Dodaj do ulubionych

ku przestrodze WARSZAWA SOLEC

14.10.05, 13:04
Moja historia... sad

___

Długo mogłabym pisać, co przeżyłam w szpitalu na Solcu podczas porodu swojego
skarbeczka, a w zasadzie po porodzie - jak się tam opiekują kobietami, jak
mnie na tamten świat prawie wysłali, jak maluszki traktują, i jak... nie
można się ze szpitala wypisać

Decydując się na ten szpital zebrałam wszystkie informacje i opinie o nim -
jedyny negatyw był taki, że dawniej, przed remontem, warunki sanitarne nie
były ok. No ale ja rodziłam już po remoncie.

Na poród nie mogę specjalnie narzekać - ale to moja zasługa, a w zasadzie
mojego organizmu. No bo jak się nic złego nie dzieje to i na co narzekać? 5
godzin i po bólu, tak można byłoby powiedzieć. No ale nie w moim konkretnym
przypadku. Właśnie - ból był i to potworny. Zaraz po urodzeniu Jureczka
(poród drogami natury - to tak dla wyjasnienia) potwornie bolał mnie brzuch -
przez 2 godziny, kiedy kobieta jeszcze na sali porodowej zostaje dosłownie
WYŁAM! Przepraszałam męża, że nie mogę się cieszyć z narodzin synka, bo
rzeczywiście nie mogłam o nim trzeźwo myśleć. Jedynie potworny ból, i ból.
Pomimo naszych wielokrotnych próśb nikt przez te 2 godziny nie przyszedł mnie
obejrzeć z lekarzy - przychodziły co jakiś czas położne, alarmowane przez
męża, ale żadna mnie nie obejrzała, tylko mówiły, że boleć musi bo macica się
obkurcza. I to było wszystko z opieki zaraz po porodzie.

Po ok 3 godzinach starano się przewieźć mnie na salę poporodową, ale ani na
wózku, ani o własnych siłach nie byłam się w stanie tam przemieścić. Na wózku
nie mogłam siedzieć, więc przy pomocy położnej wspierałam się na oparciach
wózka i tak jakoś mnie przetransportowano.

Na sali poporodowej ból cały czas się nasilał. Kobiety, które leżały tam ze
swoimi maluchami patrzyły na mnie jak na wariatkę, a ja znów wyłam, i to
coraz bardziej. Nie mogłam jeżeć na żadnym boku, ani na plecach, ani na
brzuchu. Po prostu czułam że całe ciało mnie potwornie boli.
I znów przez ponad godzinę, pomimo naszych próśb nie przyszła do nas ani
położna, ani lekarz aby mnie obejrzeć, zbadać, zobaczyć co się dzieje. W
końcu kiedy dostałam drgawek (to do tego dojść musiało!!!) po 15 (!!!)
minutach mąż ściągnął lekarza, no ale to już późno było, bo nim mnie zdążyli
zaprowadzić do gabinetu to już na rękach im zemdlałam. Tylko słyszałam, jak
drwili, że coś ta pacjentka na ból nie jest odporna. Ocknęłam się dopiero,
kiedy proszono mnie o podpisanie zgody na operację. Ale czy podpisałam to już
też nie pamiętam bo znów zemdlałam.

Obudziłam się dopiero po kilkunastu godzinach...

W między czasie, oprócz tego co przy porodzie, straciłam 2,5 l krwi.
Okazało się, że o ile lekarze prawdę mówili (a nie mam całkowitej pewności,
bo wiele rzeczy próbowali ukryć) miałam krwiaka w pochwie - nie wiem, czy na
skutek złego nacięcia krocza przy porodziem, złego zszycia czy zaniedbania
mnie po porodzie. Nie wnikam już w to a cieszę się, że żyję, bo mam dla kogo!
Jak się okazało później, to już jedną nogą byłam na tamtym świecie, bo trochę
za późno mnie operowano i byłam w stanie krytycznym. I tak się dziś pytam -
czy do tego naprawdę dojść musiało? Czy tak dużo kosztowałoby zajrzenie do
pacjentki?

Znów mogłabym pisać długie godziny jak nie chciano mną się zająć gdy trafiłam
na salę poporodową, jak traktowano dzieciaczki, jak nikt nie chciał pokazać
jak się je do piersi przystawia itd.

No i na deser - nie omieszkam tego wspomnieć - kiedy poproszono mnie o
opuszczenie szpitala "bo potrzebne są łóżka dla innych pacjentek" okazało
się, że nie mam wypisu, mimo że o wypisie rozmawiałam z lekarzem kilka godzin
wcześnej. Nie mam recepty na antybiotyk, który miałam brać przez następne
dni, nie ma zwolnienia dla mojego męża na opiekę nademną w domu (szpital,
pomimo tak skomplikowanej operacji, opóściłam już w 3 dobie!), jedyne co było
ty wypis dla dziecka. Czekaliśmy na lekarza, abym dostała moje dokumenty, ale
pokój lekarski był zamknięty, lekarzy nigdzie nie było. Szukały ich i
położne, i pacjenci. I nic. Zapadli sie pod ziemię. Czekaliśmy od 18.00 do
21.00 i nic - nikt nie przyszedł. W między czasie dziecko ubieraliśmy i
rozbieraliśmy, przewijaliśmy (mimo że torby już spakowane), trzeba było też
malucha nakarmić. I gdyby nie to, że pomimo 25'C na dworze w szpitalu grzały
kaloryfery na full (!) to bym została jeszcze przez noc, aż ktoś przyjdzie i
da mi wypis. Ale w końcu zabraliśmy się i poszliśmy z maluszkiem, aby nie
patrzeć już na ten obraz, który doprowadzał mnie do mdłości. Poszliśmy bez
recept, bez wypisu (mąż po wypis pojechał za kilka dni), bez zwolnienia dla
męża. Zostawiliśmy to za sobą z nadzieją, że nigdy tam wrócić nie będziemy
musieli.

Rodzina chciała podać szpital do sądu za brak fachowej opieki i takie
traktowanie ale w końcu daliśmy spokój - nie chciałam, aby stres związany ze
wspomnieniami wpływał negatywnie na mojego synka, a wiadomo, że każda taka
rzecz z mlekiem matki przekazywana jest i dziecku.

Cóż, nie mówię że każdego spotka to samo (NIKOMU tego nie życzę), ale
chciałabym wszystkich ostrzec i uprzedzić - a może warto wybrać inny szpital,
gdzie możemy mieć pewność, że zadbają o nas odpowiednio.
I jeszcze jedno - łzy mi do oczu napływają gdy teraz patrzę na swojego prawie
półrocznego synka jaki jest przy mnie szczęśliwy i wiem, że mało brakowało a
nigdy by swojej mamy nie zobaczył.

A gdyby ktoś chciał się ze mną skontaktować to proszę na maila gazetowego.
Ania
Obserwuj wątek
    • emilia_g1 Re: ku przestrodze WARSZAWA SOLEC 14.10.05, 13:35
      no to jestem zalamana. Termin mam za tydzien i mam zamiar rodzic na Solcu - a
      tutaj taka historia???? Zaczynam sie bac - co sie stalo ze zaczelo pojawiac sie
      coraz wiecej negatywnych watkow o tym szpitalu. Jak podejmowalam decyzje w
      duzej mierze oparta na opiniach z forum to mialam bardzo pozytywne wrazenia a
      teraz zaczynam sie obawiac czy dobrze wybralam. Moze maja zbyt duze oblozenie i
      nie radza sobie z tyloma pacjentkami. A moze lepiej zaplacic w takim razie za
      polozna ??? CO ROBIC ???!!!
      • czupurek10 Re: ku przestrodze WARSZAWA SOLEC 14.10.05, 13:48
        Juz wielokrotnie pisalam w ktorych szpitalach jest najlepszy personel, polecam:
        Karowa, Starynkiewicza, Czerniakowski, ze wzgledu na noworodki rowniez IMID
        lecz tu z opieka nad porodem moze byc gorzej, rowniez Bielanski jest okey od
        kiedy prof. Debski tam jest. Jezeli oszczedzasz sprobuj na Starynkiewicza tam
        chyba najbardziej ludzko traktuja wszystkie pacjentki, niezaleznie od pieniedzy
        • jablonka63 Re: ku przestrodze WARSZAWA SOLEC 22.10.05, 11:48
          Karowa to pomylka. W zadnym wypadku nie powinno sie tam rodzic bez prywatnie
          zatrudnionej poloznej. Lekaze patrza tylko na kase i sa okropni, szczegulnie
          kobiety lekarki na sali porodowej. Jesli ocenia ze mozesz miec pieniadze ale nie
          placisz to cie zesmieca i (prawie) wysla na tamten swiat. Na prawde nie
          przejmuja sie porodami, opieka nad porodem polega na podlaczeniu pacjentki do
          maszyny KTG, i uniemozliwieniu poruszania sie. A poród tylko i wylacznie w
          pozycji "klasycznej", jesli nie mozesz otrzymac znieczulenia (przeciwskazania)
          to mozesz zapomniec o jakiejkolwiek innej pomocy ze strony poloznej, np sugestja
          cwiczeń itp.Wszystko jest na sali, prysznice, drabinki itp, ale to tylko "na
          pokaz". Jesli sa zajeci albo w zlym humorze to tylko KTG i leż kobieto i cierp,
          bo bolec musi, nie krzycz bo przeszkadzasz jesc kolacje! - W zargonie to poród
          "siłami natury" - osobiscie wolalabym rodzic pod krzakiem na Sawannie, byłoby
          bardziej "naturalne" i lepiej dla mnie i mojego maluszka.
    • duszka30 Re: ku przestrodze WARSZAWA SOLEC 14.10.05, 15:21
      Jak ma sie stać coś złego to możecie rodzic nawet w Damianie za pieniądze a to
      i tak może się wydarzyć. Rodziłam 6,5 miesiąca temu na Solcu, przyjechałam o
      północy "z ulicy" (choć bardzo chciałam tam urodzić), zajęto się mną
      rewelacyjnie, Dzięki pomocy położnej urodziłam bardzo szybko. Mam już dwójkę
      dzieci, więcej mieć raczej nie będę, ale szpital polecam bardzo!!!!!
    • azymut17 Jestem zdziwiona... 14.10.05, 16:30
      Bardzo mnie zdziwił Twój post, bo jak ja leżałam po porodzie na Solcu (20-23
      lipiec 2005), to lekarze i pielęgniarki przybiegali na każde westchnienie -
      mimo, że szpital był przepełniony i oddział ginekologiczny przekształcili w
      położniczy, (a jedna kobitka, którą przywieziono z rozwarciem 10 cm, rodziła na
      fotelu w korytarzyku). Mnie trochę krocze bolało po szyciu, poszłam do dyżurki
      pielęgniarek spytać, czy to normalne, to już po chwili przybiegł lekarz mnie
      zbadać. Obchody były 2 razy dziennie i zawsze było pytanie: jak pani się czuje?

      Dlatego ja polecam ten szpital właśnie ze względu na super opiekę po porodzie.
      Musiałaś mieć niesamowitego pecha, że tak się stało w Twoim przypadku, bardzo
      współczuję. Twój post czytam jak opowieść o innym szpitalu niż ten, w którym
      rodziłam... sad(
      • kamcia2 Re: Jestem zdziwiona... 22.10.05, 21:35
        A ja nie jestem zdziwiona zupełnie. Rodziłam na Solcu swoje pierwsze dziecko 7
        lat temu i dzięki opieszałości lekarza o mało nie doszło do tragedii. Córka
        urodziła się w końcu przez cc sina i podduszona. NIE POLECAM tego szpitala
        nikomu.
        A nie zastanowiłaś się, że lekarze może skakali wokól pacjentek bo właśnie 3
        miesiące wcześniej mieli taki przypadek, więc woleli teraz dmuchać na zimne.
    • redorek Re: ku przestrodze WARSZAWA SOLEC 15.10.05, 22:52
      azymut - podpisuje sie rękami i nogami pod tym co napisałaś
      rodziłam mniej wiecej w tym samym czasie co autorka wątku ale wspomnienia mam
      zupełnie odwrotne
      musiała miec dziewczyna pecha a w zasadzie szczęście, że wszystko skończyło sie
      dobrze
      • madaska Re: ku przestrodze WARSZAWA SOLEC 15.10.05, 23:35
        ja też z całą pewnością polecam Solec! rodział w kwietniu i wszystko było w
        porządku, wręcz nadgorliwi lekarze ciągle dopytywali się jak się czuję, położne
        miłe i uczynne, pielęgniarki noworodkowe oddane niuniom, oczywiście trafiały
        się jakieś pojedyncze przypadki nieuprzejmości, ale tak to w życiu bywa, ludzie
        są różni. Współczuję odczuć i mam nadzieję,że po prostu miałaś pecha.
        zdecydowanie będę tam kiedyś rodzić drugie dziecko
        pozdrawiam
        • kag1 Ja też nie polecam WARSZAWA SOLEC 16.10.05, 16:30
          Starszą córeczkę rodziłam na Żelaznej, drugą teraz wiosną na tym nieszczęsnym
          Solcu. Dużo czytałam o różnych szpitalach Solec ostatnio był tak
          zachwalany,pojechałam zobaczyła rozmawiałam z pielęgniarka wszystko super więc
          pomyślałam że może faktycznie wszędzie jest tak samo tylko Żelazna jest droga
          bo modna. Teraz moge porównać ( moim zdaniem najlepszy szpital i jeden z
          gorszych). Na Żelaznej płaciliśmy za poród znieczulenie i położna, ale i po
          porodzie w trakcie ponad tygodniowego pobytu czułam się jak w prywatnej
          klinice życzliwość zinteresowanie bardzo dobre warunki pobytu czysto ładnie
          toalety w pokojach.
          I Solec Poród: zainteresowanie połoznej minimalne, życzliwość na poziomie
          poniżej przeciętnej. podczas bardzo silnych skurczów pod kroplówką
          słyszałam "Dziewczyno nic ci nie będzie wszystkie to przechodzimy". Położna
          przychodziła chyba tylko po to żeby zobaczyć czy jeszcze nie uciekliśmy i
          zupełnie nie interesowało ją co robimy ( dobrze że mieliśmy doświadczenie i
          wiedzieliśmy co robić z piłką, żeby spacerować itp.. NIE DOSTAŁAM ZNIECZULENIA
          bo w całym szpitalu nie było cewnika do znieczulenia, ale wcześniej nikt nas o
          tym nie powiadomił mimo że mówiłam że oczekuję znieczulenia. Położne nie
          reagowały na dzwonek alarmowy kiedy dostałam skurczów partych mąż siłą ściągał
          ją do sali bo położna myśała że i histeryzuję a dziecko urodziło się w 7 min od
          jej pojawienia się.
          Po porodzie: szpital zapchany więc kobiety z maluszkami leżały na ginekologi, w
          przypadku kłopotów czy trudności, na pobieranie krwi czy kroplówki trzeba było
          iść przez całą ginekologię pół położnictwa które połączone są łącznikiem a tam
          ciągle pootwierane drzwi na schody i przeciągi. Faktycznie obchody 2 razy
          dziennie ale za pytaniem " Jak się Pani czuje" nic nie stało bo drugiegi dnia
          już nawet nie byo kontroli krocza. Presonel z kilkoma wyjątkami raczej mało
          przyjazny. Gdybym dziś miała wybierać napewno nie byłby to SOLec. O toaletach
          nawet nie chcę pisać bo okropne.
          Najlepsze jest to że kobiety które ze mną leżały twierdziły że są gorsze
          szpitale, aż trudno w to uwierzyć.
    • kluseczka74 Re: ku przestrodze WARSZAWA SOLEC 16.10.05, 19:17
      Po co straszysz inne przyszłe Mamy ??
      Błędy zdarzą sie wszędzie. Ja akurat urodziłam na Solcu w lutym. Mimo bardzo
      ciężkiego porodu ( 38 godzin) i długiego pobytu w tym szpitalu nie powiem o nim
      złego zdania. Zanim dostałam zzo ( po osiągnięciu 4 cm rozwarcia - w moim
      wykonaniu po 27 godzinach od pierwszych skurczy) dostawałam dolargan dożylnie.
      Znieczulenie wykonane przez anielską panią anestezjolog. Super p. ordynator
      noworodkowego przychodząca do mnie osobiście z informacjami co z małą ( miała
      infekcję wewnmaciczną i dostawała antybiotyk) a ja po cc. Ciocie noworodkowe
      same przychodziły w nocy sprawdzać które dziecko ,, rozrabia" i czemu. Po
      porodzie 7 dni leżalyśmy tam z Kingą widziałam jak zajmowano się kobitką która
      miała mocno ,, zmęczone" krocze bo dziecko szło jakoś inaczej iż trzeba -
      często zaglądal do niej lekarz, położna starała się jej pomóc przez jakieś
      wskazówki co do pielęgancji. Dostawała środki przeciwbólowe na życzenie ja z
      resztą też. Tak długo jak było mi to potrzebne a było. Wypis też dostałam po
      kilku dniach - mąż po niego pojechał. Już miałyśmy wychodzić kiedy powiedziałam
      pediatrze, że na ostatnim przed porodowym usg ginekolog zaniepokoił się układem
      moczowym małej natychmiast zrobiono jej usg jamy brzusznej. Kiedy leżałam na
      sali poporodowej i nie mogłam sie położyć po koniecznej ,, pionizacji" akurat
      zajrzał jakiś młody lekarz i sam pomagał mi się kłaść.
      Dlatego jestem zdziwona Twoją relacją. Trzeba pamiętać, że czytają to
      dziewczyny, które mają poród jeszcze przed sobą więc sądzę, że należy ostrożnie
      malować te straszne widoki. Sama pamiętasz, z jakim wielkim napięciem czekałaś
      na narodziny swojego synka - po co zwiększasz stres innym Mamom??
      Wspołczuję Ci cięzkich przeżyć i cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło i
      masz wspaniałego synka .
      Pozdrawiam i życzę Ci samycj radości wynikających z bycia Mamą takiej
      kruszynki
      • linearka Re: ku przestrodze WARSZAWA SOLEC 16.10.05, 20:25
        Nigdzie nie jest doskonale, szczególnie w obecnej sytuacji służby zdrowia, to
        jak przebiega poród jest wynikiem wielu okoliczności a odbiór personelu jest
        rzeczą wybitnie subiektywną szczególnie gdy w grę wchodzą tak potężne emocje
        jakie towarzyszą porodowi. Dlatego jestem przeciwnikiem szukania szpitala na
        podstawie opinii innych ludzi, opłacania położnych z popularnymi nazwiskami i
        temu podobnych praktyk. Owszem mamy teraz ten komfort że możemy same wybrać
        szpital, ale zróbmy to z głową i pamiętajmy że położna, która dla jednej z Was
        będzie aniołem, dla innej będzie oschła czy nie przystępna. Ja zrobiłam tak, mam
        lekarza do którego chodziłam jeszcze przed ciążą, ufam mu mimo że nie trafiały
        się na forum żadne komentarze na jego temat a jego nazwisko nie jest w Warszawie
        super-znane. Ten lekarz pracuje w konkretnym szpitalu, tam będę rodzić, nie
        dlatego że mają niebieskie czy morelowe ściany, wanny czy piłki, tylko dlatego,
        że ufam temu jednemy człowiekowi. On najlepiej zna mnie, moją dzidzię i już
        nawet mojego męża. Położnej nie wynajmuję bo umówiłam się że lekarz będzie przy
        mnie cały czas (jeżeli nie będzie to akurat jego dyżur smile) jak każda z nas
        liczę na szybki i łatwy poród, ale jak będzie czs pokaże. Zdaję sobie sprawę z
        jednego, to co mnie spotka podczas porodu jest nieuniknione. Pozdrawiam gorąco.
      • marysia_p Re: ku przestrodze WARSZAWA SOLEC 22.10.05, 01:39
        Troche empatii!!
        A tak swoja droga, rodzilas 38 godzin..no faktycznie szpital godny polecenia...
    • m_katarzynka Re: ku przestrodze WARSZAWA SOLEC 17.10.05, 14:31
      Witam! Ja rónież rodziłąm na Solcu (IX.2004) i byłam raczej zadowolona.
      Spędziłąm tam miesiąc ale wiekszość jeszcze przed porodem. Sam poród, potem
      opieka nad dzieckiem - wszystko obyło się bez komplikacji. Nie miałam na
      szczęście możliwości sprawdzenia personelu w sytuacjach trudnych, być może stąd
      moje zadowolenie smile jeżeli miałabym oceniać szpital - to raczej bym go polecała
      (nie mam porównania z innym, więc trudno mówic z całą stanowczością) mimo, ze
      warunki sanitarne rzeczywiście kiepskie. Teraz po przeczytaniu pojawiających
      się ostatnio postów zaczynam się zastanawiac nad poszukaniem innego szpitala.
      Jeżeli zas chodzi o dziewczyny z odczuciami negatywnymi i o straszenie
      przyszłych mam: Uważam, że jeżeli w szpitalu dzieje (przydarzyło się) coś złego
      to trzeba o tym pisać. Przyszłę mamy szukają przeciez tutaj nie tylko peanów na
      cześć każdego ze szpitali, ale także przestrogi przed tym co ewentulanie może
      się zdarzyć. Każda z nas przeciez sama decyduje czy chce to czytać. Jaki sens
      miałoby forum na którym byśmy pisały o porodach tylko dobrze? Przecież nie taka
      jest rzeczywistość...
    • wendy79 Re: ku przestrodze WARSZAWA SOLEC 17.10.05, 14:55
      Jestem wstrząśnięta twoimi przezyciami w szpitalu na Solcu, bo ja rodziłam tam
      półtora tygodnia temu i mam zupełnie inne doświadczenia. Rodziłam swoja ze
      świetna położną p.K.Komosa która pomogła mojej córeczce szybciutko przyjść na
      ten światsmile W sali porodowej prwie przez cały czas były tzry towarzyszące mi
      osoby:mąż,mama i teściowa - nikt ich nie wyganial, tylko przezostatnie 40 min.
      była ze mana tylko moja mama, ale gdy córeczka mial kilka minut reszta mogla
      się z nia przywitać.Kiedy poprosiłam o znieczulenie anestezjolog pojawil sie po
      pięciu minutach.Mialam jeszcze szczęście bo szczęśliwym trafem przy moim
      porodzie był lekarz który prowadził mi ciąże (chodziłam do niego prywatnie)Moze
      sale i łazienki nie są jekies luksusowe ale szpita to szpital, najważniejsze że
      lekarze i pielęgniarki byli naprawdę mili i fachowi szczególnie pediatrzy i
      pielęgniarki od noworodków.Współczuję że ty akurat maiłaś pecha, ja jednak
      jeśli będe rodzic po raz drugi wybiore ten szpital.
      Pozdrawiam
    • clio1979 Re: ku przestrodze WARSZAWA SOLEC 17.10.05, 19:19
      Bardzo współczuję Aniak i cieszę się, że to już za Tobą!
      PZDR!
      • sabe Re: a ja polecam Solec z całego serca! 18.10.05, 10:45
        Rodizłam w sierpniu - cały personel tak połozne, lekarze, pielegniarki,
        pediatrzy, a nawet saleowe, był uprzejmy i miły, zawsze gotowy do pomocy. Nie
        będę sie rozpisywać, ale chyba jest tak, ze zawsze i wszędize moze się
        przytrafić pomyłka, błąd, albo sama nie wiem co - współczuje autorce wątku, ze
        ma takie wspomnienia z tego najważniejszego dnia w życiu. Ja gdybym miała
        rodizć ponownie również wybrałabym solec - mimo tych okropnych łazienek i
        ciasnoty - 5 mam z dizćmi w pokoju - to właśnie z uwagi na opiekę i życzliwość -
        gdy sie rozkleiłam w drugiej dobie, ze mi małą zabrano na kilka gidzin na
        kroplówkę, każdy z personelu, kto mnie widizał pytał co sie stało, pocieszał,
        przytulał - nawet z-ca ordyntora (sic!) a nie byłam nikim wyjątkowym, ot jedną
        z wielu mam tam rodzących, bez opłaconej połoznej, itp, itd...
        sabesmile
        • leysa Re: a ja polecam Solec z całego serca! 21.10.05, 22:30
          Ja też rodziłam w sierpniu i podobnie jak sabe - mimo iż nie miałam nikogo
          opłaconego zajęli się mną rewelacyjnie (a leżałam tydzień, bo
          byłam "przeterminowana").

          Również współczuję autorce wątku. Rzeczywiście, to co opisuje to istny koszmar,
          aż się nie chce wierzyć, że miał miejsce w tym szpitalu.
          Ale to było pół roku temu, wiec może od tamtej pory wymienili cały personel, bo
          ja osobiście nie spotkałam tam osoby z personelu, któa nie byłaby
          zainteresowana pacjentkami.
    • tola_25 Re: ku przestrodze WARSZAWA SOLEC 22.10.05, 13:30
      Ja też planowałam rodzić na Solcu i przeraziła mnie twoja wypowiedź. Ale
      wczoraj dowiedziałam się, że ten oddział będzie zamknięty- likwidują go od 2
      listopada br. Więc jeśli chcecie tam rodzić, to został wam tydzień...
      • m_katarzynka Re: ku przestrodze WARSZAWA SOLEC 22.10.05, 13:40
        A skąd o tym wiesz??? To pewna informacja??
        • tola_25 Re: ku przestrodze WARSZAWA SOLEC 22.10.05, 13:52
          Pewne- mam tam znajomą położną i to ona mnie pinformowała/ nie bardzo wiem co
          teraz zrobić, bo mówiła, że jeszcze w przyszłym tygdniu przyjmują, ale nie wiem
          czy moje maleństwo zdecyduje się wyjść. Termin mam na 28.
          • eminka1 do tola_25 22.10.05, 23:35
            Nie likwidują, tylko będzie remont. Między innymi będą zakładać klimatyzację.
            Oddział będzie nieczynny od 02.11 - 06.12. Bardzo przepraszam, ale kto Ci
            takich głupot naopowiadał.
            • linearka Re: do tola_25 23.10.05, 19:39
              No ale dałaś czadu teraz!!!!!!!! Na śolcu położniczy likwidują bo........
              tola_25 tak mówi!!!!!!! O matko dlaczego ludzie są tak próżni i tak bezmyślnie
              rozpowszechniają idiotyczne plotki???? Oddział będzie zamknięty to fakt i tyle!
              Następnym razem pomyśl dziewczę dłużej zanim nasiejesz głupiej paniki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka