Dodaj do ulubionych

Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i po...

24.09.12, 09:06
Inwigilacja postępuje. Dziś pytanie o wykształcenie i liczbę pokoi, jutro - o wyznanie i sympatie polityczne. A wszystko to po to, żeby zatrudnione biurwy miały co robić. To samo tyczy się tzw. psychologów i pedagogów szkolnych. Słyszał ktoś o tym, żeby dzieciaki były pod ich obserwacją te 20 lat temu? Problemy załatwiał na bieżąco wychowawca, a dziś byle gó... i już dywanik u paniusi, która próbuje dorobić na siłę dupie uszy. Zamiast nawiedzonych "psycholożek i pedagożek" (bo facetów niestety w szkołach w tej profesji jak na lekarstwo) przydaliby się na stałe lekarz i dentysta, jak to bywało dawniej, bo stan zdrowia, zwłaszcza uzębienia dzieciaków jest do bani. A najlepszym psychologiem i pedagogiem w jednym powinien być wychowawca klasy (z przyczyn mi nie znanych w podstawówkach są to zawsze baby, ale niektóre "mają jaja", więc dodatkowych etatów w tym względzie nie potrzeba).
Obserwuj wątek
    • najlepszy-miecio Nie macie pojęcia ile ton formularzy produkują 24.09.12, 09:25
      urzędasy, które potem każe się wypełniać lekarzom i pielęgniarkom. Niedługo już w ogóle nie będzie czasu na leczenie...
    • bez_alternatywy komuna to była pikuś 24.09.12, 09:35
      SB w kraju Tuska to dopiero bolszewia
      • titta Re: komuna to była pikuś 24.09.12, 11:18
        A co ma Tusk do tego? Te pytania wlasnie od czasow komuny sie nie zmianily...
        Bo trzeba by bylo aby ktos zadal sobie pytanie "w jakim celu", a nie tylko udawal, ze pracuje.
        Z drugiej strony jestem w stanie zrozumiec, ze dziecko z astma w malej kawalerce, z mama o zawodowym wyksztalceniu to troche inna historja niz dziecko z astma w bogatym domu (rodzicow stac na lekarstwa i mniejsza statystycznie szansa, ze choroba bedzie zaniedbana). Tylko, czy poza zebraniem informacji ktos to wykozysta by naprawde dziecku pomoc? Czy raczej - zrobilismy co moglismy, obowiazek odfajkowany?
        • Gość: aga Re: komuna to była pikuś IP: *.dynamic.chello.pl 24.09.12, 11:52
          a ja niekoniecznie jestem w stanie zrozumieć. częstokroć właśnie taka mama z zawodowym wykształceniem, w malutkim mieszkaniu lepiej zadba o dziecko niż wykształcona mamusia w wielkim domu. często nie mają one na nic czasu, bo kariera, fryzjer, ploteczki, manicure itd. a dzieckiem zajmuje się opiekunka, która ma wszystko w d..e.
          Mam obok siebie kilka takich przykładów niestety
          • polsz Re: komuna to była pikuś 24.09.12, 14:16
            może zadba jako matka o rozwój emocjonalny ale w nauce nie pomoże, warunków rozwojowych nie stworzy. Niie dlatego, że nie chce ale dlatego, że nie umie, nie rozumie i nie ma możliwości.
            Oczywiście nie jest powiedziane, że ta bogata to zrobi.
            Ale mając te dane łatwiej zdiagnozować przyczyny takiego czy innego stanu rzeczy
            • Gość: Kika75 Re: komuna to była pikuś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.12, 14:23
              No dobrze, zdiagnozują i się pytam co dalej?? Pomogą? Znajdą większe mieszkanie? Pomogą stworzyć warunki rozwojowe?? A w ogóle to czy ktoś z zawodowym wykształceniem jest głupszy niz ten po wyższych studiach? Otóż nie! W dzisiejszych czasach byle kto zrobi studia, wystarczy troche kasy i gotowe i czy to znaczy, że dziecko bedzie miało większe warunki rozwojowe???
              • Gość: Ada Re: komuna to była pikuś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.12, 17:43
                Niekoniecznie. Wielu w wyższym wykształceniem zasila szeregi bezrobotnych i przelewa swoje zniechęcenie na pociechy. I leków za darmo też raczej nie załatwi.
          • Gość: Joanna Re: komuna to była pikuś IP: *.toya.net.pl 25.09.12, 19:31
            Akurat liczba pokoi ma znaczenie. Dziecko powinno mieć własny pokój. Gdybyśmy byli w Niemczech, to brak pokoju dla każdego dziecka przynajmniej budziłby czujność władz wobec takiej rodziny, a często powodowałby umieszczenie dziecka w rodzinie zastępczej do czasu aż rodzice zorganizują właściwe warunki dla dzieci.
      • Gość: moin Re: komuna to była pikuś IP: *.96.228.189.tvksmp.pl 24.09.12, 12:31
        chyba nie pamiętasz komuny.Pamiętam,że ponad 20 lat temu w książeczce zdrowia dziecka był zawsze wpisany zawód i wykształcenie rodziców,a w dzienniku szkolnym było nawet miejsce pracy i telefon do pracy i nikt z tego powodu afery nie robił.
        • Gość: 123 Re: komuna to była pikuś IP: *.jeleniagora.vectranet.pl 25.09.12, 15:55
          20 lat temu miałam do książeczki ubezpieczeniowej wpisane,że kupiłam podgrzewacz do butelek dla niemowląt.Bez wpisu pani nie chciała sprzedać podgrzewacza.Książeczkę z wpisem mam do dzisiaj.
          • Gość: 123 Re: komuna to była pikuś IP: *.jeleniagora.vectranet.pl 25.09.12, 16:03
            przepraszam,nie 20 a 24 lata temu.
      • Gość: kobieta50+ Te pytania są właśnie z czasów komuny IP: *.dynamic.mm.pl 24.09.12, 13:30
        Powiem więcej, za PRL-u nie tylko wymagano takich szczegółowych danych, ale wychowawca musiał odwiedzić pierwszoklasistę w jego domu! Nauczyciel lustrował i musiał to zapisać, jakie warunki ma uczeń w domu, pytania były bardzo szczegółowe i dotyczyły nawet ilości łóżek. I proszę nie piszcie, że to nieprawda, bo doskonale pamiętam wizytę mojej wychowawczyni w naszym mieszkaniu (wizyty były zapowiadane). Były też różne inne formularze do wypełnienia przy różnych okazjach - u lekarza, w szkole, przy wyjeździe na kolonie. W tych formularzach trzeba było podawać wykształcenie rodziców, miejsce pracy, rodzeństwo i innych członków rodziny mieszkających razem (np. babcię czy wujka), pytano o ilość izb w mieszkaniu, a często też o ilość łóżek.
        • Gość: le Ming Re: Te pytania są właśnie z czasów komuny IP: 178.73.49.* 24.09.12, 14:41
          > Powiem więcej, za PRL-u nie tylko wymagano takich szczegółowych danych, ale wyc
          > howawca musiał odwiedzić pierwszoklasistę w jego domu!

          Cóż, mówiąc oględnie... Nie wszędzie tak było, uwierz mi.
          • Gość: Joanna Re: Te pytania są właśnie z czasów komuny IP: *.toya.net.pl 25.09.12, 19:39
            Nie wierzę. Moja siostra była wtedy początkującą nauczycielką i musiała swoich uczniów odwiedzać w domu, a następnie pisać z tego szczegółowy raport. To był oficialny wymóg władz oświatowych. Nie dało się tego ominąć. A w dzienniku była rubryka z zawodem i miejscem pracy rodziców. Jeśli rodzic nie przychodził na wywiadówki albo dzieci były niedopilnowane, to dzwoniło się do kadrowej albo dyrektora, rodzic musiał wstydzić się przed całym zakładem, ale to działało - dzieciaki zaraz zaczynały przychodzić czyste, z drugim śniadaniem i odrobionymi lekcjami. Trochę szkoda, że nie korzystamy z dobrych doświadczen poprzednich pokolen.
            • Gość: Ada Re: Te pytania są właśnie z czasów komuny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.12, 17:52
              Uwierz. Moich rodziców też nauczyciele nie nachodzili. Wizytę złożyła zakonnica, w drugiej klasie. Odwiedzała wszystkie dzieci.

        • alfa65 Re: Te pytania są właśnie z czasów komuny 11.10.12, 19:56
          Chyba żyłyśmy w różnych PRL-ach .Do mojego mieszkania nikt nie przychodził, a mieszkałam naprzeciwko swojej szkoły podstawowej.Edukację w szkole podstawowej rozpoczęłam we wczesnych latach 50-tych .
    • Gość: poziom Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i IP: *.home.aster.pl 24.09.12, 09:52
      te pytania mają sens, szkoda że autor artykułu nie zagłębił sie bardzie w sens takich pytań. Chociażby do statysyk, z których wynika iż np. średnia wzrostu dzieci rodziców z wyższym wykształceniem jest wyższa od dzieci rodziców np. po szkole zawodowej. I to sa fakty. Liczba pomieszczeń i liczba domowników, zawód wykonywany też ma znaczenie, chodzi tutaj bardziej o ewentualne przyszłe problemy w kwestiach psychologicznych, np. to czy rodzice przebywają z dzieckiem, chodzi o to żeby w razie problemów o wszystko nie wypytywać rodzica, dla którego w razie problemów cięzko będzie przyznać się do błędów czy też niedostatecznego interesowania się dzieckiem. A po takiej ankiecie jest jakiś obraz. Jako osoba pracująca kiedys przy ankietach środowiskowych wiem że z pozory głupie pytania są bardzo ważne do okreśenia pewnych rzeczy, których człowiek sam nie powie. Dlatego w moich oczach autor chciał zrobić tanią sensację, ale w oczach osób które lizneły trochę zasad ankiet, zrobił z siebie Idiotę. Negatywne komentarze potrafię zrozumieć, bo po1 czytającemu autor nie wyjaśnił nic, tylko nastawił negatywnie, a po2 czytający nie musi się na tym znać.
      • Gość: geg typowe... IP: *.adsl.inetia.pl 24.09.12, 10:16
        Skoro wiadomo że średnia wzrostu jest wyższa to co wnosi badanie takiej średniej poza wartością samej średniej?

        Ciekawe kiedy jakiś urzędnik wpadnie na badanie innych parametrów ciała człowieka i znajdowania korelacji z dowolnymi cechami środowiska.

        Ciekawe byłoby na przykład badanie długości przyrodzenia i korelowanie z markę samochodu oraz liczbą punktów karnych. Ankietę (oczywiście tylko i wyłącznie statystyczną, więc po co to zdziwienie) wypełniałoby się przy rejestracji samochodu oraz przy pięcioletnim bilansie kierowcy. A ile jeszcze innych psychologiczno-statystyczno-socjologicznych obserwacji do poczynienia?

        A na pytanie po co to komu odpowiadałoby się: jak to po co? Dla statystyki;)

        • Gość: poziom Re: typowe... IP: *.home.aster.pl 24.09.12, 10:20
          no widzisz...skoro takie są statystyki, to oznacza że jest jakis powód i trzeba sie nad nim zastanowić. Z wspomianego wyżej badania wynika, że rodzice bardziej wykształceni (bez względu na kierunek wykształcenia) bardzie świadomie odżywiają swoje dzieci, ktore przez to bardzie rosną. Łatwiej skrytykować niż pomyśleć lub chociaż poszukać informacji w internecie ?
          • Gość: Albin Siwak Re: typowe... IP: 91.230.58.* 24.09.12, 12:15
            Umysł zniewolony. A lepszy jest jeden pokój 60 m, czy 3 x 10 m? Co kogo obchodzi ile wzrostu mają dzieci i na co to ma wpływ? Żeby stwierdzić, że biedni jedzą gorzej potrzeba zatrudnić uniwersytet i 300 pseudonaukowców?
            • Gość: gość Re: typowe... IP: 82.113.121.* 24.09.12, 13:21
              Zależy ile będzie okien czyli światła i powietrza, bo to ważne dla rozwoju dziecka baranie.
              • nstemi Re: typowe... 24.09.12, 19:43
                I jakie okna! No ba jak panoramiczne to lepiej, a jak takie zwykłe to kicha.
          • nstemi Re: typowe... 24.09.12, 19:41
            Średnia wzrostu sześciolatka... taaa. Tymi badaniami akurat objęto nastolatków.
            Ze wstydem przyznaję, że przez chwilę wzięłam Twój sarkazm na poważnie
            • Gość: poziom Re: typowe... IP: *.home.aster.pl 24.09.12, 23:31
              to był przykład na zależność wykształcenia rodziców na rozwój dziecka, nie odnosiło się to konkretnie do przedszkolaków. Co za tępy naród.....
      • komorka25 Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i 24.09.12, 13:40
        Gość portalu: poziom napisał(a):

        > Liczba pomieszczeń i liczba domowników, zawód wy
        > konywany też ma znaczenie, chodzi tutaj bardziej o ewentualne przyszłe problemy
        > w kwestiach psychologicznych, np. to czy rodzice przebywają z dzieckiem, ...

        Co to znaczy "przebywają z dzieckiem"? Chodzą na wódką i karty, a dziecko samo zostaje w 4 pokojach? Czy to, że siedzą w jednej kaciapie w piatke np.
        Inaczej wygląda sytuacja u mnie (2+2), chodziaż mam tylko 2 pokoje (ale za to 30m2 i 24 m2) plus duża kuchnia (14m2), spory przedpokój, wc, duża łazienka - razem 93m2, a inaczej u mojej znajomej (2+3), która ma 4 "pokoje", a całe mieszkanie ma w sumie 62m2.

        >.A po takiej ankiecie jest jakiś obraz.

        Ciekawe jaki? Bo trudno na opisanym przeze mnie przykładzie mieć pojęcie o rzeczywistych warunkach.


        • polsz Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i 24.09.12, 14:01
          czyli wg ciebie jest bez znaczenia czy dziecko ma własny pokój czy też wszyscy siedzą w jednym?
          To po kiego ci dwa pokoje? Wyburz ścianę i będziesz mieć jeden 54m2. Doradzałbym też wyburzenie ściany do kuchni i przedpokoju. Wtedy będziesz miał w jednym pomieszczeniu więcej niż Twoja znajoma w całym mieszkaniu. Zobaczymy jednak jak długo będziecie zachwyceni tym stanem rzeczy. Pewnie do pierwszej nocy gdy najdzie was ochota na dupcing a tu kipa bo dzieci słuchają. Chociaż 100 lat temu chłopstwu to nie przeszkadzało
          • Gość: Ada Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.12, 21:21
            Jeśli jedno dziecko jest samo w pokoju, to nie wykształcają się w nim w pełni relacje społeczne. Nie musi się z nikim dogadywać, nikomu ustępować, z nikim dzielić ... Jeśli rodzice zastosują wobec niego karę, będzie siedzieć samo w pustym pokoju, nikt (rodzeństwo) nie odezwie się do niego, nie skomentuje jego sytuacji. Rośnie samotnik, a człowiek jest stworzeniem stadnym. Tata ma mamę, a dzieci rozstawia się po oddzielnych pokojach w imię ich dobra.
        • Gość: poziom Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i IP: *.home.aster.pl 24.09.12, 18:36
          ma pomagać, a nie rozwiązywać problemy. Tak jak Ktoś już to tutaj napisał, istnieję pewne grupy podwyższonego ryzyka, na które należy zwrócić uwagę W PRZYPADKU ZAISTNIENIA NIEPOKOJĄCYCH SYGNAŁÓW W ROZWOJU DZIECKA. Czy takie trudne ?
    • neienoor Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i po... 24.09.12, 09:59
      Przestańmy się rozwodzić nad prywatnością itd. i skoncentrujmy się na istotniejszej sprawie - czy dana informacja jest po prostu potrzebna w konkretnej sytuacji. Jeżeli np. pogotowie przywiezie do szpitala człowieka w stanie zagrożenia życia, to lekarz ma prawo zadać każde, nawet najbardziej niedyskretne, jeżeli ta informacja jest istotna do podjęcia właściwej decyzji dla ratowania życia, i odmowa odpowiedzi ze względu na ochronę prywatności powinna skutkować odpowiedzialnością karną. Natomiast trzeba bezwzględnie rugować sytuacje, w których pozyskuje się informacje, które BYĆ MOŻE KIEDYŚ do CZEGOŚ mogą być przydatne. W danym przypadku nie ma najmniejszego sensu zbieranie tych informacji na etapie zapisów do szkoły, natomiast w przypadku, gdy stwierdzi się, że dziecko jest zaniedbane pod względem sanitarnym, przeprowadzenie szczegółowego wywiadu środowiskowego jest jak najbardziej uzasadnione.
      • Gość: poziom Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i IP: *.home.aster.pl 24.09.12, 10:16
        tak jak napisałem wyżej, te pytania mają sens. Podam przykład z przedszkola syna. Dziecko w momencie przyjścia do przedszkola jest jest zadowolone, a i bardziej zbliża się czas odbioru dziecka, staje się coraz smutniejsze. Matka mówi że wszystko jest OK, że o dziecko dba itp. podejrzenia były różne, były obawy że jest w domu bite... ale śladów nie ma. Problem trwał 2-3 miesiące i nie było wiadomo jak pomóc. Okazało sie że ojciec jeździ tirem po europie, a matka pracuje w zakłazie fryzjerskim, a wieczorami jeszcze sobie dorabia w domu (jako fryzjerka). Dzieciak nie chiał wracać do momu bo był tam sam, nikt się nim nie intresował. gdyby była taka ankieta, można by szybciej domyśleć w czym jest problem i coś delikatnie zasugerować zapracowanej matce, która nie zdawała sobie sprawy ze wszystkiego. Żeby do tego dojść trzeba było robić, nieformalny wywiad środowiskowy....(przedszkolanka jest starą znajomą, stąd moja wiedza - tak dodają bo zaraz Ktoś się będzie dopytywał.
        • Gość: Albin Siwak Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i IP: 91.230.58.* 24.09.12, 12:18
          W czasach PRL byłbyś świetnym ORMOwcem. Stara pracuje po godzinach na pewno dlatego, że za mało w dzień harowała.
        • teczowa-szmata Czyli rodzice 24.09.12, 12:43
          będącymi lekarzami lub nauczycielami pracującymi na okrągło są lepsi? Dzieciak ma co robić, rodzice zapewnią mu fajne nowe gry itp.
      • Gość: Albin Siwak Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i IP: 91.230.58.* 24.09.12, 12:16
        Lekarz ma prawo zadać a ja mam prawo nie odpowiedzieć. Dlaczego uważasz, że wolność jest mniej warta niż życie? Mentalność niewolnika.
        • Gość: nadzorca Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i IP: 217.153.76.* 05.11.12, 15:36
          masz prawo nie odpowiedzieć, nawet gdy chodzi o ratowanie życia
          państwo ma prawo cię wysłać za to do pierdla
          twój wybór
      • Gość: Kiper Przegina się albo w jedną, albo drugą stronę IP: *.play-internet.pl 24.09.12, 13:27
        W przedszkolu mojego dziecka wybuchła swego czasu epidemia wszawicy. I co? Okazało się, że prawo jest teraz takie, że pielęgniarka czy opiekunka nie może ot tak przejrzeć głów dzieciom bez zgody rodziców, a przy nawale wszy (cała placówka i pobliska podstawówka nie mogły tego problemu ogarnąć) wszyscy rodzice powinni się zgodzić na badanie dzieci, co oczywiście okazało się niemożliwe do uzyskania, niektórzy zasłaniali się dobrem dziecka i prywatnością! W tej sytuacja walka z wszami była syzyfową pracą, a żeby było ciekawiej, jak twierdziła dyrektorka, niezgodne z prawem jest odmawianie przyjęcia na zajęcia dziecka, które jest zawszawione! Jeśli do tego dodam, że niektóre mamusie nie chciały walczyć z "zarazą" przy pomocy środków dostępnych w aptekach, tylko sposobami bliskimi czarom i zabobonom (jedna mamusia smarowała dziecku główkę masłem, żeby wszy "wydusić", a inna prasowała poduszkę dziecka przed snem żelazkiem, bo wszy rzekomo uciekają od ciepła), to sytuacja ciągnęła się miesiącami, nawroty wszawicy były częste i teraz mamy nowy rok szkolny, dziecko jest tym razem w podstawówce, a informacja o wszach była pierwszą, jaką zobaczyłam w dzienniczku dziecka. Moja córka miała do tej pory farta i wszawicy nie złapała, ale jeszcze kilkanaście lat temu problem rozwiązywano tak, że jak np. wszawica pojawiła się na kolonii, to cała ekipa włącznie z kucharkami, stróżem nocnym i intendentem, nie licząc dzieci i ich wychowawców przechodziła kurację specjalnym szamponem, a po tygodniu trzeba było akcję powtórzyć i nie było sprawy. Za czasów mojej matki działano drastyczniej - włosy szły do obcięcia i jakoś nikt nie protestował, bo wszy to inne niebezpieczne choroby, a nawet kalectwo. A dziś jest ochrona danych, praw dziecka, obywatela i inne pierdoły, ale w sprawach, które godzą w innych, natomiast masę informacji pozyskuje się bez sensu.
    • arkady.ronin Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i po... 24.09.12, 10:14
      Takie pytania są po to by zbadać czy rozwój dziecka zależy od tych czynników. Jeśli uważacie, że nie, to nie macie się czego obawiać drodzy rodzice. Oburzenie wskazuje, że macie coś na swoim sumieniu do czego nie chcecie się przyznać. Być może nie gwarantujecie swoim dzieciom warunków do rozwoju - taka informacja jest dla waszych dzieci istotna i oburzanie się na takie pytanie jest dowodem waszego egoizmu - dzieci są dla rozbudowy Waszego ego a nie Wy dla dzieci.
      • Gość: Albin Siwak Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i IP: 91.230.58.* 24.09.12, 12:19
        Może komuchu badaj swoje dzieci a nie moje?
        • polsz Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i 24.09.12, 14:04
          to nie sprowadzaj swoich dzieci do przedszkola w którym są moje. Jak chcesz rzyć w społeczeństwie to stosuj się do jego standardów
      • Gość: tsuranni pieprzysz jak niezdrowy IP: *.man.poznan.pl 25.09.12, 15:00
      • Gość: niki Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i IP: *.ip.it-com.pl 11.10.12, 14:46
        a ty jesteś durniem bo wypełniając taki formularz sprzedajesz swoje dane osobowe
        Od dawna wiadomo, że w Polsce ochrona danych osobowych to MIT!!!
    • szycha288 Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i po... 24.09.12, 10:15
      Zastanawiam się komu to ma służyć?Którego lekarza obchodzi jaki jest nasz stan mieszkaniowy.Ale jak sobie przypominam to w trackie wywiadu przed porodem tez padło pytanie o warunki mieszkaniowe.Nie wiem czy ludzie którzy maja gorsze wykształcenie i warunki mieszkaniowe a starają się jak moga żeby ich dzieciom niczego nie zabrakło powinni czuć się jakoś gorsi od tych których na wszystko stać?Nie wiem po co komu a szczególnie lekarzom takie wiadomości.
      • Gość: Albin Siwak Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i IP: 91.230.58.* 24.09.12, 12:22
        To proste, zgodnie ze starym, komunistycznym hasłem: kontrola najwyższą formą zaufania. Socjalistyczne państwo "dba" o obywatela i wie lepiej co dla niego dobre, więc musi mieć kontrolę nad wszystkim. Przy czym nie jest ważne czy te dane do czegoś służą, istotny jest sam proces kontrolowania.
      • sabciasal Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i 25.09.12, 12:20
        bo gdybyś powiedziała, że nie masz gdzie wracać z dzieckiem po porodzie, to szpital ma obowiązek zawiadomić pracownika socjalnego. Powinien też takie informacje uwzględnić przy wypisie (na przykład nie wypisując dziecka wymagającego szczególnych zabiegów, których pod mostem nie zrealizujesz, a w domu tak).
    • Gość: ssss Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i IP: *.dynamic.chello.pl 24.09.12, 10:18
      Lekarz ma głęboko w dupie jakie pani redaktor albo przewrażliwiona mamusia 6-latki z przedszkola nr 17 macie wykształcenie i ile pokoi kupiłyście na kredyt na 30 lat. Lekarz marzy tylko o tym, żeby jak najszybciej "odfajkować" bilans waszego słodkiego maleństwa i mieć je z głowy. Na informacje o stanie waszego posiadania i ukończonych uczelniach nawet nie spojrzy. To nie lekarze wymyślili te druki, z tego co pamiętam z własnego dzieciństwa, nie zmieniły się od czasów komuny. Komu służą? Ch.j jeden wie. A znudzonej redaktorce proponowałbym następny artykuł napisać na jakiś poważny temat, np. dlaczego z bilansem trzeba dzisiaj biegać do lekarza rodzinnego, skoro przez lata wykonywała go pielęgniarka szkolna
      • Gość: 3tt to jest sedno sprawy IP: *.adsl.inetia.pl 24.09.12, 16:18
        to jest sedno sprawy.
        Kapo w obozie też nie musiał nie lubić więźniów.
        On tylko wykonywał swoją pracę. I rozkazy.
        Zachowanie typowe dla mentalności autorytarnej.
    • uzaz Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i po... 24.09.12, 10:19
      ...gdy nie widzą go tygodniami...
      To życzenie znakomicie obrazuje Pani kompetencje i horyzonty, można sobie więc oszczędzić tłumaczenia, po co lekarz itd. Dziękuję.
    • dzikuska_sk Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i 24.09.12, 10:38
      affera123 napisała:

      > Inwigilacja postępuje. Dziś pytanie o wykształcenie i liczbę pokoi, jutro - o w
      > yznanie i sympatie polityczne.

      Z tego co pamiętam, to w tych kwestionariuszach te pytania są od lat. I jakoś wcześniej nikt się nie oburzał.
      Co do inwigilacji, to sami na nią pozwalamy i to niekoniecznie państwu, ale prywatnym korporacjom - bankom (wiedzą co, gdzie i kiedy kupujemy), operatorom sieci komórkowych (mogą nas namierzyć w każdym miejscu) itd...
      • Gość: kasp Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i IP: *.dynamic.chello.pl 24.09.12, 11:08
        Oczywiście. W dodatku kiedyś każdy znał wszystkich dookoła. Wiadomo było kto ma jakie wykształcenie i jak mieszka. Jak się ktoś wstydzi swojego poziomu wykształcenia to niech się kształci. To samo z mieszkaniem. Teraz ludzie zamykają się w swoich kilku kątach i nawet dzieńdobry w windzie nie powiedzą i udają, że Cię nie widzą. Mam 23 lata, więc należę raczej do młodego pokolenia, ale razi mnie to, że kiedyś jak miałem to 10, 11 lat, to społeczeństwo było na siebie bardziej otwarte. Teraz każdy boi się każdego i boi się inwigilacji. Rozdmuchuje się populistyczne hasła o prywatności, a tak naprawdę chodzi o to, żeby wasze zboczenia lub lenistwo nie wyszły na jaw, bo tak jest wygodniej. Pani Autorko tekstu, proszę się zastanowić, dlaczego wylewa Pani swoje żale w internecie i dlaczego tak wstydzi się Pani kilku podstawowych pytań na temat samej siebie. Kwestie wykształcenia i mieszkania to podstawowe informacje (także w przypadku wykrywania patologii w rodzinie - badania mówią same za siebie i są określone grupy ryzyka), a informacje te nie są w żaden sposób prywatne. Myli Pani pojęcia danych prywatnych i publicznych. Wykształcenie, wygląd, warunki mieszkaniowe, zarobki. Są to dane do których ma prawo inna osoba. A tym bardziej lekarz, który w przypadku kaszlu dziecka spyta nawet, czy odkurza Pani codziennie i czy ma Pani psa - bo może to świadczyć o alergii czy astmie.
        • Gość: Albin Siwak Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i IP: 91.230.58.* 24.09.12, 12:26
          Z taką młodzieżą to komunizm nie prędko padnie. Ja uważam, że mam prawo oglądać rozbierane zdjęcia twojej narzeczonej. Uważam, że to nie są żadne dane prywatne - w końcu to tylko wygląd. A jak nie chce pokazać, to na pewno ma coś do ukrycia.
          • polsz Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i 24.09.12, 14:09
            wiesz Albbin, widać po tobie wyznawcę JKM.
            Podobne ograniczenia umysłowe.
            Najlepiej zamknij się w sraczu i odłącz internet bo na podtsawie tego co piszesz ktoś moę się o Tobie dowiedzieć kim jesteś i gdzie mieszkasz. To już byłaby tottalna inwigilacja. I załóż wór na łeb jak wychodzisz bo dowiedzą się jak wyglądasz. Wyrzuć komórkę bo dowiedzą się gdzie bywasz, i konto zlikwiduj, prace też rezuć, przecież tyle danych tam podałeś: wiek, płeć, wykształcenie, wcześniejsze miejsca pracy, stan cywilny....
        • Gość: psrt Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i IP: *.gdynia.mm.pl 24.09.12, 12:27
          Kasp ma 23 lata i musi się jeszcze bardzo dużo nauczyć.

          >Wykształcenie, wygląd, warunki mieszkaniowe, zarobki
          > . Są to dane do których ma prawo inna osoba.

          Omujbosze...
          To do czego ma się prawo to wolność dysponowania informacjami o sobie.
    • redo87 Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i po... 24.09.12, 11:02
      Takie pytania lekarze zadają od setek tysięcy lat. To jeden z kilku podstawowych punktów dobrze zebranego wywiadu. Wykształcenie rodziców i status ekonomiczny wpływają na rozwój dziecka. Jest to sprawa zupełnie oczywista. Gdy mamy do czynienia z chorobą pytanie o takie kwestie są tym bardziej istotne.
      Lekarz ma gdzieś czy ktoś zarabia 1000zł czy 100000zł czy skończył podstawówkę czy jest profesorem. Po prostu te informacje też coś ze sobą niosą. Nie rozumiem sąd takie oburzenie. Kolor oczu też predysponuje do pewnych chorób. Zaraz ktoś stwierdzi, że pytanie o kolor oczu to dyskryminacja...
      • Gość: poziom Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i IP: *.home.aster.pl 24.09.12, 11:33
        z setkami tysięcy lat...to przesadziłeś :)

        POZDRAWIAM
      • Gość: Albin Siwak Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i IP: 91.230.58.* 24.09.12, 12:28
        I jaką chorobę diagnozuje się na podstawie informacj, ze mieszkanie ma 4 pokoje? Czekam na konkretną i rzeczową odpowiedź, w końcu powinno to być wiadomo od setek tysięcy lat.
        • Gość: gość Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i IP: 82.113.121.* 24.09.12, 13:08
          Ano taka, że jak w dwóch pokojach mieszka 8 osób, to choćby nie wiem jak się starały dbały i sprzątały, to zawsze w takim mieszkaniu będzie podwyższona wilgotność czyli świetne warunki dla rozwoju pleśni i grzybów i bakterii, zawsze będzie dużo łóżek gdzie będzie mieszkać bardzo dużo roztoczy, będzie dużo mebli i trudniej o dokładnie usunięcie kurzu, zazwyczaj będzie duszno bo 8 osób będzie wydychało dwutlenek węgla itp... itd....
          Tak ciężko ci powiązać ze sobą pewne bardzo proste fakty i zjawiska? No to wstydź się.
          • Gość: Albin Siwak Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i IP: 91.230.58.* 24.09.12, 13:10
            I co lekarz przepisuje na wilgotność w mieszkaniu?
            • Gość: gość Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i IP: 82.113.121.* 24.09.12, 13:25
              Spytaj lepiej rodziców co zrobią i po co im była szóstka dzieci w dwupokojowym mieszkaniu skoro ta wilgotność jest przyczyna chorób dziecka. To na nich spoczywa obowiązek zapewnienia odpowiednich warunków. Jak pomyślą to może sobie siódmego nie zrobią.
        • redo87 Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i 24.09.12, 16:29
          Złe warunki socjoekonomiczne są czynnikiem ryzyka wielu chorób. Wymienię tylko kilka. IUGR (wewnątrzmaciczne zahamowanie wzrostu płodu), Gruźlica, HCV, Choroby układu krążenia i wiele innych.
          Oczywiście lekarz nie "wyleczy" kogoś ze złych warunków socjoekonomicznych, ale przy różnicowaniu chorób może brać je pod uwagę i szybciej, trafniej postawić diagnozę. Co w danym momencie jest ważne.
          W badaniu bilansowym moim zdaniem chodzi raczej o zwykłą rozmowę z matką czy ojcem. Przecież mieszkanie w 10 osób na 30 metrach kwadratowych nie wyklucza prawidłowego rozwoju. Po prostu nie rozumiem tego całego oburzenia. Sam jestem przeciwnikiem inwigilacji, ale w wypadku ochrony zdrowia nie popadałbym w przesadę.
    • rojberek Ale o co się buntujecie, przecież macie prawo... 24.09.12, 11:20
      ... odmówić udzielenia takich informacji.
      • Gość: sceptyk Re: Ale o co się buntujecie, przecież macie prawo IP: *.adsl.inetia.pl 24.09.12, 11:40
        Jeżeli zasłonisz się swoimi prawami to naślą na Ciebie służby socjalne i będą rozpytywać sąsiadów czy w domu dochodzi do sprzeczek. Współczuję jeżeli masz "Życzliwych sąsiadów.
    • trzezwy.umysl Przecież to proste.. wpisywać 9 pokoi.. 24.09.12, 11:37
      i do tego wszyscy wpisują wyższe wykształcenie i średnią krajową zarobków.. Niech sobie robią z tym co chcą. Prawda jest taka, że ktoś wymyślił bzdurny formularz a nikt nie wie co z tymi danymi robić i nikt nie ma pomysłu jak to mądrze przetworzyć.
      • Gość: Albin Siwak Re: Przecież to proste.. wpisywać 9 pokoi.. IP: 91.230.58.* 24.09.12, 12:31
        Oczywiście, we wszystkich ankietach, wywiadach itp. należy bezwzglednie kłamać i podawać uśrednione, bądź absurdalne dane. Nie ma innej metody walki z wielkim bratem.
        • Gość: gość Re: Przecież to proste.. wpisywać 9 pokoi.. IP: 82.113.121.* 24.09.12, 13:38
          A nie prościej będzie wpisać: odmawiam podania danych?
        • Gość: le Ming Re: Przecież to proste.. wpisywać 9 pokoi.. IP: 178.73.49.* 24.09.12, 14:47
          Tak, tak, Albin, walcz z wielkim bratem do ostatniej kropli krwi. A potem tableteczki i myk do łóżeczka.
        • Gość: Luiza Re: Przecież to proste.. wpisywać 9 pokoi.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.12, 16:29
          Możesz kłamać (choć to brzydko), ale potem nie mów, że np. sondażownie kłamią w sprawie preferencji wyborczych, a GUS w kwestii wskaźników badanych w ankietach przedsiębiorców.
          To ankietowani zmyślają.
          A badania związków między zdrowiem i warunkami życia są ważne i ciekawe. Z podobnych badań wiadomo, że dzieci wychowywane na wsi są wyższe i zdrowsze od dzieci miejskich - jeśli pochodzą z domów ludzi z wyższym wykształceniem. Czystsze wiejskie powietrze nie działa bowiem samo, a zdrowie zależy od sensowniejszej diety, częstszej u ludzi wykształconych.
    • dzikuska_sk Pomysł na kolejny artykuł 24.09.12, 12:06
      Mam pomysł na kolejny artykuł. Tytuł brzmiałby "Po co szkoły zbierają dane na temat wypoczynku dzieci?"
      Też robi się to od lat... iluśtamdziesięciu.
      Zawsze można się zasłonić prywatnością, godnością itp. Bo przecież dzieci, które nie miały możliwości wypoczywać na wczasach, czy koloniach zagranicą i całe wakacje przesiedziały w domu mogą się czuć zawstydzone, że niektórzy koledzy mają lepiej. I zawsze jakiś rodzic się może oburzyć, dlaczego jego dziecko ma się "spowiadać" ze swoich wakacyjnych wojaży.
    • fartuszek_pani_hani Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i po... 24.09.12, 12:30
      "Jaki wpływ na rozwój dziecka ma wykształcenie jego rodziców?"

      Ja pierdziu, jak można nie widzieć związku między wykształceniem rodziców a rozwojem dziecka? Statystyki są bezlitosne.
      • wyrwana.z.kontekstu Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i 24.09.12, 12:56
        Ja nie widzę. Znam niepracującą paniusię po prywatnej wyższej szkole czegośtam, której IQ jest na poziomie IQ kury, a jej tępy i leniwy dzieciak, obłożony najdroższymi elektronicznymi gadżetami, nie przeczytał w życiu żadnej książki. Znam też rodzinę: ojciec po technikum (bez matury), mama po liceum zaocznym, oboje pracują - ich synek jest bardzo samodzielny, inteligentny, nauczony odpowiedzialności, ma szerokie zainteresowania i zaskakującą wiedzę na wiele tematów, chętnie czyta, chodzi na masę zajęć pozalekcyjnych. Aha, metraż zamieszkiwanych lokali: pierwsza rodzina kilkaset metrów, druga ok. 40.
        • polsz Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i 24.09.12, 14:12
          jęsli ty nie widzisz to nie jesteś lepsza od tej Twojej "niepracującą paniusię po prywatnej wyższej szkole czegośtam, której IQ jest na poziomie IQ kury"
    • teczowa-szmata rok 1984 Orwella sie kłania 24.09.12, 12:36

    • Gość: włączmózg Re: Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.12, 14:54
      Znaczy, że wg. ciebie poziom świadomości rodzica nie ma wpływu na wychowywanie dzieci? warunki w jakich mieszka też nie?
      A w szkołach same baby, bo chłop za grosze pracować nie będzie, ani dentysta, ani lekarz też nie.
    • e.olsen O tempora o mores... 24.09.12, 17:07
      Jednak współczesna cywilizacja jest porąbana. Ludzie obnażają się psychicznie i fizycznie na Facebooku, NK, Twitterze itp. wynalazkach. Celebryci i "zwykli" ludzie dla 5 minut sławy w jakimś talk show nie mają żadnych zahamowań przed zdradzaniem sekretów życia prywatnego (łącznie z łóżkowymi, a nawet porodami przed kamerami). Na każdym kroku (sklepy, ulice, komunikacja) śledzą nas setki kamer. Ale niech tylko LEKARZ spyta o WYKSZTAŁCENIE! Zaraz podnosi się ryk, że prywatność, że Orwell, że inwigilacja! Ludzie, trochę umiaru i rezerwy!
      • alicia.online Święta racja! 24.09.12, 23:11
    • alicia.online Może Pani redaktor najpierw się doszkoli... 24.09.12, 23:15
      ... zanim zada równie infantylne pytania? Otóż od dziesiątek lat wiadomo, że wykształcenie oraz zasobność domu ma znaczenie dla zdrowia - i naszego, i naszych dzieci. Dla długości życia, chorobowości, a nawet ryzyka otępienia. Dla paru innych rzeczy też. I nie ma to nic wspólnego z brakiem poprawności politycznej - tylko takie po prostu jest życie.
    • jan12121 Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i po... 25.09.12, 10:57
      Statystyka ma to do siebie, że jest niezależna od wiedzy czytelnika. Niech podadzą wyniki analizy tych danych, to się przekonacie, że JEST związek między wykształceniem i standardem mieszkania a stanem zdrowia dziecka. I żadne inwektywy na to nie pomogą, one świadczą tylko o ... braku lub niskim poziomie wykształcenia.
    • sabciasal zawsze o to pytali 25.09.12, 12:15
      Po pierwsze, w dokumentacji medycznej pielęgniarki środowiskowej i lekarza rodzinnego (kiedyś pediatry) oraz w dokumentacji z bilansów dziecka ZAWSZE odnotowywano takie kwestie. Nic się nie zmieniło od co najmniej 40 lat.
      po drugie, kwestia warunków lokalowych, w jakich dziecko się wychowuje ma ogromne znaczenie, nawet jeśli pani redaktor w to nie wierzy. dziecko żyjące w slamsach ma niestety większe ryzyko zapadnięcia na gruźlicę czy grzybicę i już. nie ma już raczej pytań o sposób oświetlania (czy jest elektryczność), standardowy w dokumentacji jeszcze w latach siedemdziesiątych.
      po trzecie: mam wrażenie że w społeczeństwie oczekuje się dwóch sprzecznych ze sobą rzeczy. Z jednej strony prywatność podniesiono do granic absurdu, że pytanie o wykształcenie rodzica wzbudza jakieś lamenty. Z drugiej oczekuje się od państwa (a szczegółowiej od urzędników) i od lekarzy, aby przewidywali wszystkie możliwe zagrożenia, nawet te popełniane w amoku. A jak mają to robić, skoro nie mogą zapytać (nie wspominając już o odnotowaniu tego w dokumentacji!) żadnych informacji dotyczących dzieci innych niz gorączka.
      No niestety, kochani tak się nie da. Albo będzie rejestr dzieci (i wtedy przypadki znalezienia zwłok dwulatka będą do natychmiastowej weryfikacji ) albo będzie pełna prywatność (i wtedy pytanie w ogóle o posiadanie dzieci jest przekroczeniem uprawnień). nie da się połączyć jednego z drugim: odpowiedzialności i obowiązku działania z brakiem informacji.
    • mrok_w_puszce Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i po... 25.09.12, 13:33
      Zaczynając kilka lat temu zajęcia z pediatrii, od początku uczyłam się, że zbierając wywiad, należy pytać rodziców dziecka o wykształcenie i warunki mieszkaniowe. Statystyki jednoznacznie pokazują, że te kwestie mają znaczenie dla rozwoju dziecka. A lekarz pediatra nie zajmuje się przecież tylko leczeniem chorób, ale także dbaniem o prawidłowy rozwój od urodzenia aż do wieku dojrzałego.
    • osmiol Prywatność choroby 25.09.12, 13:49
      to najtrudniejszy z jej symptomów.
      Kiedyś zapytałem miłej pani z kilkutygodniowym dziecięciem z egzemą na całym ciele czemu nie karmi piersią. Zamiast po prostu odpowiedzieć: bo nie lubię, bo mnie boli, bo biore lekarstwa przy których przeciwskazane jest karmienie, bo mam infekcję albo po prostu: mam wam dupie pańskie pytanie; zrobiła mi awanturę,że pytam ją o osobiste sprawy.
      Pomimo wyjaśnienia,że wszystkie sprawy w gabinecie lekarskim są zazwyczaj prywatne i osobiste, więc o jakie rzeczy mam ją pytać - o cenę benzyny na stacji benzynowej? - obraziła się śmiertelnie.
      Można sobie napisać dowolną tabelkę, z dowolnymi pytaniami, łącznie z nazwiskami pozamałżeńskich kochanków i sposoby masturbacji. Pacjent zawsze może odmówic odpowiedzi na dowolne pytanie i tyle. O co tyle hałasu?
      Najlepiej w ogole zakazać zadawania wszelkich pytań i odzywania się u lekarza. Będzie można rozszerzyć liczbę praktykujących o weterynarzy.
    • Gość: jot odpowiedź do affera123 IP: *.skierniewice.vectranet.pl 25.09.12, 14:43
      Pedagog i psycholog szkolny nie zajmują się problemami wychowawczymi tylko pomagają (prowadzą zajęcia terapeutyczne) dzieciom z zaburzeniami rozwojowymi np dysleksją, niedosłuchami itp.
    • alinaw1 Po co lekarz pyta rodziców o wykształcenie i po... 25.09.12, 18:13
      te druczki były przygotowane 55 lat temu i tak zostało. Pielęgniarki środowiskowe (chyba tak się nazywa ich funkcja) przychodzą do matki po porodzie i wypełniają z ilu IZB składa sie mieszkanie. W formularzach szkolnych jest rubryka: miejsce pracy rodziców. Nikt tego nie czyta, tak było, następni przepisują, kserują ,odfajkowują i koniec. Przy trzecim wypełnianiu takiej karty, w miejscu pracy wstawiłam: Stumilowy Las (co zresztą zgodne jest z prawdą).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka