tamcia
26.06.03, 08:27
Pisałam już wam kiedyś, że kiedy byłam pierwszy raz u mojego lekarz (20 maja
br) z podejrzeniem, że jestem w ciązy, to po zrobieniu usg lekarz powiedział,
że wg usg jestem w 6 tygodniu ciąży, ale wyliczył, że raczej może to być 10-
11 tydzień. Byłam trochę w szoku, bo wg mnie mógł to być najwyżej 3 tydzień.
Tym bardziej, że 2 tygodnie wcześniej robiłam sobie test, który wyszedł
negatywnie, a trzy dni wcześniej kolejny wyszedł już pozytywnie. Kiedy
powiedziałam lekarzowi, że to mi się wcale niezgadza, to poinformował mnie,
że lekarze liczą to troszkę inaczej.
Przedwczoraj znów byłam u mojego lekarza (od ostatniej wizyty minęło 5
tygodni) i powiedział mi, że jest to z pewnością 16 tydzień ciąży i termin
mam na ok 12 grudnia. Ale przecież ja wogóle nie przytyłam!!! Mało tego -
schudłam 3kg, bo nie mam wogóle apetytu (a wcześniej byłam strasznym
żarłokiem) i muszę w siebie wmuszać jedzenie.
Czy mam się martwić, że nie mam brzuszka, czy wziąć pewną poprawkę na
wyliczenia lekarza. Jego kompetecji i umiejętności (niestety) nie mogę
podważać, bo jest to najlepszy i najbardziej doświadczony lekarz w mojej
okolicy.
W niedzielę umówiłam się z nim na usg, to może coś się wyjaśni, sama już nie
wiem.
Dodam jeszcze, że wg miesiączki trudno mi cokolwiek wyliczyć, ponieważ w
grudniu odstawiłam pigułki i od tego czasu miałam okres co 5-8 tygodni, a
wcześniej regularnie co do dnia.
Czasem na forum czytam, że niektóre mamusie już w 16 tygodniu wyczuwają
pierwsze ruchy dziecka, a ja biedna nawet nie mam brzusia.
W moje rodzinie większość kobiet w ciąży bardzo przytyła, moja mama w każdej
ciąży już w jakimś drugim miesiącu robiła się pomalutku grubaśna, a ja nic.
Cieszyć się, czy płakać???
Proszę poradzcie mi coś, może miałyście podobny problem. To moja pierwsza
ciąża i jestem trochę niezorientowana, a wiadomo, że chciałabym wiedzieć,
kiedy mniej więcej urodzę.