Dodaj do ulubionych

Wszyscy kibice w Zabrzu na biało!

IP: *.gl.digi.pl 23.04.10, 23:13
Final PZP GORNIKA, to byl pierwszy wymierny wielki sukces polskiego futbolu na
arenie miedzynarodowej- najwiekszy w historii pilki klubowej. W pelni wymierny
i zauwazalny. Final PZP Gornika z 70 roku jest najwiekszym osiagnieciem w
rozgrywkach europejskich polskiego klubu. Final zawsze bedzie finalem i zaden
polski klub tego wyczynu pomimo wielokrotnych startow juz nie zdolal powtorzyc
! Poza tym Gornik byl pionierem, a pionierzy zawsze maja najtrudniej, jako
pierwszy przebijal sie wysoko na europejskich arenach pokonujac przeciwnikow i
nieprzychylnych sedziow, polski futbol byl wtedy kompletnie nieznany , bez
sukcesow, klubow zza żelaznej kurtyny starano się za wszelka cene nie dopuścić
do finalu, bo na finaly nie przyjeżdżali ich kibice! Wszystkie inne polskie
druzyny mialy po sukcesach Gornika i reprezentacji Gorskiego na Olimpiadzie i
Mistrzostwach Swiata juz zdecydowanie latwiej od Gornika, bo nasz futbol
zaczynal mieć już renome! Wtedy oczywiście w lata sześćdziesiątych i
seidemdziedziastych, koniec lat osiemdziesiątych to utrata tej renomy. Juz nie
bede przypominal tej euforii po awansie do finalu , wywiadow , radosci Polakow
, tysięcy na meczach zabrzan, itd. Gornik gral w finale europejskiego pucharu
w 1970 roku! Czesto gral dla ponad 100 tysiecy kibicow! To tez pokazuje potege
tych rozgrywek. Jezeli rozpatrujemy sprawe sukcesow polskich klubow w
pucharach europejskich to najpierw nalezy przypomniec historie tych rozgrywek!
Co i kiedy bylo, co sie liczylo! Do 1972 roku byly dwa superprestizowe
uksztaltowane juz puchary europejskie czyli PEMK ( Puchar Europejskich
Mistrzow Krajowych ) i PZP ( Puchar Zdobywcow Pucharow ). W tamtych czasach
rozgrywki o puchar krajowy we wszystkich krajach europejskich cieszyly się
ogromnym zainteresowaniem w tych krajach i ogromna ranga, bo to była jedyna
możliwość dostania się do rozgrywek europejskich ( gdy dany zespol nie zdobyl
mistrzostwa w danym sezonie w jakims kraju, to za wszelka cene pilnowal
rozgrywek pucharu krajowego) , którymi zyl caly kontynent. Na mecze
przychodzily komplety publiczności. Obydwa puchary europejskie PEMK i PZP
cieszyly sie w tamtych czasach ogromnym prestizem, uznaniem i szacunkiem.
Powiem tylko, ze ewentualna niby wyzsza prestizowosc PEMK nad PZP byla tylko i
wylacznie kwestia czysto umowna! Zwyciezcy obydwoch pucharow rozgrywali w
nastepnym sezonie mecz o Superpuchar Europy. Rzeczywiscie sposrod rozgrywek
europejskich mala range mial np. Puchar Intertoto ( letnia gierka dla
pieniedzy i sparingow, kompletnie bez znaczenia i jakiegokolwiek prestizu ) i
Puchar Miast Targowych ( bo czesto druzyny wystawialy w nim rezerwowe sklady i
nie były to rozgrywki pod egida UEFA ). Dlatego PMT zostal radykalnie
przeksztalcony w 1973 roku w PUEFA przez poirytowana europejska federacje
pilkarska, zmieniono system kwalifikowania do nich druzyn, UEFA wziela go pod
swoje skrzydla! Chociaz pierwsze trzy lata rozgrywek o PUEFA tez traktowane
były z rezerwa. Dopiero po 1975 ten puchar zaczyna rzeczywiście odpowiednio
funkcjonowac w pilkarskiej Europie i w świadomości klubow i kibicow.
Ostatecznie PUEFA takze sie przyjal i jako trzeci europejski puchar od 1972
roku ( po PEMK i PZP ) mial bardzo duza range. Kluby europejskie walczyly w
tych rozgrywkach " na calego ". Wszystkie te informacje i opinie sa dostepne
na stronach Europejskiej Uni Pilkarskiej. Kazdy stary kibic wie, ze bardzo
ciezko bylo sie przebic do ostatecznej rozgrywki ktoregokolwiek z tych trzech
cieszacych sie najwiekszym uznaniem pucharow europejskich: PEMK, PZP, potem
PUEFA. Polskie kluby wielokrotnie probowaly na przestrzeni wielu lat i na
palcach dwoch rak mozna policzyc sezony, gdy udawalo im sie awansowac do
cwiecfinalu lub polfinalu ktoregokolwiek z pucharow! Praktycznie kazdy klub
europejski w latach 1957-1990 chcial miec w swojej kolekcji ktorykolwiek z
pucharow: PEMK, PZP, PUEFA - a najlepiej wszystkie trzy w kolekcji! Wygranie
ktoregokolwiek z tych pucharow to byla nobilitacja i splendor! W krajach
europejskich tlumy fanow witaly zwyciezcow kontynentalnych rozgrywek! Mecze
cwiercfinalowe, półfinałowe i finalowe w TV ogladala cala Europa a czesto
takze widzowie na innych kontynentach! Mecz rewanżowy ze Slaskiego w PEMK
Gornik-Manchester United z 1968 roku był transmitowany w prawie calej Europie
( jako hit druzyny, która wygrala w swojej strefie drabinki rozgrywek
rywalizacje z obronca Pucharu Europy i z Dynamem Kijow ), półfinał PZP z 1970
Gornik Roma ze Slaskiego i trzeci mecz tych druzyn z losowaniem tez
transmitowala prawie cala Europa, final PZP z 1970 Gornik -City również,
ćwierćfinał PZP z 1971 roku ( gdzie spotkali się finaliści PZP z 1970, w
artukule w Sporcie przeczytalem, ze bylo na tym meczu 4000 ludzi, co za
bzdura, bylo 100 tysiecy, sa zdjecia z tego meczu, sa kibice ktorzy byli i
pamietaja stadion pekajacy w szwach ) Gornik -Manchester City tez
transmitowala prawie cala Europa, jako wielki rewanż finalistow z poprzedniego
sezonu. Finaly zudzialem klubow zza żelaznej kurtyny były dla marketingu
futbolowej Europy Zachodniej nieopłacalne, kibice nie przyjeżdżali na finaly z
tych krajow, bo rodzime wladze krajowe na to nie pozwalaly. W Wiedniu na final
Manchesteru City przylecialo 4 tys kibicow tego klubu, samoloty z kibicami z
Anglii ladowaly od rana non stop, utworzono specjalny most powietrzny miedzy
Wyspami a Wiedniem.
I zarowno zwyciezcy jak i finalisci tych trzech pucharow ( PEMK, PZP, PUEFA)
byli zaliczani do scislej czolowki klubow pilkarskich Europy! Ta formula
europejskich rozgrywek pucharowych zaczela sie przejadac pod w polowie i z
koncem lat 80 tych. Już wtedy zaczeto szukac zmian w rozgrywkach europejskich.
Utworzono wtedy elitarna ( szczegolnie pod wzgledem finansowym ) Lige Mistrzow
w 1992 roku i od tego momentu zarowno PZP jak PUEFA zostaly w tyle za tymi
rozgrywkami. Najsilniejsze kluby Europy grozily, ze wyjda z UEFA i same
stworza federacje i rozgrywki. UEFA musiala zrobic zmiany. I wlasnie dopiero
od tego momentu!!!!! druzyny z najsilniejszych lig europejskich grajace w PZP
czy PUEFA chcialy za wszelka cene grac w lukratywnych rozgrywkach LM, a to
gwarantowalo tylko ewentualnie drugie lub trzecie miejsce w lidze krajowej!
Wynikiem tego bylo dopuszczenie do rozgrywek LM od sezonu 97-98 wiekszej
ilosci druzyn z najsilniejszych lig europejskich co bardzo utrudnilo
zakwalifikowanie sie tam klubom z Polski, polaczono PZP z pucharem UEFA i
stworzono Lige Europejska. Co nie zmienia oczywistego faktu, ze zarowno
zwyciezca jak i finalista PUEFA sa dzisiaj zaliczani do najsilniejszych klubow
europejskich i ciesza sie wielkim szacunkiem oraz uznaniem! Zaden polski klub
wyczynu Gornika z 1970 roku juz nigdy nie powtorzyl!
Obserwuj wątek
    • Gość: hajer final PZP IP: *.gl.digi.pl 23.04.10, 23:14
      Tym, ktorzy pisza czasem o jakims fuksie Gornika w 1970 chce dosadnie
      powiedziec. Panowie!!! Nie osmieszajcie sie. Fuks to moze byc jednosezonowy.
      Gornik to byla wielka druzyna. Rzeczywiscie zlozona ze slazakow calkowicie
      identyfikujacych sie z Gornikiem. Ci pilkarze chcieli w Gorniku grac, do dzis
      uwzaja ze to byla najlepsza rzecz w ich zyciu. Oni stworzyli zdecydowanie
      najlepsza i najpopularniejsza druzyne w historii polskiej pilki klubowej. I to
      nie było tak, ze Gornik był tylko w finale PZP w 1970 roku. W 1968 roku Gornik
      jest w cwiercfinale Pucharu Europy gdzie minimalnie przegrywa z pozniejszy
      zwyciezca tych rozgrywek Manchesterem United ( 0-2, 1-0 ). W Manchesterze Gornik
      druga bramke traci w 90 minucie, w 60 minucie sedzie nie uznal zabrzanom bramki.
      Gornik jest jedynym klubem, z ktorym Manchester przegrywa w calych rozgrywkach.
      Bramkarz najlepszej druzyny Europy z 1968 roku, Manchesteru United w rewanżowym
      meczu na Stadionie Slaskim musial interweniowac, az 21 razy, ( 20 celnych
      strzalow ) bramkarz Gornika tylko 4 razy - non stop atak i 105 tys ludzi.
      Wczesniej Gornik ogral Dynamo Kijow czyli praktycznie reprezentacje ZSRR, ktora
      zdobyla wczesniej Mistrzostwo Europy. A Dynamo runde wczesniej wyeliminowalo
      najlepsza drużynę Europy z 1967 czyli zdobywce Pucharu Europy z 1967 - Celtic
      Glasgow ( po tym meczu kibice w calej Europie typowali Dynamo na głównego
      kandydata do zdobycia Pucharu Europy ). Potem w finale calych rozgrywek
      Manchester United rozwalil 4-1 slynna Benfice Lizbona ze słynnym Euzebio w
      skladzie, a Benfica przeciez w dekadzie lat sześćdziesiątych to była wielka
      potega, bedaca kilka razy w finale PE,dwa razy wygrala PE. Opinie po meczach
      Gornika z Manchesterem United: - Już dawno nie widziałem tak świetnego bramkarza
      jak Kostka. Z Anglików wyróżniam Carltona, A Z Polaków obok Kostki, piłkarza z
      numerem pięć (Floreński) mówił po meczu sędzia Mendebil.
      Matt Busby (trener Manchesteru): -"Jestem szczęśliwy że udało nam się
      zakwalifikować do półfinału Pucharu Europy. Przegraliśmy po walce z jedną z
      najlepszych drużyn Europy. Górnik grał o wiele lepiej niż w Manchesterze.
      Atmosfera na trybunach była wspaniała, a tak fair prowadzonych zawodów jak nasze
      dwa mecze już dawno nie widziałem"
      Po czasie dodal, ze ten mecz był przedwczesnym finalem rozgrywek o Puchar Europy
      z 1968 roku.
      George Best: - "Nasza drużyna przeżywała bardzo ciężkie chwile. Sądzę, żę gdyby
      Górnik trafił na Real, względnie Benficę, miałby ogromne szanse wyeliminowania
      jednej z tych drużyn"
      Bobby Carlton: - "Wiedzieliśmy, że przyjdzie nam stoczyć bardzo trudny mecz. Mam
      duży podziw dla publiczności, która potrafiła tak długo różnymi instrumentami
      dopingować swoich ulubieńców. Ten mecz będę bardzo długo pamiętał. Włodzimierz
      Lubański: - "Zbyt szybko chcieliśmy odrobić straty i to wprowadziło w naszym
      zespole nerwowość. Teren był bardzo ciężki. Na trawiastym boisku na pewno
      wykorzystałbym sytuację, którą miałem w pierwszej połowie"
      Ta druzyna Gornika z tamtych czasow miala olbrzymi potencjal. W nastepnym
      sezonie polskie kluby zostaly przez wladze panstwowe wycofane z rozgrywek
      pucharowych. Szkoda! Wielka szkoda. A w 1970 roku Gornik awansowal do finalu
      Pucharu Zdobywcow Pucharow. W półfinale z Roma Gornik strzela 3 bramki z gry, a
      Roma trzy bramki z wątpliwych karnych (Sztuczki pilkarzy AS Roma z tego
      pamietnego trzeciego polfinalowego meczu PZP, tez opisywal Lubanski w swoich
      wspomnieniach. Wlosi to byli pewni swego cwaniacy, wiodaca nacja futbolu od
      lat!). Final z Manchesterem City w Wiedniu odbywa się na totalnie zalanym
      boisku, pilka non stop zatrzymuje się w kaluzach wody – kluby zachodnie, a w
      szczególności angielskie były o wiele lepiej sprzętowo przygotowane do takich
      warunkow, taka pogoda na wyspach to norma. W 1971 roku Gornik znow jest w
      cwiercfinale PZP, gdzie po dramatycznych meczach 2-0 na Slaskim i 0-2 w
      Manchesterze odpada z City. Lubanski ma skrecona kostke. Schodzi po 45 minutch
      gry w pierwszym meczu na Slaskim po strzeleniu gola. W zasadzie miał nie grac.
      Na rewanż jedzie z ciezka kontuzja, w zasadzie statystuje na boisku. To byla
      wielka i swietna druzyna. Grali przez trzy lata na najwyzszym europejskim
      poziomie. Slabych lali, sredniakow ogrywali i z najlepszymi walczyli do
      ostatniej minuty. Lezka sie kreci w oku na wspomnienie. Gdy do wladzy dochodzi
      Gierek, milosnik hutnictwa. Nastepuje era hutniczego Ruchu i Zaglebia Sonowiec,
      pupilkow tow. Gierka. Gornik zostaje utracony. Era Gierka to era recznego
      manipulowania polska pilka - mowiono o tym na jednym z ostatnich zjazdow PZPN.
      Brawo Gornik!!! Zycze jakiemukolwiek polskiemu klubowi takiej serii jaka mial
      Gornik w latach 68 - 71 !!
      Czyli przyrownujac to do dzisiejszych czasow ( gdy znow sa dwa puchary
      europejskie , chociaz powtorze to z calkowitym naciskiem , ze w latach 1954-72
      byly dwa rownorzedne pod wzgledem prestizu puchary europejskie : PZP i PEMK !!
      Dzisiaj rzeczywiscie elitarnymi rozgrywkami jest Liga Mistrzow a puchar UEFA
      zostaje w tyle! ) zeby jakikolwiek polski klub w pierwszym sezonie dotarl do
      cwiercfinalu Ligi Mistrzow i minimalnie przegral tam z pozniejszym zwyciezca
      tych rozgrywek, zeby byl tez jedynym klubem europejskim , ktory ogral zwyciezce
      Ligi Mistrzow w calych rozgrywkach . Przypomne , ze po meczu na Old Trafford w
      1968 roku w Manchesterze pilkarze Manchesteru utworzyli szpaler i bili brawo
      wraz z wypelnionym kibicami calym stadionem gdy pilkarze Gornika wlasnie przez
      ten szpaler schodzili do szatni. Tak kibice najlepszego europejskiego klubu
      ocenili gre Gornika, byli to kibice ktorzy znali sie na pilce, bo dwa lata
      wczesniej ogladali Mistrzostwa Swiata! Dwa tygodnie pozniej w mrozie na lodzie i
      w sniegu na Slaskim Anglicy ledwo dowiezli 0-1 do konca meczu . Rok pozniej zeby
      ten sam klub polski wszedl do finalu Pucharu UEFA i minimalnie przegral tam w
      ostatecznej rozgrywce, a rok pozniej zeby znow wszedl do cwiercfinalu i tam znow
      w stosunku 2-0,0-2 ulegl zespolowi z czolowki europejskiej!! Zaden polski klub
      takiego czegos nie dokonal ! BRAWO GORNIK ZABRZE - NAJWYBITNIEJSZY Z POLKICH
      KLUBOW!!! W latach sześćdziesiątych i początek siedemdziesiatych najbardziej
      znanym naszym klubem na swiecie był Gornik Zabrze. Potem najbardziej znana była
      Legia, potem Ruch, potem Widzew. A teraz Wisla i Legia. Ostatnio Lech. Każdy z
      tych zespołów był jakos `znany' na swiecie w czasach swojej świetności,
      dominacji na krajowym podworku, w czasach swoich występów pucharowych . I
      zapewniam was, ze żaden nasz klub nie osiągnął takiego poziomu „znania „-), jaki
      osiągnął na swiecie Gornik w latach 1967-72. A mistrzostwa kraju zdobyte w
      komunie, to byly tytuly mistrza Polski, gdy polski futbol swiecil triumfy w
      pilce klubowej i reprezentacyjnej w Europie i na swiecie. Gdy na mecze krajowej
      ligi i Pucharu Polski przychodzilo po 40 do 80 tysiecy ludzi. Zdecydowanie
      najbardziej cenne trofea, jak dotychczas.
      • Gość: hajer zaden polski klub nie przyciagal tylu kibicow IP: *.gl.digi.pl 23.04.10, 23:19
        Puchar Europy z 1968 roku:

        Dynamo Kijow - Gornik Zabrze 1-2 100 tys kibicow Dynama

        Manchester United - Gornik Zabrze 2-0 80 tys kibicow Manchesteru

        Puchar Zdobywcow Pucharow z 1970 roku:

        Rangers Glasgow - Gornik Zabrze 1-3 80 tys kibicow Rangersow w Glasgow

        Lewski Sofia - Gornik Zabrze 2-2 60 tys kibicow Lewskiego w Sofii

        As Roma - Gornik Zabrze 1-1 80 tys kibicow Romy w Rzymie

        Puchar Zdobywcow Pucharow z 1971:

        Manchester City - Gornik Zabrze 2-0 80 tys kibicow Manchesteru

        Puchar Europy z 1973 roku:

        Dynamo Kijow - Gornik Zabrze 2-0 100 tys kibicow Dynama



        • Gość: hajer pare cytatow o fenomenie Gornika IP: *.gl.digi.pl 23.04.10, 23:20
          „Moja drużyna na pewno nie odniosłaby takich sukcesów gdyby nie ogromne
          doświadczenie pucharowe graczy Górnika i Legii. Od nich zaczęły się dobre lata
          naszego futbolu” - mawiał często Kazimierz Górski.


          Z drugiej strony, choć minęło czterdzieści lat, wielu starszych kibiców do dziś
          wymieni całą jedenastkę Górnika z przełomu lat 60. i 70. - Pamiętam, że wtedy
          każda dziewczyna kochała się w Lubańskim i Banasiu. Kiedy Górnik grał wielkie
          mecze, przed telewizorami siadali wszyscy. Także kobiety. To było coś, czego
          wcześniej nie znaliśmy. Dziś trudno uwierzyć, że cały kraj siada przed
          telewizorem i trzyma kciuki za jeden klub. Wtedy tak się działo - przyznała
          Grażyna Torbicka, której mama, Krystyna Loska zapowiadała wszystkie mecze
          zabrzan. Ponoć przynosiła im szczęście.

          Wielką gwiazdą Romy był wtedy Fabio Capello, dzisiejszy trener reprezentacji
          Anglii. Przyznał kiedyś, że w pucharach jako piłkarz i trener nigdy nie
          uczestniczył w tak długim i dramatycznym meczu.…Jeżeli dziś słyszymy określenia
          "pucharowa środa", "pucharowa gorączka", to narodziły się one nad Wisłą w 1970
          roku, przy okazji tych spotkań. Trzeci mecz w Strasburgu miał jeszcze większą
          dramaturgię. - Był faktycznie niezapomniany. Graliśmy lepszą piłkę od Romy i
          chyba los, który o wszystkim decydował, akurat tego dnia pomógł drużynie lepszej
          - mówi Włodzimierz Lubański, który w lidze grał już siedem lat, był gwiazdą
          reprezentacji, ale w tych dniach stał się najpopularniejszym Polakiem. - Kim
          byłem wtedy na podwórku? Oczywiście, że Włodkiem. Każdy chciał nim być, lub był.
          Dziś żaden piłkarz nawet nie może pomarzyć o popularności, jaką on cieszył się
          40 lat temu - przyznał kiedyś Zbigniew Boniek…..Górnik Zabrze w 1970 roku nie
          był wyłącznie klubem sportowym, był zjawiskiem społecznym, oknem na świat,
          pociechą i ukojeniem w socjalistycznej szaroburej, smutnej rzeczywistości. Jak
          bardzo smutnej? Wystarczy odwołać się do tegoż 1970 roku, do grudnia, do
          wydarzeń na Wybrzeżu, do kilkudziesięciu śmiertelnych ofiar „obrony wartości
          socjalistycznych”.
    • Gość: KSGliwice bedzie się działo!! wszyscy na BIAŁO!!!! IP: *.eimperium.pl 23.04.10, 23:44
      ja już rycze Górniku jesteśmy z toba......
      • Gość: prawda kibice wiedzą jaka jesty historia komuchów IP: 109.243.226.* 24.04.10, 09:15
        a biały? symbol kapitulacji. Ludzie w Polsce wiedzą jaka jest geneza tego klubu.
        Jak powstał i to że jest symbolem komunizmu w Polsce.
        • Gość: prawda prawda o Górniku.Fakty historyczne IP: 109.243.226.* 24.04.10, 09:17
          Kilka faktów o których piszą dziennikarze ,publikacje oficjalne i artykuły prasowe
          Dlaczego 31 maja 2009 po spadku Górnika zapanowała na Górnym Śląsku wielka,
          spontaniczna radość? Jeśli nie rozumiecie, to tutułem przypomnienia:
          Górnik powstał 14 grudnia 1948 roku, dzień później powstała PZPR. Powstała ze
          „zjednoczenia PPR i PPS czyli w wyniku wcielenia siłą PPS do PPR-u. Zjazd
          zjednoczeniowy, który utworzył równie legendarną co Górnik PZPR został
          zapowiedziany już 10 marca 1948. Termin zjazdu unifikacyjnego był zatem znany 9
          miesięcy przed stworzeniem w Zabrzu pierwszego Koła Sportowego Zrzeszenia
          Górnik. Datę zjazdu zjednoczeniowego nowej komunistycznej partii wyznaczono
          dokładnie na 15 XII tegoż roku, twórcy Górnika doskonale wiedzieli jaki mogą
          zbić kapitał na utworzeniu klubu w przeddzień tej daty!!! W ten sam dzień
          utworzyć Górnika nie można było, bo kolidowało by to z tak zacną datą. 15
          grudnia wszystkie informacje poświęcone były w ludowej Polsce utworzeniu nowej
          przewodniej siły narodu – PZPR.
          Powstanie wzorcowego socjalistycznego molocha sportowego o wdzięcznej
          radzieckiej nazwie Górnik miało być preludium dla tego wielkiego wydarzenia.
          Podobnie zresztą powstał sam Górnik, do klubu Zjednoczenie wcielono przymusowo
          wcześniej niezależne kluby: Skrę, Concordię i Pogoń. Wcielenie takie oznaczało
          po prostu ich brutalną likwidację! Ta data i okoliczności to nie przypadek. Przy
          zakładaniu Górnika uczestniczył zresztą delegat PPR – towarzysz Łączyński.
          Dlaczego tak wszystko łączono? To było podstawowe założenie stalinizmu:
          unifikacja i ujednolicenie społeczeństwa i wszelkich organizacji celem
          ułatwienia sprawowania nad nim ścisłej kontroli. Zbrodniczy zamysł zbrodniczego
          systemu. Dlaczego wcielano do Zjednoczenia? Bo była to sportowa komórka wytworu
          komunizmu – tzw. zjednoczeń węglowych, czyli państwowych kombinatów czuwających
          nad wydobyciem węgla, powstałych po wywłaszczeniu poszczególnych kopalń od
          prywatnych właścicieli i skomasowaniu ich w przemysłowe, prawdziwie stalinowskie
          megakombinaty.
          Tak przedstawiają się „zaszczytne” i jakże romantyczne początki tego tworu! Nie
          mają w Polsce analogii. Tej szukać trzeba w ZSRR, tam już w latach 30.
          powstawały przy kombinatach górniczych tzw. Szachtiory (czyli Górniki), będące
          ich sportowymi komórkami. Pełna unifikacja sportu ze strukturą totalitarnego
          państwa. Reasumując, akt stworzenia „wielkiego Górnika” nie miał nic wspólnego z
          niepokalanym poczęciem, przypominał raczej brutalny gwałt. Był owocem
          przestępstwa – sowietyzacji polskiego sportu. Na koniec cytat z książki pt. O
          tytuł mistrza Polski, encykl. Fuji, s. 80:
          „Gdy pamiętać, że za fuzją 4 liczących się klubów, które w końcu 1948 dały
          początek Górnikowi, stały niemałe środki finansowe i sprzyjające propagandowym
          celom partyjne decyzje polityczne, rozwój zabrzańskiego klubu nie może dziwić”.
          Nie dziwicie się, że pomysłodawcą przeszczepienia tych wzorów do Zabrza był
          pół-Rosjanin i komunista – Gajdzicki. Później był za to znienawidzony i musiał
          ukrywać się przed kibicami klubów, które zniszczył. Z tego propagandowego
          kombinatu uciekali piłkarze wcielonych do niego klubów. Zjawisko było o tyle
          dotkliwe, że kluby te prezentowały przed wcieleniem ich do Zjednoczenia znacznie
          wyższy poziom sportowy. Początki klubu nikną więc w oparach absurdu: piłkarze
          nie chcieli grać w Górniku a kibice nienawidzili twórcę tego tworu. Takie są
          jego groteskowe początki: kombinat państwowy, nie dość, że bez kibiców to
          jeszcze traktowany wrogo przez mieszkańców miasta w którym powstał.
          Wrogość wobec pomysłodawcy, nieukrywana awersja piłkarzy i kibiców do nowego
          tworu jest faktem historycznym. Nie dziwcie się, że w Zabrzu nie wiedzą gdzie i
          z kim Górnik rozegrał swój pierwszy mecz – to nie było ważne, nikt tego nie
          notował, nikogo to nie obchodziło. Liczyło się ile Górnik wyrobił % sportowej
          normy i czy piłkarze pilnie uczestniczyli w wykładach z marskizmu i leninizmu.
          Wiemy natomiast, że pierwszy mecz międzynarodowy drużyna Górnika rozegrała z
          Armią Czerwoną, ale domyślaliście się chyba? Zaraz po powstaniu Górnik otrzymał
          od władz prezent – wybudowany jeszcze przez nazistów stadion na 12000 miejsc.
          Zaplecze zostało ufundowane, trzeba było zacząć werbować ludzi (normalny klub
          powstaje w odwrotny sposób: najpierw zdobywa popularność i miłość kibiców a
          dopiero ewentualnie potem wsparcie władz).
          Nie pytajcie się też skąd wzięły się egzotyczne w polskiej przedwojennej piłce
          nazwy typu: Górnik, Stal, Gwardia, Kolejarz, CWKS (W ZSRR: Szachtior, Metalurg,
          Dynamo, Lokomotiw, CSKA) itd. To tylko zwykłe kopie „doskonałych” rozwiązań
          radzieckich. Trudno doszukiwac się w Polsce klubów o równie jednoznacznym
          powiązaniu ich narodzin ze stalinowską zagładą przedwojennych struktur
          piłkarskich. W marcu zapowiedziano na grudzień 1948 roku utworzenie jednej
          jedynie słusznej partii (PZPR), we wrześniu usunięto od władzy Gomułkę za
          odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne a w październiku 1948 roku rozpoczęto
          aresztowania przedwojennych działaczy piłkarskich którzy nie wstąpili do PPR,
          lub krytykowali komunistyczne porządki. W grudniu 1948 istniało już 60 nowych
          państwowych kombinatów sportowo-zakładowych.
          Ciekawostką jest fakt, że nigdzie na zachodzie Europy nie powstał klub o
          odpowiedniku nazwy „Górnik”, w Polsce zaś nazwa ta pojawiła się dokładnie w
          chwili rozpoczęcia reorganizacji polskiego sportu na wzór radziecki. Nie trzeba
          chyba dodawać, że nazwa ta pojawiła się znacznie wcześniej niż w Polsce na
          obszarze ZSRR. Co ciekawe klub z Zabrza gra pod tym szyldem do dzisiaj, chociaż
          przygniatająca większość klubów pozbyła się stalinowskich, narzucanych odgórnie
          nazw.
          Reorganizacja sportu na wzór radziecki to było zniszczenie wszystkiego, całego
          dorobku przedwojennego piłkarstwa. W latach 1948-1949 zlikwidowano w Polsce
          autonomiczne kluby piłkarskie, podporządkowując je państwowym zrzeszeniom.
          Doszło do olbrzymiej nacjonalizacji klubów piłkarskich. Kluby zostały po prostu
          zagrabione przez państwo. Można było zatrzeć niewygodne przedwojenne nazwy
          klubów, to co dla jednych było tragedią dla innych stało się jednak radością i
          źródłem powstania – narodził się Górnik, towarzysz Górnik! O okolicznościach
          tych wydarzeń nie dowiecie się jednak w ugładzonych notkach dziennikarskich o
          „wielkim” Górniku. Prawda jest politycznie niepoprawna. Już kilkanaście lat po
          powstaniu fałszowano w Górniku jubileusze istnienia, wymazano też nazwisko
          pierwszego prezesa i nikt z kibiców ani klubowych działaczy nie znał prawdy.
          Odkryto ją dopiero przy powstawaniu monografii klubu w latach 90. To daje do
          myślenia.
          To niestety tylko wierzchołek góry lodowej. Można by się rozpisywać na temat
          wyznaczenia Górnika do roli sztandarowego koła zrzeszenia Górnik, analizować
          sylwetki pierwszych prezesów z których jeden był działaczem Niemieckiej Partii
          Komunistycznej a drugi przodownikiem pracy awansowanym w błyskawicznym tempie,
          po kilkudniowym kursie (!!! Słynne hasło: nie matura, lecz chęć szczera), na
          stanowisko dyrektora kopalni. Rozwodzić się dlaczego mieszkańcy Radlina nie
          chcieli mieć u siebie centralnego klubu - wizytówki górnictwa, w efekcie czego
          sztandarowe koło zrzeszenia Górnik postanowiono przenieśc do Zabrza. Można
          wymieniać aparatczyków którzy wspierali go w komunie, a byli to ludzie z
          najwyższych szczebli władzy. Komu i dlaczego zależało na tym by stworzyć
          wizytówkę hołubionego przez władze zawodu. Przypominać, że wśród
          najwybitniejszych piłkarzy lat 50., 60. i 70. nie ma ani jednego wychowanka, że
          Górnik słynął z pasożytowania na innych śląskich klubach, które zwyczajnie
          okradał, łamiąc niejednokrotnie statuty PZPN-u i posiłkując się przy tym
          oferowaniem znakomitych sztygarskich pensji. Okoliczności
          • Gość: prawda cd1 IP: 109.243.226.* 24.04.10, 09:18
            Okoliczności transferów niektórych piłkarzy do Górnika mają iście mafijną genezę
            i zamieszani w nie byli najważniejsi decydenci PRL-u. Rzadko kto dziś pamięta,
            że Górnik nigdy nie stracił piłkarza na rzecz CWKS-u Legii. Wręcz potrafił
            wyciągnąć z Legii takich asów jak Kowala czy Pohla, wykradzionych wczesniej
            przez wojskowych z małych śląskich klubów. To jedyny taki przypadek w PRL-u:
            całkowita odporność na zabiegi potężnych ponoć wojskowych patronów Legii.
            Do historii komunistycznej propagandy przeszły prasowe relacje z kompromitacji
            Górnika w Londynie, kiedy został ośmieszony przez Tottenham wynikiem 8:1. Prasa
            lamentowała nad okrucieństwem barbarzyńskich Anglików. Nie można było pisać o
            kompromitacji wizytówki górnictwa – nie wypadało. W rzeczywistości piłkarze
            Tottenhamu, który nigdy nie zawojował Pucharu Mistrzów grali po prostu swoje –
            angielską piłkę. Gwiazdorzy z Górnika nie podołali presji i byli po prostu
            znacznie słabsi piłkarsko, przyzwyczajeni do tego, że nikt w kraju nie był w
            stanie stawić im oporu. Wzorowi socjalistyczni górnicy zostali po prostu
            stratowani na Ścieżce Białego Jelenia (White Hart Line). Czytając jednak relacje
            o tym meczu w komunistycznej prasie można było pomyśleć, że Górnik powinien
            awansować dalej, jedynie kapitalistyczny spisek powstrzymał jego marsz ku
            zwycięstwu… Jan Kowalski, jeden z gwiazdorów tamtej drużyny, ogłoszony przez
            komunistyczną prasę ofiarą Anglików analizował sytuacje po upadku komuny:
            „Owszem odniosłem kontuzję, ale nie było to wynikiem jakiejś szczególnie
            brutalnej gry Anglików. Mieli taki styl, grali po prostu zdecydowanie i tyle.
            Oni nie byli złośliwi, nie byli chams
            Zabawnym jest fakt, że przygoda Górnika z Pucharem Mistrzów zaczynała się jednak
            pod hasłem zatarcia „niechlubnych wyników poprzedników”. Wydawane w olbrzymich
            nakładach ulotki propagandowe (w formie książeczek) zawierały informacje, że
            wielki Górnik idzie na podbój Europy. Po klęsce w Londynie i kilku dalszych
            niepowodzeniach wizytówki górnictwa, jedna z kolejnych „ulotek” wydana we
            wrześniu 1964 nie zaczynała się już od buńczucznych zapowiedzi tylko od
            usprawiedliwień: „wyniki górników byłyby lepsze gdyby sprzyjało im szczęście w
            losowaniu”. Do potęg które złośliwy los postawił na drodze „wiecznego pechowca”
            – Górnika, zaliczone zostają: Tottenham (europejski średniak), Austria Wiedeń
            (mniej niż średniak) i Dukla Praga. Za komentarz do największej klęski polskiej
            drużyny w dziejach Pucharu Mistrzów/Ligi Mistrzów poza pokaźnym zestawem
            usprawiedliwień służy krzepiące stwierdzenie, że „nie był to mecz do jednej
            bramki”. Cieżkie zmagania Górnika z Austrią (1963) kwitowane są słowami, iż
            zabrakło „łutu szczęścia” (na temat 1:0 na Stadionie Śląskim). Arcydziełem
            kłamstwa jest zaś relacja o autentycznie szczęśliwym awansie po dodatkowym meczu
            z Austrią. Po zdobyciu w I połowie dwóch bramek, w II połowie tego meczu trwał
            nieustanny szturm bramki Górnika, a Górnik całą druga połowę się bronił, stracił
            jednak tylko jedną bramkę i wygrał ostatecznie awans 2:1. Fatalna postawa
            zespołu przedstawiona została jednak jako efekt „niefortunnej taktyki”. Wysoka
            porażka Górnika w następnej rundzie, na wyjeździe w Pradze (Dukla-Górnik 4:1)
            określona jest po raz kolejny jako „ogromne szczęście” Dukli. Dotkliwa porażka
            dokładnie w takim samym wymiarze (znów lanie 4:1!) rok później określona jest
            jako „jeszcze bardziej pechowa”. Nad losem Górnika mścił się zapewne jakiś
            demon-reakcjonista, bo cóż innego mogło spowodować taką niekończąca się serię
            potwornego pecha? W 1967 roku Górnik dał kolejny popis ulegając w II rundzie
            Pucharu Mistrzów CSKA Sofia 0:4.
            W 1968 w kolejnej broszurce czytamy zaklęcie by górnicy zagrali tak wspaniale
            jak gdy „przed laty rzucili na kolana Tottenham”. W tymże 1968 roku, w pierwszym
            meczu Górnik przegrał w Manchesterze tylko 2:0 jednak komunistyczna prasa znowuż
            rozpatrywała niezwykły pech czempiona…. W tym samym czasie brytyjski Times
            wytypował 6 rozpaczliwych obron Huberta Kostki do tytułu „nie z tego świata” i
            zastanawiał się nad tym jakim cudem Manchester United nie strzelił Górnikowi
            więcej bramek…
            Najlepszym przykładem propagandy systemu była zbiorowa histeria po dotarciu
            wizytówki socjalistycznego górnictwa do finału najsłabszego z pucharów
            europejskich – Puchary Zdobywców Pucharów (nie bez powodu został zlikwidowany 10
            lat temu!). W finale Górnik przegrał z przeciętnym Manchesterem City, który
            nigdy później nie sięgnął już po europejskie trofeum. Do finału dostał się
            dzięki… szczęśliwemu losowaniu. „Pokonanym” rywalem w losowaniu była słabiutka
            Roma, przedstawiana w komunistycznej prasie jako potentant europejskiej piłki!
            Tymczasem klub w dziesięcioleciu 1965-1975 ani razu nie zajął nawet miejsca na
            ligowym podium, niejednokrotnie kończąc rozgrywki w drugiej połowie tabeli. Z
            Górnikiem grał tylko dlatego, że udało mu się zdobyć krajowy puchar. Mimo, że
            faktycznym faworytem spotkania był Górnik (znajdujący się co roku na ligowym
            podium i grający niemal corocznie w Pucharze Mistrzów), nie zdołał ani razu
            pokonać włoskiego średniaka. Awansował dopiero dzięki szczęśliwemu rzutowi monetą.
            W finale gwiazdorzy z Górnika przestraszyli się stawki meczu i tradycyjnie w
            decydującym starciu polegli. W kraju odtrąbiono jednak wielki sukces!
            Świętowanie klęski było możliwe tylko w PRL-u. Próbowano w oparciu o te smutne
            wydarzenie dowodzić wybitności klubu… Przecież żaden inny nie dotarł… Zapominano
            tylko dodać, że żaden inny nie miał takich warunków w PRL-u. To Górnik był
            hegemonem politycznym, sportowym i dodatkowo najbogatszym klubem. Któż inny
            miałby więc wyręczyć krezusa? 1957-1972 rok w rok na podium; 1963-1972 rok w rok
            z jakimś trofeum a mimo to reprezantacyjny klub gomułkowszczyzny nie sięgnął w
            przeciwieństwie do innych socjalistycznych kombinatów typu Steaua, Crvena
            Zvezda, Dinamo Zagrzeb, Dynamo Kijów, Dinamo Tibilisi, Slovan Bratysława czy
            nawet biedniutki Magdeburg, po europejski puchar.
            W Pucharze Mistrzów, który był zawsze najlepszym miernikiem wartości klubów
            Górnik grał fatalnie. Wystąpił w nim 12 razy (!) i 6-krotnie odpadł w pierwszej
            rundzie. Na 12 występów najbogatszy klub PRL-u jedynie jeden raz dotarł do
            ćwierćfinału! Lepszy bilans mają: Legia, Widzew, Ruch, Wisła. W Pucharze UEFA
            Górnik grał pięciokrotnie i jego największy sukces to 1/16. Poza sezonami 1968 i
            1970 wyniki Górnika w pucharach są dramatycznie słabe, a biorąc pod uwagę fakt,
            że klub w latach 1957-1972 cały czas był na szczycie (zdobywając 10 mistrzostw i
            6 pucharów, zasiadając 16 razy pod rząd na podium MP) i nie notował żadnych
            kryzysów formy wyniki te są kompromitujące. Dzięki usilnej propagandzie udało
            się jednak zatrzeć takie wrażenie. Udało się tym łatwiej, że olbrzymie środki
            inwestowane w Górnika przynosiły oczywiście efekt na krajowym podwórku, gdzie
            najsilniejszy składowo i finansowo Górnik nie miał żadnej poważnej konkurencji.
            Pomimo tych faktów wielu prostym ludziom, wychowanym w systemie komunistycznym,
            Górnik kojarzy się jeszcze dziś z olbrzymimi sukcesami międzynarodowymi!
            Komunistyczna ideologia skolonizowała więc skutecznie proste znaczenie sportu.
            Sportu, który na ogół nie jest związany z polityką, a nawet – zgodnie z
            olimpijską tradycją – powinien być apolityczny. W komunistycznym państwie sport
            miał jednak ściśle wyznaczoną rolę (zjawisko to występowało w każdym
            totalitarnym ustroju, wystarczy wskazać przykład III Rzeszy), należał do tych
            form oddziaływania na społeczeństwo, o których Lenin pisał, że są „pasami
            transmisyjnymi partii do mas”. Opisy „dramatycznych” i „zwycięskich” bojów
            Górnika pozostaną na zawsze zabytkiem komunistycznej propagandy i przyczynkiem
            do badań n
            • Gość: prawda cd.2 IP: 109.243.226.* 24.04.10, 09:19
              Można by jeszcze dodać jak po tej klęsce z londyńskimi kogutami i przegraniu w
              1962 tytułu mistrzowskiego z biedną Polonią Bytom, o mało nie zachwiała się
              pozycja zabrskiego Górnika (pojawił się pomysł zbudowania sztandarowego klubu
              górnictwa gdzie indziej – w Sosnowcu). Jak dla celów propagandowych organizowano
              mecze Górnika na Śląskim, rozdając za darmo bilety na kopalniach. Władza
              pragnęła sukcesów sportowych, sukcesy repreznetantów PRL były sukcesami władz
              PRL! Propagandzie sukcesu sport służył przez cały okres Polski Ludowej.

              Górnik powstał, na Śląsku, w Polsce, ale pomysł i sam założyciel przybyli ze
              wschodu. Ze wschodu przybył też reżim polityczny, który umożliwił dokładne
              skopiowanie rozwiązań radzieckich i powstanie tego tworu. W propagandzie
              komunistycznej klub pełnić miał rolę piłkarskiego odpowiednika mocarza pracy i
              bohatera socjalizmu – górnika. Pompowano w sztandarowy klub górnictwa duże
              pieniądze, bo odpowiednik czołowej klasy robotniczej Polski na piłkarskich
              boiskach także miał wyrabiać 200% normy.
              Górnik w niepodległej Polsce to prawdziwy zabytek komuny. Najprawdziwszy relikt
              zniewolenia, pozostałość stalinizmu, jak pomniki ku czci Armii Czerwonej czy
              Pałac Kultury. Olbrzymie pieniądze na odrestaurowanie tego komunistycznego
              dinozaura wyłożył niemiecki koncern Allianz, mający równie nieciekawą
              proweniencję. Współudział w dojściu Hitlera do władzy (był sponsorem nazistów
              jeszcze przed 1933 rokiem) i współudział w holocauście, z czerpaniem z niego
              wielkich profitów. Dzięki ubezpieczaniu życia gazowanych Żydów, jednoczesnym
              ubezpieczaniu obozów koncentracyjnych i zagrabieniu pięniędzy z polis
              zagazowanych, stał się po wojnie, właścicielem olbrzymiego kapitału. Tym samym
              mógł zdobyć pozycję hegemona na rynku ubezpieczeń. Dziś utopił w ten spróchniały
              komunistyczny twór miliony złotych a Górnik mimo 4 budżetu w ekstraklasie (30
              milionów zł. na sezon 2008/2009), wydaniu dużych pieniędzy na transfery i na
              olbrzymią gażę Kasperczaka (2 razy wiecej niż Maciej Skorża!) zakończył
              rozgrywki na ostatnim miejscu. Okazał się być piłkarskim PGR-em, olbrzymie
              nakłady nie pomogły, produkcja była niedochodowa i cały proces zakończył się
              katastrofą.
              Na zakończenie trochę propagandowej poezji, jeśli ktoś dalej nie wierzy, ten
              wiersz powstał naprawdę i na zamówienie władz a autorem był niejaki Broniewski:

              „Zabrze”
              Prędzej, górniku, głębiej, górniku,
              węgla pokłady rąb,
              w twojej kopalni, na twym chodniku
              staje ojczyzny zrąb.

              Pod twym oskardem padł kapitalizm,
              nadszedł wolności czas.
              Więcej żelaza, węgla i stali
              dla robotniczych mas!

              Węgiel ogrzeje, węgiel nakarmi,
              z węgla nasz Wspólny Dom,
              węgiel - to siła Ludowej Armii,
              droga ku jasnym dniom.

              Nie dla bogaczy-wyzyskiwaczy
              dzisiaj wyciskasz pot:
              Polska robocza czeka i patrzy,
              czeka i pług, i młot.

              Prędzej, górniku, śmielej, górniku,
              w przyszłość twą jasną idź,
              dąż zastępami współzawodników,
              w trudzie pierwszeństwo chwyć.

              Twoja ta ziemia, twoja na zawsze
              węgiel, żelazo, stal!
              Zabrze na przedzie, prowadzi Zabrze
              w socjalistyczną dal.

              Tradycje to mogą miec kluby przedwojenne ale nie komunistyczny twór stworzony na
              potrzebę resortu górnictwa i partyjnej propagandy. Dorośnijcie i przestańcie
              wierzyć w bajki o wielkim Górniku – legendzie polskiego futbolu.
              • Gość: opole awantura o sponsora z nazistowską przeszłością IP: 188.33.173.* 24.04.10, 09:37
                To artykuł z gazety Wyborczej o takim samym tytule jak nagłówek
                wyborcza.pl/1,76842,5701625,USA__Awantura_o_sponsora_z_nazistowska_przeszloscia.html
                Niemiecki gigant ubezpieczeniowy Allianz bardzo chciał zostać sponsorem
                wielkiego stadionu w Nowym Jorku, ale nie zostanie, bo pośrednio brał udział w
                Holocauście
                Stadion Allianz Arena w Monachium
                Fot. Sławomir Kaminski / AG
                Stadion Allianz Arena w Monachium
                Takiej awantury o sponsora dla stadionu w Nowym Jorku jeszcze nie było. Oburzeni
                nowojorczycy przez dwa tygodnie dosłownie bombardowali urząd ds. obiektów
                sportowych. "Die Welt" pisze, że fani grozili, że przechrzczą stadion na
                "nazistowską czeresienkę" (od czerwonego koloru trybun), jeśli faktycznie
                niemiecki koncern przyłoży rękę do jego budowy. "To byłoby coś okropnego.
                Największe wydarzenia medialne w kraju i do tego naziści. Coś takiego nie może
                się stać" - pisze jedne z oburzonych internautów.

                Sprawa dotyczyła budowanego właśnie na granicy stanów New Jersey i Nowy Jork
                Meadowlands Stadium, kosztującego 1,6 mld dol. Na stadionie ma być miejsce dla
                ponad 80 tys. widzów. Obiekt mają wspólnie wykorzystywać nowojorskie drużyny
                futbolu amerykańskiego Jets i Giants.

                Stratedzy Allianza, najpotężniejszego koncernu ubezpieczeniowego świata, uznali,
                że stadion to wielka szansa, by wyrobić sobie markę za oceanem. Byli gotowi
                wyłożyć 25 mln dol. tylko po to, by obiekt ochrzczono mianem Allianz Arena.
                Byłby to drugi stadion koncernu na świecie - pierwsza Allianz Arena stoi w
                Monachium.

                Wszystko zapewne poszłoby zgodnie z planem, gdyby nie dziennikarze "New York
                Timesa", którzy na początku września odkurzyli przeszłość koncernu. Amerykanie
                nagle dowiedzieli się, że Allianz pośrednio brał udział w zagładzie Żydów.
                Koncern ubezpieczał od nieszczęśliwych wypadków m.in. załogi w obozach zagłady w
                Auschwitz i Dachau, a od pożaru budynki obozowej administracji. Klientami
                Allianza były też organizacja podległe nazistowskiej partii NSDAP. Koncern
                skonfiskował pieniądze z polis na życie, które wykupywali u niego niemieccy
                Żydzi. Przejął też prowadzone przez nich w Niemczech firmy ubezpieczeniowe.

                - To policzek dla ofiar Holocaustu. Nowy Jork stał się domem dla wielu ocalonych
                z Zagłady i weteranów II wojny światowej. Ich wspomnienia są wciąż żywe. Mamy
                nadzieje, że kluby Giants i Jets wezmą to pod uwagę - oświadczyli
                przedstawiciele Anti-Defamation League, światowej organizacji walczącej z
                antysemityzmem.

                "Paktujecie z diabłem" - przestrzegał nowojorskie kluby tabloid "Daily News".
                "Jak można być tak głupim i obrażać swoich fanów żydowskiego pochodzenia" -
                pytał izraelski dziennik "Haaretz".

                Pod naciskiem zirytowanych kibiców kluby zerwały w piątek rozmowy z Niemcami.
                Szefowie Allianza nie kryją rozczarowania. "Frankfurter Allgemenine Zeitung"
                podaje, że koncern rozmawiał o sponsoringu z żydowską rodziną Tischów, do której
                należy połowa udziałów w zespole Giants. Tischowie nie mieli ponoć żadnych
                obiekcji, a niechlubną historię koncernu wcześniej znali.

                Poza tym Allianz uważa, że już w 2002 r. rozliczył się z historią. Wpuścił do
                swoich archiwów historyków, a rodzinom żydowskich klientów wypłacił 300 mln dol.
                za skonfiskowane polisy.

                Źródło: Gazeta Wyborcza


              • Gość: hajer Jaka spontaniczna radosc? IP: *.gl.digi.pl 24.04.10, 09:42
                Zapanowala na Slasku w 2009 roku? Gornik caly zeszly sezon gral przy wypelnionym
                po brzegi swoim stadionie. Gral beznadziejnie. Zenujacy styl, porazki, porazki i
                ostatnie miejsce w tabeli. I non stop pelny stadion. Frekwencja o ktorej inne
                kluby moga pomarzyc. Gornik spadal w ostatnim meczu z Polonia Warszawa przy 24
                tys swoich kibicow? Mowil o tym Radoslaw Majdan ( gracz Polonii Warszawa )-
                przepelniony stadion, swietny doping, wspaniali kibice, ze czegos takiego nie
                widzial. Gornik spadl z ekstraklasy i w I lidze pomimo zenujcego stylu dalej
                gral: 17 tys - z KSZO i Widzewem , 23 tys GKS Katowie. Przypomne, ze rewelacja
                ekstraklasy sezonu 2009/10, ktora pierwszy raz od lat jest w czubie tabeli, gra
                rewelacyjnie, same superlatywy gra przy frekwencji dochodzacej w porywach do
                8000. Polonia Bytom gra dla 4-5 tys, Odra dla 4 tys a Piast dla 3 tys. I ktos tu
                mowi o radosci. Jest jeden najwiekszy slaski klub, zdecydowanie majacy najwiecej
                kibicow --
              • Gość: hajer Tu masz odpowiedz na swoje bzdury! IP: *.gl.digi.pl 24.04.10, 09:44
                forum.gazeta.pl/forum/w,424,110129335.html
              • Gość: hajer A kto wygrywal w czasach stalinizmu? IP: *.gl.digi.pl 24.04.10, 10:07
                KIBICE GORNIKA. JESTESMY DUMNI Z WIELKIEJ HISTORII I DOKONAN NASZEGO WIELKIEGO
                KLUBU. TAKIEJ HISTORII I OSIAGNIEC NIE MA NIKT. ZADEN POLSKI KLUB. A ujadajace
                pieski niech sie nie osmieszaja. Co to, po wojnie klubow nie mozna bylo
                zakladac? Co to, bo przed wojna istnial juz jeden utytulowany klub ( wspierany
                nawiasem mowiac przez wladze II RP, jako przeciwaga dla silnych niemieckich
                dazen na Slasku ), ktory na bazie utytulowania i popularnosci sprzed wojny mial
                dalej wszystko wygrywac po wojnie? A co to jest Chorzow? Co to inne miasta nie
                moga miec silnych klubow wspieranych przez przemysl zwiazany z tym miastem? Akto
                zdobyl najwiecej trofeow w czasach stalinizmu? Za towarzyszy radzieckichRuchowi
                powodzilo sie znakomicie!!!!!! Wlasnie w latach 1951-53 prezesem GKKF byl
                general radziecki i polski Jerzy Bordzilowski ( kariera tego pana: od 1919 roku
                w Armii Radzieckiej, w 1920 roku walczy po stronie ZSRR w wojnie
                polsko-bolszewickiej, od 1944 roku w Ludowym Wojsku Polskim, od 1954 roku szef
                Sztabu Generalnego LWP, w czerwcu 1956 podczas Wydarzen Poznanskich wydal rozkaz
                krwawego stlumienia protestu robotnikow- bylo 58 ofiar smiertelnych ). No no,
                chorzowscy. Zdobyliscie mistrzostwo wlasnie w 51, 52, 53!!! Lata najwiekszego
                stalinizmu 1949-56 byliscie non stop w pierwszej trojce. Trzeba przyznac, ze
                odbierac medale za mistrzostwo i vice kraju z rak takich ludzi to niezly pasztet
                na tym waszym nieskazitelnym wizerunku. Smiejecie sie z Gornika zarzucajac mu
                komunizm ale trzeba obiektywnie przyznac, ze jestescie gigantyczny krok przed
                Gornikiem. Gornik takich pseudozaszczytow nie dostapil. Polonia Bytom to tez
                czolowy klub czasow stalinowskich. A wtedy nie bylo zartow. Nic nie dzialo sie
                bez zgody towarzyszy. Dopiero w 1956 roku nastepuje odwilz a towarzysze
                radzieccy zostaja odsunieci i wyjezdzaja z Polski. Tak sa znienawidzeni. Jak
                Gornik gral w w II i III lidze w latach 1949-55 to na mecze w Zabrzu
                przychodzilo po 20-30 tysiecy ludzi. Wiecej niz na ten utytulowany Ruch.
                Kibice z Chorzowa , uwazaja oczywiscie do dzisiaj, ze to wielki skandal , ze
                Gornik powstal. No bo, gdyby wtedy Gornika nie stworzono to wszyscy zawodnicy z
                Zabrza i okolic ( ktorzy tworzyli Wielkiego Gornika z lat 57-74 ) trafialiby
                prawdopodobnie do wygrywajacych wszystko co sie dalo w pierwszych latach PRL
                pupilka ze Slaska czyli do Uni Chorzow ( dzisiejszy Ruch ) - i to byloby
                oczywiscie ok, wygrywalibyscie wtedy totalnie wszystko co sie da ( mielibyscie
                prawdopodobnie ze 40 tytulow mistrza kraju, Puchary Polski, itd ) i
                opowiadalibyscie do dzisiaj jacy do byliscie wielcy, wyjatkowi, prawi i jedyni w
                swoim rodzaju! I wmawialibyscie jeszcze wszystkim, ze zostaliscie do tego
                wszystkiego przymuszeni przez socjalistyczna wladze, byliscie meczennikami i
                nalezy wam sie oczywiscie wielki szacunek , bo jestescie klubem zalozonym przed
                wojna. Kazdy musial sie dostosowac do panujacej sytuacji i realiow tamtych
                czasow po 1945 roku. Jedni musieli sie dostosowac zeby mogli powstac, a drudzy
                zeby przetrwac, a jeszcze inni dostosowali sie zeby przetrwac i grac pierwsze
                skrzypce w naszym futbolu. I Ruch z cala pewnoscia nie jest zadnym meczennikiem
                tamtych czasow. Nigdy nim nie byl. Sa kluby upodlone przez komuchow. Sa to
                wielkie i utytulowane kluby II RP: Polonia Warszawa, Warta Poznan i Cracovia.
                • Gość: hajer Tak bylo w stalinizmie IP: *.gl.digi.pl 24.04.10, 10:11
                  Komuchy jak chcialy to nie dawaly wygrywac. Gornik nie ma nic wspolnego z
                  zaglada przedwojennych klubow. Sa natomiast bardzo dobre przyklady niszczenia
                  przez komuchow wielkich przedwojennych klubow i promowania kosztem ich innych. W
                  Chorzowie zniszczono AKS Chorzow. Przed wojna najpopularniejszym klubem w Polsce
                  byl wlasnie Ruch Wielkie Hajduki. Po wojnie Unia-Ruch Chorzow nawet w samym
                  Chorzowie byl juz duzo mniej popularny niz chorzowski - AKS Chorzow.
                  AKS Chorzow:"Po wojnie klub przez kilka lat utrzymywał się w czołówce polskich
                  drużyn piłkarskich. "Zielone Koniczynki" dwukrotnie zajęły trzecie miejsce w
                  Polsce (1946 i 1947), a później
                  grały siedem sezonów w reaktywowanej po wojnie I lidze (1948-1954) pod nazwą
                  Budowlani Chorzów.
                  W pierwszych latach powojennych drużyna należała do najlepszych w Polsce.
                  Zdobycie mistrzostwa uniemożliwili jednak arbitrzy i działacze, którzy
                  faworyzowali rywali, wiedząc, że w meczach z AKS-em obiektywizm i neutralność
                  nie były najważniejsze. Powodem tego było "pochodzenie" i sukcesy klubu w
                  niemieckich rozgrywkach w latach 1940-1944. Przykładem takiego traktowania był
                  mecz z Wartą w Poznaniu (1946), gdzie rywale i "nieznani sprawcy" brutalnie
                  skopali siedmiu zawodników AKS-u. Innym razem, przed spotkaniem z Polonią Bytom
                  agenci Ubecji porwali bramkarza Mrugałę, aby później wypuścić go kilkadziesiąt
                  kilometrów dalej, tak aby nie zdążył już na mecz. Także legendarne zamieszki w
                  czasie i po pojedynku z RKU Sosnowiec są tego dowodem. Dwukrotne spłonięcie
                  drewnianej trybuny stadionu na Górze Redena wydaje się również nieprzypadkowe
                  tym bardziej, iż nigdy nie zostały wyjaśnione przyczyny jej podpalenia. Jeszcze
                  innym, znamiennym przejawem dyskryminacji była tzw. afera włoska. Dotyczyła ona
                  dwóch talentów piłkarskich, Henryka Janeckiego i Wincentego Franiela (Fox´a),
                  którzy w czasie służby wojskowej w niemieckim Wehrmachcie dostali się we
                  Włoszech do alianckiej niewoli
                  i występowali tam w profesjonalnej AC Legnano jako amatorzy, otrzymując pomoc
                  startową i diety za mecze. Po powrocie na Górny Śląsk w roku 1947 i wyrażeniu
                  chęci gry w AKS-ie zostali zawieszeni przez PZPN za domniemane "zawodostwo"[19].
                  Do najbardziej znanych zawodników tego okresu należeli tacy piłkarze jak
                  Maksymilian Barański, Roman Durniok, Henryk Gajdzik, Henryk Janduda, Werner
                  Antoni Janik, Józef Muskała, Henryk Spodzieja i Teodor Wieczorek.W tych latach
                  rozgrywano też derby Chorzowa między Ruchem, a drużyną "Koniczynek", które były
                  tym bardziej ważne dla kibiców AKS-u, ponieważ "Niebiescy" przed wojną nie grali
                  dla Chorzowa lecz dla gminy Hajduki Wielkie[20], na meczach tych śpiewane więc było:
                  "Stać będzie kraj nasz cały,
                  stać będzie Piastów gród,
                  zwycięży nasz AKS,
                  bo to chorzowski klub".
                  Dalsza dyskryminacja klubu przez komunistyczne władze PRL-u za sukcesy
                  piłkarskie podczas niemieckiej administracji za czasów II wojny światowej
                  (władze PRL-u nie uznawały nawet daty powstania klubu[21]), doprowadziła do
                  spadku do drugiej (1954), a później do
                  trzeciej ligi
                  (1958)."
                  • Gość: Helmut polewka towarzyszu hajer!!! IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.04.10, 10:20
                    Porównujesz Złoty Ruch ,który powstał jako symbol dążeń niepodległościowych i
                    szczytnych czynów Powstańców Śląskich w postaci klubu sportowego Ruch Chorzów do
                    szamba komunistycznego powstałego w dzień poswtania PZPR. Porównujesz klub
                    powstały jako wdzięcznoć narodu polskiego w latach powrotu Górnego Śląska do
                    Polski do klubu Górnik ,który powstał na cześc ZSRR i PZPr symboli zniewolenia
                    naszego kraju. Zamilcz czerwony Górniku.Zamilcz i nie kompromituj się zabrzański
                    komunisto.Jeśli piszesz o Ruchu to napisz wszytsko .Ja czytam o Górniku i
                    wstydzę się ,że takie gówno powstało na Górnym Śląsku. Jest jeszcze kilka takich
                    klubów ale powoli odchodzą w niepamięć więc całe szczęscie że gracie już w I
                    lidze a będzie gorzej na 100%
                    • Gość: hajer ochlon oszolomie IP: *.gl.digi.pl 24.04.10, 16:51
                      Urodzic sie w wiezieniu to zaden grzech. Duzo gorzej jest zdradzic i sprzedac
                      sie czerwonym. Zdrajca zawsze moze zdradzic jeszcze raz. Gornik Zabrze to byl
                      klub kochany kolego. Cala Polska mu kibicowala w latach swietnosci. Cala Polska
                      i Polonia za granica. Caly kraj siadal przed telewizorami i odbiornikami
                      radiowymi, gdy Gornik rozgrywal swoje najwieksze mecze. Wszyscy trzymali za
                      Gornika kciuki. Ulice pustoszaly calkowicie . Taki byl i jest fenomen Gornika. I
                      takie sa fakty.
                    • Gość: hajer towarzysze niebiescy IP: *.gl.digi.pl 24.04.10, 16:55
                      Swietni gracze Ruchu Chorzow:
                      Wilimowski - ktory gral w przedwojennym Ruchu Wielkie Hajduki sciagniety byl z
                      FC Katowice. A Wilimowski strzelal bramki na zawolanie.

                      Jan Benigier - ktory gral w Ruchu Chorzow zdobywajacym mistrzostwo w latach 74,
                      75 i 78 byl z Radomska, potem gral w Lodzi, Bydgoszczy i zostal sciagniety do
                      Ruchu. A mowilo sie o nim , ze byl mozgiem zespolu i dogrywal pilki doslownie na
                      centymetry.

                      Edward Szymkowiak - swietny bramkarz niebieskich, ktory zdobyl z Ruchem dwa razy
                      mistrzostwo byl z Szopienic a zostal sciagniety do Ruchu z KS Mała Dąbrówka.

                      Bernard Bem - byl z Szopienic a do Ruchu zostal sciagniety z Kolejarza Katowice.
                      W Ruchu gral w latach 1958-71. Swietny zawodnik grajacy jako napastnik, pomocnik
                      i obronca.

                      Ewald Cebula - zdobyl mistrzostwo z Ruchem w 1951 i 52 roku. Byl z Swietochlowic
                      i grał w Śląsku Świętochłowice skad nakazano mu przejsc do Ruchu Chorzow. Ewald
                      Cebula byl w Ruchu jednoczesnie trenerem i zawodnikiem. Zacytuje encyklopedia
                      pilkarska FUJI- liga polska : " Po wojnie Ewalda Cebule skaperowal do Ruchu
                      Chorzow sam Wiktor Markiefka, wowczas najwazniejszy przodownik pracy, wielki
                      sympatyk niebieskich ". A jaka role odgrywal Cebula w druzynie Ruchu : "
                      urodzony strateg, wykorzystujacy rutyne, przebieglosc i doswiadczenie."

                      Przyklad Cebuli dobrze pokazuje preferencje klubowe nowych wladcow Polski po
                      1945 roku.
                      • Gość: hajer towarzysze niebiescy IP: *.gl.digi.pl 24.04.10, 17:01
                        Czerpali ile wlezie od komuny. Ruch byl bogatym klubem. Chociaz niebiescy tworza
                        zafalszowana propagande, ze Ruch byl zawsze biedniutenki. Napisze wam troszke o
                        tej wielkiej biedzie Ruchu na przestrzeni lat. Sila Ruchu Wielkie Hajduki i
                        Ruchu Chorzow nie była
                        przypadkowa. To był klub wspierany zarówno w II RP, jak i w PRL przez
                        komunistow. Pierwszy cytat odnosi sie do biednej gminy Hajduki Wielkie , ktora
                        bylo stac na wybudowanie stadionu o pojemnosci 40 tysiecy widzow z pierwsza
                        kryta trybuna w Europie ( przypomne tylko , ze II RP byla panstwem mimo wszystko
                        biedy i strajkow ) :
                        "Pierwsze historyczne mecze Ruch rozgrywał na targowisku między dzisiejszymi
                        ulicami Farną i Wrocławską. Tam też rozegrany został pierwszy historyczny mecz w
                        3. edycji Mistrzostw Polski z Cracovią, a obejrzało go 800 widzów. Czasem
                        piłkarze dostawali zezwolenie na granie "Na Kalinie", boisku należącym do
                        niemieckiego BBC. "Niebiescy" formalnie weszli w posiadanie tego obiektu wraz z
                        fuzją z niemieckim BBC w 1923 roku. Boisko to miało powierzchnię żużlową, a
                        także pokryte było popiołem (tzw. "hasie" - popiół, stąd obiekt był nazywany
                        "Hasiokiem"). Z powodu niewymiarowości boisko "Na Kalinie" nie zostało
                        dopuszczone do inauguracyjnych rozgrywek I ligi w 1927, dlatego przez najbliższe
                        3 lata swoje mecze jako gospodarz Ruch rozgrywał na boiskach 1. FC Katowice i na
                        "Górze Wyzwolenia" należacej do AKS Królewska Huta. Na przełomie lat 1929/30
                        boisko "Na Kalinie" zostało przebudowane i przyznane zostało prawo do
                        rozgrywania na nim meczów ligowych przez Ruch. Tuż po zdobyciu pierwszego
                        mistrzostwa Polski w 1933 rada gminy Wielkie Hajduki przeznaczyła teren pod
                        budowę nowego stadionu na ulicy Królewskohuckiej (dziś Cichej) niedaleko dworca
                        kolejowego. Prace trwały od 1 lipca 1934 do lata 1935 ( dzis nawet tak szybko
                        się stadionow nie buduje ) na podstawie projektu inż. Nowaka, a uroczyste
                        otwarcie nastąpiło 29 września tego samego roku. Ukończony obiekt cechował się
                        pojemnością 20 tysięcy widzów i nowoczesnością, a oddaną półtora roku później do
                        użytku zadaszoną, bez użycia słupków podtrzymujących, trybuną główną mogło
                        pochwalić się tylko kilka stadionów na świecie."!!!!!
                        Huta Batory, która sponsorowala Ruch Wielkie Hajduki była bardzo bogatym
                        zakładem jak na owe czasy. W Hucie Batory w ` 1928 r. - oddanie do eksploatacji
                        zespolu Mannesmann III produkującego rury bez szwu. 1933 r. - Polonizacja Huty.
                        Zmiana nazwy na Huta Batory. Zainstalowanie najnowszego w Polsce mlota
                        spadowego. 1936 r. - Zmodernizowanie stalowni i uruchomienie nowej stalowni
                        martenowsko - elektrycznej. `. Na takie inwestycje stac było tylko bogate
                        zakłady, które mialy silne poparcie wladz.
                        Drugi cytat odnosi sie do druzyny Ruchu Wielkie Hajduki, w ktorej rzekomo, jak
                        twierdza kibice niebieskich, zawodnicy sami doplacali do tego zeby w niej grac (
                        bzdura !!!), kupowali sprzet, pracowali ( wszedzie moj drogi wtedy pracowano, a
                        z kazdym rokiem nastepowala coraz wieksza profesjonalizacja uzalezniona
                        oczywiscie od mozliwosci sponsora !!! ).
                        " W 1933 roku "Niebiescy" zdobywają Mistrzostwo Polski i nie rozstają się z nim
                        przez następne trzy sezony (1934, 1935, 1936). Pod opieką Huty Batory klub z
                        Hajduk Wielkich wzmacnia się coraz bardziej, a zimą 1933 roku pozyskuje Ernesta
                        Wilimowskiego z 1.FC Katowice za 1000 zł (kilkukrotny Król strzelców), pod
                        koniec sezonu 1934 zatrudnia pierwszego w historii polskiej ligi trenera -
                        Gustava Wiesera. "
                        Także slowem mówiąc, Ruch byl pod opieka super sponsora jak na owe czasy ( super
                        prosperujacej Huty Batory i Zakładów Azotowych w Chorzowie, którym dyrektorowal
                        tez wielki kibic Ruchu inz. chemik Egeniusz Kwiatkowski, pozniej w latach
                        trzydziestych minister przemyslu i handlu, przyjaciel prezydenta IIRP Ignacego
                        Mościckiego, jego kolega ze studiow, dzieki czemu miał ogromne możliwości
                        dzialania na korzysc niebieskich ) !! Miedzy innymi dzieki temu Ruch mogl sobie
                        pozwolic na sprowadzenie wlasnie zimą 1933 roku Ernesta Wilimowskiego z 1.FC
                        Katowice za 1000 zł ( kilkukrotny Król strzelców , chyba najwybitnijszy zawodnik
                        polski przedwojennej) a pod koniec sezonu 1934 Ruch zatrudnia pierwszego w
                        historii trenera - Gustava Wiesera.
                        Slowem byliscie klubem wspieranym przez wladze polskie, pupilkiem, wspieranym
                        dla przeciwstawienia sie silnym tendencjom niemieckim na slasku.
                        Trzeci cytat pochodzi z Encyklopedii Pilkarskiej Fuji - Liga Polska i dotyczy
                        Ruchu Wielkie Hajduki z 1934 roku:
                        " Do klubu, ktory wygrywal i dobrze placil - chcieli dostac sie najzdolniejsi
                        gracze innych druzyn...." Ruch Wielkie Hajduki był silny dzieki temu, ze stoja
                        za druzyna z tej wiochy silne zaklady przemyslowe rozpędzającego się Slaska (
                        prezes Ruchu Wielkie
                        Hajduki, Wilhelm Blacha miał w swoich kompetencjach ogromny atut - dobra prace w
                        Hucie Batory i innych zakładach aglomeracji `)!!! Slask i kraj na was lozyl, po
                        wojnie to samo.
                        Zaraz po wojnie, od 1946 roku pilkarze Ruchu jezdzili na mecze wyjazdowe
                        ciezarowka!!! Co bylo przeciez gigantycznym super luksusem.
                        W 1946 roku wraca z Anglii przedwojenny gracz Ruchu Gerard Wodorz i jako nowy
                        gracz niebieskich dostaje natychmiast robote w Hucie Batory. Opieka nad Ruchem w
                        owym czasie sprawuja Chorzowskie Zaklady Chemiczne. W 1962 roku Ruch pojechal na
                        tournee po Turcji. Pod koniec 1963 roku Ruch polecial na tornee po ZSRR,
                        przebywajac 10 tys kilometrow w powietrzu. W Odessie, Kutaisi, Krasnodarze,
                        Tkibuli przyjmowano niebieskich jako gosci z Polszy. W lutym 1970 roku znow
                        niebiescy polecieli tym szlakiem zaliczajac dodatkowo: Dusznbe, Karagande,
                        Aszchabadze. Non stop wojaze, non stop.
                        W 1965 roku prezesem Ruchu zostaje wiceminister hutnictwa inz. Ryszard
                        Trzcionka. W 1969 roku do Ruchu trafił Joachim Marx - uznawany za jednego z
                        najlepszych polskich napastników. Transfer
                        udało się sfinalizować dzięki zaangażowaniu prezesa Ryszarda Trzcionki i
                        pozyskaniu przez niego dodatkowych środków finansowych ze Zjednoczenia Hutnictwa
                        Żelaza i Stali.

                        W roku 1969 w Ruchu powstala sekcja Związku Młodzieży Socjalistycznej a w
                        zarządzie tej organizacji znalazlo się trzech
                        przedstawicieli pilkarzy: Antoni Piechniczek, Piotr Branczyk i Jan Rudnow.

                        W Polowie 1970 roku niebiescy polecieli za ocean. W lutym 1971 roku polecieli na
                        tournee po Syrii. W czerwcu tego samego roku Ruch polecial do Francji gdzie gral
                        miedzy innymi z Lille, Valenncies, Lens. Pod koniec 1972 roku Ruch wyjezdza na
                        tournee po Ameryce Południowej. W 1974 roku tez non stop wyjazdy do RFN i
                        sparingi z zachodnimi druzynami - non stop zagraniczne wojaże biednego Ruchu.
                        Komuchy was wspieraly non stop. Czerpaliście od PRL, jak od najlepszej matki.

                        W 1970 roku Ruch Chorzow złożył oferte kupna Kazimierza Deyny z Legii Warszawa.
                        Praktycznie najlepszego polskiego zawodnika tamtych czasow. Zawodnika super
                        druzyny Legii Warszawa, ktora w tym samym roku grala w polfinale Pucharu Europy.
                        Na taka rzecz mogl pozwolic sobie tylko bogaty klub i z silnymi plecami we
                        władzy ludowej. Tym klubem , ktory zlozyl taka propozycje Legii byl Ruch
                        Chorzow. I ta propozycja zostala przez dzialaczy Legii praktycznie
                        zaakceptowana. Tylko wzburzenie warszawskich kibicow spowodowalo, ze do tego
                        transferu nie doszlo.

                        Rozumiem , ze mialy na was lozyc jeszcze zabrzanskie kopalnie?
                        • Gość: hajer towarzysze niebiescy- nie wstydzcie sie IP: *.gl.digi.pl 24.04.10, 17:05
                          No ale przeciez to w 1945 roku na stadionie Ruchu stacjonowalo sowieckie
                          wojsko.Dokladniej sowiecka artyleria. Rosjanie korzystali z niebieskiej
                          goscinnosci, ktora trwala do 30 listopada 1945 roku.

                          Juz w tamtych czasach pilkarze Ruchu jezdzili na mecze wyjazdowe ciezarowka co
                          bylo super luksusem. Jak odbywal sie zaciag pilkarzy do Ruchu po 1945
                          roku.Pilkarz Ruchu z tamtych czasow Alojzy Dzielag, ktory pracowal w strazy
                          przemyslowej mial kontakt z wieloma robotnikami, ktorzy uprawiali futbol przed
                          wojna i dobrze grali w pilke. Dzielag chodzil, wylapywal najlepszych i podsuwal
                          im deklaracje wstapienia do Ruchu.
                          W tamtych czasach pilkarze Ruchu lubili sobie chlapnac, o czym mowil sedzia
                          meczu w Swietochlowicach gdzie gral Ruch, przed meczem kapitan niebieskich Brom
                          obalil raz dwa przed meczem flaszeczke z kolegami, a w czasie meczu gracze
                          niebieskich:Alfred Gruszka i Karol Dziwisz pare razy przylozyli sedziemu w twarz
                          i po kostkach.
                          W 1946 roku wraca z Anglii przedwojenny gracz Ruchu Gerard Wodorz i jako nowy
                          gracz niebieskich dostaje robote w Hucie Batory. Opieka nad Ruchem w owym czasie
                          sprawuja Chorzowskie Zaklady Chemiczne.
                          W 1948 roku prasa publikuje ogrmne artykuly na pierwszych stronach o pupilku z
                          Chorzowa: Sport - " W Hajdukach powstaje pierwszy w Polsce klub na skale
                          swiatowa ", Przglad Sportowy - " Wielkie plany inwestycyjne Ruchu "! W 1948 roku
                          Ruch rozegral mecz z AKS Chorzow - " na konto budowy wspolnego Domu Partyjnego "!

                          W 1948 roku utalentowany mlody bramkarz Edward Szymkowiak trafia do
                          reprezentacji Slaska juniorow. Dwa lata poaniej po lini resortowej za przykazem
                          partyjnych wladz trafia do Unii czyli Ruchu Chorzow. Jak sam mowil byly momenty,
                          ze nie chcial grac w Ruchu ale nie mial wyjscia. Po powolaniu do wojska do
                          Legii, po odbyciu sluzby nie wraca juz do Ruchu tylko do Polonii Bytom.

                          W 1951 roku lige wygrala Wisla ale tytul przyznano zdobywcy Pucharu Polski czyli
                          Ruchowi Chorzow.

                          Nie mozna zapominac o Wiktorze Markiewce, ktory byl osobistym przyjacielem
                          towarzysza Bieruta, byl wielkim kibicem niebieskich z tamtych czasow, wielkim
                          przodownikiem pracy, ktory bil rekordy pracy. To on skaperowal do Ruchu
                          swietnego pilkarza Ewalda Cebule. Ewald Cebula byl w Ruchu jednoczesnie trenerem
                          i zawodnikiem. Zacytuje encyklopedia pilkarska FUJI- liga polska : " Po wojnie
                          Ewalda Cebule skaperowal do Ruchu Chorzow sam Wiktor Markiefka, wowczas
                          najwazniejszy po Pstrowskim przodownik pracy, cichy sympatyk niebieskich ". A
                          jaka role odgrywal Cebula w druzynie Ruchu: " urodzony strateg, wykorzystujacy
                          rutyne, przebieglosc i doswiadczenie.". Przyklad Cebuli dobrze pokazuje
                          preferencje klubowe nowych wladcow Polski po 1945 roku.
                          To ten sam Markiefka osobiscie interweniowal u towarzysza Bieruta i marszalka
                          ZSRR Konstantego Rokossowskiego, aby Cieslik nie zostal powolany do odbycia
                          sluzby wojskowej w Legii co bylo ogromnym ewenementem i precedensem w kraju.
                          W 1951 roku niebiescy grali " na czesc II swiatowego kongresu obroncow pokoju "
                          , podpisali oczywiscie Apel Sztokholmski, z AKS stoczyli pojedynek o Puchar
                          Towarzystwa Przyjazni Polsko Radzieckiej, ligowy mecz z Garbarnia zagrali w
                          ramach " soldarnosci z
                          Korea wspanialego przywodce Kim Ir Sena ". W tym samym czasie wielka niebieska
                          robotnicza rodzina Ruchu poparla apel swojego protektora, przodownika pracy
                          Wiktora Markiefki " o wzmozenie wysilkow dls realizacji planu szescioletniego ".
                          A ikona Ruchu z tamtych czasow Teodor Peterk, zobowiazal sie : " jako instruktor
                          Ruchu do trenowania jednej z druzyn wiejskich przez conajmniej 8 godzin
                          tygodniowo ".
                          1 Maja 1950 roku Glowny Komitet Kultury Fizycznej nagrodzil Gerarda Cieslika
                          premia pieniezna. W tym samym roku Ruch wzmocniony dwoma pilkarzami Wisly
                          rozegral we Wroclawiu mecz z Dynamem Tibilisi w ramach umocnienia przyjazni
                          polsko - radzieckiej. Taki sam mecz rozegral Ruch w 1954 roku w Chorzowie z
                          Dynamem Kijow.

                          W 1963 roku miala miejsce tzw. fuzja Ruchu ze Startem Chorzow. Polegala ona na
                          tym, ze Start wniosl do Ruchu 63 pilkarzy i przestal istniec.

                          W 1965 roku prezesem Ruchu zostaje wiceminister hutnictwa inz. Ryszard
                          Trzcionka. W 1969 roku do Ruchu trafił Joachim Marx - uznawany za jednego z
                          najlepszych polskich napastników. Transfer udało się sfinalizować dzięki
                          zaangażowaniu prezesa Ryszarda Trzcionki i pozyskaniu przez niego dodatkowych
                          środków finansowych ze
                          Zjednoczenia Hutnictwa Żelaza i Stali.

                          Sezon 1977/78 był niezwykle trudny dla wszystkich górnośląskich klubów. Po
                          zakończeniu sezonu 1977/78 prasa formułowała pod adresem klubu oskarżenia o
                          nieuczciwość, które stały się powodem rezygnacji
                          z funkcji trenera przez Teodora Wieczorka.

                          W roku 1969 w Ruchu powstala sekcja Związku Młodzieży Socjalistycznej a w
                          zarządzie tej organizacji znalazlo się trzech przedstawicieli pilkarzy: Antoni
                          Piechniczek, Piotr Branczyk i Jan
                          Rudnow. W Polowie 1970 roku niebiescy polecieli za ocean. W lutym 1971 roku
                          polecieli na tournee po Syrii. W czerwcu tego samego roku Ruch polecial do
                          Francji gdzie gral miedzy innymi z Lille, Valenncies, Lens. Pod koniec 1972 roku
                          Ruch wyjezdza na tournee po Ameryce Południowej. W 1974 roku tez non stop
                          wyjazdy do RFN i sparingi z zachodnimi druzynami.
                          • Gość: hajer Re: towarzysze niebiescy- chwalcie sie IP: *.gl.digi.pl 24.04.10, 17:10
                            To chyba z tych czasow:
                            Kraków: 22.05.1950r. mecz Unia Ruch Chorzow - Ogniwo Cracovia Krakow 2:1. Przed
                            meczem zawodnicy obu zespołów wraz z sędziami i kierownictwem klubow podpisali
                            uroczyscie apel pokoju. Uroczystość podpisania poprzedziło odczytanie rezolucji
                            przez Parpana i Kubalanke. Parpan powiedział m.in.: `Solidaryzujemy się z
                            uchwałami kongresu sztokholmskiego i żądamy bezwarunkowego zakazu użycia
                            energii atomowej. Odpowiedzią na to, na zakusy anglo-amerykańskich podżegaczy
                            wojennych będzie wzmożona praca nad szybszym i lepszym wykonaniem planu
                            6-letniego, nad uzyskaniem coraz to lepszych wyników sportowych''

                            Wywiad Czado z Eugeniuszem Lerchem, super pilkarzem Unii Ruchu Chorzow.
                            Pracowałem w tokarni przy gwintowaniu rur. Na szczęście majster patrzył na mnie
                            ulgowo - jeśli zaczynałem o godz. 7, to kończyłem o godz. 11 i mogłem iść na
                            trening - wspomina Eugeniusz Lerch. Jeden z najwybitniejszych śląskich
                            snajperów, legenda Ruchu Chorzów kończy w niedzielę 70 lat. Już jako dziecko był
                            uważany za wielki talent. Pierwsza wzmianka o nim w gazecie ukazała się, kiedy
                            miał 11 lat. Było to w 1950 roku. `Pamiętasz zobowiązanie piłkarzy chorzowskiej
                            Unii [tak w czasach stalinowskich musiał nazywać się Ruch - przyp. red.]
                            gremialnego zdobycia odznaki Sprawny do Pracy i Obrony ? Zawodnicy tego klubu
                            wykonali zobowiązanie i zdobyli dotychczas 161 odznak sprawności fizycznej.
                            Najmłodszym ze zdobywców odznaki jest Lerch, który liczy 11 lat'. W prasie
                            ukazywały się zdjęcia chłopca z podpisami `Lerch Eugeniusz żongluje już 115 razy
                            prawa nogą' albo `14-letni Gienek Lerch ćwiczy pilnie sztukę główkowania'...

                            Oczywiscie. W Zabrzu byly bardzo silne kopalnie, ktore lozyly na Gornika. A w
                            takim Chorzowie byla Huta Batory. Nie ma zadnej roznicy miedzy ministrem
                            gornictwa panem Szlachta a wszechwladnym ministrem hutnictwa panem Trzcionka,
                            ktory prezesowal Ruchowi. Pieniadze na utrzymanie Ruchu dawal zarzad glowny
                            federacji Hutnik - Zjednoczenie Hutnictwa Zelaza i Stali a takze kilka
                            dziesiatek roznej wielkosci zakladow z rejonu Chorzowa. Jest tylko gigantyczna
                            dysproporacja: bardzo silne gorniczo Zabrze i hutniczo slabiutki stosunkowo
                            Chorzow. Ale mimo wszystko huty na Ruch kase ladowaly.

                            Ruch Chorzow-Histria klubow FUJI podaje, ze w czasie eliminacji do Mistrzostw
                            Swiata w RFN w 1974 roku, żaden zawodnik Ruchu Chorzow czyli najlepszej druzyny
                            w kraju nie bral udzialu w meczach eliminacyjnych z Walia i Anglia. Najlepsi
                            zawodnicy Ruchu Chorzow ( Marx i Maszczyk obydwaj przewidywani do kadry )
                            odniesli kontuzje w meczu z Gwardia??? Kierownictwo Ruchu bylo oskarzane o
                            namowienie obu pilkarzy do sfingowania tych urazow, aby ci nie musieli grac w
                            ramach eliminacji do mundialu z bardzo ostro grajacymi Anglikami. Ruch zdobywa w
                            tym okresie dwa mistrzostwa kraju i Puchar Polski. Gornik ( tez walczacy o
                            mistrzostwo ) i inne kluby w odroznieniu od Ruchu wystawia bez wahania swoich
                            najlepszych zawodnikow na potrzeby reprezentacji, Lubanski odnosi w meczu z
                            Anglikami bardzo ciezka kontuzje. Gornik traci na dlugi czas swojego najlepszego
                            napastnika. Tylko dlatego przegrywa walke o tytul z Ruchem. Tak to bylo.

                            A wiesz jak Ruch postepowal w PRL? Jozef Wandzik ( ur. w Tarnowskich Gorach, od
                            malego kibicowal Gornikowi ) chcial przejsc koniecznie w 1985 roku na sile do
                            Gornika z Ruchu to go tam probowano zatrzymac wszelkimi sposobami utracajac
                            mlodego super zdolnego bramkarza mlodego pokolenia. Nie dano mu grac w pierwszym
                            skladzie ( w momencie gdy niebiescy dowiedzieli sie, ze chce przejsc do Gornika
                            przestal grac w druzynie choc byl mlody i perspektywiczny ). Na stadionie Ruchu
                            odczytano wtedy przez megafony komunikat, ze Wandzik bedzie zdyskwalifikowany na
                            trzy lata ( wyobrazcie sobie co to znaczy dla mlodego chlopaka ). Ale pomimo
                            tych szykan tego dopial swego i przeszedl do Gornika. Dodam tez , ze niebieski
                            Andrzej Bucol tez od zawsze kibicowal Gornikowi i chcial bardzo w nim grac.
                            • Gość: paw72 Re: towarzysze niebiescy- chwalcie sie IP: *.sileman.net.pl 25.04.10, 01:01
                              Merytorycznie "siedzi i czyta" logicznie "pedał"..........
                          • Gość: paw72 Re: towarzysze niebiescy- nie wstydzcie sie IP: *.sileman.net.pl 25.04.10, 01:08
                            ...............kopiuj,wklej,to twoja wiedza......
                  • Gość: Helmut polewka Praqwda boli ,co żabolu? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.04.10, 10:29
                    Nie porównuj Ruchu do Górnika.Nie porównuj Klubu który powstał na bazie czynu
                    powstańców Śląskich i dążen niepodległościowych do czynu polskich zdraców
                    ,komunistow ,którzy stworzyli twój Górnik na cześc i chwaę komunizmu i PZPr w
                    dniu 15 grudnia. Dniu powstania PZPR>.Nie bądz hipokrytą ,dobrze wiesz że
                    historia Górnika to szambo w porównaniu do histori patriotycvznej Ruchu Chorzów.
                    Nie zmienisz genezy twojego klubu. Górnik zawsze będzie maił korzenie w
                    komuniżmie i był to klub niestety czerwony jak mało który w Polsce.
                    • Gość: rush niebieski Re: Praqwda boli ,co żabolu? IP: *.adsl.inetia.pl 24.04.10, 10:58
                      Brawo Helmut a wielu nie chce znać prawdy o swoim klubie bo tak wygodniej lub wstyd.
                    • Gość: hajer Wszyscy najlepsi mieli geac u nich? hehe IP: *.gl.digi.pl 24.04.10, 17:13
                      Taki Szoltysik i Oslizlo ( obydwaj wybitni gracze Gornika ) mieli grac w Ruchu (
                      nie poznali sie tam na nich, olali ich) , ale ich tam niepowaznie potraktowano,
                      dlatego przyszli do Gornika.
                      Zygfryd Szoltysik podpisal jedynie wstepna karte zgloszenia do Ruchu.Sam
                      Szoltysik o dzialaczach Ruchu powiedzial: "ze potraktowali go niepowaznie"! W
                      Chorzowie "skapili Szoltysikowi na garnitur, jaki zazyczyl sobie mikroskopijny
                      junior"! W Zabrzu garnitur Szoltysikowi dali i chlopak wybral Gornika. A po
                      latach stwierdzil wprost: " to byla najlepsza decyzja jaka moglem podjac"!
                      Mlody, zdolny wiec niebiescy mysleli, ze i tak bedzie musial grac u nich, bo
                      przeciez przedwojenna slawa, powojenne i przedwojenne poparcie wladz.

                      Stanislaw Oslizlo:
                      "Do Wisły Kraków poszedł... sam. Był rok 1955. 18-letni maturzysta chciał zdawać
                      do Wyższej Szkoły Rolniczej w Krakowie. Jeszcze wcześniej zgłosił się do klubu z
                      Reymonta. Nikt go nie przyjął. Ostatecznie został studentem pierwszego roku
                      Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Katowicach. I trafiłem do miejscowego Kolejarza...."
                      "W 1959 roku Oślizło był już gwiazdą. Jak sam twierdzi, Pogoń Szczecin oferowała
                      kapitalne warunki. Było jednak daleko. On sam chciał grać w Ruchu Chorzów.
                      Miałem już wtedy używanego Moskwicza. Pojechałem na Cichą i nic z tego nie
                      wyszło. Przyjął mnie jakiś magazynier, odesłał do niby-członka zarządu, a ten
                      stwierdził, że nie bardzo może pomóc. Kazał przyjechać w innym terminie. I
                      pojechałem do Chorzowa, już jako gracz Górnika."
    • Gość: plum Wszyscy kibice w Zabrzu na biało! IP: *.c201.msk.pl 24.04.10, 12:54
      chyba wszyscy na czerwono
    • Gość: gorniküberalles Wszyscy kibice w Zabrzu na biało! IP: *.versanet.de 24.04.10, 16:30
      Bula ciula RUCH spuch!!!!!!!!!
      • Gość: rush niebieski Re: Wszyscy kibice w Zabrzu na biało! IP: *.adsl.inetia.pl 24.04.10, 23:54
        Epitety to wasza specjalność no właśnie to widać po tabeli masz 0 argumentów.
        • Gość: ładowacz Re: Wszyscy kibice w Zabrzu na biało! IP: *.stk.vectranet.pl 25.04.10, 23:50
          Panie Darku fajnie Pan piszesz,tylko dlaczego jako hajer?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka