Dodaj do ulubionych

urodziłam w Narutowiczu!

15.06.08, 09:09
witam! 10 czerwca popołudniu urodziłam moją Córcię w Narutowiczu.
Straszne tam zamieszanie, bo duża ilość kobiet i zdecydowana
większość ma cesarki. Personel jak personel-jedni mili, inni nie do
przyjęcia. Jak znajdę chwilę, napiszę coś dokładniej, ale
podsumowując-rodziłam tam 5 lat temu i było lepiej.
pozdrawiam wszystkie mamy przyszłe i obecne.
Obserwuj wątek
    • zu_a Re: urodziłam w Narutowiczu! 16.06.08, 11:38
      baardzo czekam na wiadomosci, jesli dasz rade prosze o kontakt na mail
      zzua@poczta.onet.pl
      pozdrawiam i gratuluje serdecznie smile
    • darryll Re: urodziłam w Narutowiczu! 17.06.08, 11:25
      gratulacje!!! jak znajdziesz chwilkę to czekam na dokładniejszy opis, planuję tam rodzić we wrześniu smile możesz pisać na maila gazetowego. pozdrowienia dla Ciebie i Córci smile
    • hazel-eyes Re: urodziłam w Narutowiczu! 18.06.08, 18:23
      5 dni przed terminem pojechałam rano do szpitala, bo obudziłam się z
      dość silnym krwawieniem. przyjęli mnie na oddział, lewatywkasmile i
      poszliśmy z mężem do sali porodów rodzinnych.co chwilę przychodzili
      lekarze i lekarki i mnie badali (niezbyt delikatnie). jedni mówili,
      że urodzę, inni, żebym szła na patologię i czekała do terminu. zero
      bóli, rozwarcie 2,5 palca. i tak w nerwach i spacerowaniu w te i z
      powrotem po salce minęło mi 7,5h .nudziło się nam z mężem, a poza
      tym strasznie się denerwowałam, czy w końcu urodzę czy nie.każde
      kolejne badanie chyba bardziej bolało.wreszcie ok 13:30 przyszedł
      lekarz trzymając coś za plecami, kazał mi się położyć i przebił mi
      pęcherz płodowy. nie byłam na to specjalnie przygotowana
      psychicznie, ale nie bolało i teraz jestem mu wdzięczna, bo wreszcie
      coś się ruszyło.potem posiedziałam w wannie (woda na brzuszek cudnie
      znosi ból), posłuchałam strasznych wrzasków innych rodzących
      (odradzam wrzeszczenie, bo to tylko przedłuża poród).bóle narastały,
      aż wreszcie przyszły bóle parte, więc szybko na fotel i za trzecim
      parciem urodziłam córcię. nie byłam nacinana, ale trochę pękłam
      (łatwiej dochodzę do sibie po pęknięciu, niż po cięciu).
      po szyciu, które było nieprzyjemne, poleżałam z Maluszkiem ok.
      godziny i wreszcie przewieźli mnie na oddział. trafiłam do nowej
      sali (3 os z łazienką).
      opieka położnicza super-dali mi kroplówkę na wzmocnienie, bardzo
      życzliwy personel.
      natomiast opieka noworodkowa kiepska. miałam mało pokarmu, więc noce
      były koszmarem-snułam się z płaczącą Małą po korytarzu, a panie
      mówiły , że to normalne i nie chciały dokarmiać. w końcu dały małej
      mleczka z takiego specjalnego kubeczka (śmiechu warte). Mmała dzięki
      tej koszmarnej nocy spadła z wagi i potem z łaską dali mi mleko w
      butelce. Pani pediatra groziła, że mnie nie wypuści do domu, jak
      dziecko tak chudnie i że sobie nie radzę (mam już jedno dzieckosmile)).
      jak tylko zmieniła się pediatra, wyszłam do domu i nikt nawet o
      wadze nie wspomniał.
      bardzo współczułam Mamom po cesarkach z komplikacjami, które od razu
      dostały dzieci i czy mogły czy nie, musiały do nich wstawać w nocy.
      5 lat temu rodziłam w tym szpitalu Syna i poród wspominam bardzo
      miło (mimo że pierwszy), a opiekę potem tak samo-kiepska.
      • zu_a Re: urodziłam w Narutowiczu! 18.06.08, 19:16
        dzieki Hazel smile
        chcialabym jeszcze dopytac - czy mialas lekarza z narutowicza? jak rozumiem nie
        mialas swojej poloznej?
        jak wyglada przyjecie do szpitala, tzn. przez poradnie, sor? o ktorej godzinie
        przyjechalas do szpitala?
        czy bobasy sa zabierane na noc (obowiazkowo lub jak sie poprosi)? czy dziecko
        jest caly czas z mama czy mozna je np. oddac na czas pojscia pod prysznic?
        czy lewatywa jest obowiazkowa? czy ne chcialas byc nacinana czy po prostu uznano
        ze nie ma potrzeby? czy podlaczyli cie do ktg na czas porodu?
        • hazel-eyes Re: urodziłam w Narutowiczu! 19.06.08, 07:52
          witam! nie miałam lekarza z Narutowicza. wiem natomiast, bo
          widzialam jakimi szczęściarami są pacjentki dr Kusia-on bardzo o nie
          dba! można powiedzieć , że miałam położną, chociaż nie chcę o tym
          pisać za bardzo , bo nie do końca jestem z niej zadowolona.
          przyjęcie do szpitala przez izbę przyjęć (wchodzi się od tyłu
          szpitala). przyjechałam przed 6 rano.
          dziecko cały czas jest przy mamie, nie ma możliwości odwiezienia go
          do pielęgniarek.
          nikt mi się nie pytał, czy chcę lewatywę czy nie (ale polecam-nic
          nie boli, a daje komfort psychiczny). to moje drugie dziecko, więc
          stwierdzili, że dam radę bez nacinania.
          co chwilę sprawdzali tętno dziecka na ktg.
          pozdrawiam!
    • zu_a Re: urodziłam w Narutowiczu! 19.06.08, 11:06
      dzieki smile))
      mozesz napisac jak sie nazywa to polozna, jesli dasz rade, chcialabym wiedziec
      kogo unikac wink

      mam jeszcze pytanie, jakie kosmetyki sa potrzebne dla bobasa w szpitalu i czy
      rodzi sie we wlasnej koszuli?
      aha, czy cos do okrycia dla bobasa tez jest potrzebne, kocyk albo rozek?
      aha, jeszcze pytanie czy przechodziliscie jakas kwalifikacje do porodu rodzinnego?
      • hazel-eyes Re: urodziłam w Narutowiczu! 19.06.08, 13:00
        dla dziecka trzeba mieć chusteczki do pupy i pampersy, oraz rożek i
        ubranka. rodzi się w koszuli szpitalnej.
        z tego co mi wiadomo musi być położenie główkowe.
        pozdrawiam i życzę szybkich porodów i zdrowych dzieciaków

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka