Dodaj do ulubionych

Szpital w Tychach - jakiś cud?

25.07.06, 23:52
Według danych ze strony fundacji rodzić po ludzku szpital w Tychach przeszedł
metamorfozę - chciałabym prosić o ocenę tych danych przez osoby które
faktycznie tam ostatnio rodziły...

Jest przyszpitalna szkoła rodzenia. Można obejrzeć szpital przed porodem.
Golenie i lewatywa nie wykonuje się.

Do porodu:
6 stanowisk na trakcie porodowym, podzielonym na boksy,
2 sale pojedyncze, koło porodowe szwajcarskie do porodów wertykalnych,
krzesło porodowe, wanny, liny, worki sako, piłki, materace do porodów
wertykalnych.
Sale pojedyncze dostępne dla wszystkich rodzących, bez opłat.
W trakcie porodu można pić, chodzić, brać prysznic lub kąpiel.
Niefarmakologiczne sposoby łagodzenia bólu: muzykoterapia, immersja wodna,
aromatoterapia.
Znieczulenie zewnątrzoponowe nieodpłatne ze wskazań medycznych.
II okres porodu w pozycji takiej, jaką wybiera rodząca.

Poród rodzinny we wszystkich salach, za opłatą.
Osoba towarzysząca może zostać po porodzie ile chce.
Poród w wodzie przy fizjologicznym przebiegu porodu, za opłatą.
Przy porodzie rzadko asystują studenci.
C.c. w znieczuleniu ogólnym i dolędźwiowym, z bliską osobą.

Kontakt z dzieckiem po porodzie
Nieprzerwany kontakt matki ze zdrowym dzieckiem do 30 min po porodzie.
Pierwsze karmienie jeszcze na sali porodowej.

Po porodzie
Brak informacji na temat ilości sal dla mam z dziećmi i samych mam oraz
ilości łóżek na które przypada 1 w.c. i 1 prysznic.
Jeśli dziecko przebywa na oddziale noworodkowym, to matka może być z nim bez
ograniczeń.
Pierwsza kąpiel w zależności od stanu dziecka – od zaraz po urodzeniu do 2
godzin.
Zabiegi pielęgnacyjne nie są wykonywane w obecności matki.
Przy badaniach lekarskich dziecka matka może być zawsze obecna.

Szpital propaguje naturalne karmienie. Mieszanka podawana na zlecenie lekarza.

Pobyt matki z dzieckiem po porodzie – brak danych.

Odwiedziny codziennie do godzin wieczornych. Odwiedzający może zobaczyć
dziecko dowolnie długo.

Opłaty związane z porodem i pobytem w szpitalu:
Strój dla osoby towarzyszącej – 10 zł


Opłaty: poród w wodzie: 150 zł
poród z osobą towarzyszącą (poród rodzinny): 100 zł
sala pojedyncza do porodu: Bez opłat
znieczulenie zewnątrzoponowe: Brak danych o wysokości opłaty


Rok: 2005
Statystyki: liczba porodów na dobę: 5
odsetek cesarskich cięć ogółem: 22,00 %
odsetek porodów rodzinnych: 70,00 %
odsetek porodów w wodzie: 5,00 %
odsetek nacięcia krocza ogółem: 15,00 %
odsetek nacięcia krocza u pierwiastek: 10,00 %
odsetek nacięcia krocza u wieloródek: 5,00 %
odsetek znieczuleń w porodach drogami natury - dolargan: 20,00 %
odsetek znieczuleń w porodach drogami natury - znieczulenie zewnątrzoponowe:
0,50 %

Obserwuj wątek
    • iskierka43 Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 26.07.06, 14:09
      Witam. Rodziłam w Tychach miesiąc temu. Wszystko, co napisałaś jest prawie
      zgodne z prawdą, ale nie do końca jest jeszcze tak jak być powinno. W sumie
      każdy poród jest inny i każda z nas ma pewnie co innego do powiedzenia na ten
      temat. Jeśli chodzi o mnie to tak: poródowka:faktycznie odnowiona, nie będę się
      powtarzać, to, co napisałaś to prawda. Wanna, koło itd. Mam tylko żal, bo
      dzwoniłam wcześniej i pytałam, czy jest mozliwość opłącenia sobie "osobistej
      położnej", która asystuje przy porodzie.Odpowiedziano mi, że jest to
      wykluczone. Tymczasem już po porodzie, na połoznictwie dowiedziałam się, że
      nieoficjalnie, jeśli ktoś chodzi do szkoły rodzenia przy szpitalu, może
      poprosić wybraną położną, żeby przyjechała w dniu porodu. Nie wiem, czy to jest
      odpłatne, być może taka położna jest na zasadzie osoby towarzyszącej, ale wiem,
      ze w zasadzie to ona prowadzi poród i odbiera dziecko. Oczywiście jest to osoba
      pracująca w tym szpitalu. Ja chodziłam do szkoly rodzenia w Lędzinach
      (polecam ), więc nie miałąm tego przywileju. Szkoła w Tychach jest po prostu
      bardzo droga. Kurs chyba kosztuje ok.200zł a w Lędzinach 50zł. W zasadzie nie
      mam nic do zarzucenia, potraktowano mnie fachowo i sprawnie. Tylko trochę
      brakowało mi serdeczności ze strony połoznej, która przyjmowała poród.
      Faktycznie czułam się momentami jak przedmiot.Coś podłączają (oksytocyna,
      relanium), coś robią. Chłodne odpowiedzi i zostawianie samej pacjentki na
      długie okresy czasu. Boli? Prawidłowo, musi boleć. Kiedy przestanie? Jak się
      dziecko urodzi. Gdyby nie było przy mnie męża, byłoby mi bardzo trudno to
      przeżyć. Potem przyszła jeszcze jedna położna, która z kolei traktowała mnie
      jak dziecko.Głaskała po głowie, pocieszała jak mogła. Nie jestem histeryczką,
      ale jakże jestem jej za to wdzięczna!Szkoda, ze nie wiem, jak się nazywała.
      Lekarz w sumie też w porządku (dr Kulesza ).Grzeczny, nawet dowcipny. Ale
      lekarz tak naprawdę przy porodzie jest sporadycznie, jeśli wszystko jest w
      porządku. Mocno popekałam podczas parcia i zostałam przez niego "pozszywana" w
      bardzo profesjonalny sposób, tak oceniła to połozna środowiskowa, która
      zdejmowała szwy.POwiedziała, że powinnam Bogu dziękować, że przy takim
      pokiereszowaniu trafiłam po prostu na dobrego fachowca. Tutaj muszę rozwiać
      pewien mit. Mianowicie to, żeby nie pozwalać się nacinać nie do końca ma sens.
      O wiele gorzej goi się pęknięcie. Ja zostałam nacięta, bo głowka dziecka była
      duża i tego szwu w ogóle nie czułam już dzień po porodzie. Teraz nawet nie
      wiem, w którym jest miejscu. Za to te, które pękły samoistnie....lepiej nie
      mówić.
      Kolejna sprawa: po porodzie zostawiają połoznicę dwie godziny na porodówce. Mąż
      i dziecko także ( jesli sobie życzy oddać dziecko na oddział, nie ma
      problemu ).Oczywiście wcześniej dziecko jest oceniane i badane przez pediatrę w
      obecności Taty ( jest tzw.kącik noworodka ). Pielęgniarka, która przyszła po 2h
      zabrać mojego synka na oddział byla bardzo miła. Informowała mnie o wszystkim,
      pytała o zgodę na badanie słuchu u małego.
      Następnie trafiłam na oddział położniczy. Dwie pielęgniarki, które mnie
      przywiozły - w porządku. Bez problemu przebireały mi pościel kilka razy, nie
      usłyszałam słowa niegrzecznego. Ale też był to jedyny kontakt z nimi na tym
      oddziale. Po prostu szybko się pozbierałam, wstałam jeszcze tego samego dnia
      poszłam pod prysznic.Leki p/bólowe miałam swoje ( Apap i Nospę ), więc tylko
      poinformowałam, co wzięłam, ale wiem, ze jeśli ktoś poprosi na konsoli
      pielęgniarskiej o lek, na pewno go otrzyma. No, tylko trzeba się upomnieć. Nie
      ma czegoś takiego, że ktoś zagląda i pyta nas jak się czujemy.Trzeba to też
      zrozumieć, bo gdyby chciały do każdej pacjentki zaglądać co chwila, musiałoby
      ich być multum na dyżurze. Kwestia łazienek:HORROR. Nie dziwię się, że brak
      danych na ten temat. Łazienka tylko jedna i jeden czynny prysznic. Ja wstawałam
      o 5-6 rano, żeby nie czekać w kolejce.Trafiłam na upały, więc prysznic brałam
      nawet 3x dziennie. Uważam, że coś z tym trzeba zrobić, to skandal, żeby taki
      szpital miał takie warunki.Wc też jedno, ale z trzema "stanowiskami".
      Opieka lekarska na położnictwie.PObieżna. Wspomniany dr Kulesza - w
      porządku.Potem w trakcie wizyty tylko ocena szwów i położenia macicy. W sumie
      czułam się dobrze, myslę, ze gdybym zgłosiła jakiś problem, pewno zostałby
      rozwiązany ( mam nadzieję ).Mam tylko jedno zastrzeżenie: choruję na
      nadciśnienie, biorę leki. Stało to jak byk w karcie i nikt się tym nie
      zainteresował.Byłam zbyt otumaniona sytuacją ( to chyba zrozumiałe ), żeby
      pytać, czy to, co łykam może szkodzić dziecku.Nikt zreszta nie zapytał, co
      łykam i czy mam leki.W sumie regulamin oddziału stanowi, żeby mieć przy sobie
      wszystkie leki, które się bierze, ale wiadomo, że kobieta, która urodziła jest
      w szoku, nawet, jesli wszystko jest w porządku. A w karcie wypisowej napisano
      mi, że ciśnienie podczas pobytu w szpitalu było w normie...No comments. Może i
      było, Ale ani ja tego nie wiem, ani nikt inny, bo nie było mierzone.
      Byłam na sali 6łóżkowej. Każde z łóżeczkiem dla malucha. Można mieć dziecko
      przy sobie na okrągło, można na noc oddawać na noworodkowy. Pierwszy raz
      przywieziono mi synka rano na dzień po porodzie. Gdybym chciała mieć go
      wcześniej musiałbym poprosić. Stwierdzam, ze byłam tak wykonczona, ze nie
      dałabym rady utrzymać go na rękach.Kąpiel dziecka po porodzie? Nie wiem. Wiem
      na pewno, że dzieci były kąpane codziennie rano i już o 8 przywożone do
      mam.Mamy nie asystują przy porodzie. Jeśli mają problem z przewijaniem lub
      karmieniem mogą poprosić pielęgniarkę. Ja prosiłam i chętnie mi pomagały,
      podobnie jak mamy - sąsiadki z doświadczeniem. W ogóle muszę pochwalić
      pielęgniarki z oddziału noworodkowego.Były miłe, grzeczne, uśmiechniete. I to
      wszystkie, bez wyjatku, przez 4dni mojego pobytu. Nie mogę tego niestety
      powiedzieć o pani pediatrze. Żałuję, że nie znam nazwiska, bo były dwie i ta
      druga była naprawdę w porządku, więc nie chciałbym jej skrzywdzić przez
      uogólnianie.Myślę jednak, że ktoś kto się spotka ze wspomnianą przez ze mnie
      babą, będzie wiedział. Babsko wiecznie naburmuszone, wyniosłe, zarozumiałe ( w
      życiu się nie spotkałam z takim lekceważeniem mojej osoby, nawet nie raczyła
      patrzeć na mnie podczas rozmowy ), na pewno bez powołania do zawodu i
      specjalizacji, którą wybrała. Dzieci dla niej to numerki i tak się
      wypowiadała.Nr taki a taki w porządku. Z moim też podobno było w porządku,
      tylko, że wypisano go z pokaźną żółtaczką ( jeszcze w tydzień po wyj sciu ze
      szpitala bilirubina była 9,9mg%), oczywiście pisząc, że żółtaczki
      fizjologicznej nie było. Dodatkowo pediatra rodzinny wysłuchała szmer nad
      serduszkiem o którym też nikt w szpitalu nawet nie wspomniał. Czekam na to aż
      mały skończy 3mies.bo na razie to podobno w granicach fizjologii. Mały dostał
      też mieszankę, od tej pory nie chciał ssać i nie chce do dzisiaj. Musze
      odciągac pokarm do butelki. W wypisie napisano, że był karmmiony naturalnie.
      Nie był, bo miałam za mało pokarmu a on nie ssał, więc nie produkowałam.
      Co do odwiedzin, to na połoznictwie praktycznie ich nie ma.Na salę mąż nie może
      wejść, ale może wejść na początkowy odcinek korytarza. Nie tylko mąż ale
      rodzina pozostała też.Ojciec może też wejść na noworodkowy.
      To tyle. Muszę kończyć, bo dziecko płacze. Pozdrawiam.
      • iskierka43 Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 26.07.06, 14:46
        Sprostowanie: miałam na mysli, że mamy nie asystują przy kąpielismile
        • little.mary Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 27.07.06, 01:25
          Iskierko, dzięki za tak szczegłowy opis. Pozdrawiam ciebie i maluszka,niech
          rośnie zdrowo!
        • giffbaby Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 27.07.06, 02:28
          bardzo mi przykro z powodu tego mleka, mysle ze jeszcze masz czas, podobno
          laktacja stabilizuje sie przez pierwsze 4 do 6 tygodni. Sporo na ten temat
          czytalam i na twoim miejscu bym pedzila migaczem do poradni laktacyjnej, bo moze
          sie jeszcze wszystko da naprawic. Tu jest troche adresow:

          www.laktacja.pl/problemy/poradnie.html
          Samym pompowaniem dlugo nie utrzymasz, a fachowa pomoc moze zdzialac cuda w tym
          wypadku.
          • barbamama-ok Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 27.07.06, 12:05
            Ja zastanawiam się też nad tym szpitalem, ale nie wiem czy jeśli nie znam tam
            żadnego lekarza ani położnej warto się do niego wybrać. Czy można wtedy też
            liczyć na dobrą opiekę, gdy przychodzi się tak poprostu z ulicy, nawet nie z
            rejonu.
            A może wiecie czy są tam dobre położne?
            Nastawiam się na trudny poród i bardzo się boję.

            Pozdrawiam
            Basia
            • iskierka43 Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 27.07.06, 13:14
              Nie jest tak źle. Na pewno lepiej miec kogos znajomego, ale to dotyczy każdego
              szpitala. Nie wydaje mi się, żeby traktowali cię gorzej i nie opiekowali się
              Tobą, jesli zajdzie taka potrzeba. Chociaż czytałam opinię dziewczyny, która
              się skarżyła na brak życzliwości, chłód, obojetność. Urodziła chore dziecko,
              był to dla niej szok i faktycznie w takim przypadku bardzo potrzebuje się
              ludzich odruchów a nie tylko fachowości. Jeśli już chcesz koniecznie mieć kogoś
              bliskiego w tym szpitalu radzę Ci, idź do szkoly rodzenia do nich. Na pewno
              lepiej miec znajomą położną niż lekarza, przynajmniej jeśli chodzi o poród. Nie
              wiem, czy masz powody, żeby się nastawiać na trudny poród (medyczne), bo jeśli
              tak, to niezależnie od szpitala dobrze jest mieć bratnią duszę wśród personelu.
              Ja niby chodziłam całe 9mies do prywatnego gabinetu dr który tam pracuje, ale
              tak naprawde nic mi to nie dało. Nie traktowali mnnie w specjalny sposób,
              raczej jak każdą inną pacjentkę. Kiedy już byłam na połoznictwie dr zamienił ze
              mna kilka przypadkowych słów. Podobno dobry jest też szpital w Mikołowie. O
              tyskim szpitalu mogę powiedzieć, że jest dobrze wyposażony w sprzęt medyczny i
              gdyby była konieczność zabiegu, czy jakiejkolwiek innej interwencji na pewno
              jest godny polecenia.
              Ale się nie nastawiaj na trudny poród. Będzie dobrze,zobaczysz.Pozdrawiam.
              • ginger133 iskierka43-mam pytanie 28.07.06, 14:59
                mam termin za 5tygodni i bede rodzic w tychach. czy jest mozliwosc
                oplacenia "jedynki" po porodzie? i takie troche glupie pytanie-jak sie rodzi w
                wodzie ( a tak sie nastawiam ) to wchodzi sie do wanny calkiem nago? czy mozna
                miec jakis biustonosz chocby... dzieki za odpowiedz
                • iskierka43 Re: iskierka43-mam pytanie 28.07.06, 17:12
                  Też tak chciałam, tzn.chciałam opłacić sobie jedynkę po porodzie.Chodziło mi o
                  to, żeby byc samej na sali i żeby mąż mógł byc ze mną.Ale porodówka i
                  połoznictwo rządzą się swoimi prawami.Jeśli wybierasz poród w wannie - masz do
                  dyspozycji apartament na czas wszystkich faz porodu, tzn od momentu jak
                  przyjedziesz do szpitala(chyba, że uznają, że poród się jeszcze nie rozpoczął,
                  wtedy albo jedziesz do domu, albo idziesz na oddział patologii ciąży i czekasz )
                  i potem jeszcze dwie godziny po porodzie -dla siebie i dla osoby
                  towarzyszącej.Ale po tych 2h po porodzie idziesz na położnictwo i tam nie ma
                  jedynek, przynajmniej mnie odmówiono.Jak masz jakieś super znajomości, pewnie
                  dałoby się załatwić sobie jakąś izolatkę, ale nie wiem na pewno.Sale są
                  6osobowe (chyba wszystkie ).
                  Co do wanny - wchodzisz naga.I to faktycznie jest krępujące. Ja nie rodziłam w
                  wodzie, zrezygnowałam w ostatniej niemal chwili i w sumie dobrze zrobiłam bo
                  urodziłam szybko i pewnie bym się w tej wodzie nawet nie zanurzyłasmile.Czasem
                  jest tak, że poród się komplikuje i lepiej jest być na łóżku porodowym, bo
                  zanim Cię wyjma z wody i dotransportują na to łóżko może się coś stać Tobie
                  albo dziecku.Ale nie chcę Cię straszyć, mnie to powiedział mój lekarz. Znam
                  opinie kobiet, które rodziły w wannie i bardzo sobie chwalą.Możesz też zrobić
                  tak, że na okres bóli jesteś w wodzie (łagodzi podobno swietnie ) a na moment
                  parcia przechodzisz na łóżko. To, ze dla dziecka idealne jest przejście z "wody
                  do wody", to chyba mit.Wiem, ze zdarzają się u takich dzieci zachłystowe
                  zapalenia płuc.To są oczywiście pojedyncze przypadki i zrobisz jak zechcesz,
                  ale czuję się w obowiązku Ci o tym napisać.
                  powodzenia!
                  • ginger133 Re: iskierka43-mam pytanie 29.07.06, 09:55
                    dziekuje bardzo za odpowiedz!
                • ruda_kicia Re: iskierka43-mam pytanie 28.07.06, 21:40
                  na oddziale są 3 sale 6-osobowe , 3 sale 5-osobowe , 2 sale 3-osobowe i 2 sale
                  2-osobowe, jedynek nie ma
                  • ginger133 Re: iskierka43-mam pytanie 29.07.06, 09:56
                    dzieki
    • maslak13 Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 27.07.06, 23:20
      witam, rodziłam w tyskim szpitalu ponad miesiąc temu. Nie jestem z Tychów i nie
      znam żadnego lekarza ani połoznej z tego szpitala, byłam pacjentką z tak
      zwanej ulicy. Poród był po prostu rewelacyjny. Rodziłam z mężem na kole. Poród
      szybki, położne (asystowały dwie) rewelacyjne. Był to nasz drugi poród i tym
      razem mąż czuł się po prostu niepotrzebny. Położne super się mną zajęły,
      doradzały jaką pozycję przyjąć i przyjęłam ich mnóstwo co pomogło bardzo w
      porodzie. Starały się tez uniknąć nacięcia ale blizna po poprzednim porodzie
      niestety dała o sobie znać i konieczne było niewielkie nacięcie. Po porodzie
      szybko doszłam do siebie, na drugi dzień mogłam normalnie usiąść, co przy
      pierwszym było możliwe dopiero po 3 tygodniach. Jeśli chodzi o oddział tzw.
      poporodowy na którym spędzasz 3 doby to faktem jest że brakuje łazienek, sale
      mogłyby być mniej osobowe... Ale to wszystko da się przeżyć to tylko 3 dni.
      Najważniejszy jest poród - pozycja wygodna dla kobiety a nie dla lekarza czy
      położnej, unikanie nacięcia, miła atmosfera itd.
      Ogólnie oceniam całośc pozytywnie.
    • little.mary Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 28.07.06, 21:17
      Wow. Oto co napisali na stronie szpitala:

      Nowa łazienka dla Pacjentek oddana do użytku.
      Z przyjemnością informujemy, że zakończył się remont łazienki dla Pacjentek na
      Oddziale Położniczym. Łazienka wyremontowana została zgodnie z normami Unii
      Europejskiej, wydatnie zwiększa komfort Pacjentek po porodzie i oczekujących na
      poród oraz czyni pobyt w szpitalu przyjemniejszym.

      www.ginekologia.tychy.pl/index.php?notka=577
    • tonia2005 Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 29.07.06, 21:41
      Witam

      Pytanie do Pań, które już urodziły, prosze napisać co potrzeba zabrac ze sobą do szpitala w Tychach?

      • ruda_kicia Re: co zabrać 30.07.06, 18:30
        dokumenty (karta ciązy , dyskietka NFZ , wypisy jak przebywalo sie w szpitalu w
        ciązy , jak ktoś ma orginał grupy krwi to dobrze byloby go zabrac ) podpaski
        bella (duze ) sztucce , kubek lub szklanke , termometr , papier toalet. ,
        koszulki nocne - takie w któtych bedzie łatwo karmic dziecko,
        szlafrok ,klapki, pampersy , chusteczki dla dziecka,w przypadku planowanego
        ciecia ces. dodatkowo - maszynka do golenia , rumianek w saszetkach do picia
    • ja510 Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 17.08.06, 12:16
      Hej! a ja mam pytanie jak dostac się tam do szpitala? tak z ulicy przyjmą jak
      nie mają ostrego dyzuru? a kto by tu mogl wypisac skierowanie? tylko z rejonu
      czy od innego lekarza też?
      • taclar Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 18.08.06, 12:02
        przyjmują wszystkich, bez sierowania, bez ostrego dyżuru.
    • tonia2005 Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 22.08.06, 09:42
      Witam

      Rodziłam kilka dni temu w szpitalu w Tychach, jestem bardzo zadowolona z opieki,
      sama porodówka na wysokim poziomie, bardzo miły i pomocny personel, opieka poporodowa również wspaniała. Miałam bardzo trudny poród i naprawdę zajęli się
      mną tam bardzo dobrze.
      • ja510 Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 22.08.06, 12:20
        ale czy mialas tam swojego lekarza badz polozną? placiłas cos za opiekę? mialas
        skierowanie do tego szpitala?
        • tonia2005 Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 22.08.06, 19:10
          Za nic nie płaciłam, nie miałam swojej położnej, miałam lekarza, który tam
          pracuje ale nie był obecny przy porodzie. Na sali popordowej leżałysmy w 5
          osób i tylko ja byłam z Tychów, reszta Pań z całego śląska z tego to wiem bez
          skierowania.
          • dolores5 Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 26.10.06, 10:56
            Witam
            Ja też zamierzam tam rodzić, ale nie mam nikogo znajmowgo z położnych i lekarzy
            (zastanawiam sie jeszcze czy tego nie zmienić, ale nie jestem z Tychów wieć to
            nie jest takie proste).
            A powiedzcie mi jak wyglada sprawa ze znieczuleniem zzo na życzenie? Jaki jest
            koszt?
            • mirkad Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 26.10.06, 11:38
              podłączam się pod pytanie o zzo - czy robią na życzenie i za ile;
              czy do porodu rodzinnego konieczna jest szkoła rodzenia - mój mąż jest w
              stałych rozjazdach i zajęcia w szkole po prostu odpadają a nie wyobrażam sobie
              porodu bez niego
              • aguska25 Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 26.10.06, 14:43
                witam jestem z tychow i jestem znowu w ciazy chodze do dobrego lekarza ktory
                pracuje w tyskim szpitalu..jesli ktos ma ochote to moge podac jego numer tel
                napewno udzieli informacji smile moje gg 4134564
    • aguska25 Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 26.10.06, 14:51
      a co do samego szpitala ....rodzilma tam 2005 roku....porod mialam bardzo
      ciezki wiec wsomnienia nieciekawe ...najbardziej niepodobalo mi sie oprocz
      nieuprzejmosci i hamstwa co niektorych osob z personelu podejscie pielegniarek
      z oddzialu nownorodkowego nie wszystkich oczywisciesmile bylam po cc wiec dziecka
      nie mialam od razu przy sobie na cala dobe ....i przez ich
      dokarmianie...dziecko nie chcialo ssac z piersi..piersi nie byly pobudzane do
      laktacji -bledne kolo!! Ale jak tylko poczulam sie na silach zabralam malego do
      siebie....i sie meczylismy ale sie udalo, dopiero po tygodniu ale udalo
      karmilam malego ponad poltorej roku!!!!!!! Zdrowy silny chlopiec
      jeszcze jedno nie zapomne nigdy .......po cc zostawili mnei sama na sali nie
      bylo innych pacjentek....dziecko pokazali dopiero powielu godzinach
      prosb ....przyniosla jedna pielegniarka polozyla na lozku obok mnie i
      wyszla.....bylam sama na sali po cc po znieczuleniu ogolnym nie wstalam jeszcze
      oczywiscie czulam sie ...niebardzo...lozko waskie.....nie przy scianie....to
      tego pierwsze moje bylam przerazona....maly naszczescie slodko spal!!! pozniej
      przyszla i zabrala!!!! czulam sie okropnie ....niedosc ze straszny porod ...to
      poznie tyle godzin czekania zeby wiedziec jak wyglada dziecko??? to chyba nie
      tak powinno byc..... a pozniej jak moznabylo tak je polozyc i wyjsc ...
    • dorota.skupa Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 26.10.06, 16:58
      Urodziłam w Tychach 12.10.06 i gdybym miała jeszcze raz rodzić to tylko tam.Nie
      jestem z Tychów, nie miałam tam swojego lekarza, nie znałam żadnej położnej.
      Nie zapłaciłam nikomu (nic do kieszonki), a byłam potraktowana bardzo dobrze.
      Jedynie to fatalne jest tam jedzenie - ale to chyba w każdym szpitalu.
      Pozdrawiam
      • shemsi1 co do sal wieloosobowych 01.11.06, 15:55
        to ja sobie to chwaliłam smile
        czas szybciej leci, fajnie jest pogadać z dziewczynami i podoba mi się to że nie
        chodzą WYCIECZKI do pacjentek.
        Niektórzy właśnie narzekają na to, co ja sobie chwaliłam.
        Pełen luz, zero jakiegoś wstydu przed kimś, w końcu kolezanki też sa po porodzie.
        A dla ludzi "odwiedzających" niektóre sprawy mogą być dziwne.

        Łazienka do przezycia, matko, luksusy mam w domu, a tam się jest krótko.
        Fakt, teraz będę tam leżeć może nawet 2 miesiące, ale dla dzieci warto.
        Za to wrócę do domku z przyjemnością smile
        Dla mnie najważniejsze jest to, jaka opieka i sprzęt jest dla dzieci i
        wcześniaków. JA przeżyję wszystko.
        • aguska25 Re: co do sal wieloosobowych 01.11.06, 22:56
          ja jednak do tychow nie wroce ...mialam pecha i trafilam na wiele okropnych
          osob , bo sprawa porodu to inny temat do dyskusji, druga cc bede miec w
          mikolowiesmile tam znajome byly zadowolonesmile
          • lechickachata Re: co do sal wieloosobowych 11.11.06, 21:20
            Aguska! Ja też w 2005 miałam tam cc i podobnie wiele spraw mogłabym opisać.
            Kobiety z noworodkowego do odstrzału - 60 % natychmiastowego, reszta do
            resocjalizacji (też nikt mi pomógł z pobudzeniem pokarmu). Opieka nad kobietami
            całkiem oki. Pierwsze spotkanie z dzieckiem po paru godzinach - to faktycznie
            okropne, ale miałam nagłe cc o 2.40, więc trochę siłą rzeczy zobaczyłam małą
            około 10 rano (do tego był weekend). Byłam przypadkiem "z ulicy", a właściwie
            jeszcze szczególniejszym, bo rodziłam w Lędzinach, ale okazałam się na tyle
            trudnym przypadkiem, że poród siłami natury nie był możliwy. Zadzwonili czy
            Tychy przyjmą - przyjęli bez problemu i zaopiekowali się bardzo dobrze (poza
            jakimś babochem na izbie przyjęć, który parskał na mnie "co to za pomysł, by
            pierwsze dziecko rodzić na izbie porodowej?!").
            Nie wiem jak to jest teraz, ale koszmarnie wspominam warunki odwiedzin -
            oficjalnie można było odwiedzać chyba tylko na korytarzu poza oddziałem = bez
            obecności dziecka (siłą rzeczy - przeciąg, zresztą by nie pozwolili). No i jedna
            fucząca baba (lekarz? sprzątaczka? cholera ją wie, bo nie miała identyfikatora),
            że tylko jedna osoba (normalnie innych wypraszała), że nie wolno, że to, że
            tamto. Każdy odwiedzający był intruzem i miał jak najszybciej się wynieść.

            Gosia
            Michasia
    • dorota.skupa Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 13.11.06, 14:44
      Rodziłam w październiku i jakoś nikt odwiedzających nie wypraszał (chyba że nie
      mieli ochraniaczy na butach). Normalnie dzidziusia można było pokazywać na
      korytarzu , brać na ręce i nikt nie mówił że nie można. I bardzo dobrze że na
      sale nie można wchodzić odwiedzającym. Popieram.
      • lechickachata Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 13.11.06, 19:52
        Na sale owszem, to dobre, że tam się nie odwiedza. Ale z odwiedzinami na
        korytarzu zdarzały się problemy. I to już nie fair.

        Gosia
        Michasia
        • spajdermen6 Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 14.11.06, 15:50
          Ja rodziłam w 2002r.w Tychach,miałam bardzo dobą opiekę,nawet pamietam połozną
          p.Olejnik,wspaniała kobieta.Teraz spodziewam się 2-go syna i zamieżam urodzic
          go w Tychach na poczatku stycznia i naprawdę to co piszecie to mnie bardzo
          zadowala.Mam nadzieje że opieka będzie również wspaniała co 4 lata temu.Ja nie
          jestem z Tychów tylko z małej miescowości Wola,jak urodze to napewno napisze o
          moich doswiadczeniach w tym szpitalu.Dziękuje za wszystkie rady,bo dużo sie
          zmieniło na dobre i mam nadzieje ,że bedzie jeszcze lepiej w
          przyszłosci.

          Kasia M.
          • dolores5 Re: Szpital w Tychach - jakiś cud? 14.11.06, 18:54
            Do spajderman6: a do lekarza też zamierzasz chodzić w Tychach (jakiegoś ze
            szpitala) czy w swoim mieście?
      • karola_19 Do dorota.skupa i lechickachata 15.11.06, 14:12
        Dziewczyny,
        własnie będę rodzić w Tychach termin mam na styczeń, mam pytanie czy dla
        dzidzisusia są potrzebne własne ciuszki czy z automatu ubieraja w szpitalne i
        dopiero przy wyjściu ze szpitala wkłada się dziecko w swoje ciuchy. Ja będe
        miała CC , chyba nie ma problemu z zzo. A łazienka na położnictwie , to chyba
        już uległa remontowi? Którą polecacie położną. Dzięki za wszystkie informacje.
        • nnn75 Re: Do dorota.skupa i lechickachata 15.11.06, 21:05
          Dziewczyny właśnie urodziłam syna w tyskim Szpitalu Wojewódzkim jeśli chodzi o poród to bardzo
          mile wspominam położną (niestety nie znam nawet imienia ) która była ciepłą i kompetentną osobą.
          Lekarza kóry choć było bardzo późno cały czas był w pobliżu.
          Na oddziale położniczym z pielegniarkami było różnie ale jest tam super położna Pani Basia - masz
          problem na pewno pomoże smile
          Są 2 wyremontowane prysznice ! niestety zawsze do nich kolejka ale to tylko kilka dni, a w kolejce
          wesoło smile
          Dziecko dostaje ubranka szpitalne jeśli chodzi o pielęgniarki na noworodkach to znam tylko 1 osobę
          Pani Anita która podejdzie do dziewczyn i pomoże w karmieniu - ma chęci i cierpliwość.
          Ogólnie wspominam pobyt bardzo miło i ciesze się że właśnie tam rodziłam.
          • lechickachata Re: Do dorota.skupa i lechickachata 18.11.06, 18:28
            Tak, pod prysznic kolejka, ale warunki OK. Ubikacje też spoko.
            Ubranka dzieci dostają szpitalne, trzeba mieć tylko zestaw na wyjście.
            Pani Anita - to z pewnością ta JEDYNA PANI, która chodziła po salach i pytała
            czy komuś nie trzeba pomóc w karmieniu. Brawa dla pani Anity!

            Gosia
            Michasia
            • dorota.skupa Re: Do dorota.skupa i lechickachata 20.11.06, 14:21
              Mojego dzidziusia odbierała położna Gabriela Kurzyca.Bardzo miła i sympatyczna
              osoba.Lekarz nazywał się Tomasz Jureczko- też miły i delikatny (przy szyciu).
              A poza tym zgadzam się na oddziale pani Basia - super! Poza nią jeszcze pani
              Asia (czarna, niewysoka).Chociaż uważam , że wszystkie położne i pielęgniarki
              są tam bardzo miłe i pomocne (jeden wyjątek - taka młoda, krótko obcięta -
              chyba że miała złe dni jak byłam???)
              A jak macie jakieś problemy, pytania to tylko porozmawiać z panią docent Ulman.
              Pozdrawiam i życzę powodzenia.
              • lechickachata Re: Do dorota.skupa i lechickachata 24.11.06, 22:40
                Tak, była taka jedna dziwna. Chyba właśnie krótko obcięta. Sprawiała zawsze
                wrażenie jakby miała "umiarkowamy humor" i generalnie chciała być najmądrzejsza.

                Gosia
                Michasia
                Fotki
                • spajdermen6 czy cos powinno mnie nie pokoic? 19.12.06, 19:22
                  dziewczyny mam termin na stycznia i chciałam rodzic własnie w Tychach,bo tam
                  rodziłam 1-go syna,ale słyszałam od zaufanej osoby która niedawno wróciła z
                  tego szpitala i mówiła,że panuje tam sepsa tylko nikt o tym głośno nie
                  mówi.Błagam o pomoc czy to prawda bo ja chwale sobie ten szpital,ale teraz
                  niewiem co mam myśleć.Osoba która rodziła tam w grudniu nich mi coś
                  napisze,czekam....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka