Dodaj do ulubionych

Warszawa czy Wołomin

05.05.09, 19:58
Właśnie lekarz mi powiedział że nie mam co sie pchać na poród w lipcu do
Warszawy i powinnam poszukać szpitala na "obrzeżach".. znacie szpital w
Wołominie , proszę o pomoc , opinie ... namiary na położne..
Obserwuj wątek
    • miacasa Re: Warszawa czy Wołomin 05.05.09, 20:30
      w Wołominie nie dostaniesz znieczulenia, nie mają takiej "usługi" w ofercie,
      lekarze rzeczowi ale mają niemiły zwyczaj bardzo bolesnego badania w trakcie
      porodu, z położną lepiej się umów wcześniej bo te z dyżuru mogą Ci się trafić
      delikatnie to ujmując dość "oschłe" i Twój poród mocno zostanie zmedykalizowany
    • ranoma Re: Warszawa czy Wołomin 06.05.09, 10:01
      każdy widzę ma inne zdanie na temat tego szpitala... ja rodziłam tam w lipcu
      2007 roku i jestem bardzo zadowolona...oprócz dr Gołąbka i jedzenia wszystko w
      tym szpitalu było w jak najlepszym porządkusmile w moim przypadku (wiem, że nie był
      odosobniony) lekarz przyszedł tylko na samą końcówkę porodu (II fazy) ale gdyby
      nie to, że akurat mu się kończyła zmiana i nie miał za bardzo co robić to by w
      ogóle nie przyszedł- tam porody odbierają położne, a lekarz jest w szczególnych
      przypadkach proszony do porodu...
      położne są rewelacyjnie wyedukowane i doświadczone więc można im zaufać...
      po porodzie co chwila przychodził do mnie lekarz albo położna i pytali czy
      wszystko w porządku... obchód nie jest tylko po to, żeby zobaczyć czy pacjent
      żyje albo czy można już wypisać ale naprawdę lekarze się interesują pacjentkami
      (wyłączając dr Gołąbka)...
      owszem, zzo nie ma ale jeśli od razu wiesz, że w szpitalu nie ma takiej 'wygody'
      to zupełnie inaczej podchodzisz do porodu...ja osobiście uważam, że zzo jest
      niepotrzebne...
      jeśli będziesz chciała kontakt do położnej to napisz proszę na priva to z miłą
      chęcią Ci prześlę smile
      • mu.0 Re: Warszawa czy Wołomin 06.05.09, 11:23
        I nacięcie krocza obowiązkowe u pierworódek. I II faza porodu na leżąco. To złe
        strony. Ale atmosfera przyjazna, personel uprzejmy i pomocny. Pewnie lepiej niż
        w nie jednym polskim szpitalu.
        • ranoma Re: Warszawa czy Wołomin 06.05.09, 12:43
          mnie nie nacinali i nie leżałam a wręcz położna zachęcała żebym sobie
          pochodziła, poskakała na piłce...ale to na pewno zależy na kogo się trafi przy
          porodzie...jak w każdym innym szpitalu
        • puellapulchra Re: Warszawa czy Wołomin 12.05.09, 12:26
          Ja rodziłam tam w maju 2008 - nikt mnie nie kładł, ani na I ani na
          II fazę!!! Widocznie zależy od położnej. Ja nawet na porodówce
          słyszałam zza ściany, jak położna krzyczy do rodzącej, żeby wstała,
          będzie jej łatwiej. Albo chociaż na bok się przekręciła, bo tamta
          rodząca uparcie na plecach leżała.

          I z tym nacinaniem też nie do końca - ja generalnie miałam krótki
          poród (2,5 h), parłam ok. godzinę bez skutku i wtedy dopiero mnie
          nacięto, jak opadłam z sił. Czyli nie było to rutynowe nacięcie, a
          byłam pierworódką.

          I nic ani nikogo nie opłacałam. Poszłam tam rodzić, bo wtedy też był
          baby boom w Wawie.

          Ja polecam ten szpital big_grin
      • puellapulchra Re: Warszawa czy Wołomin 12.05.09, 12:21
        > ogóle nie przyszedł- tam porody odbierają położne, a lekarz jest w
        szczególnych
        > przypadkach proszony do porodu...

        Jak ja rodziłam, lekarz dyżurny przychodził co 10-15 minut, na II
        fazę było ich już dwóch (poród sn, bez żadnych komplikacji)
    • lenka1983 Re: Warszawa czy Wołomin 07.05.09, 13:04
      Rodziłam w Wołominie ale gdybym teraz miała zadecydować, niezależnie od tego czy
      rodziłabym w lipcu czy w każdym innym miesiącu, wybrałabym Warszawę.
      • pandora81 Re: Warszawa czy Wołomin 08.05.09, 08:44
        Rodziłam w lipcu 2005 roku w Wołominie. Specjalnie tam jechałam z Warszawy, bo
        miał 2 miejsce na liście fundacji "Rodzić Po Ludzku". Ordynator super, położna
        cudowna. Za to zastępca ordynatora na mnie wrzeszczała, że jestem złą matką i
        chcę zabić swoje dziecko zanim je urodzę, bo krzyczałam (zresztą na zmianę z
        dziewczyną, co rodziła w sali obok) Od początku porodu przychodziła i mnie
        straszyła. Przy 6cm mówi do mnie : "teraz się krzywisz? zaraz cię będzie 10 razy
        bardziej boleć" Nigdy, nigdy więcej Wołomina. Oczywiście miejsc na porodówkach
        nie było i, i mnie i dziewczynie obok "wycisnęli dziecko" rzucając się na
        brzuch, porwali nas przy tym strasznie (pęknięta pochwa, szyjka i aż do odbytu,
        do tego nacięcie) koleżanka podobnie, leżalyśmy potem w jednej sali.
    • katarzyna.br Re: Warszawa czy Wołomin 11.05.09, 16:33
      Brońc ię Boże przed Wołominem. Jestem mieszkanką tego miasta, byłam
      w tym szpitala kilka razy i teraz omijam go szerokim łukiem. Dwoje
      swoich dzieci rodziłam w Warszawie. W zeszłym roku oddział
      położniczy został zamknięty na kilka miesięcy bo wykryto kilka
      bakterii. Zarażono nimi kilkanaście rodzących i noworodki. Wiem że
      niektóre z tych dzieciaczków były w ciężkim stanie. Rodzice mieli
      zamiar wytoczyć powództwo przeciw szpitalowi.
      Jak się później okazało przyczyną było fatalne sprzątanie, a może
      nawet jego brak.
      • sierpniowa_zona Re: Warszawa czy Wołomin 09.06.09, 09:47
        Ja rodziłam w Wołominie pod koniec maja i mam bardzo mieszane uczucia...
        Trafiłam na dwie zmiany położnych. Pierwsza była rewelacyjna (Pani Małgosia i
        chyba Pani Krysia) - byłam traktowana bardzo dobrze, czułam się wyjątkową
        pacjentką smile Lekarze także byli bardzo fajni. Druga zmiana była tragiczna -
        zostałam wraz z mężem zostawiona na pastwę losu. Praktycznie nikt się nami nie
        interesował, nie byłam informowana o postępach porodu, a przy parciu położnej
        "omsknęła się" ręka (sama się do tego przyznała) i za mocno mnie nacięła.
        Ważne jest, ze miałam wykupioną salę do porodu o podwyższonym standardzie i
        wszystkie położne namawiały mnie do jak największej aktywności (chodzenie,
        skakanie na piłce), a także miałam możliwość "pomoczenia się" w wannie.
        Także bardzo sobie chwalę wykupioną "jedynkę" poporodową. Mąż ze mną przebywał
        cały czas, nocował i dostawał nawet jedzenie.
        Ja bym tego szpitala jednak nie skreślała. Kolejne dziecko mogłabym także też
        tam rodzić, ale już na pewno wykupiłabym położną.
        Na opiekę nad dzieckiem także nie mogę narzekać, chociaż może pomijając panią
        ordynator od noworodków - nie była ani zbyt chętna do udzielania informacji ani
        sympatyczna.
        A, i rodząc w Wołominie trzeba nastawić się na okropne jedzenie...
    • nahajka1 Re: Warszawa czy Wołomin 10.06.09, 11:32
      Hej,

      ja 25 maja właśnie urodziłam w Wołominie. Zdecydowanie polecam. Nie
      wiem jednak jakie są położne z dyżuru bo miałam umówione. Rodziłam z
      Małgosią i Kasią w ramach pakietu z Domu Narodzin. Obydwie Położne
      rewelacyjne. Małgosi wcześniej nie znałam, ale się nie zawiodłam.
      Poród był na moich warunkach, Położne tylko sugerowały. Poznały moje
      preferencje co do porodu przed tym wydarzeniem, oczywiście w trakcie
      okazało się, że jest mi lepiej w trochę innych pozycjach niż sobie
      wydumałam i dziewczyny elastycznie zmieniały swoje podpowiedzi. W
      pierwszej fazie razem z mężem byliśmy bardzo zamknięci- w swoim
      świecie, i Położne nie ingerowały prawie wcale. Za to w drugiej
      fazie przejęły pałeczkę i aktywnie mnie wspierały i podpowiadały co
      mam robić. Urodziłam w pozycji leżąc na boku. W czasie porodu była
      również pani doktor Anna Borodyj. Młoda lekarka, która zdecydowanie
      należała do nowej "szkoły". Choć poród trwał względnie długo (14
      godzin) to otaczała nas swoją nieinwazyjną opieką. Pani doktor była
      delikatna przy badaniach (nie kazała kłaść się na plecy)i bardzo
      miła. Owszem byłam nacinana, ale taka była konieczność. Krocze było
      znieczulone czymś w spray'u- nie było zastrzyku. Szycie nic nie
      bolało. Dla mnie ważne było by potem znaleźć się w jedynce
      poporodowej. I tak się stało. Nie było problemów z pokojem. W tym
      szpitalu mają też jedynki z łóżkiem dla męża/partnera. I dzięki temu
      mogłam być z nim 24 g/dobę. Co do pielęgniarek na oddziale- to są
      miłe. Zawsze jak się je poprosiło to przychodziły i pomagały. Co do
      niedogodności- to jest wspólny kibelek i prysznice (nie ma WC'tów w
      pokojach), ale za to jest tam bidet- dla mnie bezcenne. I jak facet
      zamieszkuje z Tobą w pokoju, to nie ma gdzie wsiąść prysznica. Na
      izbie przyjęć jest WC męskie. Na odziane jest tylko łazienka dla
      Pań. Podsumowując dla mnie najważniejsze było, żeby było jak
      największe prawdopodobieństwo, że jak pojadę rodzić to będzie
      miejsce w moim szpitalu i będzie rodzić ze znaną mi położną. Moim
      zdaniem w Wołominie nie ma jeszcze takiego tłoku jaki jest w
      Warszawie. Ponadto ważne było dla mnie by po porodzie znaleźć się w
      jedynce. W Warszawie jest to bardzo trudne. W Wołominie nie było z
      tym problemu. Jeśli będziesz miała jeszcze jakieś pytania chętnie
      odpowiem. Pozdrawiam serdecznie
      P.S Co do znieczulenia to rzeczywiście nie było takiej opcji. Ale z
      tego co wiem, to od czerwca powinno już być "w ofercie" smile.
    • renias75 Re: Warszawa czy Wołomin 17.06.09, 23:12
      Rodziłam w Wołominie w ubiegłym roku drugie dziecko.Mogłam skakać na
      piłce i chodzić wokół łóżka.Miałam problemy z rozwarciem,to położna
      zaproponowała skorzystanie z wanny.W moim przypadku ciepła woda
      przyspieszyła rozwarcie,ale znacznie zwiększyła ból.położna
      przychodziła co jakiś czas sprawdzić tętno dziecka.Poza tym była
      oschła.Byłam wykończona i rodziłam na plecach.Miałam przebity
      pęcherz plodowy,bo sama nie dalabym rady.Dziecko ma bliznę na głowie
      po tym przebiciu.Po porodzie położne niechętnie przychodziły do
      sali.Miałam problemy z siadaniem i chodzeniem.nie mozna było
      zadzwonić po położną.Trzeba było iść lub wołać,a na sali leżały
      dziewczyny po cesarce.Leżałam 5 dni,a dopiero przy zdjęcu szwów
      położna zauważyła,że miałam źle założone szwy.Niestety po kolejnych
      dwóch dniach(nie mogłam wytrzymać z bólu,chodzić ani siadać)
      pojechałam do Św.Zofii i okazało się,że miałam stan zapalny i prawie
      rozeszły mi się szwy.
      Nigdy więcej Wołomina Każdej kobiecie go odradzę.A opisałam tylko
      skrótowo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka