To dopiero drugi miesiąć ciąży, a ja jestem wykończona. Cały dzień jest mi
niedobrze, ale daje się wytrzymać. Wieczory to jednak gehenna, nie mogę
zwymiotować chociaż żołądek mi wywraca koziołki, dokucza na tyle skutecznie,
że dostaję gorączki i dreszczy. W życiu nie czułam się tak paskudnie. W
poprzedniej ciąży też było źle, jednak nie aż tak. Ginekolog stwierdził, że
dopóki nie nie wymiotuję kilka razy dziennie to nic złego się nie dzieje

((.
Może ktoś wie jak sobie z tym poradzić.