenie komus pomoze :)
      • Gość: sawlb Re: poród w domu-przepraszam ze jeszcze ponudze ;)) IP: *.* 01.02.02, 12:46
        Sorry,nie moglam sie powstrzymac by sie dolaczyc do Gosi.:)Z moich doswiadczen moge tylko przytaknac. W Anglii co prawda zacheca sie do karmienia piersia a wychow jest chyba troche mniej zimny ale nie pod wzgledem ubieranie.;)Nie mam porownania z Francja ale ,jak juz wczesniej wspominalam, tutejsze polozne i nie tylko mnostwo rzeczy przejely z kultury hinduskiej-pewnie dlatego ze duzo tu imigrantow ex kolonii (Indie np).Co do obecnosci lekarza przy porodzie to potwierdzam.Lekarka pojawila sie w moim przypadku przy pierwszym porodzie ale tylko na koncu by asystowac przy zastosowaniu proznociagu. W drugim lekarz-pediatra przyszedl tylko obejrzec dziecko po 3 godzinach. W trzecim lekarka-Hinduska przyszla na sam koniec-zeby mnie pozszywac fachowa reka odprawiajac przy tym mantre.:)W trzecim znowu bez lekarza-tylko jedna polozna ew studentka. Inna sprawa,ze polozne znac sie musza tu na wszystkim.To one w glownej mierze odbieraja porod i wiedza co sie dzieje a lekarz jest wzywany blyskawicznie tylko przy komplikacjach.Inne roznice ktore zauwazylam to np kompletna nieobecnosc badania wewnetrznego podczas ciazy.Moja znajoma ze Stanow(w 9tym miesiacu ciazy) opowiadala niedawno jak to jej lekarz zapytal ja czy chce by ja zbadal wewnetrznie. Ona ona to: `pan jest lekarzem, wie pan czy to potrzebne czy nie.` Na co lekarz: `potrzebne to nie jest ale moge pania zbadac jesli to pani poprawi samopoczucie.`.:lol: Dla wyjasnienia dodam,ze tam jednak to badanie jest dosc czeste.Ja sama nigdy podczas ciazy nie bylam badana wewnetrznie-dopiero gdy zaczely sie skurcze.Inna roznica to to,ze podczas ciazy odwiedza sie (ew jest sie odwiedzanym) przez polozna tylko i wylacznie(chyba,ze sie zastrzeze w planie opieki,ze chce sie tez spotykac lekarza albo tylko lekarza -a i tak jest to lekarz rodzinny).Tylko 1-2 razy na cala ciaze jest wizyta w klinice i wtedy spotyka sie swojego konsultanta-poloznika.Inaczej jest oczywiscie gdy ciaza bedzie zagrozona-wtedy te wizyty w klinice sa czestsze.Przed antybiotykami rzeczywiscie sie wzbraniaja choc nie tak bardzo jak we Francji. Zdecydowanie jednak przepisuje sie ich mniej i robi sporo by tego uniknac.Sa nawet informacje w przychodni (nie tylko dla kobiet w ciazy) wyjasniajace dlaczego lekarz nie przepisuje antybiotyku i tu cala lista powodow-to na wypadek gdyby pacjent byl rozczarowany.;)To samo jest z lekami antyhistaminowymi. Na biegunke lekarz zaleca preperat zapobiegajacy odwodnieniu i duzo picia malymi lyczkami. Tyle. Na przeziebienie-czas,picie,swieze powietrze i ew paracetamol.USG podczas ciazy jest rzadkim ewenementem ale i tak czestszym chyba niz w Holandii gdzie rutynowo, nie wykonuje sie go wogole(jesli ciaza przebiega prawidlowo).Za to polozna bardzo fachowo przy kazdej wizycie dokomuje zewnetrznego pomiaru wysokosci ciazy i takze na tej zasadzie jest w stanie oszacowac wielkosc dziecka,jego polozenie itd. Do tego stopnia sa specjalistkami,ze ocenialy niemal idealnie wage dzidziusia podczas gdy usg sie grubo mylilo.I moja obecna ciaza:1.wizyta u lekarza-potwierdzenie ciazy na bazie mojego domowego testu,wypisanie karty ciazy.2.Wizyta poloznej w domu:z uzupelnieniem karty,napisaniem planu opieki(uzgodnilysmy,ze bedzie przychodzila do domu),pobraniem krwi na wszelkie badania(tez w domu za jednym zamachem).3 usg w 12 tym tygodniu4 usg szczegolowe w 20tym tyg polaczone ze spotkaniem komsultanta-pozegnalismy sie do dnia terminuI to by bylo na tyle na dzien dzisiejszy(24ty tydzien).Polozna odwiedzi mnie za jakies 4 tygodnie i pozniej bedzie przychodzila co 2 tygodnie a w koncowce (ostatnie 3 tyg)-co tydzien.Jednak nie nerzekam na brak zainteresowania.Moze tez dlatego,ze,gdyby cos sie dzialo,gdybym miala najmniejsza watpliwosc o moge dzwonic o kazdej porze pod jeden z 4 numerow i albo lekarka albo polozna zaraz tu bedzie zeby sprawdzic co sie dzieje.I to bynajmniej nie za oplata.A wracajac do Holandii..kolezanka opowiadala,ze odeszly jej wody i pozniej przez dlugie tygodnie lezala w szpitalu na obserwacji ale nie zrobiono jej cesarki ani nie wywolano porodu bo bylo jeszcze za wczesnie (nie pamietam dokladnie ale chyba to byl 8my miesiac).Nie bylo zakazenia,mama i dziecko czuly sie dobrze wiec czekano.I tez wszystko skonczylo sie dobrze.:)Jak sie okazuje,szybkie dzialanie to nie jedyny patent za sukces. Zwlaszcza ze w tym przypadku dziecko urodzilo sie normalnie i nie bylo wczesniakiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka