kameleon_f1 Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 03.12.06, 20:02 na Polnej nigdy się nic nie zmieni. masz kase i wiesz komu dać idź. nie wiemsz komu dać nie idź. koleżanka rodziła, non stop pod ktg-leżysz jak placek, praktycznie nie ma zainteresowania. można liczyć na szczęście, że się trafi na miłą zmiane, ale czy w momencie porodu powinno się tylko na coś liczyć czy być pewnym??? Odpowiedz Link Zgłoś
bloomoo Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 04.12.06, 09:01 witaj moja znajoma rodzila dwa razy na Polnej mowi ze nie ma lepszego szitala niz polna bo jesli chodzi o Raszei to odradza serdecznie..stwierdzila ze tam, w momencie gdy sa powiklania to zebym nigdy nie pozwolila ratowac im dzieciatka samym..tylko zebym walila na Polna..radzi mi zebym ja tez rodzila tylko i wylacznie na Polnej..ile ludzi tyle zdan..najwidoczniej trafila na mila zmiane.. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kasia80p Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 05.12.06, 09:50 szczerze mowiac "wypadki" zdarzaja sie w kazdym szpitalu, nawet na polnej. w raszei jest przynajmniej mila atmosfera i sympatyczni lekarze, ktorym nie trzeba placic,zeby sie zajeli pacjentka. zastanawiam sie czy sama tam lezalas, bo po Twojej wypowiedzi wnioskuje, ze nie, wiec nie oceniaj czegos, czego nie zaznalas sama. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
bloomoo Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 05.12.06, 14:27 wnioskuje ze po prostu albo ma sie szczescie albo nie i albo trafi sie na mila zmiane albo nie... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mawi_mawi Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 04.12.06, 09:58 Polna to duży szpital, czasami dziennie odbywa się tam ponad 20 porodów. Pewnie nie zawsze personel ma czas zająć się wszystkimi kobietami. Fakt, wkurzające jest to leżenie plackiem pod KTG przez kilka godzin, i to się nie zmieniło chyba od czasów mojego ostatniego pobytu A, teraz zmieniły się zasady "płacenia"- jest zakaz przebywania lekarzy na oddziale porodowym poza dyżurami, więc nie można zapłacić wybranemu lekarzowi za obecność przy porodzie. Mam nadzieję, że to pomoże i personel w końcu zacznie zachowywac się po ludzku, bez względu czy ktoś płaci, czy nie. Jest tylko opłata za poród rodzinny w wysokości 150 zł wnoszona w kasie. Mam nadzieję, że się nie rozczaruję ... pozdr mawi Odpowiedz Link Zgłoś
szyraf1 Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 04.12.06, 14:45 rodzilam na polnej 2 miesiace temu, kazali lezec pod ktg, jak chcialam chodzic i chodzilam, bo z bolu nie moglam wylezec to bylam opierniczana i na sile kladziona na lozko, zastanawialam sie tylko kiedy mnie przywiaza, mialam silne skurcze, ale rozwarcie nie postepowalo i nic nie zrobiono, aby mi je przyspieszyc, (polozna tylko radzila, abym rozmawiala ze swoja macica), rodzilam ponad 10 godzin, bardzo duzo porodow dziennie przyjmuja i nie maja czasu siedziec przy rodzacej, przychodza rzadko sprawdzac tylko zapis ktg. nie placilam nikomu i moze to byl blad, jakbym zaplacila pewnie poszlo by szybciej, cale szczescie, ze dziecko jest zdrowe, pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
fish7 Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 04.12.06, 21:55 Po raz kolejny ODRADZAM!!!! ten szpital. Lekarze wciąż na"na lewo" kasują od pacjentek w gabinetach prywatnych za poród i potem "polecają" Je w ręce kolegów ;którzy mają dyżur- czasem trafi się się odpowiedzialny ale tylko czasem! Poza tym pacjentki z tzw. ulicy sporo ryzykują- tak naprawdę brak bezinteresownego personelu. Atmosfera niemiła ; mnóstwo zaniedbań i brak dopatrzenia przy najważniejszej przecież sprawie jaką jest Poród! Neonatologia jest tam OK ale niestety często "służy" do ratowanie Dzieci "popsutych" piętro niżej. Naprawdę szkoda ryzykować - bo jakby co to Polna od wszystkiego umywa ręce- niszczy dokumentację albo ją odpowiednio preparuje i niestety ma ŚWIETNE zaplecze prawne ,a z dobra pacjenta nie robi sobie NIC!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mawi_mawi do fish7 06.12.06, 11:12 Przyznam, że trochę mnie przestraszyłaś tym kategorycznym ODRADZAM. Pozwiedzmi prosze z czego wynika Twoja opinia. Czy rodziłaśtam,jesli tak to kiedy, a jeśli tak, czy miałaś lekarza prowadzącego z Polnej czy też byłaś z tzw. "ulicy" Boję się porodu nawet bez dodatkowych atrakcji O sprzecznych opiniach wiem, to duży szpital,więc wszystko się może zdarzyć. Jak zdarzy się akurat dużo porodów, pewnie wszyscy będą bardziej zabiegani, ale na to wpływu nie mamy, nawet w innych szpitalach. Miałam tylko nadzieję, że normalne (miłe, sympatyczne) zachowanie "pacjentki" podczas porodu plus zachowujący się zdroworozsadkowo i kulturalnie mąż owocują przyzwoitym traktowaniem ze strony personelu. pozdr mawi Odpowiedz Link Zgłoś
agnipe Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 11.01.07, 11:31 Zgadzam sie z tobą w 100%, ta słynna neonatologia to własnie miejsce gdzie często trafiają dzieci po komplikacjach przy porodzie z winy szpitala a i tak zdarzają sie błędy. Moje dziecko zostało zakażone bakteriami bo był "długi weekend" - w szpiatlu pusto, lekarzowi który w końcu sie pojawił nie chciało się mnie zbadać, potem położne przeciągały moment kiedy zabrano mnie na porodówkę - bo one wiedziały lepiej że jeszcze nie rodzę. A potem na słynnej neonatologii dziecko spędziło 2 tygodnie, bo źle dobrano antybiotyk - po prostu skandal. Odpowiedz Link Zgłoś
iza_bela22 Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 18.12.06, 21:31 Witam! Moja "przygoda" z Polną to długa i niezbyt wesoła historia. Jak się okazuje opłata 150 zł. za poród rodzinny jest pobierana całkowicie nielegalnie, a przynajmniej niezgodnie z ustawą. Dowodem na to jest zwrot pobranych pieniążków przez szpital po kilkumiesięcznej wymianie korespondencji z nfz oraz szpitalem. Właśnie dzisiaj odebrałam w tej samej kasie co 1,5 roku temu mąż wpłacał niesłusznie pobrane 150 zł. Tylko dlaczego satysfakcja z wygranej sprawy jest tak mało ciesząca... I jak tu mówić o bezpłatnej opiece zdrowotnej w naszym kraju. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
dipsitip Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 04.12.06, 22:06 rodziłam 2 razy, ostatnio w sierpniu (przedtem w styczniu 04) i byłam teraz mile zaskoczona obsługą mimo, że rodziłam w tak gorącym okresie dla szpitala,że po mnie rodzące zostawały w salach porodowych po kilkanaście godzin a ja na sali obserwacyjnej przez dobę (norma to 1 godz.), przy 1 faktycznie kazano mi leżeć pod ktg, przy drugim nie pozwoliłam się położyć na tak długi czas byłam już doświadczona i wiedziałam, że to tyko wydłuża poród, trafiłam na sympatyczną położną i lekarkę (za 1 razem zresztą też) i słuchałam siebie, tzn. wzięłam chyba godzinny gorący prysznic, usiadłam po turecku na fotelu do rodzenia i po 2 godzinach było po wszystkim,nikt mi w tych moich praktykach nie przeszkadzał a wręcz zachęcano mnie, tylko niestety znowu nacieli mi krocze ale tylko troszeczkę, też nie płaciłam za poród, ale z doświadczenia powiem, że bardzo przydaje się mąż - ale nie taki przerażony sytuacją tylko taki żartujący z personelem a jednocześnie podnoszący na duchu, a także uśmiech na twarzy i trochę dystansu do siebie i pokory wobec natury... Odpowiedz Link Zgłoś
bloomoo Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 05.12.06, 14:26 ech..a juz wierzylam ze moze Polna to bedzie to..teraz chyba zapisze sie prywatnie..co sadzicie o Certusie? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_80 Ciekawe... 05.12.06, 19:47 Alez sprzeczne opinie o Polnej. Ja slyszlam z kolei bardzo zle opinie na temat Raszei, np. o przywiazywaniu do lozka. Poza tym na poczatku ciazy chodzilam do takiego okropnego lekarza z Raszei, ktorego zmianialam wlasnie na lekarza z Polnej i jestem w miare zadowolona. Wizyta u lekarza z Raszei trwala 5 min, a potem wylot z gabinetu (pomimo, iz zadne pacjentki nie czekaly). U tego z Polnej siedze po 20 min. a pacjentek ma ful. O czyms to chyba swiadczy, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
naaz Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 05.12.06, 21:09 > ech..a juz wierzylam ze moze Polna to bedzie to..teraz chyba zapisze sie > prywatnie..co sadzicie o Certusie? byłam u ginekolog, nazwiska nie pamiętam, sympatyczna i komunikatywna kobieta - troche zrewidowała diagnozę lekarza do którego chodziąłm wcześniej, a który próbował niepotrzebnie faszerowac mnie lekami. ale rodzić to tam chyba nie można? Odpowiedz Link Zgłoś
pomadam Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 05.12.06, 21:59 Zgadza się, w Certiusie rodzić nie można. Robią tam różne zabiegi ale nie ma porodówki. Zresztą w Poznaniu nie ma żadnego prywatnego szpitala gdzie można rodzić, jest kilka z oddziałami ginekologicznymi ale nie z porodówkami. Pzdr Magda Odpowiedz Link Zgłoś
bloomoo Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 06.12.06, 08:59 nie ma zadnego prywatnego szpitala w Poznaniu? uuu..to mnie zastrzelilyscie..a czy ktoras zna jkis szpital w okolicach? no chyba ze zrobie obie wycieszke krajoznawcza do Gdanska i tam urodze a co do Polnej to rzeczywiscie..juz sie gubie bo za duzo jest tycgh sprzecznych opinii... Odpowiedz Link Zgłoś
lomre Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 06.12.06, 18:45 Dwie moje znajome ostatnio tam rodziły. Jedna po paru dniach wylądowała nieprzytomna w rejonowym z początkami sepsy (urodziła bliźniaki), druga niestety straciła jedno dziecko z bliźniąt mimo, że od kilku tygodni tam leżała i nic nie wskazywało na taka tragedię. Przypadek? Nie wiem, ale jak na najlepiej wyposażoną klinikę w Polsce .... Odpowiedz Link Zgłoś
fish7 Do mami i nie tylko 08.12.06, 22:19 Tak niestety rodziłam na Polnej; byłam pacjentką prywatną b. znanej i utytułowanej lekarki z Polnej. Niestety w 3 trymestrze trafiłam na patologię ciąży , na oddział skierowała mnie ta właśnie lekarka. Szkoda tylko,że po położeniu mnie na oddziale przestała się w ogóle mną interesować . Żeby było śmieszniej inni lekarze też bardzo ogólnie doglądali bo wiedzieli ,że jestem pacjentką tej lekarki więc pewnie się mną odpowiednio opiekuje!Niestety postawiono złą diagnozę ;potem przez weekend przetrzymano mnie bez wód ;a na końcu na moje zgłoszenia okropnych bóli w podbrzuszu przynoszono mi czopki przeciwbólowe bez żadnego badania itd.Efektem było przyjście dziecka na świat nad ranem w bardzo tragicznych okolicznościach; "cudem uratowane" Dziecko ponosi konsekwencje zdrowotne do dnia dzisiejsszego. Jestem naprawdę twardą osobą ; ostatnią do użalanie się nad sobą ale jeśli mogę kogokolwiek uprzedzić przed czasem ,że szkoda ryzkować porodem na Polnej ,to właśnie to robię. Jak się dowiedziałam po fakcie "moja lekarka" za położenie i opiekę na oddziale wymagała łapówy (wtedy ok. 2 tys. zł).Niestety nie wpadłam na to , zresztą myślałam wtedy ,że na oddział trafiłam tylko na chwilę i zaraz wrócę do domu.W poradni wcześniaków spotkałam byłe pacjentki "tej lekarki" i od nich dowiedziałam się ,że miały opiekę i pomoc od niej ale płaciły wcześniej po 2 tys. zł. Proszę uwierzyć gdybym wiedziała wtedy ,że chodzi o kasę dałabym każde pieniądze aby mieć teraz Zdrowe Dziecko!! Na potwierdzenie zaniedbań ze strony personelu mam teraz dowód w postaci zniknięcia części mojej dokumentacji (dotyczącej właśnie dni sprzed porodu!!) - czy nie dziwny to zbieg okoliczności? Dziewczyny trzymajcie się z dala od tej bezdusznej wykańczalni- szkoda ryzykować Odpowiedz Link Zgłoś
asterka79 Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 05.02.07, 16:06 ja rodziłam - że urodzłam, to zasługa silnego organizmu mojego i dziecka; leżałam w szpitalu na Polnej na ginekologii - skierował mnie mój gin z zaleceniem indukcji porodu ze względu na wysokie ciśnienie (ciąża już była donoszona, zagrożenie duże - bilans korzyści oczywisty); po 5- dniowej "obserwacji" (1 x USG, KTG 2 x dziennie) wypuszczono mnie do domu!!! dwa dni później wróciłam z krwotokiem po diagnozę: odklejenie łożyska (następstwo nadciśnienia!), zagrożenie życia płodu; awaryjna cesarka w głębokiej narkozie zamiast oczekiwanego porodu; brak miejsca na oddziale położniczym; pielęgniarki i położne robią łaskę, że robią cokolwiek, o co się je poprosi, w stosunku do dziecka niedelikatne; w końcu w trzeciej dobie po porodzie wypuszczają mnie do domu: otwiera mi się rana, puszczają szwy, wytryska i sączy krew z ropą; po 6 tygodniach po porodzie - pod blizną ciągle krwiak ("wchłonie się"); a gdy w chwili słabości w rozmowie z jednym z lekarzy z Polnej stwierdzam z goryczą, że jednak to, co się pisze i mówi ostatnio o tym szpitalu to prawda - pada odpowiedź: to po co pani tu przyszła rodzić? miała pani wybór... Odpowiedz Link Zgłoś
lena1911 Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 05.02.07, 21:32 Widzę ,że to co opisała asterka obrazuje tylko to,że na Polnej wciąż nic się nie zmieniło . Nie pomaga akcja "rodzić po ludzku" ; opisy na forum - lekarze wciąż mają gdzieś dobro pacjentek. Mam tylko nadzieję ,że kolejne opisy tego Szpitala uchronią kolejne kandytdatki do omijania tego Szpitala ( sorry raczej Wykańczalni)szerokim łukiem. Sczerze współczuję autorce postu , mam tylko nadzieję ,że z Dzidzią wszystko OK (?)Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
sarunia21 Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 05.02.07, 22:24 ja rodziłam na Polnej i jestem zadowolona, tak jak inne moje kolezanki/ Nie miałam opłaconego ani lekarza ani połoznej. Miałam porod rodzinny był ze mna moj facet i mama do konca porodu. poczatkowo na porodówce byłam troche wkurzona bo długo nie przychodził lekarz ale jak sie jest z rodzina to wsyztsko ok, jak cos mnie nie pokoiło mama szła po połozną. U mnie było tyle głupio ze odeszły mi wody a rozwarcie miałam 1cm przez 10godz masakra! nie mogłam dostac zzo bo nie miałam skurczy i porod by sie skonczył cesarka, jedynie co mnie wkurzyło to to ze dostałam dolargan ktorego nie chciałam. polna niestety to duzy szpital i nie z ich winy za mało lekarzy na oddziale, w momencie ojego porodu były wsyztskie sale zajete do porodu rodzinnego czyi pobad 8 nie licze tych porodow nie rodzinnych czyli łacznie z 20 poeodow a 3 lekarzy.... ktg...hmm no byłam do niego podłaczona ale dlaczego? dlatego zeby oni monitorowali cały czas dziecko czy wsyztsko z nim ok...za kazdym razem gdy sciałamam ktg bo chciałam isc do kibelka zaraz przychodziła połozna sprawdzac czy wsyztsko ok bo u mnich w tym punkcie pojawiało sie ze brak tetna. pod prysznicem byłam z 5 razy sam pood super swietny lekarz i super połozna pozniej lezałam na oddziale pg2 zajebiste połozna na kazde zawołanie pomocne super babka laktacyjna ogolnie ja jestem zadowolona!!wszytskie moje kolezanki ktore rodziły na polnej tez niestetty w kazdym szpitalu zdarzaja sie wpadki Odpowiedz Link Zgłoś
asterka79 Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 06.02.07, 20:36 Tak, na szczęście mój synek urodził się zdrowy, a apgarowe punkty odjęto mu tylko z powodu zasinienia ciałka. Gdyby - DZIĘKI BOGU NIE!!! - konsekwencje medycznej pobłażliwości niedopłaconych lekarzy z Polnej sięgnęły głębiej w organizm mojego dziecka, nie poprzestałabym na odreagowywaniu tego, co się stało, na gazetowym forum. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nana279 Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 07.02.07, 22:05 Kiedyś na forum napisal ktoś,że położne z Polnej nie mogą się wypowiadać,bo jest nagonka na ten szpital.Przedtem wypowiadały się jako super zadowolone pacjentki rodzące rzekomo na Polnej,zawdzięczające im życie dzieci itd.Ale nie zorientowały się,że widoczny był serwer,z którego były te posty,a był to serwer am co oznacza serwer Akademii Medycznej.Co tak uciekłyście z forum?Czyżby Pan dyrektor Opala,który twierdzi,dodam,że jest profesorem,ktory powiedział jednej z pacjentek,że niedotlenienie mózgu nie powodujexadnych konsekwencji zdrowotnych zabronił Wam przesiadywać przez pół nocy przy komputerach?Macie pecha,bo znalazło się paru,parunastu,parudziesięciu rodziców,którzy nie popuszczą tych waszych uchybień,tego czekania aż damy w łapę. Odpowiedz Link Zgłoś
madzia8310 Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 07.02.07, 14:54 Czytam te historie i jestem w szoku! Ja rodziłam na Polnej w maju 2006. Płaciłam faktycznie 150 zł za poród rodzinny ale innych opłat nie robiłam. Żaden lekarz ani położna nie dostali ani złotówki, a poród wspominam bardzo dobrze! Mogłam spacerować z podłączonym ktg, moj maz był cały czas ze mną. Położna w trakcie porodu mi się zmieniła(koniec dyżuru), ale z obydwu byłam zadowolona. Był przy mnie lekarz (moj porod ogladaly studentki- za moja zgoda) pewnie z powodu tych studentek, ale i tak nie uważam że obecność lekarza jest obowiazkowa. Poza staniem i dogladaniem nic szczegolnego nie robił (zrobil nam tylko zdjecie telefonem) Położna była miła i kiedy czynność skurczowa troche sie zatrzymała podali mi cos na przyspieszenie. Po wszystkim trzymalam moje maleństwo na piersi, mąż przecinał pępowinę. Było cudownie jak w bajce ). Nawet szycia krocza nie czułam. Po wszystkim byliśmy z mężem i naszym synkiem sami na sali żeby odpocząć...i tu przy przewożeniu na już normalną salę poporodową zaczął się nasz dramat. Pielęgniarka zobaczyła ze nasz synek jest siny. Zabrali go na obserwacje, miał wrócić najpóźniej rano ale po godzinie musiał być przewieziony do kliniki kardiochirurgicznej- okazało się że ma bardzo ciężką wadę serca. I teraz wiem że gdyby nie ta pielęgniarka i ci lekarze mój synek mógłby nie być teraz ze mną! Do końca życia będę im wdzięczna za to że tak szybko działali. I tej pani pielęgniare również ponieważ była przy mnie kiedy czekałam na męza aż zawróci z drogi bo już wracał do domu (nie jestesmy z Poznania). Trzynmała mnie za rękę i potem pozwolono mojemu mężowi być ze mną dopóki się nie uspokoiłam. Mam nadziej że inne kobiety będą miały takie same wspomnienia po porodzie! I jeśli mogę jeszcze jedno powiedzieć do tych które będą rodzić to nie słuchajcie tych wszystkich historii o potwornym bólu...przecież ten ból oznacza że rodzi się wasza kruszynka...potem o wszystkim zapomnicie...nie psujcie sobie najpiękniejszego momentu w życiu! Przecież najważniejsze jest to żeby dzidzia miała łatwą drogę na świat Pozdrawiam i sorki że się tak rozpisałam Magda mama Filipka TGA, PS Odpowiedz Link Zgłoś
adenozyna Polna to koszmar 26.02.07, 15:04 Nie chcę nikogo przerazić - oszczędzę nieco, zainteresowanych odsyłam do "rodzić po ludzku". Moja relacja m.in. przyczyniła się do tak niskiej oceny tej kliniki. Dodam, że przeżyłam taką traumę, że pamiętam każdy szczegół tych 20 koszmarnych godzin mimo upływu 9 lat. Pęcherz płodowy pękł mi o 21.45, wody się tylko trochę sączyły, ale pojechałam do szpitala, aby uniknąć zakażenia. Nie było akcji porodowej. Pominę bezduszność i nieludzkość personelu. Ogolili bez pytania tępą maszynką.Położyli mnie na sali, przypięli ktg. Nikt się nie interesował do 8 rano. Życie mnie i dziecku uratował mąż. Zmusił mojego lekarza, żeby przyszedł - było po 10. Dostałam kroplówkę z oksytocyną i glukozą, bo osłabłam. Mąż wykonywał zabiegi pielęgnacyjne, gdyby nie on leżałabym mokra i zakrwawiona. Nikomu nie zapłaciłam, więc nikogo nie obchodziłam. Jak zaczęły się bóle parte, mąż poszedł po położne. Olały nas. To on odebrał poród. Przyszły dopiero na jego krzyk, aby przeciąć pępowinę - nacięły mi krocze potwornie - po wszystkim. Mała urodziła się o 16.30 - czekałam 3,5h na zszycie przywiązana do łóżka, obnażona - drzwi były otwarte i każdy mnie widział rozkraczoną. Pozszywali mnie tak źle, że do dziś mam problemy mimo operacji plastycznej (była konieczna korekcja laserem). Na oddział trafiłam około 21. Nie dostałam nic pić przez 36h - dopiero mi mąż przyniósł. Warto mieć kogoś ze sobą - inaczej jak was nie stać na łapówkę to możecie umrzeć dzięki naszej cudownej służbie zdrowia. W piątek 23 lutego 2007 byłam na Polnej na badaniach (test potrójny itp.). W czwartek byłam u gina, coś tam pomierzył na usg i dał mi skierowanie do szpitala. Pominę koszmar, który przeżyłam na izbie przyjęć i potem na oddziale. Kompletna bezduszność i dezinformacja. Zmuszono mnie do badań mimo że dzień wcześniej miałam kompletne badanie ginekologiczne. Nigdy nie czułam takiego bólu przy badaniu jak przy tej zachwalanej tu lekarce (dr Obrębowska). Prawie krzyczałam, aż mi łzy pociekły z bólu. Wpakowała mi łapę po sam nadgarstek a wokół stało kilkoro ludzi i komentowało. To było upokarzające. Ledwo chodziłam po badaniu, zaczęłam krwawić, a mam zagrożoną ciążę. Mam nadzieję, że koszmar, który mi zafundowano na Polnej nie odbije się na dziecku. Wrogowi najgorszemu nie życzę takich przeżyć. Odpowiedz Link Zgłoś
agnipe Re: Polna to koszmar 27.02.07, 12:13 Bardzo dobrze cię rozumiem. Dla mnie też poród na Polnej i cały tam pobyt był traumą. To, że zdarzają sie wypowiedzi zadowolonych kobiet świadczy tylko o tym, że miały szczęście. Moje dziecko spędziło w szpitalu 17 dni na oddziale neonatologicznym. Tylko z winy lekarzy i położnych. Ja rodziłam w czerwcu 2006. Przebywałam na oddziale ginekologiczno-położniczym już od kilku dni czekając na poród - miałam małe rozwarcie. Na dodatek był "długi weekend". Poród zaczął się w sobotę (juz od rana sączyły się wody płodowe, o czym zgłosiłam pielegniarkom). Lekarz na obchodzie nie chciał mnie zbadać. Po południu zaczęły się skurcze. Trwały potem przez całą noc z soboty na niedzielę, a do mnie nie zajrzał żaden lekarz, a położne z raz - w dodatku nie chciały mi wierzyć że mam silne skurcze. Gdy prosiłam o wezwanie lekarza, to twierdziły, że jest dużo porodów i lekarz nie może do mnie przyjść. Skończyło się tak, że o mało co urodziłabym na łóżku szpitalnym na oddziale ginekologiczno-położniczym. Nad ranem w niedzielę wreszcie zjawił sie lekarz gdy miałam już skurcze parte - potem szybko przewieziono mnie na łóżku na porodówkę i urodziłam za 15 minut w sali zabiegowej. Ale niestety ja nie uniknęłam zakażenia - bo okazało się, że przez to, że pęcherz pękł ponad dobę wcześniej zarażono dziecko i mnie gronkowcem złocistym! Bo za późno dotarłam na porodówkę! A cały czas byłam piętro niżej i nie mogłam sie doprosić aby zabrano mnie na porodówkę. Potem dziecko leczono antybiotykami na oddziale neonatologicznym. I znowu porazka lekarzy - bo pierwszy antybiotyk podawany przez cały tydzień niestety był źle dobrany i nie pomógł. Nie polecam tego szpitala! Odpowiedz Link Zgłoś
lena1911 Re: Polna to koszmar 27.02.07, 15:19 Powyższe posty dot." Polna to koszmar" pokazują tylko skalę zjawiska zaniedbań na Polnej. Również jestem ofiarą ich postępowań. Również przetrzymano mnie przez weekend, również był brak zainteresowania personelu na moje uwagi ,że pojawiły sie skurcze-tez usłyszałma ,że lekarz jest zajęty i przyniesiono mi czopek przeciwbólowy...???na skurcze???? Niestety zakończyło się tragicznie - konsekwencje tych zaniedbań moje Dziecko ponosi do dziś ( ostre niedotlenienie) To nie koniec zaniedbań - również wypuszczono mnie do domu z ogromnym zakażeniem ; powróciłam tam po kilku dniach i cudem udało się uratować macicę - po co m.in. po to jak to stwierdziła jedna z ważnych lekarek z Polnej abym mogła sobie jeszce urodzić zdrowe dziecko. Ale na pewno już nie tam!!!!!!!!!!i nie "przy opiece" pani docent! Odpowiedz Link Zgłoś