Co wtedy robie? Nalewam pol kieliszka i pije. Dwa, trzy lyczki, w
zasadzie nie wiecej, bo juz po nich moja "ochota" zostaje
zaspokojona i nie mam ochoty na wiecej. Pare razy wzielam tez lyk
piwa od meza, dokladnie w ten sam sposob i co? Jestem zla matka?
Samolubna i nieodpowiedzialna? Niedouczona i ograniczona? Watpie
Pisze to dlatego, ze zastanowil mnie bardzo watek Pauliny i zwiazane
z nim zamieszanie.
Nie dajmy sie zwariowac.
I wyprzedzam odpowiedzi typu "skoro to tylko pare lykow to przeciez
moglabys sie poswiecic dla dobra nienarodzonego dziecka, a nie
samolubnie zaspokajac swoje zachcianki". Otoz nic bardziej blednego!
Alkoholu w 15, a nawet 50 ml wina czy piwa jest tyle, ze wypity raz
w tygodniu nie jest w stanie w zaden sposob zaszkodzic mojemu
dziecku, za to smak dobrego wina, nawet w tak znikomej ilosci moze
mi bardzo poprawic samopoczucie. A z mojej dobrej formy psychicznej
czrpie tez moje dziecko.
Pozdrawiam