Dodaj do ulubionych

szpital w Pucku

17.12.06, 23:04
Jestem rodowitą Gdynianką i niespełna 2 lata temu urodziłam moją córeczkę w
szpitalu w Pucku. Cesarskie cięcie Zrobił mi dr Przyboś i zrobił to tak
fajnie, ze dzisiaj już prawie nie mam po nim żadnego śladu.Córeczka ważyła
4100 i miała 58 cm długości. Cięcie było planowane i odbyło się tydzień przed
wyznaczonym terminem porodu.
Po cięciu leżałam na sali dwuosobowej, malutka była cały czas ze mną, siostry
(bardzo kochane) przystawiały mi córcię do piersi. Asia ma teraz rok i 10
miesięcy i nadal lubi popijać mamusine mleczko.
Dr Przyboś to dobry, kochany człowiek o ogromnym sercu (ma taki dobrotliwy
uśmiech i wesołe ogniki w oczach).
Bardzo dziękuje personelowi z oddziału dr Przybosia za świetną opiekę, siostry
nauczyły mnie przystawiać Asię do piersi w różnych pozycjach, z których to
korzystam jeszcze do dzisiaj i były zawsze chętne do pomocy, gdy potrzebowałam
wsparcia.
Polecam wszystkim takiej opieki jaką roztoczona nade mną w tym szpitalu.
Obserwuj wątek
    • arnika15 Re: szpital w Pucku 18.12.06, 10:15
      Mam nadzieję, że ten doktor tam jeszcze pracujesmile Ja wybieram się na poród do
      Pucka na początku marca. Ogladałam trójmiejskie szpitale, rozmawiałam i wiem,
      że na poród po ludzku nie mam co w nich liczyć... Tylko Puck. Mam nadzieję, że
      poród nie będzie dla mnie koszmarnym wspomnieniem - wierzę, że dzięki
      życzliwości i cierpliwości personelu jest to możliwe.
      • kinia0422 Re: szpital w Pucku 18.12.06, 10:42
        Witam!
        tak, dr Przyboś jest w pucku w szpitalu-ja mieszkam w pucku- tez ponad 2 lata
        temu miałm cesarke w pucku, nie przeprowadzal jej dr Przybos (chociaz mnie
        przyjmował) a inny lekarz- nie pamietam nazwiska. Wszystko tez wspominam fajnie-
        cesarka z mezem ktory robil zdjęcia (porod rodzinny), no poza malym
        mankamentem... mialam na jednym z dyzurow polozna ktora poprostu nie powinna
        tam pracowac albo bynajmniej nie w nocy... gdy nie dawlam sobie rady z Małą
        ktora od samego poczatku miałam przy sobie i po cesarce dobe nie moglam sie
        ruszac tylko lezec, zadzwonilam w nocy po pielegniarke to przyszla do mnie z
        pretensjami ze mam sobie sama radzic-dosłownie tak powiedziala,ze ona od tego
        nie jest...- ale JAK skoro nie moge sie ruszac...???- koszmar... widzialam ze
        poprosu byla nie zadowolona bo ja obudziałam. Kolezanka ktora ze mna lezala
        poprosiła panie od dzieci i zabrały mi Małą na kilka godzin. Takze wszystko ok,
        poza tą panią ktora moze poprostu miala zly dzien (noc)...ale ogolnie jest
        niesympatyczna, pozniej jeszcze raz ja spotkałam na dyzurze i wiem ze nie
        chciałabym rodzic u niej...
        pozdrawiam
        powodzenia
        k.
      • phantomka Re: Arnika 18.12.06, 11:00
        Rodzilam na Zaspie i moj porod byl jak najbardziej ludzki - opieka jak w
        prywatnym szpitalu, zainteresowanie personelu naszym losem ogromne - nie
        generalizuj, ja tez mialam duze wymagania, wiec wiedzialam ze rodzic byle gdzie
        nie bede. Za to niestety Puck nie ma dobrego sprzetu do ratowania noworodkow,
        oczywiscie zycze wszystkim mamom zdrowych malcow, ale pamietam, jak siostra
        urodzila syna z dziurka w sercu i lekarze na Zaspie stawali za rzesach, zeby
        szybko i sprawnie go zdiagnozowac.
        • arnika15 Re: Arnika 18.12.06, 11:12
          Oczywiście, zależy co dla kogo znaczy "rodzić po ludzku". Dla mnie poród po
          ludzku to poród w czasie, którego mogę się swobodnie poruszać, personel
          niczego nie narzuca (jeśli nie ma komplikacji), mogę wybrać wygodną dla siebie
          ( a nie dla personelu) pozycję do parcia, poród toczy się swoim tempem i nie
          jest przyspieszany dla wygody personelu itp. itd.Nie przeszkadza się rodzącej,
          nie narzuca a pomaga, kiedy jest to potrzebne... A położenie do parcia plackiem
          na łóżku i rutynowe nacinanie krocza nie jest dla mnie ludzkie... Fajnie, że
          masz dobre wspomnienia z Zaspy, ale ja znam wiele (zbyt wiele)przypadków, że
          poród był dla rodzących tam traumatycznym przeżyciem. Ja w każdym razie na
          Zaspę się nie wybieram...
          • phantomka Re: Arnika 18.12.06, 11:21
            Na Zaspie nikt nie przyspiesza porodu, kiedy matka sobie tego nie zyczy - moja
            siostra nie chciala nic przyspieszac i rodzila ponad 15 godz. w ogromnych
            bolach. Tak, jedynym minusem jest niemoznosc wybrania pozycji do parcia, ale
            np. w wojewodzkim juz taka mozliwosc istnieje.
            Natomiast Zaspa jako jedyny trojmiejski szpital nie ociaga sie z decyzja o cc,
            co nie jest bez znaczenia dla zdrowia i zycia matki i dziecka - i wiem, co
            mowie, bo takich przypadkow z ostatnich 2 lat znam bardzo wiele i sama jestem
            tego przykladem - i mam swiadomosc, ze gdybym rodzila w innym szpitalu, to moje
            dziecko mogloby byc mocno niedotlenione lub po prostu nie zyc. Dlatego zawsze i
            wszedzie bede ich bronicsmile
    • kurdkowa Re: szpital w Pucku 18.12.06, 11:16
      Rodziłam w Pucku pierwsze dziecko i mimo bardzo męczącego porodu wspominam ten
      szpital bardzo dobrze. Drugie dziecko tez zamierzam tam rodzić. Dr Przyboś
      bardzo sympatyczny, ale szczególnie ciepło wspominam Panią Basię(była,..nie
      wiem czy jest nadal) oddziałową na położniczym i prowadzi(ła) szkołę
      rodzenia...bardzo ciepła osoba. Rodziło mi się tam naprawdę wspaniale i
      wszystkim szczerze polecamwink) Marta
      • mama_karolki Re: szpital w Pucku 01.01.07, 21:24
        Witam! ja, a właściwie my tez rodziliśmy w Pucku. To na prawdę świetny szpital
        i oddział. Dr Przyboś i dr Ola M. to wspaniali ludzie na właściwym
        miejscu.Połozna - Pani Basia jest juz na emeryturze - wielka szkoda.
        Drugie dziecko chciałabym tez rodzić w puckim szpitalu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka