Wiem, że ten temat był już kilka razy... Naczytałam się tych
wszystkich postów i normalnie płakać mi się chce...
Mieszkam w Irlandii więc służba zdrowia wygląda tu trochę inaczej.
Ostatnio byłam u GP (lekarz rodzinny) i okazało się że mam białko w
moczu i ciśnienie 130/80 (normalnie miałam 120/80 albo niższe). Za 3
dni kazała powtórzyć badanie.. Ale na następny dzień miałam już
spuchniętę nogi i ręce od czasu do czasu. Mocz jednak wyszedł już
czysty a ciśnienie 130/80. 3 dni później czyli dzisiaj pojechałam do
szpitala na wizyte i znowu wyszło białko w moczu i ciśnienie
130/86... Pobrali mi krew i zabrali mocz na dokładniejsze badanie..
Lekarz powiedział, że wszystko ok.. Miałam też silny ból głowy.
Jednak nie myślałam że jedno z drugim może mieć jakiś związek,
ponieważ wcześniej miałam bardzo częste bóle głowy z powodu stresu..
Jednak nie przeszedł mi on po tabletce jak to było zawsze.. Jeszcze
jak przeczytałam o tych mroczkach przed oczami co zdażyło mi się ze
trzy razy to już się całkiem załamałam...
Ja już mam wszystkiego dość. Czym bliżej porodu tym gorzej. Najpierw
podejżenie hipotrofii. Niunia jest mała z USG wychodzi 2 tygodnie do
tyłu to teraz jeszcze to. Jutro idę znowu do GP. Z tego wszystkiego
boli już mnie głowa.. Nie daje już rady z tym wszystkim..
Wiem, że nie jest tu nikt lekarzem ale licze na chociaż jakieś
drobne pocieszenie.. Poprostu boje się..