Dodaj do ulubionych

Toruń- dla mnie super

27.02.05, 11:53
Przed porodem wielokrotnie straszono mnie toruńską porodówką, że tak bezosobowo, seryjnie itd. Zastanawiałam się nawet nad porodem w Bydgoszczy. Tak się zdarzyło, że 3 dni przed trafiłam na patologię ciąży i na salę porodową jechałam już prosto z patologii(sympatyczne położne).
Cały poród przebiegał nie tak, jak to sobie wymarzyłam. Ale nie żałuję, że wyszło inaczej. Chciałam zapłacić za wynajęcie sali porodów rodzinnych i rodzić w wannie. Niestety z powodu sączących się od kilku dni wód płodowych miałam wywoływany poród oksytocyną. Jechałam bezpośrednio na salę porodową z 6 cm rozwarciem i ze względu na kroplówkę, którą miałam podłączoną do samego końca nie było mowy o wstawaniu z łóżka. Mąż dojechał w ekspresowym tempie i był ze mną.
Teraz trochę o porodzie. W tym samym czasie rodziła jeszcze jedna dziewczyna, której ja nie widziałam, tylko słyszałam. Nie przeszkadzało mi to, może nawet pomagało, bo czułam się raźniej i nie użalałam sie tak nad sobą. Z obsługi były 4 położne, przez ostatnie 2 godziny jeden lekarz, pod koniec doszedł drugi. Mną zajmowała się jedna położna, ale inne też podchodziły. Wszyscy byli bardzo, bardzo mili. O wszystkich zabiegach, które przy mnie wykonywali wcześniej byłam informowana, pytano mnie o zgodę na wszystkie czynności: np przebicie pęcherza płodowego, podanie zastrzyku na rozkurcz szyjki itd. Położna podchodziła często, głaskała po rękach, uspokajała. Lekarz pokazał mężowi jak wykonać masaż krzyża, żeby mniej bolało w czasie skurczów. Wszystkie nieczystości były szybciutko i dyskretnie usuwane.
Pod koniec prosiłam o znieczulenie, ale lekarz po zbadaniu, stwierdził, że zostało już zbyt mało czasu do końca porodu i cała dawka znieczulenia długo zostałaby w organizmie dzidzi, co byłoby dosyć ryzykowne. Wytłumaczył mi to spokojnie i wytrzymałam bez znieczulenia. Na szczęście, bo jak się okazało do końca zostało już tylko 40 min.
Nacięcie i zszycie wykonywał lekarz. W czasie zszywania rozmawialiśmy na tematy zupełnie nie związane z porodem smile Byłam już bardzo zrelaksowana. W tym czasie mąż asystował przy myciu i mierzeniu dziecka. Zrobił mnóstwo pięknych zdjęć.
Miałam oczywiście dziecko położone na brzuchu. Popłód w zasadzie od razu po dziecku wypłynął i trudno mówić o jakimś jego rodzeniu. Poprosiłam o pokazanie mi pępowiny, bo byłam ciekawa jak wygląda- mogłam jej dotknąć i zaspokoić ciekawość(mąż przecinał pępowinę).
Poród przeżyłam w przesympatycznej atmosferze, zupelnie bez stresu i gdyby nie ból, mogłabym rodzić co tydzień. Ale bólu nie potrafiłam sobie przypomnieć już w momencie, gdy położono mi dziecko na brzuch smile)
Po wszystkim, mieliśmy z mężem wrażenie, że odbyliśmy poród w prywatnym szpitalu, za który zapłaciliśmy słono. A najfajniejsze jest to, że nie wydaliśmy ani grosza i nie mam żadnych traumatycznych wspomnień.
Polecam Toruń. Kolejne dziecko też będę tu rodziła.
Ewa
Obserwuj wątek
    • mama-zuzi1 Re: Toruń- dla mnie super 29.04.05, 12:51
      Całkowicie zgadzam się z evą78. Na początku ciży straszona toruńskim szpitalem
      chciałam rodzić w Bydgoszczy. Jednak kilka razy wylądowałam na patologii i
      stwierdziłam, że skoro tu jest tak sympatycznie to na porodówce nie może być
      inaczej i nie myliłam się!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka