zlosia
14.06.04, 21:51
Moja koleżanka(jest w 19 tygodniu) trafiła kilka dni temu do szpitala na
Starowiejskiej z bólem brzucha. Ból był na tyle silny, że nie mogla sie
wyprostować. Lekarz nie mógl wyczuć tętna dziecka. Zmienial pare razy sprzęt.
Wyraźnie dawał jej do zrozumienia, że dziecka juz nie ma. Dopiero po jakimś
czasie zrobil jej USG. Okazalo sie, że dziecko żyje. Polożyli ją na sale,
zrobili morfologie. W tym momencie przestali sie nią interesować. Przeleżala
tam 4 dni zażywajac kilka razy dziennie nospe. Po dwóch dniach chciala wyjść
ale nikt nie chcial jej wypisac bo nie zwrocilaby im kasa chorych za pobyt. W
tym czasie wyszła na pare godzin ze szpitala, a nikt tego nawet nie zauważył.
Na obchód chodzi sie do lekarza, a nie lekarz do pacjęta. Próbowala sie
dowiedzieć co jej dolega, lecz lekarz oznajmil jej, że nie ma dla niej czasu.
Odradzam wszystkim kobietom leczenie sie w Siedleckim szpitalu przy ulicy
Starowiejskiej!!!