justyna.pie
17.02.08, 04:37
Witajcie,właśnie kończy mi się 37 tydz.,właściwie powinnam już być
ze wszystkim przygotowana,a ja jestem w rozsypce...Wszystko muszę
robić sama,od 2 tyg.czuję się coraz gorzej,a wczoraj jeszcze
przyjechały dopiero nasze meble pokojowe,które mój przeambitny mąż
stwierdził,że złoży sam.Nawet jakoś mu to idzie i wiem,że to
zrobi,ale przeliczając to na czas to prawdop.skończy to pod koniec
przyszłego tyg.A dom aktualnie wygląda jakby przeszło po nim
tornado.Nie dosyć,że będzie po tym kupę sprzątania,to dodatkowo
zastanawiam się,czy wcześniej nie urodzę (a szanse są duże).Ręce mi
opadają,bo mój maż uparł się,że nie zapłaci panom ze sklepu,którzy
chcieli to za pewną opłatą zrobić.Jak mu tłumaczę,że teraz nie już
czasu na takie samodzielne zabawy,to zachowuje się,jakby nie zdawała
sobie z tego wszystkiego sprawy.Już nie mam siły na to wszystko...