Dodaj do ulubionych

Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej?

03.12.06, 18:48
???
Obserwuj wątek
    • kameleon_f1 Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 03.12.06, 20:02
      na Polnej nigdy się nic nie zmieni. masz kase i wiesz komu dać idź. nie wiemsz
      komu dać nie idź.
      koleżanka rodziła, non stop pod ktg-leżysz jak placek, praktycznie nie ma
      zainteresowania. można liczyć na szczęście, że się trafi na miłą zmiane, ale
      czy w momencie porodu powinno się tylko na coś liczyć czy być pewnym???
      • bloomoo Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 04.12.06, 09:01
        witaj
        moja znajoma rodzila dwa razy na Polnej
        mowi ze nie ma lepszego szitala niz polna bo jesli chodzi o Raszei to odradza
        serdecznie..stwierdzila ze tam, w momencie gdy sa powiklania to zebym nigdy nie
        pozwolila ratowac im dzieciatka samym..tylko zebym walila na Polna..radzi mi
        zebym ja tez rodzila tylko i wylacznie na Polnej..ile ludzi tyle
        zdan..najwidoczniej trafila na mila zmiane..smile
        pozdrawiam
        • kasia80p Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 05.12.06, 09:50
          szczerze mowiac "wypadki" zdarzaja sie w kazdym szpitalu, nawet na polnej. w
          raszei jest przynajmniej mila atmosfera i sympatyczni lekarze, ktorym nie trzeba
          placic,zeby sie zajeli pacjentka. zastanawiam sie czy sama tam lezalas, bo po
          Twojej wypowiedzi wnioskuje, ze nie, wiec nie oceniaj czegos, czego nie zaznalas
          sama.

          pozdrawiam
          • bloomoo Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 05.12.06, 14:27
            wnioskuje ze po prostu albo ma sie szczescie albo nie i albo trafi sie na mila
            zmiane albo nie...
            pozdrawiam
      • mawi_mawi Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 04.12.06, 09:58
        Polna to duży szpital, czasami dziennie odbywa się tam ponad 20 porodów. Pewnie
        nie zawsze personel ma czas zająć się wszystkimi kobietami. Fakt, wkurzające
        jest to leżenie plackiem pod KTG przez kilka godzin, i to się nie zmieniło
        chyba od czasów mojego ostatniego pobytu
        A, teraz zmieniły się zasady "płacenia"- jest zakaz przebywania lekarzy na
        oddziale porodowym poza dyżurami, więc nie można zapłacić wybranemu lekarzowi
        za obecność przy porodzie.
        Mam nadzieję, że to pomoże i personel w końcu zacznie zachowywac się po
        ludzku, bez względu czy ktoś płaci, czy nie.
        Jest tylko opłata za poród rodzinny w wysokości 150 zł wnoszona w kasie.
        Mam nadzieję, że się nie rozczaruję ...
        pozdr
        mawi
        • szyraf1 Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 04.12.06, 14:45
          rodzilam na polnej 2 miesiace temu, kazali lezec pod ktg, jak chcialam chodzic
          i chodzilam, bo z bolu nie moglam wylezec to bylam opierniczana i na sile
          kladziona na lozko, zastanawialam sie tylko kiedy mnie przywiaza, mialam silne
          skurcze, ale rozwarcie nie postepowalo i nic nie zrobiono, aby mi je
          przyspieszyc, (polozna tylko radzila, abym rozmawiala ze swoja macica),
          rodzilam ponad 10 godzin, bardzo duzo porodow dziennie przyjmuja i nie maja
          czasu siedziec przy rodzacej, przychodza rzadko sprawdzac tylko zapis ktg. nie
          placilam nikomu i moze to byl blad, jakbym zaplacila pewnie poszlo by szybciej,
          cale szczescie, ze dziecko jest zdrowe, pozdrawiam
          • fish7 Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 04.12.06, 21:55
            Po raz kolejny ODRADZAM!!!! ten szpital. Lekarze wciąż na"na lewo" kasują od
            pacjentek w gabinetach prywatnych za poród i potem "polecają" Je w ręce
            kolegów ;którzy mają dyżur- czasem trafi się się odpowiedzialny ale tylko
            czasem! Poza tym pacjentki z tzw. ulicy sporo ryzykują- tak naprawdę brak
            bezinteresownego personelu. Atmosfera niemiła ; mnóstwo zaniedbań i brak
            dopatrzenia przy najważniejszej przecież sprawie jaką jest Poród! Neonatologia
            jest tam OK ale niestety często "służy" do ratowanie Dzieci "popsutych" piętro
            niżej. Naprawdę szkoda ryzykować - bo jakby co to Polna od wszystkiego umywa
            ręce- niszczy dokumentację albo ją odpowiednio preparuje i niestety ma ŚWIETNE
            zaplecze prawne ,a z dobra pacjenta nie robi sobie NIC!!!!!
            • mawi_mawi do fish7 06.12.06, 11:12
              Przyznam, że trochę mnie przestraszyłaś tym kategorycznym ODRADZAM.
              Pozwiedzmi prosze z czego wynika Twoja opinia. Czy rodziłaśtam,jesli tak to
              kiedy, a jeśli tak, czy miałaś lekarza prowadzącego z Polnej czy też byłaś z
              tzw. "ulicy"
              Boję się porodu nawet bez dodatkowych atrakcji sad
              O sprzecznych opiniach wiem, to duży szpital,więc wszystko się może zdarzyć.
              Jak zdarzy się akurat dużo porodów, pewnie wszyscy będą bardziej zabiegani, ale
              na to wpływu nie mamy, nawet w innych szpitalach.

              Miałam tylko nadzieję, że normalne (miłe, sympatyczne) zachowanie "pacjentki"
              podczas porodu plus zachowujący się zdroworozsadkowo i kulturalnie mąż owocują
              przyzwoitym traktowaniem ze strony personelu.
              pozdr
              mawi
            • agnipe Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 11.01.07, 11:31
              Zgadzam sie z tobą w 100%, ta słynna neonatologia to własnie miejsce gdzie
              często trafiają dzieci po komplikacjach przy porodzie z winy szpitala a i tak
              zdarzają sie błędy. Moje dziecko zostało zakażone bakteriami bo był "długi
              weekend" - w szpiatlu pusto, lekarzowi który w końcu sie pojawił nie chciało
              się mnie zbadać, potem położne przeciągały moment kiedy zabrano mnie na
              porodówkę - bo one wiedziały lepiej że jeszcze nie rodzę. A potem na słynnej
              neonatologii dziecko spędziło 2 tygodnie, bo źle dobrano antybiotyk - po prostu
              skandal.
        • iza_bela22 Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 18.12.06, 21:31
          Witam!
          Moja "przygoda" z Polną to długa i niezbyt wesoła historia. Jak się okazuje
          opłata 150 zł. za poród rodzinny jest pobierana całkowicie nielegalnie, a
          przynajmniej niezgodnie z ustawą. Dowodem na to jest zwrot pobranych pieniążków
          przez szpital po kilkumiesięcznej wymianie korespondencji z nfz oraz szpitalem.
          Właśnie dzisiaj odebrałam w tej samej kasie co 1,5 roku temu mąż wpłacał
          niesłusznie pobrane 150 zł. Tylko dlaczego satysfakcja z wygranej sprawy jest
          tak mało ciesząca... I jak tu mówić o bezpłatnej opiece zdrowotnej w naszym
          kraju. Pozdrawiam
    • dipsitip Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 04.12.06, 22:06
      rodziłam 2 razy, ostatnio w sierpniu (przedtem w styczniu 04) i byłam teraz
      mile zaskoczona obsługą mimo, że rodziłam w tak gorącym okresie dla szpitala,że
      po mnie rodzące zostawały w salach porodowych po kilkanaście godzin a ja na
      sali obserwacyjnej przez dobę (norma to 1 godz.), przy 1 faktycznie kazano mi
      leżeć pod ktg, przy drugim nie pozwoliłam się położyć na tak długi czas byłam
      już doświadczona i wiedziałam, że to tyko wydłuża poród, trafiłam na
      sympatyczną położną i lekarkę (za 1 razem zresztą też) i słuchałam siebie, tzn.
      wzięłam chyba godzinny gorący prysznic, usiadłam po turecku na fotelu do
      rodzenia i po 2 godzinach było po wszystkim,nikt mi w tych moich praktykach nie
      przeszkadzał a wręcz zachęcano mnie, tylko niestety znowu nacieli mi krocze ale
      tylko troszeczkę, też nie płaciłam za poród, ale z doświadczenia powiem, że
      bardzo przydaje się mąż - ale nie taki przerażony sytuacją tylko taki żartujący
      z personelem a jednocześnie podnoszący na duchu, a także uśmiech na twarzy i
      trochę dystansu do siebie i pokory wobec natury...
    • bloomoo Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 05.12.06, 14:26
      ech..a juz wierzylam ze moze Polna to bedzie to..teraz chyba zapisze sie
      prywatnie..co sadzicie o Certusie?
      • mama_80 Ciekawe... 05.12.06, 19:47
        Alez sprzeczne opinie o Polnej. Ja slyszlam z kolei bardzo zle opinie na temat
        Raszei, np. o przywiazywaniu do lozka. Poza tym na poczatku ciazy chodzilam do
        takiego okropnego lekarza z Raszei, ktorego zmianialam wlasnie na lekarza z
        Polnej i jestem w miare zadowolona. Wizyta u lekarza z Raszei trwala 5 min, a
        potem wylot z gabinetu (pomimo, iz zadne pacjentki nie czekaly). U tego z
        Polnej siedze po 20 min. a pacjentek ma ful. O czyms to chyba swiadczy, prawda?
      • naaz Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 05.12.06, 21:09
        > ech..a juz wierzylam ze moze Polna to bedzie to..teraz chyba zapisze sie
        > prywatnie..co sadzicie o Certusie?

        byłam u ginekolog, nazwiska nie pamiętam, sympatyczna i komunikatywna kobieta -
        troche zrewidowała diagnozę lekarza do którego chodziąłm wcześniej, a który
        próbował niepotrzebnie faszerowac mnie lekami.
        ale rodzić to tam chyba nie można?
    • pomadam Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 05.12.06, 21:59
      Zgadza się, w Certiusie rodzić nie można. Robią tam różne zabiegi ale nie ma
      porodówki. Zresztą w Poznaniu nie ma żadnego prywatnego szpitala gdzie można
      rodzić, jest kilka z oddziałami ginekologicznymi ale nie z porodówkami.

      Pzdr
      Magda
      • bloomoo Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 06.12.06, 08:59
        nie ma zadnego prywatnego szpitala w Poznaniu?sad uuu..to mnie
        zastrzelilyscie..a czy ktoras zna jkis szpital w okolicach? no chyba ze zrobie
        obie wycieszke krajoznawcza do Gdanska i tam urodzesmile
        a co do Polnej to rzeczywiscie..juz sie gubie bo za duzo jest tycgh sprzecznych
        opinii...
    • lomre Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 06.12.06, 18:45
      Dwie moje znajome ostatnio tam rodziły. Jedna po paru dniach wylądowała
      nieprzytomna w rejonowym z początkami sepsy (urodziła bliźniaki), druga
      niestety straciła jedno dziecko z bliźniąt mimo, że od kilku tygodni tam leżała
      i nic nie wskazywało na taka tragedię. Przypadek? Nie wiem, ale jak na
      najlepiej wyposażoną klinikę w Polsce ....
      • fish7 Do mami i nie tylko 08.12.06, 22:19
        Tak niestety rodziłam na Polnej; byłam pacjentką prywatną b. znanej i
        utytułowanej lekarki z Polnej. Niestety w 3 trymestrze trafiłam na patologię
        ciąży , na oddział skierowała mnie ta właśnie lekarka. Szkoda tylko,że po
        położeniu mnie na oddziale przestała się w ogóle mną interesować . Żeby było
        śmieszniej inni lekarze też bardzo ogólnie doglądali bo wiedzieli ,że jestem
        pacjentką tej lekarki więc pewnie się mną odpowiednio opiekuje!Niestety
        postawiono złą diagnozę ;potem przez weekend przetrzymano mnie bez wód ;a na
        końcu na moje zgłoszenia okropnych bóli w podbrzuszu przynoszono mi czopki
        przeciwbólowe bez żadnego badania itd.Efektem było przyjście dziecka na świat
        nad ranem w bardzo tragicznych okolicznościach; "cudem uratowane" Dziecko
        ponosi konsekwencje zdrowotne do dnia dzisiejsszego. Jestem naprawdę twardą
        osobą ; ostatnią do użalanie się nad sobą ale jeśli mogę kogokolwiek uprzedzić
        przed czasem ,że szkoda ryzkować porodem na Polnej ,to właśnie to robię. Jak
        się dowiedziałam po fakcie "moja lekarka" za położenie i opiekę na oddziale
        wymagała łapówy (wtedy ok. 2 tys. zł).Niestety nie wpadłam na to , zresztą
        myślałam wtedy ,że na oddział trafiłam tylko na chwilę i zaraz wrócę do domu.W
        poradni wcześniaków spotkałam byłe pacjentki "tej lekarki" i od nich
        dowiedziałam się ,że miały opiekę i pomoc od niej ale płaciły wcześniej po 2
        tys. zł. Proszę uwierzyć gdybym wiedziała wtedy ,że chodzi o kasę dałabym każde
        pieniądze aby mieć teraz Zdrowe Dziecko!! Na potwierdzenie zaniedbań ze strony
        personelu mam teraz dowód w postaci zniknięcia części mojej dokumentacji
        (dotyczącej właśnie dni sprzed porodu!!) - czy nie dziwny to zbieg okoliczności?
        Dziewczyny trzymajcie się z dala od tej bezdusznej wykańczalni- szkoda ryzykować
    • asterka79 Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 05.02.07, 16:06
      ja rodziłam - że urodzłam, to zasługa silnego organizmu mojego i dziecka;
      leżałam w szpitalu na Polnej na ginekologii - skierował mnie mój gin z
      zaleceniem indukcji porodu ze względu na wysokie ciśnienie (ciąża już była
      donoszona, zagrożenie duże - bilans korzyści oczywisty); po 5-
      dniowej "obserwacji" (1 x USG, KTG 2 x dziennie) wypuszczono mnie do domu!!!
      dwa dni później wróciłam z krwotokiem po diagnozę: odklejenie łożyska
      (następstwo nadciśnienia!), zagrożenie życia płodu; awaryjna cesarka w
      głębokiej narkozie zamiast oczekiwanego porodu; brak miejsca na oddziale
      położniczym; pielęgniarki i położne robią łaskę, że robią cokolwiek, o co się
      je poprosi, w stosunku do dziecka niedelikatne; w końcu w trzeciej dobie po
      porodzie wypuszczają mnie do domu: otwiera mi się rana, puszczają szwy,
      wytryska i sączy krew z ropą; po 6 tygodniach po porodzie - pod blizną ciągle
      krwiak ("wchłonie się"); a gdy w chwili słabości w rozmowie z jednym z lekarzy
      z Polnej stwierdzam z goryczą, że jednak to, co się pisze i mówi ostatnio o tym
      szpitalu to prawda - pada odpowiedź: to po co pani tu przyszła rodzić? miała
      pani wybór...
      • lena1911 Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 05.02.07, 21:32
        Widzę ,że to co opisała asterka obrazuje tylko to,że na Polnej wciąż nic się
        nie zmieniło . Nie pomaga akcja "rodzić po ludzku" ; opisy na forum - lekarze
        wciąż mają gdzieś dobro pacjentek. Mam tylko nadzieję ,że kolejne opisy tego
        Szpitala uchronią kolejne kandytdatki do omijania tego Szpitala ( sorry raczej
        Wykańczalni)szerokim łukiem. Sczerze współczuję autorce postu , mam tylko
        nadzieję ,że z Dzidzią wszystko OK (?)Pozdrawiam
        • sarunia21 Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 05.02.07, 22:24
          ja rodziłam na Polnej i jestem zadowolona, tak jak inne moje kolezanki/ Nie
          miałam opłaconego ani lekarza ani połoznej. Miałam porod rodzinny był ze mna
          moj facet i mama do konca porodu. poczatkowo na porodówce byłam troche wkurzona
          bo długo nie przychodził lekarz ale jak sie jest z rodzina to wsyztsko ok, jak
          cos mnie nie pokoiło mama szła po połozną. U mnie było tyle głupio ze odeszły
          mi wody a rozwarcie miałam 1cm przez 10godz masakra! nie mogłam dostac zzo bo
          nie miałam skurczy i porod by sie skonczył cesarka, jedynie co mnie wkurzyło to
          to ze dostałam dolargan ktorego nie chciałam.
          polna niestety to duzy szpital i nie z ich winy za mało lekarzy na oddziale, w
          momencie ojego porodu były wsyztskie sale zajete do porodu rodzinnego czyi
          pobad 8 nie licze tych porodow nie rodzinnych czyli łacznie z 20 poeodow a 3
          lekarzy....
          ktg...hmm no byłam do niego podłaczona ale dlaczego? dlatego zeby oni
          monitorowali cały czas dziecko czy wsyztsko z nim ok...za kazdym razem gdy
          sciałamam ktg bo chciałam isc do kibelka zaraz przychodziła połozna sprawdzac
          czy wsyztsko ok bo u mnich w tym punkcie pojawiało sie ze brak tetna. pod
          prysznicem byłam z 5 razy sam pood super swietny lekarz i super połozna
          pozniej lezałam na oddziale pg2 zajebiste połozna na kazde zawołanie pomocne
          super babka laktacyjna ogolnie ja jestem zadowolona!!wszytskie moje kolezanki
          ktore rodziły na polnej tez
          niestetty w kazdym szpitalu zdarzaja sie wpadki
        • asterka79 Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 06.02.07, 20:36
          Tak, na szczęście mój synek urodził się zdrowy, a apgarowe punkty odjęto mu
          tylko z powodu zasinienia ciałka. Gdyby - DZIĘKI BOGU NIE!!! - konsekwencje
          medycznej pobłażliwości niedopłaconych lekarzy z Polnej sięgnęły głębiej w
          organizm mojego dziecka, nie poprzestałabym na odreagowywaniu tego, co się
          stało, na gazetowym forum. Pozdrawiam smile
        • nana279 Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 07.02.07, 22:05
          Kiedyś na forum napisal ktoś,że położne z Polnej nie mogą się wypowiadać,bo
          jest nagonka na ten szpital.Przedtem wypowiadały się jako super zadowolone
          pacjentki rodzące rzekomo na Polnej,zawdzięczające im życie dzieci itd.Ale nie
          zorientowały się,że widoczny był serwer,z którego były te posty,a był to serwer
          am co oznacza serwer Akademii Medycznej.Co tak uciekłyście z forum?Czyżby Pan
          dyrektor Opala,który twierdzi,dodam,że jest profesorem,ktory powiedział jednej
          z pacjentek,że niedotlenienie mózgu nie powodujexadnych konsekwencji
          zdrowotnych zabronił Wam przesiadywać przez pół nocy przy komputerach?Macie
          pecha,bo znalazło się paru,parunastu,parudziesięciu rodziców,którzy nie
          popuszczą tych waszych uchybień,tego czekania aż damy w łapę.
    • madzia8310 Re: Czy ktoras z Was rodzila ostatnio na Polnej? 07.02.07, 14:54
      Czytam te historie i jestem w szoku!
      Ja rodziłam na Polnej w maju 2006. Płaciłam faktycznie 150 zł za poród rodzinny
      ale innych opłat nie robiłam. Żaden lekarz ani położna nie dostali ani
      złotówki, a poród wspominam bardzo dobrze! Mogłam spacerować z podłączonym ktg,
      moj maz był cały czas ze mną. Położna w trakcie porodu mi się zmieniła(koniec
      dyżuru), ale z obydwu byłam zadowolona. Był przy mnie lekarz (moj porod
      ogladaly studentki- za moja zgoda) pewnie z powodu tych studentek, ale i tak
      nie uważam że obecność lekarza jest obowiazkowa. Poza staniem i dogladaniem nic
      szczegolnego nie robił (zrobil nam tylko zdjecie telefonemsmile) Położna była miła
      i kiedy czynność skurczowa troche sie zatrzymała podali mi cos na
      przyspieszenie. Po wszystkim trzymalam moje maleństwo na piersi, mąż przecinał
      pępowinę. Było cudownie jak w bajce smile). Nawet szycia krocza nie czułam.
      Po wszystkim byliśmy z mężem i naszym synkiem sami na sali żeby odpocząć...i tu
      przy przewożeniu na już normalną salę poporodową zaczął się nasz dramat.
      Pielęgniarka zobaczyła ze nasz synek jest siny. Zabrali go na obserwacje, miał
      wrócić najpóźniej rano ale po godzinie musiał być przewieziony do kliniki
      kardiochirurgicznej- okazało się że ma bardzo ciężką wadę serca. I teraz wiem
      że gdyby nie ta pielęgniarka i ci lekarze mój synek mógłby nie być teraz ze
      mną! Do końca życia będę im wdzięczna za to że tak szybko działali. I tej pani
      pielęgniare również ponieważ była przy mnie kiedy czekałam na męza aż zawróci z
      drogi bo już wracał do domu (nie jestesmy z Poznania). Trzynmała mnie za rękę i
      potem pozwolono mojemu mężowi być ze mną dopóki się nie uspokoiłam.
      Mam nadziej że inne kobiety będą miały takie same wspomnienia po porodzie! I
      jeśli mogę jeszcze jedno powiedzieć do tych które będą rodzić to nie słuchajcie
      tych wszystkich historii o potwornym bólu...przecież ten ból oznacza że rodzi
      się wasza kruszynka...potem o wszystkim zapomnicie...nie psujcie sobie
      najpiękniejszego momentu w życiu! Przecież najważniejsze jest to żeby dzidzia
      miała łatwą drogę na świat
      Pozdrawiam i sorki że się tak rozpisałam
      Magda mama Filipka TGA, PS
      • adenozyna Polna to koszmar 26.02.07, 15:04
        Nie chcę nikogo przerazić - oszczędzę nieco, zainteresowanych odsyłam do "rodzić
        po ludzku". Moja relacja m.in. przyczyniła się do tak niskiej oceny tej kliniki.
        Dodam, że przeżyłam taką traumę, że pamiętam każdy szczegół tych 20 koszmarnych
        godzin mimo upływu 9 lat.
        Pęcherz płodowy pękł mi o 21.45, wody się tylko trochę sączyły, ale pojechałam
        do szpitala, aby uniknąć zakażenia. Nie było akcji porodowej. Pominę bezduszność
        i nieludzkość personelu. Ogolili bez pytania tępą maszynką.Położyli mnie na
        sali, przypięli ktg. Nikt się nie interesował do 8 rano. Życie mnie i dziecku
        uratował mąż. Zmusił mojego lekarza, żeby przyszedł - było po 10. Dostałam
        kroplówkę z oksytocyną i glukozą, bo osłabłam. Mąż wykonywał zabiegi
        pielęgnacyjne, gdyby nie on leżałabym mokra i zakrwawiona. Nikomu nie
        zapłaciłam, więc nikogo nie obchodziłam. Jak zaczęły się bóle parte, mąż poszedł
        po położne. Olały nas. To on odebrał poród. Przyszły dopiero na jego krzyk, aby
        przeciąć pępowinę - nacięły mi krocze potwornie - po wszystkim. Mała urodziła
        się o 16.30 - czekałam 3,5h na zszycie przywiązana do łóżka, obnażona - drzwi
        były otwarte i każdy mnie widział rozkraczoną. Pozszywali mnie tak źle, że do
        dziś mam problemy mimo operacji plastycznej (była konieczna korekcja laserem).
        Na oddział trafiłam około 21. Nie dostałam nic pić przez 36h - dopiero mi mąż
        przyniósł. Warto mieć kogoś ze sobą - inaczej jak was nie stać na łapówkę to
        możecie umrzeć dzięki naszej cudownej służbie zdrowia.
        W piątek 23 lutego 2007 byłam na Polnej na badaniach (test potrójny itp.). W
        czwartek byłam u
        gina, coś tam pomierzył na usg i dał mi skierowanie do szpitala. Pominę
        koszmar, który przeżyłam na izbie przyjęć i potem na oddziale. Kompletna
        bezduszność i dezinformacja. Zmuszono mnie do badań mimo że dzień wcześniej
        miałam kompletne badanie ginekologiczne. Nigdy nie czułam takiego bólu przy
        badaniu jak przy tej zachwalanej tu lekarce (dr Obrębowska). Prawie krzyczałam,
        aż mi łzy
        pociekły z bólu. Wpakowała mi łapę po sam nadgarstek a wokół stało kilkoro
        ludzi i komentowało. To było upokarzające. Ledwo chodziłam po badaniu,
        zaczęłam krwawić, a mam zagrożoną ciążę. Mam nadzieję, że koszmar, który mi
        zafundowano na Polnej nie odbije się na dziecku.
        Wrogowi najgorszemu nie życzę takich przeżyć.
        • agnipe Re: Polna to koszmar 27.02.07, 12:13
          Bardzo dobrze cię rozumiem. Dla mnie też poród na Polnej i cały tam pobyt był
          traumą. To, że zdarzają sie wypowiedzi zadowolonych kobiet świadczy tylko o
          tym, że miały szczęście. Moje dziecko spędziło w szpitalu 17 dni na oddziale
          neonatologicznym. Tylko z winy lekarzy i położnych. Ja rodziłam w czerwcu 2006.
          Przebywałam na oddziale ginekologiczno-położniczym już od kilku dni czekając na
          poród - miałam małe rozwarcie. Na dodatek był "długi weekend". Poród zaczął się
          w sobotę (juz od rana sączyły się wody płodowe, o czym zgłosiłam
          pielegniarkom). Lekarz na obchodzie nie chciał mnie zbadać. Po południu zaczęły
          się skurcze. Trwały potem przez całą noc z soboty na niedzielę, a do mnie nie
          zajrzał żaden lekarz, a położne z raz - w dodatku nie chciały mi wierzyć że mam
          silne skurcze. Gdy prosiłam o wezwanie lekarza, to twierdziły, że jest dużo
          porodów i lekarz nie może do mnie przyjść. Skończyło się tak, że o mało co
          urodziłabym na łóżku szpitalnym na oddziale ginekologiczno-położniczym. Nad
          ranem w niedzielę wreszcie zjawił sie lekarz gdy miałam już skurcze parte -
          potem szybko przewieziono mnie na łóżku na porodówkę i urodziłam za 15 minut w
          sali zabiegowej. Ale niestety ja nie uniknęłam zakażenia - bo okazało się, że
          przez to, że pęcherz pękł ponad dobę wcześniej zarażono dziecko i mnie
          gronkowcem złocistym! Bo za późno dotarłam na porodówkę! A cały czas byłam
          piętro niżej i nie mogłam sie doprosić aby zabrano mnie na porodówkę. Potem
          dziecko leczono antybiotykami na oddziale neonatologicznym. I znowu porazka
          lekarzy - bo pierwszy antybiotyk podawany przez cały tydzień niestety był źle
          dobrany i nie pomógł. Nie polecam tego szpitala!
          • lena1911 Re: Polna to koszmar 27.02.07, 15:19
            Powyższe posty dot." Polna to koszmar" pokazują tylko skalę zjawiska zaniedbań
            na Polnej. Również jestem ofiarą ich postępowań. Również przetrzymano mnie
            przez weekend, również był brak zainteresowania personelu na moje uwagi ,że
            pojawiły sie skurcze-tez usłyszałma ,że lekarz jest zajęty i przyniesiono mi
            czopek przeciwbólowy...???na skurcze???? Niestety zakończyło się tragicznie -
            konsekwencje tych zaniedbań moje Dziecko ponosi do dziś ( ostre niedotlenienie)
            To nie koniec zaniedbań - również wypuszczono mnie do domu z ogromnym
            zakażeniem ; powróciłam tam po kilku dniach i cudem udało się uratować macicę -
            po co m.in. po to jak to stwierdziła jedna z ważnych lekarek z Polnej abym
            mogła sobie jeszce urodzić zdrowe dziecko. Ale na pewno już nie tam!!!!!!!!!!i
            nie "przy opiece" pani docent!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka