Dodaj do ulubionych

W domu narodzin

27.11.06, 12:27
Ja też byłam uczennicą liceum kiedy rodziłam swoją córeczkę. Tylko miałam
dużego pecha bo trafiłam do szpitala w ręcę "moich oprawców". Mija już
dziewięć miesięcy od porodu a ja pamiętam ten koszmar i zadaje sobie pytane:
Dlaczego mnie okaleczyli i tak potraktowali?!Dlaczego mnie poniżali? Byłam
tylko rocznikiem 87.. Ja mojego dziecka nie chciałam usunąć ani wyrzucić na
śmietnik, a dla lekarzy i położnych Karolinka była taką istotą, która nie
miała "idealnej mamusi" i dla nich była mało ważna.. wręcz obojętna. Ten
artykuł daje mi nadzieję, że jest na tym świecie ktoś, kto nie krzywdzi
kobiet. Dobrze, że ta dziewczyna miała więcej szczęścia niż ja, bo ja już
nigdy nie zdecyduję się na kolejny koszmar.
Obserwuj wątek
    • renate_s Re: W domu narodzin 08.12.06, 21:38
      Gratuluje i za´zdroszcze, takiego porodu, bez stresu i w milej atmosferze.Tez
      chcialabym tak to przezyc i mysle, ze to realne. I jeszcze jedno zazdroszcze
      takiej mamy, moja jest niestety zupelnie inna i tego juz nie zmienie
    • jessia W domu narodzin 20.12.06, 11:53
      Jaki cudny opis. Jestem szczęśliwą mamą 2 córeczek i tak chciałabym te chwile
      narodzin przeżyć jeszcze raz, choć nie były one dla mnie aż tak błogie jak te
      opisane tutaj. ALe to oczekiwanie, ta pewność, ze ten ból do czegoś prowadzi,
      no i ta bezgraniczna radość w tej chwili przytulenia tego tak dobrze znanego
      juz a jednak tak nieznanego człowieczka, to coś, co pozostanie ze mną do końca
      życia, chocbym nie mogła mieć więcej dzieci.
      Życzę zdrowia i szczęścia całej rodzinie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka