Dodaj do ulubionych

To nie wina kolejarza

IP: *.dynamic.chello.pl 17.08.11, 11:25
nie jęcz bo obsługujecie nas jak bydło. zamknąc, zlikwidować!
zacznijcie od siebie.
Obserwuj wątek
    • Gość: ziuta To nie wina kolejarza IP: *.altec.pl 17.08.11, 11:50
      a ten syf w wagonach to tez wina Grabarczyka czy sprzataczek jak sprzataja a do czego polwolani sa SOKisci a konduktorzy lewa kase biora to wina Tuska czy Grabarczyka napewno powiecie ze to marginalna sprawa i ten wszechwlady brod na dworcach to wina Tuska czy Grabarczyka mysleliscie ze jak natworzycie spolek to bedziecie zarabiac krocie a do roboty sie zabrac panowie
    • Gość: marek To nie wina kolejarza IP: *.welnowiec.net 17.08.11, 12:15
      W odpowiedzi na lament pracownika PKP...

      Jakoś nie zauważyłem, by bałagan na kolei nastąpił w ostatnim czasie za rządów ostatniego ministra. Bałagan ciągnie się od 20 lat i jest przedłużeniem bałaganu z czasów PRL. Należy więc winić wszystkich ministrów wszystkich rządów.

      Z tego co wiem, nikt nie "zabrał" pieniędzy na inwestycje kolejowe by przeznaczyc je na drogi, tylko w ostatnim momencie, gdy niewykorzystane przez kolej pieniądze miały przepaść, przesunięto je na inwestycje drogowe. Owszem, rozumiem rozgoryczenie panów kolejarzy, którzy oczyma wyobraźni widzieli te pieniądze we wlasnych portfelach...

      Natomiast tak perfidnej demagogii, jak w stwierdzeniu, byśmy sami spróbowali pracy na kolei, zanim zaczniemy krytykować jej pracowników, dawno nie słyszałem... Toż to się przecież w tym stwierdzeniu marzy dyktatura! Nie dość, że strajki wybuchają zawsze w momentach, gdy pociągi są najbardziej potrzebne (początek i koniec wakacji, okresy przedświąteczne), to na dodatek krytykować nie można?!

      Co do okradania kolei to nie tyle rządy ją okradają, ile... sami kolejarze, którzy z regularnością zegarka od 20 lat strajkują szantażując rządy i społeczeństwo by otrzymać większe pensje. Jeśli o coś można winić kolejnych ministrów to wyłącznie za to, że ulegają tym strajkom, bojąc się sparaliżowania państwa.

      Polskie koleje w zasadzie nie istnieją. Coś tam jeździ jeszcze na zasadzie inercji. Jak ten stary dom w dowcipie, który stoi tylko dlatego, że nie wie, w którą stronę się przewrócić. Kolejarze głośno wołają, że strajkują w interesie pasażerów. Uwierzyłbym, gdybym słyszał choć raz o strajku, którego celem jest inwestycja, nie podniesienie pensji. W takich warunkach każda firma by dawno upadła. Nie twierdzę, że za stan kolei odpowiadają wyłącznie kolejarze. Jenak nie ulega wątpliwości, że walnie się przyczynili do jej upadku.
      • Gość: wowo Re: To nie wina kolejarza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.11, 22:51
        [i]> Jakoś nie zauważyłem, by bałagan na kolei nastąpił w ostatnim czasie za rządów
        > ostatniego ministra. Bałagan ciągnie się od 20 lat i jest przedłużeniem bałagan
        > u z czasów PRL. Należy więc winić wszystkich ministrów wszystkich rządów.


        Jesteś albo mało spostrzegawczy, albo bardzo młody. Za czasów PRL nastąpiła rozbudowa infrastruktury kolejowej. Również w naszym regionie budowano i modernizowano linie kolejowe. Zelektryfikowano większość torów. Inwestowano w nowy tabor. Tworzono oddziały szkolące kolejarzy na wszystkich szczeblach: zawodówki, technika, politechniki. Przy pracach torowych zatrudniani byli żołnierze i więźniowie. Samochodów było niewiele, więc przytłaczająca większość ludzi przemieszczała się pociągami. Przepełnionymi i tanimi. Bałagan na kolei rozpoczął się od podziału na liczne spółki, na czele których stanęli niekompetentni ludzie z nadania partyjnego klucza. Specjaliści po ogrodnictwie czy historii sztuki.

        > Z tego co wiem, nikt nie "zabrał" pieniędzy na inwestycje kolejowe by przeznacz
        > yc je na drogi, tylko w ostatnim momencie, gdy niewykorzystane przez kolej pien
        > iądze miały przepaść, przesunięto je na inwestycje drogowe. Owszem, rozumiem ro
        > zgoryczenie panów kolejarzy, którzy oczyma wyobraźni widzieli te pieniądze we w
        > lasnych portfelach...


        Pod naciskiem UE pieniądze te nie zostały przeznaczone na asfalt. Pieniądze najprawdopodobniej przepadną, bo polscy decydenci nie uważali za stosowne zabezpieczyć funduszy na remont infrastruktury kolejowej.
        Jeśli chodzi o rozgoryczenie kolejarzy, to uważam, że jest ono uzasadnione. Każdy, kto śledzi sytuację na torach wie, że unijne pieniądze nie mogły trafić do portfeli pracowników kolei, ale musiały byś przeznaczone na remonty torów: zabudowę nowoczesnych urządzeń, umożliwiających zwiększanie prędkości oraz nowy tabor mogący poruszać się po wyremontowanych torach. Pieniądze unijne trafiłyby do kieszeni pracowników firm produkujących tabor, urządzenia, opracowujące projekty i budujące linie kolejowe. Budujące, bo stare urządzenia nadają się do demontażu. Wszystkie te zadania wykonują spółki i zakłady będąca poza PKP.

        > Natomiast tak perfidnej demagogii, jak w stwierdzeniu, byśmy sami spróbowali pr
        > acy na kolei, zanim zaczniemy krytykować jej pracowników, dawno nie słyszałem..
        > . Toż to się przecież w tym stwierdzeniu marzy dyktatura! Nie dość, że strajki
        > wybuchają zawsze w momentach, gdy pociągi są najbardziej potrzebne (początek i
        > koniec wakacji, okresy przedświąteczne), to na dodatek krytykować nie można?!


        No cóż? Chyba kolejarz jest rozgoryczony, że nie ma komu przekazać swoich umiejętności, bo brak chętnych do pracy na kolei. Zdaje się, że tylko politechniki kształcą kolejarzy, a który inżynier podejmie pracę w piątek i świątek za ok. 2 tyś. brutto.

        > Co do okradania kolei to nie tyle rządy ją okradają, ile... sami kolejarze, któ
        > rzy z regularnością zegarka od 20 lat strajkują szantażując rządy i społeczeńst
        > wo by otrzymać większe pensje. Jeśli o coś można winić kolejnych ministrów to w
        > yłącznie za to, że ulegają tym strajkom, bojąc się sparaliżowania państwa.


        Śmiem twierdzić, że ministrowie obawiają się utraty stanowisk i dlatego nic nie robią w sprawie poprawienia sytuacji na polskich torach. Prezesi poszczególnych spółek zmieniają tylko spółki. Dożywotnio będą prezesami. Zwolnienia następują tylko wśród pracowników najniższego szczebla. Świetnym przykładem jest tu Telekomunikacja Kolejowa, w której zatrudnieni są chyba sami prezesi, zdaje się w Gdańsku. Ciekawe, jaka jest jakość świadczonych przez nich usług?
        Co do okradania kolei, to nie bardzo wiem, co można z torów wykorzystać w domu. Z komunikatów policji wnioskuję, że złom jest łakomym kąskiem dla złodziei. Zadziwia bezradność policji i kolejarzy w zabezpieczeniu mienia kolejowego. Choć studzienki na drogach też znikają. Może właściciele złomnic nie obawiają się skupować elementów infrastruktury kolejowej? Może niewłaściwa kwalifikacja przestępstwa dla złodziei? Wyżej wzdychasz do kolei z lat międzywojennych, więc może należy wprowadzić obowiązujące wtedy prawo do strzelania do osób postronnych będących na torach, traktując ich jako potencjalnych sabotażystów?

        > Polskie koleje w zasadzie nie istnieją. Coś tam jeździ jeszcze na zasadzie iner
        > cji. Jak ten stary dom w dowcipie, który stoi tylko dlatego, że nie wie, w któr
        > ą stronę się przewrócić. Kolejarze głośno wołają, że strajkują w interesie pasa
        > żerów. Uwierzyłbym, gdybym słyszał choć raz o strajku, którego celem jest inwes
        > tycja, nie podniesienie pensji. W takich warunkach każda firma by dawno upadła.
        > Nie twierdzę, że za stan kolei odpowiadają wyłącznie kolejarze. Jenak nie uleg
        > a wątpliwości, że walnie się przyczynili do jej upadku.
        [/i]

        I dlatego potrzebne są radykalne zmiany na kolei. Jak najmniej polityki. Opracowanie mądrego planu, który będzie konsekwentnie realizowany. Tylko każdy plan będzie wymagał dużych nakładów finansowych, a efekty będą widoczne za kilkanaście lat. Czyli nie będzie można pochwalić się efektami przy najbliższych wyborach, a opinia publiczna może byś zawiedziona powolnością wprowadzanych zmian. Rzetelność redaktorów komentujących rzeczywistość na torach pozostawia wiele do życzenia.
        Czy przez strajk kolejarze uzyskają poprawę sytuacji na torach? Wątpię.
        Może dostaną podwyżkę, może odwołają prezesów czy dyrektorów, którzy po jakimś czasie obejmą posadki w innych spółkach kolejowych, może aktywiści związkowi załapią się na ciepłe posadki ( np. obecny dyrektor PR, który jeszcze niedawno był przewodniczącym Solidarności w PLK) ? I to chyba wszystko. Będziemy jeździć klekotami po rozsypujących się torach (PR) lub nowoczesnym taborem po rozsypujących się torach (KŚ), a niedobitki podstarzałych kolejarzy będą łatać co się da, żebyśmy doturlali się do celu podróży. My i oni niezadowoleni z jakości oferowanych Polakom usług kolejowych. Podjudzani przez dziennikarz, opluwający się nawzajem na forach internetowych i słuchający mętnych tłumaczeń i obietnic polityków.
    • Gość: Były podróżny To nie wina kolejarza IP: *.ip.netia.com.pl 17.08.11, 14:33
      "Bądźmy obiektywni w tym, co piszemy. Skoro pani kupującej bilet tak bardzo nie spodobała się obsługa i proponuje, żeby zatrudnić młodszych i bardziej wykształconych, niech sama spróbuje tego chleba!"

      Zachodzi pytanie, czy to że osoba obsługująca podróżnych wykonuje "ciężką" pracę upoważnia ją do tego, aby odnsić się w opisany przez podróżną sposób ?? Moim zdaniem nie ale najwyraźniej pracownik grupy PKP ma inne zdanie na ten temat. Jego zdaniem, praca którą wykonuje Pani w okienku biletowym upoważnia ją do tego aby być nieuprzejmym i wulgarnym wobec osoby, która chce kupić bilet i zapłacić PKP za usługę. Można tym samym odnieść wrażenie, że dla PKP i tej nieuprzejmej Pani z okienka biletowego lepiej byłoby gdyby podróżni nie kupowali biletów albo może w ogóle nie było podróżnych ... Uhm ale się rozmarzyłem ... wyobrażacie sobie ... cisza i spokój ... nikt nie zawraca dupy, że chce jakiś bilet ... a do tego jeszcze zarobki jak na zachodzie .... CZAS SIĘ OBUDZIĆ
      Więcej... katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,10126129,To_nie_wina_kolejarza.html#ixzz1VHw6equh
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka