Dodaj do ulubionych

oh te porody vademecum

20.04.04, 12:40
cześć dziewczyny!!jestem położną więc po przeczytaniu waszych notek Waszym
zaprzysięgłym wrogiem.pracyję na sali porodowej na pooperacyjnej i na
położnictwieod kilku lat mam doczynienia z młodymi mamami
to co tu przeczytałam przeraża mnie. chodzicie do lekarzy, do szkół rodzenia
czytacie artykuły wydajecie ogromne pieniądze na poród salki połozne lekarzy
aja mam wrażenie że gdzieś po drodze gubicie cel tego wszystkiego....
Po porodzie patrzycie na S W O J E dziecko i boicie się go dotnąć natłok
teorii i ....strachu.
nie wiem może zawsze tak było, ja rodziłam dzieci kiedy nie byłam jeszcze
połozną ale wydaje mi sie że nie zastanawiałam się nad tym jaką położną
wybrać ani czy lekarz mój zdąży cyhcę korzystając z możliwości wyjasnić tu
parę rzeczy tak z punktu widzenia położnej
patologia: kiedy coś jest nie tak denerwujesz się i Ty i rodzina wymagacie od
nas personelu deklaracji zapewnień cudownych rad a częst takich nie ma...
mimo ogromnego postępu medycyny często niestety jesteśmy bezradni nie dlatego
że nie douczeni czy złosliwi czasem trzeba czekać

podobnie jest z tzw dużą patologią tymico czekają "po termini'robimy USG
amnioskopie,testy oxytocynowe i próbne kroplówki i czekamy...na naturę albo
rozwiazania radykalne czy wiecie że tak wyczekiwana decyzja o indukcji porodu
może być niebezpieczna?
zaczynają się skurcze idziecie do dyżurującej połoznej a ona daje wam czopek
i mówi że nie zaszkodzi a może i pomoże i tak jest ona wie ze co noc dwie
albo trzy pacjentki zgłaszaja "bóle" z badania wew. nic nie wynika(brak
gotowości porodowej) i daje czopek scopolan lub podobny który powoduje
delikatne rozkurczaniemiśni jeśli to"prawdziwe skurcze"pomoże a jeśli nie
skurcze ustaną. może wam go nie dać robi to z zainteresowania wami a nie "na
odwal"e czy wiecie że skurcze przepowiadające mogą być całkiem mocne trwać
całkiem długo ipowtarzać się co kilka godzin??
poród nie musisz mieć odzzielnej położnej czy lekarza by miec dobrą fachową
opiekę ale nie dziw się że nikt przy tobie przez wszystkie godziny porodu nie
będzie stał!w kluczowych momentach na pewno będą przy tobie
kochane dziewczyny nie zakładajcie od razu że my czujemy to co wy! nie
musicie nam to mówić każda z nas kobiet inaczej reaguje i ma inne potrzeby
powiedz czego oczekujesz!!! nie dzxiwcie się że na ogólnych salach porodowych
nie można rodzić z mężem wyobrażcie sobie siebie rodzącą gdy za parawanemjest
cudzy mąż awy leżycie z obnażoną pupą często jest tak ze wam jest już
wszystko jedno...nam nie
jeśli chcesz komfortu samotności wtedy niestety możemy zaproponować płatne
sale lub dyżury prywatne ale to już ponadstandart na Twoje wyrażne
życzenie.bardzo chętnie odpowiem na inne pytania jeśli chcecie pozdrawiam Was
wszystkie!!! poród to szczęscie nie choroba!!!
Obserwuj wątek
    • yandex Re: oh te porody vademecum 20.04.04, 16:21
      Brawo!
      Sądzę, że potrzeba tu więcej takich komentarzy.
      Ja rodziłam w styczniu, nie miałam nic załatwiane a zajeto sie mną wspaniale.
      Dziewczyny sieja tutaj panikę i nakręcają się wzajemne. Jeżeli macie pretensje
      do położnych, że "biorą 500-700 zł....to miejcie raczej te pretensje do
      podobnych Wam pacjentek , które personel medyczny same do łapówek
      przyzwyczajają. Dziewczyny! same budujecie chore sytuacje
      pozdrawiam
    • cody2 Re: oh te porody vademecum 20.04.04, 16:51
      Cieszę się, że ktoś coś napisał prosto "ze źródła". ja staram się nie
      słuchać niektórych ludzi, ale opinie na temat personelu szpitalnego są jakie
      są. ja póki co oczekuję na poród, wg terminu równo za tydzień. I nie jestem
      uprzedzona do szpitala, gdzie będę rodzić (choc część dziewczyn mi odradzała).
      mam nadzieje, że wszystko pójdzie dobrze i że spotkam osoby godne zaufania.
      • ulala72 Re: oh te porody vademecum 20.04.04, 19:17
        A ja, po przeczytaniu postu Wiemcomowie, cieszę się , że porody mam już za
        sobą. Rodzić ze swoim zaprzysięgłym wrogiem?
        • wielkiblekit Re: oh te porody vademecum 21.04.04, 12:57
          ulala72 napisała:

          > A ja, po przeczytaniu postu Wiemcomowie, cieszę się , że porody mam już za
          > sobą. Rodzić ze swoim zaprzysięgłym wrogiem?
          Mysle ze, nie zrozumialas intencji tego zdania. ona napisala ze tak wynika z
          postow dziewczyn, e jest ich wrogiem, a nie ze ona sie jako taki
          zdeklarowala..smile
          prawda Wiemcomowie???
    • kailyn Re: oh te porody vademecum 20.04.04, 20:06
      A ja mam wrażenie, że panika wcale nie wynika z nadmiaru wiedzy.
      Ja naprawde chciałabym po prostu pojechać do szpitala i urodzić.

      Zapłacic za poród rodzinny (do podtrzymywania mnie na duchy wystarczy mi mój
      mąż, nie opłacona, ale ciągle obca położna) i znieczulenie i koniec.

      Ale wydaje mi się, że w Warszawie nie jest to możliwe.

      Ciągle słyszy się o odsyłaniu do innego szpitala i co wtedy cały plan bierze w
      łeb.

      Chciałam rodzić na Karowej, a stamtąd ciągle jest ktoś odsyłany. To co mam
      zrezygnować od razu i wybrać inny szpital. Jaki?

      Leżałam na Solcu (odesłana z Karowej z problemami w 30 tyg.)i personel bardzo
      OK, ale tam w zasadzie nie rodzi się na sali pojedynczej tylko z parawanami
      (też poród rodzinny). Już mnie nawet przekonano, że to jest w porządku, ale ty
      sama piszesz, że to jednak niezbyt miło mieć męża innej dziewczyny za parawanem.

      No i co ja mam robić? Zwiedzać te kolejne szpitale? Ile?

      Albo jechać na Karową i denerwować się czy mnie przyjmą? A zresztą z innego
      szpitala mogą mnie też odesłać!

      Dzisiaj na onecie był tekst o Amerykance, która urodziła na chodniku przed
      szpitalem (tak szybko przebiegał poród). I ja od pewnego czasu mam taką wizję!
      Odsyłają mnie z jednego szpitala a ja już nie mam siły i nie jadę dalej tylko
      kładę się na chodniku...

      No powiedz co Ty byś zrobiła, bo ja coraz bardziej czuję się jak w jakiejś
      matni.

      Pozdrawiam,

      Kay
      • wiemcomowie Re: oh te porody vademecum 21.04.04, 12:02
        cześć Kailyn
        odsyłanie pacjentek przez szpitale to żeczywiście duży problem. wiem jednak że
        pacjentek "bardzo zaawansowanych" w porodzie(poorzeczeniu przez lekarza na
        izbie przyjęc)nie odsyła się a jeśli taka konieczność zachodzi to przyjęcie do
        innego szpitala uzgadniane jest telefonicznie przez lekarza szpitala do którego
        się zgłaszsz z lekarzem tego drugiego szpitala i tamten już musi Cię przyjąć!!
        albo proponują Ci rodzenie na sali ogólnej. A tak wogóle to porody szybkie tzw
        uliczne zdażają się bardzo żadko. Wybór szpitala pozostawiam Tobie. powodzenia
    • hagata.wala Re: oh te porody vademecum 20.04.04, 23:11
      nie wiem czemu się dziwisz, że dziewczyny panikują - to w końcu ból, strach i
      droga w nieznane. A nie każdy chce pomóc, nie każdy ma do tego predyspozycje a
      bierze się za to, niestety. Ja tez to mam przed sobą i chociaz jeszcze parę
      dobrych miesiecy czasu - cierpnę ze strachu. Ale jak już jesteś siłą fachową to
      mam pytanie : czy można rodzić w znieczuleniu po stosowaniu przez cała ciążę
      heparyny ?? to dla mnie bardzo ważne. Czekam na odp.
      • wiemcomowie Re: oh te porody vademecum 21.04.04, 12:07
        hej
        to bardzo ważne pytanie
        oczywiście decyzje Z A W S Z E podejmuje anestezjolog który będzie Cię
        znieczulać a uzależniona jest ona równiez od wielu innych czynników jak np
        powód podawana heparyny stan zdrowia. Wiele moich pacjentak miało w takich
        wypadkach zakładane Z-O i wszystko było ok
        • swkrzemien Re: oh te porody vademecum 24.04.04, 21:42
          Masz rację - decyzję zawsze podejmuje ANESTEZJOLOG.Ale on musi mieć kontakt z
          przyszłą mamą wcześniej.A o tym nie powiedziałaś- choć jako "siła fachowa"
          powinnaś o tym wiedzieć.Obowiązuje pewna karencja czasowa w zależności od
          rodzaju podawanej heparyny,dawki.Nie przestrzeganie karencji czasowej może sie
          skonczyć dla rodzącej fatalnie i proszę nie mówic, ze wszystko jest OK/. To
          jest nieuczciwe.Piszę to z całą stanowczością - jestem anestezjologiem
          połozniczym.
    • black-cat Re: oh te porody vademecum 21.04.04, 13:33
      Niestety zapominasz o niedouczonych pielęgniarkach i położnych, które bez
      pieniędzy nie ruszają się z miejsca. Mam w najbliższej rodzinie wielu lekarzy i
      tych z powołania i tych niekoniecznie. Znam porody z opowiadań (tej drugiej
      własnie strony). I nie wygląda to tak różowo. Moja szwagierka została
      znienawidzona przez pracujące z nią położne tylko dlatego, że ostro tępiła
      ostre odzywki (do najczęściej samotnie rodzących kobiet) w stylu "jak
      zachodziłaś to nie krzyczałaś" i zawsze pilnowała, żeby na jej dyżurze położne
      wyjątkowo delikatnie obchodziły sie z pacjentkami (szycie po porodzie) i były
      na każde zawołanie pacjentki (to też się nie podobało, bo w tym czasie można
      było wypić kawę). W końcu zmieniła specjalizacje, bo jak stwierdziła ciągła
      walka jest ponad jej siły. Teraz jest psychiatrą (bardzo dobrym zresztą) i
      pomaga kobietom z depresjami i psychozami poporodowymi. Wspomina zawsze, że
      trakt porodowy śmierdział strachem. Wierzę, że jest wielu lekarzy z powołania i
      wiele wspaniałych położnych, którym za ich usługi nie trzeba dodatkowo płacić.
      Tylko dlaczego tak niewiele kobiet na nich trafia? Wciąż, zwłaszcza wśród
      pielegniarek i położnych (chociaż i lekarzy nie brakuje) trafia zbyt wiele osób
      z przypadku, niedouczonych i niekoniecznie chcących swą wiedzę pogłębiać. Cenię
      profesjonalizm, wymagam go od siebie i od innych. Niejednokrotnie kobieta w
      ciązy jest dużo bardziej świadoma zachodzących w jej ciele zmian niż pomagająca
      jej położna. Piszesz, że kobiety czytają artykuły, odwiedzają lekarzy i wydają
      pieniądze na poród. Powinnaś się cieszyć, że wiedzą co się z nimi dzieje (a
      może wiedzą więcej i to jest niewygodne?), współpraca ze świadomą pacjentką
      jest przecież o niebo przyjemniejsza. Strach po porodzie jest NATURALNY i nie
      oznacza, że kobieta zapomniała o celu jakim właśnie jest dziecko. Ona dopiero
      zacznie sie go uczyć, nauczy się je kochać (nie wszystkie mamy od razu kochają
      swoje dzieci i to też jest normalne) A to, że chce aby ta chwila w której
      przychodzi na świat jej dziecko była najmilszym, intymnym wspomnieniem (stąd
      wynajmowanie oddzielnych sal), o którym nie chce jak najszybciej zapomnieć bo
      kojarzy się jej tylko z bólem i strachem, też jest normalne.
      • wiemcomowie Re: oh te porody vademecum 21.04.04, 20:05
        dzieki za Twoją opinię ale o niczym nie zapominam. wierzę ze są ludzie( jak
        wszędzie),którzy nie nadaja się na swoje stanowiska ale często jest to
        względne.zdarzyło mi się być pogryzioną tylko dlatego że podczas skurczu
        chciałam posłuchać tętna dziecka (które mi się nie podobało)pokopaną bo
        pacjentka rozmyśliła sie co do porodu(w momencie wyrzynania główki) nigdy nie
        powiedziałam żadnej z tych pacjentek złego słowa choć same cisnęły się na usta
        nigdy nie slyszałam by żadna moja koleżanka kogoś żle potraktowała.

        Piszesz że przeszkadza nam gdy pacjentka coś wie N I E P R A W D A ale często
        ta wiedza to książkowa stereotypowa teoria np pacjentka pyta się o skalę apgar
        dla niej to najważniejszy test tymczasem w praktyce oznacza on tylko tyle że w
        ciągu pięciu minut dziecko było w jakiejś tam formie dobrej albo złej ale nie
        oznacza że stan ten się utrzyma!!! albo gdy pacjentka nafaszerowana wiedzą ze
        szkoły rodzenia za wszelką cenę zaraz po porodzie woła ze chce karmic nie
        zwracając uwagi czy stan dziecka na to pozwala.Jestem jak najbardziej za
        zdobywaniem wiedzy ale z pewną dozą zwykłego rozsądku
        bądzmy N A W ZAJE M dla siebie ludzmi
        apeluję o odrobinę zaufania
    • werata Re: oh te porody vademecum 21.04.04, 14:01
      No tak, jest kilka punktów widzenia: położnicy, położnej, lekarza itd. Bardzo
      dobrze, ze położne też sie wypowiadają!

      Na wielu forach mozna przeczytać wiele dobrego o połoznych, ale też niezbyt
      dobre opinie czyli tak, jak to bywa w życiu!

      Ja chcę zwrócić uwagę na specyficzną sytuację, w której jest kobieta w ciaży,
      która przychodzi do szpitala:
      - nie wie, czy "to już" - bo skąd ma wiedzieć jeśli pierwszy raz rodzi?
      - nie zna szpitala, procedur, położnych;
      - jest przestraszona, wśród obcych ludzi;
      - boi się bólu, złego potraktowania;

      A położna jest u siebie, przyjęła na ten świat tysiace dzieci, wie co i jak.
      I na styku tego lęku pacjentki i wiedzy (czasem rutyny) położnej rodzi
      się "konflikt oczekiwań".

      Dla mnie to jest to jedyne dziecko, dla Ciebie kolejne.
      Dla mnie to jest mój straszny ból, a Ty już niejedno widziałaś.
      Ja nie trzymałam w ręku w życiu noworodka więc się boję, Ty wiesz doskonale jak
      chwycić, masz tę pewnosć siebie, którą ja zdobędę z czasem.

      JESTEŚ W LEPSZEJ SYTUACJI. Ja chcę sie nauczyć od Ciebie. Jesteś pierwszą
      nauczycielką z wiedzy o moim dziecku. Nie oczekuj, ze w szkole rodzenia
      nauczyli mnie tego wszystkiego. Nie. Ty jesteś sto razy bardziej mi potrzebna
      niż szkoła rodzenia. Uczetniczysz w jednej z najważniejszych chwil w moim
      zyciu. Zapraszam Cię na to wydarzenie mniej lub bardziej świadomie. Z żadnym
      innym obcym człowiekiem nie bedę już nigdy w życiu tak blisko.

      Wierzę, ze są położne z pasją. Chcę mieć taką przy narodzinach mojego dziecka!!!

      • imbirka Re: oh te porody vademecum 21.04.04, 16:02
        Piszesz, że poród to na szczęście nie choroba...Ja myślę że większość z nas
        zdaje sobie z tego sprawę, ale to co w porodzie najbardziej przeraża, to to, co
        z nim robi szpital i personel medyczny. Nie wiem, czy czytałaś wątki o
        nacinaniu krocza, o pozycjach do porodu, o obchodach...Coraz więcej kobiet wie
        wiele o porodzie, i domaga, się by przebiegał z poszanowaniem kobiety,
        niestety, w szpitalu spotykaja się z tym, że są traktowane jak osoby pozbawione
        prawa do decydowania o sobie.
        Ja nie chcę rodzić w szpitalu, chociażby dlatego, że nie chcę byc w bezmyślny
        sposób poddawana rutynowym działaniom. Kobieta przyjeżdza do porodu, ze stresu
        skurcze zanikają - zamiast się nią zaopiekować, poczekac, to od razu kroplowka
        z oksy. Skurcze nasilają sie, boli - to dolargan, co z tego że szkodzi dziecku.
        Woda, masaże - po co??? Kobieta pyta, co to za środek - a po co Pani to
        wiedzieć, my wiemy lepiej, co jest dla Pani dobre. KTG - przez cały poród, bez
        mozliwosci poruszania się. Nie można urodzić na klęczkach, trzeba naciąć, bo
        kto by sobie głowe zawracał ochroną krocza. Taki obraz porodu wyłania się z
        tego, co czytam i słyszę, i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie
        ma, oprcóz mojego własnego domu, miejsca, w którym ktoś uszanuje to, że to ja
        rodzę, wiem jak to zrobić, i chce wspolpracowac z polozną, ale nie chcę być
        przedmiotem rutynowego działania.
        Nie wiem, jaką jesteś położną, mam nadzieję, że bardziej refleksyjnie
        podchodzisz to swojej pracy. Ja znam niestety takie, które nie wyciagaja
        żadnych wnioskow z konsekwencji swoich działań - na przyklad kobieta pęka po
        nacięciu, a położną jest święcie przekonana, ze ochronila krocze - przed
        gorszym urazem! Takie, które potrafią powiedzieć, że nie uklękną przed rodzacą,
        która czuje, że tylko w kucki może urodzić. Myślę, że dopóki położne nie
        zastanowią się głęboko nad swoją pracą i jej sensem, w polskich szpitalach
        niewiele się zmieni. Kobiety już zaczynają wiedzieć, czego chcą - tylko kto
        stworzy im takie warunki, żeby mogły urodzić bez traumy i przemocy?
        • wiemcomowie Re: oh te porody vademecum 21.04.04, 20:27
          z całego serca życzę Ci szczęsliwego porodu i zdrowego dziecka
          mam nadzieję że wiesz co robisz.
      • wiemcomowie Re: oh te porody vademecum 21.04.04, 20:24
        Kocham swoją pracę. jest codziennie inna mam wiele pacjentek z marzeń ale i
        takich z horrorów tez. każdy poród przeżywam razem z pacjentką niezależnie czy
        jest pierwszy tego dnia czy 10.każda sytuacja jest inna każdy porod przebiega
        inaczej Przyjeżdzam też do prywatnych porodów opieka nad rodzącą różni sie
        wtedy tylko tym że jestem tylko dla niejmam dla niej więcej czasu.
        to wszystko co napisałaś to święta prawda ale my to wiemy!!!!!!!!!!!!!!czasem
        brak czasu, cierpliwości a czasem waszego przyzwolenia na pomoc!!!! ile to razy
        czekałam w nocy bo umówiłam się z pacjentką na pomoc przy następnym karmieniu.
        czekam godzinę dwie idę pytać czy dała sobie radę a pacjentka na to że ona
        dokarmiła już dziecko bo chce się wyspac. następnego dnia ma pretensje że
        zrobił się zastój w niopróżnianej całej noc piersi ....... moja porażka
        proponuję pacjentce zmianę pozycji pacjentce w czasie porodu a ona na to "
        odpieprzcie się ode mnie wszyscy.....
        zawsze sie staramy...tak jak wy a z każdą opacjentką tak naprawdę jest pierwszy
        raz.........
    • atlantis75 Re: oh te porody vademecum 21.04.04, 14:20
      wiemcomowie napisała:
      > cześć dziewczyny!!jestem położną więc po przeczytaniu waszych notek Waszym
      > zaprzysięgłym wrogiem

      No to chyba pora na zmianę pracy. Tak sobie pomyślałam, że gdy w moim życiu
      przyjdzie taki czas, że ludzi dzięki którym mogę realizować się zawodowo, zacznę
      traktować jak zaprzysięgłych wrogów to... zacznę rozglądać się za innym zajęciem.
      Grunt, to nie tylko wiedzieć co się mówi, ale także w jaki sposób.

      Pozdrawiam i życzę pacjemntek z marzeń.
      Atlantis
      • wiemcomowie Re: oh te porody vademecum 21.04.04, 20:15
        szkoda że nie dostrzegłaś ironii. to Wy często opisujecie nas tak jakby każda
        nieopłacona połozna była macochą z kopciuszka.
        • hagata.wala Re: oh te porody vademecum 21.04.04, 20:29
          ja znowu o heparynie. przyczyna - usunąć mikrozakrzepy, żeby nie było kolejnego
          obumarcia płodu. I co - można znieczulenie ? Pytam, bo mój lekatrz powiedział,
          że nie i trochę panikuję
          • evita33 Pytania do WIEMCOMÓWIE 21.04.04, 22:41
            Dzięuje za te wszystkie uwagi.Ja bede rodzic w czerwcu w gdańsku na
            zaspie.Poprzedni poród co prawda ciężki ale bardzo pomogły mi własnie położne i
            to nie opłacane ani znajome.Po prostu były i przejmowały się mną.
            Mam pytanie jak to jest jak kobitka za bardzo nie radzi sobie z
            oddychaniem.Jeśli nie szkoła rodzenia gdzie mam sie tego nauczyć(miałąm z tym
            problem przy I porodzie). I dlatego boje sie i tera z przy II porodzie.
            I jeszcze pytanie co do karmienia po porodzie zaraz.Kiedy własnie karmić
            pierwszy raz. No i pytanie ostatnie czy dużo pić po porodzie czy to własnie
            powoduje nadmiar mleka w piersiach ( bo tak gdzieś słyszłama)
            • wiemcomowie Re: Pytania do WIEMCOMÓWIE 22.04.04, 21:54
              jeśli chodzi o oddychanie to nawet szkoły rodzenia nie są zgodne jakie
              oddychanie w trakcie porodu jest najlepsze ale ćwiczenia w trakcie szkoły
              rodzenia pomagają skoncentrowac się na oddechu- ważne jest to by pamiętać zeby
              nie wstrzymywać oddechu i starać się o0ddychać regularnie i głeboko tak
              popularyzowany płytki szybki oddech(oddech gonionego psa) ma sens tylko gdy
              jest odruch parcia przy niewystarczającym rozwarciu szyjki macicy w pozostałych
              sytuacjach niepotrzebnie męczy rodzacą i wysusza śluzówkę co przy zakazie picia
              (niestety w większości szpitali) jest bardzo uciążliwe należy kontrolować
              oddech w trakcie skurczu i pogłębiąć w fazie odpoczynku
              karmić po porodzie jak najszybciej najlepiej w ciągu pierszych 2 godzin jeszcze
              na sali porodowej jeżeli z jakiś powodów jest to niemożliwe najszybciej jak się
              da. jeśli wiemy ze dziecko przez dłuższy czas nie będzie ssacale karmienie
              póżniej będzie możliwe- po ok 2-4 h należy pierwszy raz odciągnąć pokarm
              (pobudzić laktację) a potem regularnie co 2-3 h
              oczywiście to tylko wskazówki jedne dzieci chcą ssać natychmiast po porodzie
              niektóre wolą odpocząc i zaczynają po 3- 4 h a nawet 12h. ale próbować warto
              po porodzie trzeba pić tyle ile się chce. jeśli masz potrzebę wypij dużojeśli
              nie odrobinę ilość wypitych płynów ma znikomy wpływ na ilość pokarmu
              nawał pokarmowy jest wynikiem chwilowego "niezgrania" potrzeb dziecka z
              produkcją mleka a raczej jego nadprodukcja właściwe postępowanie złagodzi ten
              nieprzyjemny moment.jest to stan przejściowy.
          • mkostki Re: oh te porody vademecum 22.04.04, 14:29
            Witaj
            Osobiście radzę posłuchać lekarza, ewentualnie skonsultowac z innym lekarzem.
            To jest szczególny przypadek, decyzje musi podjąć lakarz, który zna twój
            przebieg leczenia, nie wystarczy ogólne "mozna - nie można".
            Jedyne co ja mogę dodać, aby cie pocieszyć:
            - wiem, ze problemy z krzepliwością sa przeciwskazaniem do zzo, ale moja
            lekarka mówiła, że raczej problemem jest zbyt mała krzepliwośc, a nie zakrzpica
            czy choroba zatorowa... ale to ogóla zasada!
            - zzo to nie jedyna metoda walki z bólem porodowym, warto zainteresowac się
            metodami naturalnymi np. poród w wodzie (niekoniecznie do wody), homeopatia,
            aromaterapia itp., jest wybór.
            Pozdrawiam i trzymam kciuki za Twój jak najmniej bolesny poród.
            Magda I Antoś (27tyg.)
          • wiemcomowie Re: oh te porody vademecum 22.04.04, 21:35
            nie chce zgrywac wszrchwiedzacej. zapytam sie jutro dokladnie moich
            anestezjologow.odpowiem Ci 23.04 po 20(jak wrócę z pracy)
          • wiemcomowie Re: oh te porody vademecum 23.04.04, 23:28
            w moim szpitala ta sytuacja nie jest przeciwwskazaniem przy założeniu że
            wskaźnik protrombiny jest w normie- radzę na 2-1 tyg przed por zrobić kontr bad
            morfologi i koagulogram pozdrawiam
        • atlantis75 Do wiemcomówie 22.04.04, 14:46
          wiemcomowie napisała:
          to Wy często opisujecie nas tak jakby każda
          > nieopłacona połozna była macochą z kopciuszka.

          Ja nie będę opłacała położnej. Ale rozumiem kobiety, które chcą to zrobić. Bo czują
          niepokój i myślą, że pieniądze sprawią, że personel będzie bardziej wyrozumiały,
          przystępny. I często, niestety, tak jest. Wystaczy pójść do lekarza prywatnie, a
          potem państwo. Nie chcę geralizować, bo wierzę że są ludzie, którzy są wspaniałymi
          lekarzami, położnymi bez względu na to, czy pracują prywatnie czy nie. Taki ten nasz
          system zdrowia, że ludzie płacąc czują się bezpieczniej. Rozumiem też bolączki
          pracowników budżetówki (mama jest emerytowaną nauczycielką), brak przyzwoitych
          wynagrodzeń, motywacji, jakiejś nadziei, że będzie lepiej. To wszystko wpływa na
          jakość pracy i trudno zaprzeczyć, że tak nie jest. Szanuję każdą pracę, a
          szczególnie ludzi odpowiedzialnych za życie i zdrowie innych ludzi. I marzy mi się,
          żeby ta nasza służba zdrowia była dowartościowana, bo wtedy i Wam będzie lepiej i
          nam pacjentom.
          Cały ten boom porodowy to nic innego jak reklama lekarzy,farmaceutów, wydawców
          ksiażek itp., którzy trafiają na podatny grunt. W końcu poród to jedno z
          najważniejszych wydarzeń w naszym życiu. Nic dziwnego, że chcemy o nim wszystko
          wiedzieć. I chcemy mieć jakiś tam wpływ na to, co dzieje się na porodówce. Kieruje
          tym lęk, strach oraz możliwości, które dają... pieniądze. Chcesz mieć poród
          rodzinny? Płać. Znieczulenie? Płać. Szpitale zamieniają się w centra handlowe. Z
          drugiej strony rozumiem dlaczego tak jest, bo nie ma funduszy z NFZ. Z drugiej mam
          wrażenie, że niektóre szpitale to po prostu trochę wykorzystują... Gdy wchodzi się
          do sklepu i kupuje towar, to wymaga się dobrej jakości i można zgłosić reklamacje.
          Może dlatego kobiety na tak wiele rzeczy chcą mieć wpływ, czasami zupełnie
          niesłusznie. Może warto informować je przed porodem jak to będzie naprawdę
          wyglądać, z rozpiską co wolno, a czego nie.
          Myślę, że wina leży po obu stronach i tylko uczciwe podejście do sprawy mogłoby
          poprawić sytuację.
          Pozdrawiam. Atlantis
    • aankaa1 Re: oh te porody vademecum 22.04.04, 12:55
      Czasem czytam o położnych, które były cudowne, pomocne, ludzkie chociaż
      nieopłacone. I takich postów jest nawet niemało. Chciałabym mieć kogoś takiego
      przy sobie. Marzenie. Jednocześnie wiem, że na komfort prywatnego porodu,
      lekarza, sali, położnej itd. mnie nie stać. A tak to jest loteria.
      No sama powiedz, jakie są Twoje koleżanki? Wszystkie są cierpliwe i bez skazy i
      jeżeli coś nie tak to pewnie głupia, spanikowana pacjentka jest tylko winna? Bo
      się niepotrzebnie boi, a przecież tyle kobiet rodzi i statystycznie przy
      porodach nie ma aż takich i tylu powikłań.. A, że się naczytała, nasłuchała czy
      naoglądała o błędach lekarskich i powikłaniach to niepotrzebnie bo to tylko 10%
      z ogólnej statystyki. To jest tylko człowiek z całym bagażem swoich
      doświadczeń, swojej inności, wrażliwości.
      Porodowych doświadczeń akurat nie mam, ale generalnie doświadczenia ze służbą
      zdrowia tak. Pierwsze co się nasuwa to brak uprzejmości, rutyna, znudzenie. Już
      sam kontakt z położną u ginekologa irytuje. Panie są kompletnie wyprane z
      serdeczności, jakiejś naturalności. Z reguły zarozumiałe, rzucające uwagi gdy
      narzekam, tak po ludzku, że półtora miesiąca czekania na wizytę to długo: "to
      sobie pani może zmienić". Jednocześnie ta sama osoba w obecności lekarza jest
      totalnie uprzejma, usłużna, uśmiechnięta, lekko wobec niego lizusowata. Niby
      śmieszne ale w gruncie rzeczy irytujące.
      Sczepienie p-ko żółtaczce w szpitalu położniczym na izbie przyjęć: dwie
      pielęgniarki w mojej i męża obecności opowiadają sobie o nieuczciwości X, która
      nie oddała 10 zł i truskawkach na obiad. My tacy nieważni stoimy pod ścianą a
      one się przekrzykują. Z tego wszystkiego jedna sprawdza trzy razy czy wzięła
      właściwą szczepionkę! I ja tego mam nie widzieć! Do tego bez pytania wyrzuca
      ulotkę, opakowanie (szczepienia za które płaciliśmy po 300 zł!!!) i reaguje
      obrażeniem gdy pytam dlaczego to wyrzuca: no przecież ma pani na karcie wpisaną
      nazwę! Brak słów. Ona jest obrażona do tego strasznie i rzuca dzikie
      spojrzenia. Też mam kontakt z klientami, telefonami i nie do pomyślenia jest
      dla mnie, że w obecności klienta mogę pieprzyć o "d..... Maryni".
      Wyrwanie zęba w przychodni: jeden zastrzyk, wyję z bólu: nie powinno boleć, to
      tak się pani wydaje. I tak na żywca rwie, ja się jej wyrywam. Szaleństwo.
      Dopiero gdy się rozdarłam na dobre i przyleciało pół przychodni dostałam drugi
      i już nic mi się nie „wydawało”. Jednego boli na jeden zastrzyk innego na dwa.
      I to powszechne wmawianie, że mnie nie boli. Jak tu się nie bać porodu,
      lekceważenia? Usg brzucha: nikt nie raczył powiedzieć, ani lekarz, ani
      pielęgniarka, że aby pęcherz był widoczny to powinien być pełen. Pytałam jak
      się przygotować. Paranoja. Mi się to naprawdę w głowie nie mieści.
      Owszem, dużo zależy od zarobków, dobrej pracy, kultury firmy, szefostwa,
      kontroli zewnętrznych ale też i od ludzi, od ich serdeczności,
      odpowiedzialności.
      Specyfika zawodu lekarz/pielęgniarka/położna zakłada przede wszystkim kontakt z
      ludźmi chorymi, zaniepokojonymi zdrowiem, ogólnie zależnymi od waszego
      doświadczenia, kompetencji, współczucia. Czekającymi na diagnozę, wyniki,
      proszącymi, żeby powiedzieć skąd może coś wynikać, co przepisują, co podają,
      jakie mogą być skutki uboczne, czy w ogóle jak lek działa. I wszyscy obrażeni,
      że pacjentka jest dociekliwa. Nie chcą odpowiadać, widocznie tematu za dobrze
      nie znają, niedouczeni. No przecież to takie skojarzenia budzi. Mało kto słucha
      i rozumie co się do nich mówi. To, że ja nie rozumiem to jest moje prawo,
      trzeba mi wytłumaczyć językiem i w sposób odpowiedni do mojego poziomu. To jest
      moje zdrowie, życie, komfort psychiczny. Co miesiąc od mojej pensji
      odprowadzane są jakieś kosmiczne kwoty i nikt mi nie powinien robić aż takiej
      wielkiej łaski. No gdybym nic nie płaciła to jeszcze, ale tak!! I żeby nie
      było, że to są wirtualne pieniądze bo w związku ze zbyt wysoką składką, mój
      pracodawca musi szukać oszczędności, zwalnia pracowników, okraja etaty. Nikt
      nie ma lekko. Ale ja dla moich klientów i współpracowników muszę być uprzejma,
      zostawiać domowe problemy przed firmą. Ale ja do tego chcę taka być. Generalnie
      to ułatwia kontakty.

      Myślę, że bardzo wiele już na samym wstępie daje serdeczność ze strony
      położnej, pielęgniarki czy lekarza. I współczucie. To po prostu budzi zaufanie,
      widzisz, że ktoś cię normalnie traktuje, że cię w ogóle dostrzega. Nerwy
      opadają, przestaję być aż taka dociekliwa, wszystko idzie lepiej. I starać się
      słuchać co mówi pacjentka i postarać się nawet zrozumieć co mówi.
      Temat jest długi, środowisko lekarskie, wiadomo jakie, praca z samymi babami
      też niezbyt zdrowa dla każdej psychiki i jak się zastanowić to jeżeli wszyscy
      wokół są gburliwi, skrzywieni, niedocenieni, niedopłaceni,z pretensjami, zajęci
      kopaniem pod sobą wzajemnie dołów to nie można się wyrywać z własną innością,
      chęcią pomocy pacjentce. Wychowałam się w lekarsko-pielęgniarskiej rodzinie i
      doskonale wiem co piszę, i mam świadomość jak dzieleni są pacjenci na swoich
      (znajomych, z rodziny, czy prywatnych) a jak zwykli z ulicy. "Standard obsługi"
      w pierwszym przypadku bardzo się poprawia, rozmawiają z tobą jak z człowiekiem.
      Teoretycznie nie powinno to tak wyglądać.. Chociaż czasami są wyjatki. Cóż,
      samo życie.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • wiemcomowie Re: oh te porody vademecum 22.04.04, 22:06
        mogę się pod tym co napisałas podpisać wszystkimi kończynami. sama ubolewam nad
        tym że często standaryzacja opieki oznacza jej pogorszenie. w moim szpitalu
        przez miesiąc był pomysł z-o darmowego ale bardzoszybko dyrektor doszedł do
        wniosku że to się nie opłaca bo za dużo opunktów przekroczyliśmy i jak nie
        zarobimy to nie będzie na wypłaty..... a w styczniu w ramach promocji szpitala
        przyjmowano wszystkie pacjentki niezależnie czy są czy nie ma miejsc i efektem
        były dostawki na salach i koszmar pracy przy jednoosobowej obsadzie
        połonej.......i niezadowolenie pacjentek
        kiedy to sie zmieni?
    • pyrtol Re: oh te porody vademecum-porod do wody 23.04.04, 17:07
      Witam!
      Korzystajac z okazji, ze jestes osoba, ktora na codzien zajmuje sie porodami,
      mam pytanie o porod w wodzie, czy jest on bezpieczny i dlaczego tak malo kobiet
      wybiera wlasnie ten rodzaj porodu. To moja druga ciaza i zastanawiam sie nad
      wlasnie taka opcja.I czy faktycznie mniej boli i rodzi sie szybciej w wodzie?
      Ola
      • wiemcomowie Re: oh te porody vademecum-porod do wody 23.04.04, 23:35
        jest bezpieczny ale prowadzisię go inaczej i dziecko po urodzeniu zachowuje się
        inaczej i np test Apgar nie zdaje przy nim egzaminu
        dlaczego tak mało?
        1 mało szpitali posiada odpowiednią wannę
        2 to kosztuje niemałe pieniądze
        3 personel szpitali jest w tymkierunku nie przeszkalany
        4 część kobiet nie wie nawet na czympolega poród do wody i myli z porodem z
        użyciem wanny i wody jako analgetyku w I fazie porodu
    • aprze Re: oh te porody vademecum 23.04.04, 18:23
      Ja rodziłam dwa razy na obólnej sali porodowe z mężem (sala do porodu rodzinnego była zajęta). Przy pierwszym porodzie były zajęte wszystkie łóżka, ale parawany były tak zakryte, że nie widzieliśmy kobiet które leżały obok, chyba, że chodziły. Przy drugim porodzie rodziłam tylko ja z mężem (obok leżała pani, ale jej bóle mineły)
      Aga
      • wiemcomowie Re: oh te porody vademecum 23.04.04, 23:40
        miałaś to szczęście że żadna ze współrodzących nie zaprotestowała przeciwko
        obecności męża( raz zdarzyło mi się że zaprotestował nawet mąż tejże
        współrodzącej )pozdrawiam
        • matizka Re: oh te porody vademecum 24.04.04, 11:24
          A ja czegoś nie rozumiem..

          Nie wszystkie szpitale mają te pojedyncze salki. I twierdzą, że tam są porody
          rodzinne.

          Wracam do tego swojego Solca. Sala pojedyncza jest w ogóle rzadko
          wykorzystywana do porodów jakichkolwiek. Mnie nawet powiedziano, że
          anestezjolog nie założy mi tam znieczulenia, bo jest gorzej wyposażona i daleko
          np. od tlenu.

          No to jak? jak nie ma sal pojedynczych to nagle obecność męża przestaje
          przeszkadzać?

          M.

          Z tego co wiem w Kasprzaku też nie ma sal pojedynczych i też są porody rodzinne.
          • wiemcomowie Re: oh te porody vademecum 26.04.04, 17:18
            ocztwiście ze nie wszystkie szpitale mają salki o podwyzszonym standarcie, i
            mimo to proponują porody rodzinne. jakoś się tam rodzi i znam osobyu które nie
            narzekają (zależy to też od kultury osób współrodząco-towarzyszacych. jedni
            mężowie"pilnują" swojej kobiety i są przy niej inni rozglądają się ciekawie,
            przebiegają przez cały trakt porodowy itp) niektóre szpitale uznają to za
            normalne ze np są 3 pary w różnym lub podobnym stopniu zaawansowania porodu i
            są często swiadkami swoich porodów nawzajem.często to nie przeszkadza nawet
            rodzacym ja osobiscie uwazam że pewna intymność jest niemożliwa gdy jedyym
            oddzieleniem jest fruwająca zasłonka
    • aankaa1 Re: oh te porody vademecum 24.04.04, 12:49
      Czy zaobserwowałaś, że po 35 r. życia kobiety cześciej rodzą dzieci z wadami
      genetycznymi? Jak to wygladą w rzeczywistości, poza statystykami?
      Czy poród w tym wieku jest bardziej ryzykowny dla dziecka/matki i np. czy
      częsciej stosuje się cc?
      W ogóle fajnie, że pojawił się ktoś z "drugiej strony". Pozdrawiam
      • evita33 WIEMCOMÓWIE-jak to jest z płynami 25.04.04, 10:45
        Ja bardzo dużo pije wody i to najlepiej gazowanej.Kupuję Muszyne. W nocy zdarza
        mi się co godzine wstawac do wc a to właśnie ze względu na picie za każdym
        razem jak wstaję. Nie wiem czy nie przeginam z tym piciem.Prawie 2 litry płynów
        w ciągu dnia i nocy
        • wiemcomowie Re: WIEMCOMÓWIE-jak to jest z płynami 26.04.04, 17:33
          hej
          pij sobie pij częto sikaj -to jak najbardziej ok nie polecałabym jedynie wody
          gazowanej lepiej niegazowaną lub np herbatki owocowe
      • wiemcomowie Re: oh te porody vademecum 26.04.04, 17:26
        Nie zaobserwowałam takiej zalezności natomiast zauważyłam że stale podnosi się
        wiek rodzących po raz pierwszy, sredni są to kobiety w wieku30-38 lat oczwiście
        wady sie zdażają ale nie jakoś w bardziej nasilonym stopniu
      • wiemcomowie Re: oh te porody vademecum 26.04.04, 17:28
        wydaje mnie się że u kobiet rodzących po raz pierwszy po 35 roku życia częściej
        dochodzi do porodów zabiegowych lub konieczności cc
    • aprze Re: oh te porody vademecum 26.04.04, 12:57
      Witam
      Co ma zrobić kobieta która chce rodzić z mężem, przyjedzie do szpitala (albo jez leży na pataligi)a jedyna sala do porodu rodzinnego zajeta. Rodzić sama, czy szukac innego szpitala gdzie sala bedzie wolna. Teraz wszystkie kobiety chcą rodzić z mężami i nie dla wszystkich starcza sal (mi dwa razy się nie udało dostac do takiej sali)
      Aga
      • wiemcomowie Re: oh te porody vademecum 26.04.04, 17:41
        cześc
        sama nie wiem co ći powiedzieć zawsze mozna zadzwonic do szpitali i popytac o
        taka salę albo ustalić już w swoim szpitalu że jesli się da to sie na taką salę
        przaejdzie jak sie zwolni( zwykle po porodzie kobieta pozostaje na takiej sali
        ok 2h a potem idzie na oddz położniczy)myślę że jeszcze dużoczasu upłynie zanim
        szpitale będą wpełni dostosowane do porodów rodzinnych.
        piszesz że wszystkie kobiety chcą rodzić z mężami ale to nieprawda dużo( w tym
        młodych) woli rodzić samej
        • evita33 WIEMCOMÓWIĘ-co robić. 03.05.04, 09:59
          strasznie puchną mi i cierpną dłonie -zatrucia nie mam, soli tez dużo nie
          używam-ręce cierpną mi w ciągu nocy i dnia do tego stopnia ze niemam w nich
          prawie czucia.Nie wiem już co robić
          • wiemcomowie Re: WIEMCOMÓWIĘ-co robić. 04.05.04, 19:42
            tak jak poniżej napisała julia.wiktor to ucisk na sploty nerwowe. pomagają
            ćwiczenia i masaże i częsta zmiana pozycji podczas leżenia ale jeśli objawy
            nasilają się i zamiast mrówek tracisz czucie w rękach porozmawiaj ze swoim
            lekarzem- może warto odwiedzić neurologa- być może na dolegliwośc ma wpływ
            jakaś niezdiagnozowana wcześniej wada kręgosłupa?
        • linusia_75 Re: sala na Solcu 03.05.04, 15:56
          faktycznie, ogólna. Przedzielona parawanami, dementuję pogłoskę, że powiewają,
          otóż nie, sa przytwierdzone czymś od dołu i od góry wink. Jest też jedna ścianka
          z gipsu, w każdym razie stała.
          Nie widać nic, zwłaszcza, że są 2 wejścia. Może to daltego, że rodziłam przez
          jakiś czas tylko z jedna osobą, ale personel pilnował, żeby jej mąż używał tych
          drzwi, które były bliżej jego stanowiska, a mój mąz "naszych". Nikt nic nie
          widział, natomiast słychać faktycznie było wszystko. Mnie to nie przeszkadzało,
          miałam na głowie większe problemy, ale rozumiem, że to może być krępujące.
          O zogdę na obecość męża ani my ani nas nie pytano. Protestować nie przyszło nam
          do głowy.
          Za to życzliwość i fachowość personelu była nie do przecenienia. Nikt na mnie
          krzywo nie spojrzał, ciągle mnie zapewniano, że świetnie sobie radzę,
          informowamo o podawanych lekch, nawet obstawiano, choć bez możliwości
          reklamacji, ile to jeszcze potrwa wink.
          Zostałąm odesłana z Karowej, ale karetką, po uprzednim sprawdzeniu
          telefonicznym, że jest miejśce i mnie przyjmą. Poród na chodniku mi nie groził.
          Pozdrawiam i życzę lekkich porodów i zdrowych dzieci.
          Linusia
    • julia.wiktor Re: oh te porody vademecum 03.05.04, 16:13
      Evita ! Mam to samo ! Podobno to efekt ucisku na kręgosłup- ale to tylko
      zaburzenie czucia- nie oznacza nic strasznego. Ale mi też to bardzo
      przeszkadza. Mam to już od półtora tygodnia i zaczyna przechodzić na lewą rękę.
      Jakby ciut pomagały ćwiczenia (albo to autosugestia) -wyprostuj ręce i
      nadgarstkami zataczej koła, ściskaj piłeczkę lub poproś męża o masaż kręgosłupa-
      ponoć ma pomóc. No i to ponoć oznacza coraz bliższy termin
      rozwiązania...Powodzenia ! Dziękuję za wypowiedzi Wiemcomówię.
    • aprze Re: oh te porody vademecum 05.05.04, 13:58
      Trochę przestraszyło mnie twoje podejcie do sprawy rodzenia z mężem w ogólnej sali do porodów. Przy pierwszej ciąży, może uznasz to śmieszne, poszłam do szpitala bo odeszły mi wody płodowe nie miałam bóli i mślałam, że mnie zbadają i odeślą do domu. Zostałam, sala była już zajęta. Podczas drygiego porodu leżałam na patalogi i jak się zaczeło okazało się, że sala znowu jest zajęta. Takie moje szczęście. To twoim zdaniem powinna jechać do innego szpitala?
      I jeszcze jedno pytanie, Czy pracujesz na Madalińskiego?
      Agnieszka
      • wiemcomowie Re: oh te porody vademecum 11.06.04, 15:08
        sorry że dopiero teraz ale miałam w pracy urwanie głowy. Nie nie pracuję na
        Madalińskiego a w moim szpitalu też jest sala porodowa ogólna i porody rodzinne
        ja pracuję akurat na ogólnej.zanim zdecydujesz się rodzić w jakimkolwiek
        szpitalu zorientuj się jakie są w nim zasady i jak wygląda poród rodzinny na
        ogólnej sali . Unikniesz zaskoczenia i niepotrzebnego stresu
        • milenamilena Re: oh te porody vademecum 15.06.04, 12:21
          Witam

          A gdzie pracujesz? Pewnie nie w Łodzi. A szkoda.

          Ostatnio modny jest szpital św. Zofii (tak wynika z forum) - powiedzcie mi ile
          kobiety zarabiają (i oczywiście położne)żeby płacić po 1500zł za poród.
          Ja chcę rodzić w CZMP - położne na izbie przyjęć nieprzyjemne, ale na oddziale
          ciąży powikłanej bardzo OK. Tak samo położna w przychodni - bardzo sympatyczna
          kobieta. Zawsze pomocna, odpowie na pytania i stara się pomóc.

          Pytanie do wiemcomowie: ile kosztuje zzo przy porodzie naturalnym?

          Pozdrawiam
          Milena + 30tc synek
          • iwa4 Re: oh te porody vademecum 13.07.04, 18:12
            ztego co wiem ok 500 zł

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka