Dodaj do ulubionych

UJASTEK za i przeciw

04.07.05, 23:30
Witam!!!

Postanowiłam, że się tutaj wpiszę i opiszę swoje reminiscencje z pobytu na
Ujastku. W lutym br. rodziłam tam moją pierwszą dzidzię, Amelkę. Generalnie
jestem zadowolona, ale... no właśnie. Miałam cholernego pecha, bo natrafiłam
na podłą położną o nazwisku SZCZEKLIK MAŁGORZTA. Dziewczyny uważajcie by się
na tego babsztyla nie nadziać. Ohydna, antypatyczna i lodowato zimna
wyrachowana baba. Przez nią nie wspominam miło porodu, który skądinąd miałam
lekki i jak na pierwszą dzidzię krótki. Jest tyle naprawdę wspaniałych
położnych wśród nich Pani Jolanta ( nie pamiętam nazwiska). Akurat miałam
pecha i natrafiłam na potwora. Była bardzo nieprzyjemna, a że forsy nie
dostała, olewała mnie i szorstko traktowała.

Drugi uważam wielki minus Ujastka to Neonatolodzy i to zarówno lekarki jak i
pielęgniarki ( w 1 dobie po porodzie, gdy zapytałam pani dr. BUJNY, o smółkę
którą akurat moje dziecko oddawało, popatrzyła na mnie poirytowana i
odburknęła cytuję: " a co może dziecku z tyłka wychodzić??! kupę robi").
Najbardziej nieprzyjemnym neonatologiem jest pani dr. TERESA BUJNY. Ale
opryskliwość tych Pań to nie jedyny argument, i nie najważniejszy. Zarzucam
im również brak fachowości. Moje dziecko miało nierozpoznany przy porodzie i
przy wypisie pęknięty obojczyk. Dopiero gdy wróciłam z dzieckiem na Ujastek z
powodu wysokiej bilirubiny, stwierdziła i wpisała do książeczki zdrowia że
Mała miała pęknięty obojczyk. No i trzecia rzecz a propos neonatologów, moje
dziecko zostało wypisane do domu z zaawansowaną żółtaczką. Pani dr. BUJNY
przy wypisie zapomniała dodać, aby przyjść za parę dni z dzieckiem do pomiaru
bilirubiny. Ja w domu dopiero gdy dziecko zrobiło się senne i bardzo mocno
pomaranczowe, zadzwoniłam tam i przyjechałam z Amelką do kontroli. Dr. BUJNY
ze zdziwieniem spytała " nie mówiłam Pani aby zgłosić się do kontroli za
tydzień? ah, pewnie mi umknęło, bo wtedy przy wypisie było takie zamieszanie.

Duży minus to ten, ze wypisują dzieci do domów z bardzo zaawansowaną
żółtaczką.... moja Amelka miała zółtaczkę ponad miesiąc, myślę że dlatego iz
nie była wystarczająco długo naświetlana...
Na wszelkie moje pytania o dziecko, zbywali mnie i robili to w dodatku w
sposób bardzo szorstki... Nie wspomnę jeszcze o tym, że gdy czekałam na mój
poród, pani pielęgniarka niosła świeżo urodzonego oseska gołego i pod swoją
pachą głową w dół...byłam w "lekkim" szoku aż zapomniałam że mnie brzuch
boli....

reasumując, opieka ginekologów i połoznych ( za wyjątkiem Pani SZCEKLIK) jest
super, natomiast neonatolodzy i ich pielęgniarki absolutnie do wymiany.

Czy rodziłabym tam jeszcze raz? nie wiem, ale chyba już nie...
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka