10.04.06, 10:00
własnie zaczełam starania o kolejnego maluszka .. mam za soba dwie obumarłe
ciąże no i własnie problem w tym że choć jeszcze nie wiadomo czy jestem w
ciązy juz przezywam niezłego stresa na którego niestety nic nie działa...
tłumacze sobie że tak naprawde nic jeszcze nie wiadomo ale to wszystko na
nicsad nie jestem w stanie normalnie funkcjonowac a co to bedzie jak się okaże
że jestem w ciązy pomózcie co robić żeby opanować nerwy?
Obserwuj wątek
    • ania_czarna Re: panika :( 10.04.06, 11:02
      Kochanie, nie martw się tak..sad Ja jestem mamą jednego Aniołka, teraz jestem w
      37tc!!Jak tylko zaszłam w ciążę wmawiałam sobie, do dnia dzisiejszego, że tym
      razem bedzie wszystko dobrze-musi byc dobrze!!Mam za sobą juz 4 pobyty w
      szpitalu, leżenie calutka ciąże w domu w łózku i leki od poczatku, ale ide do
      przodu..Walczę o moją córeczke!!
      Wiem,ze to ciężko być dobrej mysli po takiej stracie, takim zawodzie i bólu, ale
      inaczej nie mozesz!!!TYM RAZEM SIE UDA!!!!!!!!!!!!!
      Jestem z Tobą!
      • bach28 Re: panika :( 10.04.06, 13:37
        dzieki kochana oczywiście próbuje się nastawić optymistycznie ale nie zawsze mi
        sie to udaje sad
        • atena2006 Re: panika :( 10.04.06, 14:18
          Jestem po raz trzeci przy nadzieji. Dwie poprzednie ciąże zakończyły się
          poronieniem w 20 tygodniu. zachodząc w tzrecią ciąę nie znałam jeszcze
          przyczyny poprzednich niepowodzeń, bo nie wszystkie badania zdążyłam zrobić,
          więc strasznie się martwiłam. Wiem jednak, że zamartwianie się i stres na pewno
          w niczym nie pomogą, a mogą bardzo źle wpłynąć na przebieg ciąży. Dzidziuś musi
          mieć komfortowe warunki rozwoju. Około czwartego miesiąca udało mi się znależć
          prawdopodobną przyczynę poprzednich poronień (zespół antyfosfolipidowy), od
          tego momentu intensywnie się leczę i nadzieja, że tym razem się uda znacznie we
          mnie wzrosła. staram się myśleć pozytywnie i niecierpliwie czekam na sierpień i
          narodziny.
          pozdrawiam
    • zaisa Re: panika :( 10.04.06, 20:32
      Wiesz, sprobuj sobie powiedziec, ze masz prawo sie bac. No bo chyba ktos calkiem
      bezmyslny moglby w ogole nie odczuwac strachu w Twojej sytuacji. A wlasciwie w
      naszej - tyle, ze ja juz jestem w tej trzeciej ciazy.
      Kojarzysz jakos Monike - wuchowa - jedna z, a wlasciwie chyba glowna
      organizatorke strony o poronieniu? Kiedys mi mowila, ze wlasnie jak byla w ciazy
      z Julka, pomagalo jej, jak mogla powiedziec, ze sie boi i czy to lekarz, czy
      ktos inny, mowil jej, ze ma prawo sie bac. I mimo jej strachow i nerwow,
      dotrwaly z Julka do szczesliwego konca. Sama ja (czy tez je) widzialam podczas
      prezentacji w szpitalu na Karowej, chyba w 8 mies. ciazy. Siedzialam na widownii
      i slyszalam komentarze niektorych "medykow". "Ona teraz ma mowic o
      poronieniach? Wariatka/idiotka. Zaraz zacznie rodzic." Na szczescie sa juz
      lekarze troche od nich madrzejsi.
      Po swoich poronieniach, powiedzialam sobie, ze w kolejnej ciazy musze sie
      cieszyc kazdym jej dniem, pomimo strachu. Takze dlatego, ze nie wiem jak dlugo
      bedzie trwala. Owszem, sa godziny, w ktorych glowna mysla jest - czy jeszcze
      zyje? Ale sa tez te spokojne, cieple i dobre. I sa te "bezmyslne", przynajmniej
      na tematy ciazowewink
      I nie daj sie zagodzinic w taka petle - boje sie, denerwuje - zaszkodze tym
      dziecku - jak tak moge? - boje sie jeszcze bardziej.
      Tyle rzeczy sie dzieje w zyciu. kobiety w ciazy przezywaja nieraz wielkie
      tragedie. I pomimo tego rodza zdrowe dzieci. Ta funkcja (zaleznosc strachu i
      reszty) nie jest taka prosta.
      Trzymaj sie jakos. A jak pozniej nawet sobie poplaczesz, to nie bedzie nic az
      tak strasznego. U kobiety placz to sposob odreagowania. I nie sadze, zeby
      fizycznie gorzej wplywal na dziecko, niz odruch wymiotny, gdy nie ma czym
      wymiotowac. A za to ostatnie nikt juz nie probuje mnie winicwink
      Powodzenia. Trzymam za to mocno kciuki.
      • ania_czarna Re: panika :( 10.04.06, 21:29
        Oj tak, zgadzam się całkowicie!!Ja w tej ciązy boje się, bałam i bedę sie bała
        co sekundę..Tak to juz jest i nie wyobrazam sobie po tym co przeszłam, aby było
        inaczej..Mam prawo się bać, bo zło jest dla mnie realniejsze niż dla innych,
        szczęsliwych matek bez komplikacji i uczucia zawodu, bólu i cierpienia...
        Na szczęscie moja gin jest ze mną, rozumi mnie i wie, ze mam prawo do nawet
        czasami przesady, histerii itp.
        Ja co chwilę modlę się delikatnie dotykając brzuszka...Od poczatku..Jestem w
        37tc i nadal sie boje..Mam nadzieje,ze juz nic złego mnie nie spotka.
        Tak stasznie chciałabym zapomnieć o tym własnie strachu i cieszyć się ciążą, tak
        zupełnie, beztrosko jak robią to inne kobiety..Niestety, nie jest nam to danesad
        Ale nie pozostaje nam nic innego jak miec nadzieje, radzić sobie z napadami
        paniki i lęku...mieć wsparcie najbliższych, którzy nas zrozumieją..
        Trzymam kciuki za NASsmile
        Trzymam kciuki za NASZE SKARBY..smile
        • bach28 Re: panika :( 11.04.06, 12:28
          problem w tym że oprócz męża który no wspiera raz lepiej raz gorzej nie mam
          nikogo innego bo tez nikt nie wie o naszych staraniach jakoś nie mam ochoty na
          to żeby kogokolwiek o tym informować sad ale wam serdeczne dzięki za dobre słowo wink
      • bach28 Re: panika :( 23.05.06, 13:22
        własnie jestem w 5tc odebrałam bete ładnie rosnie i choć paniki nie ma to starch
        jest i to czasem spory uncertain
    • kostka25 Re: panika :( 11.04.06, 12:40
      to podobnie jak ja
      jeszcze tydzień temu kiedy dostałam @ wiedziałam że chcę tego skarbu i będę się
      starała, a gdy teraz jest to bliskie , niestety ale nie potrafię normalnie
      myśleć. Przez cały czas chodzą mi po głowie dziwne myśli. Z natury jestem
      pesymistką ale wierzę że nam się uda. Zobacz ile dziewczyn jest tutaj na formum
      szczęśliwe ze swoimi skarbami. Będzie dobrze. Zobaczysz!!
      smile
    • gogo2 Re: panika :( 11.04.06, 15:40
      Mam wrażenie, że słyszę siebie. Niedawno to ty mnie uspakajałaś, teraz ja muszę
      uspokoić Ciebie. Każda z nas ma takie momenty, że bardzo się boi, szczególnie
      po takich przeżyciach. Ale musimy wierzyć, że będzie dobrze, że się uda, że
      dotrwamy do końca. Wiem z doświadczenia,że taki stres jest niepotrzebny, ale
      rozumiem cię doskonale.Sama to przeżyłam. Po prostu uwuerzyłam i zadziałało.
      Syn ma 1,5 roku i teraz jestem w 13tc. W tej ciąży też się boję, ale pocieszam
      się tym,że mam już synka i gdyby coś się stało mam jego.
      Musisz uwierzyć, że jak teraz zajdziesz w ciąże będzie dobrze.Tym razem napewno
      się uda. WIARA CZYNI CUDA.
      • kamcia23 Re: panika :( 11.04.06, 16:17
        hejka! ja też mam już poronienie za sobą.teraz jestem w drugiej ciąży 5
        tydzien. od początku jestem niespokojna ale od wczoraj to po ścianach mam
        ochotę łazić. do poniedziałku było wszystko pięknie bielutki śluz i sie nie
        denerwowałam tak bardzo. ale wczoraj zauważyłam ze śluz zmienił kolor na
        śmieszny taki żółty jest ciemniejszy chwilami aż brązowy, tylko na papierze bo
        na majtkach czyściutko. i od wczoraj ciągle ryczę. bo tak było z pierwszą ciąża
        plamiłam (tylko mocniej) i później poroniłam. i jak ja mam zachować spokój.
        powróciły złe wspomnienia i te uczucie bólu. i ogromny strach. głupie uczucie
        że zaczyna się dziaćto samo co pół roku temu. robiłam dziś test ciążowy(kolejny
        raz) i wyszedł mocniejszy niż ostatnio co oznacza że hormon ciążowy rośnie.
        śluzu też nie przybywa więc jest nadzieja. ale to ani o drobinkę nie zmniejsza
        mojego strachu. mogę jedynie czekać na to co się wydarzy dalej a to chyba
        najgorsze co może być czekanie...
        już nie daje rady , nie wiem ja sobie z tym radzić. dlatego nie potrafię
        napisać nic pocieszającego dla autorki tego postu bo wiem zbyt dobrze jak
        ciężko zachować spokój. bardzo mi przykro, ale tego nie zmienimy. zostaje tylko
        wiara i nadzieja w to ze będzie dobrze, ale w chwilach kiedy zaczyna się coś
        dziać to niestety wogóle nie pomaga. sorki że zasmuciłam ale to właśnie czuję.
        strasznie się boję już po raz drugi w swoim zyciu a od lekarzy tylko
        słyszę "trzeba czekać, natura wie co robi" oni tak naprawdę mało się tym
        przejmują, bo dla nich jesteśmy tylko kolejną pacjętką a nam właśnie wali się
        na głowę cały świat...
        • ania_czarna Macie jeszcze nas:):) 11.04.06, 16:38
          Kochane, jesteśmy z Wamismile
          Kiedyś ktoś pocieszał, pomagał mi, teraz ja jestem dla Wassmile
          Nie poddawajcie się, wierzcie- wmawiajcie sobie co sekundę, ze bedzie
          dobrze!!!Ja robie tak juz prawei 37tc i prę na przód!!
          Kiedyś musi być przeciez dobrze!!!
          Jestem z Wami!Nosy do góry!
          • kamcia23 Re: Macie jeszcze nas:):) 11.04.06, 23:52
            aniu dziękuję za słowa otuchy - tak bardzo są mi teraz potrzebne. życzę ci
            szczęśliwego rozwiązania i zdrowego maluszka. żeby twoje dzieciątko zamieniło
            twój dotychczasowy świat pełen lęku i bólu w świat pełen radości. trzymaj się
            • ania_czarna Re: Macie jeszcze nas:):) 13.04.06, 16:53
              Kamciu, dziękuje..Az mi się lezka pokazała...
              Mam nadzieje,ze tym razem mi sie powiedzie i za niecałe 3 tygodnie uściskam moje
              upragnione dziecko..smile
              Wam życze z całego serca tego samego..już wkrótcewink
              Dawajcie znac na bieżąco, proszę..
              Buziaczki mocne!
              • bach28 Re: Macie jeszcze nas:):) 13.04.06, 19:06
                Ania napewno to juz tak niedługo teraz tylko dobre mysli i nic wiecej smile)))
                A ja mam dziś lepszy nastrój poczytałam przemyslałam wbiłam do głowy że co ma
                być to bedzie i spokojnie (przynajmniej dziś) sobie czekam smile jeszcze raz dzięki
                wam serdeczne B
                • kamcia23 Re: Macie jeszcze nas:):) 13.04.06, 22:56
                  dziewczyny głowy do góry. będzie dobrze i napewno każdej z nas się uda. a ania
                  to wogóle nie powinna się już stresować tylko pakować wyprawkę do szpitala i
                  mobilizować siły do porodu. przecież już jesteś tak blisko finału, twoje
                  maleństwo jest już bezpieczne.będzie dobrze.
                  moje plamy zniknęły także znowu zaczynam wierzyć że się uda i choć ten cholerny
                  lęk powraca z każdą chwilą to skutecznie go eliminuję. po prostu musi się udać.
                  za każdym razem ze strachem idę do łazienki i sprawdzam czy nic nie leci - no i
                  za każdym razem się uspokajam bo jest czyściutko. dlatego wierzę że będzie
                  dobrze. a moje maleństwo już daje o sobie znać poprzez częste siusianie, głód i
                  bardzo bolące piersi. wczoraj o 22 w nocy gotowałam zupę ogórkową za którą
                  nigdy tak nie przepadałam no i odrazu zjadłam dwie miseczki smile taaka była
                  pyszna. no i jak nie wierzyć w to że mały KTOSIK tam rośnie i jak widać jest mu
                  dobrze skoro się o swoje upomina.
                  za wszystkie przyszłe mamuśki i te które wkrótce do nas dołączą trzymam kciuki
                  i odzywajcie się na bierząco co u was słychać.
                  aniu zaklepuję sobie prawo do zdjęcia twojego maluszka, jak tylko szczęśliwie
                  wrócicie do domku. powodzenia
                  • ania_czarna Re: Macie jeszcze nas:):) 14.04.06, 09:02
                    Tak jest!I tylko w taki sposób wolno nam mysleć!!!!
                    Ja też tak miałam przez całe II trymestry ciązy- sprawdzanie majtek, ppaieru
                    toaletowego i ...ulga przy bezbarwnym sluzie...To męczące, ale tak juz bedzie z
                    kobietami po przejsciach!
                    Jedyne co to pozytywne myślenie- juz tym razem musi być dobrze!
                    NOsmilesmile
                    • ania_czarna Re: Macie jeszcze nas:):) 14.04.06, 09:04
                      Zapomniałam- wyprawka juz czeka, torba do szpitala spakowanawink
                      Początek ciązy byłam na Duphastonie, potem na Fenoterolu, który odstawiam
                      własnie we wtorek i kto wie..ponoć wszystko może się zdarzyćsmilesmile
                      Zdrowych i Wesołych dziewczyny!!!Nosy do góry!
                      • bach28 Re: Macie jeszcze nas:):) 14.04.06, 10:41
                        Aniu ja w pierwszej ciązy z ktorej mam ślicznego zdrowego 4 letniego już synka
                        urodziłam tydzień po odstawienieu Fenoterolu smile)))))))
                        dzięki i nawzajem Wesołych świąt kochane smile
                        • chmurek78 Re: Macie jeszcze nas:):) 25.04.06, 15:37
                          Witam cieplutko.Ja mam za soba dwa poronienia, ktore mialy miejsce w tamtym roku. Nie planowalismy dziecka narazie,chcialam zrobic badania,znalezc dobrego lekarza,planowalam pojechac do kliniki, podobno tam są dobrzy lekarze tez od poronień.No i tak sobie planowalam. Od dwóch dni nie mam okresu.Zawsze byl o porze lub pare dni wczesniej. Mam pare objawow ciazowych. Boje sie,boje sie zrobic test, boje sie zapisac na wizyte do lekarza,mniejsza z tym ze nie wiem do którego iść.Boje sie a jednoczesnie wierzę,że to co ma byc,to co jest pisane bedzie. Pozdrawiam serdecznie.Iza
                          • bach28 Re: Macie jeszcze nas:):) 23.05.06, 19:22
                            no kochana ja tyż jestem w 5tc jak narazie ok beta ładnie przyrasta ale nerw
                            jest i ciezko się go pozbyć pozdrawiam i życze powodzenia
                            • gogo2 Re: Macie jeszcze nas:):) 24.05.06, 14:47
                              Gratulacje!!!!!!
                              • bach28 Re: Macie jeszcze nas:):) 25.05.06, 09:18
                                nię bede dziekować ano dlatego że zbyt często pojawiaja się jednak paralizujący
                                strach próbuje jak moge ale ciązko go czasem przezwycięzyć sad
                                • chmurek78 Re: Macie jeszcze nas:):) 26.05.06, 18:09
                                  Wiem,że ciężko mam to samo.Trzy tyg. temu byłam na pierwszej wizycie gin widział pusty pęcherzyk o tydzień mniejszy niz powinien być i wielką torbiel na jajniku prawym.Przepisał mi duphaston i kazał zgłosić się za tydzień. Poszłam z duszą na ramieniu, z wielkim strachem, praktycznie bez nadzieji.Okazało się, że pęcherzyk ma zarodek z bijącym serduchem a torbiel sie zmniejszyla i dzięki temu mozna bylo zobaczyć też drugą, mniejszą torbiel,ha.Ulga. Dalej biorę lek, wizytę mam za tydzień.I myslę,że ten strach będzie zawsze mi juz towarzyszył.Pozdrawiam
                                  • bach28 Re: Macie jeszcze nas:):) 27.05.06, 14:18
                                    sciskam chmurek smile
                                    a w którym tc widziałaś serduszko??
                                    • chmurek78 Re: Macie jeszcze nas:):) 30.05.06, 12:27
                                      Witaj.Serduszko wg usg to 6tc4dzien. Teraz wizyte mam w sobotę i niestety jestem pełna obaw. pozdrawiam
                                      • sizi1 dołączam.... 30.05.06, 20:01
                                        Tak jak Wy, jestem w połowie 8tygodnia i jest to ciąża zagrożona. Zarodek z
                                        całym swoim królestwem źle zagnieździł się w ścianie macicy...jak to mówi
                                        obrazowo mój Pan doktor "przykleił się tylko połową". łykam Duphaston, dostaję
                                        zastrzyki Kaprogest i umieram ze strachu, bo mam za sobą poronienie i wiem, że
                                        to co złe nie spotyka tylko innych. Jutro idę do lekarza, zobaczyć, czy się coś
                                        zmieniło na plus - ostanio podobno przetrzeń nieprzylepiona zmniejszyla sie ale
                                        już sama nie wiem, czy to nie byly tylko pocieszanki Pan Doktora. No i zbliża
                                        sie ten koszmarny czas 8-9tygodnia, w którym odszedł od nas nasz mały Aniołek.
                                        Boję się tak samo jak Wy i tak samo jak Wy walczę z głupimi, czarnymi myślami i
                                        tak samo jak Wy jestem pełna złych przeczyć... Wspierajmy się, bo chyba razem
                                        mamy termin na styczeń i po prostu musimy się wtedy cieszyć!
                                        • bach28 Re: dołączam.... 31.05.06, 09:15
                                          sory że was nie pociesze sad(ja jeszcze nie widziałam serduszka jak byłam
                                          ostatnio na usg jeszcze bylo za wczesnie w międzyczasie przeszłam zapalenie
                                          gardła a usg mam za 1,5 tygodnia dopiero sad cały czas mysle czy to choróbsko nie
                                          zaprzepasciło moich marzeń
                                          sciskam was mocno
                                          • zaisa Bach, trzymam kciuki 31.05.06, 12:55
                                            za Ciebie i wszystkie dziewczyny
                                            • bach28 zaisa 01.06.06, 09:41
                                              wiesz na razie nie dziekuje aktualnie jestem w 7tc to mój najcięzszy tydzień mam
                                              nadzieje że jakoś szybko minie a jak ty się czujesz?
    • patimati1 Re: panika :( 25.04.06, 22:52
      ja także żyję w strachu, prawie 6 lat temu urodziłam 5 kg synka. Całą ciąże(
      oprócz 1 trymestru- gdy ciągle wymiotowałam)czułam sie rewelacyjnie, byłam
      pełna sił, energi. Nie korzystałam z żadnych zwolnień z pracy- pracowałam
      prawie do końca ciąży, chodząc do pracy piechotą ponad 0,5h. Było cudownie!
      Marzyłam o kolejnym przeżyciu tych pięknych 9 miesięcy, ale dane mi było
      przeżyć tylko 9 tygodni- miesiąc temu straciłam moja kruszynkę...Teraz mam
      mnóstwo obaw... Chce spróbować, ale wiem , że strach mnie obezwładni, gdy
      dowiem się , że jestem znów w ciąży. Dlaczego los odbiera Nam radość cieszenia
      się tymi niepowtarzalnymi chwilami!? to takie niesprawiedliwe...
      • ania_czarna Re: panika :( 26.04.06, 10:14
        Zadawałam sobie to pytanie milion razy..Niestety,na kogoś musi trafić..Ogląda
        się takie tragedie w filmach, słyszy w opowiesciach, ale nigdy nie
        przypuszczamy, ze to może spotkac własnie nas..To okrutne, ale nic na to nie
        poradzimysad
        Trzeba iść do przodu i mówić sobie, co ma być to będzie..nie mam na wszystko
        wpływu..
        Ja teraz jestem w 39tc i mam nadzieje,ze zakonczy sie juz wszystko
        szczęsliwie..Tylko o tym marzę.
        Nasze Aniołki czuwają nad nami i bedą do końca...
        Głowy do góry!Wszystko jest możliwe...nie tylko to złesmile
        • bach28 :)))))))))))))) 09.06.06, 19:11
          dziś właśnie zaliczyłam usg i w stanie prawie przedzawałowym dowiedziałam się ze
          moja mała mycha ma 9mm i pięknie bijące serducho smile))))))))))
          • shalu Re: :)))))))))))))) 09.06.06, 21:29
            Pamietam Cie z forum poronien i bardzo trzymam kciuki za Twoja Mala Myche smile))
            Duzo zdrowia dla Ciebie i Maleństwa!!!
          • zaisa Re: :)))))))))))))) 10.06.06, 22:55
            Hurrrasmile)))
            Tak dalej trzymajcie i starajcie się nadmiernie nie popadać w panikęsmile Dużo
            zdrowia, spokoju (nie wiem skąd), radości i jak najmniej negatywnych pomysłówsmile
          • ania_czarna Re: :)))))))))))))) 12.06.06, 09:29
            Nawet nie wiesz jak sie ciesze..
            Trzymaj sie!
          • dosh Re: :)))))))))))))) 12.06.06, 11:10
            Cudownie bach!!! Po cichu Ci kibicuję!!!
            • bach28 Re: :)))))))))))))) 12.06.06, 17:20
              dzięki dziewczyny smile
    • minnie77 do bach28 14.06.06, 11:03
      Przede wszystkim serdeczne gratulacje. Śledzę pilnie Twoją historię i mam
      nadzieję, że tym razem wszystko będzie w najlepszym porządku. Postanowiłam
      napisać bo pamiętam Cię z forum "poronienie" i moja sytuacja jest bardzzo
      podobna do Twojej. Mam 4-letnią córeczkę i 2 poronienia za sobą. Zrobiłam sobie
      sporo badań ale one, poza jednorazowym skokiem prolaktyny niczego nie wykazały.
      Na tej podstawie gin dał mi zielone światło i nie zalecił żadnych leków.
      Przeczytałam w innym wątku, że w obecnej ciąży bierzesz profilaktycznie Acard i
      chciałabym zapytać czy to gin Ci zaproponował zażywanie tego leku czy sama
      nalegałaś ? Napisz także proszę jaką zażywasz dawkę i od którego momentu
      zaczęłaś (jeszcze przed poczęciem czy już po stwierdzeniu ciąży) ? Z góry
      dziękuję za odpowiedź.

      • bach28 Re: do bach28 14.06.06, 11:11
        hej minnie77
        dzięki za dobre słowasmile co do acardu ja sama podpytałam gina czy w moim
        przypadku byłby on wskazany jakie są efekty uboczne itp i wspólnie doszlismy do
        wniosku że powinnam brać. Gin zalecił raz dziennie od momentu kiedy zobacze II
        kreski ale ja zaczęłam brać zaraz po owulacji...dawka 75mg i jesli się nie mysle
        to acard tylko w tej dawce wystepuje.
        sciskam i życze powodzenia
    • minnie77 do bach28 14.06.06, 12:19
      Hej, bardzo dziękuję za szybką odpowiedź. Muszę przyznać, że mi ten Acard
      chodzi po głowie od dłuższego czasu ale oczywiście nie chciałabym podejmować
      decycji na własną rękę. Mam w przyszłym tygodniu jeszcze konsultację u
      immunologa więc tam ewentualnie podpytam. Mam jeszcze jedno pytanie : jakie są
      ewntualne skutki uboczne brania Acardu w ciąży ?
      Serdecznie pozdrawiam.
      • bach28 Re: do bach28 16.06.06, 12:03
        z tego co móiwł gin to moga wystąpić problemy z serduszkiem u dziecka ale
        stwierdził że przy tak malej dawce te skutki uboczne są znikome
        pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka