emi28
23.06.08, 12:18
Po raz kolejny w tej ciązy plamie. Wczoraj tylko trocę-na dyżurze w
szpitalu stwierdzono, że wzystko ok, nic sie nie odkleja, nie
skraca, no poprostu nic się nie dzieje. Mam normalnie żyć. dzisiaj
plamię mocniej - nie jest to żywa krew tylko takie brunatne upławy.
W związku z ym, że w 9 tc odklejała się kosmówka i groziło
poronienie bardzo jestem przeczulona. poza tym ma skurcze-ale mam je
od wielu tygodni i nie skracają szyjki. Biore nospe i magnez. mam
już dosyć dociekania, od czego to plamienie-lekarz nie zna
odpowiedzi. Nie chcę znowu gnac na dyżur, skoro wczoraj -niespełna
dobę temu-wszystko było ok. Poza tym czuję się dobrze. Pocieszcie
prosze-czy któras z Was tez ma takie plamienia, które nie są oznaką
niczego złego?Sama juz nie wiem, czy ja histeryzuje i powinnam
przyjać, że taki mój urok, czy gnac za każdym razem d szpitala.
czyli co parę dni....Do tej pory biegałam-zawsze słyszałam, że nie
ma żadnych zmian. mam tego dośc, jestem udręczona. Nie dźwigam, nie
pracuję, nie urzadzam forsownych spacerów pomimo tego, że lakrz każe
prowadzić w miarę normalny tryb życia. Skąd to dzisiejsze silniejsze
plamienie?Po badaniu?Zdarza Wam sie plamić po badaniu?Pocieszcie
mnie prosze, bo naprawdę mam dośc.